To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wasza intuicja odnośnie ewentualnego ciągu istnienia pośmiertnego
#21
(25.07.2019, 22:58)legend napisał(a): A ty którą z tych wersji wyznajesz?
Tak jak mam w profilu, Advatya czyli szkoła monistyczna.



Cytat:Słowo swoistendencja zostało wprowadzone przeze mnie na potrzebę lepszego zrozumienia czym są preferencje ludzi. Dlaczego ateista jest ateistą, dlaczego ja jestem platonikiem, dlaczego ty wyznajesz Aszczanga joga, dlaczego Leonardo tak dobrze malował, dlaczego Ronaldo tak dobrze gra w pn, dlaczego Jacek jest jajcarzem, dlaczego Marcin jest spokojny. Swoistendencja się przekształca, dlatego np. były złodziej staje się dobrym, ciepłym człowiekiem. Zasada przekształcania swoistendencji u ludzi nie jest znana i nie wiadomo czy w ogóle może zostać poznana. Rzecz jest o tyle trudna, że rozchodzi się o rozmaitości u ludzi, nie wiadomo skąd się one biorą.
Skąd to chyba wiadomo. Efekt rozwoju mózgu i powstawanie szlaków neuronowych. Tylko czy nie jest tak, że każdy ma nieskończenie wiele swoistendencji. Ktoś może być dobrym malarzem, słabym filozofem, mieć wiedzę na temat 2 wojny światowej, nieźle gotować, być złodziejem, zbierać pieniądze na psy. I to wszystko jedna i ta sama osoba. Leonardo dobrze malował, ale może też ukradł w tym czasie miedziaka.

Cytat:A powiązanie z platonizmem jest takie, że platońskie idee to byty uniwersalne dla każdego, bez wyjątku, dla każdego człowieka dosłownie i w bezpośrednim rozumowaniu.
Ale co to znaczy uniwersalne? Np. dobro i zło są niby uniwersalne, ale każdy rozumie je inaczej. Czy idee w 100% uniwersalne nie są bytami abstrakcyjnymi, nierzeczywistymi?

Cytat:Wiedza metafizyczna, lub materialna zaprzeczająca rację metafizycznej - jeżeli jest uniwersalna (również formalna) to nie może zostać rozbita, zmieniona. Tak jak prawa matematyczne, czy topniejący lód. Wiedza ostateczna na temat jakiejś dowolnej rozmaitości to idea platońska na jej temat. Głęboko zaznajomiony z platonizmem filozof potrafi oceniać rozmaitości pod względem niejako ponadczasowym, jakby upustowym. Istnienie świata idei jest bardzo zbliżone do wiedzy formalnej, jednak to same idee dopiero mogą nią być. Zarówno Platon jak i ja twierdzimy, że za życia poznanie dogłębne idei nie jest możliwe (nawiązanie do postu Żarłaka). Różnica między moją tendencją do platonizmu, a tendencją Żarłaka jest taka, że on zdaje się nie przeszedł przez anamnezę i czy dziękuję za to losowi czy mu tego szkoda nieco - nie ma to żadnego znaczenia, po przejściu anamnezy zmieniłaby się jego tendencja, a dokładnie trzon tej tendencji, więc swoista(ciężko opisywalna)-tendencja, czyli już swoistendencja. Jego podejście do kontynuacji jaźni po śmierci zmienia się automatycznie, co jest niemalże pewne.To jest właśnie dla mnie ten nie-bełkot - że człowiek jest w stanie patrzeć na filozofię ogólnie, jakby z góry, a nie przez pryzmat swojej wyrobionej wiedzy przez którą tylko spawa tak, że jeno iskry widać, ale w żaden sposób nie łączy wiedz zewnętrznych z jego wiedzą, uznając owe za ignorancję bądź wiedzę niższego rzędu. Jest to również niejako przeciwieństwo prawdziwego filozofowania.

Urażonych proszę o wskazanie błędu co do powyższego - ja na wiedzę jestem otwarty i honor umiem zwrócić.
Ale czy w tym momencie nie idziemy w stronę wiedzy objawionej postulowanej przez różnej maści teistów. Na sasadzie "ja wiem, bo wiem, a ty się słuchaj albo idziesz do piekła"? Wiem, że piszesz, że uważasz, że nie da się dogłębnie poznać idei, ale mimo to zalatuje mi właśnie takim myśleniem. Patrzysz niejako z góry, miast zadowalać się jeno iskrami marnej wiedzy formalnej pławisz się w okolicach ostatecznego poznania.
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#22
Cytat:Skąd to chyba wiadomo. Efekt rozwoju mózgu i powstawanie szlaków neuronowych

Tu chodzi troszkę o coś innego ARHIZ. Czy mózg jest tylko operatorem? Czy  głównym kreatorem.


Cytat:  Tylko czy nie jest tak, że każdy ma nieskończenie wiele swoistendencji. Ktoś może być dobrym malarzem, słabym filozofem, mieć wiedzę na temat 2 wojny światowej, nieźle gotować, być złodziejem, zbierać pieniądze na psy. I to wszystko jedna i ta sama osoba. Leonardo dobrze malował, ale może też ukradł w tym czasie miedziaka. 

Ale ty masz fajne podejścia bez kitu.

Swoistendencja jest ściśle powiązana z deterministycznym jej przekształcaniem się. Jeżeli tak jak zasugerowałeś ktoś może mieć tyle odbiegających od siebie rozmaitości naraz to oznacza to, że właśnie taką ma aktualną swoistendencję. Jeżeli ta konkretna właśnie swoistendencja tego człowieka kiedyś się przekształci na przykład usuwając na 20 lat tendencje do bycia złodziejem to mamy nową swoistendencję tego człowieka. Kluczową tutaj rzeczą jest jednak nie to, że takie rzeczy się w nas dzieją, tylko to w jaki sposób te rzeczy się w nas zmieniają. Czy istnieje uniwersalny sposób na bycie mistrzowskim malarzem?


Cytat:Ale co to znaczy uniwersalne? Np. dobro i zło są niby uniwersalne, ale każdy rozumie je inaczej. Czy idee w 100% uniwersalne nie są bytami abstrakcyjnymi, nierzeczywistymi?

Nie są, a autorem tego stwierdzenia jest Platon. Idea dobra jest identyczna dla każdego człowieka. Posiadłszy wiedzę o ideach człowiek, automatycznie ujednolica się z takimi samymi ludźmi w podejściu do rzeczy w świecie. Tutaj następuje śmierć rozmaitości negatywnej i pojawia się Dobro. Aby jednak doszło do anamnezy potrzebna jest zdolność kochania tego co najpiękniejsze już nie według człowieka, ale według samego Boga. Zatem platoński filozof to ten który do bogów się niejako upodabnia. O możliwości poznania boskiego dobra decyduje według Platona rodzaj duszy.

Według mojego zdania nie musi decydować o niej rodzaj duszy, a umiejętność sprawnego, porządnego, pokornego i odważnego zarazem filozofowania. Ale nie szperania w wiedzy naukowej, tylko w wiedzy o sobie samym. Bo dwoma drogami naraz to iść się już tutaj nie da. Albo wiedza o mózgu, wyższa i wyższa, albo wiedza o twojej duszy człowieku, wyższa i wyższa. Dwóch naraz rzeczy robić się tutaj nie da.


Cytat:Ale czy w tym momencie nie idziemy w stronę wiedzy objawionej postulowanej przez różnej maści teistów.

To wiedza objawiona nie może istnieć? A dlaczegoż to?

Kwestia jaka to będzie wiedza i jak bliska prawdy.
Odpowiedz
#23
(26.07.2019, 01:32)legend napisał(a): Tu chodzi troszkę o coś innego ARHIZ. Czy mózg jest tylko operatorem? Czy  głównym kreatorem.
Jeśli wchodzimy w filozofię, to mózg tworzy fałszywy, subiektywny obraz. Zadaniem jaźni jest odrzucenie go na rzecz prawdziwej wiedzy, wolnej od subiektywnej interpretacji Manasu, czyli umysłu zarządzającego zmysłami.


Cytat:Ale ty masz fajne podejścia bez kitu.

Swoistendencja jest ściśle powiązana z deterministycznym jej przekształcaniem się. Jeżeli tak jak zasugerowałeś ktoś może mieć tyle odbiegających od siebie rozmaitości naraz to oznacza to, że właśnie taką ma aktualną swoistendencję. Jeżeli ta konkretna właśnie swoistendencja tego człowieka kiedyś się przekształci na przykład usuwając na 20 lat tendencje do bycia złodziejem to mamy nową swoistendencję tego człowieka. Kluczową tutaj rzeczą jest jednak nie to, że takie rzeczy się w nas dzieją, tylko to w jaki sposób te rzeczy się w nas zmieniają. Czy istnieje uniwersalny sposób na bycie mistrzowskim malarzem?
Po co kit skoro jest humus. Oczko
Rozumiem kwestię zmienności, z tym się nawet zgodzę. Każde ego, każda osobowość, nawet jeśli utrwalona w koleinach, jest zmienna. Ale nadal nie wiem o co chodzi z tą swoistendencją. Każdej osobie możesz dać nieskończenie wiele przymiotów, zależy kto kogo nazywa i wedle jakich kryteriów. Przykładowo, możesz nazwać mnie joginem, aptekarzem, biologiem, burakiem... i każde określenie będzie w jakimś stopniu prawdziwe. Ale dla kierowca Tira spod Sosnowca mogę być jedynie "gościem bez prawa jazdy", bo gość może akurat w taki sposób dzielić ludzkość i to też będzie prawda. Czym różni się swoistendencja od subiektywnego nadawania przymiotów i jaki jest jej sens? Jakie są kryteria określania swoistendencji:?


Cytat:Nie są, a autorem tego stwierdzenia jest Platon. Idea dobra jest identyczna dla każdego człowieka. Posiadłszy wiedzę o ideach człowiek, automatycznie ujednolica się z takimi samymi ludźmi w podejściu do rzeczy w świecie. Tutaj następuje śmierć rozmaitości negatywnej i pojawia się Dobro. Aby jednak doszło do anamnezy potrzebna jest zdolność kochania tego co najpiękniejsze już nie według człowieka, ale według samego Boga. Zatem platoński filozof to ten który do bogów się niejako upodabnia. O możliwości poznania boskiego dobra decyduje według Platona rodzaj duszy.
No właśnie, nie są. Dla jednego jedzenie kotleta jest dobre [dostarczam białko dla organizmu], dla drugiego zła [pośrednio zadajesz cierpienie]. Rozumiem ideę prawdy obiektywnej, idealnej [ideowej?] prawdy-idei, jednak czy jest ona czymś poza czystym hipotetycznym bytem? Skąd wiesz, że doświadczając ponadczasowej prawdy-idei nie jesteś po prostu kolejnym baptystom, któremu objawiło się, że zostanie zbawiony a reszta populacji spłonie w piekle?

Cytat:Według mojego zdania nie musi decydować o niej rodzaj duszy, a umiejętność sprawnego, porządnego, pokornego i odważnego zarazem filozofowania. Ale nie szperania w wiedzy naukowej, tylko w wiedzy o sobie samym. Bo dwoma drogami naraz to iść się już tutaj nie da. Albo wiedza o mózgu, wyższa i wyższa, albo wiedza o twojej duszy człowieku, wyższa i wyższa. Dwóch naraz rzeczy robić się tutaj nie da.
No w sumie to się da, bo jest wiele aspektów, w których nauka rozkłada ręce i mówi "nie wiem".


Cytat:To wiedza objawiona nie może istnieć? A dlaczegoż to?

Kwestia jaka to będzie wiedza i jak bliska prawdy.
Piję do tego, że jest sporo ludzi przekonanych, że posiadają wiedzę objawioną. To się 'objawia' zazwyczaj tym, że oni sami są o tym przekonani. Ale tutaj dochodzimy do pana Napoleona, który jest przekonany, że jest Napoleonem. Napoleon mieszka we Francji, w zakładzie psychiatrycznym. Czy posiadł wiedzę objawioną i żyje wśród ignorantów?
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#24
Cytat:Jeśli wchodzimy w filozofię, to mózg tworzy fałszywy, subiektywny obraz. Zadaniem jaźni jest odrzucenie go na rzecz prawdziwej wiedzy, wolnej od subiektywnej interpretacji Manasu, czyli umysłu zarządzającego zmysłami.

No i ja właśnie jestem tego samego zdania. Dlatego się z tobą zgadzam bo nieznane czynniki głębokiej psychiki twojej i mojej eksplodują na rzecz prawdy co do powyższego cytatu, ale głębiej opiszę to poniżej.


Cytat:Czym różni się swoistendencja od subiektywnego nadawania przymiotów i jaki jest jej sens? Jakie są kryteria określania swoistendencji:?

Jeżeli matsuka uważa, że Ziemia jest płaska, a fizyk przeciwnie to bez względu na to kto ma rację, oboje posiadają swoistą tendencję (bezpośrednią tendencję) do wybrania wersji takiej, a nie tej przeciwnej. Jeżeli kandydat na władcę nr. 1 ma taką wizję państwa, a kandydat nr. 2 ma tą wizję sporo się różniącą to sytuacja jest dokładnie taka sama. Teoria Platona jest taka, że idea sprawiedliwości jest sprawiedliwością tą jedyną, właściwą, uniwersalną dla wszystkich ludzi, zwierząt, planety. Tyle, że takie ponadczasowe patrzenie nie następuje po przeczytaniu książki, czy wiesz, wymianie zdań z nauczycielem. Tą boską prawdę odtwarza się w sobie wraz z przypominaniem sobie wiedzy o ideach. Bo jak wiesz z Platona, każdy z nas posiada w sobie wiedzę o ideach, cały myk polega na przypominaniu sobie ich. Zatem trzeba wyrobić w sobie tendencję do nie tyle uczenia się czegoś nowego, co przypominania sobie tego co w tym umyśle cały czas tkwi. Dlatego właśnie nie będzie takiego filozofa jarać odkrywanie kosmosu, na które i tak mu życia braknie. Taki platoński filozof jest deczko bystrzejszy i stawia na siebie samego, a nie na coś co bawi się z nim w miłość bez wzajemności. Ale nie każdy tak wybierze i o tym właśnie zjawisku mówi ta swoista tendencja u ludzi (swoistendencja). Ja mam tak, on ma tak, racja wisi w powietrzu i jest faktyczna dla jednej ze stron, lub dla obu po trosze. Ale widzisz ludzie się bić będą o nią nie kochając tajemnicy, tylko będąc oświeconymi ludźmi. Nie wiedzą, że to tylko ich tendencja i tyle. Dlatego dla mnie sokratesowski filozof to też taki, który zdaje sobie z tego sprawę i nie jest właśnie jakiś mądry, ale z tego powodu, że ciągle dąży do wiedzy, a nie chce jej posiadać na stałe - przeto też nie jest głupi, jest pomiędzy wiedzą, a mniemaniem, jest prawdziwym filozofem.

Oczywiście należy mieć własne, wyrobione zdanie na pewne nierażąco trudne rzeczy, ale też  wiedzieć kiedy odpuścić, dlatego też kolejnymi ścieżkami do wiedzy o ideach jest odrzucenie tego o co spierają się ludzie i odłączenie się od takich emanacji dla ducha. Wtedy ów duch znajduje wyciszenie i dobry grunt, by kształtować swoją pamięć o prawdzie boskiej, a nie ludzkiej, bo to co jest najlepszego w tej filozofii to to, że tam nie uczysz się ze świata zewnętrznego, tylko wewnętrznego, odkrywasz to co już jest dzięki zdolności jaką posiada twój intelekt. Platon twierdzi, że nie potrzebujesz adoratorów do odkrywania prawdy o swojej jaźni.


Cytat:Rozumiem ideę prawdy obiektywnej, idealnej [ideowej?] prawdy-idei, jednak czy jest ona czymś poza czystym hipotetycznym bytem?

Jest czymś poza. Tak poważny filozof jak Arystokles nie utworzyłby całego gruntu swojej filozofii na wyobraźni. Ludzie podobno to badali i jak usłyszałem odpowiedź na to zjawisko to się tylko uśmiechnąłem. Zdradzę ci sekret, ale to jest tylko dla ciebie: nieraz się tak dziwnie dzieje, że nauka za bardzo chce być nauką i wtedy powinna gasnąć w oczach prawdziwych naukowców.

Możesz, jeśli ci się chce, poczytać sobie też o prywatności qualiów.

https://www.pum.edu.pl/__data/assets/fil...82-186.pdf

,,  (...) mielibyśmy do czynienia z qualią rozumianą jako niefizyczna właściwość. Tutaj ujawnia się nam kolejne rozumienie tego, czym są qualia, możemy je także dookreślić jako niewyrażalne (nie sposób opisać wrażenia bólu w sposób zupełny), a co za tym idzie posiadają także charakter prywatności. Nikt nie poczuje mojego bólu, mojego doświadczenia koloru. (...)''


Niektórzy ''naukowcy'' robią wiesz taki błąd, że:

Mają do dyspozycji trzy worki, a każdy z nich podpisany jest ''Wszyscy ludzie''.

I wiesz, biorą garść sporej ilości praw matematycznych, wrzucają je do pierwszego worka z czego tylko trzy wypadły i worek zgadza się na zawiązanie go i wysłanie w świat.


Później pożyczają rozmaitości polityczne od polityków, wsadzają je do drugiego worka i worek do nich mówi ''Spieprzać mi z tym chaosem'', co naukowcy przewidywali, ale teraz są już całkowicie pewni zachowania worka, który ma wyjechać.

No i niestety przez brak pohamowań, jakąś taką ''szybkomyślność'', biorą filozofię sensu duszy do dłoni, wrzucają ją do trzeciego worka, będąc pewnymi swoich genialnych pomysłów, a worek wyrzuca na zewnątrz ich odkrycia i delikatnie i ciepło mówi: ''to nie ten worek kochani''.


Nie ma pewności co do tego, że idee są dostępne dla wszystkich, to co jednak jest pewne, niczym kwaśność smaku cytryny to to, że posiadłszy tę właściwą wiedzę o ideach człowiek, jest dobry, chwalony za dobro, rozsądny, opanowany, piękny i godny w dużej mierze do naśladowania. 

Nie oznacza to jednak, że taka osoba nie ma wad, czy nie może być dość zła, gdy skręci tam gdzie nie trzeba.


Aha no i masz jeszcze kwestię preferowania dobra ogólnego i piękna ogólnego.

Oczywistym jest, że osoba, która nie poznała idei w takim stopniu jak ty, będzie się z tobą jakby wiesz ''nie łączyć'' w tym dobru, że wiesz ty będziesz wiedział czy czuł, że robisz dla osoby coś dobrego, pięknego, a ona ślepa nic nie widzi, czy nawet ją to twoje działanie gryzie. To zjawisko nazywam problemem rozmaitości preferowań, które cały czas myślę - jest do rozwiązania przez poznanie głębokie idei.

Mam nadzieję, że cię nie zanudziłem i z góry dzięki za nie pyszną i nie zakładającą pychy w mojej osobie odpowiedź. 

Oczywiście jestem otwarty na wskazanie potencjalnych błędów.
Odpowiedz
#25
(03.08.2019, 01:45)legend napisał(a): Jeżeli matsuka uważa, że Ziemia jest płaska, a fizyk przeciwnie to bez względu na to kto ma rację, oboje posiadają swoistą tendencję (bezpośrednią tendencję) do wybrania wersji takiej, a nie tej przeciwnej. Jeżeli kandydat na władcę nr. 1 ma taką wizję państwa, a kandydat nr. 2 ma tą wizję sporo się różniącą to sytuacja jest dokładnie taka sama. Teoria Platona jest taka, że idea sprawiedliwości jest sprawiedliwością tą jedyną, właściwą, uniwersalną dla wszystkich ludzi, zwierząt, planety. Tyle, że takie ponadczasowe patrzenie nie następuje po przeczytaniu książki, czy wiesz, wymianie zdań z nauczycielem. Tą boską prawdę odtwarza się w sobie wraz z przypominaniem sobie wiedzy o ideach. Bo jak wiesz z Platona, każdy z nas posiada w sobie wiedzę o ideach, cały myk polega na przypominaniu sobie ich. Zatem trzeba wyrobić w sobie tendencję do nie tyle uczenia się czegoś nowego, co przypominania sobie tego co w tym umyśle cały czas tkwi. Dlatego właśnie nie będzie takiego filozofa jarać odkrywanie kosmosu, na które i tak mu życia braknie. Taki platoński filozof jest deczko bystrzejszy i stawia na siebie samego, a nie na coś co bawi się z nim w miłość bez wzajemności. Ale nie każdy tak wybierze i o tym właśnie zjawisku mówi ta swoista tendencja u ludzi (swoistendencja). Ja mam tak, on ma tak, racja wisi w powietrzu i jest faktyczna dla jednej ze stron, lub dla obu po trosze. Ale widzisz ludzie się bić będą o nią nie kochając tajemnicy, tylko będąc oświeconymi ludźmi. Nie wiedzą, że to tylko ich tendencja i tyle. Dlatego dla mnie sokratesowski filozof to też taki, który zdaje sobie z tego sprawę i nie jest właśnie jakiś mądry, ale z tego powodu, że ciągle dąży do wiedzy, a nie chce jej posiadać na stałe - przeto też nie jest głupi, jest pomiędzy wiedzą, a mniemaniem, jest prawdziwym filozofem.
Czyli można rzec, że chodzi o jakieś tendencje, preferencje. Przed chwilą wypiłem Skyr, jogurt pitny, choć ktoś inny wolałby np. piwo. Słucham dziwnej muzyki z Japonii, a ktoś inny wybrałby Chopina lub Bednarka. Maciej wierzy w płaską ziemię a ja nie. O to chodzi? Jeżeli tak, to dlaczego nie nazwać tego preferencjami?

Deczko bystrzejszy - czyżby jakaś forma wartościowania? Platończyk bystry - naukowiec niebystry. Oczko Ale wróćmy do sedna. Skąd wiadomo, że istnieje taka "idealna" idea, np. w postaci ponadczasowej, niezmiennej i jedynej prawdy? Każdy ignorant może uznać swoje zdanie za taką ostateczną prawdę. Nie sprawia to jednak od razu, że taka prawda w ogóle istnieje.

Cytat:Oczywiście należy mieć własne, wyrobione zdanie na pewne nierażąco trudne rzeczy, ale też  wiedzieć kiedy odpuścić, dlatego też kolejnymi ścieżkami do wiedzy o ideach jest odrzucenie tego o co spierają się ludzie i odłączenie się od takich emanacji dla ducha. Wtedy ów duch znajduje wyciszenie i dobry grunt, by kształtować swoją pamięć o prawdzie boskiej, a nie ludzkiej, bo to co jest najlepszego w tej filozofii to to, że tam nie uczysz się ze świata zewnętrznego, tylko wewnętrznego, odkrywasz to co już jest dzięki zdolności jaką posiada twój intelekt. Platon twierdzi, że nie potrzebujesz adoratorów do odkrywania prawdy o swojej jaźni.
Myślę, że najważniejsza jest tutaj motywacja wyrabiania sobie zdania lub dyskutowania. Np. czy jest sposobem na dowartościowanie się [choćby poprzez pokazanie rozmówcy, że nie ma racji] czy też może wynika z autentycznej chęci poznania?


Cytat:Jest czymś poza. Tak poważny filozof jak Arystokles nie utworzyłby całego gruntu swojej filozofii na wyobraźni. Ludzie podobno to badali i jak usłyszałem odpowiedź na to zjawisko to się tylko uśmiechnąłem. Zdradzę ci sekret, ale to jest tylko dla ciebie: nieraz się tak dziwnie dzieje, że nauka za bardzo chce być nauką i wtedy powinna gasnąć w oczach prawdziwych naukowców.
Dobrze, nikomu nie powiem.
Co to znaczy, że jest czymś poza?

Cytat:Możesz, jeśli ci się chce, poczytać sobie też o prywatności qualiów.

https://www.pum.edu.pl/__data/assets/fil...82-186.pdf
Czy istotą qualiów [jak to się czyta? Kaliów?] nie jest subiektywizm?

Cytat:
,,  (...) mielibyśmy do czynienia z qualią rozumianą jako niefizyczna właściwość. Tutaj ujawnia się nam kolejne rozumienie tego, czym są qualia, możemy je także dookreślić jako niewyrażalne (nie sposób opisać wrażenia bólu w sposób zupełny), a co za tym idzie posiadają także charakter prywatności. Nikt nie poczuje mojego bólu, mojego doświadczenia koloru. (...)''
Jak zatem mówić o uniwersalnych ideach?


Cytat:Niektórzy ''naukowcy'' robią wiesz taki błąd, że:

Mają do dyspozycji trzy worki, a każdy z nich podpisany jest ''Wszyscy ludzie''.

I wiesz, biorą garść sporej ilości praw matematycznych, wrzucają je do pierwszego worka z czego tylko trzy wypadły i worek zgadza się na zawiązanie go i wysłanie w świat.


Później pożyczają rozmaitości polityczne od polityków, wsadzają je do drugiego worka i worek do nich mówi ''Spieprzać mi z tym chaosem'', co naukowcy przewidywali, ale teraz są już całkowicie pewni zachowania worka, który ma wyjechać.

No i niestety przez brak pohamowań, jakąś taką ''szybkomyślność'', biorą filozofię sensu duszy do dłoni, wrzucają ją do trzeciego worka, będąc pewnymi swoich genialnych pomysłów, a worek wyrzuca na zewnątrz ich odkrycia i delikatnie i ciepło mówi: ''to nie ten worek kochani''.
Jeżeli pijesz do tego, o czym myślę, to nauka polega po części na tym, że nie zakłada istnienia dodatkowych elementów poza tymi, które zostały udowodnione/wykazane. Jeżeli w świecie zachodniej nauki chciałbyś przedstawić postulat istnienia idei, należałoby zaproponować eksperyment, który wykaże, że ona istnieje.

Cytat:Nie ma pewności co do tego, że idee są dostępne dla wszystkich, to co jednak jest pewne, niczym kwaśność smaku cytryny to to, że posiadłszy tę właściwą wiedzę o ideach człowiek, jest dobry, chwalony za dobro, rozsądny, opanowany, piękny i godny w dużej mierze do naśladowania. 
Brzmi zacnie, ale może stracić blask w oczach przeciwników. Uznawani za dobrych, chwaleni, określani jako godni naśladowania jesteśmy zazwyczaj uznawani przez nam podobnych. Co z pozostałymi? Możemy ich posądzić o brak zrozumienia prawdziwych idea, ale to nie dowodzi w żadnym razie, że idee istnieją. Co najwyżej stworzymy uproszczony obraz świata składający się z rozumiejących i nierozumiejących idee.

Cytat:Nie oznacza to jednak, że taka osoba nie ma wad, czy nie może być dość zła, gdy skręci tam gdzie nie trzeba.
Znów, bardzo pojemyny worek, do którego można wrzucić wszystko. Złą osobą może być dla Daesh terrorysta, który odmówił zabicia niewiernych.


Cytat:Aha no i masz jeszcze kwestię preferowania dobra ogólnego i piękna ogólnego.

Oczywistym jest, że osoba, która nie poznała idei w takim stopniu jak ty, będzie się z tobą jakby wiesz ''nie łączyć'' w tym dobru, że wiesz ty będziesz wiedział czy czuł, że robisz dla osoby coś dobrego, pięknego, a ona ślepa nic nie widzi, czy nawet ją to twoje działanie gryzie. To zjawisko nazywam problemem rozmaitości preferowań, które cały czas myślę - jest do rozwiązania przez poznanie głębokie idei.
Tu mi się kojarzy mój kolega baptysta, który uważa, że powinienem nawrócić się na chrześcijaństwo [w jego rozumieniu], bo inaczej będę potępiony na wieczność. I mam to zrobić, bo jego Bóg jest prawdziwy, a inni są nieprawdziwi, bo przez niego przemawia Duch Święty i stąd on wie, który Bóg jest prawdziwy a wyznawcy innych religii nie wiedzą.

Cytat:Mam nadzieję, że cię nie zanudziłem i z góry dzięki za nie pyszną i nie zakładającą pychy w mojej osobie odpowiedź. 
Jeśli lubisz cukier, gotuj się na dokładkę. Oczko
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#26
Cytat:Czyli można rzec, że chodzi o jakieś tendencje, preferencje. Przed chwilą wypiłem Skyr, jogurt pitny, choć ktoś inny wolałby np. piwo. Słucham dziwnej muzyki z Japonii, a ktoś inny wybrałby Chopina lub Bednarka. Maciej wierzy w płaską ziemię a ja nie. 


Otóż to. 


Cytat:Jeżeli tak, to dlaczego nie nazwać tego preferencjami?

Bo twierdzę, iż preferencje ludzkie wywodzą się z przyczyn. Przyczynami danych preferencji są rozmaitości wychodzące ze swoistendencji. Albo po męsku i do sedna: Nie istnieje dla mnie rozmaitość wbita na zawsze. Wyznaję teorię iż istnieje jeden człowiek, jedno piwo i jedno piękno, wszelkie rozmaitości są tego jednego człowieka lichą podobizną. Negatywna rozmaitość to właśnie takie nieujednolicanie się z rozmaitościami nie pasującymi do ciebie. Oznacza to tyle, że nie wolno, wręcz zabrania się stać w miejscu i tworzyć własne zdanie na temat świata. Finał drogi przypominania sobie idei ma miejsce w anamnezie platońskiej. Później masz dalszy rozwój, ale duch już otrząśnięty jest z problemu śmiertelności i dni mijają inaczej. Polecam mit platoński o jaskini: https://www.youtube.com/watch?v=SeHq_M2-YQc


Cytat:Deczko bystrzejszy - czyżby jakaś forma wartościowania? Platończyk bystry - naukowiec niebystry. 


Bo istnieje też nauka o nauce. W chuj niesławna. Ja zajmuję się matematyką, muzyką, trochę psychologią i nauką o nauce.


Cytat:Skąd wiadomo, że istnieje taka "idealna" idea, np. w postaci ponadczasowej, niezmiennej i jedynej prawdy? Każdy ignorant może uznać swoje zdanie za taką ostateczną prawdę. Nie sprawia to jednak od razu, że taka prawda w ogóle istnieje. 


Masz zasadniczą różnicę między emanacjami zaawansowanych przeżyć intelektu w wiedzy sprawdzalnej, a emanacjami wiedzy której się sprawdzać nie da. Następują zgodności. Platon przedstawia godnego człowieka jako takiego, który nie jest dobry, tylko dobry być chce. Ale te chęci są już zagadką rozmaitych tendencji do bycia dobrym oraz tendencji do umiejętności rozwijania w sobie dobra. Dopóki się chcesz rozwijać w wiedzy ogólnej, dopóty filozofujesz według Platona, osoby stagnacyjne nie są filozofami. Oto cytat:

''Eros pragnie piękna i dobra, a skoro go pragnie, to go nie posiada. Jest pośrodku między mądrością a nieuctwem. Jest więc filozofem. Bogowie nie filozofują, ponieważ mają mądrość, nieuki też nie filozofują, bo nie chcą zdobyć mądrości. Filozofują ci, którzy są między mądrością a nieuctwem (Eros). Filozofem nie jest ten, kto posiadł mądrość. Filozofowanie to samo kochanie mądrości, a nie jej posiadanie. Tak jak Eros znajduje się między nieśmiertelnością a byciem śmiertelnym, tak filozof jest między nieuctwem a posiadaniem mądrości, jest on miłośnikiem mądrości. Eros to filozofia, umiłowanie mądrości i pragnienie posiadania jej.''

Będąc coraz bardziej świadom tego jak się mylisz, jesteś wprost proporcjonalnie coraz mądrzejszym filozofem. Zatrzymanie tego procesu ma miejsce w anamnezie. Ale do niej daleka droga. Trzeba się wyzbyć ludzkich mądrości i pokochać te boskie. Filozof w ujęciu platońskim nazywany jest kochankiem bogów, nie ludzkich naukowców. Po prostu wiesz, według Platona istnieje w człowieku część, której niektórzy nigdy nie mogą zobaczyć. Ciężko mi mówić o przyczynie tego, ja jestem legendem, nikim innym, nie mogę tego rozwiązać, nie da się.


Cytat:Myślę, że najważniejsza jest tutaj motywacja wyrabiania sobie zdania lub dyskutowania. Np. czy jest sposobem na dowartościowanie się [choćby poprzez pokazanie rozmówcy, że nie ma racji] czy też może wynika z autentycznej chęci poznania?


No właśnie nie potrzebujesz rozmawiać z innymi. Ta filozofia przedstawia scenario w którym ty człowiek, jesteś nosicielem prawdy. Nic ci więcej nie potrzeba, tylko ty sam. Jeżeli masz tendencje do pamięci o twoim przybyciu na ten świat, a nie do życia w nim z dnia na dzień to jesteś platońskim filozofem. Nie wiem kiedy ów proces przypominania ma nastąpić, ale na pewno za życia. U mnie nastąpił wyjątkowo wcześnie, co z logiki nie niweluje powagi jaka wiąże się z prawdą tkwiącą w sensie anamnezy. Wiek nie ma znaczenia, nie istnieje tutaj podział na mądrego, doświadczonego, 40-letniego filozofa i na młodego, niemądrego, mniemającego filozofa. Tutaj zdolność pamięci o tym, że jaźń istniała przed narodzeniem się ciała, zależna jest od innych czynników, na sto procent bardzo zaawansowanych, cholernie ciężkich do określenia, wiąże się to właśnie z tajemnicą tendencji dusz. Przypuszczalnie, ale takie przypuszczenia nie są godne - czynniki te związane są z konkretnym działaniem duszy w bycie pozaziemskim. Ale tutaj to się też ciężko robi, gdyż nawet zakładając istnienie więcej niż dwóch odrębnych bytów, nie jesteśmy w stanie o nich mówić, jedynie o Ziemi na której jesteśmy teraz, co wcale nie emanuje w umyśle osoby rozeznanej z nieśmiertelnością jako coś dziwnego, ale odpowiedź na to dlaczego tak jest, leży głęboko w swoistendencji. Wybory otwieranych niczym szampan myśli w umyśle jednego człowieka są takie, a w umyśle drugiego inne, odpowiedź dlaczego jeden jest z tyłu, a drugi z przodu, jeżeli już chcemy ustawiać ich na podium, leży nie w preferencjach, które są mniemaniami, lecz w prawdzie rzeczywistej. 


Cytat:ARHIZ: Co to znaczy, że jest czymś poza? 


Tutaj właśnie znów muszę odesłać twoje myśli do tematu anamnezy. Ona wyjątkowo nie jest właśnie oparta na preferowaniu jej, tylko na koniecznym wyrywaniu się duszy do prawdy. Platon dzieli dusze na te które koniecznie pamiętają i na inne. Gdy umysł twój rozeznaje się z ideami, światem wyższym, piękniejszym jako odrębnym bytem, nie towarzyszy ci wtedy emanacja przypuszczeń, czy marzeń. Resztę sam sobie rozgryź, to nie jest trudne, a jak będzie to daj cynk.


Cytat:Czy istotą qualiów [jak to się czyta? Kaliów?] nie jest subiektywizm? 


Wydaje mi się, że kłalja. Nie musi tak być, w mojej opinii qualia mogą być obiektywne, zależy jak konkretnie o nich mówimy. Możesz rozwinąć co masz na myśli dokładniej. 


Cytat:Jak zatem mówić o uniwersalnych ideach?       ~~/chodzi o prywatność qualiów


Przypuszczenie moje jest takie, że ciało problematyzujące idee, gdy zostaje odrzucane całkiem, bądź za życia częściowo*, niweluje prywatność qualiów, w pierwszym przypadku całkowicie, w drugim dostatecznie dobrze. Pytanie jest trudne i ciekawe. Jesteśmy jednak jednym gatunkiem, który posiada wiele wspólnego. 

*Szerzej o tym zostało  przedstawione w pismach platońskich.



Cytat:Jeżeli w świecie zachodniej nauki chciałbyś przedstawić postulat istnienia idei, należałoby zaproponować eksperyment, który wykaże, że ona istnieje. 


Powyżej objaśniłem ci już chyba dostatecznie, dlaczego nie preferuję takiego wymuszania. Kocham całą naukę.


Cytat:ARHIZ: Brzmi zacnie, ale może stracić blask w oczach przeciwników. Uznawani za dobrych, chwaleni, określani jako godni naśladowania jesteśmy zazwyczaj uznawani przez nam podobnych. Co z pozostałymi? Możemy ich posądzić o brak zrozumienia prawdziwych idea, ale to nie dowodzi w żadnym razie, że idee istnieją. Co najwyżej stworzymy uproszczony obraz świata składający się z rozumiejących i nierozumiejących idee. 


Doskonale. Stwórzmy taki obraz najpierw, a później ocenimy czy jest pozytywny rezultat. Tamci drudzy będą mieli do czego biec, a ta pozostała część, która nie będzie chciała tego rezultatu naśladować to analogicznie będą ignorancji. Zatem cały czas możemy zmaksymalizować sens idei. Ja pierdolę, to mi wyszło. Narcyzm.





Cytat:Tu mi się kojarzy mój kolega baptysta, który uważa, że powinienem nawrócić się na chrześcijaństwo [w jego rozumieniu], bo inaczej będę potępiony na wieczność. I mam to zrobić, bo jego Bóg jest prawdziwy, a inni są nieprawdziwi, bo przez niego przemawia Duch Święty i stąd on wie, który Bóg jest prawdziwy a wyznawcy innych religii nie wiedzą. 


To zupełnie co innego. Jestem fatalistą. Nie nawracam ludzi, nawraca ich tylko Bóg, jeżeli już ktoś ich nawraca. Rozwiązanie problemu rozmaitych preferowań nie wiąże się z przesuwaniem innych na swoją stronę, tylko z próbą uświadomienia im, że ta strona jest właściwa, ale tylko z próbą. Religii jest dużo, a dobro jest, było i będzie jedno. Szerszy opis owego dobra przedstawił właśnie grecki filozof. 


Cytat:Jeśli lubisz cukier, gotuj się na dokładkę. [Obrazek: wink.gif]

Jeżeli dana słodycz jest wpisana we właściwą drogę rozmowy, syp mi ile można.
Odpowiedz
#27
(08.08.2019, 22:44)legend napisał(a): Bo twierdzę, iż preferencje ludzkie wywodzą się z przyczyn. Przyczynami danych preferencji są rozmaitości wychodzące ze swoistendencji. Albo po męsku i do sedna: Nie istnieje dla mnie rozmaitość wbita na zawsze. Wyznaję teorię iż istnieje jeden człowiek, jedno piwo i jedno piękno, wszelkie rozmaitości są tego jednego człowieka lichą podobizną. Negatywna rozmaitość to właśnie takie nieujednolicanie się z rozmaitościami nie pasującymi do ciebie. Oznacza to tyle, że nie wolno, wręcz zabrania się stać w miejscu i tworzyć własne zdanie na temat świata. Finał drogi przypominania sobie idei ma miejsce w anamnezie platońskiej. Później masz dalszy rozwój, ale duch już otrząśnięty jest z problemu śmiertelności i dni mijają inaczej. Polecam mit platoński o jaskini: https://www.youtube.com/watch?v=SeHq_M2-YQc
Ale to właśnie pasuje do preferencji. Są one zmienne tak jak zmienny jest człowiek, każda przeżyta chwila sprawa, że jesteś kimś innym niż przed tą chwilą.
Mit Platoński to ciekawa sprawa. Zwłaszcza kwestia tego, który wróciłby do jaskini. Prawdopodobnie zostałby ogłoszony heretykiem. Jadnak mieszkańcy jaskini nie są w stanie odróżnić prawdziwego heretyka od oświeconego. Mają za mało informacji.


Cytat:Bo istnieje też nauka o nauce. W chuj niesławna. Ja zajmuję się matematyką, muzyką, trochę psychologią i nauką o nauce.
Czy to znaczy, że Twoje dziedziny są ważniejsze od innych? W jakim sensie nauka o nauce? Bo wiesz, ja miałem elementy pedagogiki na studiach. Oczko



Cytat:Skąd wiadomo, że istnieje taka "idealna" idea, np. w postaci ponadczasowej, niezmiennej i jedynej prawdy? Każdy ignorant może uznać swoje zdanie za taką ostateczną prawdę. Nie sprawia to jednak od razu, że taka prawda w ogóle istnieje. 


Cytat:Masz zasadniczą różnicę między emanacjami zaawansowanych przeżyć intelektu w wiedzy sprawdzalnej, a emanacjami wiedzy której się sprawdzać nie da. Następują zgodności. Platon przedstawia godnego człowieka jako takiego, który nie jest dobry, tylko dobry być chce. Ale te chęci są już zagadką rozmaitych tendencji do bycia dobrym oraz tendencji do umiejętności rozwijania w sobie dobra. Dopóki się chcesz rozwijać w wiedzy ogólnej, dopóty filozofujesz według Platona, osoby stagnacyjne nie są filozofami. Oto cytat:

''Eros pragnie piękna i dobra, a skoro go pragnie, to go nie posiada. Jest pośrodku między mądrością a nieuctwem. Jest więc filozofem. Bogowie nie filozofują, ponieważ mają mądrość, nieuki też nie filozofują, bo nie chcą zdobyć mądrości. Filozofują ci, którzy są między mądrością a nieuctwem (Eros). Filozofem nie jest ten, kto posiadł mądrość. Filozofowanie to samo kochanie mądrości, a nie jej posiadanie. Tak jak Eros znajduje się między nieśmiertelnością a byciem śmiertelnym, tak filozof jest między nieuctwem a posiadaniem mądrości, jest on miłośnikiem mądrości. Eros to filozofia, umiłowanie mądrości i pragnienie posiadania jej.''

Będąc coraz bardziej świadom tego jak się mylisz, jesteś wprost proporcjonalnie coraz mądrzejszym filozofem. Zatrzymanie tego procesu ma miejsce w anamnezie. Ale do niej daleka droga. Trzeba się wyzbyć ludzkich mądrości i pokochać te boskie. Filozof w ujęciu platońskim nazywany jest kochankiem bogów, nie ludzkich naukowców. Po prostu wiesz, według Platona istnieje w człowieku część, której niektórzy nigdy nie mogą zobaczyć. Ciężko mi mówić o przyczynie tego, ja jestem legendem, nikim innym, nie mogę tego rozwiązać, nie da się.
W sumie bycie Legendem to po prostu suma cech Legenda. Wszystkich. Im więcej ich poznamy, tym więcej wiemy o Legendzie. Wtedy powstaje "legendarna" wiedza. Oczko
Czy zatem chodzi o to, że w człowieku jest jakiś boski lub "boski" pierwiastek, który może zostać obudzony lub który jest dany niektórym ludziom? Czy filozof nie jest głupcem, który wierzy, że jest miłośnikiem mądrości, a tak na prawdę wybiera ignorancję przyozdobioną w piękne szaty?


Cytat:No właśnie nie potrzebujesz rozmawiać z innymi. Ta filozofia przedstawia scenario w którym ty człowiek, jesteś nosicielem prawdy. Nic ci więcej nie potrzeba, tylko ty sam. Jeżeli masz tendencje do pamięci o twoim przybyciu na ten świat, a nie do życia w nim z dnia na dzień to jesteś platońskim filozofem. Nie wiem kiedy ów proces przypominania ma nastąpić, ale na pewno za życia. U mnie nastąpił wyjątkowo wcześnie, co z logiki nie niweluje powagi jaka wiąże się z prawdą tkwiącą w sensie anamnezy. Wiek nie ma znaczenia, nie istnieje tutaj podział na mądrego, doświadczonego, 40-letniego filozofa i na młodego, niemądrego, mniemającego filozofa. Tutaj zdolność pamięci o tym, że jaźń istniała przed narodzeniem się ciała, zależna jest od innych czynników, na sto procent bardzo zaawansowanych, cholernie ciężkich do określenia, wiąże się to właśnie z tajemnicą tendencji dusz. Przypuszczalnie, ale takie przypuszczenia nie są godne - czynniki te związane są z konkretnym działaniem duszy w bycie pozaziemskim. Ale tutaj to się też ciężko robi, gdyż nawet zakładając istnienie więcej niż dwóch odrębnych bytów, nie jesteśmy w stanie o nich mówić, jedynie o Ziemi na której jesteśmy teraz, co wcale nie emanuje w umyśle osoby rozeznanej z nieśmiertelnością jako coś dziwnego, ale odpowiedź na to dlaczego tak jest, leży głęboko w swoistendencji. Wybory otwieranych niczym szampan myśli w umyśle jednego człowieka są takie, a w umyśle drugiego inne, odpowiedź dlaczego jeden jest z tyłu, a drugi z przodu, jeżeli już chcemy ustawiać ich na podium, leży nie w preferencjach, które są mniemaniami, lecz w prawdzie rzeczywistej. 
Na czym polega to przypominanie i co konkretnie sobie przypomniałeś? Kiedy byłem mały, bardzo mały, miałem poczucie, że moja forma cielesna jest czymś oddzielnym ode mnie, wręcz niepasującym. Jakby ktoś wsadził Cię do za małego, dziwnego płaszcza. Co o tym myślisz?


Cytat:Tutaj właśnie znów muszę odesłać twoje myśli do tematu anamnezy. Ona wyjątkowo nie jest właśnie oparta na preferencji jej, tylko na koniecznym wyrywaniu się duszy do prawdy. Platon dzieli dusze na te które koniecznie pamiętają i na inne. Gdy umysł twój rozeznaje się z ideami, światem wyższym, piękniejszym jako odrębnym bytem, nie towarzyszy ci wtedy emanacja przypuszczeń, czy marzeń. Resztę sam sobie rozgryź, to nie jest trudne, a jak będzie to daj cynk.
W sumie to nie wiem o co chodzi. Duży uśmiech Z tego co piszesz wynika, że wydaje Ci się, że przypomniałeś sobie jakąś wiedzę z wyższych poziomów duchowych. Skąd wiesz, że nie jest to tylko złudzenie, tak jak pacjent zakładu psychiatrycznego wierzy, że jest Napoleonem?


Cytat:Wydaje mi się, że kłalja. Nie musi tak być, w mojej opinii qualia mogą być obiektywne, zależy jak konkretnie o nich mówimy. Możesz rozwinąć co masz na myśli dokładniej. 
A można po łacinie, Kwalia? W sumie, jak widzisz, najbardziej wciągnęła mnie strona lingwistyczna. Oczko Na tę chwile mam niewiele na myśli. Czy istotą qualii jest subiektywizm czy obiektywizm? Skąd to wiadomo?


Cytat:Przypuszczenie moje jest takie, że ciało problematyzujące idee, gdy zostaje odrzucane całkiem, bądź za życia częściowo*, niweluje prywatność qualiów, w pierwszym przypadku całkowicie, w drugim dostatecznie dobrze. Pytanie jest trudne i ciekawe. Jesteśmy jednak jednym gatunkiem, który posiada wiele wspólnego. 

*Szerzej o tym zostało  przedstawione w pismach platońskich.
Skąd bierze się to przypuszczenie? Jeżeli powiesz, że z anamnezji, to będzie kręcenie się w kółko.



Cytat:Powyżej objaśniłem ci już chyba dostatecznie, dlaczego nie preferuję takiego wymuszania. Kocham całą naukę.
Stwierdzenie "kocham naukę" przywodzi mi na myśl mojego znajomego katolika, który tak mawiał. Miał spore problemy z analizą najprostszych faktów. Np. 30% to było dla niego więcej niż 70%.
Kochasz naukę czy ją rozumiesz?


Cytat:Doskonale. Stwórzmy taki obraz najpierw, a później ocenimy czy jest pozytywny rezultat. Tamci drudzy będą mieli do czego biec, a ta pozostała część, która nie będzie chciała tego rezultatu naśladować to analogicznie będą ignorancji. Zatem cały czas możemy zmaksymalizowaliśmy sens idei. Ja pierdolę, to mi wyszło. Narcyzm.
Dlaczego mamy to robić? Zaproponujesz coś?





Cytat:To zupełnie co innego. Jestem fatalistą. Nie nawracam ludzi, nawraca ich tylko Bóg, jeżeli już ktoś ich nawraca. Problem rozmaitych preferowań nie wywodzi się z przesuwaniem innych na swoją stroną, tylko z próbą uświadomienia im, że ta strona jest właściwa, ale tylko z próbą. Religii jest dużo, a dobro jest, było i będzie jedno. Szerszy opis owego dobra, przedstawił właśnie grecki filozof. 
W sumie tamten też mówił, e to Duch Święty decyduje kto się nawróci [nie jest zbyt konsekwentny].
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#28
Cytat:Ale to właśnie pasuje do preferencji. Są one zmienne tak jak zmienny jest człowiek, każda przeżyta chwila sprawa, że jesteś kimś innym niż przed tą chwilą. 


Nie wiem czy ty też to widzisz, ale mi chodzi o tendencję rządzącą prawami wszystkich innych tendencji. Ta cała właśnie swoistendencja co nie. Czyli nieznany mechanizm tworzący zmienne oraz stałe preferencje.


Cytat:Czy to znaczy, że Twoje dziedziny są ważniejsze od innych? W jakim sensie nauka o nauce? Bo wiesz, ja miałem elementy pedagogiki na studiach. [Obrazek: wink.gif]


Nauka (ta znana nam) jest rzeczą X. Nauka ogólna jest wyżej od niej, nie jest jakby rzeczą X, Y, jest źródłem praw wiedzy, gdzie dopiero jedną z rzeczy na jakiej wykonuje się operację i analizę jest znana nam nauka. Nie oznacza to oczywiście według mnie, że należy tą znaną naukę nisko oceniać czy z przymrużeniem oka, jednak w tym przypadku o który zapytałeś, staje się zbędna i wtedy ja na przykład powołuje się na źródło praw wiedzy. Z tymi dziedzinami to całkowicie źle to odebrałeś. Chciałem zaznaczyć, ze fascynuje mnie nauka, a dla bliższego zobrazowania mojej osoby, przedstawiłem ci na których dziedzinach zwracam większą uwagę i poświęcenie.


Cytat:W sumie bycie Legendem to po prostu suma cech Legenda. Wszystkich. Im więcej ich poznamy, tym więcej wiemy o Legendzie. Wtedy powstaje "legendarna" wiedza. [Obrazek: wink.gif]
 

Brzmi to bardzo fajnie, ale nie wolno mi aż tak siebie określać. Ale powód jest tylko jeden. Dokładnie jeden. Tym powodem jest to, że każdy z nas został stworzony do tej prawdziwej wiedzy. Nie muszę dodawać, że jest mnóstwo rzeczy, których nie wiem ja, a wiedzą inni. 


Cytat:W sumie bycie Legendem to po prostu suma cech Legenda. Wszystkich.


Nie do końca, mniemam. To raczej coś o wiele więcej i tak samo jest w przypadku ARHIZA.


Cytat:Czy zatem chodzi o to, że w człowieku jest jakiś boski lub "boski" pierwiastek, który może zostać obudzony lub który jest dany niektórym ludziom? Czy filozof nie jest głupcem, który wierzy, że jest miłośnikiem mądrości, a tak na prawdę wybiera ignorancję przyozdobioną w piękne szaty?

Otóż właśnie tak. Na tym Platonowi zależało najbardziej, aby każdy doszedł do tego co w nim najistotniejsze, ja sam sądzę, że po 300 latach życia człowiek miałby myśli samobójcze przez zbyt banalny byt jakim jest świat materialny. Człowiek to coś więcej i ma czuć więcej. No i w ogóle z natury powinien zawsze mierzyć wysoko moim zdaniem.


Cytat:Na czym polega to przypominanie i co konkretnie sobie przypomniałeś? 


Czyste, proste i przejrzyste rozjaśnienie tego, że istniałem przed pochłonięciem swoistego świata materialnego. Po takim czymś wręcz nie da się być ateistą, z całym szacunkiem do tych ludzi.


Cytat:Kiedy byłem mały, bardzo mały, miałem poczucie, że moja forma cielesna jest czymś oddzielnym ode mnie, wręcz niepasującym. Jakby ktoś wsadził Cię do za małego, dziwnego płaszcza. Co o tym myślisz? 


To gratulacje. Ja aż takiej pamięci nie mam co do początków obcowania ze swoistością materialną. Jednak, gdy byłem małym chłopcem doznawałem wspomnień o poprzednim bycie, które to wspomnienie mój umysł był w stanie uchwycić na podstawie materialnych podobizn zawierających pierwiastki swoistości piękna boskiego, ponadmaterialnego. Zaletą tej zdolności jest tutaj to, że jesteś w stanie zupełnie i logicznie odróżnić akt o wspomnieniu świata idei od aktu swoistego życia materialnego. Nie ma elementu jakiegoś zlewania się wyobrażeń, to prawdziwe przedstawienie się prawdy, bez snu, bez wyobrażenia, nawet bez zatracenia, jedyne zatracenie choć powinno się to lepiej nazwać to takie, że po ''powrocie'' do życia na Ziemi, wiesz, że to było prawdziwe i nie ginie i nie traci na wartości i nie blaknie, przy ponownych wspomnieniach przedstawia się zawsze tak samo i tak samo prawdziwie. Geniusz prostoty, żadne jakieś imaginacje. Ale to tylko między nami. Powinieneś być dumny, że to pamiętasz, dzięki temu twoja swoistendecja kieruje się w stronę czegoś więcej.


Cytat:Skąd wiesz, że nie jest to tylko złudzenie


Uśmiech.


Cytat:A można po łacinie, Kwalia?



Hm, chyba tak(?)


Cytat:Czy istotą qualii jest subiektywizm czy obiektywizm? Skąd to wiadomo?

Według mnie obiektywizm. Wszystko z czym obcujesz odkąd zacząłeś ogarniać rzeczywistość materialną to nic innego jak rozkodowywanie bytu, który posiadasz w sobie nadrzędnie. Świat ma duszę, ciało ludzkie ma duszę. Dopóki żyje ARHIZ, dopóty rozkodowuje on w swoim umyśle schemat rzeczywistości nadrzędnej. Nie istnieje dla ARHIZA to unikatowe rozkodowywanie rzeczywistości materialnej po jego śmierci (śmierci ARHIZA). Zrywa się swoisty obraz materialny i przechodzi w rzeczywistość inną, która również jest zaczerpnięta z wiedzy nadrzędnej. Wiedzę nadrzędną masz w sobie od zawsze na zawsze, wszyscy mają. Dlatego uważam, że istotą qualii jest obiektywizm.


Cytat:ARHIZ: Skąd bierze się to przypuszczenie? Jeżeli powiesz, że z anamnezji, to będzie kręcenie się w kółko. 



Powyżej masz chyba objaśnione właśnie. Napisz jeśli nie.


Cytat:Kochasz naukę czy ją rozumiesz?

Kocham tą naukę, którą ja widzę. Ludzie mnie nie interesują w tej kwestii. Nie jestem zwolennikiem teorii, że wiedza pochodzi od ludzi jako tako. Pisałem ci przecież. Jestem platonikiem, wszelka nauka to tylko odtwarzanie w sobie kodu. 


Cytat:Dlaczego mamy to robić? Zaproponujesz coś?



Nikt nie musi nic robić, kwestia czy chce to sprawdzić i nie tyle wy, co ty, bo piszę z tobą, z nikim innym Uśmiech. Mam coś... zaproponować tak.. hmmm no nie spodziewałem się takiego czegoś z twojej strony  Duży uśmiech . Pierwszą moją propozycją na pewno byłoby to, aby dopuścić do''mini-władzy'' ludzi właśnie bardziej zaznajomionych z dobrem uniwersalnym, oczywiście platonik wyższych lotów musiałby stworzyć rygorystyczne testy na owych kandydatów. Mini-władza, czyli kierownicy w firmach, nauczyciele w szkołach, dyrektorzy, sędziowie. Jeżeli rezultat byłby pozytywny to wiesz co dalej, tak jak ci pisałem. 


Cytat:W sumie tamten też mówił, e to Duch Święty decyduje kto się nawróci [nie jest zbyt konsekwentny].

Uciekasz w osobiste ''dopowiastki''. Jedyne co ja mogę zrobić to tylko to przemilczeć  Oczko .
Odpowiedz
#29
(30.05.2019, 20:36)legend napisał(a): Co może być niby tym odrębnym bytem, wiedząc, że mamy świat materii, namacalny i faktyczny i znamy jego swoiste odczuwanie przez nas?

Jaki jest więc sens naszego świata względem co najmniej jednego innego?

Dla mnie osobiście istnienie dwóch światów to zwykłe prostactwo. Dlaczego niby ma istnieć drugi, lepszy? Ten też jest nie najgorszy i już nie zmienimy tego, że w historię mamy wpisane uczestnictwo w nim. 

Wyobraź sobie Ziemię za 2 mln lat. Gdyby ludzie dożyli do tamtych czasów, to nauka rozwinęłaby się niewyobrażalnie. Taki świat byłby dla nas "rajem" o nieograniczonych możliwościach. To mógłby być ten drugi, przyszły (nomen omen) świat. Byłby jak najbardziej materialny, ale zapewne też wirtualny i alny jeszcze na takie różne sposoby, których sobie nie potrafimy wyobrazić.


Cytat:Po co więc jesteśmy w nim, patrząc przez pryzmat istnienia lepszego, czy w ogóle doskonałego?

Oczywiście mój fatalistyczny pogląd mówi, że gorszy by nie był, gdyby nie pewna konieczność. Pech chce, aby nie zostało mi dane poznać tej konieczności(?)


Nasz i ten drugi świat byłyby częścią wszechświata. Różnica dotyczy momentu w którym się żyje. Oczywiście, życie obecne będzie wpływać na to, jak będzie wyglądał przyszły świat. Jeżeli doprowadzimy do katastrofy na Ziemi, to w przyszłości nie będzie nic. Od naszych starań zależy, co będzie w przyszłości.

------------------------------------

Odnośnie do świata idei:

Przemyślenia Platona są wybitnie logiczne, ale zauważ że starożytni myśliciele mieli znacznie mniejszą wiedzę na temat świata. Ich wyobrażenia o kosmosie nie przystają do współczesnej wiedzy. Chemia 4 żywiołów jest przestarzała i niepraktyczna. Definicje pojęć nie spełniają warunków logiki matematycznej. Traktowanie aksjomatów jak istniejących tworów to fantazja. Dla współczesnego naukowca aksjomaty są czymś trywialnym i nie mają metafizycznej mocy.
Odpowiedz
#30
Cytat:Chemia 4 żywiołów jest przestarzała i niepraktyczna. 


To akurat jest prawda.


Cytat:Definicje pojęć nie spełniają warunków logiki matematycznej. Traktowanie aksjomatów jak istniejących tworów to fantazja. Dla współczesnego naukowca aksjomaty są czymś trywialnym i nie mają metafizycznej mocy.


Tylko, że właśnie akurat w platonizmie nie masz przelane na tekst tego o co lata z ideami. Platon niektóre rzeczy trafił, a niektóre nie. Z ideami nigdy nie dowiemy się czy trafił, najprawdopodobniej. To problem tej prywatności qualiów, filozof grecki zakłada bowiem, iż nie da się tego sprawdzić matematyką. Po raz drugi wkleję tekst Platona:


Cytat:Daleki był od mniemania, iż sam rozum rozwiąże wszystkie zagadki bytu. Jeśli nawet przenika on świat idei, to pozostaje jeszcze irracjonalny czynnik świata: materia. A nawet wśród idei najwyższa, idea dobra, także przekracza to, co rozum pojąć może. Platon pisał tedy w jednym ze swych listów: "O tym, na czym naprawdę mi zależy... nie ma i nie będzie żadnego mego pisma, bo nie jest to racjonalne, jak matematyka, i nie daje się ująć w słowa. Ale gdy długo zmagałeś się i obcowałeś z rzeczą, to nagle zapala się w duszy jakby światło. Kto nie jest wewnętrznie zrośnięty i spokrewniony z tym, co moralne i piękne, ten... nigdy nie pozna prawdy o dobru i złu". 


Czyli widzisz Jaques.. jeżeli podejdziemy do tematu w sposób aksjomatyki, matematyki, doświadczeń, zgodności.. to i tak nie wejdziemy na grunt tego konkretnego poznania świata idei. Owe poznanie świata idei mieści się w zakresie prywatnego unikatowego umysłu człowieka, każdego człowieka z osobna. Matematyka stworzona dla wszystkich taka sama, nie niweluje tej wspólności dla wszystkich ludzi w kwestii świata idei. Filozof sugeruje tutaj wyraźnie wyjście poza matematykę i podejście tradycyjne do nauki. Mowa jest o nieopisywalnym przypominaniu sobie idei. 

Uważasz, że matematyka ma wiecznie kraść wszystkie dowody? Dlaczego tak? Może to zły nawyk? Ciekawe jak odpiszesz na moją filozoficzną propozycję.

Matematyka to jednak nie jest filozofia.


Cytat:Wyobraź sobie Ziemię za 2 mln lat. Gdyby ludzie dożyli do tamtych czasów, to nauka rozwinęłaby się niewyobrażalnie. 


To nie ma znaczenia. Filozofia Arystoklesa mówi o tym, iż wszelka wiedza jest tylko przypominaniem sobie odwiecznie zakodowanej w umyśle wiedzy. Więc analogicznie, nigdy nie wyprzedzisz tego zjawiska, gdyż postęp naukowy zawarty jest w filozofii o ideach. Odtwarzasz wiedzę, nie zdobywasz jej wcale.
Odpowiedz
#31
(09.08.2019, 01:21)legend napisał(a): Nie wiem czy ty też to widzisz, ale mi chodzi o tendencję rządzącą prawami wszystkich innych tendencji. Ta cała właśnie swoistendencja co nie. Czyli nieznany mechanizm tworzący zmienne oraz stałe preferencje.
Dlaczego uważasz, że istnieje tendencja nadrzędna? Dodajesz tutaj dodatkowy byt, tymczasem wypadkowa wszystkich tendencji [preferencji] da taki sam efekt.


Cytat:Nauka (ta znana nam) jest rzeczą X. Nauka ogólna jest wyżej od niej, nie jest jakby rzeczą X, Y, jest źródłem praw wiedzy, gdzie dopiero jedną z rzeczy na jakiej wykonuje się operację i analizę jest znana nam nauka. Nie oznacza to oczywiście według mnie, że należy tą znaną naukę nisko oceniać czy z przymrużeniem oka, jednak w tym przypadku o który zapytałeś, staje się zbędna i wtedy ja na przykład powołuje się na źródło praw wiedzy. Z tymi dziedzinami to całkowicie źle to odebrałeś. Chciałem zaznaczyć, ze fascynuje mnie nauka, a dla bliższego zobrazowania mojej osoby, przedstawiłem ci na których dziedzinach zwracam większą uwagę i poświęcenie.[/qupte]
Czym są zatem prawa wiedzy?


[quote]
Brzmi to bardzo fajnie, ale nie wolno mi aż tak siebie określać. Ale powód jest tylko jeden. Dokładnie jeden. Tym powodem jest to, że każdy z nas został stworzony do tej prawdziwej wiedzy. Nie muszę dodawać, że jest mnóstwo rzeczy, których nie wiem ja, a wiedzą inni. 
Co to znaczy "nie mogę się siebie aż tak określić, bo każdy z nas został stworzony do tej prawdziwej wiedzy"? Nie widzę związku pomiędzy pierwszą a drugą częścią zdania.


Cytat:Nie do końca, mniemam. To raczej coś o wiele więcej i tak samo jest w przypadku ARHIZA.
Ciekawe. Chcesz o tym opowiedzieć?


Cytat:Otóż właśnie tak. Na tym Platonowi zależało najbardziej, aby każdy doszedł do tego co w nim najistotniejsze, ja sam sądzę, że po 300 latach życia człowiek miałby myśli samobójcze przez zbyt banalny byt jakim jest świat materialny. Człowiek to coś więcej i ma czuć więcej. No i w ogóle z natury powinien zawsze mierzyć wysoko moim zdaniem.
Równie dobrze ktoś po tych 300 latach może dojść do tego, co w nim najistotniejsze... a inny zostać jakimś wiecznym pijakiem.


Cytat:Czyste, proste i przejrzyste rozjaśnienie tego, że istniałem przed pochłonięciem swoistego świata materialnego. Po takim czymś wręcz nie da się być ateistą, z całym szacunkiem do tych ludzi.
Skąd wiesz, że to nie jest subiektywne uczucie, błąd poznawczy który zakodował się podczas Twej ziemskiej egzystencji dawno po narodzinach?


Cytat:To gratulacje. Ja aż takiej pamięci nie mam co do początków obcowania ze swoistością materialną. Jednak, gdy byłem małym chłopcem doznawałem wspomnień o poprzednim bycie, które to wspomnienie mój umysł był w stanie uchwycić na podstawie materialnych podobizn zawierających pierwiastki swoistości piękna boskiego, ponadmaterialnego. Zaletą tej zdolności jest tutaj to, że jesteś w stanie zupełnie i logicznie odróżnić akt o wspomnieniu świata idei od aktu swoistego życia materialnego. Nie ma elementu jakiegoś zlewania się wyobrażeń, to prawdziwe przedstawienie się prawdy, bez snu, bez wyobrażenia, nawet bez zatracenia, jedyne zatracenie choć powinno się to lepiej nazwać to takie, że po ''powrocie'' do życia na Ziemi, wiesz, że to było prawdziwe i nie ginie i nie traci na wartości i nie blaknie, przy ponownych wspomnieniach przedstawia się zawsze tak samo i tak samo prawdziwie. Geniusz prostoty, żadne jakieś imaginacje. Ale to tylko między nami. Powinieneś być dumny, że to pamiętasz, dzięki temu twoja swoistendecja kieruje się w stronę czegoś więcej.
Spoko, mnie się wydaje, że byłem kiedyś ćmą, która się sfajczyła w świecy. Duży uśmiech Piękna śmierć: jasno, jasno, jasno - a potem oddalam się od zdechłej ćmy. Tyle, że nadal nie wiem czy to miało miejsce, mózg nawet zwykłe wspomnienia traktuje subiektywnie. Tak samo to, o czym pisałem wcześniej - mam w sobie pewien rodzaj wiedzy odnośnie, powiedzmy, struktury świata i miejsce mojej świadomości w nim, całośc jest niestaty nieopisywalna w ludzkich słowach, a nawet nie wiesz jak mam ochotę o tym z kimś pogadać. Oczko Można to nazwać po dharmicznemu "chwilowym wychyleniem się poza zasłonę Mayi - ułudy". Jednak nie mogę sprawdzić, czy ta wiedza jest czymś prawdziwym, czy tylko błędem poznawczym, "krzywym" szlakiem neuronalnym, który zapisał się w moim mózgu, kiedy byłem niemowlęciem.
Tymczasem jak odróżnić prawdziwe idee, te "wplecione w strukturę świata" od idei ziemskich, ludzkich, doczesnych? Czy ahimsa jest ideą ludzką czy prawdziwą, platońską? Co z pięknem?


Cytat:Uśmiech.
:>.


Cytat:Hm, chyba tak(?)
A wiesz, że w Anaosdii byłoby "kali-aa"? Wiesz, i niezależne od a "czyli nie przechodzące w "j" ale odchylające się lekko w stronę "y" i potem długie "a". Oczko


Cytat:Według mnie obiektywizm. Wszystko z czym obcujesz odkąd zacząłeś ogarniać rzeczywistość materialną to nic innego jak rozkodowywanie bytu, który posiadasz w sobie nadrzędnie. Świat ma duszę, ciało ludzkie ma duszę. Dopóki żyje ARHIZ, dopóty rozkodowuje on w swoim umyśle schemat rzeczywistości nadrzędnej. Nie istnieje dla ARHIZA to unikatowe rozkodowywanie rzeczywistości materialnej po jego śmierci (śmierci ARHIZA). Zrywa się swoisty obraz materialny i przechodzi w rzeczywistość inną, która również jest zaczerpnięta z wiedzy nadrzędnej. Wiedzę nadrzędną masz w sobie od zawsze na zawsze, wszyscy mają. Dlatego uważam, że istotą qualii jest obiektywizm.
Czy Arhiz ma narzędzia, by obiektywnie postrzegać cokolwiek, czy raczej używa zestawu subiektywnych receptorów, dzięki którym niejako sam tworzy subiektywny obraz świata, w którym pełny obiektywizm jest niedostępny? Pisze pełny, bo nawet korzystając z subiektywnych mierników można przyjąć konkretne metody zwiększające prawdopodobieństwo zgodności z rzeczywistością.


Cytat:Powyżej masz chyba objaśnione właśnie. Napisz jeśli nie.
Nie wiem, chyba widzisz po moich odpowiedziach: czy tak, czy nie. Duży uśmiech

Cytat:Nikt nie musi nic robić, kwestia czy chce to sprawdzić i nie tyle wy, co ty, bo piszę z tobą, z nikim innym Uśmiech. Mam coś... zaproponować tak.. hmmm no nie spodziewałem się takiego czegoś z twojej strony  Duży uśmiech . Pierwszą moją propozycją na pewno byłoby to, aby dopuścić do''mini-władzy'' ludzi właśnie bardziej zaznajomionych z dobrem uniwersalnym, oczywiście platonik wyższych lotów musiałby stworzyć rygorystyczne testy na owych kandydatów. Mini-władza, czyli kierownicy w firmach, nauczyciele w szkołach, dyrektorzy, sędziowie. Jeżeli rezultat byłby pozytywny to wiesz co dalej, tak jak ci pisałem. 
Czym to będzie się różniło od każdego innego totalitaryzmu? Czy utopijna, ideologiczna podstawa zatrzyma rzesze tych, którzy zainteresują się tylko ze względu na swoje kompleksy, które będą realizowali przez dążenie do władzy? Jeśli nie wyhodujemy telepatów, może być ciężko.

To co piszesz skojarzyło mi się z jednym z moich tekstów, jeszcze nie publikowanych. W starożytnym państwie anańskim rządziło trzech wodzów [każdy był zwierzchnikiem określonych grup plemion]. Asraya zajmujący się gospodarką, Hasallan prowadzący wojowników i Masatah, zwierzchnik kapłanów. Przez niemal 800 lat całość działała na zasadzie papier-nożyce-kamień, jednak w pewnym momencie kapłani zaczęli przejmować wpływy Asrayi [gospodarka], przez co mogli z kolei naciskać na Hasallana [wojownicy]. Efektem był totalny paraliż państwa, co było konsekwencją wody sodowej, która uderzyła do głowy kapłanom, którzy dodatkowo zaczęli się między sobą żreć. Ówczesny Masatah imieniem Sahdin miał teraz nowego wroga - własnych kapłanów, którzy chcieli uczynić z niego marionetkę. Gość był jednak nie w ciemię bity, więc walczył by zachować pełnie władzy i jednocześnie próbował robić coś, by po państwie anańskim nie został tylko jeden kamień na kamieniu [słabe państwo było np. podatne na najazdy nomadów]. Pierwszą próbą ukrócenia władzy kapłanów było wprowadzenie zasady: im wyższy urząd, tym bardziej restrykcyjny post dla kapłana, który go piastuje. I jak się domyślasz, nie zadziałało to dokładnie tak, jak Masatah miał nadzieję, że zadziała... Po latach ustalił się nowy porządek, coś co przypominało trochę sytuację wyjściową, tyle że z frakcjami wywodzącymi się z plemion kapłańskich. Ostatecznie więc powstał nowy porządek polegający na Masatahu i jego gwardii [niezależność od plemion wojowników], rady kapłańskiej [gospodarka] i Czystokrwistych [inna rada kapłańska, taka z zamiłowaniem do chowu wsobnego, sprawy religii]. Z kolei Hasallan i jego plemiona skończyli z archaicznym feudalizmem, zaś Asraya po prawie dwóch tysiącach lat doczekał się jakiejś formy demokracji.

A teraz kończąc ten zdecydowanie za długi wstęp, pytanie: jakieś pomysły na zabezpieczenie przez zepsuciem władzy?



Cytat:Uciekasz w osobiste ''dopowiastki''. Jedyne co ja mogę zrobić to tylko to przemilczeć  Oczko .
Gorzej, po prostu mi się teraz przypomniało. Oni są dość mocno sprzężni w tym co mówią. Np. tylko Bóg decyduje o tym, czy się nawrócisz, ale to od Ciebie zależy, czy się nawrócisz i jeśli nie, to będzie Twoja wina.
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#32
Bardzo chcesz uzyskać odpowiedzi?

Bo troszkę znudziło mnie biadolanie kochany człowieku. Uśmiech
Odpowiedz
#33
Och, zakłada temat, a potem narzeka, że biadolenie. I jeszcze od człowieków wyzywa. Język

Nic na siłę, nie krępuj się w niczym i zrób jak chcesz. Uśmiech
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#34
(28.08.2019, 21:39)legend napisał(a): Czyli widzisz Jaques.. jeżeli podejdziemy do tematu w sposób aksjomatyki, matematyki, doświadczeń, zgodności.. to i tak nie wejdziemy na grunt tego konkretnego poznania świata idei. Owe poznanie świata idei mieści się w zakresie prywatnego unikatowego umysłu człowieka, każdego człowieka z osobna. Matematyka stworzona dla wszystkich taka sama, nie niweluje tej wspólności dla wszystkich ludzi w kwestii świata idei. Filozof sugeruje tutaj wyraźnie wyjście poza matematykę i podejście tradycyjne do nauki. Mowa jest o nieopisywalnym przypominaniu sobie idei. 

Uważasz, że matematyka ma wiecznie kraść wszystkie dowody? Dlaczego tak? Może to zły nawyk? Ciekawe jak odpiszesz na moją filozoficzną propozycję.

Matematyka to jednak nie jest filozofia.

Cytat:Wyobraź sobie Ziemię za 2 mln lat. Gdyby ludzie dożyli do tamtych czasów, to nauka rozwinęłaby się niewyobrażalnie. 

To nie ma znaczenia. Filozofia Arystoklesa mówi o tym, iż wszelka wiedza jest tylko przypominaniem sobie odwiecznie zakodowanej w umyśle wiedzy. Więc analogicznie, nigdy nie wyprzedzisz tego zjawiska, gdyż postęp naukowy zawarty jest w filozofii o ideach. Odtwarzasz wiedzę, nie zdobywasz jej wcale.

Nie lubię błądzącej filozofii. Przez taką rozumiem filozofię opartą na złych założeniach. Kiedy czytałem Dialogi Platona wszystko wydawało się spójne. Ale kiedy doszedłem do rozważań o życiu pośmiertnym - czar prysł. Zobaczyłem, że są to czyste fantazje, które próbuje się logicznie uzasadnić. Wychodzi się tam od założeń/poglądów które nauka zweryfikowała negatywnie.

Co do świata idei - starożytny filozof mówi, że np. koło jest ideą wyłaniającą się z zapomnienia. W końcu żadne ziemskie koło nie jest takie idealnie koliste jak jego idea. Współczesna matematyka definiuje koło trywialnie: jako zbiór punktów oddalonych od centrum o co najwyżej r. Tamta filozofia wydaje się tylko próbą abstrakcyjnego myślenia przed określeniem definicji (przed epoką rozwoju nauki). To samo dotyczy pojęć spoza matematyki - np. piękna i dobra.

Co do wyłaniania się idei - moim zdaniem umysły ludzi modelują świat (tj. odtwarzają go). To co jest na zewnątrz zostaje odtworzone w naszych mózgach. Dobre odtworzenie umożliwia przeżycie. Np. jak ktoś zignoruje pędzący samochód, to wpada pod koła i ginie. Człowiek przewidujący stoi na krawężniku i czeka aż samochód przejedzie. Działają tu mechanizmy ewolucyjne.

Można się jednak zastanowić, czy nie istnieje pewien zbiór potencjalnie przydatnych pojęć... Np. koło jest takim pojęciem, bo można je wykorzystać w wielu urządzeniach. W tym sensie można by mówić, że świat idei "istnieje". Byłby to świat potencjalnie użytecznych pojęć - tych znanych obecnie i tych z przyszłości.
Odpowiedz
#35
Cytat:Och, zakłada temat, a potem narzeka, że biadolenie. I jeszcze od człowieków wyzywa.     [Obrazek: tongue.gif]   /   ok, cofnijmy się w czasie i wypowiadam: niekochany nieczłowieku


Chodzi o to, że zmieniłem podejście. Nie narzekam na biadolenie twoje, tylko moje. 

Zatem jeśli to mi pozwoliłeś podjąć decyzję to już ją znasz.

Jaques, kiwam głową na nie i również zakańczam. Dzięki.
Odpowiedz
#36
Magia partykuł zaprzeczających. Oczko

Ale z tym pięknem jako pojęciem niematematycznym to nie do końca, złota proporcja i ciąg Fibonacciego się kłaniają. Oczko
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#37
Błąd 
Cytat:Dlaczego uważasz, że istnieje tendencja nadrzędna? Dodajesz tutaj dodatkowy byt, tymczasem wypadkowa wszystkich tendencji [preferencji] da taki sam efekt.

Nie. To działa na odwrót. Główna tendencja (ona jest jedna) rozpierdala się w umyśle na rozmaite tendencje podrzędne. Tak jak z krojeniem patisona. Kawałki będą różne, ale dalej będą patisonem. Kiedy tendencja nadrzędna się przemieni (były alkoholik śpiewa w kościele) to niepokrojony patison zmienia się w truskawkę. Krojona na kawałki truskawka da nowe rozmaite tendencje pochodzące już nie od patisona, tylko od truskawki, a te tendencje które się powtórzyły (patison dał ze trzydzieści dwie tendencje podrzędne identyczne, jakie teraz daje truskawka) są deterministyczną kontynuacją reakcji łańcuchowej samej idei tendencji nadrzędnej.

Cytat:
Cytat:
Nie do końca, mniemam. To raczej coś o wiele więcej i tak samo jest w przypadku ARHIZA.
Ciekawe. Chcesz o tym opowiedzieć?

Poczytaj o noetyce. 

Cytat:Równie dobrze ktoś po tych 300 latach może dojść do tego, co w nim najistotniejsze... a inny zostać jakimś wiecznym pijakiem.

Nie. Człowiek nie żyje 300 lat bo Ananke tak wymyśliła. Koniec.

Cytat:Skąd wiesz, że to nie jest subiektywne uczucie, błąd poznawczy który zakodował się podczas Twej ziemskiej egzystencji dawno po narodzinach?

Skąd wiesz, że to nie jest subiektywne uczucie, błąd poznawczy który zakodował się podczas Mej ziemskiej egzystencji dawno po narodzinach?

Cytat:Tymczasem jak odróżnić prawdziwe idee, te "wplecione w strukturę świata" od idei ziemskich, ludzkich, doczesnych? 

A od kiedy to człowiek nie jest wpleciony w strukturę świata? 

Cytat:Czy Arhiz ma narzędzia, by obiektywnie postrzegać cokolwiek, czy raczej używa zestawu subiektywnych receptorów, dzięki którym niejako sam tworzy subiektywny obraz świata, w którym pełny obiektywizm jest niedostępny? 

No ładne pytanie. Wyszło ci. Jako że nie jestem frajerem to trzymam z moim umysłem czy tam mózgiem, aniżeli z mózgiem pioruna, który może mnie rozpierdolić w nierównej walce. Tak już mam, trzymam ze sobą. Elo.

Cytat:Czy utopijna, ideologiczna podstawa zatrzyma rzesze tych, którzy zainteresują się tylko ze względu na swoje kompleksy, które będą realizowali przez dążenie do władzy? Jeśli nie wyhodujemy telepatów, może być ciężko.

A od czego są strażnicy w państwie? Myśl.

Cytat:A teraz kończąc ten zdecydowanie za długi wstęp, pytanie: jakieś pomysły na zabezpieczenie przez zepsuciem władzy?

Postawienie platonika, albo chociaż jakiegoś dobrego fizyka czy matematyka na tronie.

Cytat:tylko Bóg decyduje o tym, czy się nawrócisz, ale to od Ciebie zależy, czy się nawrócisz i jeśli nie, to będzie Twoja wina.

Masz braki w qualiach fatalistycznych. Bóg (czyli cała wiedza, bo to nie jest dziadek z brodą) jest poza czasem. A skoro jest poza czasem to on zdecydował, że będziesz w szkole monistycznej. Twoja tendencja i pójście w tą szkołę została ci nadana przez piękno fatalizmu. Wszystko zostało ustalone, a osoba która twierdzi, że jest inaczej automatycznie sama nieświadomie sobie przeczy. Dlatego po sto razy tłumaczyłem, że nie należy się spierać o prawdę, tylko dążyć do zrozumienia sensu rozmaitości preferowań ludzkich.

Lampart kiedyś zaczaił co nie co. Ale w głowę mu nie wejdę i nie wiem na ile akceptowalna jest jego quala w tej kwestii.


Cytat:Co do świata idei - starożytny filozof mówi, że np. koło jest ideą wyłaniającą się z zapomnienia. W końcu żadne ziemskie koło nie jest takie idealnie koliste jak jego idea. Współczesna matematyka definiuje koło trywialnie: jako zbiór punktów oddalonych od centrum o co najwyżej r. Tamta filozofia wydaje się tylko próbą abstrakcyjnego myślenia przed określeniem definicji (przed epoką rozwoju nauki). To samo dotyczy pojęć spoza matematyki - np. piękna i dobra.

Filozofia idei to zupełnie co innego. Platon tylko męczeńsko usiłował (w formie pisma) mniej więcej przedstawić o co chodzi. Kolejny raz przypomnę, że takiego pisma, które to odzwierciedli dobrze, nie ma i nie będzie. Tłumaczył, że to co napisał to dupa blada i nikt się i tak na tym nie wyzna po przeczytaniu. Ale robił co mógł.
Odpowiedz
#38
Legendzie, widzę jakiś zwrot emocjonalny w Twoim sposobie pisania. Coś się stało? Nie ma sensu zmuszać się do pisania, jeśli nie chcesz. Uśmiech
I na czym ma polegać Twoja zmiana podejścia?

Cytat:Nie. To działa na odwrót. Główna tendencja (ona jest jedna) rozpierdala się w umyśle na rozmaite tendencje podrzędne. Tak jak z krojeniem patisona. Kawałki będą różne, ale dalej będą patisonem. Kiedy tendencja nadrzędna się przemieni (były alkoholik śpiewa w kościele) to niepokrojony patison zmienia się w truskawkę. Krojona na kawałki truskawka da nowe rozmaite tendencje pochodzące już nie od patisona, tylko od truskawki, a te tendencje które się powtórzyły (patison dał ze trzydzieści dwie tendencje podrzędne identyczne, jakie teraz daje truskawka) są deterministyczną kontynuacją reakcji łańcuchowej samej idei tendencji nadrzędnej.
Brzmi jak założenie aprioryczne.

Cytat:Nie. Człowiek nie żyje 300 lat bo Ananke tak wymyśliła. Koniec.
?

Cytat:Skąd wiesz, że to nie jest subiektywne uczucie, błąd poznawczy który zakodował się podczas Mej ziemskiej egzystencji dawno po narodzinach?
Nie wiem i nie mogę tego sprawdzić.

Cytat:A od kiedy to człowiek nie jest wpleciony w strukturę świata?
Dlaczego człowiek? W platonizmie nie jest tak, że świat został ukształtowany bazując na idei?

Cytat:No ładne pytanie. Wyszło ci. Jako że nie jestem frajerem to trzymam z moim umysłem czy tam mózgiem, aniżeli z mózgiem pioruna, który może mnie rozpierdolić w nierównej walce. Tak już mam, trzymam ze sobą. Elo.
Czyli zazwyczaj mi nie wychodzi, tak? Oczko Ale odpowiedzi brak, a nie chcę czytać z fusów.

Cytat:A od czego są strażnicy w państwie? Myśl.
Dziwne pytanie z sugestią bezmyślności na końcu. Według mojej wiedzy strażnicy nie chronią państwa przed tyranią i chorą ambicją polityków.

Cytat:Postawienie platonika, albo chociaż jakiegoś dobrego fizyka czy matematyka na tronie.
Widzę tutaj mocne uciekanie w utopię. Równie dobrze można posadzić na tronie kapłana z mojej anegdoty - bo przecież kapłana będzie cechować obecność wszystkich możliwych cnót, czyż nie? Tymczasem nawet platonik jest człowiekiem. Raz, że władza może do zdeprawować, dwa, że może się pomylić i wyznaczyć na swojego następcę kogoś niewłaściwego, trzy, że można go zaszantażować itd. itd.

Cytat:Masz braki w qualiach fatalistycznych. Bóg (czyli cała wiedza, bo to nie jest dziadek z brodą) jest poza czasem. A skoro jest poza czasem to on zdecydował, że będziesz w szkole monistycznej. Twoja tendencja i pójście w tą szkołę została ci nadana przez piękno fatalizmu. Wszystko zostało ustalone, a osoba która twierdzi, że jest inaczej automatycznie sama nieświadomie sobie przeczy. Dlatego po sto razy tłumaczyłem, że nie należy się spierać o prawdę, tylko dążyć do zrozumienia sensu rozmaitości preferowań ludzkich.
Nie wiem jak postawa baptystów wpływa na moje braki, ale Twoja nowa postawa nosi znamiona agresji.
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#39
Cytat:Dlaczego człowiek? W platonizmie nie jest tak, że świat został ukształtowany bazując na idei?


Przecież człowiek ma zawartą w sobie wiedzę o ideach. Sprecyzuj pytanie.


Cytat:Czyli zazwyczaj mi nie wychodzi, tak? [Obrazek: wink.gif]


Więcej wiary w siebie. Zazwyczaj nie wychodzi ci aż tak dobrze. Z resztą nie wiem czy jest taki utalentowany gość co zawsze zada mocne pytanie.


Cytat:Dziwne pytanie z sugestią bezmyślności na końcu. Według mojej wiedzy strażnicy nie chronią państwa przed tyranią i chorą ambicją polityków.


Według mojej też, ale właśnie powinni. Byliby więc tutaj obarczeni odpowiedzialnością platońską i w najbardziej ekstremalnym przypadku, za platońską ugodą, najszlachetniejszy z nich stałby się władcą wypierdalając fizyka z tronu. Nie oceniaj tego skoro nie wiesz jakby było.


Cytat:Widzę tutaj mocne uciekanie w utopię. Równie dobrze można posadzić na tronie kapłana z mojej anegdoty - bo przecież kapłana będzie cechować obecność wszystkich możliwych cnót, czyż nie? Tymczasem nawet platonik jest człowiekiem. Raz, że władza może do zdeprawować, dwa, że może się pomylić i wyznaczyć na swojego następcę kogoś niewłaściwego, trzy, że można go zaszantażować itd. itd.


Ale tutaj znowu robisz to za czym nie przepadam. Zakładasz najgorsze scenariusze, nie sprawdziwszy nawet rzeczy. Uważam, że na władcę nadaje się człowiek wysoko rozwinięty moralnie, uczuciowo, bardzo inteligentny, taki który poznał tą swoistą dynamikę świata, zachowania ludzi, przyczyny błędów ludzkich, zgłębienie wzorów matematycznych, który patrzy bardziej uniwersalnie.
Odpowiedz
#40
(30.05.2019, 20:36)legend napisał(a): Pytanie zadaję zarówno osobom uznającym coś poza horyzontem świata materii, jak i tym którzy ów koniec horyzontu uznają za koniec prawdziwych bytów.

Tym drugim pragnę zaznaczyć, iż chciałbym, aby tylko założyli (stworzyli wbrew sobie, choćby to było dla nich mało poważne) byt w którym można egzystować po śmierci.



Jak widzi wam się taka sprawa:

Co może być niby tym odrębnym bytem, wiedząc, że mamy świat materii, namacalny i faktyczny i znamy jego swoiste odczuwanie przez nas?

Jaki jest więc sens naszego świata względem co najmniej jednego innego?


Dla mnie osobiście istnienie dwóch światów to zwykłe prostactwo. Dlaczego niby ma istnieć drugi, lepszy? Ten też jest nie najgorszy i już nie zmienimy tego, że w historię mamy wpisane uczestnictwo w nim. 

Po co więc jesteśmy w nim, patrząc przez pryzmat istnienia lepszego, czy w ogóle doskonałego?

Oczywiście mój fatalistyczny pogląd mówi, że gorszy by nie był, gdyby nie pewna konieczność. Pech chce, aby nie zostało mi dane poznać tej konieczności(?)

Właśnie dlatego chciałbym zapytać się innych. Jak wy to widzicie? Od razu zaznaczę też, że nie interesują mnie anioły, demony i takie wytłumaczenia. 

Interesuje mnie to swoiste stworzenie punktu w umyśle, gdy ja jako odbiorca mogę pochwycić od was, że chociaż 50 % sensu jest zachowane w niedoskonałym świecie, który cały czas leży pewien stopień niżej, pod doskonałym.

Na jakiej podstawie sądzisz, że ten świat jest niedoskonały? Jakie przyjąłeś kryteria i skąd je wziąłeś? Czy w ogóle da się w jakikolwiek sposób określić cechy "doskonałego świata"? Czy, według ciebie, "doskonały" znaczy, taki jak Ja bym chciał?

To właśnie taki świat, ten na którym żyjemy, jest doskonały! Jest dokładnie taki, jaki powinien być. Lepszego nie da się nawet wymyślić, a tym bardziej stworzyć. Żaden BÓG nie dałby rady!

A co do życia po śmierci, to "egzystujesz" z takim poziomem świadomości, jak podczas snu, kiedy nic ci się nie śni. Krótko mówiąc, cię nie ma. Nie istniejesz!
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości