Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Prośba o pomoc przy tworzeniu programu ;)
Aha to teraz rozumiem. A łaska Boża kiedy się pojawia?

Co jeśli u jakiegoś ateisty, który podejmie się długoletniego chrześcijańskiego wyzwania, nie pojawi się łaska Boża?
Odpowiedz
legend napisał(a): (1) Ale on nie wie ani gdzie ani czym ma kopać więc jest wytłumaczony. 

(2) To nie jest takie proste freeman jakby się wydawało. (3) On na biblię będzie patrzył inaczej niż ty, więc nawet jakby ją przeczytał więcej razy niż ty to i tak by nawet nie drgnął. (4) Z tym się rodzisz, nie nabywasz, ci co to nabywają są tak naprawdę z tym urodzeni, ci zaś którzy do końca pozostają bez tego są z natury pozbawieni możliwości poznania właśnie tego. 

(5) A jeśli tak nie jest to podaj mu uniwersalne wskazówki, nie indywidualne, po których on ma się zalogować tutaj i napisać ''poznałem mocniejszą pewność co do transcendencji, boga, na tle rozwinięcia duchowego dzięki twoim wskazówkom.''

1. No dobrze. Ma kopać w sobie. (Wymagana postawa szczerości i uczciwości wobec samego siebie oraz odwaga). W miarę zagłębiania się w sobie obserwować własne reakcje. Kopać tak długo aż natrafi się na twardy grunt pokory. W tym momencie wie się już o sobie tyle, że jawią się człowiekowi dwie zasadnicze opcje przed oczyma : albo palnąć sobie w łeb albo podjąć ryzyko zakładając, że istnieje Bóg który według niektórych rzeczywiście potrafi człowiekowi pomóc i zwrócić się do niego.
2. Zdaję sobie z tego sprawę.
3. Na mnie Biblia też przez długie lata nie robiła żadnego wrażenia, choć wierzyłem (a właściwie zakładałem) że Bóg istnieje. Znam jednak przynajmniej jeden przypadek człowieka, który nie był wychowany w jakiejkolwiek religijności a jednak po dwukrotnym przeczytaniu Biblii został chrześcijaninem.
4. Chcesz powiedzieć, że ktoś rodzi się z niemożnością uwierzenia w istnienie Boga?Gdyby tak było, to oznaczałoby to iż Bóg się myli.
5. Należy osiągnąć właściwy poziom, na który wskazałem w pkt. 1.
Można też podjąć większe ryzyko i spróbować Boga "sprowokować", ale tego raczej nie polecam, gdyż mogłoby się to okazać zbyt bolesną lekcją.
Myślę że póki co tyle wystarczy.
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
legend napisał(a): Aha to teraz rozumiem. A łaska Boża kiedy się pojawia?

Co jeśli u jakiegoś ateisty, który podejmie się długoletniego chrześcijańskiego wyzwania, nie pojawi się łaska Boża?

Podjęcie wyzwania już jest owocem współpracy z łaską. Ona zawsze jest uprzedzająca. Bez niej człowiek nie zacząłby w ogóle pragnąć i szukać Boga Uśmiech Kolejne etapy poszukiwań to dalsza, głębsza współpraca z łaską - coraz większe otwieranie się na Boga, które ma doprowadzić do relacji człowieka z Bogiem. Relacji Syn - kochający Ojciec. Bo Bóg jest dobrym Ojcem.
"Czy nie jest tak, że nawracają się ci, którzy o coś walczą, a nie nawracają się ci, którzy nigdzie nie idą, ludzie letni, którym na niczym nie zależy z wyjątkiem zabezpieczenia własnego komfortu?"

 Franciszek Kucharczak


Zapraszam na Kanał Metafizyczny !

https://www.youtube.com/channel/UC9BIv2J...5rgvmY8fuw
Odpowiedz
Cytat:4. Chcesz powiedzieć, że ktoś rodzi się z niemożnością uwierzenia w istnienie Boga?Gdyby tak było, to oznaczałoby to iż Bóg się myli.

Ze wszystkimi punktami się zgadzam, dostałeś za nie ode mnie nagrodę. Co do tego czwartego freemanie:

Bóg nie tyle się myli co nie wszystkich wyposaża w taką samą zdolność poznania go, wywodzi się to z filozofii którą wyznaję (Platon).

Nie wiadome jest dlaczego istnieje takie poróżnienie w tak ważnej kwestii, Platon tylko napomknął, że Bóg jedne dusze wyposażył w złoto, inne w srebro a jeszcze inne w brąz. Gdy to przeczytałem zacząłem myśleć ''oj tu się nie zgodzę Platonie''. I do dziś jest to dla mnie zagadką, gdyż swoista obserwacja rozmaitości ludzi wskazuje idealnie na poróżnienie odgórne. Dlaczego tylko Bóg jest ''niesprawiedliwy''?

Chyba, że my jako jeden wspólny rodzaj istot mamy się uzupełniać - ale nadal nie jest to bezpośrednia odpowiedź, nadal jest to zawieszone w powietrzu i nierozstrzygnięte..


Petrus, na ile procent (a niech będzie liczbowo, przecież to nie grzech matematyzować) twoja uniwersalna metoda, którą mnie obdarzyłeś w swoim poście będzie działać u każdego, ale to każdego ateisty?

Na 100%? Jeśli kiedyś filozofowie opierając się na głębi tej idei o której wspominasz dojdą do 100 % prawidłowości to będziemy mieli 95% prawdopodobieństwa, że transcendencja faktycznie istnieje.

Ale sam widzisz, że to wymaga dowodu, koniecznie. Powtarzam - koniecznie.
Odpowiedz
Przy dobrej woli człowieka, Bóg zacznie działać na 100 %
"Czy nie jest tak, że nawracają się ci, którzy o coś walczą, a nie nawracają się ci, którzy nigdzie nie idą, ludzie letni, którym na niczym nie zależy z wyjątkiem zabezpieczenia własnego komfortu?"

 Franciszek Kucharczak


Zapraszam na Kanał Metafizyczny !

https://www.youtube.com/channel/UC9BIv2J...5rgvmY8fuw
Odpowiedz
Ateiści! Do roboty w takim razie.

Nie zostaniecie oszukani - mało tego - zostaniecie zbawieni.

Któż stałby w miejscu mając stuprocentową pewność?!

Petrus, jesteś całkowicie pewien tego co piszesz?

Ja nie mówię, że nie, ale ja na przykład nigdy bym nie deklarował takich rzeczy. Deklarowanie czegoś takiego oznacza, że posiadłeś wiedzę o najgłębszych sferach umysłowych wszystkich ludzi, gdyż znasz uniwersalną metodę. 

Jako teiście nie chce mi się w to wierzyć. Nie ma 100% pewności, skąd ty masz tą pewność, skąd ty ją bierzesz? Pamiętaj - masz nie patrzeć na twoją prywatną duchowość tylko na uniwersalną duchowość wszystkich ludzi, którzy potencjalnie, którzy w twoim ujęciu - mają jedną, wspólną wszystkim, identyczną w fundamencie duchowość, gdy chodzi o duchowości tej zgłębianie.
Odpowiedz
legend napisał(a): Ateiści! Do roboty w takim razie.

Nie zostaniecie oszukani - mało tego - zostaniecie zbawieni.

Któż stałby w miejscu mając stuprocentową pewność?!

Dlaczego mówisz mnie, ateiście 7. stopnia, co mam robić?
Równie dobrze mógłbyś mi proponować zamiast schodzenia po schodach skakanie na główkę w nadziei, że mnie Bóg zatrzyma.
Daj już spokój z tym ewangelizowaniem - może gdybym miał pięć lat, miałbyś jakąś szansę.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Nie no przecież nie każę ci co masz robić Uśmiech. Próbuję tutaj wykopać jakieś resztki złota, aby w filmie było więcej informacji. 

To co ja napisałem to tylko propozycja, ty się z nią nie zgodzisz to przecież wie każdy, ale nie każdy już wie dlaczego (w sensie dokładnie dlaczego, a nie dlatego, że jesteś ateistą).
Odpowiedz
legend napisał(a): Ateiści! Do roboty w takim razie.

Nie zostaniecie oszukani - mało tego - zostaniecie zbawieni.

Któż stałby w miejscu mając stuprocentową pewność?!

Petrus, jesteś całkowicie pewien tego co piszesz?

Ja nie mówię, że nie, ale ja na przykład nigdy bym nie deklarował takich rzeczy. Deklarowanie czegoś takiego oznacza, że posiadłeś wiedzę o najgłębszych sferach umysłowych wszystkich ludzi, gdyż znasz uniwersalną metodę. 

Jako teiście nie chce mi się w to wierzyć. Nie ma 100% pewności, skąd ty masz tą pewność, skąd ty ją bierzesz? Pamiętaj - masz nie patrzeć na twoją prywatną duchowość tylko na uniwersalną duchowość wszystkich ludzi, którzy potencjalnie, którzy w twoim ujęciu - mają jedną, wspólną wszystkim, identyczną w fundamencie duchowość, gdy chodzi o duchowości tej zgłębianie.

Mam 100% pewności, że jeśli człowiek zacznie szczerze szukać Boga, to On mu odpowie.
Mam 0% pewności w jaki sposób Bóg odpowie takiemu człowiekowi.
Mam 0% pewności czy ten człowiek doświadczając przeciwności na drodze relacji z Bogiem, wytrwa lub też nie.

Nie ma uniwersalnej metody, bo każdy człowiek jest inny i w związku z tym do każdego Bóg przemawia inaczej. Chociaż... jest pewna uniwersalna metoda. Znaczy może nie metoda ale coś co pociąga każdego człowieka.
To jest miłość. A jest wiele form okazywania miłości. Jedną z nich, jest popularyzowana ostatnio przez Olgę Tokarczuk - czułość.

Jak widzisz, nie ma tu jakiejś wiedzy tajemnej Uśmiech

A przy okazji polecam komentarz jezuity, o. Grzegorza Kramera do dzisiejszej liturgii Słowa

http://grzegorzkramer.pl/inna-droga/ polecam też cały blog - bardzo fajnie pisze. Bez jakiejś wzniosłej teologii, sprawnie przekłada przesłanie Ewangelii na naszą zwykłą codzienność.
"Czy nie jest tak, że nawracają się ci, którzy o coś walczą, a nie nawracają się ci, którzy nigdzie nie idą, ludzie letni, którym na niczym nie zależy z wyjątkiem zabezpieczenia własnego komfortu?"

 Franciszek Kucharczak


Zapraszam na Kanał Metafizyczny !

https://www.youtube.com/channel/UC9BIv2J...5rgvmY8fuw
Odpowiedz
Nie no w sumie ty dobrze piszesz.. czuć taką dobroć w tym co piszesz.. a z pewności chyba trzeba się wyleczyć bo mam niemałe wrażenie, że ona też psuje, nie tylko buduje.

Powodzenia w tworzeniu kanału!
Odpowiedz
Petrus90 napisał(a): Mam 100% pewności, że jeśli człowiek zacznie szczerze szukać Boga, to On mu odpowie.

Skad wiesz czy jesli czlowiek zacznie szukac i cos mu odpowie to to cos bedzie katolickim Bogiem?
Odpowiedz
Adam M. napisał(a): Skad wiesz czy jesli czlowiek zacznie szukac i cos mu odpowie to to cos bedzie katolickim Bogiem?

Jeżeli tą drogą jest miłość, jak proponował Petrus90 to prawdopodobieństwo jest niezerowe. Nawet jeżeli taki człowiek odnajdzie jakąś "odmienną boskość" to będzie ona w sporym stopniu bliska tej katolickiej. A przynajmniej tej, jaka być powinna.

Są oczywiście inne drogi szukania boskości. Może to być wiedza, może być siła, władza, przyjemność. Wtedy to prawdopodobieństwo gwałtownie maleje. Także dlatego, że te motywy są racjonalne, więc tym łatwiej popaść na nich w jakąś formę ateizmu (choćby nawet - satanistycznego). Natomiast istotą miłości jest nieracjonalność, a jej podstawą jest, podobnie jak w religii, jakaś forma wiary w drugą osobę.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
freeman napisał(a): Można też podjąć większe ryzyko i spróbować Boga "sprowokować", ale tego raczej nie polecam, gdyż mogłoby się to okazać zbyt bolesną lekcją.
Niby dlaczego zaraz bolesną? I na czym by miała ta "prowokacja" polegać? Będę wdzięczny za wyjaśnienie.
Odpowiedz
bert04 napisał(a):
Adam M. napisał(a): Skad wiesz czy jesli czlowiek zacznie szukac i cos mu odpowie to to cos bedzie katolickim Bogiem?

Jeżeli tą drogą jest miłość, jak proponował Petrus90 to prawdopodobieństwo jest niezerowe. Nawet jeżeli taki człowiek odnajdzie jakąś "odmienną boskość" to będzie ona w sporym stopniu bliska tej katolickiej. 
>
 Natomiast istotą miłości jest nieracjonalność, a jej podstawą jest, podobnie jak w religii, jakaś forma wiary w drugą osobę.

Myslalem raczej o wlasnej podswiadomosci z ktorej nie zawsze zdajemy sobie sprawe.
Probowales przestac myslec?
Odpowiedz
Sigtrygg Żeglarz napisał(a):
freeman napisał(a): Można też podjąć większe ryzyko i spróbować Boga "sprowokować", ale tego raczej nie polecam, gdyż mogłoby się to okazać zbyt bolesną lekcją.
Niby dlaczego zaraz bolesną? I na czym by miała ta "prowokacja" polegać? Będę wdzięczny za wyjaśnienie.

Ową "prowokacją" jest np. postawa pychy, jawnej niesprawiedliwości i braku miłosierdzia. 
Pięknie obrazuje tę kwestię choćby biblijna historia panowania króla Nabuchodonozora i jego syna Baltazara opisana w księdze Daniela.
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
@ freeman
Dziękuję za odpowiedź. Przyznam, że czegoś innego sie spodziewałem, ale i tak dziękuję, bo to rzuca jakieś światło na sprawę.
Odpowiedz
Cytat:Petrus90
Mam 100% pewności, że jeśli człowiek zacznie szczerze szukać Boga, to On mu odpowie.

Skąd ty bierzesz te procenty?

Cytat:Mam 0% pewności w jaki sposób Bóg odpowie takiemu człowiekowi.

To ja ci odpowiem.
Raz mu ześle spóźnienie na samolot, który spadnie.
I wtedy taki spóźniony będzie powtarzał "Dzięki Bogu!"
Raz ześle mu raka lub śmierć od spadającego kamienia.
I wtedy usłyszymy "Bóg tak chciał".

I tak dobrze, i tak dobrze.

Na tym mniej więcej polega niemożność sensownej dyskusji z teistami.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
To nawet nie chodzi o sensowność co już o samą niemożność dyskutowania. Reprezentujemy dwa światy. To było, jest i będzie trudne. Jedyną sensowną drogą jest rozgryzanie tendencji psychik ateistów. Dużo też wskazuje na to, że nie jesteście szanowni wyposażeni w specjalne ''widzenie jawiącego się obrazu świata na poziomie dzieła nadprzyrodzonego autora''. Wy jesteście prostolinijni, nie potraficie, nie że nie chcecie, tylko wy nie potraficie rozszerzyć rzeczywistości i tak jak my na nią patrzeć. Dlatego biblii do tej pory nie udało się prawdziwych ateistów złamać. Jedyną szansą na złamanie jest gwałt, a to mogłoby skończyć się problemami psychicznymi, a w skrajnych przypadkach nawet śmiercią jeżeli ktoś jest mniej odporny. Dlatego też uważam, że chrześcijanie powinni docenić również grecką Ananke i nie pouczać ateistów prostymi drogami. W ogóle ja twierdzę, że trzeba żyć obok ateisty, by teizm mu wykazać dobrze i może nawet go nim pozytywnie zarazić. Jeszcze niedawno miałem inne zdanie, ale poprzez myślenie przetransformowało się ono do nowej formy.
Odpowiedz
@ Sofeicz
Czyżbyś uważał, że wszyscy ludzie na świecie muszą mieć pewność co do tego że Bóg Tobie odpowiedział?
Przecież to Ty potrzebujesz tej odpowiedzi i to Ty najlepiej będziesz wiedział, że ją otrzymałeś.
Chyba jednak jest inaczej, skoro nie obchodzi Cię to, że prawdopodobnie nikt nie wierzy w to, że masz pewność co do nieistnienia Boga.
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
Sofeicz znowu mylnie wchodzi w wiry umysłowe związane z ingerencją Boga w świat. Świat i samoloty są dla ludzi, nie dla Boga. Z Bogiem kontaktujesz się w Jego chacjendzie, nie na odwrót. Dobrze ci freeman napisał, żeś powinien bardziej na siebie patrzeć samego, a nie na samoloty ziemskie.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości