Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Twórczość gąski
Jeszcze jedno pytanie o Matkę Boską w Niebie.

Czy według katolików, zachowanie Matki Boskiej po wysłuchaniu modlitw z Ziemi od grzeszników ma jakikolwiek wpływ na to czy Bóg Jahwe spełni prośby grzeszników zawarte w modlitwach do Matki Boskiej?

Chodzi mi o tak zwane wstawiennictwo Matki Boskiej w Niebie u Boga Jahwe w sprawie spełnienia próśb o które modlą się grzesznicy.
Czy opinia Matki Boskiej w sprawie spełnienia próśb o które modlą się ludzie się dla Boga Jahwe liczy, jak mocno to uwzględnia?


Czy jak Matka Boska na klęczkach przed Bogiem Jahwe głośniej ryczy i łka o spełnienie próśb danego człowieka to Bõg Jahwe chętniej i częściej takie prośby spełnia niż jak Matka Boska mało ryczy i we wstawiennictwie o prośby danego człowieka używa słabych argumentów?


Czy Matka Boska nie jest wszechwiedząca i jak modlący się do niej nie podsunie jej dobrych argumentów na rzecz dostania łaski od Boga Jahwe w sprawie jego próśb o które się modli to Matka Boska sama dobrych argumentów nie wymyśli bo ma rozum na poziomie gimnazjalistki i może tylko ratować sytuację dużą ilością płaczu i szlochów przed Bogiem Jahwe?
W Niebie są Chóry Anielskie i nie płynie czas

W Niebie na 1 chmurze 250 aniołów śpiewa Lulajże Jezuniu
Anioły stoją w 5 szeregach a przed nimi leży goły 40  letni Jezus i dłubie w nosie

W Niebie na 2 chmurze na drewnianym krześle siedzi goła Maryja i słucha 15/6 modlitw, 8/7 śpi, 1/7 robi kupę do nocnika o 22:00
 
W każdy piątek o 23:00 otwierają się przestworza i Maryja wywala kupy z nocnika do Wisły na wlocie do Warszawy...

Jezus i Maryja w Niebie są goli, ponieważ kościół twierdzi, że ludzie w Niebie już nic nie potrzebują więc nie potrzebują już ubrań - nawet majtek. Maryja jednak nosi na głowie koronę a na ręce zegarek
Odpowiedz
Usunęłam.
W Niebie są Chóry Anielskie i nie płynie czas

W Niebie na 1 chmurze 250 aniołów śpiewa Lulajże Jezuniu
Anioły stoją w 5 szeregach a przed nimi leży goły 40  letni Jezus i dłubie w nosie

W Niebie na 2 chmurze na drewnianym krześle siedzi goła Maryja i słucha 15/6 modlitw, 8/7 śpi, 1/7 robi kupę do nocnika o 22:00
 
W każdy piątek o 23:00 otwierają się przestworza i Maryja wywala kupy z nocnika do Wisły na wlocie do Warszawy...

Jezus i Maryja w Niebie są goli, ponieważ kościół twierdzi, że ludzie w Niebie już nic nie potrzebują więc nie potrzebują już ubrań - nawet majtek. Maryja jednak nosi na głowie koronę a na ręce zegarek
Odpowiedz
Post pod tytułem:
Co robi w Niebie Mikołaj Kopernik według wiary katolickiej?

Podobno był taki uczony jak Mikołaj Kopernik, no i co dalej?
Jest w Niebie czy w czyśćcu pokutuje za grzechy i za pychę uczonego, który się wywyższał ponad innych biskupów.
Bo Mikołaj Kopernik był biskupem a nie został nawet świętym, bo nie głaskał dzieci po główkach i nie dał im dobrze papusiać za 500+?

No ale wobec tego co? Czy Mikołaj Kopernik w czyśćcu cienko piszczy za swoje grzechy, skowyczy, leje łzy, jęczy jaki był podły i jak dużo nagrzeszył?



Czy Mikołaj Kopernik jest jednak w Niebie, ale w myśl zasady "pierwsi na Ziemi w Niebie będą ostatnimi" to pomaga nagiej Maryjce dziewicy wyrzucać zrobione przez nią kupy do nocnika wyrzucać raz w tygodniu przez rozwarte przestworza Niebios wyrzucać kupy do Wisły na wlocie do Warszawy albo na wlocie do Torunia?
Może za swoją pychę uczonego jest tak ukarany w Niebie?


W co wierzą katolicy?
Bo przecież katolicy chyba nie wierzą, że Mikołaj Kopernik smaży się w piekle za swoją pychę uczonego?



No bo pycha uczonego chyba jest negatywna?
Ale pycha wodza na koniu, zwycięzcy Bitwy pod Grunwaldem chyba negatywna nie jest, chociaż to jest też wywyższanie się, chodzi mi o jakiegoś Króla Polskiego który bił się z Krzyżakami pod Grunwaldem.

No więc ten Król Polski, który zwyciężył w Bitwie pod Grunwaldem też troszkę ukarany być powinien. Jaka to może być kara?
Może Król który zwyciężył pod Grunwaldem podaje gołej Maryjce dziewicy jak chce  wstać z drewnianego krzesła i zrobić kupę do nocnika, podaje Maryjce kapcie, żeby sobie nóżek nie ziębiła o chłodną chmurę na której stoi krzesło?
W co wierzą katolicy?
W Niebie są Chóry Anielskie i nie płynie czas

W Niebie na 1 chmurze 250 aniołów śpiewa Lulajże Jezuniu
Anioły stoją w 5 szeregach a przed nimi leży goły 40  letni Jezus i dłubie w nosie

W Niebie na 2 chmurze na drewnianym krześle siedzi goła Maryja i słucha 15/6 modlitw, 8/7 śpi, 1/7 robi kupę do nocnika o 22:00
 
W każdy piątek o 23:00 otwierają się przestworza i Maryja wywala kupy z nocnika do Wisły na wlocie do Warszawy...

Jezus i Maryja w Niebie są goli, ponieważ kościół twierdzi, że ludzie w Niebie już nic nie potrzebują więc nie potrzebują już ubrań - nawet majtek. Maryja jednak nosi na głowie koronę a na ręce zegarek
Odpowiedz
Nie był biskupem ani nawet księdzem (choć swego czasu tak myślano z powodu błędnego odczytania pewnego dokumentu). Był kanonikiem, to taki średniowieczny stopień duchowieństwa świeckiego, coś jak dziś diakonat. Nie jest też znane nic na temat jego "wywyższania się" nad biskupów, to tylko kolejny produkt Twojej biednej chorej fantazji.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Uczyłam się w szkole w podstawowej w PRLu, że Mikołaj Kopernik był biskupem we Fromborku chyba. To nieaktualna już wiedza? Nie wiedziałam.


No i że za okupacji bili się o niego Niemcy i Polacy, Niemcy uważali go za Niemca a Polacy za Polaka.

Trochę to dla mnie trudno przystępne, że Mikołaj Kopernik po śmierci za swoje grzechy miałby cienko piszczeć i skowyczeć i jęczeć w czyśćcu.
A chyba tak wierzą katolicy?



No a Albert Einstein za swoje wywyższanie się na Ziemi, za to że śmiał być tak wielkim fizykiem to za karę chyba Maryjce dziewicy w Niebie czyści nocnik z jej kup?
Chyba, że też skowyczy w czyśćcu?
No katolicy nie przekazali mi jeszcze informacji w co wierzą więc tylko zgaduję.



Chciałabym się dowiedzieć w co wierzą katolicy - chodzi mi o słowa przypisywane Jezusowi " Pierwsi na Ziemi będą ostatnimi w Niebie"?
Jeśli katolicy w to wierzą, to może mogli by wskazać z imienia i nazwiska  osoby które są lub były pierwszymi na Ziemi a będą lub już są ostatnimi w Niebie?

Chciałabym się dowiedzieć kogo spotkał i kogo spotka taki los. I za co konkretnie ten los? Władców, królów, prezydentów, uczonych - laureatów nagrody Nobla, że się tak bezczelnie wywyższyli w nauce, papieży, biskupów, generałów, szefów policji, wielkich lekarzy, miliarderów - w Niebie będą podgryzać suche skórki od chleba,...
W Niebie są Chóry Anielskie i nie płynie czas

W Niebie na 1 chmurze 250 aniołów śpiewa Lulajże Jezuniu
Anioły stoją w 5 szeregach a przed nimi leży goły 40  letni Jezus i dłubie w nosie

W Niebie na 2 chmurze na drewnianym krześle siedzi goła Maryja i słucha 15/6 modlitw, 8/7 śpi, 1/7 robi kupę do nocnika o 22:00
 
W każdy piątek o 23:00 otwierają się przestworza i Maryja wywala kupy z nocnika do Wisły na wlocie do Warszawy...

Jezus i Maryja w Niebie są goli, ponieważ kościół twierdzi, że ludzie w Niebie już nic nie potrzebują więc nie potrzebują już ubrań - nawet majtek. Maryja jednak nosi na głowie koronę a na ręce zegarek
Odpowiedz
gąska9999 napisał(a): Uczyłam się w szkole w podstawowej w PRLu, że Mikołaj Kopernik był biskupem we Fromborku chyba. To nieaktualna już wiedza? Nie wiedziałam.

Nie, nie uczyłaś się. Dużo można zarzucić systemowi oświaty PRL, ale zazwyczaj nie robił takich błędów. Pewnie słyszałaś jednym uchem, że jego wuj był biskupem a drugim, że on sam kanonikiem we Fromborku i ci się w jedno zlało.

Cytat:No i że za okupacji bili się o niego Niemcy i Polacy, Niemcy uważali go za Niemca a Polacy za Polaka.

Przed okupacją też się "bili". A i do dziś w kręgach niemieckich nazioli jest wymieniany wśród "wielkich Niemców". Reszta odpuściła sobie. Co do pochodzenia to zapewne miał w sobie sporo niemieckiej krwi, może nawet większość. Najbardziej związany był z Prusami (terenem), a w konfliktach wczesnych Jagiellonów stawał po stronie polskiej a przeciw krzyżackiej, więc z wyboru to już jednoznacznie jest Polakiem. Wiedzą o tym nawet za oceanem:



Cytat:Trochę to dla mnie trudno przystępne, że Mikołaj Kopernik po śmierci za swoje grzechy miałby cienko piszczeć i skowyczeć i jęczeć w czyśćcu.
A chyba tak wierzą katolicy?

Chyba ty.

Cytat:No katolicy nie przekazali mi jeszcze informacji w co wierzą więc tylko zgaduję.

Przekazywaliśmy Ci wystarczająco często, ale pamiętasz gorzej niż szkolne nauczanie, wolisz swoje fantazjowanie o nocnikach. Katolicy nie określają, kto konkretnie pójdzie do piekła. Mówią, za co można iść i jak się od tego ustrzec, ale, chyba poza Judaszem, co do żadnego żyjącego człowieka nie zostało określone oficjalnie, że się znajdzie w piekle. Albo w czyśćcu. Czasem jakiś ksiądz lub zakonnik może o kimś tak powiedzieć, ale to jego prywatna opinia.

Natomiast katolicy zajmują się dosyć intensywnie sporządzaniem list tych osób, które dostąpiły zbawienia. To sporządzanie ma kilka etapów a na jej końcu dana osoba dostaje tytuł "św." przed imieniem. Mamy tych świętych tak dużo, że już w starożytności wprowadzono święto "Wszystkich Swiętych" specjalnie na tę okazję, żeby nie zapomnieć tak tych, którzy zostali uznani, jak i wielu anonimowych. Niedługo znowu będą tego obchody, jak co roku zresztą.

Cytat:Chciałabym się dowiedzieć w co wierzą katolicy - chodzi mi o słowa przypisywane Jezusowi " Pierwsi na Ziemi będą ostatnimi w Niebie"?
Jeśli katolicy w to wierzą, to może mogli by wskazać z imienia i nazwiska  osoby które są lub były pierwszymi na Ziemi a będą lub już są ostatnimi w Niebie?

Nie ma takiej opcji. Co do niektórych świętych wierzymy że będą "bardziej z przodu", ale nie określamy, kto będzie "bardziej z tyłu", to już sprawa samego "szefa".

Cytat:Chciałabym się dowiedzieć kogo spotkał i kogo spotka taki los. I za co konkretnie ten los? Władców, królów, prezydentów, uczonych - laureatów nagrody Nobla, że się tak bezczelnie wywyższyli w nauce, papieży, biskupów, generałów, szefów policji, wielkich lekarzy, miliarderów - w Niebie będą podgryzać suche skórki od chleba,...

Jednym z bardziej popularnych obrazów Królestwa Niebieskiego jest obraz uczty weselnej. Więc jeżeli w Niebie będzie chleb, to starczy dla wszystkich, tych na początku stołu i tych na samym końcu.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
bert04 napisał(a): Jednym z bardziej popularnych obrazów Królestwa Niebieskiego jest obraz uczty weselnej. Więc jeżeli w Niebie będzie chleb, to starczy dla wszystkich, tych na początku stołu i tych na samym końcu.

Niebo masz w KKK opisane. Kontemplowanie Boga. Ja to sobie tłumaczę tak, że tak jak człowiek jest czasami pochłonięty grając w jakąś grę komputerową, tak w niebie byłby pochłonięty Bogiem. Przez wieczność. Wcale nie rajcująca wizja życia wiecznego, bez ucztowania i bez spotkania się ze zmarłymi bliskimi, bo wszyscy są i tak zajęci kontemplacją.
Odpowiedz
No tyle, że będą wszyscy Jednią w Jedynym więc odpada problem Jednostki, bo czuć będziemy wszystko na raz.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Nom, wszyscy staną się Borgiem :/
Odpowiedz
No tak, oferta Boga sprowadza się do "przez całe ziemskie życie wychwalaj mnie, służ mi, poniżaj się, przeprasza za to, że żyjesz.... A a w nagrodę pozwolę Ci, żebyś przez wieczność mnie wychwalał!". Żaden najbardziej groteskowy czarny charakter z kreskówki nie dorównuje Bogu egotyzmem.
Nie będzie mi Chrystus panem, niech krew swoją sam pije.
Mój jest udział w jeziorze ognia i siarki.

Moja twórczość: https://ateista.pl/showthread.php?tid=14690
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Niebo masz w KKK opisane. Kontemplowanie Boga.

Serio?

https://www.teologia.pl/m_k/kkk1n05.htm

KKK 1027 Tajemnica szczęśliwej komunii z Bogiem i tymi wszystkimi, którzy są w Chrystusie, przekracza wszelkie możliwości naszego zrozumienia i wyobrażenia. Pismo święte mówi o niej w obrazach: życie, światło, pokój, uczta weselna, wino królestwa, dom Ojca, niebieskie Jeruzalem, raj: "To, czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują" (1 Kor 2, 9).

Cytat: Ja to sobie tłumaczę tak, że tak jak człowiek jest czasami pochłonięty grając w jakąś grę komputerową, tak w niebie byłby pochłonięty Bogiem. Przez wieczność. Wcale nie rajcująca wizja życia wiecznego, bez ucztowania i bez spotkania się ze zmarłymi bliskimi, bo wszyscy są i tak zajęci kontemplacją.

Jeżeli już dałeś wizję gier komputerowych to ja bym to dał jako jakieś neuronowe połączenie w sieci. Coś jak "drift" w Pacific Rim, w którym jesteś jednocześnie połączony z Bogiem i z każdą inną istotą. Nie musisz się spotykać, skoro cały czas jesteście razem. Jakiś domorosły teolog (jak ja) mógłby nawet wpaść na pomysł, że ten cały dzisiejszy pęd na social media wynika właśnie z jakiejś wewnętrznej potrzeby do takiej wyższej formy łączności ponad umawianie się na mieście czy spotkanie na grila. A ta potrzeba to właśnie dążenie do tego, co nas oczekuje.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Cytat:Jakiś domorosły teolog (jak ja) mógłby nawet wpaść na pomysł, że ten cały dzisiejszy pęd na social media wynika właśnie z jakiejś wewnętrznej potrzeby do takiej wyższej formy łączności ponad umawianie się na mieście czy spotkanie na grila. A ta potrzeba to właśnie dążenie do tego, co nas oczekuje.
To dlaczego Kościół wychwala mnichów odcinających się od życia (i ludzi), na rzecz właśnie kontemplowania Boga samego? W chrześcijaństwie liczy się tylko Bóg.
Nie będzie mi Chrystus panem, niech krew swoją sam pije.
Mój jest udział w jeziorze ognia i siarki.

Moja twórczość: https://ateista.pl/showthread.php?tid=14690
Odpowiedz
bert04 napisał(a): KKK 1027 Tajemnica szczęśliwej komunii z Bogiem i tymi wszystkimi, którzy są w Chrystusie, przekracza wszelkie możliwości naszego zrozumienia i wyobrażenia. Pismo święte mówi o niej w obrazach: życie, światło, pokój, uczta weselna, wino królestwa, dom Ojca, niebieskie Jeruzalem, raj: "To, czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują" (1 Kor 2, 9).
No, jednak żarcie i chlanie jest, jak w Walhalli, więc lumberjack nie ma się czego bać, gdyby akurat tam trafił. Pewne motywy są stałe, szczególnie, kiedy mity tworzą ludzie notorycznie niedożywieni.
Odpowiedz
Adeptus napisał(a): To dlaczego Kościół wychwala mnichów odcinających się od życia (i ludzi), na rzecz właśnie kontemplowania Boga samego?

Nie wiem, gdzie tu widzisz sprzeczność. Kościół wychwala też życie w czystości, a jednocześnie mówi, że miłość, tak duchowa jak i cielesna, są odbiciem "miłości doskonałej" i wyrazem dążenia do jedności. Nasze ludzkie pragnienia są według Kościoła z jednej strony tęsknotą za rajem utraconym i pierwotnym szczęściem, z drugiej strony prowadzą, albo mogą prowadzić na manowce grzechu. Dlatego wyzbycie się pragnień jest opcją pozwalającą na dążenie do pierwszego bez niebezpieczeństw drugiego.

Cytat:W chrześcijaństwie liczy się tylko Bóg.

Bzdura. Mt 25:31nn.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
"Nie wiem, gdzie tu widzisz sprzeczność. Kościół wychwala też życie w czystości, a jednocześnie mówi, że miłość, tak duchowa jak i cielesna, są odbiciem "miłości doskonałej" i wyrazem dążenia do jedności"

Ech, te posoborowe "zjeść ciastko i mieć ciastko". Kościół był bardziej konsekwentny, gdy wprost twierdził, że dozgonne dziewictwo jest powołaniem wznioślejszym od małżeństwa.

Zresztą, przecież Pismo mówi jasno "Chciałbym, żebyście byli wolni od utrapień. Człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak by się przypodobać Panu. Ten zaś, kto wstąpił w związek małżeński, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać żonie. I doznaje rozterki. Podobnie i kobieta: niezamężna i dziewica troszczy się o sprawy Pana, o to, by była święta i ciałem, i duchem. Ta zaś, która wyszła za mąż, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać mężowi".
Tak, tak wiem, wcześniej św. Paweł dopuszcza małżeństwo - ale właśnie, dopuszcza. Ale generalnie związki są niewskazane, bo odciągają uwagę człowieka od Boga na rzecz drugiego człowieka.

Cytat:Bzdura. Mt 25:31nn.
No właśnie, nawet w tym fragmencie zbawieni są chwaleni nie za to, że pomogli bliźnim dla nich samych, tylko dlatego, że w ten sposób "dali jeść" Bogu.
Nie będzie mi Chrystus panem, niech krew swoją sam pije.
Mój jest udział w jeziorze ognia i siarki.

Moja twórczość: https://ateista.pl/showthread.php?tid=14690
Odpowiedz
Adeptus napisał(a): Ech, te posoborowe "zjeść ciastko i mieć ciastko". Kościół był bardziej konsekwentny, gdy wprost twierdził, że dozgonne dziewictwo jest powołaniem wznioślejszym od małżeństwa.

Post-wojtyłowy raczej, to JP2 ugruntował dzisiejszą teologię małżeńską.

Cytat:Tak, tak wiem, wcześniej św. Paweł dopuszcza małżeństwo - ale właśnie, dopuszcza. Ale generalnie związki są niewskazane, bo odciągają uwagę człowieka od Boga na rzecz drugiego człowieka.

Mówisz o tym samym św. Pawle, który napisał, żeby na biskupa lub prezbitera wybierać "męża jednej żony"? Wiadomo, katolicyzm (i częściowo prawosławie) odszedł od tego modelu na korzyść (?) celibatu, nie mniej sam Paweł nie widział tu przeszkody nie do pokonania.

Cytat:No właśnie, nawet w tym fragmencie zbawieni są chwaleni nie za to, że pomogli bliźnim dla nich samych, tylko dlatego, że w ten sposób "dali jeść" Bogu.

Ale nie "tylko Bogu" a Ty dałeś taki wysoki kwantyfikator, nie ja. Przyjmij więc do wiadomości, że nie "tylko Bóg". Jeżeli już, to "po pierwsze Bóg", drobna aczkolwiek istotna różnica.

A widzieć w potrzebującym bliźnim Boga... to jest pewien poziom deifikacji człowieka, który w pogaństwie się nie mieści.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Cytat:Post-wojtyłowy raczej, to JP2 ugruntował dzisiejszą teologię małżeńską.
Co to zmienia?

Cytat:Mówisz o tym samym św. Pawle, który napisał, żeby na biskupa lub prezbitera wybierać "męża jednej żony"? Wiadomo, katolicyzm (i częściowo prawosławie) odszedł od tego modelu na korzyść (?) celibatu, nie mniej sam Paweł nie widział tu przeszkody nie do pokonania.
Nie wiem, czy o tym samym Pawle, wszak to, czy wszystkie listy przypisywane jemu faktycznie zostały napisane (podyktowane) przez niego, jest mocno wątpliwe. Ale nawet jeśli - tak, nie ma przeszkody nie do pokonania. Tym niemniej Paweł zalecał, by jednak nie brać ślubu, bo małżonek odciąga uwagę od Boga. Zacytowałem odpowiedni fragment.

Cytat:A widzieć w potrzebującym bliźnim Boga... to jest pewien poziom deifikacji człowieka, który w pogaństwie się nie mieści.
Też kiedyś wierzyłem w to, że chrześcijaństwo wywyższa człowieczeństwo. Ale w rzeczywistości, według tej religii, każdy człowiek jest słabą istotą, która bez błagania o pomoc Boga nie jest w stanie nic osiągnąć, nie może się niczym zasłużyć, bo wszystko co ma, to z łaski od Boga, a w dodatku jest tak grzeszna i obrzydliwa, że Bóg żeby być w stanie jej wybaczyć musiał odprawić jakiś dziwaczny rytuał z ofiarowaniem sobie samemu własnego syna, a i tak wyświadcza ludziom niesamowitą i niezasłużoną łaskę, że nie wszystkich skazuje na wieczne potępienie.
Nie będzie mi Chrystus panem, niech krew swoją sam pije.
Mój jest udział w jeziorze ognia i siarki.

Moja twórczość: https://ateista.pl/showthread.php?tid=14690
Odpowiedz
Adeptus:
Cytat:To dlaczego Kościół wychwala mnichów odcinających się od życia (i ludzi), na rzecz właśnie kontemplowania Boga samego? W chrześcijaństwie liczy się tylko Bóg.
Jakby nie było mnichów odcinających się od życia to nie istniałaby instytucja kościoła, tak samo gdyby zlikwidować ideologię "milości" nie byłoby wiernych. A ludzkim zachowniem rządzi sucha kalkulacja, a nie miłość.

bert04:
Cytat:Nie wiem, gdzie tu widzisz sprzeczność. Kościół wychwala też życie w czystości, a jednocześnie mówi, że miłość, tak duchowa jak i cielesna, są odbiciem "miłości doskonałej" i wyrazem dążenia do jedności. Nasze ludzkie pragnienia są według Kościoła z jednej strony tęsknotą za rajem utraconym i pierwotnym szczęściem, z drugiej strony prowadzą, albo mogą prowadzić na manowce grzechu. Dlatego wyzbycie się pragnień jest opcją pozwalającą na dążenie do pierwszego bez niebezpieczeństw drugiego
W jaki sposób dążenie do miłości doskonałej, może sprowadzić człowieka na manowce grzechu?
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
Adeptus napisał(a): Co to zmienia?

W sumie nic, chciałem tylko doprecyzować autorstwo, ale "postsoborowy" też pasuje.

Cytat:Nie wiem, czy o tym samym Pawle, wszak to, czy wszystkie listy przypisywane jemu faktycznie zostały napisane (podyktowane) przez niego, jest mocno wątpliwe. Ale nawet jeśli - tak, nie ma przeszkody nie do pokonania.

Ważne jest to, że dla chrześcijan to "ten sam" Paweł, a autorstwo kwestionują ludzie, dla których treść listów nie ma znaczenia autorytetu.

Cytat:Tym niemniej Paweł zalecał, by jednak nie brać ślubu, bo małżonek odciąga uwagę od Boga. Zacytowałem odpowiedni fragment.

Pozwolę sobie zacytować dalszą część tego tekstu: "Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan: Żona niech nie odchodzi od swego męża! Gdyby zaś odeszła, niech pozostanie samotną albo niech się pojedna ze swym mężem. Mąż również niech nie oddala żony. Pozostałym zaś mówię ja, nie Pan: Jeśli któryś z braci ma żonę niewierzącą i ta chce razem z nim mieszkać, niech jej nie oddala!". Cały akapit na temat małżeństwa jest więc pomieszaniem nakazów - te są od Pana - oraz zaleceń - te są od Pawła. To, co cytowałeś, to było takie osobiste zalecenie Pawła, natomiast nakaz pozostawania w małżeństwach jest wyższej rangi.

Cytat:Też kiedyś wierzyłem w to, że chrześcijaństwo wywyższa człowieczeństwo. Ale w rzeczywistości, według tej religii, każdy człowiek jest słabą istotą, która bez błagania o pomoc Boga nie jest w stanie nic osiągnąć, nie może się niczym zasłużyć, bo wszystko co ma, to z łaski od Boga, a w dodatku jest tak grzeszna i obrzydliwa, że Bóg żeby być w stanie jej wybaczyć musiał odprawić jakiś dziwaczny rytuał z ofiarowaniem sobie samemu własnego syna, a i tak wyświadcza ludziom niesamowitą i niezasłużoną łaskę, że nie wszystkich skazuje na wieczne potępienie.

No to byłeś w błędzie i w błędzie pozostałeś. Chrześcijaństwo nie "wywyższa" człowieczeństwa jako pewnego gatunku, ale wywyższa "człowieczeństwo" jako stosunek ludzi do ludzi. Nie stajesz się bogiem przez jakieś czary-mary, ale zbliżasz się do Boga przez to, jak odnosisz się do innych, zwłaszcza tych pogardzanych przez Ciebie słabych. Przez Twoje słowa przebija TWOJA odraza do tych słabych ludzi. Tylko tak można wytłumaczyć, dlaczego inkarnację Jezusa w postaci ludzkiej określasz jako "dziwaczny rytuał".

Nie musisz wierzyć w Boga, ale Bóg też nie musi zbawiać Ciebie. Ani mnie. Ani nikogo. Tu nikt nic nie musi, na tym opiera się autonomia Boga i człowieka.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Cytat:Nie stajesz się bogiem przez jakieś czary-mary, ale zbliżasz się do Boga przez to, jak odnosisz się do innych, zwłaszcza tych pogardzanych przez Ciebie słabych. Przez Twoje słowa przebija TWOJA odraza do tych słabych ludzi.
Nie pogardzam słabymi. Nie lubię tylko, jak ktoś zamiast postrzegać słabość jako coś, co trzeba za wszelką cenę przezwyciężyć, traktuje ją jako sposób na na bliskość z Absolutem (a jeśli ma rację, to je...ć taki Absolut). Nie gardzę ludźmi, którzy zostali zmuszeni, by nieść krzyż, ale tymi, którzy mówią "O, jak wspaniale nieść ten krzyż, normalnie, jak mój Zbawiciel... to znaczy, oczywiście, jego krzyż przebija mój krzyż nieskończoną ilość razy, jestem niegodnym grzesznikiem i w ogóle... Ale wspaniale przynajmniej tak się do niego upodobnić. On był taki cudowny, bo niósł najbardziej krzyżowy krzyż ze wszystkich krzyży". Jeśli musisz nieść krzyż, współczuję. Jeśli możesz go połamać i naszczać na odłamki, a zamiast tego go hołubisz i namawiasz innych do tego samego... ewentualnie wtedy mógłbym odczuwać coś na kształt pogardy. Tak, słabym należy pomagać. Co więcej, pomaganie słabym jest wielkim dowodem siły (bo skoro im pomagasz, jesteś silniejszy od nich). Ale ta pomoc powinna polegać właśnie na ściągnięciu im z grzbietu krzyża i jego połamaniu, nie wzajemnym nakręcaniu się, jak fajnie jest go nieść, a najlepszy to był Jezus, bo miał największy krzyż.

Przykładem prawdziwego chrześcijanina jest ksiądz Posacki, który jak potępia medycynę alternatywną, to oprócz wszystkich dzikich teorii o szatańskich energiach stwierdza, że właściwie, to niesłuszny jest sam fakt, że ludzie za wszelką cenę chcą się wyleczyć, bo przecież cierpienie i choroba to wiadomość teologiczna od Boga, pomagają się z nim jednoczyć i dążenie do ich wyeliminowania jest niesłuszne.

Cytat:Tylko tak można wytłumaczyć, dlaczego inkarnację Jezusa w postaci ludzkiej określasz jako "dziwaczny rytuał".
Inkarnacja Jezusa tłumaczę raczej jako "Hmm, jestem Bogiem. Moja chwała jest dla mnie rzeczą absolutnie najważniejszą. Mógłbym po prostu przestać posyłać ludzi do piekła za pierdoły, przecież to ja ustalam zasady, mogę to sprawić jednym aktem woli. Tak byłoby najlepiej dla ludzi. Ale czy wtedy ludzie mnie by wychwalali? Nie, bo stwierdziliby, że to była dla mnie łatwizna. W sumie, skoro jestem wszechmocny i wszystko jest dla mnie łatwizną, to za nic, co zrobię, nie zasługuję na chwałę... A JEJ TAK BARDZO PRAGNĘ I POŻĄDAM! Wiem! Odwalę szopkę, przybiorę ludzką postać i w tej postaci sprowokuję ludzkie władze, żeby tą postać maltretowali i zabili! I powiem, że zrobiłem to, żeby zbawić ludzkość i żeby nie musieli iść do piekła! Wtedy ludzie będą mówić "O jaki cudowny, wspaniały i kochający jest ten Bóg, on dla nas cierpiał i umarł!" Co oznacza słodką, soczystą CHWAŁĘ! Idioci nawet nie będą się zastanawiać, że gdyby naprawdę mi zależało na ich zbawieniu, a nie na show, gdybym naprawdę kochał ich, a nie własną chwałę, po prostu bym ich zbawił bez odwalania szopek. Przy okazji zamknę mordę tym wszystkim krytykom, którzy mówią "Panie Boże, jak jesteś dobry, to dlaczego zsyłasz na nas cierpienie?". Będę mógł im odpowiedzieć "Zamknąć ryje, ja też cierpiałem I MOJE CIERPIENIE BYŁO LEPSZE NIŻ WASZE!!! Ja... to znaczy mój syn... z pokorą znosił cierpienie, więc wy też tak macie".

Inkarnacja i umęczenie Jezusa nie było aktem miłości, wręcz przeciwnie, krańcowym aktem egotyzmu ze strony Boga. Może bym mu wybaczył te wszystkie mordy, plagi i masakry, ale szopką z ukrzyżowaniem ostatecznie stracił jakąkolwiek szansę na jakikolwiek szacunek z mojej strony.
Nie będzie mi Chrystus panem, niech krew swoją sam pije.
Mój jest udział w jeziorze ognia i siarki.

Moja twórczość: https://ateista.pl/showthread.php?tid=14690
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości