Liczba postów: 773
Liczba wątków: 12
Dołączył: 10.2025
Reputacja:
41
Siedzę wobie właśnie w pociągu relacji Poznań — Warszawa. Czy jest sens, abym wysiadł z niego na stacji Warszawa Zachodnia? Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na to pytanie, to nic dziwnego. Nie wiesz, gdzie chcę się dostać. Pytanie o sens jakiegoś działania ma sens tylko wtedy, jeśli wiemy jakie cele temu działaniu mają przyświecać.
I niby powyższe stwierdzenie jest oczywiste, ale z drugiej strony pojawia się pytanie o „sens życia” zadawane tak, jakby sens był czymś inherentnym, obiektywnym, niezależnym od wszystkiego. Co więcej filozoficzną formę odrzucenie tej koncepcji nazywamy „absurdyzmem”, choć jest ono właśnie odrzuceniem absurdu „sensu” zawiedzonego w zupełnej próżni.
Czy moje życie ma sens? Oczywiście ma. Ma sens dla mnie, bo doznaję w moim życiu radości, której szukam. Ma sens dla osób mnie otaczających, bo łączą mnie z tymi osobami więzi. Ten sens jest oczywiście subiektywny, ale tylko taki sens może istnieć.
Zauważmy, że nawet teizm nie jest w stanie znieść tego „nieproblemu”. Jeśli bowiem sens naszego życia ma nadawać nam Bóg, to nadal jest to sens subiektywny. Z perspektywy potężnej istoty, która stworzyła nas w jakimś celu ale nadal nie jest to sens inherentny, niezależny od intencji istniejących agentów. Nie różni się ten sens w swojej istocie od sensu nadawanego przez drugiego kochającego nas człowieka.
Jeśli zatem coś jest absurdalne, to to, że gatunek łysych małp szuka „obiektywnego sensu istnienia”, zamiast cieszyć się istnieniem, które zostało im dane. Sam fakt zaś, że ani Wszechświat ani to istnienie nie mają inherentnego sensu niczym absurdalnym nie jest. Z definicji.
Liczba postów: 23,677
Liczba wątków: 242
Dołączył: 08.2005
Reputacja:
1,380
Płeć: mężczyzna
Wyznanie: Schabizm-kaszankizm
Cytat:I niby powyższe stwierdzenie jest oczywiste, ale z drugiej strony pojawia się pytanie o „sens życia” zadawane tak, jakby sens był czymś inherentnym, obiektywnym, niezależnym od wszystkiego.
No bo tak jest - przynajmniej z perspektywy teistów. Ale i tak żyją sobie tak jakby o owym sensie i celu nie pamiętali.
Cytat:Czy moje życie ma sens? Oczywiście ma. Ma sens dla mnie, bo doznaję w moim życiu radości, której szukam. Ma sens dla osób mnie otaczających, bo łączą mnie z tymi osobami więzi. Ten sens jest oczywiście subiektywny, ale tylko taki sens może istnieć.
A gdybyś przestał doznawać radości, to życie straciłoby sens? Albo czy życie w samotności, bez więzi z jakimiś otaczającymi nas osobami to życie bez sensu?
Jak dla mnie w życiu można doznawać radości nawet z samotności.
Cytat:Zauważmy, że nawet teizm nie jest w stanie znieść tego „nieproblemu”. Jeśli bowiem sens naszego życia ma nadawać nam Bóg, to nadal jest to sens subiektywny. Z perspektywy potężnej istoty, która stworzyła nas w jakimś celu ale nadal nie jest to sens inherentny, niezależny od intencji istniejących agentów. Nie różni się ten sens w swojej istocie od sensu nadawanego przez drugiego kochającego nas człowieka.
Dla teisty sens nadany przez Boga będzie obiektywny.
Dla ateisty "obiektywny" sens teisty będzie subiektywny.
Cytat:Jeśli zatem coś jest absurdalne, to to, że gatunek łysych małp szuka „obiektywnego sensu istnienia”, zamiast cieszyć się istnieniem, które zostało im dane.
Dla wielu łysych małp wolność jest nie do zniesienia, bo nie wiedzą co z nią zrobić. Łatwiej jest podporządkować jakimś zasadom i celom. Łatwiej żyć kiedy świat jest jakoś wytłumaczony.
U wielu małp szukanie obiektywnego sensu istnienia lub trwanie w mniemaniu, że się ów obiektywny sens zna pozwala im się cieszyć istnieniem, które zostało im dane. Jedno z drugim nie musi kolidować. Może współgrać.
Wiele małp nawet w ogóle nie ma takich rozterek żyjąc bezrefleksyjnie "tu i teraz". Niezależnie od tego czy są to teistyczne małpy uczone o obiektywnym sensie. Szukanie obiektywnego sensu istnienia to domena nielicznej grupy łysych małp.
W przypadku wielu małp trudno też mówić, że mają cieszyć się istnieniem, któe zostało im dane. Wielu ma tak złamane życie, albo nijakie albo szare i monotonne, że ciężko się cieszyć. Wtedy teizm przychodzi z odsieczą, pocieszeniem i obietnicą innego istnienia, które dopiero będzie dane.
Jestem to w stanie zrozumieć. Wielu ludzi w życiu bardzo cierpi bez absolutnie jakiegokolwiek powodu. Ciężej znieść cierpienia ze świadomością, że dzieją ci się one tak naprawdę po nic. Bo tak i już.
Cytat:Sam fakt zaś, że ani Wszechświat ani to istnienie nie mają inherentnego sensu niczym absurdalnym nie jest. Z definicji.
Tak.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.
Nietzsche
---
Polska trwa i trwa mać
Liczba postów: 773
Liczba wątków: 12
Dołączył: 10.2025
Reputacja:
41
(14.04.2026, 22:56)lumberjack napisał(a): A gdybyś przestał doznawać radości, to życie straciłoby sens? Gdybym był świadom, że moje życie może być już tylko cierpieniem? A w dodatku nikomu się nie przydam? Pewnie tak.
Cytat:Albo czy życie w samotności, bez więzi z jakimiś otaczającymi nas osobami to życie bez sensu?
Jak dla mnie w życiu można doznawać radości nawet z samotności.
To pewnie zależy od człowieka.
Cytat:Dla teisty sens nadany przez Boga będzie obiektywny.
No ale czemu właściwie? Nadal jest to sens nadany przez inną osobę. Wiadomo — wieczną i potężną, ale nie coś absolutnie obiektywnego.
Cytat:Jedno z drugim nie musi kolidować. Może współgrać.
Tutaj masz rację. Zresztą zwykle jakoś tam współgra, choć nie w sensie logicznego, spójnego systemu poznania.
Cytat:Wielu ma tak złamane życie, albo nijakie albo szare i monotonne, że ciężko się cieszyć. Wtedy teizm przychodzi z odsieczą, pocieszeniem i obietnicą innego istnienia, które dopiero będzie dane.
Zapachniało marksowym opium.
Liczba postów: 23,677
Liczba wątków: 242
Dołączył: 08.2005
Reputacja:
1,380
Płeć: mężczyzna
Wyznanie: Schabizm-kaszankizm
(15.04.2026, 09:08)fciu napisał(a): (14.04.2026, 22:56)lumberjack napisał(a): A gdybyś przestał doznawać radości, to życie straciłoby sens? Gdybym był świadom, że moje życie może być już tylko cierpieniem? A w dodatku nikomu się nie przydam? Pewnie tak.
Nie no, życie nie jest takie zerojedynkowe, że jak nie doznajesz radości, to masz już tylko cierpienie
No i samo cierpienie niekoniecznie jest czymś negatywnym. Zależy od natężenia. Ja się przyzwyczaiłem do bólu i cierpienia. Kładę od miesiąca dużo płytek, dosyć często po 11-12h dziennie; a od dociskania tych płytek już mi palce zaczynają pękać aż do krwi. Kolana każdego dnia wytrzymują tak z 8h, potem przez następne kilka godzin już pieką z bólu. I chuj - dla mnie to nie jest nic strasznego. Przyzwyczaiłem się tak jak ruscy są przyzwyczajeni do życia w rosji.
A co do tego przydawania się komuś, to zawsze można się komuś do czegoś przydać. Nawet gdybym nie miał rodziny i bliskich to mogę zapisać się do jakiegoś WOŚPu lub Caritasu. Albo można zacząć polować na różnych skurwieli typu Trynkiewicz - obie drogi czynią cię przydatnym dla kogoś.
Cytat:Cytat:Albo czy życie w samotności, bez więzi z jakimiś otaczającymi nas osobami to życie bez sensu?
Jak dla mnie w życiu można doznawać radości nawet z samotności.
To pewnie zależy od człowieka.
Oczywiście.
Cytat:Cytat:Dla teisty sens nadany przez Boga będzie obiektywny.
No ale czemu właściwie? Nadal jest to sens nadany przez inną osobę. Wiadomo — wieczną i potężną, ale nie coś absolutnie obiektywnego.
No dla nas, z naszego punktu widzenia tak właśnie jest. Ale teista będzie uważał, że ten sens jest obiektywny.
Cytat:Cytat:Wielu ma tak złamane życie, albo nijakie albo szare i monotonne, że ciężko się cieszyć. Wtedy teizm przychodzi z odsieczą, pocieszeniem i obietnicą innego istnienia, które dopiero będzie dane.
Zapachniało marksowym opium.
Marksa znam jedynie z opracowań Tatarkiewicza. Przed nim był Feuerbach, Nietzsche i Schopenhauer. U nich wszystkich jest podobna myśl. No ale ona też nie tłumaczy wszystkiego - są zdrowi, bogaci ludzie z fajnym życiem bez jakiegoś większego cierpienia czy wielkiej tragedii, którzy są teistami. Nie potrzebują religii-pocieszycielki, a mimo to ją wyznają. Nie wiem jak by to Marks wytłumaczył.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.
Nietzsche
---
Polska trwa i trwa mać
Liczba postów: 773
Liczba wątków: 12
Dołączył: 10.2025
Reputacja:
41
(19.04.2026, 22:26)lumberjack napisał(a): Nie no, życie nie jest takie zerojedynkowe, że jak nie doznajesz radości, to masz już tylko cierpienie  Nie wiem. Wielu rzeczy w życiu nie doświadczyłem, więc nie wiem, jak się zachowam. Mogę jedynie oceniać po postawie innych osób.
Cytat:No i samo cierpienie niekoniecznie jest czymś negatywnym. Zależy od natężenia. Ja się przyzwyczaiłem do bólu i cierpienia.
Tylko czym innym jest fizyczny ból, czy w ogóle negatywne emocje będące etapem dochodzenia do czegoś; a czym innym jest poczucie, że nie ma w życiu żadnego sensu i celu.
Cytat:No ale ona też nie tłumaczy wszystkiego - są zdrowi, bogaci ludzie z fajnym życiem bez jakiegoś większego cierpienia czy wielkiej tragedii, którzy są teistami. Nie potrzebują religii-pocieszycielki, a mimo to ją wyznają.
Potrzebę jakiegoś tłumaczenia tego zjawiska będziemy mieli tylko wtedy, gdy uznamy, że religijność jest wyłącznie owym „opium” i nie pełni żadnych innych funkcji w życiu ludzkim.
Liczba postów: 23,677
Liczba wątków: 242
Dołączył: 08.2005
Reputacja:
1,380
Płeć: mężczyzna
Wyznanie: Schabizm-kaszankizm
(20.04.2026, 07:42)fciu napisał(a): Nie wiem. Wielu rzeczy w życiu nie doświadczyłem, więc nie wiem, jak się zachowam.
Kurde... mnie się wydaje, że stan w którym nie czuje się cierpienia ani nie doznaje się radości to jest chyba główny, podstawowy stan w jakim się znajduje standardowy, typowy człowiek.
Cytat:Tylko czym innym jest fizyczny ból, czy w ogóle negatywne emocje będące etapem dochodzenia do czegoś; a czym innym jest poczucie, że nie ma w życiu żadnego sensu i celu.
Racja.
Cytat:Potrzebę jakiegoś tłumaczenia tego zjawiska będziemy mieli tylko wtedy, gdy uznamy, że religijność jest wyłącznie owym „opium” i nie pełni żadnych innych funkcji w życiu ludzkim.
Tak.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.
Nietzsche
---
Polska trwa i trwa mać
Liczba postów: 1,106
Liczba wątków: 29
Dołączył: 09.2014
Reputacja:
52
Płeć: nie wybrano
Wyznanie: wine loaf
(13.04.2026, 08:58)fciu napisał(a): Jeśli zatem coś jest absurdalne, to to, że gatunek łysych małp szuka „obiektywnego sensu istnienia”, zamiast cieszyć się istnieniem, które zostało im dane. Sam fakt zaś, że ani Wszechświat ani to istnienie nie mają inherentnego sensu niczym absurdalnym nie jest. Z definicji.
W pociągu relacji Przeszłość - Przyszłość jest trochę wolnego czasu i "łyse małpy" muszą się czymś zająć, zanim podróż dobiegnie końca. Na Okinawie ludzie znajdują sobie indywidualny sens, coś w rodzaju zajawki i to pozwala im cieszyć się życiem.
|