Forum Ateista.pl
Ochrona planety - Wersja do druku

+- Forum Ateista.pl (https://ateista.pl)
+-- Dział: Filozofia i światopogląd (https://ateista.pl/forumdisplay.php?fid=3)
+--- Dział: Pozostałe zagadnienia filozoficzne i światopoglądowe (https://ateista.pl/forumdisplay.php?fid=10)
+--- Wątek: Ochrona planety (/showthread.php?tid=14256)



RE: Ochrona planety - lumberjack - 01.01.2020

Padłem jak to przeczytałem:

Cytat:Miley Cyrus nie chce mieć dziecka z powodu zmian klimatycznych

Celebrytka uważa, że przez to nie powinno się "sprowadzać kolejnego życia na ten świat", o czym powiedziała w wywiadzie dla "Elle".

Cytat:Robimy to samo ziemi, co robimy kobietom. Po prostu bierzemy i oczekujemy, że nadal będzie produkować. I jest wyczerpana. Nie może produkować. Dostajemy kawałek gównianej planety .

Dopóki nie poczuję, że moje dziecko będzie żyło na ziemi z rybami w wodzie, nie sprowadzę innej osoby, żeby sobie z tym radziła. Nie chcemy się rozmnażać, ponieważ wiemy, że ziemia nie może sobie z tym poradzić
https://plejada.pl/newsy/miley-cyrus-nie-chce-miec-dziecka-z-powodu-zmian-klimatycznych-szczyt-klimatyczny-onz/13n1wkj

Ciekawa jest ta megalomania i antropocentryzm. Naprawdę trzeba mieć mocno przesadzoną opinię na temat potęgi ludzkości, żeby uznać ją za zagrożenie dla planety...


RE: Ochrona planety - ZaKotem - 01.01.2020

Też jestem za tym, aby wariaci się nie rozmnażali, i wspaniałe jest, że ten efekt możemy uzyskać bez żadnego eugenicznego łamania praw człowieka.

Ważnym wkładem katolicyzmu do cywilizacji są zakony, dzięki którym najbardziej zreligiowaceni ludzie sami dobrowolnie zaprzestają rozmnażania. Z tego powodu fanatyzm utrzymuje się w populacji katolickiej na stosunkowo niewielkim poziomie w porównaniu z religiami, które nie znają takiej instytucji. Jeśli religia klimatyczna zaczyna działać podobnie, to należy wspierać ten kierunek.


RE: Ochrona planety - lumberjack - 01.01.2020

Rzeczywiście to wszystko zaczyna powoli brnąć w kierunku religii klimatycznej Smutny

---

Z cyklu:"paradoksy ekologii" - likwidacja starych turbin w elektrowniach wiatrowych przyczyni się do powstania ogromnej ilości odpadów - łopatki turbin z włókna szklanego nie nadają się do recyklingu ani do zgniecenia; setki lat zejdą zanim same się rozpadną więc zostaną zakopane na pustyni.

Ciekawe jak wielki jest koszt utylizacji tych wielgachnych turbin; koszt ich wywozu na pustynię etc.

Ciekawe czy wygenerowały więcej energii niż zabrało ich wyprodukowanie i późniejsza utylizacja.

Cytat:Landfill begins burying non-recyclable Wind Turbine Blades


The CRL has entered into a deal with three Wyoming wind farms to dispose of decommissioned blades and motor houses.

Waste management experts estimate they’ll take hundreds of years to biodegrade

Hundreds of giant windmill blades are being shipped to a landfill in Wyoming to be buried because they simply can’t be recycled.Local media reports several wind farms in the state are sending over 900 un-reusable blades to the Casper Regional Landfill to be buried.While nearly 90 percent of old or decommissioned wind turbines, like the motor housing, can be refurbished or at least crushed, fiberglass windmill blades present a problem due to their size and strength.

“Our crushing equipment is not big enough to crush them,” a landfill representative told NPR.

Prior to burying the cumbersome, sometimes nearly 300-foot long blades, the landfill has to cut them up into smaller pieces onsite and stack them in order to save space during transportation.

To make matters worse, the blades aren’t exactly compostable. The Casper Sold Waste Manager tells Wyoming News Now they’ll take hundreds of years to biodegrade.

“So Casper happens to be, I think it is, the biggest landfill facility in the state of Wyoming. These blades are really big, and they take up a lot of airspace, and our unlined area is very, very large, and it’s going to last hundreds of years.”

As if that’s not bad enough, NPR reports researchers estimate the US will soon have to grapple with over 720,000 tons of blades over the next 20 years, “a figure that doesn’t include newer, taller higher-capacity versions.”

https://www.educationviews.org/landfill-begins-burying-non-recyclable-wind-turbine-blades/?fbclid=IwAR2a-pWgtCkwvoPJAV3IDSSxglfp8G3kaKyWHwZXBl2Bbqqh4us2yxlGKDs

USA zakopią se to przynajmniej na pustyni. A Niemcy?

Cytat:Do 2024 roku na złom w Niemczech ma trafić 70 tysięcy ton materiałów pochodzących tylko z samych łopat wiatraków - alarmuje Federalna Agencja Środowiska. Urzędnicy ostrzegają, że Niemcy będą miały poważne problemy z utylizacją zużytych części turbin wiatrowych. Problem nagłośnił portal Clean Energy Wire.

Niemiecka Federalna Agencja Środowiska zleciała badania, z których wynika, że rząd i władze poszczególnych landów, muszą szybko opracować przepisy i procedury dotyczące recyklingu zużytych turbin wiatrowych.
 
"Potrzebujemy jasnych zasad" 

Do 2024 r. na złom ma trafić ok. 70 tysięcy ton samych tylko łopat rozebranych wiatraków. Właśnie one mają stanowić największy problem, gdyż odzyskanie niektórych surowców użytych do ich produkcji (m.in. włókna węglowego) jest skomplikowane.

Punktem granicznym dla pracujących w Niemczech turbin ma być rok 2021, kiedy kończą się 20-letnie subsydia dla pierwszych wiatraków objętych programem wsparcia wprowadzonym w Niemczech w roku 2000. Większość z tych urządzeń zostanie wówczas zdemontowana.

- Potrzebujemy jasnych zasad dotyczących recyklingu - podkreśliła szefowa UBA Maria Krautzberger.
 
30 tys. lądowych siłowni wiatrowych w Niemczech

Rozbiórka tysięcy starych turbin wiatrowych może bowiem doprowadzić do problemów finansowych spółek będących ich operatorami. Obecnie na lądzie w Niemczech pracuje 30 000 wiatraków.

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2019-11-06/70-tysiecy-ton-zlomu-ze-starych-turbin-wiatrowych-wladze-niemiec-zaniepokojone/

Cytat:Przy obsłudze turbin znajdujących się na lądzie zatrudnionych jest obecnie około 65 tys. osób. Raport firmy consultingowej Psephos GmBH przewiduje jednak, że wkrótce pracę może stracić nawet 40 proc. z nich. Wskazuje również, że inwestorzy tracą zainteresowanie nowymi projektami między innymi ze względu na surowe przepisy środowiskowe utrudniające uzyskanie licencji i powodujące opóźnienia w budowie. Nie pomaga też fakt, że projekty są często oprotestowywane przez lokalne społeczności, które po latach dynamicznego rozwoju energetyki wiatrowej mają zwyczajnie dość obecności wiatraków w najbliższym otoczeniu.

W ostatnich latach wyraźnie widać więc spadek inwestycji w lądowe instalacje wiatrowe. Od 2012 roku tempo rozwoju branży systematycznie rosło aż do 2017 roku, w którym udało się dodać do systemu nowe turbiny o łącznej mocy 5,3 GW. W 2018 roku nastąpił jednak gwałtowny spadek, powstało zaledwie 2,4 GW nowych instalacji, a przez pierwsze sześć miesięcy 2019 roku – tylko 1,5 GW.

Spadek tempa inwestycji wiatrowych jest dla Niemiec problemem. Według rządowych założeń kraj do 2030 roku powinien 65 proc. energii czerpać wyłącznie z odnawialnych źródeł. Aby ten cel zrealizować, powinno w systemie przybywać 4,7 GW netto nowych mocy wiatrowych.

Mimo działań, jakie administracja kanclerz Angeli Markel podejmuje, by powstrzymać załamanie w branży, nastroje inwestorów pozostają negatywne. We wrześniu firma Vestas Wind Systems poinformowała, że zamierza zwolnić 590 osób w Danii i w Niemczech ze względu na spadające zapotrzebowanie na nowe instalacje. Z kolei inna znana spółka działająca w branży Siemens Gamesa Renewables Energy już w 2017 roku ścięła zatrudnienie o niemal 25 proc.

Na tym nie koniec problemów z wiatrakami. Do 2021 roku niektóre instalacje będą miały po 20 lat, co oznacza konieczność wycofania ich z użytku i recyklingu tysięcy ton materiałów użytych do produkcji. Federalnej Agencji Środowiska potrzebne są jasne procedury i zasady poddawania ich recyklingowi, by jak najwięcej materiałów odzyskiwać w bezpieczny dla środowiska sposób.

Federalna Agencja Środowiska przygotowała specjalny raport, z którego wynika, że o ile nie będzie problemów z odzyskaniem surowców wtórnych w przypadku turbin, o tyle jeśli chodzi o łopaty, zaczynają się schody. Wszystko dlatego, że materiały, z których zostały wyprodukowane, są trudne do odseparowania. Szacuje się, że do 2024 roku w samych Niemczech będzie około 70 tys. ton odpadów pozostałych po zużytych łopatach. Poddanie ich recyklingowi będzie również oznaczać ogromne koszty dla operatorów instalacji. Mogą się one ostatecznie okazać wyższe niż pierwotnie założyli w swoich budżetach.

https://www.green-news.pl/530-niemieckie-wiatraki-dostaly-zadyszki

Nie ma idealnego rozwiązania i każdy sposób produkowania energii wygeneruje jakieś odpady. Polska ma smog, Niemcy mogą zamienić się w śmietnisko włókna szklanego. No chyba, że wywiozą śmieci do Polski albo jakiegoś zadupia w Afryce.

A teraz Chiny i ich ogniwa fotowoltaiczne:

Cytat:Chiny inwestują niebotyczne fundusze w technologie pozyskiwania energii ze źródeł odnawialnych. Co chwilę słyszymy o oddaniu w tym kraju do użytku pierwszych takich na świecie inwestycji.

Chociaż teraz są one prawdziwym zbawieniem dla tego największego na naszej planecie truciciela, to jednak ekologiczne rozwiązania, dadzą o sobie znać za dwie-trzy dekady i wówczas mogą stać się prawdziwym problemem dla środowiska naturalnego.

Chodzi tutaj przede wszystkim o panele solarne, których utylizacja oznacza ogromne koszta i zagrożenie dla przyrody. Agencja China Renewable Energy Society (CRES) ostrzega, że za 20 lat Państwo Środka będzie miało poważne problemy z bezpiecznym pozbyciem się zużytych ogniw fotowoltaicznych.

Naukowcy wyliczyli, że do roku 2034 zdemontowane zostaną ogniwa zapewniające ok. 70 GW mocy, a do roku 2050 będzie 20 milionów ton zużytych ogniw, które zawierają ołów, miedź i tworzywa sztuczne. Do ich utylizacji/recyklingu wykorzystuje się szkodliwe dla środowiska środki chemiczne.

https://www.geekweek.pl/news/2017-08-08/wielki-problem-z-panelami-solarnymi_1662391/

Ciekawe - ludzkość walczy z węglem, Niemcy likwidują też elektrownie atomowe, a za chwilę (za kilkadziesiąt lat) ludzkość obudzi się z ręcyma w nocniku, zasypana pierdyliardem ton starych wiatraków i paneli słonecznych.

---

Moja diagnoza, z eksperckiej perspektywy fachowca, który gówno na temat ekologii wie, a na tę planetę wyrąbane - walić te wszystkie OZE i wyngiel, stawiajmy atomy - co złego może się wydarzyć? W najgorszym wypadku wybuchniemy Uśmiech


RE: Ochrona planety - lumberjack - 01.01.2020

Jeszcze cuś takiego znalazłem, ale nie wiem na ile ta strona jest rzetelna; wydaje się jakby była sfinansowana przez prowęglowców:

Cytat:Futura Planete cytuje dyrektora chińskiej firmy zajmującej  odbiorem zużytych paneli:
„Nasz sektor fotowoltaiczny to prawdziwa bomba zegarowa.”

Większość chińskich producentów koncentruje się na opracowywaniu lepszych paneli, a to, co się stanie z tymi produktami w przyszłości, nie interesuje ich.

Francuskie pismo wskazuje, z czego zbudowane są panele fotowoltaiczne i zwraca uwagę, że zawierają one brom, kadm i ołów, które „trudno jest oddzielić i wyeliminować”.

Europejczycy zdają sobie sprawę, że „unieszkodliwianie takich odpadów jest kosztownym procesem, który wymaga użycia zanieczyszczających środowisko chemikaliów”.

Świat jako wysypisko odpadów chińskiej „zielonej energetyki”

Natomiast władze chińskie generalnie ignorują zagrożenia związane z materiałami toksycznymi.  Ilustracją tego jest na przykład podejście Chin do zużytych tworzyw sztucznych, których fala spływa chińskimi rzekami do oceanu - 1,5 miliona ton tych odpadów wypływa z jednej rzeki Jangcy. W praktyce władze chińskie traktują oceany jak darmowe wysypisko dla swoich plastikowych śmieci. [2]

Biorąc pod uwagę, że gigantyczne instalacje solarne w Chinach znajdują się często w bardzo biednych i trudno dostępnych regionach, takich jak pustynie Tengger, Tybet czy Mongolia Wewnętrzna, transport zużytych paneli do nielicznych w Chinach zakładów utylizacji zlokalizowanych nad południowym wybrzeżu kraju raczej nie wchodzi w rachubę. Jest to po prostu nieopłacalne.

Jako możliwe rozwiązanie problemu „góry” odpadów fotowoltaicznych, w Chinach rozważa się podobno możliwość wysyłania zużytych paneli do krajów Bliskiego Wschodu. Będą tam najpewniej zalegać w hałdach, zatruwając środowisko. 

http://stopwiatrakom.eu/wiadomo%C5%9Bci-zagraniczne/2604-energia-dla-%E2%80%9Ezielonej-planety%E2%80%9D-20-milion%C3%B3w-ton-odpad%C3%B3w-ze-zu%C5%BCytych-paneli-s%C5%82onecznych-mo%C5%BCe-trafi%C4%87-do-%C5%9Brodowiska-naturalnego-w-chinach.html


RE: Ochrona planety - pilaster - 01.01.2020

ZaKotem napisał(a): Też jestem za tym, aby wariaci się nie rozmnażali, i wspaniałe jest, że ten efekt możemy uzyskać bez żadnego eugenicznego łamania praw człowieka.

Ważnym wkładem katolicyzmu do cywilizacji są zakony, dzięki którym najbardziej zreligiowaceni ludzie sami dobrowolnie zaprzestają rozmnażania. Z tego powodu fanatyzm utrzymuje się w populacji katolickiej na stosunkowo niewielkim poziomie w porównaniu z religiami, które nie znają takiej instytucji. Jeśli religia klimatyczna zaczyna działać podobnie, to należy wspierać ten kierunek.

Poniekąd. Jeszcze lepiej by było, gdyby zmniejszyli przeludnienie od razu i powiesili się w stajni na lejcach. Smutny

Gorzej jednak, ze tych swoich zasad oni nie zamierzają stosować do siebie, tylko narzucić je przemocą wszystkim dookoła. Smutny


lumberjack

Cytat:Nie ma idealnego rozwiązania i każdy sposób produkowania energii wygeneruje jakieś odpady.

Jednak niektóre sposoby produkują ich więcej, a niektóre mniej.  Panele słoneczne jednak są znacznie od węgla czystsze i produkują znacznie mniej odpadów w przeliczeniu na kWh

Cytat:walić te wszystkie OZE i wyngiel, stawiajmy atomy

Tak by było najlepije. Energia atomowa jest najbardziej "skoncentrowana" (ma najwyższą entalpię właściwą) i tym samym generuje najmniej odpadów.


RE: Ochrona planety - ZaKotem - 01.01.2020

pilaster napisał(a): Gorzej jednak, ze tych swoich zasad oni nie zamierzają stosować do siebie, tylko narzucić je przemocą wszystkim dookoła. Smutny

No właśnie nie widać tego rzekomego zmuszania. Ani przemoc państwowa, ani terrorystyczna nikogo nie zmusza ani do zaprzestania rozmnażania, ani do redukcji konsumpcji. A propaganda namawiająca do porzucania Spraw Tego Świata i niesprowadzania potomstwa na ten padół łez i rozpaczy zawsze stanowiła naturalny zawór bezpieczeństwa każdej religii. W dalszych pokoleniach przeżywają tylko ci, co są bardziej przywiązani do materii, niż do idei, cokolwiek by oficjalnie głosili.


RE: Ochrona planety - Sofeicz - 01.01.2020

Ostatnio oglądałem jakiś film, gdzie jeden z bohaterów miał tezę, że tak jak w przypadku infekcji, kiedy organizm podnosi temperaturę, żeby wybić zarazki, tak i Ziemia podnosi temperaturę, żeby wybić ludzką zarazę, która ją zżera.
Może coś jest na rzeczy.


RE: Ochrona planety - ZaKotem - 02.01.2020

To chyba tą zarazą są misie polarne, bo ludzie w wyższych temperaturach działają zupełnie bezproblemowo.


RE: Ochrona planety - Krak - 02.01.2020

Osoby, które spłonęły w pożarach panujących w Australii albo starsi ludzie w Europie Zachodniej w 2003 powiedzieliby chyba jednak co innego.
https://en.wikipedia.org/wiki/2003_European_heat_wave


RE: Ochrona planety - ZaKotem - 02.01.2020

A co mówią starsi ludzie w Indiach czy Egipcie? Nawet według najbardziej pesymistycznych prognoz Europa w XXI wieku nie ociepli się do poziomu tych krajów. A ludzie jakoś tam żyją, wcale niemało ich.


RE: Ochrona planety - pilaster - 02.01.2020

Sofeicz napisał(a): Ostatnio oglądałem jakiś film, gdzie jeden z bohaterów miał tezę, że tak jak w przypadku infekcji, kiedy organizm podnosi temperaturę, żeby wybić zarazki, tak i Ziemia podnosi temperaturę, żeby wybić ludzką zarazę, która ją zżera.
Może coś jest na rzeczy.

Na pewno coś jest. Ludzkość to zaraza, robactwo, wszy i tyfus plamisty.

Wszyscy to wiedzą, zatem to prawda. Cwaniak


RE: Ochrona planety - E.T. - 03.01.2020

ZaKotem napisał(a): Ważnym wkładem katolicyzmu do cywilizacji są zakony, dzięki którym najbardziej zreligiowaceni ludzie sami dobrowolnie zaprzestają rozmnażania. Z tego powodu fanatyzm utrzymuje się w populacji katolickiej na stosunkowo niewielkim poziomie w porównaniu z religiami, które nie znają takiej instytucji.

Zreligiowacenie i fanatyzm to raczej nie jest szczególnie istotny składnik decyzji o zamknięciu się w zakonie. Być może wiara i jakiś element niedostosowania do życia w społeczeństwie odgrywają tutaj rolę, ale to jest kwestia indywidualnego przeżywania sfery duchowej i niejakiego wycofania się z życia społecznego czy w pewnym stopniu ograniczonego do spraw duchowych uczestnictwa w nim. Zreligiowacenie i fanatyzm tymczasem oznaczają raczej jakiś ekspansywny rodzaj uczestnictwa w życiu społecznym, naznaczony mocno zideologizowaną postawą, która nie ma wiele wspólnego z indywidualną duchowością i raczej nie przeszkadzają one szczególnie w prokreacji.


RE: Ochrona planety - Sofeicz - 03.01.2020

pilaster napisał(a):
Sofeicz napisał(a): Ostatnio oglądałem jakiś film, gdzie jeden z bohaterów miał tezę, że tak jak w przypadku infekcji, kiedy organizm podnosi temperaturę, żeby wybić zarazki, tak i Ziemia podnosi temperaturę, żeby wybić ludzką zarazę, która ją zżera.
Może coś jest na rzeczy.

Na pewno coś jest. Ludzkość to zaraza, robactwo, wszy i tyfus plamisty.

Głównie sraczka i biegunka na planetarną skalę.


RE: Ochrona planety - pilaster - 03.01.2020

Sofeicz napisał(a):
pilaster napisał(a):
Sofeicz napisał(a): Ostatnio oglądałem jakiś film, gdzie jeden z bohaterów miał tezę, że tak jak w przypadku infekcji, kiedy organizm podnosi temperaturę, żeby wybić zarazki, tak i Ziemia podnosi temperaturę, żeby wybić ludzką zarazę, która ją zżera.
Może coś jest na rzeczy.

Na pewno coś jest. Ludzkość to zaraza, robactwo, wszy i tyfus plamisty.

Głównie sraczka i biegunka na planetarną skalę.
Dlatego trzeba ją wytruć i wytępić. Smutny


RE: Ochrona planety - Sofeicz - 05.01.2020

Pełna zgoda Uśmiech


RE: Ochrona planety - Łazarz - 05.01.2020

Ktoś skomentuje?

Cytat:Odkryto nieznane wcześniej wielkie źródła emisji gazów cieplarnianych. Naturalne

Do tej pory uważano, że głównymi źródłami emisji CO2 do atmosfery są regiony najbardziej uprzemysłowione - Azja, Ameryka Północna i Europa. Środkowa Afryka na mapie emisji uważana była za źródło pomijalne. Tymczasem okazało się, że Afryka emituje więcej niż Ameryka Północna, o Europie nie mówiąc. Największy antropogeniczny emitent Europy - Elektrownia Bełchatów - emituje rocznie 37 mln ton CO2. Region zachodniej Etiopii oraz Wybrzeża Kości Słoniowej wnosi do atmosfery ok. 5 mld ton CO2 rocznie, czyli tyle co 135 Elektrowni Bełchatów. Nie onacza to, że w atmosferze jest więcej CO2 niż podejrzewano. Jest tyle samo - po prostu przeszacowano znaczenie innych źródeł.

Nowe dane opierają się na badaniu szkockich naukowców z Uniwersytetu w Edynburgu na czele z Paulem Palmerem, profesorem ilościowych obserwacji Ziemi. Zespół przeanalizował wyniki obserwacji poczynionych przez dwa sztuczne satelity: japońską GOSAT i amerykańską OCO-2 należącą do NASA. Oba statki kosmiczne za pomocą specjalnych urządzeń i programów lokalizowały miejsca emisji gazów cieplarnianych na kuli ziemskiej. Wyniki opublikowano w Nature Communications.

Profesor Palmer przedstawia wyliczenia, z których wynika, że z krajów Afryki środkowej wyemitowano do atmosfery "niespodziewanie dużo": 1 mld ton węgla w 2015 roku, zaś w 2016 - 1,6 mld ton. Są to liczby netto, czyli bilans źródeł emisji i pochłaniaczy. Jako że tona węgla odpowiada ok. 3,7 ton CO2, daje to emisje odpowiednio 3,7 oraz 5,92 mld ton CO2. Dla porównania całe uprzemysłowione Stany Zjednoczone Ameryki w roku 2016 wyemitowały 5,3 mld ton CO2.

Zespół Palmera dokonał też analizy emisji metanu w środkowej Afryce, opierając się na danych zebranych przez satelitę Unii Europejskiej Sentinel-5P, czego wyniki opublikowano w piśmie Atmospheric Chemistry and Physics. Jego dużą obecność w atmosferze przypisuje się przede wszystkim bydłu hodowlanemu. Z obserwacji satelitarnych wynika, że największym emitentem metanu jest Afryka Wschodnia, zwłaszcza zaś Sudan Południowy, który - zdaniem naukowców z Edynburga - odpowiedzialny jest za jedną trzecią odnotowanego w latach 2010-2016 globalnego zwiększenia obecności tego gazu w atmosferze. Jego producentami nie są natomiast krowy, lecz mikroorganizmy żyjące na tamtejszych mokradłach. Na skutek podniesienia się poziomu wód w jeziorach zasilanych przez Nil oraz inne rzeki wzrosła bowiem powierzchnia terenów podmokłych, a wraz z tym ilość i aktywność wspomnianych mikroorganizmów.

Odkrycie nieznanego wcześniej wielkiego źródła emisji gazów cieplarnianych nie oznacza, że poziom globalnych emisji jest wyższy niż uważano. Jak wyjaśnia dr Pepo Canadell:

"Nasz węglowy budżet jest bilansem masy źródeł i pochłaniaczy, ograniczonym przez atmosferyczne stężenie CO2, które znamy dobrze. Jeśli zatem pojawiło się nowe źródło, którego wcześniej nie braliśmy pod uwagę, to znaczy, że przeszacowano znaczenia innego źródła lub niedoszacowano znaczenia innego pochłaniacza."

Jeśli idzie o niedoszacowywanie pochłaniaczy w obliczaniu skali emisji poszczególnych krajów, Polska zabiega o zwiększenie znaczenia roli lasów w pochłanianiu CO2. Według danych Global Carbon Atlas, Polska w 2018 wyemitowała 344 mln ton CO2, co stanowi 0,9% emisji globalnych. Polskie lasy pochłaniają obecnie ok. 35 mln ton CO2, czyli 10%. Dzięki racjonalnej gospodarce leśnej, po wdrożeniu Leśnych Gospodarstw Węglowych prof. Jana Szyszki, można znacząco zwiększyć naturalne możliwości pochłaniania CO2 lasów o dodatkowe 20 mln ton. W ten sposób gospodarka leśna mogłaby dać polskiej gospodarce ok. 4 mld zł rocznie. Swego czasu Polska zablokowała forsowaną dekarbonizację na rzecz neutralności węglowej, co pozwoliło uwzględniać znaczenie lasów w pochłanianiu emisji (częściowo bo do pewnego limitu). Obecnie Polsce udało się wpisać wyjątek, jeśli chodzi o osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050, stanowiący, że będziemy dążyć do tego celu w swoim tempie, bez konkretnych dat. Oby było z tym, jak ze zobowiązaniem do wprowadzenia euro. Polska, jako kraj na dorobku, musi korzystać ze swoich zasobów, którymi obdarzyła nas natura, a ta dała nam węgiel. Nie jest tak, że cała Europa zrezygnowała z węgla, bo jest postępowa, Polska zaś uparcie przy nim tkwi, bo jest zacofana - łatwo zrezygnować z węgla jak nie masz jego zasobów, Europa nie korzysta z węgla, ponieważ go nie posiada. Niemcy, którzy posiadają węgiel brunatny, korzystają z niego z jeszcze większą determinacją niż Polska (dlatego emitują 759 mln ton CO2 rocznie, ponad dwukrotnie tyle, co Polska). Do 2050 nasza wiedza o mechanizmach zmian klimatu oraz technologie energetyczne, mogą się znacząco różnić od 2020.

Źródło


RE: Ochrona planety - lumberjack - 07.01.2020

Sofeicz napisał(a): Ostatnio oglądałem jakiś film, gdzie jeden z bohaterów miał tezę, że tak jak w przypadku infekcji, kiedy organizm podnosi temperaturę, żeby wybić zarazki, tak i Ziemia podnosi temperaturę, żeby wybić ludzką zarazę, która ją zżera.
Może coś jest na rzeczy.

Australia się sfajczyła. Spłonęło już 480 mln zwierząt i ponad 1000 domów, zginęło 20 osób. Coś nieudolna ta Ziemia w wybijaniu nas.

Ludzie są odporni jak karaluchy. Ludzka zaraza trwa i trwa mać. Szkoda tylko tych wszystkich zwierząt - gdyby znać przyszłość, to można by je było uprzednio wyszczelać i byłoby z tego przynajmniej mięso i skóry.


RE: Ochrona planety - Żarłak - 08.01.2020

Trwają prace nad wdrożeniem mniejszych reaktorów atomowych, które mogłyby zmieścić się na naczepie ciężarówki, który napędzany 25 funtowym paliwem - mieszanką izotopów wodoru, deuteru i trytu - zaspokoi potrzeby 50-100 tysięcznego miasta, lub pomoże rozpędzić lotniskowiec, bądź wystartować 381 tonowy samolot transportowy C-5 Galaxy. Program w toku, więc jeszcze kilkadziesiąt lat śmiecenia fotowoltaiką przed nami. Ale przecież panele też będą się poprawiać.


RE: Ochrona planety - Sofeicz - 08.01.2020

lumberjack napisał(a): Moja diagnoza, z eksperckiej perspektywy fachowca, który gówno na temat ekologii wie, a na tę planetę wyrąbane - walić te wszystkie OZE i wyngiel, stawiajmy atomy - co złego może się wydarzyć? W najgorszym wypadku wybuchniemy Uśmiech

Twój mały, jak dorośnie, to cię powiesi na najbliższej gałęzi za takie głębokie, długofalowe myślenie sozologiczne Uśmiech


RE: Ochrona planety - Gawain - 08.01.2020

Panele dobrej jakości już mają ponad 30% sprawność. Jak dojdą do 60% to świat zmieni się nie do poznania. W sumie to jakby prosumentyzm był prostszy i nieco tańszy to sam bym sobie założył takowe. Na razie to bardzo bym chciał, aby stopniowo energetyka jądrowa przejmowała każdy kawałek tortu. W sumie to najlepiej dla świat by było jakby każda duża zbiorowość miała wspólną elektrownię, a rozproszona zabudowa miała swoje małe instalacje. Jakby odeszły koszty tworzenia infrastruktury przesyłowej i związane z nią problemy to żyło by się wszystkim o wiele wygodniej.