Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kim są feministki
No na to się nawet zabójstwo kuchenne mówi
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
Nie każdy umie odejść z toksycznego związku. Kobiety potrafią być mocno podłe a do tego nie wolno takiej oddać jeśli zaatakuje. Niektórzy sobie z tym nie radzą, a jak do tego nie ma wsparcia ze strony własnej płci to potem takiemu facetowi może odbić i jeszcze rodzine wymorduje albo sam się powiesi. Później zdziwko że tylu mężczyzn popełnia samobójstwa przecież prawdziwy chłop ma jaja ze stali i rozwala trzech karateków przed śniadaniem.

Koń też jest silny i może zabić człowieka kopniakiem co nie znaczy że człowiek nie może się nad nim znęcać.
Odpowiedz
Rodica: a ja nadal proszę o źródło Twoich rewelacji.

Sofeicz: zgadzam się w kwestii skamlących samców. Nie zgadzam się w kwestii tezy o tym, że 90% przypadków przemocy domowej to mężczyźni. Potrzebne źródło.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
Smok Eustachy napisał(a): golasy się pojawily w rewolucji francuskiej
Dla takich kwiatków warto mimo wszystko czytać Smoka.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
zefciu napisał(a):
Smok Eustachy napisał(a): golasy się pojawily w rewolucji francuskiej
Dla takich kwiatków warto mimo wszystko czytać Smoka.

Może z tą panią mu się kojarzy:
[Obrazek: 4Gudjjj.jpg]
Odpowiedz
Rodica

Cytat:Z czasem zaczęłam dostrzegać, że mężczyźni uważają się za lepszych ludzi, że sam fakt urodzenia się mężczyzną daje im powód do arogancji i pławieniu się w poczuciu wyższości.

Mają ogromne wymagania w stosunku do kobiet a od siebie wymagają niewiele.

Czy wzięłaś kiedyś pod uwagę to, że poprzez swoje uogólnianie Twoje wypowiedzi stają się fałszywe?
Oczywiście, że są mężczyźni i tacy, jak napisałaś powyżej. Ale i są takie kobiety. I są mężczyźni, którzy tacy nie są. Sprawiasz wrażenie, jakbyś nie chciała dostrzec, że świat nie jest czarno-biały. Nie chciałabyś mieć prawdziwego obrazu, zamiast tego, który sobie wymyśliłaś?


Cytat:Podejrzewam, że istnieje kilka przyczyn tego stanu. Po pierwsze wzorce ukształtowane w okresie patriarchatu, po drugie są silniejsi, po trzecie kobiet rodzi się ciut wiecej i szybciej przestają być atrakcyjne.

A tu, niestety, sama dokopujesz kobietom, powielając patriarchalne wzorce (a podobno ich nienawidzisz).
Co to znaczy, że kobiety szybciej przestają mieć atrakcyjne? Mają jakąś datę przydatności? U mężczyzn jest to powiedzmy 50 (40?60?70?80?), u kobiet 35? I jak zaczynasz mieć zmarszczki albo siwiejesz, szlag trafia atrakcyjność i stajesz się nieatrakcyjną starą babą? Przykro, że tak postrzegasz kobiety.


magicvortex


Cytat:ależ ja się zgadzam, tylko to Ty mi powiedziałaś że patrzę z punktu widzenia mężczyzny, skoro uważasz że mam jakieś braki w widzeniu to mi wyjaśnij te braki


 Skoro x kobiet uważa, że to pozwala im oswoić własne ciało i kontrolować własną seksualność, możesz uwierzyć im na słowo, że pomaga. Nie jesteś kobietą, nie robiłeś tego, nie wiesz jak to działa i nie dowiesz się nigdy (na podstawie własnego przeżycia). Tym bardziej, że jest to robione w grupie osób, która ma zapotrzebowanie na takie działanie, nie w celach pornograficznych. Tym bardziej, że nikomu to nie szkodzi.


Cytat:To mi nic nie mówi jak na razie, nie zarzucam Ci że widzisz mniej, może widzisz więcej, więc czekam na argumenty

Nie bardzo rozumiem, mógłbyś uściślić, jakiego rodzaju (czego dotyczących) argumentów oczekujesz? Na zalinkowanej stronie są cytaty wypowiedzi kobiet, które brały udział w akcjach. Nie wystarczą?
Cytat:
Cytat:znaLezczyni napisał(a): Sęk w tym, że nie ma potrzeby, aby mężczyźni robili coś takiego, więc rozpatrywanie "gdyby faceci..." jest równie sensowne, jak mówienie: gdyby faceci menstruowali..."


Może jest potrzeba, w końcu są faceci który wyskakują zza krzaków z pisiorem na wierzchu, może takie spotkania ukróciłyby proceder


Nie, nie ma potrzeby. Proszę, postaraj się o analogiczny przykład z udziałem mężczyzn, nie zaś: jest mężczyzna,jest penis (penis, nie pisior, jeszcze trochę i przejdziemy do wacków albo ptaszków), więc musi być analogia.
Mężczyzna wychodzący zza krzaków z obnażonym penisem robi to w zupełnie innym celu (nie wyjmuje penisa w samotności bądź w towarzystwie innych miłośników przyrody, aby zjednoczyć się z naturą). Robi to w celu uzyskania satysfakcji seksualnej, do której potrzebuje zaskoczonej, niewyrażającej na to zgody kobiety. Nie widzisz różnicy?
I owszem, pewnie są jakieś metody leczenia takiego zaburzenia (bo to jest zaburzenie, gdy satysfakcja seksualna musi być powiązana z udziałem osoby niewyrażającej zgody na wzięcie w niej udziału, nierzadko niepełnoletniej). Jakie - nie mam pojęcia. Jeśli cię to interesuje, poszperaj w necie.
Kobiety ze zdjęcia nie są zaś zaburzone (sam fakt bycia na zdjęcia bądź wzięcia udziału w akcji nijak o tym jeszcze nie świadczy), chcą lepiej poznać własne ciało, nawiązać z nim lepszy kontakt. Sposób może ci się nie podobać, natomiast tak naprawdę, powiedzmy sobie szczerze - nie ma znaczenia. Komuś pomogło, osobom postronnym nie zaszkodziło.


Cytat:Jako anegdotę powiem że ja mam problem z sikaniem obok kogoś, pisuary to dla mnie zło. Czasem udaje mi się przemóc ale problem jest. Oraz widziałem dziewczyny które nie miały z tym problemu


Nie mam nic przeciwko męskim pisuarom ani mężczyznom oddającym mocz obok siebie. Niech sobie sikają do woli. Pisałam tylko, że osobiście trudno mi jest to zrozumieć.

Cytat:znaLezczyni napisał(a):
Cytat: napisał(a):Poza katolską awersją do seksu i kobiecej seksualności to ja wszędzie widzę uwielbienie do kobiecej seksualności więc trochę nie wiem skąd źródło powyższego wykluczenia.

Czy możesz przybliżyć słowo: wszędzie, proszę? Podać z kilka, kilkanaście najlepiej przykładów?
Moim zdaniem:
Bardziej ceni się macierzyństwo niż ojcostwo.
Bardziej chroni się życie kobiet niż mężczyzn.
Częściej mówi się o problemach kobiet niż mężczyzn.
To feminizm jest gloryfikowany nawet jeśli jest agresywny i wulgarny (nie mówię że przez wszystkich, na szczęście, ale przez dość sporą grupę ludzi), nie ma maskulinizmu a wręcz wspominanie go jest traktowane jak coś dziwnego, a wręcz uznaje się że istnieje patriarchat do obalenia i to mężczyźni są winni.
To kobieta się tą atrakcyjną płcią która jest celebrowana za sam wygląd (modelki), dekorują różne produkty (grid girls, reklamy) nie mężczyźni.
To mężczyźni potrzebują pomocy pick up artists w zdobyciu partnerki albo prostytutek w zaspokojeniu potrzeb, nie kobiety.
To geje są częściej widzeni jako coś obrzydliwego a nie lesbijki.
To kobiety mogą używać seksualności do osiągania różnych celów a nie mężczyźni.
To kobiety mają schronienia przed przemocą w rodzinie, a jak w stanach chciano wprowadzić takie schronienia dla mężczyzn to kobiety się oburzyły. (Red Pill Movie)
To zeznania kobiet mogą stać się odporne na domniemanie niewinności a nie mężczyzn (oskarżenia o gwałt bez dowodów)

Się to jest taki poemat Stachury. Przed orzeczeniem daj podmiot osobowy, proszę, żebym wiedziała, o kim piszesz.



Cytat:Też wklejałem ten link, ale nadal nie rozumiem co ma do tego wszystkiego brak widoczności waginy. To pytanie zadałem Tobie bo Ty poruszyłaś ten temat. Czemu brak widocznej waginy jest problemem dla akceptacji ciała?

Dlatego, że utrudnia poznanie własnego ciała. Zwłaszcza, jeśli dziewczynka (a potem kobieta) wychowana jest w kulturze: nie dotykaj.

Jedną z najgłupszych rzeczy, jaką przeczytałam o kobiecej seksualności, byłą wypowiedź kogoś z katolika.pl (nie pamiętam, czy forum czy czata). O ile dobrze pamiętam, autorką wypowiedzi była kobieta. Otóż na pytanie, w jaki sposób młoda kobieta ma poznać własne ciało, jeśli nie powinna się dotykać bez potrzeby lub masturbować, odpowiedź była: mąż ją nauczy. Przytaczam tę wypowiedź, ponieważ udzielona została z niezłomną wiarą, że jest właściwa. Kobieta nie musi poznawać dokładnie swojego ciała, nawet nie powinna, poczeka do ślubu, a tam mąż (mężczyzna, bo przecież autorka wypowiedzi zakładała katolicki ślub, nie gejowski) nauczy ją mapy jej ciała. Szczyt szczytów (bez szczytowania, taki lajf dla niektórych zbyt gorliwie wierzących w rzeczy nieistotne).
Wyobraź więc sobie, że jesteś kobietą, poznawanie swojego ciała nie jest tak oczywiste jak u mężczyzny, zostałeś wychowany tak, aby "te" części ciała dotykać i myśleć o nich tylko przy myciu (a i to bez przyjemności) - możesz potrzebować radykalnych metod, żeby swoje ciało wyzwolić i przejąć nad nim kontrolę.

Cytat:Wcześniej w sumie zadałem jedno pytanie, co z tą widocznością waginy, i na to nie odpowiedziałaś

To co powyżej: wagina nie jest taka prosta w obsłudze jak penis, normy kulturowe często zabraniają myślenia o niej (a co dopiero dotykania), można więc próbować ignorować fakt, że się ją ma. Nie wydaje mi się (przypuszczam), żeby łatwo było zignorować swojego penisa. Zwłaszcza w wieku nastoletnim.


Cytat:W stanach na marszu kobiet było dużo czapek w kształcie waginy. Ciekawe czy MRA mają chodzić z penisami na czole

Co to jest MRA?
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
Socjopapa napisał(a): Sofeicz: zgadzam się w kwestii skamlących samców. Nie zgadzam się w kwestii tezy o tym, że 90% przypadków przemocy domowej to mężczyźni. Potrzebne źródło.

http://statystyka.policja.pl/st/wybrane-...obiet.html
http://statystyka.policja.pl/st/wybrane-...zinie.html
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Iselin napisał(a): No i właśnie przez takie coś mężczyźni nie zgłaszają nigdzie przemocy. Czytałam już ten artykuł, który zamieścił Smok. Bardzo smutne to jest, że ktoś zachowuje się w ten sposób wobec partnera, którego podobno kocha. To nie da się usprawiedliwić żadnym PMS-em.

Jak kocha, to nie mówi. Moja też miewa peemesy, ale najgorsze,  co w ich czasie usłyszałem,  to że jestem ogólnie wnerwiający. Ale to akurat prawda, ja naprawdę jestem ogólnie wnerwiający, czasem sam siebie wnerwiam. Wydaje mi się,  że te peemesy działają podobnie do alkoholu, człowiek robi się ponadprzeciętnie szczery. Jak ktoś słyszy wypowiedzi jednoznacznie wrogie, to jasne jest, że w tym związku dzieje się niedobrze i czas albo na rozejście się, albo na terapię u psychola.
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): Ale to akurat prawda, ja naprawdę jestem ogólnie wnerwiający, czasem sam siebie wnerwiam.

Zamknij dwóch dowolnych ludzi na odpowiednio długi czas i zobaczysz, że każdy dla każdego będzie ogólnie wnerwiający. Każdy ma jakieś wnerwiające zachowania i nawyki; trza być wyrozumiałym i cierpliwym i tyle.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a):
Socjopapa napisał(a): Sofeicz: zgadzam się w kwestii skamlących samców. Nie zgadzam się w kwestii tezy o tym, że 90% przypadków przemocy domowej to mężczyźni. Potrzebne źródło.

http://statystyka.policja.pl/st/wybrane-...obiet.html
http://statystyka.policja.pl/st/wybrane-...zinie.html

Ale to są statystyki aktów przemocy zgłoszonych na policji. Łazarz podał źródło danych ankietowych:

Badania CBOS.

z których wynika o wiele większa faktyczna równość płci. Kolejny argument za tym, że gendery to konstrukcje kulturystyczne. Czy coś.
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): gendery to konstrukcje kulturystyczne
[Obrazek: Janae-Kroc-Split.jpg?itok=1QBCigz_&timestamp=1442937797]
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a):
Sofeicz napisał(a):
Socjopapa napisał(a): Sofeicz: zgadzam się w kwestii skamlących samców. Nie zgadzam się w kwestii tezy o tym, że 90% przypadków przemocy domowej to mężczyźni. Potrzebne źródło.

http://statystyka.policja.pl/st/wybrane-...obiet.html
http://statystyka.policja.pl/st/wybrane-...zinie.html

Ale to są statystyki aktów przemocy zgłoszonych na policji. Łazarz podał źródło danych ankietowych:

Badania CBOS.

z których wynika o wiele większa faktyczna równość płci. Kolejny argument za tym, że gendery to konstrukcje kulturystyczne. Czy coś.

Sraty-pierdaty.
Ludzie w ankietach różne dziwy plotą. Każdy robi  z siebie ofiarę losu.
A jak przychodzi do twardych danych z pierdla, to jakoś równość płci magicznie znika.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
znaLezczyni napisał(a):
Cytat:ależ ja się zgadzam, tylko to Ty mi powiedziałaś że patrzę z punktu widzenia mężczyzny, skoro uważasz że mam jakieś braki w widzeniu to mi wyjaśnij te braki

 Skoro x kobiet uważa, że to pozwala im oswoić własne ciało i kontrolować własną seksualność, możesz uwierzyć im na słowo, że pomaga. Nie jesteś kobietą, nie robiłeś tego, nie wiesz jak to działa i nie dowiesz się nigdy (na podstawie własnego przeżycia). Tym bardziej, że jest to robione w grupie osób, która ma zapotrzebowanie na takie działanie, nie w celach pornograficznych. Tym bardziej, że nikomu to nie szkodzi.

Powiedz od razu że nie wyjaśnisz i tyle.

znaLezczyni napisał(a):
Cytat:To mi nic nie mówi jak na razie, nie zarzucam Ci że widzisz mniej, może widzisz więcej, więc czekam na argumenty

Nie bardzo rozumiem, mógłbyś uściślić, jakiego rodzaju (czego dotyczących) argumentów oczekujesz? Na zalinkowanej stronie są cytaty wypowiedzi kobiet, które brały udział w akcjach. Nie wystarczą?

Nie chodzi mi o argumenty typu "byłam na spotkaniu, teraz czuję się lepiej"
Tylko o argumenty typu "to ze nie widziałam swojej waginy było dla mnie ważne ponieważ..."
No nie wiem, to Ty twierdzisz że to jest istotne, nie wiesz dlaczego? Czy odpowiedź jest typu "bo tak", albo "i tak nie zrozumiesz". Nie możesz po prostu opisać o co chodzi z brakiem widoczności?

znaLezczyni napisał(a): Nie, nie ma potrzeby. Proszę, postaraj się o analogiczny przykład z udziałem mężczyzn, nie zaś: jest mężczyzna,jest penis (penis, nie pisior, jeszcze trochę i przejdziemy do wacków albo ptaszków), więc musi być analogia.
Mężczyzna wychodzący zza krzaków z obnażonym penisem robi to w zupełnie innym celu (nie wyjmuje penisa w samotności bądź w towarzystwie innych miłośników przyrody, aby zjednoczyć się z naturą). Robi to w celu uzyskania satysfakcji seksualnej, do której potrzebuje zaskoczonej, niewyrażającej na to zgody kobiety. Nie widzisz różnicy?
I owszem, pewnie są jakieś metody leczenia takiego zaburzenia (bo to jest zaburzenie, gdy satysfakcja seksualna musi być powiązana z udziałem osoby niewyrażającej zgody na wzięcie w niej udziału, nierzadko niepełnoletniej). Jakie - nie mam pojęcia. Jeśli cię to interesuje, poszperaj w necie.
Kobiety ze zdjęcia nie są zaś zaburzone (sam fakt bycia na zdjęcia bądź wzięcia udziału w akcji nijak o tym jeszcze nie świadczy), chcą lepiej poznać własne ciało, nawiązać z nim lepszy kontakt. Sposób może ci się nie podobać, natomiast tak naprawdę, powiedzmy sobie szczerze - nie ma znaczenia. Komuś pomogło, osobom postronnym nie zaszkodziło.

Oczywiście że są różnice, chodzi o to że mężczyzną nie jesteś a kategorycznie stwierdzasz że potrzeby nie ma. Ja nie mówię że potrzeba jest, ja tylko mówię że nie bardzo możesz to wiedzieć skoro już dzielimy perspektywy na męskie i żeńskie. Argument typu "nie zrozumiesz bo masz inny punkt widzenia" działa w obie strony.
Co do zaburzenia to sprawa dyskusyjna, pewnie się znajdą tacy co będą widzieć w tym zaburzenie. Jeśli odpowiednio duża ilość ludzi uzna to za zachowanie niepożądane to będą to traktować jako zaburzenie, tak to już jest.
Oraz pytanie nie dotyczy tego czy mi się to podoba czy nie, pytanie dotyczy tego czy jesteś w stanie to wyjaśnić czy nie. Z tego co widzę nie jesteś. Ja w ogóle nie kwestionuję tego czy to pomaga czy nie więc nie musisz powtarzać że działa.

Tak po namyśle stwierdzam że taki wspólny kontrolowany ekshibicjonizm po prostu ułatwia przezwyciężyć wewnętrzny wyuczony wstyd i frustracje. A to otwiera drogę do poznania własnego ciała.

znaLezczyni napisał(a): Nie mam nic przeciwko męskim pisuarom ani mężczyznom oddającym mocz obok siebie. Niech sobie sikają do woli. Pisałam tylko, że osobiście trudno mi jest to zrozumieć.

Nie wiem czemu musisz to wyjaśniać.

znaLezczyni napisał(a): Się to jest taki poemat Stachury. Przed orzeczeniem daj podmiot osobowy, proszę, żebym wiedziała, o kim piszesz.

Z czym się nie zgadzasz?

znaLezczyni napisał(a): Dlatego, że utrudnia poznanie własnego ciała. Zwłaszcza, jeśli dziewczynka (a potem kobieta) wychowana jest w kulturze: nie dotykaj.

Jedną z najgłupszych rzeczy, jaką przeczytałam o kobiecej seksualności, byłą wypowiedź kogoś z katolika.pl (nie pamiętam, czy forum czy czata). O ile dobrze pamiętam, autorką wypowiedzi była kobieta. Otóż na pytanie, w jaki sposób młoda kobieta ma poznać własne ciało, jeśli nie powinna się dotykać bez potrzeby lub masturbować, odpowiedź była: mąż ją nauczy. Przytaczam tę wypowiedź, ponieważ udzielona została z niezłomną wiarą, że jest właściwa. Kobieta nie musi poznawać dokładnie swojego ciała, nawet nie powinna, poczeka do ślubu, a tam mąż (mężczyzna, bo przecież autorka wypowiedzi zakładała katolicki ślub, nie gejowski) nauczy ją mapy jej ciała. Szczyt szczytów (bez szczytowania, taki lajf dla niektórych zbyt gorliwie wierzących w rzeczy nieistotne).
Wyobraź więc sobie, że jesteś kobietą, poznawanie swojego ciała nie jest tak oczywiste jak u mężczyzny, zostałeś wychowany tak, aby "te" części ciała dotykać i myśleć o nich tylko przy myciu (a i to bez przyjemności) - możesz potrzebować radykalnych metod, żeby swoje ciało wyzwolić i przejąć nad nim kontrolę.

No jak komuś się zakaże poznawanie własnego ciała i ten ktoś tego posłucha... to nie pozna swojego ciała. Tyle że to ma niewiele do braku widoczności a wiele do posłuchu i katolickiej kontroli seksualności. To rozumiem i oczywiście się z Tobą zgadzam że to głupie pomysły.

znaLezczyni napisał(a): To co powyżej: wagina nie jest taka prosta w obsłudze jak penis, normy kulturowe często zabraniają myślenia o niej (a co dopiero dotykania), można więc próbować ignorować fakt, że się ją ma. Nie wydaje mi się (przypuszczam), żeby łatwo było zignorować swojego penisa. Zwłaszcza w wieku nastoletnim.

Ok, wydaje mi się że problem nie wynika z braku widoczności co z zaniedbania. Z tego co wiem z rozmów z płcią przeciwną kobieta musi nauczyć się szczytować, podczas gdy u mężczyzny dzieje się to jakby samo z siebie, hormony odwalają brudną robotę i otrzymujesz takiego nastolatka który ma miedzy nogami guzik z napisem "przyjemność". Gdyby penis nie był widoczny taki nastolatek i tak by sięgał i naciskał ten guzik, hormony w tym wieku praktycznie to gwarantują.

Podsumowując z powodów biologicznych kobiety muszą się napracować nad swoim ciałem a z powodów kulturowych nie wykonują tej pracy i po iluś latach zmagają się z frustracją. Takie tłumaczenie rozumiem, tylko że nie widzę tu związku z widocznością jako taką, a prędzej z mechanizmem dojrzewania.

znaLezczyni napisał(a): Co to jest MRA?

Men's Rights Activist
Odpowiedz
Cytat:Z tego co wiem z rozmów z płcią przeciwną kobieta musi nauczyć się szczytować...
Z tego co ja wiem to wystarczy polizać dzyndzel. A może się spotykam z wyjątkowo perfidnym udawaniem cały czas?
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
Sofeicz napisał(a):
ZaKotem napisał(a):
Sofeicz napisał(a):
Socjopapa napisał(a): Sofeicz: zgadzam się w kwestii skamlących samców. Nie zgadzam się w kwestii tezy o tym, że 90% przypadków przemocy domowej to mężczyźni. Potrzebne źródło.

http://statystyka.policja.pl/st/wybrane-...obiet.html
http://statystyka.policja.pl/st/wybrane-...zinie.html

Ale to są statystyki aktów przemocy zgłoszonych na policji. Łazarz podał źródło danych ankietowych:

Badania CBOS.

z których wynika o wiele większa faktyczna równość płci. Kolejny argument za tym, że gendery to konstrukcje kulturystyczne. Czy coś.

Sraty-pierdaty.
Ludzie w ankietach różne dziwy plotą. Każdy robi  z siebie ofiarę losu.
A jak przychodzi do twardych danych z pierdla, to jakoś równość płci magicznie znika.

1) Ankiety wiktymizacyjne są przez kryminologów uważana za bardziej wiarygodne, niż statystyki policyjne.
2) Zrozum, że właśnie ze względu na wstydliwość przyznania, że "kobieta mnie bije" mężczyźnie takich rzeczy za chętnie policji nie zgłaszają. Już to sprawia, że statystyki policyjne mocno rozmijają się z rzeczywistością, nawet jeśli są w Polsce wyjątkowo rzetelnie prowadzone (w co wątpię). Ale jest jeden czynnik, który sprawia, że tych danych nie można przyjmować bezkrytycznie, tym razem zawyżający liczbę kobiet: popularna przy procesach rozwodowych tzw. metoda "na bitą żonę".

ZaKotem napisał(a):z których wynika o wiele większa faktyczna równość płci. Kolejny argument za tym, że gendery to konstrukcje kulturystyczne. Czy coś.

Nie. Choć wg badania CBOS liczby kobiet i mężczyzn którzy doświadczyli choć raz przemocy ze strony partnera są mniej więcej równe, a kobiety nawet nieco częściej przyznawały się do użycia w czasie kłótni argumentu siły, to już trochę więcej kobiet odpowiedziało, że doświadczało przemocy ze strony partnera wielokrotnie. Ponadto mężczyźni znacznie częściej dopuszczają się przestępstw z użyciem przemocy poza domem często na obcych sobie osobach (i przy okazji znacznie częściej niż kobiety padają takiej przemocy ofiarą). Zresztą u prawie wszystkich ssaków samce są bardziej agresywne od samic, czemu niby homo sapiens miałby być wyjątkiem? Co ciekawe, mutacja "supersamczości" (XYY zamiast XY) zwiększa poziom agresji i osoby z tą mutacją stanowią większą część populacji więzień niż populacji ogólnej (usłyszałem to od doktorantki z Wydziału Biologii UW, także info w miarę wiarygodne). Także o żadnych "konstruktach kulturowych" mowy być nie może, no ale te "konstrukcje kulturystyczne" chyba są OK Duży uśmiech

Czy tylko mi się wydaje, że kręcenie filmiku w którym panie zachęcają do bicia panów w kraju, w którym >80% mieszkańców potępia bicie żony przez męża, ale tylko koło połowy potępia bicie męża przez żonę jest nieco niesmaczne? Na co niby jest to satyra?
"...zażarty absolutysta, wściekły teokrata, nieprzejednany legitymista, apostoł potwornej trójcy złożonej z papieża, króla i kata, zawsze i wszędzie broniący najtwardszego, najciaśniejszego i najbardziej niewzruszonego dogmatyzmu, mroczna postać rodem z ciemnych wieków..."
Odpowiedz
Dragula napisał(a):
Cytat:Z tego co wiem z rozmów z płcią przeciwną kobieta musi nauczyć się szczytować...
Z tego co ja wiem to wystarczy polizać dzyndzel. A może się spotykam z wyjątkowo perfidnym udawaniem cały czas?

Heh, albo jesteś w tym dobry. Albo trafiasz na te świadome swojego ciała. Albo hojraczysz Język
Odpowiedz
Łazarz napisał(a): 1) Ankiety wiktymizacyjne są przez kryminologów uważana za bardziej wiarygodne, niż statystyki policyjne.

To tym razem ja cię poproszę o jakieś wiarygodne źródło potwierdzające tę tezę.
Pliz!
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Dragula napisał(a): Z tego co ja wiem to wystarczy polizać dzyndzel.
Nie do końca. Najpierw musi zajść to wszystko, co sprawia, że kobieta Ci ten dzyndzel polizać pozwoli. Gdyby to było takie proste, to mielibyśmy tłumy facetów liżących dzyndzel za 50 zł tak jak mamy tłumy kobiet robiących za podobne pieniądze loda. Zostać męską dziwką (służącą kobietom) jest jednakowoż znacznie trudniej, niż kobiecą.

Inna sprawa, że mężczyźni też się muszą „nauczyć szczytować” i orgazm męski wcale nie jest taką prostą sprawą, jak się wydaje.

No i co do kwestii „wiek a atrakcyjność”. Tutaj niestety ma rację Rodica – kobieta w starszym wieku, aby wyglądać atrakcyjnie musi się pozornie „odmłodzić”. Mężczyzna musi być zadbany, ale może zachować oznaki wieku takie jak siwe włosy czy zmarszczki. I nie jest to żaden tam „patriarchalizm”. Wszystko wina dziwacznej oogenezy.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a):
zefciu napisał(a):
Smok Eustachy napisał(a): golasy się pojawily w rewolucji francuskiej
Dla takich kwiatków warto mimo wszystko czytać Smoka.

Może z tą panią mu się kojarzy:
[Obrazek: 4Gudjjj.jpg]


Ano z pewnością. Szczere idee zawsze są nagie.


magicvortex napisał(a): Nie każdy umie odejść z toksycznego związku. Kobiety potrafią być mocno podłe a do tego nie wolno takiej oddać jeśli zaatakuje.


To się tyczy odnośnie ankiet i ich wiarygodności. Nawet jak taki mężczyzna przyzna, że kobieta jest dla niego podła to wychodzi na mięczaka i nawet przed samym sobą trudno mu przyznać, że coś nie gra, więc zaczyna tłumić (aż się mu nie zbierze i przeleje w końcu) albo otwarcie atakować. Nie zauważyłem żeby mężczyzn uczono radzenia sobie z frustracją (temat pojawia się od niedawna). Pomoc dla kobiet i świadomość kobiet pod tym względem znacznie wyprzedziła sytuację mężczyzn na tym polu. I jednak to musi się zmienić żeby negatywne tendencje emocjonalne pośród samczego grona zahamować wskazując rozwiązanie i przełamując kulturowe tabu o "rozckliwiającym się" mężczyźnie. Bo faktycznie, nie o to chodzi żeby mężczyzna się rozckliwiał; takie terapie mogą trafiać do kobiet, ale dla samca są ślepą uliczką, która niczego nie rozwiąże. Coś trzeba poradzić na ten problem, a zaczyna się on w szkole podstawowej. Może kwestia nauczania chłopców i dziewczynek powinna inaczej przebiegać tj. w sposób uwzględniający różnice i nauczanie podług tych różnic.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a):
Łazarz napisał(a): 1) Ankiety wiktymizacyjne są przez kryminologów uważana za bardziej wiarygodne, niż statystyki policyjne.

To tym razem ja cię poproszę o jakieś wiarygodne źródło potwierdzające tę tezę.
Pliz!

Badanie porównujące coroczne sondaże wiktymizacyjne Departamentu Sprawiedliwości USA z danymi publikowanymi przez FBI zbierającymi statystyki policyjne pod względem poprawności odzwierciedlenia trendów może być? W dodatku w krajach trzeciego świata takich jak Indie między wynikami podobnych sondaży a statystykami policji różnice potrafią być astronomiczne, bo policja tam bardzo chętnie fałszuje statystyki (np. morderstwa zapisuje jako wypadki, samobójstwa czy zaginięcia) a drobniejsze przestępstwa jak włamania w ogóle ignoruje. Naprawdę tak trudno sobie wyobrazić policjanta, który na zgłoszenie "baba mnie bije" odpowiada "żartujesz pan? po ci mnie dupę zawracasz? no skamlący samiec - żałosne"?

Wiesz w ogóle jak wygląda poprawny sondaż wiktymizacyjny? To nie jest tylko pytanie: "czy padłeś ofiarą tego czy tamtego" albo "czy byłeś świadkiem tego czy tamtego". Zadaje się także pytania uszczegóławiające, właśnie w celu upewnienia się co do wiarygodności odpowiedzi. Ponadto statystyki policyjne mają tę wadę, że często nie mają jednej metodologii, różne oddziały mogą pewne zdarzenia trochę inaczej traktować w swoich statystykach. To się uwidacznia najbardziej na poziomie państw, gdzie porównywanie danych policyjnych w ogóle już nic sensownego nie mówi - np.  tzw rozszerzone samobójstwo (czyli rodzic, najczęściej matka, zabija siebie i dzieci przy okazji) w Japonii zostanie zapisane jako jedna, samobójcza śmierć, w tej samej kategorii co każde "normalne" samobójstwo, a w bardziej cywilizowanych krajach (takich jak Polska, chociażby) jako samobójstwo połączone z kilkoma zabójstwami albo jako w ogóle osobna kategoria. Stąd np. Eurostat prowadzi ogólnoeuropejskie badania wiktymizacyjne, i to ich się powinno używać przy porównaniach państw Europy pod względem przestępczości, a nie statystyk policyjnych. To również działa na skalę krajową, acz rozbieżności są mniejsze.

Nie mam dostępu do opisu metodologii badania, którego wyniki zalinkowałem, ale CBOS jest jednak poważną instytucją i ufam, że była poprawna. A to już wystarcza by uznać te wyniki za bardziej wiarygodne niż statystyki policji, szczególnie w przypadku tego konkretnie wykroczenia - bo nie dość, że bycie ofiarą przemocy ze strony swojej partnerki jest dla mężczyzny bardzo wstydliwe, to jeszcze jest w Polsce na lanie chłopa przez jego babę silne przyzwolenie społeczne.
"...zażarty absolutysta, wściekły teokrata, nieprzejednany legitymista, apostoł potwornej trójcy złożonej z papieża, króla i kata, zawsze i wszędzie broniący najtwardszego, najciaśniejszego i najbardziej niewzruszonego dogmatyzmu, mroczna postać rodem z ciemnych wieków..."
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości