Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ochrona planety
Ale co ty widzisz w tym naciąganego?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
pilaster napisał(a):
Cytat:ale przecież dowodzi to tylko tyle, że autor tego artykuliku nie jest szczególnie inteligentny.

A jakis inny klimatysta jest? Jeszcze nie spotkał sie pilaster z nikim takim, który nie byłby albo kompletnym tłukiem, albo cwanym cynicznym łgarzem. (albo jedno i drugie jak w sztandarowej ich pozycji "Nauka o klimacie")
No i znowu mamy jakiś dysonans - nie tak dawno pilaster przyznał, że za "klimatystów" ma tylko takich, co w imię św. Klimatu sugerują rewolucję ekonomiczną. Teraz na klimatystę znów awansował specjalista od podwodnych kangurów, który o niczym takim nawet się nie zająknął. No więc jaki w końcu jest jednoznaczny objaw bycia klimatystą?
Cytat:
Cytat:Ale gdzie tu jakiś ekstremizm? Ani słowa o redukcjach konsumpcji czy populacji.
Redukcja konsumpcji i populacji to domena głównego nurtu - ZnR i NoK. Ten tutaj exignorant głosi, że zagłada nadejdzie juz w tym 2020 roku (rok temu oczywiście był to rok poprzedni - 2019).
No i znowu: po czym pilaster poznaje, jaki nurt jest główny, a jaki poboczny? Przy definicji "klimatystą nazywamy kogoś, kto proponuje rewolucyjne przemiany ekonomiczne w celu zapobieżenia katastrofie klimatycznej" można by ZnR i NoK uznać za główny nurt. Ale właśnie pilaster tę definicję pogrzebał, więc już nie można.
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): nie tak dawno pilaster przyznał, że za "klimatystów" ma tylko takich, co w imię św. Klimatu sugerują rewolucję ekonomiczną. Teraz na klimatystę znów awansował specjalista od podwodnych kangurów, który o niczym takim nawet się nie zająknął.

Ależ się zająknął, a nawet całe artykuły o tym publikował. To przecież ten sam co pisał o "redukcji strumienia populacji" i podjudzał na "najbogatszych" (samych białych mężczyzn), którzy planują ukryć się przed gniewiem ludu (i klimatu) w jakichś schronach
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
[Obrazek: gmY74eX.jpg]

Korwin powinen w końcu ustalić z pilastrem wersję, kto chce redukować tę liczbę ludzi na świecie, klimatyści czy NWO.
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
pilaster napisał(a): Ależ się zająknął, a nawet całe artykuły o tym publikował. To przecież ten sam co pisał o "redukcji strumienia populacji" i podjudzał na "najbogatszych" (samych białych mężczyzn), którzy planują ukryć się przed gniewiem ludu (i klimatu) w jakichś schronach

A, to co innego. ZaKotem nie jest oblatany w sekciarzach, podobnie jak chyba większość tubylców.

cobras napisał(a): Korwin powinen w końcu ustalić z pilastrem wersję, kto chce redukować tę liczbę ludzi na świecie, klimatyści czy NWO.
Klimatyści są podzbiorem NWO. Ogólnie każdy, kto zauważył, że skończył się nie tylko wiek XIX, ale nawet i XX, to jest NWO.
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): Klimatyści są podzbiorem NWO. Ogólnie każdy, kto zauważył, że skończył się nie tylko wiek XIX, ale nawet i XX, to jest NWO.

Klimatyści nie zauważyli nawet ze skończył się wiek XVIII. Nadal bazują na maltuzjańskim.wykładniczym, modelu wzrostu, podczas gdy został on już zweryfikowany i poprawiony w roku ....1840.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
Cytat:Więc chcemy czy nie Ziemia zmierza powolutku ku zagładzie.
Tylko mały szczegół - co rozumiesz przez 'zmierzanie ku zagładzie?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Ewolucje. Cały wszechświat zmierza ku zagładzie odkąd powstał.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Żarłak napisał(a): Ewolucje. Cały wszechświat zmierza ku zagładzie odkąd powstał.
Wtedy pozostaje pytanie: kim mieliby być ci po nas, co nauczą się na naszych błędach?

Inna sprawa, że wypociny mentolowegoBohatera to defetystyczny nonsens.
Odpowiedz
żeniec napisał(a): Wtedy pozostaje pytanie: kim mieliby być ci po nas, co nauczą się na naszych błędach?

Którzy po nas? Po nas nikogo nie będzie.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
https://www.geekweek.pl/news/2019-09-23/...-od-drzew/

Cytat:W obliczu postępujących zmian klimatycznych powstaje coraz więcej ciekawych projektów, których celem jest ograniczenie skutków nadchodzącej katastrofy, za pomocą najnowocześniejszych technologii. Przed Wami bioreaktor.
Wygląda jak szafa o wymiarach 210 x 90 x 90 centymetrów i dysponuje niezwykłymi możliwościami. Bioreaktor Eos wypełniony jest bowiem glonami, które potrafią pochłonąć, na drodze fotosyntezy, olbrzymie ilości dwutlenku węgla oraz małe ilości wody i promieni słonecznych. W zamian generują sporą ilość tlenu i energii, ale są one spożytkowane na własne potrzeby. Naukowcy chcą jednak docelowo przekształcać je na biopaliwo.

Najważniejszy jest w tym wszystkim fakt, że zaledwie jedna taka mobilna eko-maszyna może zastąpić obszar leśny o powierzchni 4000 metrów kwadratowych. Przy tym jest aż 400 razy bardziej skuteczna w pochłanianiu CO2 niż drzewa. Pomysłodawcy projektu myślą o zastosowaniu takich bioreaktorów w środowiskach miejskich, gdzie nie ma możliwości posadzenia drzew i wygospodarowania miejsca na jakiekolwiek tereny zielone.


I po globalnym ociepleniu.

Ciekawi mnie czy glony albo inne słonowodne algi wywalane wprost na tereny pustynne nie zamieniłyby pustyń w oazy. Coś jak wylewy Nilu, tylko odsalanie wody by odpadało. Byłby rurociąg ze słoną wodą, taki bioreaktor, uprawy GMO dostosowane do klimatu i... tyle. Ot, nawodnieniem by sobie wypływały prosto pod roślinki czy też drzewa. Mokra, żywa breja spoiła i użyźniła by pustynię. Rozrastające się rośliny wyższe spowolniły by parowanie, podniosły poziom wód gruntowych i rekultywowały ziemię. Proces absolutnie samowystarczalny energetycznie. Ciekawe tylko jak wydajne i drogie by to było.


O tutaj Korea i Egipt coś takiego tworzą:

http://www.miasto2077.pl/miasta-roslin-w...a-pustyni/
Sebastian Flak
Odpowiedz
Gawain napisał(a): Ciekawi mnie czy glony albo inne słonowodne algi wywalane wprost na tereny pustynne nie zamieniłyby pustyń w oazy. Coś jak wylewy Nilu, tylko odsalanie wody by odpadało. Byłby rurociąg ze słoną wodą, taki bioreaktor, uprawy GMO dostosowane do klimatu i... tyle.
No nie. Słoną wodą niczego nie da się nawodnić, bo woda, parując, pozostawia po sobie samą sól i bardzo szybko zasolenie staje się zbyt duże dla czegokolwiek.
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a):
Gawain napisał(a): Ciekawi mnie czy glony albo inne słonowodne algi wywalane wprost na tereny pustynne nie zamieniłyby pustyń w oazy. Coś jak wylewy Nilu, tylko odsalanie wody by odpadało. Byłby rurociąg ze słoną wodą, taki bioreaktor, uprawy GMO dostosowane do klimatu i... tyle.
No nie. Słoną wodą niczego nie da się nawodnić, bo woda, parując, pozostawia po sobie samą sól i bardzo szybko zasolenie staje się zbyt duże dla czegokolwiek.

Ale ryby z morza same w sobie nie są jednak słone. Nie wiem jak z roślinami, ale pewnie podobnie. Słoność wody bierze się z rozpuszczenia w niej minerałów, takie algi czy glony rozkładając się de facto tworzyły by nawóz. Fakt, nie dałoby się tylko tym podlewać roślin. Natomiast nie wiem czy wbudowywanie minerałów w organizmy nie odsalało by wody. Minerały, byłyby oddawane wraz z rozkładaniem się glonów. Zwykle wapnowanie co jakiś czas pozwalałoby na uniemożliwienie zasolenia. Pytanie tylko czy woda się faktycznie odsala w jakiś znaczący sposób.

Cytat:Nawóz
Od setek lat glony były używane jako nawóz[20]. Dzisiaj glony są wykorzystywane przez ludzi na wiele różnych sposobów, na przykład jako nawozy, środki poprawiające kondycje gleby i pasza dla zwierząt[21]. Makro- i mikroglony są uprawiane w zbiornikach lub stawach i są zbierane lub wykorzystywane do uzdatniania ścieków pompowanych przez uprawę. Wielkoskalowa akwakultura w wielu miejscach jest ważnym typem akwakultury. Krasnorosty maerl są powszechnie używanym środkiem poprawiającym kondycję gleby

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Glony

Czyli mamy rozwiązanie proste i przyjemne. Skoro ścieki tak się uzdatnia to wodę morską też można. Słoną wodę uzdatniać mają zamiar Egipcjanie. Reaktory + solary = oazy. Ciekawe tylko czy woda by się w niech uzdatniła na tyle, by stała się najwyżej mineralna i słodka.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Taka ciekawostka:

Cytat:Awokado ma ogromne pragnienie. "Dwa razy więcej niż naturalny las. Do wyprodukowania pół kilograma awokado, czyli około trzech dorodnych sztuk, potrzeba aż 272 litrów wody. 'Pobierana' jest z rzek i podglebia . Zwiększa się zatem ryzyko susz i pożarów" – czytamy w artykule na stronie smoglab.pl. W Chile toczy się wręcz wojna o wodę, która jest po(d)bierana na potrzeby plantacji.

[...]Jednym z najgorszych skutków mody jest deforestacja pod uprawę sadów m.in. w stanie Michoacán w Meksyku (eksportuje milion ton awokado rocznie - najwięcej na świecie). "

Odbywa się to z pogwałceniem prawa, którego władze nie są w stanie wyegzekwować. Rocznie we wspomnianym stanie wycina się 20 000 ha lasów, z czego od 6000 do 8000 ha związanych jest z uprawą zielonych owoców. Czy to dużo? 20 tys. ha to mniej więcej tyle co powierzchnia Opola i Białegostoku łącznie" – czytamy na stronie sidorski.pl. Do tego dochodzi degradacja gleby, a zwierzęta tracą swoje domy.

[...]– Kupując awokado, które nie jest z Ameryki, a z Europy lub Bliskiego Wschodu, mamy przynajmniej pewność, że wytworzyliśmy mniejszy ślad węglowy. Transport przez ocean na pewno emituje więcej dwutlenku węgla niż transport z Hiszpanii. Możemy też przypuszczać, że przynajmniej w przypadku tego kraju, kwestie pracownicze i pestycydów, są lepiej kontrolowane ze względu na to, że znajduje się w Unii, gdzie regulacje są dość silne – podkreśla mój rozmówca.

Awokado to najpopularniejszy owoc sprowadzany do USA. Amerykanie importują go w większej ilości niż banany (2,7 miliarda dolarów kontra 2,3 mld), ale lubi go również cały świat. Trend jest bardzo rozwojowy. Jego produkcję zwiększa nie tylko Hiszpania, ale i Turcja. Oby tylko nie powtórzyła się sytuacja znana z Meksyku.


https://natemat.pl/297193,uprawa-awokado...orce_rwd=1
Wspomóż mię mrówko, bo z głodu umieram
Prosił ze łzami konik w nędznym stanie;
Lecz ta mu rzekła: dla siebie ja zbieram,
Śpiewałeś w lecie, potańcz w zimie panie.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): Ostatnio oglądałem jakiś film, gdzie jeden z bohaterów miał tezę, że tak jak w przypadku infekcji, kiedy organizm podnosi temperaturę, żeby wybić zarazki, tak i Ziemia podnosi temperaturę, żeby wybić ludzką zarazę, która ją zżera.
Może coś jest na rzeczy.
Oczywiście nic na rzeczy nie ma. Takie parabole wynikają z błędnego myślenia, że w interesie jakiejś spersonifikowanej Gai jest to, żeby ludzie na niej mieszkali, bądź nie mieszkali. Albo żeby jej klimat był kilka stopni niższy lub wyższy. Ocieplenie klimatu jest problemem ludzi (a także innych gatunków, ale one nie mają tutaj mocy sprawczej). Ograniczając ocieplenie klimatu ratujemy przede wszystkim własne dupsko, a nie „Ziemię”.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
zefciu napisał(a):
Sofeicz napisał(a):Ostatnio oglądałem jakiś film, gdzie jeden z bohaterów miał tezę, że tak jak w przypadku infekcji, kiedy organizm podnosi temperaturę, żeby wybić zarazki, tak i Ziemia podnosi temperaturę, żeby wybić ludzką zarazę, która ją zżera.
Może coś jest na rzeczy.
Oczywiście nic na rzeczy nie ma. Takie parabole wynikają z błędnego myślenia, że w interesie jakiejś spersonifikowanej Gai jest to, żeby ludzie na niej mieszkali, bądź nie mieszkali. Albo żeby jej klimat był kilka stopni niższy lub wyższy. Ocieplenie klimatu jest problemem ludzi (a także innych gatunków, ale one nie mają tutaj mocy sprawczej). Ograniczając ocieplenie klimatu ratujemy przede wszystkim własne dupsko, a nie „Ziemię”.
Organizm nie podnosi temperatury by zabić bakterie. Temperatura optymalna dla szczepów kałowych coli to 44 st C, przy której człowiek umiera. Podwzgórze podnosi temperaturę pod wpływem pirogenów pochodzenia zewnętrznego – enterotoksyny (jady bakteryjne), oraz pochodzenia wewnętrznego – aktywność makrofagów i granulocytów (białe ciałka krwi – odpornościowe). Makrofagi zżerając bakterie wydzielają pirogeny (interleukiny), które działają na podwzgórze i jednocześnie zwiększają poliferację - „rozmnażanie” makrofagów. Gorączka nie jest formą obrony, a skutkiem uruchomienia procesów obronnych organizmu przed infekcją.
Odpowiedz
zefciu napisał(a): Oczywiście nic na rzeczy nie ma. Takie parabole wynikają z błędnego myślenia, że w interesie jakiejś spersonifikowanej Gai jest to, żeby ludzie na niej mieszkali, bądź nie mieszkali. Albo żeby jej klimat był kilka stopni niższy lub wyższy.
Kontynuując tę metaforę powiedziałbym raczej, że w ciągu ostatnich kilkuset tysięcy lat Gaja mocno się przeziębiła, i wnerwiona ciągłymi nawrotami lodowcowymi kataru zaczęła w końcu zażywać ludzi i cywilizację techniczną, żeby zapobiec kolejnemu. A po wyleczeniu pozostałe lekarstwa się wyrzuca, jako przestarzałe Uśmiech
Odpowiedz
Teista napisał(a): Organizm nie podnosi temperatury by zabić bakterie.
To po co jest ten mechanizm?
Cytat:Temperatura optymalna dla szczepów kałowych coli to 44 st C, przy której człowiek umiera.
Wszystkie bowiem choroby ludzi wywoływane są szczpami kałowymi coli.
Cytat:Podwzgórze podnosi temperaturę pod wpływem pirogenów pochodzenia zewnętrznego – enterotoksyny (jady bakteryjne), oraz pochodzenia wewnętrznego – aktywność makrofagów i granulocytów (białe ciałka krwi – odpornościowe). Makrofagi zżerając bakterie wydzielają pirogeny (interleukiny), które działają na podwzgórze i jednocześnie zwiększają poliferację - „rozmnażanie” makrofagów. Gorączka nie jest formą obrony, a skutkiem uruchomienia procesów obronnych organizmu przed infekcją.
W ogóle nie na temat mówisz. Czym innym jest mechanizm powstawania gorączki, a czym innym ewolucyjna korzyść z występowania gorączki.

Rolą gorączki w obronie organizmu jest ograniczenie rozmnażania niektórych mikrobów oraz zwiększenie aktywności leukocytów.

Choć i tak zaraz pewnie napiszesz, że celowo napisałeś debilny post, aby pouczyć maluczkich z wyżyn swojej mądrości.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
zefciu napisał(a):
Teista napisał(a):Organizm nie podnosi temperatury by zabić bakterie.
To po co jest ten mechanizm?
Cytat:Temperatura optymalna dla szczepów kałowych coli to 44 st C, przy której człowiek umiera.
Wszystkie bowiem choroby ludzi wywoływane są szczpami kałowymi coli.
Tak jak napisałem, ten mechanizm jest skutkiem uruchomienia procesów obronnych, ale mechanizmem obronnym nie jest. Jeśli jest tak jak piszesz to podasz mi listę gatunków bakterii chorobotwórczych, które giną, albo słabiej się rozwijają w zakresie temperatur 37-41 st C?  Temperatury optymalnego wzrostu mają znaczenie w diagnostyce, bo ważne jest uzyskanie wyniku najszybciej jak to możliwe. Bakterie chorobotwórcze hodujemy w temp 37, wyjątki to np. coli kałowe i bakterie z rodziny mycobacteriaceae. Nawet posługując się wyłącznie logiką: jak gorączka może zabić/ zahamować rozwój bakterii jeśli temperatura gorączkującego to zakres temperatur optymalnego wzrostu bakterii chorobotwórczych?? Podałem przykład E.coli bo ta bakteria jest symbiontem w jelicie, ale jak się dostanie do krwioobiegu wtedy staje się groźnym patogenem, któremu gorączka nie zaszkodzi, nawet 44 st C.  To gdzie tu zysk z gorączki???

Cytat:W ogóle nie na temat mówisz. Czym innym jest mechanizm powstawania gorączki, a czym innym ewolucyjna korzyść z występowania gorączki.
Rolą gorączki w obronie organizmu jest ograniczenie rozmnażania niektórych mikrobów oraz zwiększenie aktywności leukocytów.
Choć i tak zaraz pewnie napiszesz, że celowo napisałeś debilny post, aby pouczyć maluczkich z wyżyn swojej mądrości.
Właśnie, że na temat. Sofeicz napisał przecież
Cytat:…..miał tezę, że tak jak w przypadku infekcji, kiedy organizm podnosi temperaturę, żeby wybić zarazki, tak i Ziemia……
Podaję informację, że gorączka nie zabije bakterii i faktycznie nie jest mechanizmem obronnym. O ewolucyjnych korzyściach nie pisałem. Korzyścią z gorączki jest informacja, że coś jest nie tak i podobnie jak ból, jest cenną informacją, a nie mechanizmem obronnym. Powtórzę. Rolą gorączki w obronie organizmu nie jest ograniczenie rozmnażania  mikrobów bo to jest zwyczajnie niemożliwe. Nie zwiększa również aktywności leukocytów, bo leukocyty są stale aktywne, a poziom ich aktywność i ich liczbę stymuluje obecność antygenu. Przy dużej aktywności wydzielają dużo pirogenów, które poprzez podwzgórze (termoregulacja) wywołują gorączkę.
Serio, nie chcę nikogo pouczać „z wyżyn …” Kto nie wierzy niech sprawdzi w podręcznikach.
Odpowiedz
Nie do końca. Podniesienie temp. organizmu wzmaga proliferację limfocytów o ok. 10% na stopień, a jednocześnie zmniejsza dostęp żelaza i innych związków dla patogenów, co utrudnia im namnażanie.
Tak więc gorączka jest znaczącym czynnikiem obronnym. Nawet u zmiennocieplnych (które same nie są w stanie manipulować ciepłotą ciała zaobserwowano mechanizm przenoszenia się w miejsca cieplejsze w momencie infekcji.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości