Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
bary mleczne!
#1
http://polskalokalna.pl/wiadomosci/malop...86244,3320

Może warto aby ateiści to wsparli.Uśmiech
Odpowiedz
#2
polskalokalna.pl napisał(a):Organizatorzy happeningu apelowali do ministra finansów o dalsze wspieranie takich barów w Polsce
semele napisał(a):Może warto aby ateiści to wsparli.
Pomylili ci się ateiści z socjalistami Uśmiech

Jedynym wsparciem jakie uznaję za stosowne może być zwyczajne odwiedzanie takich lokali zamiast innych fast-foodów. I ja osobiście tak czynię.
Vi Veri Veniversum Vivus Vici
Odpowiedz
#3
exodim napisał(a):Pomylili ci się ateiści z socjalistami Uśmiech

Jedynym wsparciem jakie uznaję za stosowne może być zwyczajne odwiedzanie takich lokali zamiast innych fast-foodów. I ja osobiście tak czynię.

No jasne po co mają się do tego mieszać. Chyba przesadziłam faktycznie.

Tyko mogłoby być ich może więcej a ma być mniej, bo dotacje rząd chce zmniejszyć.

Zaczęłam się zastanawiać, czy nie założyć takiego baru. Jeśli Ty je odwiedzasz, może jest szansa na jakiś sukces. Oczko

Jest ich w Polsce 142. Mało!

Tu ciekawy artykuł:http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artyk...za-ruskimi

cytacik:Najbardziej lubię, gdy obsługuje pan Adam, zawsze przyzwoicie przeleje barszczu po brzeg talerza - mówi Wojtek, student historii. - Studiuję głównie dzięki temu, że gospodaruję czterema złotymi dziennie. W to wliczone są posiłki. Jeśli zamkną bary, będę musiał przejść na dietę, żeby nie przerwać nauki. Na kolację Wojtek je zwykle 6 kajzerek i litr mleka. Na śniadanie też.
Takie bary mogą zakładać także organizacje współdziałające z kościołem.

Nie wiem, czy się nie pomyliłam - usłyszałam,że kiedyś było ich w Polsce 500.
Odpowiedz
#4
Mnie teraz potwornie wpieniają różne takie pseudobary mleczne jak np. taki "Prasowy" na Marszałkowskiej... Zrobili tam jakąś taką hipsterjadłodajnie i udają, że to bar mleczny.
Na szczęście jest jeszcze Bar mleczny Sady (polecam nie tylko ze względu na jedzenie, ale też a nawet głównie, dla niesamowitego pawilonu,który bar ów mieści) na skrzyżowaniu Krasińskiego i Broniewskiego, oraz Bar mleczny Gdański przy ul. Andersa.

Ostatnio w krakowie będąc trafiliśmy do takiego pseudobaru i ja uciekłem i dobrze, bo pięćdziesiąt metrów dalej był prawdziwy - połowę tańszy, bez czekania i równie smaczny.

Odpowiedz
#5
Będą dotacje
- Na czwartkowym posiedzeniu Komisji Finansów Publicznych, Stanisław Stec, wiceprzewodniczący KFP, poseł SLD, wnioskował [b]o zmniejszenie wydatków majątkowych o kwotę 13,6 mln w administracji publicznej [/b](pozostała działalność) i przeznaczenie jej na zwiększenie dotacji do barów mlecznych - powiedziała Anna Sobocińska, rzecznik prasowy Ministerstwa Finansów. Wniosek został przyjęty. Dotacja pozostanie na tegorocznym poziomie.
Odpowiedz
#6
Ja tam lubię pikantne jedzenie i te mleczne bebeluchy oraz pierogi z serem tudzież kaszki nigdy mi nie wchodziły.
Ale jak ktoś lubi leniwe czy ruskie, to proszę bardzo, byleby nie z moich podatków.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#7
Sofeicz napisał(a):Ja tam lubię pikantne jedzenie i te mleczne bebeluchy oraz pierogi z serem tudzież kaszki nigdy mi nie wchodziły.
Ale jak ktoś lubi leniwe czy ruskie, to proszę bardzo, byleby nie z moich podatków.


Daję Tobie linka też tutaj, abyś nie myślał, że tyle oddajesz bezrobotnym;-)Uśmiech
Dzisiaj rano dwie osoby się wymądrzały w tv- Pani z Lewiatana ubrana jak na bal, chyba w pytaniu na śniadanie jak wyżyć za najniższa krajową.Szczęśliwy
chyba była to mała prowokacja;-)Szczęśliwy

A potem jakiś urzędnik z pupy (chyba), że lepiej aby ludzie pracowali za najniższa krajowa niż siedzieli na bezrobociu i tu się zgadzam.
Ale jak doczytasz w tych danych ile nasze państwo wydaje na aktywizacje- sprawa będzie jaśniejsza.
Rostowski zabrał fundusze na aktywizacje i rodzinę , aby wypłacać emerytury.
Coś w naszym państwie faktycznie nie styka. :!:Pomysł

W każdym państwie musza być pieniądze dla ludzi wykluczonych i będących na marginesie, często bez żadnej swojej winy. Wystarczy wypadek w pracy, choroba, śmierć bliskich.

Co do smaku potraw z barów mlecznych - one się tylko nazywają mleczne- dotacja jest tylko do nabiału. Ale nie ma przeszkody aby gotować pikantne na boku. Trzeba tylko zrobić dobry bilans.
Na przykład możesz zjeść w wielu barach tzw. mlecznych - flaki.
Nazwa jest umowna.

http://forsal.pl/artykuly/602251,struktu...ytury.html
Odpowiedz
#8
idiota napisał(a):Mnie teraz potwornie wpieniają różne takie pseudobary mleczne jak np. taki "Prasowy" na Marszałkowskiej... Zrobili tam jakąś taką hipsterjadłodajnie i udają, że to bar mleczny.
Na szczęście jest jeszcze Bar mleczny Sady (polecam nie tylko ze względu na jedzenie, ale też a nawet głównie, dla niesamowitego pawilonu,który bar ów mieści) na skrzyżowaniu Krasińskiego i Broniewskiego, oraz Bar mleczny Gdański przy ul. Andersa.

Ja pamiętam jak na Euro trafiłem do baru mlecznego na Placu Konstytucji. Podsumowaniem tej eskapady będzie moje stwierdzenie, kiedy pierdolnąłem talerzem o zwrot naczyń ze stwierdzeniem, że rosół gotuje się na mięsie albo chociaż na kostkach Oczko

Prawdą jest, że coraz trudniej znaleźć tego typu porządny lokal. Stąd dzięki za rady w kontekście moich kolejnych wizyt warszawskich.

Ze swoich doświadczeń to bardzo miło wspominam bar przy Placu Wolności w Poznaniu. Pamiętam, że było tanio i naprawdę smacznie. Ale to było ładnych parę lat temu Oczko
Odpowiedz
#9
kkap napisał(a):Ja pamiętam jak na Euro trafiłem do baru mlecznego na Placu Konstytucji. Podsumowaniem tej eskapady będzie moje stwierdzenie, kiedy pierdolnąłem talerzem o zwrot naczyń ze stwierdzeniem, że rosół gotuje się na mięsie albo chociaż na kostkach Oczko

Prawdą jest, że coraz trudniej znaleźć tego typu porządny lokal. Stąd dzięki za rady w kontekście moich kolejnych wizyt warszawskich.

Ze swoich doświadczeń to bardzo miło wspominam bar przy Placu Wolności w Poznaniu. Pamiętam, że było tanio i naprawdę smacznie. Ale to było ładnych parę lat temu Oczko

No bo rząd nie wspiera polskich przedsiębiorców, woli wspomóc McDonaladsa - a czy on ma pikantne dania;-?
Pikantność opiera się tam na dużej ilości octu i cukru oraz konserwantów.
Najlepszego schabowego w moim życiu jadłam w Poznaniu w barze tzw.mlecznym. Fakt, była to podobna zima jak dzisiaj.
W Trójmieście są dobre - przynajmniej te w których bywam- ale wiem już co wybrać. Można też wziąć zupę na wynos. Teraz te bary nie mają konkurencji - bo jak ja studiowałam były jeszcze studenckie stołówki.
Tym bardziej rząd powinien je wspierać jeśli są w niedalekiej okolicy kampusów, uczelni oraz tras turystycznych.
Odpowiedz
#10
Eee... jak się nie ma pieniędzy to nawet do baru mlecznego się nie idzie, bo taniej samemu się wyżywić, więc nie wiem o co chodzi w tym "wspieraniu". Za darmo jeszcze nic nie dostałam w barze.
Odpowiedz
#11
Boom napisał(a):Eee... jak się nie ma pieniędzy to nawet do baru mlecznego się nie idzie, bo taniej samemu się wyżywić, więc nie wiem o co chodzi w tym "wspieraniu". Za darmo jeszcze nic nie dostałam w barze.


Jasne zawsze jest mikrofala i można coś podprażyć. Może warto w ogóle zlikwidować knajpy ..komu to potrzebne?
Odpowiedz
#12
No jak potrzebują dotacji, to widocznie nie są potrzebne. Interes jak każdy inny.
Odpowiedz
#13
Dokładnie "Pełna Miska"
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#14
Sofeicz napisał(a):Dokładnie "Pełna Miska"


Nazwa baru?

Nie wiem dlaczego ale wolę zjeść zwykłego schabowego lub pierogi w barze akademickim niż cos w jakiejś amerykańskiej "sieciówce"

Dzisiaj miałam obiadek za 11 złotych.
Przede wszystkim surówki są normalne.
Odpowiedz
#15
idiota napisał(a):Mnie teraz potwornie wpieniają różne takie pseudobary mleczne jak np. taki "Prasowy" na Marszałkowskiej.

A nieprawda. Rok temu będąc w Warszawie jadłem tam. Było całkiem smacznie i tanio. O dziwo - można płacić karą. Poza tym wbrew pozorom nie przesiadywali żule ale normalni ludzie. Nawet niektórzy w gajerkach oraz obcokrajowcy z Zachodu
[SIZE="2"]"Demokracja to ustrój, w którym rządzi
durnota — przecież wiadomo, że głupich jest więcej niż mądrych" - JKM [/SIZE]
Odpowiedz
#16
Byłem dwa lata temu na małej wycieczce w Warszawie i wszędzie było wchuj drogo, a tu nagle trafiliśmy na zwykły bar mleczny, w którym sobie każdy za normalną cenę radomską kupił schabowego z ziemniorami i surówką. Polecam ten bar właśnie. Szkoda tylko, że nie pamiętam już nazwy baru ani ulicy, ale stary już jestem i pamięć nie ta. Ale pomijając to jestem za barami mlecznymi, bo można tam dostać za normalne pieniądze normalne jedzenie a nie hamburgera z maka w skali mikro.
Odpowiedz
#17
semele napisał(a):- Studiuję głównie dzięki temu, że gospodaruję czterema złotymi dziennie. W to wliczone są posiłki. Jeśli zamkną bary, będę musiał przejść na dietę, żeby nie przerwać nauki.
Na kolację Wojtek je zwykle 6 kajzerek i litr mleka. Na śniadanie też.
Ten pan Wojtek to chyba nie studiuje matematyki.

Policzmy
6 kajzerek a 0,30 zł = 1,80 + litr mleka 2 zł = 3,80
Kolacyjka 3,80 + śniadanko 3,80 = 7,60 zł

Chyba bym się posrał po takiej diecie.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#18
Sofeicz napisał(a):Ten pan Wojtek to chyba nie studiuje matematyki.

Policzmy
6 kajzerek a 0,30 zł = 1,80 + litr mleka 2 zł = 3,80
Kolacyjka 3,80 + śniadanko 3,80 = 7,60 zł

Chyba bym się posrał po takiej diecie.


Może je tylko w dni parzyste.Szczęśliwy
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości