To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ankieta: Czy Partia KORWiN przekroczy próg 5% w nadchodzących wyborach parlamentarnych??
Nie posiadasz uprawnień, aby oddać głos w tej ankiecie.
Tak
40.74%
11 40.74%
Nie
59.26%
16 59.26%
Razem 27 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czy Partia KORWiN przekroczy próg 5% ?
(08.11.2015, 12:29)Baptiste napisał(a):
(08.11.2015, 02:16)Hans Żydenstein napisał(a):
(07.11.2015, 21:40)Baptiste napisał(a): Aha, ale to przecież ciągle pasuje do "wielkiego obrońcy uciśnionych, który ratuje innych za cudze pieniądze, nigdy za swoje."

Nie pasuje, bo na końcu jest "nigdy za swoje".

Twoja argumentacja jest na poziomie "1=999999999999 , bo to i to jest liczbą"
Tymczasem wiadomo, że jedna liczba jest o wiele większa od drugiej.
Liczba mniejsza to państwo minimalne, a liczba większa to państwo opiekuńcze.

Złodziej, który ukradł 1000zł nie jest złodziejem bo gdzie indziej jest taki co ukradł 100 000zł?
Tenże złodziej może wskazywać na mniejszą szkodliwość swojego czynu ale nie może tego drugiego atakować poprzez zarzucanie mu zaboru cudzego mienia bo sam sobie strzela wtedy w stopę.

Gdyby przyjąć Twój sposób myślenia, to jedyna możliwa droga to komunizm, przecież nie ma znaczenia jaką część pieniędzy ludziom się zabiera, więc nie można krytykować zabrania im wszystkiego co mają.

Jeden podejdzie do Ciebie i poklepie delikatnie po policzku, a drugi podejdzie i z całej siły walnie w policzek, aż Ci łzy polecą. Ty w ogóle nie masz prawa tego drugiego skrytykować, bo temu pierwszemu nic nie powiedziałeś Duży uśmiech

Pamiętajmy także, że ten co weźmie dziecko na kolanko, nie ma prawa skrytykować pedofila...
Odpowiedz
Hans, cały czas nie rozumiesz, że tu nie chodzi o zaniechanie krytyki tylko prowadzenie jej za pomocą argumentacji, w której nie strzelasz sobie w stopę. Tylko tyle i aż tyle.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
(08.11.2015, 15:23)Hans Żydenstein napisał(a): Gdyby przyjąć Twój sposób myślenia, to jedyna możliwa droga to komunizm, przecież nie ma znaczenia jaką część pieniędzy ludziom się zabiera, więc nie można krytykować zabrania im wszystkiego co mają.

Ależ można i jest tysiąc różnych powodów aby krytykować takie rozwiązanie. Problem jest taki, że Ty wybierasz te najdurniejsze, libertariańskie.

Np. argumenty co do służby zdrowia odnoszące się do tego, że takie rozwiązanie jest mniej wydajne i faktycznie ucierpią na tym biedni są w stanie mnie przekonać do wolnorynkowego rozwiązania. Jeżeli faktycznie byłyby podparte empirycznymi dowodami. I to są jedyne argumenty na które szukałem uzasadnienia, bo nie chcę aby tak się stało.

Argumenty typu większym złem jest opodatkowanie multimilionera na wyższy procent niż ludzie umierający z braku dostępu do odpowiedniego leczenia mnie nie przekonają. Bo to wynika z jakichś tam dziwnych liberalnych aksjomatów mówiących, że opodatkowania nie można nigdy usprawiedliwić przy czym sami sobie zaprzeczacie usprawiedliwiając je kiedy wam pasuje.

Ale wy zawsze skupiacie się na tych drugim rodzaju uzasadnienia (pewnie powody są takie, że empirycznie wszystko wskazuje na to, że jesteście w błędzie). I dlatego wychodzi wam, że na Białorusi jest więcej wolności niż w Norwegii bo podatki są tam niższe.
"Nie można powiedzieć, która masa ludowa ma więcej źródeł piękna. Są wieki całe, że jakiś naród przoduje drugim, są znów wieki, że idzie za drugim. Kto tępi narody, ten jakby zrywał struny z harfy świata. Cóż komu przyjdzie, że będzie miał harfę o jednej tylko strunie? Nie tępić, lecz rozwijać należy narodowości. A rozwijać je może wolność narodów, niepodległość i poszanowanie ich odrębności…"

― Ignacy Daszyński
Odpowiedz
(08.11.2015, 18:42)Kontestator napisał(a): Np. argumenty co do służby zdrowia odnoszące się do tego, że takie rozwiązanie jest mniej wydajne i faktycznie ucierpią na tym biedni są w stanie mnie przekonać do wolnorynkowego rozwiązania. Jeżeli faktycznie byłyby podparte empirycznymi dowodami. I to są jedyne argumenty na które szukałem uzasadnienia, bo nie chcę aby tak się stało.

http://mises.pl/blog/2011/04/20/long-jak...y-zdrowia/
Cytat:Ciągle mówi się, że Stany Zjednoczone stoją w obliczu kryzysu służby zdrowia. Koszty opieki medycznej są za wysokie i ubezpieczenie zdrowotne jest poza zasięgiem biednych. Nigdy nie identyfikuje się jasno przyczyny kryzysu, ale rozwiązanie jest oczywiste: rząd musi się zająć problemem.
Osiemdziesiąt lat temu także wmawiano Amerykanom, że kraj stał w obliczu kryzysu służby zdrowia. Wtedy jednak problem polegał na tym, że koszty opieki medycznej były zbyt niskie i że ubezpieczenie zdrowotne było zbyt szeroko dostępne. Ale także i w tamtych czasach rząd zajął się problemem. I to jak się nim zajął!
Pod koniec dziewiętnastego i na początku dwudziestego wieku jednym z podstawowych źródeł opieki zdrowotnej i ubezpieczeń zdrowotnych dla biedoty robotniczej w Wielkiej Brytanii, Australii i Stanach Zjednoczonych było stowarzyszenie braterskie. Stowarzyszenia braterskie („stowarzyszenia przyjaciół” w Wielkiej Brytanii i Australii) były dobrowolnymi organizacjami pomocy wzajemnej. Ich potomkowie przetrwali do dziś w formie shrinerów, elków, masonów i podobnych organizacji, ale nie grają one centralnej roli w życiu Amerykanów, tak jak kiedyś. Relatywnie niedawno, bo jeszcze w  1920, ponad jedna czwarta wszystkich dorosłych Amerykanów była członkami stowarzyszeń braterskich. (W Wielkiej Brytanii i Australii ta liczba była jeszcze wyższa.) Stowarzyszenia były szczególnie popularne wśród czarnych i imigrantów. (W gruncie rzeczy słynny atak Teddy’ego Roosevelta na „Amerykanów z myślnikiem” był po części motywowany wrogością względem stowarzyszeń braterskich imigrantów — wraz z innymi progresistami chciał on „zamerykanizować” imigrantów, czyniąc ich zależnymi od państwa, zamiast od ich własnych, niezależnych społeczności etnicznych.)
Zasady kierujące stowarzyszeniami były proste. Grupa ludzi z klasy robotniczej formowała zrzeszenie (albo dołączała do lokalnej gałęzi, „loży” lub istniejącego zrzeszenia) i wpłacała comiesięczne opłaty do kasy — w zamian poszczególni członkowie mogli później czerpać z zebranych środków w razie potrzeby. Stowarzyszenia służyły więc jako rodzaj samopomocowej firmy ubezpieczeniowej.
Stany Zjednoczone przełomu wieków oferowały niesłychaną ilość stowarzyszeń do wyboru. Niektóre powiązane były z konkretnymi grupami etnicznymi lub religijnymi, niektóre nie. Wiele oferowało też członkom rozrywkę i kontakty towarzyskie albo angażowało się w służbę społeczności. Niektóre „braterskie” stowarzyszenia były zakładane tylko przez i dla kobiet. Rodzaje usług, spośród których członkowie mogli wybierać, również często się różniły, ale najczęściej oferowanymi były ubezpieczenie na życie, ubezpieczenie od niepełnosprawności i „praktyka lożowa”.
„Praktyka lożowa” odnosi się do układu podobnego do dzisiejszych Organizacji Ochrony Zdrowia (HMO), gdzie poszczególne stowarzyszenia lub loże zawierały umowę z lekarzem o zapewnianiu ich członkom opieki zdrowotnej. Lekarz otrzymywał z góry regularną pensję, zamiast pobierania opłat za wizytę; członkowie płacili coroczną opłatę i korzystali z usług lekarza, gdy zachodziła taka potrzeba. Jeśli usługi medyczne nie spełniały wymagań, potrącano karę z pensji lekarza, a kontrakt mógł nie zostać odnowiony. Członkowie lóż podobno zasmakowali w stopniu kontroli, jaki ten system dawał klientom. Tendencja, by zbyt często korzystać z usług lekarza, była utrzymywana w ryzach przez „samokontrolę” stowarzyszeń: członkowie loży, którzy chcieli uniknąć przyszłych wzrostów składek, byli zmotywowani, by pilnować, czy inni członkowie nie naginają systemu.
Szczególnie imponujący był niski koszt tych usług. Na przełomie wieków, średni koszt „praktyki lożowej” dla pojedynczego członka mieścił się między jednym a dwoma dolarami rocznie. Dzienna płaca mogła opłacić opiekę zdrowotną na rok. Dla porównania: średni koszt usług lekarskich na regularnym rynku wynosił od jednego do dwóch dolarów za wizytę. Mimo to, licencjonowani lekarze, szczególnie ci niekształceni w „renomowanych” szkołach medycznych, zacięcie walczyli o kontrakty z lożami — być może ze względu na bezpieczeństwo, jakie oferowały. Ta konkurencja skutecznie zaś utrzymywała koszty na niskim poziomie.
Lekarski establishment — zarówno w Ameryce, jak i w Wielkiej Brytanii — odpowiedział oburzeniem; instytucja praktyk lożowych była ostro krytykowana i opisywana w apokaliptycznych barwach. Takie niskie opłaty —krzyczało wielu lekarzy — prowadziły do bankructwa profesji. Ponadto wielu uważało to za cios dla godności profesji, by wykształceni lekarze mieli się z zapałem wystawiać na aukcje i służyć jako pucybuty kramarzom z niższych klas. Ale największą zniewagą było to, że tacy niewykształceni i społecznie podrzędni ludzie mogli ustalać ceny usług lekarskich albo wydawać wyroki na ekspertów i oceniać, czy ich usługi były satysfakcjonujące. Rząd — domagali się — musi coś z tym zrobić.
I zrobił. W Wielkiej Brytanii rząd położył kres „niegodziwości” praktyk lożowych, poddając opiekę zdrowotną kontroli politycznej. Opłaty usług lekarskich były teraz determinowane przez komitety doświadczonych ekspertów (tzn. samych lekarzy) zamiast nieobeznanych pacjentów. Budżetowa opieka zdrowotna wypchnęła z rynku praktyki lożowe: ludzie zmuszeni do płacenia podatków za „darmową” opiekę zdrowotną, czy jej chcieli czy nie, mieli niewiele motywacji, by płacić dodatkowo za opiekę stowarzyszeń braterskich, zamiast korzystać z rządowej opieki, za którą już zapłacili.
W Stanach Zjednoczonych nacjonalizacja systemu zdrowotnego trwała dłużej, a establishment medyczny musiał korzystać z mniej bezpośrednich środków —  końcowy rezultat był jednak praktycznie taki sam. Stowarzyszenia medyczne, takie jak American Medical Association, nakładały sankcje na lekarzy, którzy ośmielali się wchodzić w umowy lożowe. To byłoby mniej efektywne, gdyby te stowarzyszenia nie miały kontroli nad zbrojnym ramieniem państwa, ale w rzeczywistości, dzięki rządowym przywilejom, kontrolowały one licencjonowanie lekarzy, w ten sposób upewniając się, że tym, którzy wypadli z łask, prawo uprawiania zawodu zostanie odmówione.
Tego typu prawa rejestracyjne dawały establishmentowi medycznemu także inny, mniej oczywisty sposób walki z praktykami lożowymi. Właśnie w tym okresie AMA podniosło wymagania otrzymania licencji. Celem, wyjaśniali, miało być podniesienie poziomu opieki zdrowotnej. Ale w rezultacie liczba lekarzy spadła, konkurencja osłabła, a opłaty rosły. Tak jak to jest z każdym dobrem na rynku, sztuczne ograniczenie podaży podniosło ceny — co szczególnie uderzyło w członków społeczności braterskich z klasy robotniczej.
Ostateczny cios praktyce lożowej zadały same stowarzyszenia braterskie. National Fraternal Congress — próbując, jak AMA, zbić kokosy na kartelizacji — lobbował za prawem ustalającym minimalny poziom składek na stowarzyszenia braterskie. Co gorsza dla samych lobbujących, udało się: nieoczekiwanym skutkiem było to, że minimalne składki uczyniły stowarzyszenia niekonkurencyjnymi. Tak więc wysiłki NFC, zamiast stworzyć potężny kartel wzajemnej pomocy, doprowadziły do zniszczenia niszy rynkowej — stowarzyszeń braterskich — a wraz z nią, taniej opieki zdrowotnej dla biednych.
Dlaczego więc mamy dziś kryzys służby zdrowia? Bo państwo „rozwiązało” poprzedni!

Odpowiedz
(08.11.2015, 18:42)Kontestator napisał(a): Argumenty typu większym złem jest opodatkowanie multimilionera na wyższy procent niż ludzie umierający z braku dostępu do odpowiedniego leczenia mnie nie przekonają. Bo to wynika z jakichś tam dziwnych liberalnych aksjomatów mówiących, że opodatkowania nie można nigdy usprawiedliwić przy czym sami sobie zaprzeczacie usprawiedliwiając je kiedy wam pasuje.

Kto twierdzi, że "opodatkowania nie można nigdy usprawiedliwiać"?

Anarcho-kapitaliści może, bo na pewno nie liberałowie.
Odpowiedz
(08.11.2015, 16:24)Baptiste napisał(a): Hans, cały czas nie rozumiesz, że tu nie chodzi o zaniechanie krytyki tylko prowadzenie jej za pomocą argumentacji, w której nie strzelasz sobie w stopę. Tylko tyle i aż tyle.

Nie zauważyłem u siebie argumentacji, którą sobie sam strzeliłem w stopę. Ty wymyśliłeś jakiś dziwny pogląd, że są 2 opcje : albo się jest za podatkami albo przeciwko, inaczej się samemu strzela w stopę.
Odpowiedz
Jak myślicie, czy Korwin jest gotowy odpowiedzieć na pytanie dlaczego po raz 28 poniósł porażkę w wyborach?
Odpowiedz
(16.11.2015, 14:20)El Commediante napisał(a): Jak myślicie, czy Korwin jest gotowy odpowiedzieć na pytanie dlaczego po raz 28 poniósł porażkę w wyborach?

Dlaczego miałby się kajać. To społeczeństwo powinno się wytłumaczyć, dlaczego po raz kolejny nie doceniło tak wybitnego polityka.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Nie wiem dlaczego miałby się kajać? Brak sukcesu wyborczego to jakaś zbrodnia, czy co?

A na pytanie ElC mogę odpowiedzieć za Korwina: ideologia wolnościowa, szczególnie w demokracji, wymaga mozolnej edukacji, mozolnej edukacji i jeszcze raz mozolnej edukacji. Proces trwa i nie został jeszcze zakończony.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
(16.11.2015, 18:12)Socjopapa napisał(a): A na pytanie ElC mogę odpowiedzieć za Korwina: ideologia wolnościowa, szczególnie w demokracji, wymaga mozolnej edukacji, mozolnej edukacji i jeszcze raz mozolnej edukacji. Proces trwa i nie został jeszcze zakończony.

Więc czemu Korwa nie dostał się do władzy po to by mieć wpływ na edukację w tym kraju? Gdyby to rzeczywiście było sedno problemu, to powinien się udzielać jako "edukator", ale ogranicza się tylko do startów i porażek w wyborach.
Odpowiedz
(16.11.2015, 13:16)Hans Żydenstein napisał(a):
(08.11.2015, 16:24)Baptiste napisał(a): Hans, cały czas nie rozumiesz, że tu nie chodzi o zaniechanie krytyki tylko prowadzenie jej za pomocą argumentacji, w której nie strzelasz sobie w stopę. Tylko tyle i aż tyle.

Nie zauważyłem u siebie argumentacji, którą sobie sam strzeliłem w stopę. Ty wymyśliłeś jakiś dziwny pogląd, że są 2 opcje : albo się jest za podatkami albo przeciwko, inaczej się samemu strzela w stopę.

No bo tak jest. Są tylko dwie opcje. Albo jest się za podatkami albo jest się przeciwko nim.
A w ramach opcji numer jeden można sobie dalej dokonywać jakiś podziałów np. na osoby, które są za podatkami małymi oraz na takie, które są za podatkami wysokimi lub licznymi.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
(16.11.2015, 20:11)Baptiste napisał(a): No bo tak jest. Są tylko dwie opcje. Albo jest się za podatkami albo jest się przeciwko nim.

Jestem przeciwko zabijaniu ludzi, a mimo wszystko nie zawahałbym się zabić niewinną osobę jeśli od tego zależałoby moje życie.
Analogicznie mogę być przeciwko podatkom, ale z obawy o swoje życie zagrożone obcą armią, mogę chcieć opodatkować niewinne osoby, aby stworzyć armię. Te osoby oczywiście mają moralne prawo mnie zastrzelić, ale już będę mieć armię, która będzie mnie chronić. Tym samym zamieniłem niebezpieczeństwo ataku ze strony obcej armii na mniejsze niebezpieczeństwo bycia ubitym przez "swoich". Takie życie.

Odpowiedz
(16.11.2015, 20:45)Rexerex napisał(a): Te osoby oczywiście mają moralne prawo mnie zastrzelić, ale już będę mieć armię, która będzie mnie chronić. Tym samym zamieniłem niebezpieczeństwo ataku ze strony obcej armii na mniejsze niebezpieczeństwo bycia ubitym przez "swoich". Takie życie.

Mogę tylko powiedzieć, że wasze problemy i dylematy są naprawdę przedziwne. Duży uśmiech
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
(16.11.2015, 14:20)El Commediante napisał(a): Jak myślicie, czy Korwin jest gotowy odpowiedzieć na pytanie dlaczego po raz 28 poniósł porażkę w wyborach?

Nie wiem czy on jest gotowy, ale moim zdaniem nie musi, bo i tak wiadomo dlaczego przegrał (choć tym razem można mówić o mega niefarcie, bo 0,1 punkta procentowego więcej i dostałby się do sejmu). 

Ludzie chcą dostać to, tamto i sramto, a Korwin im mówi, że będą musieli sami na to sobie zapracować. Wygrali ci, którzy obiecali ludziom, że państwo im da to i tamto. Niestety ludzie się nie nauczyli (i może nigdy nie nauczą), że dostaną to co zawsze...
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
---
Polska trwa i trwa mać
Odpowiedz
(16.11.2015, 20:52)Baptiste napisał(a):
(16.11.2015, 20:45)Rexerex napisał(a): Te osoby oczywiście mają moralne prawo mnie zastrzelić, ale już będę mieć armię, która będzie mnie chronić. Tym samym zamieniłem niebezpieczeństwo ataku ze strony obcej armii na mniejsze niebezpieczeństwo bycia ubitym przez "swoich". Takie życie.

Mogę tylko powiedzieć, że wasze problemy i dylematy są naprawdę przedziwne. Duży uśmiech

Może dokonasz głębszej analizy? Chętnie poczytam.

Odpowiedz
(16.11.2015, 21:08)lumberjack napisał(a): 0,1 punkta procentowego więcej i dostałby się do sejmu).
Chyba tylko według korwinowej matematyki.
Mój lewacki kalkulator pokazuje, że zabrakło im 0,25%
PiS to dwa kłamstwa i spójnik

Andrzej Duda pełni obowiązki prezydenta, ale nie jest głową państwa - Włodzimierz Cimoszewicz


No dobra, przyznaję, jestem lewakiem.Język
Odpowiedz
(16.11.2015, 21:15)Rexerex napisał(a):
(16.11.2015, 20:52)Baptiste napisał(a):
(16.11.2015, 20:45)Rexerex napisał(a): Te osoby oczywiście mają moralne prawo mnie zastrzelić, ale już będę mieć armię, która będzie mnie chronić. Tym samym zamieniłem niebezpieczeństwo ataku ze strony obcej armii na mniejsze niebezpieczeństwo bycia ubitym przez "swoich". Takie życie.

Mogę tylko powiedzieć, że wasze problemy i dylematy są naprawdę przedziwne. Duży uśmiech

Może dokonasz głębszej analizy? Chętnie poczytam.

Nie, bowiem operujemy zupełnie innym normotypem i nie ma czego tu zbytnio analizować. Pisząc o moralnym prawie do zabijania w przypadku opodatkowania i używaniu określeń typu "niewinni" w stosunku do opodatkowanych dajesz wyraz temu jak bardzo zbiór twoich norm różni się od mojego. A przez wzgląd na tą odległość wygląda mi na dziwaczny.
Dla ciebie opodatkowanie jest czymś co rodzi poważne dylematy natury moralnej, dla mnie to nic szczególnego.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
(16.11.2015, 21:22)Machefi napisał(a):
(16.11.2015, 21:08)lumberjack napisał(a): 0,1 punkta procentowego więcej i dostałby się do sejmu).
Chyba tylko według korwinowej matematyki.
Mój lewacki kalkulator pokazuje, że zabrakło im 0,25%

Możliwe. Nie znam dokładnych liczb. Pamiętam, że w wynikach podano, że Korwin miał 4,9%. 

Tak czy owak - zabrakło mu bardzo mało.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
---
Polska trwa i trwa mać
Odpowiedz
Cytat:Możliwe. Nie znam dokładnych liczb. Pamiętam, że w wynikach podano, że Korwin miał 4,9%.

Tak czy owak - zabrakło mu bardzo mało.

To były exit polls, nie wyniki Język
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
Aha. No to mój błąd.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
---
Polska trwa i trwa mać
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości