W mojej ocenie sadyzm na ekranie nie jest niczym takim co dyskredytuje film, wiele filmów grozy nie stroni od sadyzmu, a recenzenci nie pomstują na te filmy, tak jak to w przypadku Pasji Gibsona miało miejsce. Podobnie jest z męka widza, okrucieństwem na ekranie, wyrywanie ciała głównego bohatera, pokazanie tortur wyrafinowanymi narzędziami, sugerowanie że winny za cierpienia głównego bohatera jest widz, krew, ociekanie krwią, makabra, minięcie się z opiniami uczonych. Może po prostu Gibson za dużo w dzieciństwie czytał Baśni Grimów? Absolutnie nie są to sprawy przed którymi kino stroni. Było tak kiedyś, kiedy kino łamało kolejne bariery. A to pokazano pierwszy raz majteczki, a to ktoś się rozebrał, a to pokazano scenę gwałtu czy przemocy. Takie dyskusje mamy za sobą od dobrej połowy XX wieku.
Gibson chciał Jezusa zmaltretować, więc to zrobił. Dyskusja światka religijnego o tym, nie wiem czy mnie jeszcze wciąga. Czy Jezus ten faktyczny rzeczywiście był Synem Boga? Jeśli mamy tu wątpliwości, film jako film jest w jakiś sposób interesujący i na pewno warto go obejrzeć. Ale tylko raz, bo sadyzm sam w sobie w połączeniu ze znaną wszystkim fabułą powoduje, że to jest film na jedno oglądnięcie. Pamiętam, że oglądałem to 10 lat temu w kinie w Olsztynie. Ludzie przestali szeleścić, bo po prostu zbyt sadystyczne było to kino. Jakaś studentka została zamyślona gdy wszyscy już wychodzili. Pamięta, że nie zagadałem.
Oczywiście film nie jest realistyczny. Szczególnie w zakresie ukazania żołnierza rzymskiego. Zebranie w jednym miejscu bandy psychopatów, psychopatia w takim nasileniu i liczebności i nadanie im statusu żołnierza, który służy nie w oddalonej Germanii ale blisko pałaców to bardzo realistyczne.
Jezus w Ogrójcu, Ewangelia Meteusza 22,x:
"Potem wyszedł i udał się, według zwyczaju, na Górę Oliwną: towarzyszyli Mu także uczniowie. 40 Gdy przyszedł na miejsce, rzekł do nich: "Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie". 41 A sam oddalił się od nich na odległość jakby rzutu kamieniem, upadł na kolana i modlił się 42 tymi słowami: "Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!" 43 Wtedy ukazał Mu się anioł z nieba i umacniał Go. 44 Pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię. 45 Gdy wstał od modlitwy i przyszedł do uczniów, zastał ich śpiących ze smutku. 46 Rzekł do nich: "Czemu śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie"."
Nie widziałem Anioła który by umacniał Jezusa w Ogrójcu. Widziałem raczej jakiegoś Potwora który nad Jezusem się mentalnie pastwił.
Ewangelie nie wspominają by jakiemukolwiek dziecku niesionemu przez jego matkę, w trakcie Golgoty Jezusa, zmieniła się twarz w maszkarę. Ewangelie nie wspominają wyłupywania oka przez kruka jednemu z krzyżowanych. "Głupstwo", tylko to ciśnie się na myśl oglądając te sceny, mając gdzieś z tyłu głowy, że przecież Gibson chciał to na poważnie zrobić, a nie tylko dla żartu, czy dla podniecenia ewentualnych sadystów, którzy również będą ten film oglądać. Albo pogardliwy stosunek do Judasza, sakiewka się rozsypała, zbierał monety. Ewangelie nie wspominają by Judasza goniła horda dzieci wyglądających jak jakieś potworki. Ewangelie nie wspominają by Arcykapłan uderzył Jezusa. Kapłani Żydowscy nie spotkali się raczej by radzić nad Jezusem pośród gawiedzi, jak to w filmie ukazano.
Jezus jako wynalazca stołu!

Ludzkość zawdzięcza właśnie Jezusowi, że jemy przy stołach.
Cała scena z wycieraniem Krwi Jezusa ręcznikami, to jak rozumiem zaczyn do kultu relikwii. Podobnie było z powtórzonym momentem gdy Jezus wyciera twarz w chustę Weroniki. I podobnie z narzędziami którymi Jezusa torturowano i zabito.
To co szczególnie zwraca uwagę, to rozwój nauki. Nauka jaką dziś dysponujemy zaczęła rozwijać się stosunkowo niedawno. Z tego co ja w każdym razie czytałem Jezusa nie przybijano do krzyża wbijając gwoździe w dłonie, tylko w inny sposób (np. w nadgarstki), bo dłonie po prostu by nie wytrzymały obciążenia. Ale to wiemy dziś, Rzymscy legioniści nie wiedzieli, więc w filmie Gibsona przybili przez dłonie.
Scena z obracaniem całym krzyżem, to chyba ja bym tak do sprawy podszedł, gdybym pierwszy raz kogoś krzyżował. Potem już wraz z większą wprawą, takich problemów się już nie spotyka.
Mateusz 27.
Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię, aż do godziny dziewiątej. 46 Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: "Eli, Eli, lema sabachthani?", to znaczy Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? 47 Słysząc to, niektórzy ze stojących tam mówili: "On Eliasza woła". 48 Zaraz też jeden z nich pobiegł i wziąwszy gąbkę, napełnił ją octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić. 49 Lecz inni mówili: "Poczekaj! Zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, aby Go wybawić". 50 A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha. W filmie mrok ogarnia całą ziemię, w chwili śmierci głównego bohatera. W filmie gąbka jest podana nie trzciną a włócznią.
Gdy umarł mój dziadek wisząc mi na rękach miałem trudności z utrzymaniem jego ciała. Było ciężkie i wiotkie. W filmie w scenie zdjęcia z krzyża Jezus jest podany bezpośrednio w ramiona jego matki.
Film jest antyekumeniczny, katolicki, głównym odbiorcą są chyba siostry zakonne w zakonach klauzurowych - do samego końca Jezus pozostaje w coś odziany na krzyżu.
"Do jasnych dążąc głębin – nie mógł trafić w sedno śledź pewien obdarzony naturą wybredną. Dokądkolwiek wędrował, zawsze nadaremno. Tu jasno, ale płytko, tam głębia, ale ciemno."