Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Co obecnie czytacie?
Dalszy ciąg lektur. Kahnemana Pułapki myślenia, zwykła książka a nie ebook ZX bo trzeba mi przypisy porobić. Powtórka z rozrywki. Homo nie całkiem Spaiens. Zobaczę co się z tego nada. I dla przyjemności Największe błędy najlepszych inwestorów autorstwa Michaela Batnicka. To jest fajna, lekka lektura.
Sebastian Flak
Odpowiedz
"Dlaczego przegramy wojnę z Rosją" - Juliusz Ćwieluch rozmawia z gen. Mirosławem Różańskim.

Świetna, konkretna pozycja. Fragmentów do cytowania całe mnóstwo. W zasadzie jest szokująca.

[Obrazek: 689768-352x500.jpg]
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Mitologia Współczesna - Marcin Napiórkowski. Książka fantastyczna. Małysz jako Archetyp wojownika, kebabowe podziemie. Dzieci ze Słoneczka i i ternetowe Fake Newsy. Miodzio.

Jaskinia. Droga Rebeliantów. Piękne wydanie, bogata szata graficzna. Potężna kniga. Skończę Napiórkowskiego i będę zgłębiał.
Sebastian Flak
Odpowiedz
[Obrazek: 693676-352x500.jpg]



Książka kupiona podczas ostatniego pobytu w Polsce. Pierwsza tego autora, więc nie bardzo wiedziałam, czego się spodziewać - zajrzałam do niej w księgarni, przeczytałam kilka zdań - i były tak trafne, że musiałam ją kupić.
Czytam ją od kilku tygodni, czasem stronę, czasem kilka, wracam do tego, co było wcześniej. Niesamowite, jak ubiera w słowa to, co ja mam w głowie - sama nie napisałabym tego lepiej (że tak skromnie napiszę ;)
Autor spogląda na fanatyzm pod różnym kątem, nikogo z niego nie wyklucza (i każe zastanowić się nad sobą samą), pobudza do refleksji. Nie skończyłam lektury jeszcze, ale jak dotąd nie było w książce ani jednego zdania, z którym nie zgodziłabym się.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
Po czym poznasz fanatyka? Brakuje mu poczucia humoru. To jeden z morałów tej książki.
Odpowiedz
Nasze Małżeństwo - Tayari Jones

[Obrazek: 704450-352x500.jpg]

Lekko napisana - choć nie o lekkiej fabule - powieść. Jak tytuł wskazuje, o małżeństwie. Ile osób jest zaangażowanych w jedno małżeństwo? Prosta odpowiedź wydawałaby się oczywista - dwie. Czasami jednak więcej. Czasami życie się komplikuje, a definicja małżeństwa staje się płynna.

Polecam, jeśli ktoś szuka dobrze napisanej, a niekoniecznie bardzo ambitnej powieści.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
Intelektualiści, Paul Johnson
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/274066/intelektualisci

Cytat:Ta prowokująca książka przedstawia sylwetki najbardziej znanych intelektualistów, moralistów, pisarzy aspirujących do roli nauczycieli ludzkości. Autor próbuje rozstrzygnąć, czy mieli do takiego pouczania prawo, tropi, jak daleko sięgał ich szacunek dla prawdy, jaki był ich stosunek do pieniądza, jak traktowali swoje żony i dzieci, czy byli wierni w przyjaźni oraz czy zasady głoszone publicznie stosowali w życiu prywatnym. Śmiało i błyskotliwie ukazuje portrety m.in. Rousseau, Shelleya, Marksa, Ibsena, Tołstoja, Hemingwaya, Russella, Brechta, Sartre'a.

z zakończenia:

Cytat:Tuzin osób, zatrzymanych przypadkowo na ulicy, może udzielić równie rozsądnych opinii o sprawach moralnych i politycznych, co przeciętni przedstawiciele inteligencji. Poszedłbym nawet dalej: nasze tragiczne stulecie, które widziało tak wiele milionów niewinnych istnień poświęconych realizacji planów poprawienia losów ludzkości, udzieliło nam nauki: strzeżcie się intelektualistów!
Nie tylko należy trzymać ich z dala od wszystkich dźwigni władzy, ale trzeba na nich spoglądać ze szczególną podejrzliwością, gdy próbują przedstawiać swoją uniwersalną receptę. Strzeżcie się komitetów, konferencji i porozumień intelektualistów (...)
Intelektualiści bowiem, dalecy od stania się wielkimi indywidualistami lub nonkonformistami, stosują się do pewnych utartych wzorów postępowania. Traktowani jako grupa, są często skrajnymi konformistami, poruszającymi się w obrębie koła nakreślonego przez tych, których aprobaty szukają i cenią. 
To właśnie czyni ich, en masse, tak niebezpiecznymi, bo umożliwia im tworzenie klimatu opinii i powszechnych ortodoksji, które same często rodzą irracjonalne i niszczące działania (...)
Najgorszą postacią despotyzmu jest bezduszna tyrania idei.
Odpowiedz
towarzyski.pelikan napisał(a): .... strzeżcie się intelektualistów!
Cytat:Nie tylko należy trzymać ich z dala od wszystkich dźwigni władzy, ale trzeba na nich spoglądać ze szczególną podejrzliwością, gdy próbują przedstawiać swoją uniwersalną receptę. Strzeżcie się komitetów, konferencji i porozumień intelektualistów (...)
Intelektualiści bowiem, dalecy od stania się wielkimi indywidualistami lub nonkonformistami, stosują się do pewnych utartych wzorów postępowania. Traktowani jako grupa, są często skrajnymi konformistami, poruszającymi się w obrębie koła nakreślonego przez tych, których aprobaty szukają i cenią. 
To właśnie czyni ich, en masse, tak niebezpiecznymi, bo umożliwia im tworzenie klimatu opinii i powszechnych ortodoksji, które same często rodzą irracjonalne i niszczące działania (...)
Najgorszą postacią despotyzmu jest bezduszna tyrania idei.

Napisał intelektualista Uśmiech
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Ostatnio mało czytam ale ponieważ długo mnie tu nie było kilka godnych polecenia pozycji jednak się uzbierało.

Znajomy polecił mi tego pana i jego książki:
Yuval Noah Harari

a pierwsza w ręce wpadła mi:

[Obrazek: 657801-352x500.jpg]

niesamowita erudycyjna opowieść o naszym gatunkowym sukcesie, o jego przyczynach i wizji świata przyszłości, gdy ludzkość osiągnie status Bogów. Natychmiast skojarzyłem ją z książkami Hoimara von Ditfurtha czytanymi w młodości, równie jak one fascynująca i inspirująca. Na pewno sięgnę po inne pozycje tego autora, Wam również je polecam.

Podobnej tematyce poświęcona jest książka polskiej autorki, pani prof. Ewy Bińczyk:

[Obrazek: 753752131o.jpg]

stanowi ona streszczenie aktualnej dyskusji na temat uzupełnienia tabeli stratygraficznej o nową epokę - epokę człowieka, antropocen. Propozycja wynika z bezprecedensowej zmiany oblicza planety dokonanej przez ludzką cywilizację. Nie jest to bynajmniej jedynie naukowy spór o terminologię bez praktycznego znaczenia ale reakcja na dramatyczny kryzys środowiska przyrodniczego i zagrożenia wynikającego ze zmian klimatu.
Książkę trudno się czyta i wywołuje ona depresyjne odczucia, dlatego polecam ją tylko zainteresowanym tą tematyką.
Epoka człowieka. Retoryka i marazm antropocenu


Na koniec zostawiłem sobie czystą przyjemność - książkę w zeszłym roku wyczekiwaną i upragnioną, która nie zawiodła oczekiwań. Tak o niej pisałem na konkurencyjnym forum:

Ostatnio czytam mniej niż dawniej, a lektura nie dostarcza już tyle samo przyjemności co kiedyś. Lecz dyskusja w innym wątku przypomniała mi o tej książce, chyba najważniejszej mojej lekturze z tego roku:
[Obrazek: 5a30fb5b4c9f8.jpg]

Kupiłem ją zaraz po ukazaniu się na rynku ale nie mając lepszego pomysłu na prezent, oddałem znajomej. I dopiero kilka miesięcy później kupiłem ją ponownie, tym razem będąc w Zakopanem. Zacząłem czytać na kwaterze koło godz. 18 i nie odkładałem książki aż do skończenia, gdzieś koło 3 w nocy. Lektura pobudziła mnie do tego stopnia, że pomimo niewyspania, będąc w stanie niezwykłej euforii, "przespacerowałem się" po Orlej, od Zawratu, do Żlebu Kulczyńskiego. [Obrazek: icon_smile.gif] 

O czym jest ta książka? O jednej z najciekawszych postaci wielkiego pokolenia polskich wspinaczy, które dokonało w najwyższych górach świata rzeczy niezwykłych i zapisało się złotymi zgłoskami w historii światowego alpinizmu i himalaizmu, o Wojtku Kurtyce.
Moja emocjonalna reakcja na Jego biografię wynikła z faktu, że pomimo iż On chodził po ośmiotysięcznikach, a ja po Tatrach, obaj widzieliśmy w górach to samo - wyzwanie, ekstremalny test własnych możliwości, ale i zachwyt nad pięknem gór, pokorę przed skalą trudności jakie człowiekowi stwarzają i ich nieprzewidywalnością. Łączyło nas także traktowanie wspinaczki jako sztuki i analizowanie wpływu przebywania w górach na charakter i zachowania ludzi.

Lecz książka jest przede wszystkim opowieścią o wielkim autentycznym sukcesie. Legendarne pokolenie polskich wspinaczy zapłaciło ogromną cenę za swe osiągnięcia. Dla wielu z nich była to cena najwyższa. W górach na zawsze zostali najwięksi: Wanda Rutkiewicz, Jerzy Kukuczka, Dobrosława Miodowicz-Wolf, Maciej Berbeka, a ostatnio Tomasz Mackiewicz. Ta lista jest długa, bardzo długa. Tymczasem Wojtek Kurtyka, pomimo uczestniczenia w najbardziej ryzykownych wyprawach i osiągnięciu najtrudniejszych celów w Himalajach(przez kilka sezonów był stałym partnerem Jurka Kukuczki) nigdy nie odniósł poważniejszych obrażeń. Mało tego, nigdy, nic się nie stało żadnemu z jego partnerów. 
Przy czym Kurtyka był nie tylko wspinaczem szczęściarzem, ale i prekursorem nowych stylów wspinania na ośmiotysięczniki. Przeniósł w Himalaje alpejski styl wchodzenia "na lekko" z minimalnym bagażem i w małych grupach. Dziś chodzą tak wszyscy, ale na początku lat osiemdziesiątych poprzedniego wieku była to zupełna nowość. 
W różnych składach Wojtek zdobył kilka himalajskich ośmiotysięczników, ale nie to jest Jego znakiem firmowym. Dokonał czegoś, co zostało uznane przez środowisko wspinaczy, za największe dokonanie w Himalajach w XX wieku - przejścia słynnej Świetlistej Ściany Gaszerbruma IV
[Obrazek: gasherbrum4ty_1_d.jpg]
ta imponująca piramida, mająca ponad 3 kilometry w pionie i leżąca przed międzynarodowymi campami będącymi bazą wyjściową do ataku na Mount Everest i inne ośmiotysięczniki, od dawna kusiła wspinaczy. Zdobył ją jedynie Wojtek Kurtyka wraz z austriackim wspinaczem Robertem Shauerem w 1985 i nikomu dotąd nie udało się ich wyczynu powtórzyć.
http://www.portalgorski.pl/nowosci/wspin...um-iv-1985

Lista jego dokonań jest bardzo długa a wieńczy ją otrzymanie w 2016 najważniejszego wyróżnienia przyznawanego przez światowe środowisko wspinaczy - Złotego Czekana.
https://www.youtube.com/watch?v=jRVJR0FcA08
Wojtek Kurtyka posiada fascynującą osobowość i jeśli chcecie poznać Go bliżej, polecam zapis spotkania z Nim i autorką Jego biografii, panią Bernadette Mc Donald:
https://www.youtube.com/watch?v=4exPx_1yNsc
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a):
towarzyski.pelikan napisał(a): .... strzeżcie się intelektualistów!
Cytat:Nie tylko należy trzymać ich z dala od wszystkich dźwigni władzy, ale trzeba na nich spoglądać ze szczególną podejrzliwością, gdy próbują przedstawiać swoją uniwersalną receptę. Strzeżcie się komitetów, konferencji i porozumień intelektualistów (...)
Intelektualiści bowiem, dalecy od stania się wielkimi indywidualistami lub nonkonformistami, stosują się do pewnych utartych wzorów postępowania. Traktowani jako grupa, są często skrajnymi konformistami, poruszającymi się w obrębie koła nakreślonego przez tych, których aprobaty szukają i cenią. 
To właśnie czyni ich, en masse, tak niebezpiecznymi, bo umożliwia im tworzenie klimatu opinii i powszechnych ortodoksji, które same często rodzą irracjonalne i niszczące działania (...)
Najgorszą postacią despotyzmu jest bezduszna tyrania idei.

Napisał intelektualista Uśmiech

W dodatku taki sam hipokryta jak ci, których opisywał ;-)
Odpowiedz
Tom Phillips - Ludzie. Krótka historia o tym jak spieprzyliśmy wszystko.

Zadziwiająco lekka i dobra książka. Co prawda masę historycznych przykładów znałem, ale są fajne smaczki. No i ma morał. Całkiem niezły z resztą.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Właśnie przyszła kurierem.
"Kwantechizm" Andrzeja Dragana
Fajnie się czyta - lekko o fizyce kwantowej i jej dziwach (ogólnie o różnych dziwach).
Polecam!
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Ostatnio czytam sobie Tajemnice Korei Północnej autorstwa Daniel Tudor und James Pearsona. Przeczytałem dopiero niecałe sto stron, ale książka jest o tyle ciekawa, że koncentruje się na życiu ludzi różnych warstw społecznych, czyli na tym jak sobie radzą z codziennością zarabiając niecałego dolara miesięcznie. Jest o tym jak podpindalają dohra z państwowych zakładów pracy by napędzać ogromny szary rynek na którym waluta to dolary i chinksi yen, bo państwowa waluta jest bezwartościowa. I w sumie o swego rodzaju nieoficjalnym "kapitalizmie" dzięki któremu całe państwo jakoś funkcjonuje. Myślę, że dla osoby która kompletnie nic nie wie o KP (jak ja) może się okazać intetesująca.
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
Dragula napisał(a): Ostatnio czytam sobie Tajemnice Korei Północnej autorstwa Daniel Tudor und James Pearsona. Przeczytałem dopiero niecałe sto stron, ale książka jest o tyle ciekawa, że koncentruje się na życiu ludzi różnych warstw społecznych, czyli na tym jak sobie radzą z codziennością zarabiając niecałego dolara miesięcznie. Jest o tym jak podpindalają dohra z państwowych zakładów pracy by napędzać ogromny szary rynek na którym waluta to dolary i chinksi yen, bo państwowa waluta jest bezwartościowa. I w sumie o swego rodzaju nieoficjalnym "kapitalizmie" dzięki któremu całe państwo jakoś funkcjonuje. Myślę, że dla osoby która kompletnie nic nie wie o KP (jak ja) może się okazać intetesująca.

Zainteresowało mnie to. Tak na chłopski rozum zawsze mi się wydawało, że poziom złodziejstwa w państwowych zakładach pracy musi tam przekraczać wszystko, co można znać z PRL, bo przecież inaczej się nie da.
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): Zainteresowało mnie to. Tak na chłopski rozum zawsze mi się wydawało, że poziom złodziejstwa w państwowych zakładach pracy musi tam przekraczać wszystko, co można znać z PRL, bo przecież inaczej się nie da.

No nie da się. To jedyna metoda aby ludzie zapewnili sobie tam byt. Dochodzi tu do pewnego rodzaju fikcji, gdzie do oficjalnej pracy chodzi się po to aby wyrobić normę czasu pracy a utrzymuje z różnego rodzaju handlu, również towarami wyniesionymi z zakładów. Bo oficjalna pensja absolutnie na nic nie starcza. Oczywiście od czasu do czasu reżim kogoś łapie i robi pokazówkę, ale po klęsce głodu w latach 90 znacząco rozluźnił restrykcje w tej kwestii i przymyka na nielegalną kapitalistyczną działalność obywateli.

Ogólnie książka ciekawa. Np dowiedziałem się z niej, że władza podzielona jest mniej więcej po równo pomiędzy rodzinę Kimów a coś w rodzaju odpowiednika PRLowskiego KC i nigdy nie wiadomo, która strona jest aktualnie górą.
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz
Cytat:Ogólnie książka ciekawa. Np dowiedziałem się z niej, że władza podzielona jest mniej więcej po równo pomiędzy rodzinę Kimów a coś w rodzaju odpowiednika PRLowskiego KC i nigdy nie wiadomo, która strona jest aktualnie górą.

Ależ wiadomo. Jeśli umiłowany przywódca nagle każe posłać swoich dygnitarzy do piachu, to znaczy że jego pozycja jest chwiejna - a więc górą musi być Komitet Centralny.
Odpowiedz
Właśnie autor twierdzi, że spora część informacji o posłaniu dygnitarzy do piachu jest przesadzona. Nie wszystkie, ale część z nich owszem.
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz
Dla lubiacych fantastyke "The Traitor Baru Cormorant" i The Monster Baru Cormorant" by Seth Dickinson
To dosc ciemna i mocno psychologiczna fantastyka, ale brawurowo napisana.
Dla czytajacych po angielsku, bo przekladu jeszcze chyba nie ma.
Odpowiedz
Dziad Borowy napisał(a): Ogólnie książka ciekawa. Np dowiedziałem się z niej, że władza podzielona jest mniej więcej po równo pomiędzy rodzinę Kimów a coś w rodzaju odpowiednika PRLowskiego KC i nigdy nie wiadomo, która strona jest aktualnie górą.

Dla mnie praktycznie każda informacja to coś nowego. Np byłem przekonany, że KPn jest na tyle od izolowana od reszty świata, że znaczna część społeczeństwa nie ma pojęcia na jakim poziomie są inne państwa. Tymczasem cała kultura jest tam importowana z Korei południowej - filmy, muzyka. Na yt obejrzałem relację kobiety, która szmuglowała południowokoreańskie kosmetyki. Niestety jej rodzina została z tego powodu pojmana, oskarżona oczywiście o szpiegostwo i terroryzm, a w końcu zamordowano jej brata, który wziął wszystko na siebie.
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
Właśnie skończyłam bardzo ciekawą i inspirującą książkę o ateizmie:

Duchowość ateistyczna. Wprowadzenie do duchowości bez Boga, André Comte-Sponville

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/103261/du...i-bez-boga

Cytat:Czy można obyć się bez religii? Czy Bóg istnieje? Czy ateiści skazani są na życie bez duchowości?
Tak wiele istotnych pytań w czasach „zderzenia cywilizacji” i „powrotu religijności”.
André Comte-Sponville odpowiada na nie jasno i ze swobodą wielkiego filozofa a także „prawego człowieka”, któremu obcy jest, jakże często spotykany, resentyment i nienawiść.
Dla niego, duchowość jest zbyt istotna, by pozostawić ją różnego rodzaju fundamentalistom.
Podobnie laickość jest zbyt cenna, by zawładnąć nią mieli najbardziej szaleni przeciwnicy religii.
Dlatego też istotne jest odnalezienie duchowości bez Boga, bez dogmatów, bez kościoła, takiej, która chroniłaby nas zarówno przed fanatyzmem jak i nihilizmem.
Uważa, że XXI wiek będzie duchowy i laicki albo go nie będzie. W pasjonujący sposób wyjaśnia, w jaki sposób to się stanie.


Książka składa się z 3 rozdziałów. W pierwszym autor przedstawia swój stosunek do religii, wiary, wartości cywilizacyjnych, innymi słowy definiuje swój ateizm, odcinając się w takiej samej mierze od religijności jak wojującej, nihilizującej i barbarzyńskiej odmiany ateizmu. W drugim uzasadnia swój ateizm, odwołując się do najbardziej popularnych dowodów na istnienie Boga oraz przedstawiając racje przemawiające za tym, ze Bóg nie istnieje. A w trzecim rozdziale prezentuje propozycję duchowości dla ateisty, która w gruncie rzeczy sprowadza się do mistycyzmu, buddyzmu, duchowości immanentnej, naturalistycznej. 

Z wszystkich rozdziałów, ten trzeci najmniej mi podszedł, bo zabrakło mi jeszcze znalezienia tam jednak miejsca dla mitu. Facet za bardzo poszedł w ten buddyzm mimo że deklarował wierność duchowemu dziedzictwu swojej chrześcijańskiej kultury, ale poza tym, szczególnie te pierwsze dwa rozdziały są naprawdę godne uwagi, nie omieszkam się jakoś do nich odnieść na forum i mogę tę książkę polecić zarówno teistom, agnostykom, jak i ateistom. Teistom, żeby zrozumieli lepiej ateistyczną perspektywę (to nie jest jakiś tan chory z nienawiści Dawkins, tylko człowiek, który z szacunkiem się odnosi do tematu), a agnostykom i ateistom, żeby mogli sobie uporządkować swoje przekonania i być może znaleźć w tej książce inspirację dla duchowych poszukiwań.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości