To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pytania do teistów
(06.05.2019, 18:29)ARHIZ napisał(a): Czy nie jest np. tak, że za młodu straszono Cię medytacją czy ogólnie wschodem?

https://ateista.pl/showthread.php?tid=14302
May all beings be free.
May all beings be at ease.
May all beings be happy
Odpowiedz
(06.05.2019, 22:42)neuroza napisał(a):
(06.05.2019, 20:08)ARHIZ napisał(a): A nie myślałeś, że pójść z tym do specjalisty? Nie traktuj tego, proszę, jako atak na Twoją osobę. Możliwe, że w Twoim przypadku mamy do czynienia z chorobą, a wiele chorób można wyleczyć.
Spoko Uśmiech Oczywiście, że myślałem. Psychiatra skierował mnie na psychoterapię. Jestem na nią zapisany, ale to jest na NFZ, więc długo się czeka Uśmiech

(06.05.2019, 20:08)ARHIZ napisał(a): Akurat katolicyzmowi zdarza się kierować wyznawcami przez strach.
Oj tak, wiem coś o tym. Mam to bardzo głęboko wdrukowane. Od dziecka żyłem w prawie ciągłym strachu/lęku przed piekłem i moja religijność była wysoce skrupulacka.

(06.05.2019, 18:26)Osiris napisał(a): Czy komunikujemy się w tym samym języku?
Możemy spróbować. Stwierdziłeś, że świadomość tez jest aktywnym podmiotem, co sugeruje nazwa.

To złożona kwestia: świadomość to zdawanie sobie sprawy, czyli odbiór, recepcja. Czy taki odbiór jest aktywny? Trudno powiedzieć. Ostatecznie rzecz biorąc, świadomość tak naprawdę sama stwarza to czego doświadcza, więc owszem, jest aktywna. Jeśli jednak używamy tego pojęcia, aby wskazać na aspekt samego zdawania sobie sprawy, to nie ma tutaj żadnej aktywności - jest po prostu nieruchome bycie w tle.

Czy świadomość to podmiot? Ja bym powiedział raczej, że świadomość to aspekt. Czasem użyteczne jest stworzenie pewnego modelu, w którym dzielimy doświadczaną rzeczywistość na 2 części:

1) Świadomość - postrzeganie
2) To, co jest postrzegane

Według mnie została wyrządzona Ci ogromna krzywda. Za młodu wydrukowano Ci strach, bo ktoś inny bał się tego, że możesz być osobą z otwartą głową. Ale jeśli będziesz podejmować działania, odnalezienie szczęścia jest kwestią czasu.
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
(16.07.2019, 11:19)ARHIZ napisał(a): Według mnie została wyrządzona Ci ogromna krzywda. Za młodu wydrukowano Ci strach, bo ktoś inny bał się tego, że możesz być osobą z otwartą głową. Ale jeśli będziesz podejmować działania, odnalezienie szczęścia jest kwestią czasu.
Cóż, doszedłem do tego że mam zablokowaną czakrę splotu słonecznego.

Dzięki, ARHIZ.
Krzywda, nie krzywda...myślę, że nie ma sensu dzisiaj robić z siebie ofiary, w ten sposób tylko dalej będę blokował/usztywniał swój splot słoneczny...

Generalnie boję się być sobą, nie tylko w kwestiach religijności.
May all beings be free.
May all beings be at ease.
May all beings be happy
Odpowiedz
(16.07.2019, 16:20)neuroza napisał(a):
(16.07.2019, 11:19)ARHIZ napisał(a): Według mnie została wyrządzona Ci ogromna krzywda. Za młodu wydrukowano Ci strach, bo ktoś inny bał się tego, że możesz być osobą z otwartą głową. Ale jeśli będziesz podejmować działania, odnalezienie szczęścia jest kwestią czasu.
Cóż, doszedłem do tego że mam zablokowaną czakrę splotu słonecznego.

Dzięki, ARHIZ.
Krzywda, nie krzywda...myślę, że nie ma sensu dzisiaj robić z siebie ofiary, w ten sposób tylko dalej będę blokował/usztywniał swój splot słoneczny...

Generalnie boję się być sobą, nie tylko w kwestiach religijności.
Anahata? Ja sądzę, że problemem jest Manipura.
Owszem, robienie z siebie ofiary jest często usprawiedliwieniem dla lenistwa. Lepiej wziąć się do roboty. Oczko

Chcesz opowiedzieć o tych lękach?
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
(16.07.2019, 20:43)ARHIZ napisał(a): [quote="neuroza" pid='719917' dateline='1563286804']Anahata? Ja sądzę, że problemem jest Manipura.
No tak, Manipura to właśnie czakra splotu słonecznego z tego co wiem (od niedawna)! Duży uśmiech

Słucham sobie tego, trochę mi to poprawia samopoczucie i jakość bycia Duży uśmiech



Cytat:Chcesz opowiedzieć o tych lękach?
Hmm...chodzi o lęk przed agresją ze strony innych, odrzuceniem. Tzn. jest we mnie chęć ekspresji, naturalnego zachowania w określony sposób i pojawia się lęk przed reakcją innych, który chce mnie przed tym hamować. Wówczas jeśli pozwolę sobie na zablokowanie takiego zachowania, powoduje to większe zesztywnienie w splocie słonecznym, może to nawet powodować lekkie mdłości Uśmiech
May all beings be free.
May all beings be at ease.
May all beings be happy
Odpowiedz
(16.07.2019, 20:52)neuroza napisał(a):
(16.07.2019, 20:43)ARHIZ napisał(a): [quote="neuroza" pid='719917' dateline='1563286804']Anahata? Ja sądzę, że problemem jest Manipura.
No tak, Manipura to właśnie czakra splotu słonecznego z tego co wiem (od niedawna)! Duży uśmiech

Słucham sobie tego, trochę mi to poprawia samopoczucie i jakość bycia Duży uśmiech



Cytat:Chcesz opowiedzieć o tych lękach?
Hmm...chodzi o lęk przed agresją ze strony innych, odrzuceniem. Tzn. jest we mnie chęć ekspresji, naturalnego zachowania w określony sposób i pojawia się lęk przed reakcją innych, który chce mnie przed tym hamować. Wówczas jeśli pozwolę sobie na zablokowanie takiego zachowania, powoduje to większe zesztywnienie w splocie słonecznym, może to nawet powodować lekkie mdłości Uśmiech
Z tym splotem słonecznym jest różnie. Niektórzy umiejscawiają go przy mostku klatki piersiowej. Oczko
To, co mówisz przywodzi na myśl także wiszudhę, ćakrę głosu. Jeśli masz możliwość, ćwicz wypowiadanie się. Założenie kanał na jutubie oraz bloga? Może studia filologiczne? Może poćwicz na początek z osobami, którym ufasz? Ja np. mam tak, że lubię być lubianym, ale jednak z 5% znajomych mnie nienawidzi. Jestem dla nich uprzejmy, ale pogodziłem ale z faktem, że nie będą mnie lubić. Nie dogodzisz wszystkim. Oczko

Co do nastroju, kupiłem sobie sansulę, gra na niej bardzo uspokaja.

P.S.
Twój utwór jest bardzo spokojny, ale mnie nieco zbyt monotonny, ale co kto lubi. Ja ostatnio słucham tego:
https://www.youtube.com/watch?v=AiosKUO7oqo
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
(16.07.2019, 20:59)ARHIZ napisał(a): Z tym splotem słonecznym jest różnie. Niektórzy umiejscawiają go przy mostku klatki piersiowej.
Ja też. Na karate mnie zresztą tak uczyli.

(16.07.2019, 20:59)ARHIZ napisał(a): To, co mówisz przywodzi na myśl także wiszudhę, ćakrę głosu.
Odczuwam raczej ściśnięcie/skurcz w okolicach splotu słonecznego.
May all beings be free.
May all beings be at ease.
May all beings be happy
Odpowiedz
(16.07.2019, 23:22)neuroza napisał(a):
(16.07.2019, 20:59)ARHIZ napisał(a): Z tym splotem słonecznym jest różnie. Niektórzy umiejscawiają go przy mostku klatki piersiowej.
Ja też. Na karate mnie zresztą tak uczyli.

(16.07.2019, 20:59)ARHIZ napisał(a): To, co mówisz przywodzi na myśl także wiszudhę, ćakrę głosu.
Odczuwam raczej ściśnięcie/skurcz w okolicach splotu słonecznego.
Tego na dole? Oczko To normalne, Manipura odpowiada za emocje. Próbowałeś grać na jakimś instrumencie? Spróbuj, najlepiej na takim, na którym łatwo grać. Sansula jest pieruńsko droga, ale prostsza wersja, kalimba, ją dostaniesz już za 30 zł. A na tym akurat prosto się gra. Oczywiście jest wiele innych instrumentów. Może jakieś misy? Cymbałki? Nie musisz uczyć się jakiegoś utworu, po prostu graj i się nastrój. Najwyższa ćakra, Sahasrara, to ćakra dźwięku, ona włada wszystkimi pozostałymi. Skupiając się na grze wyciszysz się, a grając przy kimś nabierzesz pewności siebie. Łatwiej jest grać niż mówić.

Możesz też spróbować takiej medytacji. Siadasz sobie w Siddhasanie lub jak Ci wygodnie, byleś miał prosty kręgosłup i zamkniętą miednicę. Skupiasz się na nieprzyjemnym uścisku i wyobrażasz sobie, że wychodzi z Ciebie. Masz to nieprzyjemne uczucie pomiędzy dłońmi. Zastanów się jak wygląda, może pachnie? Jaki ma kolor. Skup się na tym. Następnie uczyć z tej kuli jej odwrotność, coś pięknego, coś, co Ci się podoba... i włóż ją do środka, w ten splot słoneczny. Poczujesz przyjemne uczucie. Skup się na nim i staraj się, by pozostało jak najdłużej.
Dziś rano, po dwóch tygodniach urlopu, nie chciało mi się iść do roboty. Czułem w sobie taką niechęć. Zrobiłem więc sobie coś takiego i przez autosugestię wprawiłem się w dobry humor, który nie opuszcza mnie do teraz. Niechęć wyobraziłem sobie jako kulę z masy solnej i zmieniłem ją w pylon Protossów ze Starcrafta. Duży uśmiech
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
(16.07.2019, 23:38)ARHIZ napisał(a): Tego na dole?
Tego na górze Uśmiech Chodzi mi generalnie o trzecią czakrę. To pasuje też do tego co mówi Bentinho:



Hmm...dzięki za propozycje wizualizacji. Kiedyś grałem trochę na gitarze.

Na chwilę obecną bliska mi jest medytacja polegająca na byciu świadomym bycia świadomym. W medytację dość łatwo wchodzę jadąc autobusem. To jest o tyle fajne, że wyłapuję jakiś dyskomfort, zwłaszcza taki z którym się utożsamiam. A następnie uświadamiam sobie subtelnie swoją jego świadomość i wówczas następuje jego rozpuszczenie, rozluźnienie Uśmiech

To jest oczywiście pewien proces rozpuszczania i nie do końca ode mnie on zależy - bo to Siła Wyższa mi podsuwa do świadomości zdanie sobie sprawy z danego dyskomfortu/utożsamienia. Później wracam do bardziej normalnego trybu, ale z pewną poprawą.
May all beings be free.
May all beings be at ease.
May all beings be happy
Odpowiedz
Nie znam człowieka. Oczko

Ten na górze to jednak Anahata. Tutaj też można czuć emocje i uczucia, choć to jednak Manipura z okolic pępka wiedzie tutaj prym. To o czym piszesz jest czasem określane jako medytacja transcendentalna, wyższe stanu skupienia są tutaj bardzo trudne do utrzymania i trwają czasem ułamki sekundy. Też fajna sprawa, niemniej warto próbować też nowych rzeczy, a nóż okażą się przydatne? W każdym razie lepiej robić coś niż nic.

Myślę, że nie ma większego znaczenia, czy uznajesz, że siła wyższa na Ciebie działa, czy też jest to wpływ Twojego umysłu [ja obstaję przy tym drugim]. Mało tego. już w starożytności istniały w Indiach dwa nurty, jeden opowiadał się właśnie za wpływem sił wyższej, drugi postulował pochodzenie siły i energii z wnętrza siebie samego. Uśmiech
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
Mówię o tej żółtej, zgodnie z tym obrazkiem Uśmiech

[Obrazek: 75053187-chakras-system-of-human-body-us...-yoga-.jpg]

Generalnie źle znoszę gdy ktoś źle na mnie reaguje i zwraca się do mnie jakoś negatywnie. Wtedy mi się własnie kurczy ta cała Manipura Uśmiech

Według gościa z filmiku ta czakra odpowiada za relacje ze światem, z ludźmi i to by się zgadzało.


Teraz z kolei wracam do zwykłej uważności - tzn. wyciągam uwagę z umysłu i przekierowuję ją na zewnątrz.
May all beings be free.
May all beings be at ease.
May all beings be happy
Odpowiedz
Ja znam inną wersję [Grodecka 1988]:
Fioletowa Sahasrara nad głową, na wysokości szyszynki różowa Adźa, szara Wiszudha na wysokości tarczycy, żółta Anahata w klatce piersiowej, czerwona Manipura w okolicach pępka, pomarańczowa Sładhisthana na wysokości gonad i wielobarwna Maladhara na końcu kręgosłupa, w okolicy kości ogonowej [według .

Ale dajmy spokój obrazkom z internetu. Teraz widzę, że masz na myśli obszar klatki piersiowej. Myślałem dziś o tym trochę i mógłbyś jeśli masz ochotę, spróbować jeszcze innej techniki polegającej na masażu klatki piersiowej. Chodzi o to, by medytując, po średnio głębokim wdechu całkowicie wyłączyć mięśnie klatki piersiowej: nastąpi wtedy automatyczny, stosunkowo szybki wydech, a klatka zapadnie się głęboko, masując całą okolicę. Być może pomoże Ci to w niwelacji napięcia w tym obszarze.

Pozwolę sobie też przywołać Rutkowskiego, psychologa nie detektywa. Oczko Każdy trening działa wtedy, kiedy jest regularny i trwa określoną ilość czasu. Medytacja w autobusie może być fajna, ale równie fajna co ćwiczenie w autobusie bicepsów. Tylko konsekwentny, systematyczny trening daje oczekiwane efekty. Oczko
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
(17.07.2019, 22:03)ARHIZ napisał(a): Tylko konsekwentny, systematyczny trening daje oczekiwane efekty.
Ja praktycznie ciągle coś praktykuję, ale przełączam się między różnymi rodzajami praktyk. I eksperymentuję. Trochę utrudnia mi tę kwestię to że mam jakby w sobie 2 energie/osobowości, z których każda ma swoje własne zdanie na temat tego jaką praktykę powinienem aktualnie wybrać.
Często gdy rozluźniam w sobie coś jednego, to zarazem napinam coś innego. To wpadam w marazm/odrętwienie/usztywnienie, to dla odmiany tak się nakręcam, że trudno mi się zatrzymać i czuję się jakbym od czegoś uciekał.

Dzięki za technikę z masażem. Zawsze miałem problem z przetworzeniem opisu słownego w motoryczność i dodatkowo nie do końca to czuję w obecnej chwili, ale za to natchnęło mnie to do czegoś trochę innego - zauważyłem, że mam ochotę sobie rozmasować trochę obszar poniżej tej czakry. Między Manipurą a Swadhistaną (według mojego obrazka). To chyba są jelita Duży uśmiech Trochę mnie też rozluźnia specjalna muzyka nakierowana właśnie na tę czakrę, jak tutaj:



Odnośnie konsekwentnego treningu, to właśnie takie pojęcia wywołują u mnie pewną ciężkość i depresyjność...jakby aktywowało się we mnie jakieś przekonanie, że nie jestem godny aby cieszyć się życiem i muszę się ciężko zmuszać, itp. i to właśnie nasila u mnie stan depresyjno-lękowy, powiązany ze skurczem w splocie słonecznym (Manipura wg mojego obrazka). Jest nawet jakby trochę chęć skurczenia się nieco w kłębek i pojęczenia, ale mam wrażenie że byłoby to przeciw-owocne, tylko jeszcze bardziej bym w tym utknął.

UPDATE:

(18.07.2019, 14:07)neuroza napisał(a): to dla odmiany tak się nakręcam, że trudno mi się zatrzymać i czuję się jakbym od czegoś uciekał.
Mam wrażenie, że ten opis jest trochę przesadzony, ale nie wiem jak dać odpowiedni opis, wskazujący na mniejszy stopień nasilenia zjawiska.

Praktykuję między innymi coś takiego (Wariant 1):

1) Przychodzi mi pomysł/impuls aby coś zrobić.
2) Porównuję go z wewnętrznym spokojem.
3) Wyczuwam dysonans - jest jakiś fałsz/dysonans w chęci zrobienia tego.
4) Odpuszczam pomysł

Czasem jednak wygląda to w ten sposób (Wariant 2):

1) Przychodzi mi pomysł/impuls aby coś zrobić.
2) Porównuję go z wewnętrznym spokojem.
3) Nie wiem czy wyczuwam dysonans.
4) Zatrzymuję się i czekam.
5) Pomysł nie odpuszcza.
6) W końcu decyduję się na działanie mimo niewiedzy, czy aby przypadkiem właśnie nie popełniam błędu.

A czasem tak (Wariant 3):

1) Przychodzi mi pomysł/impuls aby coś zrobić.
2) Porównuję go z wewnętrznym spokojem.
3) Nie wiem czy wyczuwam dysonans.
4) Zatrzymuję się i czekam.
5) Pomysł nie odpuszcza.
6) Rośnie frustracja, czekam dalej.
7) Na jakimś głębszym poziomie bardziej się rozluźniam i wchodzę w spokój, choć zarazem na nieco bardziej powierzchownym poziomie wchodzę w pewne odrętwienie.

Mam wewnętrzny konflikt co do wyboru między wariantami 2 i 3.

Może być też tak, że nie tyle robię jakieś porównywanie, co po prostu się zatrzymuję i intencjonalnie nie wchodzę w nic (w żadne myśli, impulsy, itp.). Pozwalam sobie w ten sposób by stopniowo ode mnie poodpadały różne rzeczy. Ale to jest nieraz jak droga przez czyściec (splot słoneczny boleśnie płonie, choć zarazem następuje pewne błogie rozluźnienie na jakimś głębszym poziomie) Oczko
To się chyba nazywa spoczywanie jako świadomość.
May all beings be free.
May all beings be at ease.
May all beings be happy
Odpowiedz
W kwestii muzyki, wiele zależy od sugestii, tego jak ją zinterpretujesz i czym dla Ciebie jest. Dochodzą do tego jeszcze konkretne skojarzenia, które muzyka może wywoływać.

Twoje opisy dotyczą subiektywnych kwestii, jest więc ryzyko, że nie zrozumiem w pełni co czujesz. Oczko Poruszasz bardzo trudną kwestię siły woli i jej działania.

Na początek badanie. Ochotników podzielono na trzy grupy. Wszyscy mieli grać w grę, w której rzuca się piłką do kosza z kilku metrów. Pierwsza grupa miała się tylko bawić, w drugiej zwycięstwo oznaczało parę dolarów. W trzeciej wygrany dostawał wartości półrocznego wynagrodzenia. Okazało się, że osobom z trzeciej grupy szło o wiele gorzej i uzyskały słabsze wyniki niż ci z 1 i 2 grupy. Według badaczy działo się tak, ponieważ ostatnia grupa skupiała się na celu zamiast na czynności, co paraliżowało działania.

Z tego wynikałoby, że należy robić tylko to, na co mamy ochotę i ta czynność powinna dawać nam przyjemność. Często jednak zdarza się, że chcemy robić coś, co w danej chwili nie daje przyjemności.

Tu dochodzimy do strefy komfortu, modnego ostatnio określenia. Będąc w utartych koleinach,np. zachowując się w typowy dla nas sposób, jest nam wygodnie. Zmiana zachowania, nawet pozytywna, może spotkać się z podświadomą niechęcią. Tak samo wyrabianie nowych kolein.
Nasz mózg ma wiele atawizmów, jednym z nich jest nacisk na oszczędzanie energii. Dlatego ciężko jest się czasem wziąć za różne ćwiczenia.

Nawiązując do Twojej sytuacji, stosując różne techniki przez nieregularny czas z pewnością zrobisz więcej niż osoba, która nie robi nic, ale to systematyczność jest kluczem do sukcesu. Jeżeli już czegoś próbujesz, daj temu chociażby ten miesiąc czy dwa tygodnie, żeby móc zobaczyć długofalowe efekty.
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
Dzięki za odpowiedź, ARHIZ.

Wygląda na to, że moim problemem jest jednak sztywne trzymanie się czegoś. Właśnie to jest taka moja strefa komfortu - szukanie przyzwolenia dla swoich działań w tym, aby najpierw czuć się w odpowiedni sposób (jako potwierdzenie że dany wybór będzie właściwy). Wychodzenie ze strefy komfortu w niepewność występuje u mnie, gdy działam bezpośrednio z wolności. Czy wiesz o czym mogę mówić, gdy piszę o działaniu bezpośrednio z wolności?

Tutaj Mark Freeman całkiem nieźle opisał moją sytuację:



Jeśli coś w sobie mogę nazwać "wiedzą", to będzie to właśnie to "intuicyjne poczucie" by działać bezpośrednio z wolności. Wygląda na to, że to jest najlepsza dla mnie praktyka. Wszelkie inne podejścia zdają się wypływać z jakichś kontrakcji, skurczeń. Tylko to płynie bezpośrednim, prostym ciągiem od najźródlejszego źródła do którego mam dostęp.

Dwie szczegółowe kwestie, które się z tym wiążą:

1) Nie ruminować
2) Działać spontanicznie
May all beings be free.
May all beings be at ease.
May all beings be happy
Odpowiedz
Akurat właśnie czytam coś takiego o dyscyplinie:

Is Dedication / Application the Same as Discipline?
Dedication / Application is passion. It is a direct result of knowing what is important to you and what is not. It is an essential, naturally-arising attitude that keeps building upon its own sincerity, satisfaction, and truthfulness. It is essentially free from the need to be disciplined, although discipline often is a natural expression of it.

Personally, I have never been disciplined in the traditional sense, and I never will be—although I can stop my thoughts or concentrate on one thing quite vividly for as long as it interests or serves me to do so. So, some would say I possess discipline, but I don’t see it that way. Here’s why: Discipline usually suggests Dedication / Application applied to something dry and intellectually chosen or imposed—something that you don’t resonate with; something that is not truly in the realm of relevancy and excitement for your continued exploration of life.

If discipline is applied to what is in alignment for you, it is no longer discipline, it is simply felt as Dedication / Application, or passion. Dedication / Application is the thread of energy, the line of light, that connects you to the truth of your Higher Consciousness and leads you to an ever-greater embodiment of the very first expression of Infinity: Free will, free agency, or the power to choose.

Zgadzam się z tym Uśmiech

(źródło: https://www.trinfinityacademy.com/essent...plication/ )
May all beings be free.
May all beings be at ease.
May all beings be happy
Odpowiedz
Każdy podąża własną indywidualną ścieżką. Ja np. mam tak, że wiele zależy od tego ile mam czasu, co dość mocno przykłada się na moje chęci do robienia czegoś. Można powiedzieć, że na początku dnia mam worek pełen energii i muszę go odpowiednio rozdysponować, często wybierając wśród rzeczy, które chciałbym w danym dniu zrobić. Oczko

Sztywne trzymanie się czegoś. Trzeba znaleźć złoty środek, jak mawiali Grecy. [tylko żeby to było takie proste?]
Powiem Ci o co dokładnie mi chodzi. Czasem zdaje mi się spotykać "wole duchy", ludzi w jakimś stopniu zafascynowanych wschodem, mniej lub bardziej powierzchownie. Można od nich usłyszeć sporo gadaniny, ale jeśli mowa o praktyce, jest to jakiś stopień dryfowania za zachciewajkami i emocjami. Na zasadzie, a pomedytuję sobie w piątek, potem przez tydzień nie zrobię nic, w poniedziałek zapalę trawkę powodując zatrucie organizmu i zmniejszając możliwości swojego mózgu [wskutek zatrucia], a potem jeszcze "pootwieram czakramy", bo na jutubie tak jeden pan robił i to fajne. Tego typu "duchowość" to strata czasu, a w przypadku wspomnianych narkotyków także zdrowia. Bez większej wartości.
Dobrze jest uczynić przyjemnym to, co robimy, a katowanie się w imię katowania jest bez sensu, ale - zastanawiam się - czy Twoja praktyka wykazuje jakąś częstotliwość? Czy można nazwać to praktyką duchową, czy raczej zabawą? Nie piszę tego, żeby Ci dokuczać ani Cię atakować. Po prostu jestem ciekaw jak to u Ciebie wygląda i jakie jest Twoje zdanie. Uśmiech

W kwestii szukania, ja też wciąż szukam [sadhana]. Sprawdzam nowe, techniki, jedne zostawiam, inne rozwijam. Zbieram coraz to nowe narzędzia do woreczka z doświadczeniem. Przykładowo, przez lata mantrowałem na mali, sznurze modlitewnym, teraz z kolei bardziej skupiam się na oddechu a mala robi za dekorację. Kiedyś święciłem każdy posiłek przed jedzeniem, teraz jest to dla mnie zbędne ograniczenie. Zabieram się jednak do powrotu do codziennego odprawiania pudźy, jakiś czas temu zarzuciłem razem z ofiarowaniem jedzenia jako ograniczenie, ale widzę, że jednak mam potrzebę kontaktu z Lingą. Co o tym myślisz?
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
(25.07.2019, 23:21)ARHIZ napisał(a): czy Twoja praktyka wykazuje jakąś częstotliwość? Czy można nazwać to praktyką duchową, czy raczej zabawą? Nie piszę tego, żeby Ci dokuczać ani Cię atakować. Po prostu jestem ciekaw jak to u Ciebie wygląda i jakie jest Twoje zdanie.
Ja nie rozróżniam zbytnio życia i praktyki. Mnie o to się rozchodzi, by w każdej chwili żyć jak najlepiej. Dlatego ja łączę praktykę i życie w jedno. Eksperymentuję i na bieżąco oceniam co w danej chwili będzie najlepsze - spoczęcie jako świadomość? połączenie się z jakąś zdysocjowaną energią? a może wypłynięcie z danego radosnego/inspirującego natchnienia/impulsu? a może skierowanie uwagi na oddech? a może zapuszczenie sondy w głąb ciała? a może jeszcze coś innego?

Np. widzę w danym momencie, że się spinam działając w określony sposób. Przypominam sobie filmik Alana Wattsa. Łączę różne kropki w jedno. Zmienia mi się perspektywa. Wybieram rozluźnienie i flow. Widzę, że odruchowo wchodzę i zastygam uwagą w myślach. Mogę wybrać ekspansję, kierując uwagę świadomie w danej chwili na to co w tej chwili fizycznie robię.

Wciąż badam i błądzę, poprawiam, eksperymentuję Oczko

Widzę, że zaczynam się spinać. Rozluźniam, puszczam to. Pozwalam temu być. Pojawia się chęć/pokusa by się spiąć i dzięki temu coś rozluźnić. Praktycznie nieustanna samo-obserwacja. Widzę, że mam możliwość wejścia w ciężką, depresyjną energię, by próbować dzięki temu sobie coś przypomnieć. Nie warto. Lepiej zaufać. Nie skupiać się tak bardzo na szczegółach. Wybrać flow. Idę dalej.

Ostatnio...teraz jest lęk przed przypomnieniem sobie czegoś, ale to jest inne. Więc spokojnie acz stanowczo wybieram stopniowo oswajanie swojej uwagi z powrotem do tego...ok...ostatnio uświadomiłem sobie skłonność do dystrakcji. Uciekanie od siebie. Więc przeczekanie pierwszych dyskomfortów i na powrót połączenie się z trudnymi emocjami.

Także różne metody samo-wglądu.

Trudność u mnie polega na oscylowaniu/wybieraniu między bardziej pasywnymi i bardziej aktywnymi podejściami, zwłaszcza gdy idę w nieznane. Mam skłonności anankastyczne (obsesyjno-kompulsyjne) i na nie również chcę brać poprawkę.

(25.07.2019, 23:21)ARHIZ napisał(a): W kwestii szukania, ja też wciąż szukam [sadhana]. Sprawdzam nowe, techniki, jedne zostawiam, inne rozwijam. Zbieram coraz to nowe narzędzia do woreczka z doświadczeniem. Przykładowo, przez lata mantrowałem na mali, sznurze modlitewnym, teraz z kolei bardziej skupiam się na oddechu a mala robi za dekorację. Kiedyś święciłem każdy posiłek przed jedzeniem, teraz jest to dla mnie zbędne ograniczenie. Zabieram się jednak do powrotu do codziennego odprawiania pudźy, jakiś czas temu zarzuciłem razem z ofiarowaniem jedzenia jako ograniczenie, ale widzę, że jednak mam potrzebę kontaktu z Lingą. Co o tym myślisz?
Myślę, że to jest dobre dla Ciebie i sam najlepiej wiesz z czym warto spróbować Uśmiech Nie wiem co to jest Linga czy pudźa (ale wiem co to jest mala czy anapana Duży uśmiech).

Skoro mnie pytasz, to chętnie coś mogę zaproponować, lubię się dzielić w ten sposób Duży uśmiech
Wymieniasz różne praktyki, więc może dla równowagi podam coś takiego:



To jest taki jakby powrót do punku (0,0,0,0). Wszelkie praktyki dzieją się w przestrzeni świadomości, więc można "odchylić się do tyłu" i połączyć się ze sobą, scentrować się, przejść bardziej na pozycję świadka/obserwatora.

Jeszcze tutaj jest pewne uzupełnienie:

May all beings be free.
May all beings be at ease.
May all beings be happy
Odpowiedz
(19.07.2013, 11:32)Nonkonformista napisał(a): 1. Dlaczego Bóg nie objawił się Chińczykom, Persom, starożytnym Egipcjanom tylko wybrał nomadów na pustyni?
Pewnie nie wiedział komu się objawić więc pospisywał nazwy ludów na karteczkach, wylosował jedną z nich i wypadło na nich Uśmiech
Odpowiedz
(26.07.2019, 20:21)neuroza napisał(a): Ja nie rozróżniam zbytnio życia i praktyki. Mnie o to się rozchodzi, by w każdej chwili żyć jak najlepiej. Dlatego ja łączę praktykę i życie w jedno. Eksperymentuję i na bieżąco oceniam co w danej chwili będzie najlepsze - spoczęcie jako świadomość? połączenie się z jakąś zdysocjowaną energią? a może wypłynięcie z danego radosnego/inspirującego natchnienia/impulsu? a może skierowanie uwagi na oddech? a może zapuszczenie sondy w głąb ciała? a może jeszcze coś innego?
Rozumiem w czym rzecz, ale jednak istnieje pewien związek pomiędzy powtarzalnością. Możesz żyć jak najlepiej i jednocześnie w ogóle nie rozwijać się duchowo, bo koncepcja życia może skupiać się na czymś zupełnie innym i np. prowadzić do choroby. Takim przykładem może być np. niezdrowy egoizm w postaci skrajnego altruizmu. Jeżeli będziesz codziennie robił pompki, wzmocnisz sobie ręce. Jeżeli codziennie będziesz ćwiczył mięsień świadomości poprzez zanurzeniu się w niej, będziesz bardziej świadomy. Itd.

Cytat:Np. widzę w danym momencie, że się spinam działając w określony sposób. Przypominam sobie filmik Alana Wattsa. Łączę różne kropki w jedno. Zmienia mi się perspektywa. Wybieram rozluźnienie i flow. Widzę, że odruchowo wchodzę i zastygam uwagą w myślach. Mogę wybrać ekspansję, kierując uwagę świadomie w danej chwili na to co w tej chwili fizycznie robię.
Tylko uważaj, by nie uciekać od tego, co nieprzyjemne. Uciekanie to domena ego, które tworzy ułudę. Czasami to właśnie wejście w dany stan pomaga przejąc nad nim kontrolę. Nie utożsamiasz się ze stanem, ale go obserwujesz.

Cytat:Wciąż badam i błądzę, poprawiam, eksperymentuję Oczko

Widzę, że zaczynam się spinać. Rozluźniam, puszczam to. Pozwalam temu być. Pojawia się chęć/pokusa by się spiąć i dzięki temu coś rozluźnić. Praktycznie nieustanna samo-obserwacja. Widzę, że mam możliwość wejścia w ciężką, depresyjną energię, by próbować dzięki temu sobie coś przypomnieć. Nie warto. Lepiej zaufać. Nie skupiać się tak bardzo na szczegółach. Wybrać flow. Idę dalej.
Samoobserwacja jest bardzo ważna i pozwala zrozumieć genezę poszczególnych emocji a także korygować własne zachowanie. Uśmiech

Cytat:Ostatnio...teraz jest lęk przed przypomnieniem sobie czegoś, ale to jest inne. Więc spokojnie acz stanowczo wybieram stopniowo oswajanie swojej uwagi z powrotem do tego...ok...ostatnio uświadomiłem sobie skłonność do dystrakcji. Uciekanie od siebie. Więc przeczekanie pierwszych dyskomfortów i na powrót połączenie się z trudnymi emocjami.
Czy próbowałeś więc konfrontować się z tym lękiem, oswoić, zobaczyć go?

Cytat:Trudność u mnie polega na oscylowaniu/wybieraniu między bardziej pasywnymi i bardziej aktywnymi podejściami, zwłaszcza gdy idę w nieznane. Mam skłonności anankastyczne (obsesyjno-kompulsyjne) i na nie również chcę brać poprawkę.
Czy czujesz gniew, kiedy ktoś z Twojego otoczenia nie działa według wyznaczonych ram, zasad?

(25.07.2019, 23:21)ARHIZ napisał(a): Myślę, że to jest dobre dla Ciebie i sam najlepiej wiesz z czym warto spróbować Uśmiech Nie wiem co to jest Linga czy pudźa (ale wiem co to jest mala czy anapana Duży uśmiech).
No właśnie ostatnio wróciłem i do pudźy i do mantry na mali. Pudżia to obrzęd religijny polegający na "przywołaniu" bóstwa, co może mieć różne znaczenie. Pudźa na część Śiwy zazwyczaj wykonywana jest przy użyciu Lingi - specjalnego naczynia. Moja pochodzi z Waranasi.

Cytat:Skoro mnie pytasz, to chętnie coś mogę zaproponować, lubię się dzielić w ten sposób Duży uśmiech
Wymieniasz różne praktyki, więc może dla równowagi podam coś takiego:



To jest taki jakby powrót do punku (0,0,0,0). Wszelkie praktyki dzieją się w przestrzeni świadomości, więc można "odchylić się do tyłu" i połączyć się ze sobą, scentrować się, przejść bardziej na pozycję świadka/obserwatora.

Jeszcze tutaj jest pewne uzupełnienie:

Obejrzałem pierwszy filmik. Znam ten stan. Nie chciałbyś poczytać książki "Ego-rcyzmy" Mateusza Grzesiaka? W sumie traktuje o tych rzeczach w nieco podobny sposób, choć ociera się też o psychologię.
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 114 gości