Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nie ma miłości bez gwałtu. Nie ma wolności bez przymusu.
#1
Ten temat wyrósł z tematu "Ja" jako fakt czy preferencja? Tożsamość zadana czy wybrana?. pozostając z nim w bliskim związku, ale myślę, ze jest na tyle ważny, że domaga się wyodrębnienia.

Taką pierwszą inspiracją był przejmujący utwór Edyty Geppert Nie żałuje, w którym to podmiotka liryczna wyraża wdzięczność wobec wszystkiego, co jej się przytrafiło w życiu, zarówno wobec tego co dobre, jak i tego co złe. Niczego nie żałuje. Za wszystko dziękuje. Dlaczego? Czemu tak kocha to życie, ten świat, który skopał jej dupsko? Bo to wszystko ukształtowało ją samą. To wszystko stanowi korzeń, źródło jej jestestwa. Ona po prostu nie może tego nie chcieć, nie kochać. Jeśli ma być ze sobą szczera, a nie da się być bardziej ze sobą szczerym niż podmiotka liryczna, to musi być za to wszystko wdzięczna. To wszystko złożyło się na to, kim jest.

Później doprawiłam to wszystko seansem genialnego filmu Zwiąż mnie Pedro Almodóvara. Dla tych, którzy nie widzieli, załączam najpierw krótki opis z filmweba:

Cytat:Ricky (Antonio Banderas) wychodzi ze szpitala dla umysłowo chorych. Pierwsze kroki kieruje do byłej kochanki, "gwiazdki" kina porno, Mariny (Victoria Abril). Dziewczyna nie wykazuje zainteresowania kontynuowaniem dawno zakończonej znajomości, odtrącając adoratora. Ricky nie może pogodzić się z porażką. Zdesperowany, nachodzi ją w domu, a gdy Marina nie chce go wpuścić, ogłusza ją uderzeniem w głowę. Nieprzytomną zaciąga do sypialni i przywiązuje do łóżka. Dziewczyna staje sięwięźniem we własnym domu... Z czasem więzy, które początkowo były torturą, stają się elementem zmysłowej, erotycznej gry, w której nagrodą jest prawdziwe uczucie...
 
Uwaga, poniższy akapit to spolier (czytasz na własną odpowiedzialność)
Marina zakochuje się w Rickym najszczerszą miłością po tym wszystkim, co jej zrobił. Porwał, więził, bił, ale wbrew pozorom – nie zmuszał do seksu. Nawet jej nie tknął bez jej inicjatywy. Kiedy pewnego dnia Marina zasnęła przywiązania do łóżka, Ricky chcąc żeby jej było wygodnie, postanowił ją odwiązać, mówiąc (cytuję z pamięci): „Jak tu cię rozwiązać, nie dotykając cipki” (w tym momencie po raz pierwszy się wzruszyłam). Ricky od samego początku był szczery wobec Mariny. Ponieważ olewała jego zaloty, nie chciała go poznać z własnej woli, to został zmuszony ją porwać, tylko po to, żeby go lepiej poznała, a wtedy (jak twierdził Ricky) – sama się w nim zakocha, tak jak on się zakochał w niej. Prawda, że piękne? Każda przemoc zadana Marinie była uzasadniona (usprawiedliwiona). Uderzył ją tylko, kiedy była nieposłuszna, wiązał tylko dlatego, że próbowała uciekać, stopniowo ona zaczęła być mu coraz bardziej  przychylna, a on dawał jej coraz więcej swobody. Kiedy udało jej się całkowicie wyswobodzić - uciekła, ale na sam koniec wróciła. Z własnej woli. Bo go kochała.

I teraz mi powiedźcie, dzióbusie, czy to nie jest uniwersalny język miłości? Wszystko się zaczyna do samych narodzin. Rodzice przymuszają swoje dziecko do życia, do przestrzegania wyznaczonych przez nich reguł, kiedy są nieposłuszne, otrzymują karę, kiedy są niedojrzałe, rodzice ograniczają im wolność. Wszystko dla ich dobra. Żeby wychować ich na porządnych ludzi. Wszystko z miłości. A ten dzieciak to się buntuje, chce się wyrwać, czuje się zniewolony, ma pretensje, że żyje, ma pretensje o wszystko. Chyba najgorszą rzeczą, jaką może usłyszeć matka od dziecka to „Ja się nie prosiłem o to, żeby przyjść na ten świat. Dlaczego mi to zrobiłaś?”. Niejeden smarkacz usłyszy wtedy „Ty niewdzięczniku” wykrztuszone przez łzy szlochającej matki. Dużo czasu będzie musiało minąć, zanim smarkacz dorośnie do tego, żeby podziękować matce za to, że żyje. Że wszystko co ma jej zawdzięcza, że ona jest warunkiem jego istnienia. I że dała mu życie z miłości. Miłość, pojednanie się z rodzicami jest w tym momencie czymś naturalnym, oczywistym, narzucającym się woli tego, który miłuje. Dziecko po prostu kocha swoich rodziców.

Ten sam mechanizm można przełożyć na wszystkie inne miłości, np. miłość żony do męża albo męża do żony. To co jest piękne w idei małżeństwa (związku na zawsze, póki śmierć nie rozdzieli), że obiecuje się miłość do osoby, która w ciągu tego życia będzie się zmieniać. Może się okazać trudna do kochania, sprawiać wiele problemów, ranić, rozczarowywać. Jak łatwo jest wtedy uciec, kiedy nic Cie wobec tej osoby nie wiąże. Żadna obietnica, żaden los. Mały Książe mówił „Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś”. Kiedy kochasz, bo chcesz, to jeszcze nie jest miłość. Miłość zaczyna się wtedy, kiedy kochasz, bo musisz. Nie masz innego wyjścia. Kiedy miłość nie jest Twoim egoistycznym widzimisię. Kiedy jest Twoim przeznaczeniem, zobowiązaniem. Celem.

Również patriotyzm, droga Rodico, szanowni forumowicze, opiera się na tym schemacie. Ojczyznę się kocha tak po prostu, bo jest. W tym miejscu jeszcze raz cytuję słowa Edyty Geppert. Niech wybrzmią jeszcze raz:

Że w tym kraju przeżyłam
Tych parę trudnych lat
Nie żałuję
Że na koniec się dowiem
Ot tak się toczy świat
Nie żałuję
Że nie załatwią mi urlopu od pogardy
I że nie zwrócą mi uśmiechu jak kokardy
Pieszczoty szarej tych udręczonych dni
Nie żal mi, nie żal mi
Nie, nie żałuję
Przeciwnie bardzo ci dziękuję, mój kraju
Za jakiś czwartek jakiś piątek jakiś wtorek
I za nadziei cały worek
Nie, nie żałuję
Przeciwnie bardzo ci dziękuję za to, że jesteś moim krajem
Że jesteś piekłem mym i rajem
Nie żałuję, Nie żałuję, Nie żałuję...


Tak kochani, Ojczyznę się kocha bo jest nasza, tak jak mamę się kocha bo jest nasza i męża i żonę i dziecko i matkę i ojca. A wreszcie samego Boga. I co najważniejsze, dopiero kochając, prawdziwie kochając, człowiek staje się prawdziwie wolny.


Dziękuję za uwagę.

PS
Kocham Was, moi rodacy, bo nie mam innego wyjścia.
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Nie ma miłości bez gwałtu. Nie ma wolności bez przymusu. - przez towarzyski.pelikan - 14.05.2019, 22:44

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości