Ocena wątku:
  • 3 głosów - średnia: 3.67
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
PiS, co zrobił a nie co powiedział
Nic nie pisałam o Polsce-zaścianku, więc nie nadawaj, proszę, mojej wypowiedzi tonu, którego w niej nie ma.
Nie ta liga oznacza nie tylko tę klasę, ale także miarę osiągniętego sukcesu zawodowego oraz dorobek nie tyle nawet w polityce, co w pracy na rzecz innych ludzi.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
Nie chce mi się już. Czy naprawdę trzeba tłumaczyć taką prostą rzecz, że Bono śpiewa po angielsku i tylko dlatego może być opiewany jako klasa, sukces i dorobek? Bo jeśli Kukiz nie śpiewa po angielsku, to w szerokim świecie nie istnieje, niezależnie od jego możliwości wokalnych (a wokal Bono też nie zachwyca). Nawet Rammsteinowi ciężko było się przebić z ich niemczyzną. Zaścianek? No zaścianek?

Pomyśl, zanim pomyślisz, a potem idź i nie argumentuj już tak więcej.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
ErgoProxy napisał(a): No... bo jeden śpiewa po angielsku, a drugi to pfe, jakaś Polska, jakiś zaścianek.
Myślę, że znaLezczyni chodziło raczej o teksty piosenek Kukiza, które czasem trzymają poziom, a czasem:
"Kurwo, odpierdol się/Ty pizdo jebaj się, oddup się"
Ateistą jestem z powodów moralnych. Uważam, że twórcę rozpoznajemy poprzez jego dzieło. W moim odczuciu świat jest skonstruowany tak fatalnie, że wolę wierzyć, iż nikt go nie stworzył! - Stanisław Lem
Odpowiedz
No, to akurat jest stylistyka no future. Chyba.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
Rozmawiamy o faktach. Miliony śpiewają po angielsku i nie osiągają sukcesu. Bono osiągnął - i nie piszę tego jako wielbicielka jego muzyki, bo nią nie jestem. Kiedyś lubiłam, teraz nie. W samej mojej wsi jest kilka pubów i jak się po nich przejdziesz w sobotę wieczorem, trafisz na muzykę na żywo lokalnych zespołów. Głównie młodzi ludzie (nie tylko, ale w większości). I tak w każdej wsi, w każdym mieście. Wybije się jeden na tysiąc (dziesięć tysięcy? sto tysięcy?). Nie pisz więc, proszę, że:


Cytat:tylko dlatego może być opiewany jako klasa, sukces i dorobek

1. Do osiągnięcia sukcesu potrzebnych jest kilka czynników. I owszem, śpiewanie po angielsku jest niezwykle pomocne w osiągnięciu międzynarodowego sukcesu (niezbędne? nie wiem), ale nie wystarcza tego warunku spełnić, żeby ot tak sobie go osiągnąć. Poza tym śmiem twierdzić, że na mojej prowincji znacznie trudniej jest się lokalnie nawet wybić niż w Polsce, bo liczba muzykujących, muzyków, osób występujących na lokalnych scenach jest x razy większa niż w Polsce.
2. Na owym anglojęzycznym rynku, było nie było, Bono się wybił. Kukiz nie osiągnął takiego sukcesu nawet na skalę Polski. Nie udało mu się nawet ostać ze swoim zespołem.
3. Bono działa charytatywnie i pomaga ludziom. Owszem, ma z czego - ale to robi. A Kukiz? Jest podstarzałym rockmanem bez zespołu, który skręcił w prawo. Kukiz skręcił, nie zespół, gdzie skręcił zespół, nie wiem.

Cytat:Pomyśl, zanim pomyślisz, a potem idź i nie argumentuj już tak więcej.


Pomyśl, zanim napiszesz :)
i zacznij argumentować wreszcie,
amen.
:)
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
Wiesz co, ja teraz czytam o czymś, na czym się jeszcze zupełnie nie znam, a co nazywa się Rack i jest napisane w języku Ruby; dyskutuję więc na pół gwidzka, a może i na ćwierć. Do poważnego argumentowania natomiast musiałbym usiąść na cały dzień i rzeczywiście przekopać tego fejsa K'15, i nie tylko fejsa, i niewykluczone, że w wyniku lektury musiałbym zmienić zdanie o Kukizie. Nie podnosi mi się więc na to ręka, i to podwójnie. : )
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
ErgoProxy napisał(a): Wiesz co, ja teraz czytam o czymś, na czym się jeszcze zupełnie nie znam, a co nazywa się Rack i jest napisane w języku Ruby; dyskutuję więc na pół gwidzka, a może i na ćwierć. Do poważnego argumentowania natomiast musiałbym usiąść na cały dzień i rzeczywiście przekopać tego fejsa K'15, i nie tylko fejsa, i niewykluczone, że w wyniku lektury musiałbym zmienić zdanie o Kukizie. Nie podnosi mi się więc na to ręka, i to podwójnie. : )

Możesz po polsku wyjaśnić głębię tego wywodu, bo nie ogarniam.
Pliz!
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Ojeżu. No siedzę i uczę się programować w Rubym, i na to kieruję mój wysiłek intelektualny główny; a jak mi się już mózg uszami wylewa jak Rolandowi, to dla chwili wytchnienia np. zaglądam na fora i zostawiam na nich posty.

Zefciu jako miłośnik Pythona będzie pewnie niepocieszony. Cóż, code blocks >>>>> lambda functions.

Natomiast jeśliby komuś przez myśl przeszło – nie jestem Autoryzowanym Członkiem ruchu Kukiza, który tutaj postanowił wyrabiać normę działania na rzecz Strategii™. Gdybym zamierzał działać, to chyba na rachunek swój własny; niestety, przeszkadza mi w tym pewien uszczerbek w zdrowiu i w życiorysie.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
Żeby odetchnąć od forumowych połajanek, przypominam co PiS, zrobił a nie co powiedział.

http://forsal.pl/nieruchomosci/aktualnos...-kara.html

Cytat:Za samodzielne oszacowanie wartości nieruchomości już od 1 września trzeba będzie zapłacić karę – nawet 50 tys. zł
Szczególnie zaniepokojeni mogą być radni, posłowie, senatorowie, sędziowie i ci wszyscy, którzy zobligowani są do składania oświadczeń majątkowych. Co gorsza, zmiana może dotknąć też statystycznego Kowalskiego, któremu np. przyjdzie w urzędzie skarbowym zgłaszać spadek, w skład którego wchodzi nieruchomość. Dziś wystarczy, że samodzielnie określi wartość majątku. Po zmianach urzędy mogą kwestionować tego typu wyceny, żądając operatów rzeczoznawców.

Problem tkwi w art. 189b znowelizowanej ustawy o gospodarce nieruchomościami. – Na jego podstawie osoba określająca wartość nieruchomości musi być – pod groźbą grzywny – rzeczoznawcą majątkowym wykonującym zawód, prowadząc we własnym imieniu działalność gospodarczą albo pracując u podmiotu zawodowo zajmującego się szacowaniem wartości nieruchomości – wskazuje radca prawny Zbigniew Kubiński, wiceprezydent Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości.


Dodaje, że ustawa ta pokazuje, jak w Polsce można wyprodukować bubel. Mimo apeli środowiska prawniczego nie udało się przekonać posłów, by nie uchwalali przepisów, które mogą doprowadzić m.in. do kwestionowania ich własnych oświadczeń majątkowych.

– Ten przepis to przykład dyletanctwa legislacyjnego. Można dojść do przekonania, że penalizuje on każde nieprofesjonalne wycenianie nieruchomości – uważa cywilista, adwokat prof. Maciej Gutowski.

Skończony debilizm. Całe rzesze szarych Kowalskich nagle stanie się bogaczami. Na papierze. Swoją drogą ciekawe kiedy się z tej durnoty wycofają.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Sir Galahad napisał(a): Skończony debilizm. Całe rzesze szarych Kowalskich nagle stanie się bogaczami. Na papierze. Swoją drogą ciekawe kiedy się z tej durnoty wycofają.
Buble bublami, ale ich produkowanie jest świadectwem czegoś chociaż odrobinę pozytywnego- kompetentni pisowcy byliby dużo groźniejsi, niż w obecnej formie. z Drugiej strony krążą teorie, że PiS, a raczej pewien wewnętrzny krąg w PiSie, stosuje "manewr kremlowski". Brzmi imponująco, ale jest to chyba przecenianie PiSu i niedocenianie realności oporu Polaków. A może to tylko kolejna finta w fincie w fincie i specjalnie usypiają czujność wrażeniem niekompetencji? Podejrzany
Odpowiedz
Cytat:Skończony debilizm. Całe rzesze szarych Kowalskich nagle stanie się bogaczami. Na papierze. Swoją drogą ciekawe kiedy się z tej durnoty wycofają.

Eeeee? Co ma niby wymóg szacowania wartości nieruchomości przez specjalistów (z takimi studiami jak moje Duży uśmiech) do zostania bogaczem na papierze? Masz ty w ogóle pojęcie na czym polega ta wycena?
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
cobras napisał(a): Eeeee? Co ma niby wymóg szacowania wartości nieruchomości przez specjalistów (z takimi studiami jak moje Duży uśmiech) do zostania bogaczem na papierze? Masz ty w ogóle pojęcie na czym polega ta wycena?

Zachodzi słuszne podejrzenie, że wyceny będą z dupy wzięte i nijak nie przystające do rzeczywistości. Na papierze mieszkanie może kosztować krocie, co nie znaczy, że się na nie kupiec znajdzie. A niechby ktoś je sprzedawał po cenie możliwej do uzyskania? Sporo poniżej wartości szacowanej... Zwłaszcza na pustoszejących zadupiach. W mieście wycena to nie problem, ale na wsi będzie się działo. Przecież to proszenie się o kłopoty. Weźmiesz rzeczoznawcę i sprzedasz poniżej szacunków, to przecież trzeba liczyć się z tym, że dowalona zostanie dopłata podatku albo inne cudo. Nie weźmiesz i sprzedasz, to licz się z karą. Wartość majątków tysięcy Polaków zostanie pięknie podniesiona, i wątpię by byli z tego zadowoleni.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Cytat:Zachodzi słuszne podejrzenie, że wyceny będą z dupy wzięte i nijak nie przystające do rzeczywistości. Na papierze mieszkanie może kosztować krocie, co nie znaczy, że się na nie kupiec znajdzie. A niechby ktoś je sprzedawał po cenie możliwej do uzyskania? Sporo poniżej wartości szacowanej... W mieście wycena to nie problem, ale na wsi będzie się działo. Przecież to proszenie się o kłopoty. Weźmiesz rzeczoznawcę i sprzedasz poniżej szacunków, to przecież trzeba liczyć się z tym, że dowalona zostanie dopłata podatku albo inne cudo. Nie weźmiesz i sprzedasz, to licz się z karą. Wartość majątków tysięcy Polaków zostanie pieknie podniesiona, i wątpię by byli z tego zadowoleni.

Ale wiesz że do wyceny bierze się ceny TRANSAKCYJNE a nie ofertowe? I cały proces wyceny to nie jest takie hop siup? I każdy operat można zakwestionować , a jeśli się okażę, że rzeczoznawca spieprzył robotę, to będzie miał potem spore kłopoty?
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
Wiem. I dlatego piszę o wsiach. W mojej okolicy wystarczą dwa czy trzy kilometry od centrum gminy i już cena nieruchomości leci na łeb. Zwłaszcza w starym budownictwie. I co w takim wypadku? A takich miejscowości jest multum. W najbliższej okolicy ofert nie ma, a ceny tam gdzie jest ruch w sprzedaży nie przystają do tego co się w wyludniających wsiach dzieje.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Wtedy zawsze są inne metody szacowania, poza tym na wsiach to za dużo po tym nowym prawie PiSu o sprzedaży gruntów rolniczych, nie posprzedają.
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
A to akurat jest fakt. Takie nowoczesne przywiązanie chłopa do ziemi. Brakuje jeszcze pańszczyzny i wdrożenia prawa pierwszej nocy.
Sebastian Flak
Odpowiedz
cobras napisał(a): Wtedy zawsze są inne metody szacowania, poza tym na wsiach to za dużo po tym nowym prawie PiSu o sprzedaży gruntów rolniczych, nie posprzedają.

Jak przebiega taka wycena? Jak przebiegają wyceny nieruchomości, kiedy widać, że właściciel mieszkanie odnowił? Pokazuje rachunki za remonty? Jakie wyjątki są brane pod uwagę?

Nie zdziwiłbym się, gdyby te przepisy oprócz sprzyjaniu środowisku rzeczoznawców, były przygotowaniem pod wprowadzenie podatku od posiadanego majątku. No bo jak to, rolników rozkułaczają, a mieszczan zostawiają w spokoju...? To byłoby PiS-owskie niedopatrzenie... Poza tym, skądś trzeba brać te 35 mld rocznie na "misiewiczów", emerytury i 700-.


Morawiecki już obiecał, że deficyt może być wyższy, niż w zeszłym roku, czyli że jest możliwe ustanowienie nowego rekordu i pobicie własnego osiągnięcia z 2016 r. No, ale przecież jest ZAJEBIŚCIE (tak zajebiście, że nowe podatki są potrzebne), więc w czym problem?


Cytat:Teraz Mateusz Morawiecki studzi optymizm. – Ten deficyt będzie bardzo niski w tym roku. (…) On będzie niższy niż 50 mld (zł - PAP), czyli niższy niż 2,5 proc. (PKB – PAP) prawdopodobnie w tym roku – powiedział w środę w telewizji wPolsce. Oznacza to, że ujemne saldo faktycznie będzie wyraźnie niższe od planowanych na ten rok 59,3 mld zł, ale w samej drugiej połowie roku minister zamierza wykopać rekordową dziurę.

Dotychczas najwyższy deficyt nominalny odnotowano przed rokiem i wyniósł 46,3 mld zł. Teraz Morawiecki szacuje, że podobny poziom "uda się" osiągnąć w 6 miesięcy.


Trudno też określić kwotę 50 mld zł deficytu jako "bardzo niską". Zapewne premierowi chodziło o stosunek deficytu do PKB - faktycznie 2,5 proc. jest wartością niższą niż zapisane w kryteriach z Maastricht 3 proc. Czy w obecnych warunkach taki deficyt jest wskazany? Gospodarka rośnie najszybciej od 2011 roku. Dobra koniunktura zachęca inne kraje do generowania nadwyżek - w 2016 r. zanotowało ją aż 12 krajów UE - Luksemburg, Malta, Szwecja, Niemcy, Grecja, Czechy, Cypr, Holandia, Estonia, Litwa, Bułgaria i Łotwa. (Polsza jest taka bogata, że stać ją na 50 mld deficytu - przyp. Ż.)

Maciej Kalwasiński





TABELA REKORDÓW

PiS ZNOWU NA CZELE! PiS JEST NAJLEPSZY.


[Obrazek: 2ea8706d70a1ea.jpg]



Spoiler!
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Żarłak
Oj tam, oj tam - przecież gdy tylko Niemcy zapłacą nam 5bln USD zaległych reparacji wojennych to wszelkie długi i deficyty znikną jak ręką odjął. Oczko
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
No w dwóch ratach zapłacą, pierwsza pojutrze.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Dwa Litry Wody napisał(a): Żarłak
Oj tam, oj tam - przecież gdy tylko Niemcy zapłacą nam 5bln USD zaległych reparacji wojennych to wszelkie długi i deficyty znikną jak ręką odjął. Oczko

Twoje dane dotyczą chyba tylko Warszawy.

Pomińmy aspekt propagandowy obliczony na poklask elektoratu PiS.

Abstrahując od "polskiej postawy" (polskiej w sensie politycznym, jak to PiS lubi to określać, nie polskiej w swej istocie) obecnego nierządu to ta kwestia jest interesująca. Z jednej strony, kuriozalne byłoby bezwzględne i bezwarunkowe domaganie się takiego odszkodowania (przy użyciu ułańskiej fantazji i szabelki), a z drugiej, poza pomniejszymi odszkodowaniami dla np. osób przymusowo pracujących w Niemczech, nie zostało to w sposób jednoznaczny uregulowane (a co się z tym wiąże to np. dobra kulturalne nadal są gdzieś pochowane po majątkach złodziejskich fryców). Nie chciałbym żeby zabierali się do tego gamonie z PiS, bo pewnie coś by spieprzyli albo rozkradli czy zmarnowaliby te kilkaset miliardów euro, a znowu inna ekipa mogłaby pójść na ugodę mniej korzystną.
Próbując ocenić to pragmatycznie to powiedziałbym, że Niemcy nic nie zapłacą, a na pewno nie tyle ile byśmy chcieli. Z drugiej strony, domaganie się od zapłaty kwot równych rocznemu PKB Polski nie byłoby mądre i przede wszystkim nierealne. Za to jako element polityki zagranicznej i skłonienie do jakichś ustępstw, wspólnych projektów itp. to już byłby niezły manewr. Sprawa jest skomplikowana, ale żeby w ogóle chcieć realnie do niej podchodzić to należałoby mieć jakąś dźwignię w instytucjach międzynarodowych.

Spoiler!
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości