Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ekonomia równouprawnienia, nie tylko LGBT
#21
bert04 napisał(a):
Cytat:Prawda jest taka, że artykuł nie odpowiada na Twoje pytanie i tak naprawdę raczej większe równouprawnienie jest efektem przemian gospodarczych, chociaż to działa także w drugim kierunku (i oczywiście nie chodzi tylko o miejsce pracy).

Strasznie wątpię w taką odwrotność. To tak, jakby powiedzieć "Osoby o wysokich zarobkach mają porszaka w garażu, chociaż działa to także w drugim kierunku, jak sobie porszaka kupisz to ci pensja podskoczy". Dla mnie equality i diversity są pochodną dobrobytu.

Bert, zamiast sobie strasznie wątpić, przejrzyj artykuł.

Więcej po pracy. Oczko
"Sokrates nieodmiennie doprowadzający sofistę do milczenia- czy skłaniał go do milczenia prawomocnie? - Tak, sofista nie wie tego, co myślał, że wie; ale to nie jest jeszcze triumf Sokratesa. Nie może tu chodzić o: „A widzisz! Ty tego nie wiesz!" - ani o triumfalne: „A więc wszyscy nic nie wiemy!""
Odpowiedz
#22
bert04 napisał(a): Jednej rzeczy trochę nie pojmuję. Mamy się pytać czy nie pytać. Czy ze względu na osoby diverse mamy nie opowiadać o własnym życiu rodzinnym, milczeć o dzieciach i chować zdjęcia, bo ktoś się może czuć urażony? Pytam, bo artykuły długie i angielskie, a niedawna afera w IKEI miała takie podłoże.
Afera w Ikei miała takie podłoże, że ktoś pokazał swoje zdjęcie rodziny i gej poczuł się urażony? Serio takie było? Czy w ogóle ktokolwiek oprócz nazistów pojmuje tolerancję jako zakaz promocji zwyczajnej rodziny?
Cytat:I trochę rozumiem Gawaina, wprowadzanie odgórne tolerancji w rasistowskim kraju może się tylko skończyć groteską.
Oczywiście. Dlatego można wprowadzić ją tylko oddolnie. Za pomocą demokratycznie wybranych władz. Przecież na całym świecie tak to się odbywa, jakoś trudno spotkać dyktatora, który mógłby coś wprowadzać odgórnie i przeciwko społeczeństwu, a który byłby w awangardzie tolerancji. Nawet dyktatorzy komunistyczni, których ideologia teoretycznie powinna odstręczać ich od drobnomieszczańskiej moralności, są zadziwiająco pruderyjni i konserwatywni obyczajowo, lub przynajmniej takich udają.

lumberjack napisał(a): Po prostu nie można być wrażliwym
A jak ktoś jest, bo taką już ma naturę, to co - do wora, wór do jeziora? Owszem, społeczeństwo złożone z samych wrażliwców byłoby denerwujące, ale czy społeczeństwo, w którym nie można być wrażliwym, takim lub owakim, czegoś jednak nie traci? Wrażliwość to słabość, zgoda, ale człowiek słaby w jakiejś kategorii może być silny w innej. I tę jego siłę można wykorzystać dla dobra wszystkich, ale tylko pod warunkiem, że się go chroni tam, gdzie ma słabiznę. Dążenie do eliminacji słabych jednostek to jest właśnie spartańska utopia faszystów, która jeszcze nigdy żadnego społeczeństwa nie wzmocniła, a liczne tragicznie osłabiła.
Odpowiedz
#23
ZaKotem napisał(a): Afera w Ikei miała takie podłoże, że ktoś pokazał swoje zdjęcie rodziny i gej poczuł się urażony? Serio takie było? Czy w ogóle ktokolwiek oprócz nazistów pojmuje tolerancję jako zakaz promocji zwyczajnej rodziny?

Afera w IKE-i zaczęła się od promocji tolerancji w jakimś wielkim pamflecie o uważanie na teksty o spędzaniu weekendów. Po czym jakiś <tu wstawić jakieś niedyskryminujące określenie> postanowił wszem i wobec ogłosić, że on tolerancyjny nie jest, bo se tak w Biblii wyczytał. Serio nie mogę krytykować pamfletu bez bycia wrzucanym do jednego wora z <patrz wyżej>?

Cytat:Oczywiście. Dlatego można wprowadzić ją tylko oddolnie. Za pomocą demokratycznie wybranych władz. Przecież na całym świecie tak to się odbywa, jakoś trudno spotkać dyktatora, który mógłby coś wprowadzać odgórnie i przeciwko społeczeństwu, a który byłby w awangardzie tolerancji. Nawet dyktatorzy komunistyczni, których ideologia teoretycznie powinna odstręczać ich od drobnomieszczańskiej moralności, są zadziwiająco pruderyjni i konserwatywni obyczajowo, lub przynajmniej takich udają.

Przede wszystkim należy mieć świadomość, że wprowadzanie tolerancji to jest proces. W tym procesie mogą być różne inicjatywy, odgórne i oddolne, rządowe (wiem, teoria) i obywatelskie. W tym kontekście akcja IKE-i miała prawdopodobnie najlepsze intencje, jednakże wywołała wilka z lasu. Bo każda akcja rodzi reakcję.

Ale to tylko jedna strona tej afery. Druga, to nawet gdyby tego reakcjonisty nie było, to nadal uważam tego typu pamflety za akcjonizm bardziej marketingowy, niż z wymiernymi skutkami. Przecież w tym kraju ludzie nie przejmują się maseczkami czy ograniczeniami prędkości. Myślisz na serio, że po wprowadzeniu tych reguł była choć jedna osoba, poza zainteresowanymi diversami, która się by do nich dostosowywała? Czy choć jednemu gejowi lub jednej lesbijce to by pomogło? Przecież to jest nic innego, jak polityczny pamflet. Tylko zamiast "Nie szczędzimy środków i z każdym dniem przbliżamy się do komunizmu" jest equalitywność. I nawet, jak equalitywność to fajniejsza sprawa, niż komunizm, to nadal ten papier sam w sobie realnej wartości nie ma.



Zastrzegam, że dopiero jestem w trakcie czytania artykułu podanego przez E.T. i jak na razie nie widzę ewidencji, że jakieś dekretowane wprowadzanie diversifikacji prowadzi do powszechnego szczęścia i dobrobytu. Jest wykazana korelacja. Ale to jak z tym wspomnianym przeze mnie porszakiem. A tok dyskusji przypomina mi właśnie typowych dilerów porszaków i luksusowych ciuchów "Chcesz żyć w pierwszej klasie to musisz się ubierać i jeździć jak w pierwszej klasie". To nie działa tak w prostej ekonomii jednostki, jak i w ekonomii państw.

(Być może w artykule jest uzasadnienie odwrotnej kauzalności, ale to już mi ktoś chyba musi wskazać palcem)

kmat napisał(a): Aha, ostatni film niespełniający nowych kryteriów do Oskara to chyba w latach 90-tych nakręcili.

We Władcy Pierścieni nie było ani jednego afro-elfa, a rasy orków czy uruk-haiów zostały przedstawione zgodnie z typową kolonialną mentalnością wyższości białego człowieka. Nie mówiąc o stereotypowym przedstawieniu chwalebnej rasy krasnoludów w wykonaniu Johna Rhys-Daviesa. Albo o tym, że elfowie byli grani przez, o zgrozo, nie-elfy. Różnica między blackfacingiem a pointyearingiem jest tylko pozorna.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#24
E.T. napisał(a): Bo chodzi o zwykłe: "byłem wczoraj z moim Jackiem na świetnym filmie" itp. zwykłe rozmowy pracowników, dzięki którym budują się relację między ludźmi w pracy.

No ale to od ludzi zależy. Tylko i wyłącznie. I jeżeli 3/4 pracowników gejów nie lubi to najpewniej wyleci gej z roboty, nie dlatego, że jest gejem, ale dlatego, że szef nie zwolni większości stałych pracowników, bo mu firma padnie. A problem rozwiązać trzeba... Czy tylko ja widzę, że dzisiaj przy w miarę wolnym rynku, pracodawca gówno może zdziałać w zmianie myślenia pracowników jeżeli oni sami tego nie chcą? Nawet zmiany zachowania nie bardzo wymusi. No chyba, że da się prawne narzędzia w myśl, których 30% obsady załogi będą musiały stanowić kobiety, będzie musiał pracować co najmniej jeden gej albo Murzyn, no i jako kierownik jakiś niepełnosprawny, najlepiej umysłowo...

Cytat:Znowu jakieś bzdury piszesz, zamiast zauważyć rolę pracodawcy w tworzeniu przyjaznego środowiska pracy (to jest przecież standard),

Rola pracodawcy kończy się na zapewnieniu wygodnych krzeseł, owocowych czwartków i ewentualnym rozwiązywaniu konfliktów w pracy. Jak homoseksualista źle popadnie to mu taką "cichą falę" współpracownicy zafundują, że przy pierwszej okazji zmieni pracę, nawet jeżeli sam szef to też gej. Bo można tak ostentacyjnie się zachowywać, tak podawać informacje i ogólnie tak działać, że nie ma do czego się przypieprzyć a ofiara ma przejebane, bo źle wykonuje swoje obowiązki. Wszystko zależy od LUDZI.

Cytat: w którym osoby LGBT będą czuły, że nie muszą obawiać się, że zdradzą się ze swoją orientacją, w którym zapytane przez kolegę czy koleżankę (tym razem inicjatywa oddolna) z pracy o plany na weekend nie będą musiały zmyślać, żeby nie wyjść na nieuprzejmych.

A to teraz muszą? Niby dlaczego?

Cytat:"Wyciskanie informacji"? WTF?

A jak rozumieć te fragmenty o tym, że ludzie nie chcą mówić o swoim życiu intymnym i zalecaniu, aby robić wszystko, żeby co krok wychodzili z szafy.


Cytat:Kurcze, sam jestem introwertykiem, być może nawet wpadam w spektrum autyzmu, mam schizotypowe zaburzenie osobowości i typowe dla niego lęki społeczne, ale doskonale rozumiem ludzką potrzebę dzielenia się z kolegami i koleżankami z pracy swoim życiem prywatnym.


A ja doskonale rozumiem potrzebę zachowania prywatności. W ekspiacyjne eksponowanie własnej seksualności i prywatności nie wierzę.


Cytat:I o ile faktycznie są ludzie tacy, jak my dwaj, którzy rzeczywiście mogą unikać fraternizowania się, to akurat orientacja seksualna nie przekłada się na nic podobnego i osoby nieheteronormatywne w większości pewnie tez by się chętnie dzieliły z otoczeniem niusami ze swojego życia prywatnego i czerpały z tego taką samą satysfakcję jak heteroseksualni, gdyby tylko nie obawiały się reakcji na te niusy.

A się obawiają i to jest realny problem? Czy może to syndrom oblężonej twierdzy, albo za dużo się naoglądali TVP?


bert04 napisał(a): Jednej rzeczy trochę nie pojmuję. Mamy się pytać czy nie pytać. Czy ze względu na osoby diverse mamy nie opowiadać o własnym życiu rodzinnym, milczeć o dzieciach i chować zdjęcia, bo ktoś się może czuć urażony?

Mamy nie pytać tylko wiedzieć kto jest Nową Szlachtą, bo na pierwszy rzut oka tego przeca nie widać. A w końcu po chamsku łby giąć, w oczy nie patrzeć i robić wszystko, żeby się nie daj borze, nie poczuł ślachcic urażony, bo to będzie zbrodnia nienawiści, to wymóc trzeba. I kij, że od egzekwowania zwykłego szacunku przechodzimy do chorej sytuacji, w której urazić może subiektywnie wszystko i co najlepsze ma nie grozić za to ostracyzm dla Chama, tylko jakieś konsekwencje wyciągane przez każdego kto jest wyżej w hierarchii czy to zawodowej czy jakiejkolwiek innej.

Cytat: Normalność nastanie, jeżeli kolega gej będzie pokazywał fotki ze swego ślubu, albo zaprosi nawet kolegów i szefa.

Amen.

kmat napisał(a):
Gawain napisał(a): Kiedyś była jakaś szlachta czyli ludzie, którzy wykazywali się agresją, pomysłowością i ogólnie cechami związanymi z siłą i sprawnością intelektualną i fizyczną.


A może nie? Każdy władca miał w szlachcie ludzi, któzy mu się najbardziej przydawali czy to orężnie czy intelektualnie czy finansowo. Szlachta to była elit, która miała wykazywać się użytecznością.


Cytat:Aha, ostatni film niespełniający nowych kryteriów do Oskara to chyba w latach 90-tych nakręcili. To jest ledwo listek figowy.

Ta.

Cytat:Zerknijmy na zwycięzców z ostatniej dekady. Którzy musieliby dokonać zmian w swojej obsadzie lub ekipie?
Parasite – nie dotyczy
Green Book – spełnia oba standardy
Kształt wody – spełnia Standard B, prawdopodobnie spełnia Standard A
Moonlight – spełnia oba standardy
Spotlight – spełnia Standard B, nie spełnia Standardu A
Birdman – spełnia Standard B, nie spełnia Standardu A
Zniewolony – spełnia oba standardy
Operacja Argo – spełnia Standard B, nie spełnia Standardu A
Artysta – nie dotyczy (?), nie spełnia Standardu A
Jak zostać królem – nie dotyczy (?), spełnia oba

https://www.spidersweb.pl/rozrywka/2020/...a-analiza/

A walce równość i sprawiedliwość społeczną, ma być jeszcze ostrzej. Najzabawniejsze jest zaś zerknięcie w filmach nominowanych do Oscara. Spora część nie spełnia obu warunków mimo bycia filmami świetnymi. Jedno w tym jest dobre. Łatwo będzie obstawiać kto wygra...
Sebastian Flak
Odpowiedz
#25
Gawain napisał(a): No ale to od ludzi zależy. Tylko i wyłącznie. I jeżeli 3/4 pracowników gejów nie lubi to najpewniej wyleci gej z roboty, nie dlatego, że jest gejem, ale dlatego, że szef nie zwolni większości stałych pracowników, bo mu firma padnie. A problem rozwiązać trzeba...

Tu nie trzeba 3/4 gejofobów, wystarczy 1/8 zdeterminowanych. Reszta to 1/4 takich, co nie lubią trochę i 1/4 takich co się cieszą, że im nikt nie smaruje klawiatury gównem, dlatego będą uczestniczyć. Dzaiałania szefa mogą dać o tyle, że z tych wspomnianych dwóch ćwiartek jedna się poważnie zastanowi, a ta druga będzie pewna, że w razie obsmarowywania gównem szef także ich weźmie w obronę. Ale to już kwestia kultury pracy w firmie.

Czy wspomniany pamflet IKE-i to wspomaga czy nie, jest kwestią dyskusyjną. Jak na razie spowodował, że jeden z tej 1/8 zdeterminowanych się ujawnił i wyleciał. Ale wiadomo, że następny będzie się tylko lepiej krył.

Cytat:Czy tylko ja widzę, że dzisiaj przy w miarę wolnym rynku, pracodawca gówno może zdziałać w zmianie myślenia pracowników jeżeli oni sami tego nie chcą?

No to zależy od atrakcyjności pracodawcy i rynku pracy. Dopóki IKEA płaci lepsze stawki niż Biedronka (nie wiem, nie sprawdzałem), może wymagać, bo zawsze znajdzie następnych. I nie, nie będzie musiała wymieniać całego składu.

Cytat:Nawet zmiany zachowania nie bardzo wymusi. No chyba, że da się prawne narzędzia w myśl, których 30% obsady załogi będą musiały stanowić kobiety, będzie musiał pracować co najmniej jeden gej albo Murzyn, no i jako kierownik jakiś niepełnosprawny, najlepiej umysłowo...

Rozumiem ironię, ale chyba już dyskusja jest zbyt poważna na takie teksty. A narzędzia prawne są ważne w takich firmach, w których nie da się wprowadzić kultury pracy oddolnie, gdyż panują tam prawa dżungli. Patrz niżej. Czasem w telewizji dają potem takie filmy, gdzie w ramach zakładów jakaś laska przejdzie nago między biurkami. Niby też jest model pracy, może szef uważa, że dzięki temu będzie miał lepsze wyniki na giełdach, no ale nie uważam, że to dobry kierunek rozwoju.

Cytat:Rola pracodawcy kończy się na zapewnieniu wygodnych krzeseł, owocowych czwartków i ewentualnym rozwiązywaniu konfliktów w pracy. Jak homoseksualista źle popadnie to mu taką "cichą falę" współpracownicy zafundują, że przy pierwszej okazji zmieni pracę, nawet jeżeli sam szef to też gej. Bo można tak ostentacyjnie się zachowywać, tak podawać informacje i ogólnie tak działać, że nie ma do czego się przypieprzyć a ofiara ma przejebane, bo źle wykonuje swoje obowiązki. Wszystko zależy od LUDZI.

Z falą jest tak, że w niektórych firmach, klasach, kompaniach jest fala. A w niektórych nie jest. Jeżeli szef, nauczyciel czy kapitan pozwoli na falę, to może oszczędzi sobie roboty, ale potem to sekretarka, bully czy kapral rządzą firmą. Dobry szef powinien więc dbać o kulturę pracy, także w dobrze pojętym własnym interesie. Powinien też stosować selekcję, żeby do pracy przyjmować ludzi nastawionych na współpracę, a zwalniać tych nastawionych na warcholenie. Oczywiście w pewnych branżach agresja jest w cenie a szef naoglądał się "Wilka z Wall Street" i chce tymi metodami podbić rynek. Albo, co częściej, jest mu obojętne, byle mu dupy nie zawracać, więc firmą trzęsie sekretarka, majster czy nawet magazynier.

Cytat:A ja doskonale rozumiem potrzebę zachowania prywatności. W ekspiacyjne eksponowanie własnej seksualności i prywatności nie wierzę.

Jeżeli trafisz na szefa, który organizuje imprezę dla załogi z rodzinami, to może być ciężko. Również wpieprzanie się różnych kumoter do nie swojego życia jest w pewnych kręgach traktowane jako okazywanie zainteresowania. W najgorszym przypadku gej może być potraktowany jako buc, który nic nie mówi, albo może być wystawiony na próby swatania, no bo taki młody przystojny kawaler, co i ciuchy modne nosi i takie dobre lunchboxy z domu przynosi to musi być dobr partia.

Cytat:
bert04 napisał(a): Jednej rzeczy trochę nie pojmuję. Mamy się pytać czy nie pytać. Czy ze względu na osoby diverse mamy nie opowiadać o własnym życiu rodzinnym, milczeć o dzieciach i chować zdjęcia, bo ktoś się może czuć urażony?

Mamy nie pytać tylko wiedzieć kto jest Nową Szlachtą, bo na pierwszy rzut oka tego przeca nie widać. A w końcu po chamsku łby giąć, w oczy nie patrzeć i robić wszystko, żeby się nie daj borze, nie poczuł ślachcic urażony, bo to będzie zbrodnia nienawiści, to wymóc trzeba. I kij, że od egzekwowania zwykłego szacunku przechodzimy do chorej sytuacji, w której urazić może subiektywnie wszystko i co najlepsze ma nie grozić za to ostracyzm dla Chama, tylko jakieś konsekwencje wyciągane przez każdego kto jest wyżej w hierarchii czy to zawodowej czy jakiejkolwiek innej.

To są właśnie te momenty, w których się nie zgadzm z Tobą. Parafrazując profesora Charlesa Xaviera, są osoby, tak wśród LGBT+ jak i wśród homofobów, którym zależy na konfrontacji. Aktualny proces o zniszczenie objazdowej furgonetki to dobry przykład. Nie oznacza to, że należy iść ich tropem i wpadać w ich pułapki myślowe. Wbrew obiegowym opiniom geje, lesby i inne diversy to po prostu ludzie. Inni, czasem mocno inni, ale ludzie.

Cytat:Amen.

Bóg zapłać.

Cytat:A walce równość i sprawiedliwość społeczną, ma być jeszcze ostrzej. Najzabawniejsze jest zaś zerknięcie w filmach nominowanych do Oscara. Spora część nie spełnia obu warunków mimo bycia filmami świetnymi. Jedno w tym jest dobre. Łatwo będzie obstawiać kto wygra...

Ostatnio w Niemczech na wyborach Miss Germany wybrano 35-latkę, i przy okazji matkę. Jury też, dla odmiany, złożone z samych kobiet. Niby OK, ale z drugiej strony mam podobne uczucia, jak w roku 2002, kiedy oskarami nagradzano hurtem murzynów. Za niekoniecznie najlepsze ich role. Tu też, decyzja wysoce "polityczna", kobieta może i ładna, no ale przecież widać, że to nie to decydowało. Więc może zamiast poprawnościowo politycznych wygibasów należało odwołać całą seksistowską imprezę?

https://www.suedkurier.de/ueberregional/...1,10442633
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#26
bert04 napisał(a): Dzaiałania szefa mogą dać o tyle, że z tych wspomnianych dwóch ćwiartek jedna się poważnie zastanowi, a ta druga będzie pewna, że w razie obsmarowywania gównem szef także ich weźmie w obronę. Ale to już kwestia kultury pracy w firmie.

Nie zmienia to faktu, że szef za bardzo tej kultury nie tworzy i tworzy ją tym mniej im większa firma. No chyba, że każdy menago jest oddelegowany tylko do pilnowania aby ta kultura była była jak najbardziej "owocowo-czwartkowa".


Cytat:Czy wspomniany pamflet IKE-i to wspomaga czy nie, jest kwestią dyskusyjną. Jak na razie spowodował, że jeden z tej 1/8 zdeterminowanych się ujawnił i wyleciał. Ale wiadomo, że następny będzie się tylko lepiej krył.

No właśnie.

Cytat:No to zależy od atrakcyjności pracodawcy i rynku pracy. Dopóki IKEA płaci lepsze stawki niż Biedronka (nie wiem, nie sprawdzałem), może wymagać, bo zawsze znajdzie następnych. I nie, nie będzie musiała wymieniać całego składu.

Sprawdziłem, i faktycznie Ikea płaci lepiej. Menago ma nawet 4k netto a stawka godzinowa dla szeregowca to 20-26 złotych brutto za godzinę, co już jest godziwą stawką, ale jakieś zawrotne sumy to nie są, więc za takie kwoty nie musi się bać o pracowników. Poza tym Ikee są w dużych miastach, a problem jakiejś nagminnej homofobii też jakiś wielki w nich nie jest, bo miasto zapewnia anonimowość.

Cytat:Rozumiem ironię, ale chyba już dyskusja jest zbyt poważna na takie teksty. A narzędzia prawne są ważne w takich firmach, w których nie da się wprowadzić kultury pracy oddolnie, gdyż panują tam prawa dżungli.

A ile takowych jest? Jeżeli wysoka agresja nie wiąże się z wysokim zyskiem to firma po prostu pada, bo wyniki wypracowuje się zgranym teamem. Toż każda normalna książka o ekonomii o tym mówi.
Cytat:Patrz niżej. Czasem w telewizji dają potem takie filmy, gdzie w ramach zakładów jakaś laska przejdzie nago między biurkami. Niby też jest model pracy, może szef uważa, że dzięki temu będzie miał lepsze wyniki na giełdach, no ale nie uważam, że to dobry kierunek rozwoju.

Takie rzeczy to weryfikuje rynek i to raczej dość szybko.

Cytat:Z falą jest tak, że w niektórych firmach, klasach, kompaniach jest fala. A w niektórych nie jest. Jeżeli szef, nauczyciel czy kapitan pozwoli na falę, to może oszczędzi sobie roboty, ale potem to sekretarka, bully czy kapral rządzą firmą. Dobry szef powinien więc dbać o kulturę pracy, także w dobrze pojętym własnym interesie. Powinien też stosować selekcję, żeby do pracy przyjmować ludzi nastawionych na współpracę, a zwalniać tych nastawionych na warcholenie.

No ba. Jednak i tak musi pracować na tym co ma pod ręką, bo tekst, że "na twoje miejsce mam 100 kolejnych", nie ma racji bytu.


Cytat:Oczywiście w pewnych branżach agresja jest w cenie a szef naoglądał się "Wilka z Wall Street" i chce tymi metodami podbić rynek. Albo, co częściej, jest mu obojętne, byle mu dupy nie zawracać, więc firmą trzęsie sekretarka, majster czy nawet magazynier.

I firma n-tego trzęsienia nie przetrwa jak zaczną z niej ludzie uciekać, więc system sam się koryguje. Co nie rośnie to gnije.

Cytat:Jeżeli trafisz na szefa, który organizuje imprezę dla załogi z rodzinami, to może być ciężko.

Ja po prostu olewam imprezy. Wiem, że niektórzy mają instynkt stadny, ale olać i wykpić się to nie sztuka.

Cytat:Również wpieprzanie się różnych kumoter do nie swojego życia jest w pewnych kręgach traktowane jako okazywanie zainteresowania.


I mało eleganckie odgryzanie się jest tu jak najbardziej na miejscu. Ewentualne opryskliwe powiedzenie wprost, żeby siebie pilnowali. Sprawdzone. Działa.


Cytat:W najgorszym przypadku gej może być potraktowany jako buc, który nic nie mówi, albo może być wystawiony na próby swatania, no bo taki młody przystojny kawaler, co i ciuchy modne nosi i takie dobre lunchboxy z domu przynosi to musi być dobr partia.

I szczerze powiedziawszy jak ktoś nie umie sobie poradzić wśród ludzi, to jest najpewniej pierdołą. Akurat jestem jeszcze kawalerem i już najdziwniejsze rzeczy w związku z tym mnie spotykały, ale nigdy mi do głowy nie przyszło, aby komukolwiek pozwalać na grzebaniu w moim życiu. A przynajmniej na grzebaniu w taki sposób jakiego ja nie chcę. I owszem sytuacje bywają upierdliwe, ludzie do szczętu głupi i wścibscy, ale jak trzeba być głupim i słabym, aby sobie z nimi nie radzić za pomocą najprostszych środków?

Cytat:To są właśnie te momenty, w których się nie zgadzm z Tobą. Parafrazując profesora Charlesa Xaviera, są osoby, tak wśród LGBT+ jak i wśród homofobów, którym zależy na konfrontacji.

No ale tu się akurat zgadzamy. Już Nietzsche pisał, że kto żyje ze zwalczania wroga, ten jest żywo zainteresowany aby ów wróg miał się jak najlepiej.


Cytat:Aktualny proces o zniszczenie objazdowej furgonetki to dobry przykład. Nie oznacza to, że należy iść ich tropem i wpadać w ich pułapki myślowe. Wbrew obiegowym opiniom geje, lesby i inne diversy to po prostu ludzie. Inni, czasem mocno inni, ale ludzie.

No ludzie, ludzie. Nie wiem tylko dlaczego traktować ich jakoś inaczej niż innych ludzi.


Cytat:Tu też, decyzja wysoce "polityczna",

No ja się mocno dziwiłem swego czasu, skąd w ogóle taki nacisk na "docenianie" mniejszości i jakoś niedawno trafiłem na listę "lewicowych" lektur obowiązkowych i zrobiłem risercz. I już mnie nie dziwi nic. Większość tego co sprawdziłem to rozważania filozoficzno-teoretyczne jak zbudować platoński raj za pomocą lewicowego populizmu. Ogólnie chodzi o to, aby uczynić się nietykalnymi poprzez agresywną reakcję na każdy atak i powiązanie lewicowości ze wszelkimi mniejszościami i słabościami, bo wtedy atak na dowolnego lewicowca będzie odbierany jak atak na kobietę, upośledzonego czy słabszego ogólnie. Choćby ów lewicowiec był zdrowy jak ryba i silny jak tur, to już kolektywne lamenty uczynią go nietykalnym, bo reakcja społeczna w teorii ma być taka sama jak reakcja na przemoc wobec słabszych.

Cytat:Więc może zamiast poprawnościowo politycznych wygibasów należało odwołać całą seksistowską imprezę?

A to już inny aspekt. Aspekt przejmowania seksistowsko zdominowanych dziedzin życia i osłabienie samczego dyktatu piękna. Docelowo ma być albo "neoagoge" według jednego nurtu czyli taka totalna demokracja, gdzie wszystko jest wynikiem wybierania wszystkiego przez wszystkich, albo dyktatura tych najświatlejszych wybieranych przez wszystkich. Koniec końców ma być jakiś populizm i taka impreza jest świetną reklamą, bo docenia te osoby, które nie spełniają wyśrubowanych samczych wzorców. Przybliża praktykę do teorii. W życiu tego nie zlikwidują. Najwyżej za kilka lat wygra Murzyno-cyganka z wodogłowiem.


[/quote]
Sebastian Flak
Odpowiedz
#27
ZaKotem napisał(a): A jak ktoś jest, bo taką już ma naturę, to co - do wora, wór do jeziora?

Tacy ludzie chyba sami siebie zabijają.

ZaKotem napisał(a): Owszem, społeczeństwo złożone z samych wrażliwców byłoby denerwujące, ale czy społeczeństwo, w którym nie można być wrażliwym, takim lub owakim, czegoś jednak nie traci?

Nie można być wrażliwym nie tylko ze względu na społeczeństwo ale przede wszystkim dlatego, że ten świat jest okrutny i wrażliwiec dozna przykrości nie tylko ze strony społeczeństwa. Trzeba umieć to wszystko jakoś znosić.

ZaKotem napisał(a): Wrażliwość to słabość, zgoda, ale człowiek słaby w jakiejś kategorii może być silny w innej. I tę jego siłę można wykorzystać dla dobra wszystkich, ale tylko pod warunkiem, że się go chroni tam, gdzie ma słabiznę. Dążenie do eliminacji słabych jednostek to jest właśnie spartańska utopia faszystów, która jeszcze nigdy żadnego społeczeństwa nie wzmocniła, a liczne tragicznie osłabiła.

A kto tu chce Sparty? Piszę jedynie, że ten świat nie jest dla wrażliwych. Żeby znieść to co nam życie przynosi trzeba być chociaż trochę szajbniętym psychopatą.
Odpowiedz
#28
lumberjack napisał(a): Tacy ludzie chyba sami siebie zabijają.

Dziś coraz częściej udaje się ich od tego uratować, także przeciwdziałając różnym formom przemocy względem słabszych. I to się dziś prawdopodobnie opłaca. Mamy takie czasy, że nie tracimy cenniejszego niż kiedykolwiek kapitału ludzkiego, dzięki temu, że potrafimy coraz lepiej zapobiegać chorobom psychicznym typu depresji oraz leczyć cierpiących na nie ludzi. To się tym mocniej opłaca, że wbrew piewcom darwinizmu społecznego, w ten sposób zyskujemy większą różnorodność w puli genetycznej populacji, korzystając z tego, co występuje czasami wraz z zaburzeniami psychicznymi, jak właśnie większa wrażliwość, wyobraźnia, jednocześnie potrafiąc ograniczyć autodestruktywność tych osób i zredukować szkodliwe efekty zaburzeń.

p.s.
W niedzielę postaram włączyć bardziej w dyskusję, bo na razie mam do dyspozycji tylko telefon, a zaraz czeka mnie weselicho znajomych.
"Sokrates nieodmiennie doprowadzający sofistę do milczenia- czy skłaniał go do milczenia prawomocnie? - Tak, sofista nie wie tego, co myślał, że wie; ale to nie jest jeszcze triumf Sokratesa. Nie może tu chodzić o: „A widzisz! Ty tego nie wiesz!" - ani o triumfalne: „A więc wszyscy nic nie wiemy!""
Odpowiedz
#29
Gawain napisał(a): Nie zmienia to faktu, że szef za bardzo tej kultury nie tworzy i tworzy ją tym mniej im większa firma. No chyba, że każdy menago jest oddelegowany tylko do pilnowania aby ta kultura była była jak najbardziej "owocowo-czwartkowa".

Nie wiem, czy każdy jest oddelegowany, ale dbanie o kulturę pracy jest ważne tak w małych jak i w dużych firmach, kompetencja socjalne jest (a przynajmniej powinna być) jednym z kryteriów przy rozdzielaniu stanowisk kierowniczych.

I jedna uwaga, właśnie w małych firmach niebezpieczeństwo dominacji jakichś ekstremistów jest większe, niż w dużych. Odchył statystyczny sprawia, że u janusza _biznesu rzeczywiście 6 z 8 pracowników może być ostrymi homofobami (zwłaszcza jak są jeszcze powiązani rodzinnie i pod wpływem jakiegoś nawiedzonego miejscowego proboszcza). Także w małej firmie zwolnienie jednego lub dwóch pracowników może oznaczać załamanie wieloletnich kontaktów z klientami lub odpływ know-how ważnego w wewnętrznych procesach. W średniej firmie tych ostrych homofobów może też będzie 6, ale na 80 pracowników, reszta będzie odzwierciedlała przekrój społeczny. I tu można się pozbyć całej szóstki bez jakiegoś większego kryzysu.


Cytat:Poza tym Ikee są w dużych miastach, a problem jakiejś nagminnej homofobii też jakiś wielki w nich nie jest, bo miasto zapewnia anonimowość.

Ikee są często na obrzeżach miast więc zatrudniają ludzi z peryferii metropolii.

Cytat:A ile takowych jest? Jeżeli wysoka agresja nie wiąże się z wysokim zyskiem to firma po prostu pada, bo wyniki wypracowuje się zgranym teamem. Toż każda normalna książka o ekonomii o tym mówi.

Są firmy, które pracują zgranym teamem, ale upadają. Są firmy, w których ludzie średnio co dwa lata są wymieniani, a działają nadal. To drugie właśnie w średnich firmach, przynajmniej w mojej branży, dlatego od nich stronię, mimo że kuszą zarobkami. Ale cenię bardziej jakość życia w czasie tych 8 godzin siedzenia w biurze.

Cytat:Takie rzeczy to weryfikuje rynek i to raczej dość szybko.

Obawiam się, że nie doceniasz inercji rynku. Spytaj się lumbera, ilu januszy_biznesu jeszcze działa w jego okolicy, a przecież teoretycznie to powinna być już prehistoria.

Cytat:No ba. Jednak i tak musi pracować na tym co ma pod ręką, bo tekst, że "na twoje miejsce mam 100 kolejnych", nie ma racji bytu.

Słusznie, i teraz pomyś: jeżeli rynek jest jaki jest, to czy szef powinien dbać o przyjazną atmosferę w pracy, w której każdy czuje się dobrze, niezależnie od tego, z kim i jak sypia? Czy też powinien się obawiać, że jakichś dwóch gejofobów wrobi go w zniknięcie tuszu do drukarki a reszta nie kiwnie palcem?

Cytat:I owszem sytuacje bywają upierdliwe, ludzie do szczętu głupi i wścibscy, ale jak trzeba być głupim i słabym, aby sobie z nimi nie radzić za pomocą najprostszych środków?

Tak eksperymentalnie odpalę moduł empatii. Jeżeli wzrastam w środowisku, w którym ksiądz z ambony prawi kazania o dżenderach, w którym katecheta w szkole cytuje co bardziej homofobiczne kawałki z NT, w którym "ty pedale" obok "ty żydzie" są powszechnymi obelgami, jeżeli znam osobę, lub sam jestem osobą, która choć raz została pobita za samo podejrzenie gejostwa to owszem, być może będę tym "głupim i słabym".

A teraz wyłączając ten moduł, nawet bez gejostwa już w życiu mobbingu doświadczałem. Udało mi się z tego wybrnąć, ale nie dlatego, że jakiś mister Miyagi mnie wytrenował na Karate Kida, albo bo ukąsił mnie radioaktywny pająk. Ale dlatego, że znalazłem środowisko bardziej przyjazne i mniej agresywne.

Dlatego: może gdybyś Ty, Gawainie, był 100% gejem, to by Ci takie regulacje nie były potrzebne, ale na tym świecie jest jeszcze sporo takich, którzy bez tego zostaną zadeptani. Nie mierz wszystkich swoją miarką.




Cytat:No ja się mocno dziwiłem swego czasu, skąd w ogóle taki nacisk na "docenianie" mniejszości i jakoś niedawno trafiłem na listę "lewicowych" lektur obowiązkowych i zrobiłem risercz. I już mnie nie dziwi nic. Większość tego co sprawdziłem to rozważania filozoficzno-teoretyczne jak zbudować platoński raj za pomocą lewicowego populizmu. Ogólnie chodzi o to, aby uczynić się nietykalnymi poprzez agresywną reakcję na każdy atak i powiązanie lewicowości ze wszelkimi mniejszościami i słabościami, bo wtedy atak na dowolnego lewicowca będzie odbierany jak atak na kobietę, upośledzonego czy słabszego ogólnie. Choćby ów lewicowiec był zdrowy jak ryba i silny jak tur, to już kolektywne lamenty uczynią go nietykalnym, bo reakcja społeczna w teorii ma być taka sama jak reakcja na przemoc wobec słabszych.

Sorry za moją podejrzliwość, ale brzmi trochę jak jakaś lewicowa wersja protokołów mędrców syjonu, znaleziona na polonia christianica w tłumaczeniu z hiszpańskiego, gdyż po angielsku oryginału już nie można dostać oficjalnie.


Cytat:A to już inny aspekt. Aspekt przejmowania seksistowsko zdominowanych dziedzin życia i osłabienie samczego dyktatu piękna. Docelowo ma być albo "neoagoge" według jednego nurtu czyli taka totalna demokracja, gdzie wszystko jest wynikiem wybierania wszystkiego przez wszystkich, albo dyktatura tych najświatlejszych wybieranych przez wszystkich. Koniec końców ma być jakiś populizm i taka impreza jest świetną reklamą, bo docenia te osoby, które nie spełniają wyśrubowanych samczych wzorców. Przybliża praktykę do teorii. W życiu tego nie zlikwidują. Najwyżej za kilka lat wygra Murzyno-cyganka z wodogłowiem.

Tak daleko może nie, ale w świecie mody już dziś są takie osoby:

[Obrazek: 43228-201707181504-lg2.jpg?t=1500387306]

https://londynek.net/wiadomosci/article?jdnews_id=45681

Lub takie

[Obrazek: z18624498V,Modelka-z-bielactwem--Kanadyj...nnie--.jpg]

https://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,13747...rects=true

Może to tylko moda na odmienność, bo już przejadło się pokazywanie odwiecznie tych samych lub takich samych modelek. Lub to takie polityczne mizganie się do diversity. Lub po prostu to jest ogólny trend i tyle. Wydaje mi się, że po trochu z wszystkiego powyższego.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#30
bert04 napisał(a): Nie wiem, czy każdy jest oddelegowany, ale dbanie o kulturę pracy jest ważne tak w małych jak i w dużych firmach, kompetencja socjalne jest (a przynajmniej powinna być) jednym z kryteriów przy rozdzielaniu stanowisk kierowniczych.

Zgoda.

Cytat:I jedna uwaga, właśnie w małych firmach niebezpieczeństwo dominacji jakichś ekstremistów jest większe, niż w dużych. Odchył statystyczny sprawia, że u janusza _biznesu rzeczywiście 6 z 8 pracowników może być ostrymi homofobami (zwłaszcza jak są jeszcze powiązani rodzinnie i pod wpływem jakiegoś nawiedzonego miejscowego proboszcza).

No podobne przyciąga podobne to kumam.



Cytat:Także w małej firmie zwolnienie jednego lub dwóch pracowników może oznaczać załamanie wieloletnich kontaktów z klientami lub odpływ know-how ważnego w wewnętrznych procesach. W średniej firmie tych ostrych homofobów może też będzie 6, ale na 80 pracowników, reszta będzie odzwierciedlała przekrój społeczny. I tu można się pozbyć całej szóstki bez jakiegoś większego kryzysu.

No spoko, ale jak się wybiera na zasadzie stażu pracy to po co usuwać sześciu skoro można jednego jako "konfliktowego". Na własne oczy widziałem takie cóś. I stoi za tym nieubłagana logika Januszy.

Cytat:Ikee są często na obrzeżach miast więc zatrudniają ludzi z peryferii metropolii.

Racja.

Cytat:Są firmy, które pracują zgranym teamem, ale upadają.


Przy wysokiej konkurencji i niskich marżach. Duży segment rynku to to nie jest.


Cytat:Są firmy, w których ludzie średnio co dwa lata są wymieniani, a działają nadal. To drugie właśnie w średnich firmach, przynajmniej w mojej branży, dlatego od nich stronię, mimo że kuszą zarobkami. Ale cenię bardziej jakość życia w czasie tych 8 godzin siedzenia w biurze.

No ja też dochodzę do takiego wniosku.

Cytat:Obawiam się, że nie doceniasz inercji rynku. Spytaj się lumbera, ilu januszy_biznesu jeszcze działa w jego okolicy, a przecież teoretycznie to powinna być już prehistoria.

No właśnie chyba tak. W mojej okolicy Januszexy ciężko przędą, bo ludzie mają ich w dupie po prostu. Powstają sieciówki handlowe w miejsce Januszpoli. Firmy "rodzinne" albo płacą lepiej i podnoszą standardy albo ludzie od nich uciekają, bywa, że za granicę, a coraz częściej do konkurencji. I to jest powiatowa Polska B rzut beretem od Bugu.

Cytat:Słusznie, i teraz pomyś: jeżeli rynek jest jaki jest, to czy szef powinien dbać o przyjazną atmosferę w pracy, w której każdy czuje się dobrze, niezależnie od tego, z kim i jak sypia? Czy też powinien się obawiać, że jakichś dwóch gejofobów wrobi go w zniknięcie tuszu do drukarki a reszta nie kiwnie palcem?

Ja myślę, że szef to nie bardzo ma jak na to wpływać. A już zwłaszcza w większych grupach, gdzie pracuje się zespołami. A jak są tylko brygadziści, którzy koordynują zadaniami a nie mają płacone za "pilnowanie" to już całkiem wolność i swoboda.

Cytat:I owszem sytuacje bywają upierdliwe, ludzie do szczętu głupi i wścibscy, ale jak trzeba być głupim i słabym, aby sobie z nimi nie radzić za pomocą najprostszych środków?

Cytat:Tak eksperymentalnie odpalę moduł empatii. Jeżeli wzrastam w środowisku, w którym ksiądz z ambony prawi kazania o dżenderach, w którym katecheta w szkole cytuje co bardziej homofobiczne kawałki z NT, w którym "ty pedale" obok "ty żydzie" są powszechnymi obelgami,

Wypisz wymaluj Polska B w wersji light. Ja osobiście mieszkam w Polsce B w wersji hardcore, dzielnica na zadupiu, nazywana XIII bo całą patologię z obrębu gminy ukiszono w najpierw trzech, a potem jak jeden spłonął to w dwóch czworakach. Pomyśl o jakiejś losowej patologii, a najprawdopodobniej co najmniej jeden przedstawiciel gdzieś tu jest. I pobyt tutaj uczy kilku ważnych rzeczy. Pierwsza - socjalizm nie działa. Druga - normalni ludzie nie grzebią ludziom w gaciach ani życiorysie. Trzecia - jak masz do czynienia z nienormalnymi to a) są zjebani, bo sobie chcą podnieść poczucie wartości, bo wszystkie obiektywne wskaźniki wskazują, że już dawno głupimi ryjami przeryli dno, zatem trzeba sprawić, żeby ryli jeszcze mocniej, bo to nie tylko sprawiedliwe ale przede wszystkim zabawne, jak idiota sam sobie krzywdę robi.
b) są zjebani, bo im tak wygodnie kisnąć sobie. No i niech se kisną.

Cytat: jeżeli znam osobę, lub sam jestem osobą, która choć raz została pobita za samo podejrzenie gejostwa to owszem, być może będę tym "głupim i słabym".

Może moje sto kilo wagi nie pozwala się wczuć, ale z tego co wiem wystarczy tylko sprawiać wrażenie, że możesz oddać i już wszelkiej maści wojownicy ulicy srają po gaciach.

Cytat:A teraz wyłączając ten moduł, nawet bez gejostwa już w życiu mobbingu doświadczałem. Udało mi się z tego wybrnąć, ale nie dlatego, że jakiś mister Miyagi mnie wytrenował na Karate Kida, albo bo ukąsił mnie radioaktywny pająk. Ale dlatego, że znalazłem środowisko bardziej przyjazne i mniej agresywne.

A ja się nauczyłem, że po prostu trzeba oddawać pięknym za nadobne. I nie trzeba być Lucky Lukiem ani chodzić w trykocie. Wystarczy być niestrawnym jak hieny próbują cię zeżreć, żeby im próby się sraczką odbiły. Bo najwiekszym kłamstwem jakie wtrynia się dzieciom to to, że zawsze trzeba być grzecznym i że nie wolno oddawać. Jak już odkryłem, że największe lamusy i pozerzy to najczęściej zestrachane i pełne kompleksów istoty to wnioski były jasne.

Cytat:Dlatego: może gdybyś Ty, Gawainie, był 100% gejem, to by Ci takie regulacje nie były potrzebne, ale na tym świecie jest jeszcze sporo takich, którzy bez tego zostaną zadeptani. Nie mierz wszystkich swoją miarką.

Ano się staram, tylko ja mam chyba jakiś tryb problomowo-zadaniowy, którego nie umiem ominąć. Jak widzę problem to szukam rozwiązania. I z reguły chwila podumania sprawia, że wystarczy wywlec te kompleksy i podpuścić debila, aby się w nich taplał. Jak lubi poniżać, to poniżyć. Jak lubi straszyć, to postraszyć. Ani nie trzeba być do tego Einsteinem, ani Supermenem. Wystarczy być wyrachowanym.




Cytat:Sorry za moją podejrzliwość, ale brzmi trochę jak jakaś lewicowa wersja protokołów mędrców syjonu, znaleziona na polonia christianica w tłumaczeniu z hiszpańskiego, gdyż po angielsku oryginału już nie można dostać oficjalnie.

Nic na to nie poradzę. Spora część tych lektur to wskazywanie, że prawicowe populistyczne zwierzęta zdominowały uciśnionych i owi uciśnieni już sami nie wiedzą co jest dla nich dobre. A dobry jest lewicowy populizm, który doprowadzi do nastania Nowej Demokracji i Redystrybucji. Tylko, żeby tego dokonać trzeba być nietykalnym, bo przyjdą smalce alfa i Oświeconym wpierdol spuszczą. A spuszczą bo mają kapitał, który jest przedłużeniem członków.

Cytat:Tak daleko może nie, ale w świecie mody już dziś są takie osoby:

[Obrazek: 43228-201707181504-lg2.jpg?t=1500387306]

https://londynek.net/wiadomosci/article?jdnews_id=45681

Lub takie

[Obrazek: z18624498V,Modelka-z-bielactwem--Kanadyj...nnie--.jpg]

https://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,13747...rects=true

Może to tylko moda na odmienność, bo już przejadło się pokazywanie odwiecznie tych samych lub takich samych modelek. Lub to takie polityczne mizganie się do diversity. Lub po prostu to jest ogólny trend i tyle. Wydaje mi się, że po trochu z wszystkiego powyższego.

No ale te dwie osoby są "estetyczne" chłop z nogą i kobieta pomalowana na zielono dlaej mieli by przyjemne twarze i proporcje.

Są też odchyły od piękna o wiele szersze:

https://buzzgorilla.pl/15-niezwyklych-modelek/

I tutaj może paść pytanie kiedy wejdą w poczet Nowego Sprawiedliwego Kanonu Piękna zamiast jakiejś tam Cary Delvigne na przykład.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#31
Gawain napisał(a): I tutaj może paść pytanie kiedy wejdą w poczet Nowego Sprawiedliwego Kanonu Piękna zamiast jakiejś tam Cary Delvigne na przykład.

Wtedy, gdy A(s)/P(s) < A(x)/P(x), gdzie
A(s) - odsetek ludzi, którzy uznają za atrakcyjne modelki o standardowej urodzie
P(s) - liczba producentów, którzy używają do reklamy modelek o standardowej urodzie
A(x) - odsetek ludzi, którzy uważają za atrakcyjne modelki o urodzie ekscentrycznej
P(x) - liczba producentów, którzy takie zatrudniają.

Nawet jeśli 99% potencjalnych klientów uzna typową modelkę za atrakcyjną (choćby podświadomie, bo tak ma działać reklama), ale są atakowani reklamami stu producentów z takimi samymi laskami na wabia, to prawdopodobieństwo zadziałania konkretnego wabia wynosi 0,99%. Jeśli zaś tylko 1% uznaje modelkę za atrakcyjną, ale tylko jedna firma ją pokazuje, to reklama tej firmy zadziała z prawdopodobieństwem 1%, a więc większym i opłaca się taką modelkę wystawić.

Czyli im większa konkurencyjność i wolny rynek, tym więcej "lewicowej" kultury i estetyki, a im większa stagnacja i korupcja, umożliwiająca monopole, tym więcej "prawicowych" Obiektywnych Uniwersalnych Norm Jak Bóg Przykazał.
Odpowiedz
#32
Gawain napisał

Cytat:Większość tego co sprawdziłem to rozważania filozoficzno-teoretyczne jak zbudować platoński raj za pomocą lewicowego populizmu.

Mamy odmianę nowa odmianę starego hasła. Kiedyś "komunizm nas zbawi" w nowej formie - "gender nas zbawi", kolejna wersja raju na Ziemi.


E.T. napisał

Cytat:Tłumacząc na nasze, jeśli gej w pracy zmuszony jest wysłuchiwać dowcipy kolegów kuców, które toleruje przełożony, będzie się gorzej czuł w pracy, pogorszy się jego komunikacja z kolegami i szefem, będzie być może unikał przyjścia do pracy w swoje gorsze dni, bo by nie zniósł tego towarzystwa, ostatecznie zaś być może szef go zwolni widząc jego nieefektywność i brak zaangażowania, tracąc potencjalnie świetnego pracownika (takim się zapowiadał na początku). Gej ostatecznie znajdzie sobie inne miejsce pracy, w którym nie zostanie wykorzystany jego potencjał, ale przynajmniej będzie się tam dobrze czuł. I przez realizowanie się takich i wielu innych związanych z dyskryminacją scenariuszy traci gospodarka, szczególnie w krajach wysokorozwiniętych, gdzie kapitał ludzki ze względu na wartość wysokich kompetencji gra ogromną rolę w budowaniu potencjału ekonomicznego kraju.

A co z tymi, którzy czują się takiej sytuacji źle z kolegami gejami chwalącymi się "małżeńskimi" fotkami, co dalej spowoduje spadek ich wydajności? Będą milczącą, potakującą ze strachu przed oskarżeniem o homofobie w przyszłości mniejszością. Czy to bierzesz pod uwagę?
Odpowiedz
#33
O, to też ciekawy wątek. Jeśli chodzi o tolerowanie gejów i ich gejizmu, to bym nie płakał jak Gladiator, ale przymus tolerowania mniejszości muzułmańskiej w pracy na bank będzie działał negatywnie na wydajność w pracy oraz na gospodarkę.

Cytat:Jean-Christophe Lagarde, przewodniczący Unii Demokratów i Niezależnych (UDI), wywołał burzę stwierdzeniem, że zamknięcie fabryki Peugeot-Citröen w grudniu 2013 r. związane było m.in. z żądaniami religijnymi muzułmańskich pracowników

Muzułmanie, jego zdaniem, żądali wprowadzenia przerw w pracy na modlitwę, co doprowadziło do spadku produktywności. Lagarde, który jest także merem Drancy, miejscowości na północnych przedmieściach Paryża, stwierdził, że otrzymał informację o tej sytuacji od dyrektorów w trakcie lunchu w siedzibie fabryki już pod koniec 2011 r. Przedsiębiorstwo zaprosiło polityków w celu ogłoszenia zamiaru i wyjaśnienia przyczyn zamknięcia fabryki zatrudniającej trzy tysiące pracowników.

Pierre-Olivier Salmon, rzecznik Peugeota, powiedział, że nie będzie komentował tej sprawy. „Odpowiedzialność za to twierdzenie ponosi osoba, która jest jego autorem. Zamknięcie fabryki w Aulnay-sous-Bois należy rozpatrywać w kontekście sytuacji finansowej firmy pomiędzy 2010 i 2013 r. Podjęte środki były niezbędne, żeby zapewnić firmie przetrwanie” – wyjaśnił. Salmon nie powiedział jednak, że twierdzenie Lagarde’a było nieprawdziwe.

[...]Fabryka była typowa dla francuskiego przemysłu samochodowego pod tym względem, że większość jej pracowników stanowili muzułmanie. Wojujący islam pojawił się we Francji w latach 1980. Wraz z szerzeniem się na przedmieściach – a więc tam gdzie lokowano fabryki – salafickiej ideologii zasilanej saudyjskimi pieniędzmi, pracownicy zaczęli golić głowy, zapuszczać brody i nosić islamskie stroje.

Konstruktorzy samochodów zaczęli włączać islamskie praktyki do modelu zarządzania, wydzielając pomieszczenia do modlitwy i dostosowując grafik do godzin modlitw i ramadanu. Powstały stowarzyszenia pracownicze, mające zaspokajać potrzeby muzułmańskiego personelu, organizować uroczystości religijne, pielgrzymki do Mekki oraz transport zmarłych pracowników do Afryki Północnej.

Tego typu polityka sprzyjała przemysłowi, ponieważ ograniczała do minimum konflikty i spory na tle religijnym w miejscu pracy, oraz wspierała zaangażowanie pracowników. Popierali ją również przedstawiciele związków zawodowych. Nie tylko ich wybór na funkcje zależał od głosów muzułmańskich pracowników, ale w niektórych przypadkach sami byli powiązani z Bractwem Muzułmańskim.

Fakt, że Lagarde – mając świadomość, że jego komentarz mógł wzbudzić kontrowersje – wyraził taką opinię, pokazuje, że znikają tematy tabu, które towarzyszyły kwestiom związanym z zatrudnianiem muzułmanów od trzydziestu lat. Miejsce islamu we francuskim społeczeństwie jest teraz jednym z głównych tematów tegorocznej kampanii prezydenckiej.

https://euroislam.pl/islamskie-obyczaje-...-przemysl/

Praca z gejem nie wpłynęłaby na mnie negatywnie, ale z muzułmaninem, który ma co chwila przerwę, bo modlitwa, kiedy w tym czasie niemuzułmanin musi zasuwać, będzie wpływało na pracę negatywnie. Z tego co czytałem w przeróżnych skrajnie rasistowsko-nazistowsko-faszystowsko-antyislamskich komentarzach najgorzej jest pracować z muzułmaninami w trakcie gdy mają Ramadan, bo nic nie żrą ani nic nie piją od świtu do wieczoru i nie mają siły na wydajną pracę - w tym czasie ich nieislamscy współpracownicy albo będą zasuwać (i się frustrować) za dwóch za pensję dla jednego albo nie - wtedy z kolei zakład pracy będzie miał zmniejszoną wydajność, czyli islam ma negatywny wpływ na gospodarkę.
Odpowiedz
#34
Ech lumber, jeżeli w tak niereligijnym temacie odpala ci się islamofobiczny whataboutyzm, to może jednak rację miała znaLezczyni. Są tacy, co w każdym temacie o dupie, ty w każdym temacie, no właśnie.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#35
Gladiator napisał(a): A co z tymi, którzy czują się takiej sytuacji źle z kolegami gejami chwalącymi się "małżeńskimi" fotkami, co dalej spowoduje spadek ich wydajności? Będą milczącą, potakującą ze strachu przed oskarżeniem o homofobie w przyszłości mniejszością. Czy to bierzesz pod uwagę?
A co z takimi, co czują się źle w towarzystwie szczęśliwych ludzi i pragną ich nieszczęścia? Otóż tacy ludzie są wredni. Zatrudnianie wrednych ludzi generalnie jest dla przedsiębiorcy niekorzystne, więc słuszne jest i sprawiedliwe, jeśli tacy ludzie będą bezrobotni i bezdomni.
Odpowiedz
#36
bert04 napisał(a): Ech lumber, jeżeli w tak niereligijnym temacie odpala ci się islamofobiczny whataboutyzm

Cytat:Ekonomia równouprawnienia, nie tylko LGBT


bert04 napisał(a): to może jednak rację miała znaLezczyni. Są tacy, co w każdym temacie o dupie, ty w każdym temacie, no właśnie.

W każdym temacie? Możesz mi wyliczyć w ilu ostatnich tematach pisałem o islamie?
Odpowiedz
#37
Gladiator napisał(a): A co z tymi, którzy czują się takiej sytuacji źle z kolegami gejami chwalącymi się "małżeńskimi" fotkami, co dalej spowoduje spadek ich wydajności? Będą milczącą, potakującą ze strachu przed oskarżeniem o homofobie w przyszłości mniejszością. Czy to bierzesz pod uwagę?

Oczywiście, że biorę i po pierwsze rzecz w tym, że to będzie mniejszość, która na dodatek jednak nie będzie szczególnie cierpiał na tym, że kolega gej będzie w pracy rozmawiał z innymi o swoim życiu prywatnym, bo ta mniejszość wciąż będzie mogła tak samo dzielić się swoim życiem, a jeśli rozpatrzymy sprawę szerzej, to będą oni tak samo wolni od przemocy, od gorszego dostępu do opieki zdrowotnej, edukacji, a co więcej już dzisiaj np. psychoterapia akceptacji i zaangażowania (ACT) pomaga radzić sobie z tego typu problemami, jak homofobia. Takich, którym gej w pracy będzie autentycznie spędzał sen z powiek i zmniejszał ich wydajność, czy ogólnie takich, którym otwarte i akceptujące mniejszość LGBT społeczeństwo będzie w podobnym stopniu ograniczało szansę rozwinięcia pełnego potencjału, będzie jakaś garstka ogarnięta obsesją homofobiczną i nie chcąca tego zmieniać, pomimo istnienia środków po temu (wspomniana psychoterapia). Dlatego bardziej opłaca nam się akceptacja osób LGBT.
"Sokrates nieodmiennie doprowadzający sofistę do milczenia- czy skłaniał go do milczenia prawomocnie? - Tak, sofista nie wie tego, co myślał, że wie; ale to nie jest jeszcze triumf Sokratesa. Nie może tu chodzić o: „A widzisz! Ty tego nie wiesz!" - ani o triumfalne: „A więc wszyscy nic nie wiemy!""
Odpowiedz
#38
ZaKotem napisał(a): Wtedy, gdy A(s)/P(s) < A(x)/P(x), gdzie
A(s) - odsetek ludzi, którzy uznają za atrakcyjne modelki o standardowej urodzie
P(s) - liczba producentów, którzy używają do reklamy modelek o standardowej urodzie
A(x) - odsetek ludzi, którzy uważają za atrakcyjne modelki o urodzie ekscentrycznej
P(x) - liczba producentów, którzy takie zatrudniają.

Więc logiczne jest, że gdy P(x) będzie wzrastać niezależnie od reszty czynników, (bo modę dyktują... dyktatorzy mody i jak im się coś w głowie ulęgnie, to to właśnie jest modne), to A(x) także wzrośnie. Stąd w końcu te sprzeciwy społeczne wobec popularyzowania zdjęć anorektyczek albo skrajnie szczupłych kobiet obrabianych w photoshopie.

Cytat:Nawet jeśli 99% potencjalnych klientów uzna typową modelkę za atrakcyjną (choćby podświadomie, bo tak ma działać reklama), ale są atakowani reklamami stu producentów z takimi samymi laskami na wabia, to prawdopodobieństwo zadziałania konkretnego wabia wynosi 0,99%. Jeśli zaś tylko 1% uznaje modelkę za atrakcyjną, ale tylko jedna firma ją pokazuje, to reklama tej firmy zadziała z prawdopodobieństwem 1%, a więc większym i opłaca się taką modelkę wystawić.

Dlatego supermodelki jako dobro rzadkie zarabiają krocie.

Cytat:Czyli im większa konkurencyjność i wolny rynek, tym

Tym bardziej uśredniony kanon urody. Ludzie nie lubią skrajności i jak jest złoty podział to jest atrakcyjność. Biologii nie da się oszukać. Oczywiście widać to po platformach, gdzie ludzie nie ukrywają swoich preferencji i najchętniej oglądają modelki zupełnie nagie.


Cytat: więcej "lewicowej" kultury i estetyki, a im większa stagnacja i korupcja, umożliwiająca monopole, tym więcej "prawicowych" Obiektywnych Uniwersalnych Norm Jak Bóg Przykazał.

A tego to nie wiem nawet jak skomentować...
Sebastian Flak
Odpowiedz
#39
E.T. napisał


Cytat:(...) a co więcej już dzisiaj np. psychoterapia akceptacji i zaangażowania (ACT) pomaga radzić sobie z tego typu problemami, jak homofobia.


Nihil novi sub Sol. Kiedyś nazywało się to psychuszka, znaczy każdy mający inne zdanie to chory psychicznie. Mamy nawet świeżo wynalezioną chorobę - homofobia. Jak zwykle, logicznie myślący to człowiek do leczenia (przynajmniej) psychologicznego. Recydywa z ZSRR było (jest) przerabiane także w Chinach, Korei północnej. Rzecz jasna dotyczy metody jako takiej, nie treści.

Cytat:(...) czy ogólnie takich, którym otwarte i akceptujące mniejszość LGBT społeczeństwo będzie w podobnym stopniu ograniczało szansę rozwinięcia pełnego potencjału, będzie jakaś garstka ogarnięta obsesją homofobiczną i nie chcąca tego zmieniać, pomimo istnienia środków po temu (wspomniana psychoterapia). Dlatego bardziej opłaca nam się akceptacja osób LGBT.

Póki co, to garstka jest LGTB, a robi się z nich jakąś super grupę o wielkim wpływie gospodarczym. Zamieściłem jakiś czas temu:

Znacznie ciekawiej sprawa wygląda w USA. Wydaje się niewiarygodne, że w USA w sztandarowym kraju powszechnej akceptacji dla dewiacji współczynnik poparcia dla LGTB leci na łeb na szyję. Poziom "uwielbienia" LGTB spadł tam z 63% w 2016 roku do 45% w 2018. o czym donosi USToday:

  The number of Americans 18 to 34 who are comfortable interacting with LGBTQ people slipped from 53% in 2017 to 45% in 2018 – the only age group to show a decline, according to the annual Accelerating Acceptance report. And that is down from 63% in 2016.

W tej sytuacji według takiego myślenia USA są na gospodarczej równi pochyłej ze względu na spadek wydajności pracy. Twój artykuł wygląda na zwykłą  agitka dla ludu, jako reakcja na spadającą akceptacje LGTB. Z igły widły.
Odpowiedz
#40
Gladiator napisał(a): Póki co, to garstka jest LGTB, a robi się z nich jakąś super grupę o wielkim wpływie gospodarczym. Zamieściłem jakiś czas temu:


Ostrożnie rzecz biorąc jest to jakieś 5% populacji. Więc może ten wpływ gospodarczy nie jest ogromny ale z pewnością istniejący. A jeżeli rację ma notorycznie wystraszona wszystkim prawica i ta cała promocja LGTB faktycznie działa to będzie ich coraz więcej i wpływ gospodarczy będzie wzrastał.


No chyba, że za "normalną" osobę niehetoroseksualną prawica uważa ten mityczny twór z opowiastek w stylu "moja siostrzenica wróciła zapłakana ze szkoły" co to niby jest homo, ale stan obecny zupełnie go zadowala, udawanie, że nie jest się homo doprowadza do szczęścia a postulaty takie, że jego partner mógłby odziedziczyć wspólnie kupione mieszkanie bez złodziejskiego podatku doprowadzają do szewskiej pasji. Wówczas osoby "LGTB" zawężają się do tych co mają odwagę o swoje prawa walczyć- tych faktycznie wydaje się być garstka.
Jednak też zła wiadomość dla prawicy, bo dzięki działaniom PIS w ogóle a pana Ziobry w szczególności zarówno osób takich będzie więcej jak i poparcie dla nich będzie się regularnie zwiększać.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości