To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ateizm (brak boga) a życie wieczne
#41
Infinite Unity napisał(a):Najlepsza jest Twoja wiara w bezsens wszystkiego nie znając całości:lol2:. Również dziękujęDuży uśmiech.
A kto zna całość? Ty? :lol2:
Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej. Karol Marks
Jedyne, co - jak sobie pochlebiam - zrozumiałem bardzo wcześnie, jeszcze przed dwudziestką, to to, że nie powinno się płodzić. Emil Cioran
Kapitalizm bez bankructwa jest jak chrześcijaństwo bez piekła. Frank Borman

EL Duży uśmiech
Odpowiedz
#42
Dzień dobry
Witam wszystkich niewiernych Tomaszów po krótkiej przerwie Kłania się sprawca tego zamieszania pan Marcin.
Pierwsze, przepraszam za dłuższy niebyt ale było to spowodowane tym że po pierwsze nie mam żadnej misji czy potrzeby nawracania kogokolwiek czy narzucania komuś swych przemyśleń. Po prostu pomyślałem by swej opinii na temat mego, no trochę takiego nietypowego, ateizmu nie zatrzymać tylko dla siebie a udostępnić je innym na pożarcie. Wiem ze forum to platforma do dyskusji a od przelewania własnych refleksji to jest gazeta albo książka ale dziennikarzem nie jestem a na książkę to tego trochę za mało. Poza tym „nie mam nazwiska” wiec kto by mnie wydał i kto kupił??? Więc na forum publikuje te rzeczy. A co z nimi zrobią inni, czyli Wy, to już Wasza sprawa. Traktuję to luźno. Zgodzicie się albo nie zgodzicie, zmieszacie z nieczystościami czy będziecie zapraszać do telewizji jako experta :-D to nieważne. Bowiem w końcu wszyscy po swej śmierci dowiemy się że to ja miałem rację :-D. Po drugie, nie lubię odpowiadać czy opisywać jakiegoś zagadnienia skrótowo. Jak już piszę to dokładnie i ze szczegółami a to wymaga trochę wolnego czasu którego teraz sporo mam i w końcu po trzecie to ów wolny czas moja próżność woli przeznaczać na inne przyjemności niż pisanie :-D no i zeszło mi trochę.
Mam nadzieje ze wszystko do czego się odnoszę zrozumiałem dobrze i ja również zostanę zrozumiany dobrze. Jeśli nie – proszę o wybaczenie i zrozumienie. Jestem prostym człowiekiem. Być może jakieś moje argumenty są chybione. W jednym przypadku nie zrozumiałem do mnie pytania dlatego poprosiłem o dopisanie. Cytaty do których się odnoszę ponumerowałem i pogrubiłem.
Po tym krótkim i niepotrzebnym wstępie życzę przyjemnej lektury.
A teraz DoRzeczy:
Cytat 1

Wiarę w życie po śmierci można powiązać tylko z wiarą w czynniki nadprzyrodzone.

Wszystko to, co mówi fizyka, chemia czy biologia, wyklucza taką możliwość.

To co mówi biologia i chemia owszem! Bo biologia i chemia z natury rzeczy dotykają tylko tego co materialne. Ale nie fizyka. Ja myślę że właśnie fizyka jest nauką w której powinniśmy szukać odpowiedzi na pytanie czy jest cos po śmierci i tylko ta nauka może kiedyś na to pytanie odpowiedzieć. I fizyka zycia po śmierci nie wyklucza. Dlaczego tak sądzę??? O, drodzy studenci, tu proszę wybaczcie mi, ale odeślę do dwóch książek. Albowiem gdybym chciał ja to opisać to by miejsca na serwerze waszego forum brakło. Odsyłam do książek fizyka Michio Kaku: Hiperprzestrzeń oraz Wszechświaty równoległe. W koszmarnie dużym skrócie i uproszczeniu słownym: Fizyk ten dowodzi ze w świat widzialny czterowymiarowy (ten tutaj) nie jest jedynym a liczba faktycznych wymiarów przestrzennym to 11 lub 12. Gdyż tylko dla takiego wszystkie prawa fizyczne dają się zunifikować. Rozdzielenie się (a dokładnie zwinięcie pozostałych wymiarów przestrzennych do tak zwanych strun) tychże wymiarów nastąpić miało w momencie wielkiego wybuchu. O tym że widzialna i namacalna materia to tylko około 4% całej masy wszechświata państwo słyszeliście??? Gdzie więc i czym jest reszta????

Cytat 2
Chyba przesadziłeś trochę z oglądaniem filmów o reinkarnacji (i/lub czytaniem książek o tej tematyce). Bo nie da się pewnie inaczej wytłumaczyć fantastycznych i absurdalnych historii, które opisujesz, skoro nie wierzysz w bogów.
Jako ateista nie uwierzysz :-D ale nie oglądałem żadnego!
A co do drugiej części to wydaje mi się że wyjaśniłem, niechby i absurdalne i fantastyczne, historie bez odnoszenia się do boga. Napisz, jeśli Ci się chce, konkretnie czego nie da się wytłumaczyć bez odnoszenia się do boga. Bo jeśli świadomość może istnieć w fizycznym ciele zakładając ze boga nie ma to dlaczego nie może już istnieć poza tym fizycznym ciałem. Co ma do tego mieć bóg którego nie ma? Jeśli życie fizyczne może istnieć bez istnienia boga to dlaczego nie-fizyczne już tylko z bogiem? Załóżmy że tysiące lat temu kilkunastu naszych pradziadów ze środka puszczy dotarło nad jakieś jezioro. Chcieli zobaczyć co jest w jeziorze. Niestety stwierdzili że pod wodą nie da się oddychać. Doszli więc do wniosku: „Pod woda na pewno nie może być życia. No chyba że bóg istnieje to wtedy tak, ale tylko wtedy”. Ale dwóch zaprzeczyło: „Nie! Widziałem tam pod wodą jak pływały owalne stwory z oczami, bez rąk i nóg ale za to z takimi jakby skrzydłami po bokach, na grzbiecie i na brzuchu!” Ale reszta stwierdziła dalej: „Życia pod woda być nie może, bo nie da się oddychać. Oddychać można tylko poza wodą. Życie pod wodą to fantastyka i absurd (i halucynacja! – do czego odnoszę się poniżej). No chyba ze bóg istnieje to wtedy jest możliwe ale tylko wtedy. Basta!”
Co ma jedno do drugiego???

Cytat 3
Nie ma ludzi, którzy faktycznie opuścili swoje ciało, tylko jedynie są tacy, którzy opowiadają o swoich halucynacjach.
Tutaj myśle trzeba się zatrzymać na dłuższą chwilę. Otóż, gdzie się kończy „Real” a zaczyna halucynacja? Innymi słowy co jest halucynacją i kiedy możemy o niej mówić? Tutaj zacytuję kilka przykładów opisów doznań różnych ludzi po doświadczeniu szczególnego stanu w jakim znajdowały się wtedy ich umysły. Mianowicie po paleniu „marychy” (z góry zapewniam, nie reklamuję i nie zachęcam do palenia)
Opisy po paleniu marychy (każdy opis od innej osoby. Pochodzą z forum internetowego hyperreal.info, zachowałem pisownie oryginalną)
Opis 1:
Adm: „jak jarałem żadko(1-2 na miesiąc) i miałem bomby zajebiste,to jak szłem w nocy przez osiedle to widziałem z daleka ludzi(najczęściej byli to ludzie których znam)których nie było, albo było to cienie.Ale jak podszedłem bliżej to znikali.
Kiedyś jak się ubakałem naprawdę zajebiście i poszedłem do domu się położyć,to jak popatrzyłem na firankę to zobaczyłem że wzorki na niej się ruszają i przechodzą po niej efekty typu wiry i fale.Normalnie się zszokowałem.
Kiedyś jak byłem głodny i zmęczony i zajarałem z butelki.Jak siedziałem na ławce z kumplami i patrzyłem na krzaka ,to widziałem na nim takie witraże jak w kościele-bardzo kolorowe,świecące się i do tego animowane( co chwile zmieniały się).100 % halun,trwał może z 5 minut.”
Opis 2:
Ktulhu: „kiedy wkrecila mi sie konkretna faza balem sie wstac bo cale podloze falowalo jak morze w koncu przemoglem sie i poszedlem do domku polozyc sie.padal deszcz i kiedy krople spadaly z drzew na daszek z plastiku ostro bebnily w jakims dziwnym rytmie.lezalem tak zbombardowany,ze nie moglem zasnac i jedyne co slyszalem to dzwiek deszczu bebniacego o ten daszek.wkrecila mi sie faza,ze ten dzwiek to odglos szczurow biegajacy w kuchni kiedy deszcz wolno padal na daszek "widzialem" przez zamkniete powieki obraz szczurow chodzacych po kuchni a jak tylko wiatr przyspieszal spadanie kropel na daszek "widzialem" jak zaczynaja biegac ogolnie to nie balem sie ale lezalem tak pol nocy majac taka jazde w bani ”
Opis 3:
Kret82: „w każdym miejscu gdzie patrzałem pojawiał mi się ekran (taki jak w pubach - rzutnik i ekran), mało tego, na tym ekranie coś za każdym razem leciało. Wiedziałem że mam bombę i że ekranu nie ma, ale nie mogłem się powstrzymać żeby nie patrzeć bo ciągle leciało coś ciekawego, sceny walk czy jakaś pogoń czy coś.”
Opis 4:
Don skuninhos: „raz, gdy za poczatkow mojego palenia, jak szedlem z kumplami zrobiony do szkoly to na sniegu ruszal sie worek na smieci, im dluzej sie w niego wpatrywalem tym bardziej bylem pewny ze to ogromnych, jak na swoj gatunek rozmiarow zaba ...”



I teraz nasuwają mi się dwa pytania i odpowiedzi:
Pierwsze. Co jest cechą wspólną doznań po paleniu marychy?
Odpowiedź: Brak cech wspólnych
Drugie. Co jest cechą wspólną doznań na granicy życia i śmierci?
Odpowiedź: Wszystko (no niemalże) Tutaj nie będę już przytaczał konkretnych przypadków bo w Internecie jest takich opisów sporo i po polsku a dość się rozpisałem ale większość ma cechy wspólne: widzenie swego ciała od góry i innych osób jednak bez możliwości nawiązania z nimi kontaktu, uczucie bezgranicznej radości i miłości (nierzadko wręcz z niechęcią do „ożywania” to znaczy wejścia powrotem do swego ciała!!!), przepływanie przez tunel ze światłem na końcu, spotkanie z bliskimi wcześniej zmarłymi i tak dalej.
I tu moim zdaniem narzuca się pytanie trzecie (wszystkie następne są jakby jego pochodną): jeśli „tunel”, „światło” itd. Jest tylko halucynacją to skąd nagle w tym konkretnym i jedynym przypadku (umierania) nagle taka niemalże jednakowość tychże halucynacji dla wszystkich osób??? Jakiż to szczegół i na jakiej zasadzie działający powoduje ze w tym konkretnym i jedynym przypadku „halucynacje” są tak zbieżne dla różnych ludzi??? Dlaczegóż to wszyscy Ci którzy wypalili skręta nie piszą do znudzenia na jedno kopyto: „widziałem biegające słonie które mówiły ludzkim głosem” tylko ich halucynacje są tak odmienne???

Cytat 4
Jeżeli ktoś uważa natomiast, że może sobie na żądanie uruchomić OOBE i nie jest to tylko halucynacja, albo dysponuje innymi zdolnościami paranormalnymi, to może śmiało zademonstrować swoje siły w obiektywnych warunkach i jeżeli mu się uda tego dokonać - czeka go nagroda w wysokości miliona dolarów od Jamesa Randiego.
No ok., ale jakich to dowodów trzeba by dostarczyć??? Bo ludzi którzy podczas tych „halucynacji” opisali co ktoś inny robił w innym pomieszczeniu niż było ich ciało lub o czym ten ktoś mówił jest dość sporo wydaje mi się. To dowód czy nie dowód??? Jasne że bym chciał aby ktoś kto „stamtąd” wrócił powiedział na przykład:
-kto i dlaczego zamordował małżeństwo Jaroszewiczów
-albo co do diabła stało się w 59 na tej przełęczy Diatłowa
-albo kto zamordował tę czy tamtą osobę (morderców na wolności niestety od groma)
No to faktycznie byłby dowód przez duże D.
Ale być może z jakiegoś powodu praktycznie ludzie nie są w stanie tego dokonać choć faktycznie wyjść z ciała mogą. No przecież wielu rzeczy nie można w praktyce dokonać co nie znaczy że nie istniejemy więc jedno drugiego moim zdaniem nie wyklucza.

Cytat 5
czy Ty, czyli ta niematerialna świadomość, może sobie o czymś pomyśleć i napisać o tym książkę?
Jeżeli tak, to jak w takim razie niematerialna świadomość oddziaływała na ciało, które tą książkę napisało?
Przecież mięśniami ciała poruszają elektryczne sygnały wysyłane przez neurony.
Widzę tutaj poważny problem przyczynowości mentalnej.
Nie dość, że nijak nie da się opisać interakcji między niematerialnym umysłem a ciałem, to w dodatku niematerialna świadomość, czyli, jak piszesz: Ty, jest zbędna.
Zbędna, bo wszystko robią materialne neurony.
Nie ma miejsca, ani potrzeby na "niematerialne krasnoludki" w materialnym świecie.
Na dodatkowe wymiary przestrzenne, których jeszcze nie odkryliśmy, też nie ma potrzeby, skoro mamy neurony.


Ja, moja niematerialna świadomość myśleć może i to robi. I napisać sobie o tym książkę albo post na forum również może ale do tego potrzebuje (warunek konieczny) pośredników – narzędzi. Tymi pośrednikami są: ciało i maszyna do pisania/komputer.
Jak niematerialna świadomość oddziałuje na ciało – to jest właśnie tajemnicą, którą niestety jakoś za bardzo nikt naukowo się właśnie nie zajmuje albowiem nauka kończy się gdzieś na, jak zauważyłes, neuronach. Przy takim założeniu niematerialna świadomość jest rzeczywiście zbędna. Ale co steruje neuronami??? Co jeśli „łańcuch zależności” nie kończy się (a ściślej: nie zaczyna) na neuronach, a są one tylko ogniwem pośrednim??? Gdzie pewność ze od neuronu wszystko się zaczyna???
Dopóki nie zostanie dowiedzione czy faktycznie niematerialna i wieczna świadomość istnieje a jeśli tak to jak oddziałuje na ciało, dopóty nijak nie będziemy w stanie opisać między nimi interakcji tak jak powiedzmy wyizolowany aborygen (to przykład, nie mam nic do aborygenów) nijak nie będzie w stanie opisać interakcji pomiędzy, powiedzmy, posiadaczem telefonu komórkowego a tym że ten telefon w określonym cyklicznym czasie wibruje i dzwoni. Daj aborygenowi komórkę i powiedz: zrób tak by codziennie o ósmej rano ten telefon drżał i wydawał dźwięk. Nijak tego nie zrobi. Bo nie może wiedzieć jaka to początkowa interakcja (wciskanie przycisków) musi zajść między nim a telefonem by to zrobić. Ale weź teraz innego, daj mu ten telefon ale już z zaprogramowanym wcześniej cyklicznym alarmem codziennie o tej i o tej i wyłóż mu zasadę działania tegoż telefonu ze szczegółami z pominięciem tylko jednego: tego że „na początku” to ty wcisnąłeś kilka przycisków by zaprogramować owo cykliczne alarmowanie. Aborygen będzie wiedział wszystko, że tam w środku jest komputer który zasilany elektrycznie działając na takiej to a takiej zasadzie o określonej porze uruchamia w taki to a taki sposób silniczek i głośnik powodując sygnał dźwiękowy i wibracyjny. Czy będzie mu potrzebny jeszcze do czegoś człowiek skoro jest plastikowo-metalowy komputer i w ogóle telefon który sam to robi??? Człowiek będzie mu zbędny. Zbędny bo wszystko (cykliczny alarm) robić będzie w określonej porze plastikowo-metalowy telefon. Sam przez się. Przecież alarm wywołuje silnik elektryczny i głośnik zasilane z baterii elektrycznej a sterowane komputerem. Gdzie tu miejsce i potrzeba dla człowieka???

O dodatkowych wymiarach przestrzennych pisałem u góry, pod cytatem 1. Tutaj tylko napiszę jeszcze, czy wiesz że głupie światło by rozświetlić mrok „faluje” na granicy czwartego wymiaru przestrzennego??? Ja nie wiedziałem. Odsyłam do książek które tam podałem. Tutaj chodzi mi tylko o to że wyższe wymiary przestrzenne być może są nam już tutaj w tym materialnym świecie, dużo bardziej potrzebne (i obecne) niż aktualnie sądzimy.









Cytat 6
Napisał MarcinW
(...)poważnego błędu wielu z ateistów odnośnie braku życia po śmierci ciała. (nie mylić z brakiem boga). Innymi słowy stawianiu znaku równości pomiędzy brakiem boga (ateizmem) a brakiem życia po śmierci.

Stwierdziłeś, że jest to błąd (ocena). Czy mam rozumieć, że teza przeciwna nie jest błędem i jesteś w stanie to wykazać?


Przepraszam, teza przeciwna to znaczy jaka??? Jeśli możesz napisać bo nie rozumiem.

Cytat 7
nasz osobisty umysł na pewno nie istnieje po śmierci.

Rozumiem że tutaj mogę zaoponować za zasadzie: nasz osobisty umysł na pewno istnieje po śmierci. Howgh!

Bywajcie zdrowi i do zobaczenia (po tamtej stronieOczko
Odpowiedz
#43
MarcinW napisał(a):Cytat 2
Chyba przesadziłeś trochę z oglądaniem filmów o reinkarnacji (i/lub czytaniem książek o tej tematyce). Bo nie da się pewnie inaczej wytłumaczyć fantastycznych i absurdalnych historii, które opisujesz, skoro nie wierzysz w bogów.

Bo jeśli świadomość może istnieć w fizycznym ciele zakładając ze boga nie ma
Jeżeli świadomość może istnieć w fizycznym ciele, to znaczy, że jest ona również fizyczna. Do fizycznych rzeczy nie potrzeba boga.

MarcinW napisał(a):to dlaczego nie może już istnieć poza tym fizycznym ciałem.
Fizyczne ciało można zniszczyć. Jeżeli zniszczymy fizyczne ciało (np. kremacja) to zniszczymy też fizyczną świadomość.
Nie ma ciała, nie ma świadomości... trudno bardziej być martwym.

MarcinW napisał(a):Jeśli życie fizyczne może istnieć bez istnienia boga to dlaczego nie-fizyczne już tylko z bogiem?
Zwykle ludzie, żeby zapewnić sobie nieśmiertelność, wymyślają boga.
Ty wymyśliłeś sobie (i w nie wierzysz) życie nie-fizyczne.
Tak czy owak mowa o jakimś niematerialnym "duszku".

MarcinW napisał(a):Załóżmy że tysiące lat temu kilkunastu naszych pradziadów ze środka puszczy dotarło nad jakieś jezioro. Chcieli zobaczyć co jest w jeziorze. Niestety stwierdzili że pod wodą nie da się oddychać. Doszli więc do wniosku: „Pod woda na pewno nie może być życia. No chyba że bóg istnieje to wtedy tak, ale tylko wtedy”. Ale dwóch zaprzeczyło: „Nie! Widziałem tam pod wodą jak pływały owalne stwory z oczami, bez rąk i nóg ale za to z takimi jakby skrzydłami po bokach, na grzbiecie i na brzuchu!” Ale reszta stwierdziła dalej: „Życia pod woda być nie może, bo nie da się oddychać. Oddychać można tylko poza wodą. Życie pod wodą to fantastyka i absurd (i halucynacja! – do czego odnoszę się poniżej). No chyba ze bóg istnieje to wtedy jest możliwe ale tylko wtedy. Basta!”
Co ma jedno do drugiego???
Zobaczyłeś jakiś niematerialnych ludzi, którzy sobie niematerialnie żyją???
W jaki sposób?

MarcinW napisał(a):Cytat 3
Nie ma ludzi, którzy faktycznie opuścili swoje ciało, tylko jedynie są tacy, którzy opowiadają o swoich halucynacjach.
(...)
I teraz nasuwają mi się dwa pytania i odpowiedzi:
Pierwsze. Co jest cechą wspólną doznań po paleniu marychy?
Odpowiedź: Brak cech wspólnych
Drugie. Co jest cechą wspólną doznań na granicy życia i śmierci?
Odpowiedź: Wszystko (no niemalże) Tutaj nie będę już przytaczał konkretnych przypadków bo w Internecie jest takich opisów sporo i po polsku a dość się rozpisałem ale większość ma cechy wspólne: widzenie swego ciała od góry i innych osób jednak bez możliwości nawiązania z nimi kontaktu, uczucie bezgranicznej radości i miłości (nierzadko wręcz z niechęcią do „ożywania” to znaczy wejścia powrotem do swego ciała!!!), przepływanie przez tunel ze światłem na końcu, spotkanie z bliskimi wcześniej zmarłymi i tak dalej.
I tu moim zdaniem narzuca się pytanie trzecie (wszystkie następne są jakby jego pochodną): jeśli „tunel”, „światło” itd. Jest tylko halucynacją to skąd nagle w tym konkretnym i jedynym przypadku (umierania) nagle taka niemalże jednakowość tychże halucynacji dla wszystkich osób??? Jakiż to szczegół i na jakiej zasadzie działający powoduje ze w tym konkretnym i jedynym przypadku „halucynacje” są tak zbieżne dla różnych ludzi??? Dlaczegóż to wszyscy Ci którzy wypalili skręta nie piszą do znudzenia na jedno kopyto: „widziałem biegające słonie które mówiły ludzkim głosem” tylko ich halucynacje są tak odmienne???
Może przed udzieleniem odpowiedzi te pytania, powinieneś sobie odpowiedzieć na pytanie, czy uważasz, że miernik, którego będziesz użytkował w warunkach skrajnie różnych od warunków nominalnych (np. ciśnienie, temperatura, zakłócenia elektromagnetyczne, otwarcie obudowy i wlanie różnych substancji chemicznych), będzie wskazywał wiarygodne wartości?

MarcinW napisał(a):Cytat 4
Jeżeli ktoś uważa natomiast, że może sobie na żądanie uruchomić OOBE i nie jest to tylko halucynacja, albo dysponuje innymi zdolnościami paranormalnymi, to może śmiało zademonstrować swoje siły w obiektywnych warunkach i jeżeli mu się uda tego dokonać - czeka go nagroda w wysokości miliona dolarów od Jamesa Randiego.
No ok., ale jakich to dowodów trzeba by dostarczyć???
Montujesz w miejscach niedostępnych dla narządów zmysłów osoby o zdolnościach paranormalnych tabliczki z losowymi obrazami lub liczbami, a po wszystkim pytasz się ich co widzieli.
Dowodów na OOBE brak, mimo, że ich zwolennicy sami próbowali już przeprowadzać badania w sposób naukowy.

MarcinW napisał(a):Cytat 5
czy Ty, czyli ta niematerialna świadomość, może sobie o czymś pomyśleć i napisać o tym książkę?
Jeżeli tak, to jak w takim razie niematerialna świadomość oddziaływała na ciało, które tą książkę napisało?
Przecież mięśniami ciała poruszają elektryczne sygnały wysyłane przez neurony.
Widzę tutaj poważny problem przyczynowości mentalnej.
Nie dość, że nijak nie da się opisać interakcji między niematerialnym umysłem a ciałem, to w dodatku niematerialna świadomość, czyli, jak piszesz: Ty, jest zbędna.
Zbędna, bo wszystko robią materialne neurony.
Nie ma miejsca, ani potrzeby na "niematerialne krasnoludki" w materialnym świecie.
Na dodatkowe wymiary przestrzenne, których jeszcze nie odkryliśmy, też nie ma potrzeby, skoro mamy neurony.


Ja, moja niematerialna świadomość myśleć może i to robi. I napisać sobie o tym książkę albo post na forum również może ale do tego potrzebuje (warunek konieczny) pośredników – narzędzi. Tymi pośrednikami są: ciało i maszyna do pisania/komputer.
Jak niematerialna świadomość oddziałuje na ciało – to jest właśnie tajemnicą, którą niestety jakoś za bardzo nikt naukowo się właśnie nie zajmuje albowiem nauka kończy się gdzieś na, jak zauważyłes, neuronach. Przy takim założeniu niematerialna świadomość jest rzeczywiście zbędna.
No i proszę: "to jest właśnie tajemnicą". Czemu mnie to nie dziwi.
Nie ma boga, ale i tak kończymy z niematerialnymi duchami, nijak niewytłumaczalnymi.
Kolego, Ty sobie wymyślasz fantastyczne rzeczy bo tak Ci pasuje, bo tak historia może będzie fajna.
Jaka niematerialna świadomość???
Przecież rąk używa mózg, więc to jedynie mózg mógł napisać książkę.

MarcinW napisał(a):Ale co steruje neuronami???
Co jeśli „łańcuch zależności” nie kończy się (a ściślej: nie zaczyna) na neuronach, a są one tylko ogniwem pośrednim??? Gdzie pewność ze od neuronu wszystko się zaczyna???
Jak masz wątpliwości, czy to duchy sterują mózgiem, to zapytaj się tych naukowców od naszego europejskiego, jednego z dwóch głównych, projektów dotyczących nowych technologii: Human Brain Project.
Oni tam symulują pomyślnie funkcjonowanie neuronów na komputerach.
I to bez użycia duchów.
No ale jak uważasz, że wiesz lepiej, to daj im znać, może ostanie lata prac i symulacji (jeszcze pod nazwą Blue Brain Project) im się tylko przyśniły, a obecnie ten otrzymany miliard Euro tylko marnotrawią.

MarcinW napisał(a):Dopóki nie zostanie dowiedzione czy faktycznie niematerialna i wieczna świadomość istnieje a jeśli tak to jak oddziałuje na ciało, dopóty nijak nie będziemy w stanie opisać między nimi interakcji tak jak powiedzmy wyizolowany aborygen (to przykład, nie mam nic do aborygenów) nijak nie będzie w stanie opisać interakcji pomiędzy, powiedzmy, posiadaczem telefonu komórkowego a tym że ten telefon w określonym cyklicznym czasie wibruje i dzwoni.
Nie, to Ty tutaj postulujesz istnienie jakiś niematerialnych bytów i ich oddziaływań ze światem materialnym, więc je teraz udowadniaj.
W mózgu człowieka żadnych duchów nie znaleziono.
Nie miej mi więc za złe, że nazywam Twoje postulaty historiami o duchach, bajkami.

MarcinW napisał(a):Daj aborygenowi komórkę i powiedz: zrób tak by codziennie o ósmej rano ten telefon drżał i wydawał dźwięk. Nijak tego nie zrobi.
Nie byłbym tego taki pewien:

Cytat:http://wyborcza.pl/1,76842,13491054,Mili...zieci.html

W 1999 r. Sugata Mitra pracował w New Dehli jako nauczyciel programowania. Niedaleko jego biura znajdowały się slumsy. Pewnego dnia pod wpływem opowieści znajomych bogatych rodziców o uzdolnionych informatycznie dzieciach Mitra wpadł na pomysł, by wmontować komputer w fasadę jednego z budynków i zobaczyć, co się stanie.

Maszyna była dostępna dla każdego. Był jednak pewien haczyk - obok nie było nikogo ani niczego, co wyjaśniłoby, jak i do czego można komputer wykorzystać.

Jak się okazało, brak instrukcji nie stanowił dla dzieci żadnego problemu. Po pierwszej próbie eksperyment powtórzono potem na indyjskiej prowincji, a w 2004 r. w Kambodży. Nie dość, że dzieci potrafiły same opanować sztukę obsługi komputera i nawigacji po internecie, to jeszcze wzajemnie uczyły się nowo nabytych umiejętności.

Podczas swojego wystąpienia na konferencji TED Global w Oksfordzie Mitra wspomniał, że po czterech godzinach od ujrzenia komputera po raz pierwszy dzieci wiedziały, jak nagrywać na nim swoją muzykę i ją odtwarzać.


MarcinW napisał(a):O dodatkowych wymiarach przestrzennych pisałem u góry, pod cytatem 1. Tutaj tylko napiszę jeszcze, czy wiesz że głupie światło by rozświetlić mrok „faluje” na granicy czwartego wymiaru przestrzennego???
Czy wiesz, że teoria strun nie jest udowodnioną teorią?
Zamierzam stworzyć mężczyznę i kobietę z grzechem pierworodnym. Następnie zamierzam zapłodnić kobietę samym sobą, tak abym mógł się narodzić. Będąc człowiekiem, zabiję się w ramach ofiary dla samego siebie aby ocalić Cię od grzechu na który Cię początkowo skazałem... TA DA!!!
Odpowiedz
#44
MarcinW napisał(a):Cytat 7
nasz osobisty umysł na pewno nie istnieje po śmierci.

Rozumiem że tutaj mogę zaoponować za zasadzie: nasz osobisty umysł na pewno istnieje po śmierci. Howgh!

Bywajcie zdrowi i do zobaczenia (po tamtej stronieOczko

Czyli nie mam żadnych przesłanek aby tak sądzić?
Odpowiedz
#45
MarcinW napisał(a):Bo jeśli świadomość może istnieć w fizycznym ciele zakładając ze boga nie ma to dlaczego nie może już istnieć poza tym fizycznym ciałem. Co ma do tego mieć bóg którego nie ma?

Świadomość jest wynikiem pracy mózgu. Czym go chcesz zastąpić w świecie "niematerialnym"?

Cytat:nasz osobisty umysł na pewno istnieje po śmierci.

Ale po co? Co miałby robić umysł po śmierci?
„Jeśli istnieje mnogość, to powinna ona jednocześnie być wielka i mała, i przy tym wielka bez granic i mała do zniknięcia”- Zenon z Elei
Odpowiedz
#46
Stosunek do świata i Boga mam prawie identyczny jak użytkownik Łoś. Bardzo bym chciał aby mój umysł przestał istnieć po śmierci. Niestety, moje doświadczenia temu przeczą (choć na szczęście całkowicie nie wykluczają). Za tym, że świadomość jest tylko efektem pracy mózgu przemawia prawie wszystko. Tylko, dlaczego niektórzy kontaktują się ze zmarłymi? Dlaczego ich widzimy, czasem czujemy ich zapach? Tego nie rozumiem.
Odpowiedz
#47
MarcinW

A zobacz: http://nt.interia.pl/raport-kosmos/astro...Id,1356712

Cały dżinks w tym, że trzeba by jakoś odświeżyć swoją pamięć. Muszę przyznać, że ja nie wiem jak to zrobić. Są niby techniki OOBE, ale Ci którzy to przeszli nie mówią o odświeżeniu pamięci, a ich opowieści tkwią w konwencji, że oto odkrywają świat nieznany. Nie ma natomiast przebudzenia. Gdyby udało się "sprowadzić" na planetę Ziemię wiedzę, którą dysponujemy "po śmierci" osadziłoby to na właściwe tory naszą cywilizację.

Po cichu podejrzewam, że świat wygląda mniej więcej tak jak to opisałeś. Nie traktuję tego w kategoriach wiedzy, ale podejrzeń właśnie. Generalnie nasz wszechświat jest epifenomenem innego, a to samo w sobie kładzie na łopatki cały obraz naturalistycznego świata, który nam się wytworzył w głowach.

Pytanie więc główne, jak otworzyć świadomość. Jeżeli do tego celu trzeba wyjść o nowiu po północku w jakąś gęstwinę przy nieodległym sitowiu i wyć do gwiazd, to gdybym wiedział, że to jest dobry sposób, to bym to zrobił. Ale niestety nic mi o tym nie wiadomo. Wielu zaś w przeszłości różnych dróg duchowych próbowało i jakoś jednak wiedzy pożytecznej dla naszej cywilizacji nie sprowadziło.
Z drugiej strony może właśnie próby OOBE są dobrym rozwiązaniem. Obawiam się jednak znowu, że musiałbym wziąć jakieś australijskie ziele by potem sądzić, że z ciała wyszedłem, bo niestety ciała jeszcze nigdy nie opuściłem. Może ktoś zna jakąś technikę, jakoś trzeba się zaprzeć, naprzeć czy jeszcze coś innego zrobić, tylko żeby mi od wytworzonego ciśnienia wewnętrznego gałka oczna nie wypadła...
"Do jasnych dążąc głębin – nie mógł trafić w sedno śledź pewien obdarzony naturą wybredną. Dokądkolwiek wędrował, zawsze nadaremno. Tu jasno, ale płytko, tam głębia, ale ciemno."
Odpowiedz
#48
pit napisał(a):Stosunek do świata i Boga mam prawie identyczny jak użytkownik Łoś. Bardzo bym chciał aby mój umysł przestał istnieć po śmierci. Niestety, moje doświadczenia temu przeczą (choć na szczęście całkowicie nie wykluczają). Za tym, że świadomość jest tylko efektem pracy mózgu przemawia prawie wszystko. Tylko, dlaczego niektórzy kontaktują się ze zmarłymi? Dlaczego ich widzimy, czasem czujemy ich zapach? Tego nie rozumiem.

Ludzie miewają po dragach mocniejsze jazdy, niż kontakty ze zmarłymi. Mózg płata różne figle. :8O:
Świadomość oddzielona od mózgu to tylko bajeczka religijna, odesłana przez neurobiologów do lamusa:
http://www.granicenauki.pl/index.php/pl/...ch-smierci
Cytat:Wyobraźmy sobie, że ulegamy ciężkiemu wypadkowi i przez chwilę znajdujemy się na granicy życia i śmierci. Czujemy się martwi, widzimy stół operacyjny, na którym leży nasz ciało, i lekarzy próbujących nam pomóc. W pewnym momencie ogarnia nas uczucie czyjejś obecności i nagle znajdujemy się w ciemnym tunelu, który prowadzi nas w światłość. Teologia podpowiada nam, że naszym udziałem jest wizja życia po śmierci. Neuronaukowcy sugerowaliby, że prawdopodobnie cierpimy na zespół Cotarda (poczucia bycia martwym), jednocześnie aktywuje się połączenie skroniowo-ciemieniowe w mózgu (opuściłem swoje ciało), cierpimy na niedotlenienie lub mam jaskrę (tunel) i jeśli nie mamy Alzheimera lub Parkinsona, to aktywuje się np. zakręt kątowy (poczucie czyjejś obecności).
Odpowiedz
#49
Tak, tylko, że ja nigdy nie brałem dragów. Tu opisałem moją "przygodę" http://www.ateista.pl/showpost.php?p=629...stcount=53
Odpowiedz
#50
pit napisał(a):Tak, tylko, że ja nigdy nie brałem dragów. Tu opisałem moją "przygodę" http://www.ateista.pl/showpost.php?p=629...stcount=53
Sen i porażenie przysenne to trochę mało żeby fantazjować o Bogu.
Zamierzam stworzyć mężczyznę i kobietę z grzechem pierworodnym. Następnie zamierzam zapłodnić kobietę samym sobą, tak abym mógł się narodzić. Będąc człowiekiem, zabiję się w ramach ofiary dla samego siebie aby ocalić Cię od grzechu na który Cię początkowo skazałem... TA DA!!!
Odpowiedz
#51
Znasz może jakiś przyjemny opis tego zjawiska? Ja spotkałem się tylko z opisem negatywnych doświadczeń. Aha, ja miałem otwarte oczy.
Odpowiedz
#52
pit napisał(a):Bardzo bym chciał aby mój umysł przestał istnieć po śmierci.

Dlaczego?
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz
#53
Bo nie widzę w tym wszystkim sensu (za dużo cierpienia jak dla mnie). Dobro po śmierci nie rekompensuje tego, czego inni doświadczają tutaj w imię tego właśnie dobra - to tak w skrócie.
Odpowiedz
#54
pit napisał(a):Tylko, dlaczego niektórzy kontaktują się ze zmarłymi? Dlaczego ich widzimy, czasem czujemy ich zapach? Tego nie rozumiem.

Mózg ludzki jest bardzo plastyczny i podatny na urojenia: jeśli dostatecznie długo będziesz rozmawiać z grzebieniem albo długopisem, nawet z otwartymi oczami, w końcu będziesz przekonany, że ten grzebień lub długopis naprawdę do ciebie przemawia.
Przykro mi burzyć marzenia.
"Dyskusja z idiotami niepotrzebnie ich nobilituje"
Odpowiedz
#55
pit napisał(a):Znasz może jakiś przyjemny opis tego zjawiska? Ja spotkałem się tylko z opisem negatywnych doświadczeń. Aha, ja miałem otwarte oczy.
Organizm włączył już świadomość, a nie wyłączył jeszcze całkowicie paraliżu.
A Ty już oznajmiasz, że znalazłeś boga...
Zamierzam stworzyć mężczyznę i kobietę z grzechem pierworodnym. Następnie zamierzam zapłodnić kobietę samym sobą, tak abym mógł się narodzić. Będąc człowiekiem, zabiję się w ramach ofiary dla samego siebie aby ocalić Cię od grzechu na który Cię początkowo skazałem... TA DA!!!
Odpowiedz
#56
NotInPortland napisał(a):Organizm włączył już świadomość, a nie wyłączył jeszcze całkowicie paraliżu.
A Ty już oznajmiasz, że znalazłeś boga...

Tego uczucia doznałem przed paraliżem, podczas snu. Nie oznajmiam, że znalazłem Boga, bo niczyjej obecności wtedy nie czulem. Spytałem, czy znasz przyjemny opis koszmaru sennego, a jaTy się ze mnie smiejesz. Bardzo logiczne wnioski wyciagasz, ale może przynajmniej chciałeś dobrze...
Odpowiedz
#57
pit napisał(a):Tego uczucia doznałem przed paraliżem, podczas snu.
Nie piszę o tym uczuciu tylko o paraliżu.
Na czas snu organizm włącza paraliż, więc ewentualne wybudzenie z jeszcze niewygaszonym paraliżem nie wygląda na coś nieprawdopodobnego.
Zamierzam stworzyć mężczyznę i kobietę z grzechem pierworodnym. Następnie zamierzam zapłodnić kobietę samym sobą, tak abym mógł się narodzić. Będąc człowiekiem, zabiję się w ramach ofiary dla samego siebie aby ocalić Cię od grzechu na który Cię początkowo skazałem... TA DA!!!
Odpowiedz
#58
Ok. Tylko, że to było zależne od siebie.
Odpowiedz
#59
pit napisał(a):Bo nie widzę w tym wszystkim sensu (za dużo cierpienia jak dla mnie). Dobro po śmierci nie rekompensuje tego, czego inni doświadczają tutaj w imię tego właśnie dobra - to tak w skrócie.

Hę? Sugerujesz że wieczna szczęśliwość, jak twierdzą niektóre religie, nie rekompensuje kilku lat egzystencji na tej nieszczęsnej planecie? Jakoś to dziwacznie nieproporcjonalne biorąc pod uwagę to, że uznajesz istnienie tegoż dobra po śmierci.
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz
#60
Tzn, że nieskończone dobro sankcjonuje jakiekolwiek nieusprawiedliwione zło?
Też dobre Uśmiech
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości