Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Puszczalska - skąd się biorą podwójne standardy? - hipokryzja feminizmu
#61
Iselin: nie rozumiem Twojego podejścia. Instytucja jest z natury rzeczy bezosobowa i proceduralna i ma za zadanie zastąpić oddolną pomoc (na przykładzie WOŚP było to świetnie widać - jednym z argumentów było, że WOŚP to płacenie drugi raz na to samo i jest protezą dla systemu, który powinien realizować te zadania). Jak więc instytucja nie ma niszczyć więzi społecznych?
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#62
Socjopapa napisał(a):Iselin: nie rozumiem Twojego podejścia. Instytucja jest z natury rzeczy bezosobowa i proceduralna i ma za zadanie zastąpić oddolną pomoc (na przykładzie WOŚP było to świetnie widać - jednym z argumentów było, że WOŚP to płacenie drugi raz na to samo i jest protezą dla systemu, który powinien realizować te zadania). Jak więc instytucja nie ma niszczyć więzi społecznych?
Nie zgadzam się, że ma zastąpić oddolną pomoc. Mają się po prostu uzupełniać. Jeżeli ktoś organizuje jakąś pomoc dla konkretnej osoby, grupy osób czy domu samotnej matki, to super. Ale nie każdy będzie w stanie organizować coś takiego stale i systematycznie. Zadaniem instytucji jest zorganizowanie pewnego minimum dla każdego, niezależnie od tego, czy ta osoba jest lubiana w społeczności lokalnej, jej los akurat chwycił kogoś za serce. W instytucjach poza tym pracują ludzie, którzy wykonują swoje obowiązki w konkretnych godzinach, a nie po pracy czy jeśli akurat mają czas. A jeśli akurat zachorują czy wyjadą, to ich obowiązki wykonują następni. Zauważ, że nigdzie nie twierdziłam, że pomoc instytucjonalna buduje więzi społeczne. Po prostu nie uważam, żeby je niszczyła. Potrzebne jest zarówno stałe wsparcie instytucjonalne dla ludzi wychowujących niepełnosprawne dzieci, jak i pomoc indywidualna w zakresie na przykład jakiejś szczególnej operacji. To nie jest "dwa razy to samo". To są po prostu

A bajki o tym, że ktoś by pomógł komuś innemu, ale już płaci podatki, jest strasznie słabe. Jeśli komuś rzeczywiście zostaje po opłaceniu podatków i składek niewiele na życie, to ma rację. Natomiast zamożny bufonek, który twierdzi, że nie będzie drugi raz płacił na to samo, chociaż oczywiście bardzo współczuje tym dzieciom, po prostu NIE CHCE pomóc.

Poza tym nie wiem jak Ty, ale w razie jakiegoś wypadku, który spowodowałby na przykład całkowity brak sprawności, dużo lepiej bym się czuła jako podatnik i obywatel odbierający po prostu należne świadczenia od państwa na zasadzie ubezpieczenia niż żyjąc na utrzymaniu nawet najsympatyczniejszych ludzi (czyli de facto z jałmużny). Nie chodzi mi o jakieś jednorazowe akcje typu zbieramy pieniądze na leczenie, tylko stałą i zorganizowaną pomoc.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#63
Zgadzam się z Tobą - jest protezą.

Ale protezy są potrzebne.
Odpowiedz
#64
Iselin napisał(a):Nie zgadzam się, że ma zastąpić oddolną pomoc.

Dlaczego? Przecież wszyscy uważają, że ma ją zastąpić i głośno o tym mówią. Na jakiej podstawie twierdzisz, że nie to jest funkcją instytucji?

Iselin napisał(a):Mają się po prostu uzupełniać.

Jak to ma działać? Instytucja da Ci tyle, żebyś mogła sobie kupić chleb, a organizacje charytatywne dadzą Ci na wodę?

Iselin napisał(a):Po prostu nie uważam, żeby je niszczyła.

A ja pokazałem Ci przykład, że niszczy i wskazałem dlaczego tak jest. Poza stwierdzeniem, że moje przesłanki są błędne nie zrobiłaś nic, żeby wskazać, że jestem w błędzie.

Iselin napisał(a):To nie jest "dwa razy to samo".

Może i nie, ale wszyscy właśnie tak to widzą.


Iselin napisał(a):na zasadzie ubezpieczenia

Na zasadzie ubezpieczenia można coś dostać od ubezpieczyciela, a nie od państwa. Przecież niedawno państwo wprost to potwierdziło (vide: ZUS) - już zapomniałaś?

Iselin napisał(a):niż żyjąc na utrzymaniu nawet najsympatyczniejszych ludzi (czyli de facto z jałmużny).

A życie z chyichś podatków to niby coś innego?

Ja też nie chciałbym żyć z jałmużny i dlatego jestem ubezpieczony w towarzystwie ubezpieczeń. Niemniej, nie uważam, żeby ludzie, którzy otrzymują pomoc, bo znaleźli się w sytuacji z którą nie mogą sobie sami poradzić, uchybiali swojej godności. To jest taki socjalistyczny dyskurs, żeby pozwolić socjalistom wyciągnąć jeszcze więcej kasy na dziwki - pieniądze obywatela od współobywatela źle, ruja i poróbstwo, a pieniądze obywatela od państwa to już zajebiście. Jak kogoś to naprawdę tak boli może przecież zwrócić uwagę, że fizycznie dostaje kasę od banku czy innego niepaństwowego pośrednika, który za swoją usługę nie weźmie wynagrodzenie albo weźmie niewielkie (od darczyńcy, a nie z kwoty przeznaczonej dla obdarowanego) i nie przetrzepie 3/4 na koks i dziwki.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#65
Socjopapa napisał(a):Dlaczego? Przecież wszyscy uważają, że ma ją zastąpić i głośno o tym mówią. Na jakiej podstawie twierdzisz, że nie to jest funkcją instytucji?
Wszyscy, to znaczy kto? Nie zauważyłam, żeby wszyscy tak uważali. Może tak uważają po prostu najgłośniejsi z tych, których masz okazję słuchać.

Socjopapa napisał(a):Jak to ma działać? Instytucja da Ci tyle, żebyś mogła sobie kupić chleb, a organizacje charytatywne dadzą Ci na wodę?
Przecież tłumaczyłam.


Socjopapa napisał(a):Na zasadzie ubezpieczenia można coś dostać od ubezpieczyciela, a nie od państwa. Przecież niedawno państwo wprost to potwierdziło (vide: ZUS) - już zapomniałaś?
ZUS akurat jest do bani.

Socjopapa napisał(a):A życie z chyichś podatków to niby coś innego?
Nie z czyichś, tylko ludzi, którzy na przykład od ludzi, z którymi łączy mnie pewna wspólnota a także, którzy kiedyś za moje podatki chodzili do szkoły i leczyli zęby.

Socjopapa napisał(a):Ja też nie chciałbym żyć z jałmużny i dlatego jestem ubezpieczony w towarzystwie ubezpieczeń. Niemniej, nie uważam, żeby ludzie, którzy otrzymują pomoc, bo znaleźli się w sytuacji z którą nie mogą sobie sami poradzić, uchybiali swojej godności.
Teoretycznie nie powinni, ale to tak nie działa. Poza tym przyjmując od kogoś stale pieniądze, ryzykujesz się, że wplączesz się w układ wdzięczności i zaczniesz się na przykład czuć nieswojo, wyrażając głośno poglądy, które nie podobają się darczyńcy czy żyjąc niezgodnie z jego zasadami.

Zadaniem pomocy instytucjonalnej jest stworzenie chociażby sytuacji, gdy żaden obywatel państwa nie umiera z głodu ani zimna, niezależnie od tego, czy jest sprytny i zaradny, czy też na przykład oszukał go prywatny ubezpieczyciel i zostawił go bez środków do życia i nawet kasy na prawnika.

Nawiasem, mówiąc, formą pomocy instytucjonalnej jest też prawo do pełnomocnika z urzędu.

A żeby wrócić do tematu, to formą pomocy instytucjonalnej jest na przykład pośredniczenie przez instytucje publiczne w ściąganiu alimentów. Oczywiście dla wielu młodocianych korwinistów będzie to nie do przyjęcia, że jakieś parę złotych z ich podatków idzie na organizację tej pomocy i stwierdzi, że ktoś, kto jest na tyle głupi i niezaradny, że nie potrafi ścignąć drugiego rodzica w sprawie alimentów, sam jest sobie winien, ale jakoś nie wyobrażam sobie życia w społeczeństwie zarządzanym według ich marzeń.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#66
Iselin napisał(a):Wszyscy, to znaczy kto? Nie zauważyłam, żeby wszyscy tak uważali. Może tak uważają po prostu najgłośniejsi z tych, których masz okazję słuchać.

Wszyscy to znaczy wszyscy adwokaci tego systemu i wszystkie przedmioty (bo przecież nie podmioty) tego systemu, które słyszałem.

A konkretnie kto powiedział coś innego i co powiedział?

Iselin napisał(a):Przecież tłumaczyłam.

Nie wykluczam, że jestem ślepy, więc możesz zacytować albo odesłać mnie do właściwej wypowiedzi?

Iselin napisał(a):ZUS akurat jest do bani.

ZUS jest najbardziej jaskrawym przykładem tego jak działa państwo.

Iselin napisał(a):Nie z czyichś, tylko ludzi, którzy na przykład od ludzi, z którymi łączy mnie pewna wspólnota a także, którzy kiedyś za moje podatki chodzili do szkoły i leczyli zęby.

Czyli spodziewasz się, że organizacje charytatywne będą działać w oparciu o środki ludzi, którzy nie mieszkają w Polsce? Wiesz, że w ten sposób potwierdzasz to co pisał Idiota o niszczeniu więzi społecznych przez instytucje?

Iselin napisał(a):Poza tym przyjmując od kogoś stale pieniądze, ryzykujesz się, że wplączesz się w układ wdzięczności i zaczniesz się na przykład czuć nieswojo, wyrażając głośno poglądy, które nie podobają się darczyńcy czy żyjąc niezgodnie z jego zasadami.

Od organizacji charytatywnej też?

Iselin napisał(a):Zadaniem pomocy instytucjonalnej

Doświadczenie pokazuje, że instytucje tych zadań nie spełniają, a w każdym bądź razie nie robią tego dobrze. Niemniej, kwestia nie w tym jakie są zadania instytucji, lecz ich wpływ na relacje społeczne.

Iselin napisał(a):Nawiasem, mówiąc, formą pomocy instytucjonalnej jest też prawo do pełnomocnika z urzędu.

J.w.

Iselin napisał(a):młodocianych korwinistów

Nie jestem młodocianym korwinistą.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#67
Socjopapa napisał(a):Wszyscy to znaczy wszyscy adwokaci tego systemu i wszystkie przedmioty (bo przecież nie podmioty) tego systemu, które słyszałem.
Nie wiem, kim są "adwokaci tego systemu". Osobiście znam trochę ludzi, którym nie podoba się ten konkretny system i chętnie by go znacznie zmienili, ale nie krzyczą bez przerwy, że podatki to kradzież, widzą konieczność istnienia jakiejś tam rozsądnej pomocy instytucjonalnej (na przykład w postaci asystentów wspomagających uczących takie powiedzmy rodziny dysfunkcyjne takich rzeczy, które wydają nam się proste, jak planowanie zakupów, płacenie rachunków, żeby ograniczyć coś takiego, co nazywa się społecznym dziedziczeniem biedy. Jakoś nie nabierają od tego przekonania, że same już nic nie muszą.


Socjopapa napisał(a):Nie wykluczam, że jestem ślepy, więc możesz zacytować albo odesłać mnie do właściwej wypowiedzi?
Cytat:Zadaniem instytucji jest zorganizowanie pewnego minimum dla każdego, niezależnie od tego, czy ta osoba jest lubiana w społeczności lokalnej, jej los akurat chwycił kogoś za serce. W instytucjach poza tym pracują ludzie, którzy wykonują swoje obowiązki w konkretnych godzinach, a nie po pracy czy jeśli akurat mają czas. A jeśli akurat zachorują czy wyjadą, to ich obowiązki wykonują następni. Zauważ, że nigdzie nie twierdziłam, że pomoc instytucjonalna buduje więzi społeczne. Po prostu nie uważam, żeby je niszczyła. Potrzebne jest zarówno stałe wsparcie instytucjonalne dla ludzi wychowujących niepełnosprawne dzieci, jak i pomoc indywidualna w zakresie na przykład jakiejś szczególnej operacji. To nie jest "dwa razy to samo".



Socjopapa napisał(a):Czyli spodziewasz się, że organizacje charytatywne będą działać w oparciu o środki ludzi, którzy nie mieszkają w Polsce? Wiesz, że w ten sposób potwierdzasz to co pisał Idiota o niszczeniu więzi społecznych przez instytucje?
To jest kwestia poczucia wspólnoty z całym społeczeństwem.

Socjopapa napisał(a):Doświadczenie pokazuje, że instytucje tych zadań nie spełniają, a w każdym bądź razie nie robią tego dobrze. Niemniej, kwestia nie w tym jakie są zadania instytucji, lecz ich wpływ na relacje społeczne.
Czasami spełniają, czasami nie spełniają. Masz jakieś dane przekrojowe czy po prostu projektujesz te nieudane przypadki na całość?
Jeśli chcesz się skoncentrować na samym wpływie na relacje, to oczywiście do pewnego stopnia masz rację - zbytnio rozbudowana opieka instytucjonalna może prowadzić do tego, że ludzie tracą poczucie odpowiedzialności za swoje życie i innych. Nie znaczy to jednak, że jakiekolwiek formy pomocy instytucjonalnej do tego doprowadzą. Rozpatruję to też w szerszym kontekście - nie wszędzie wszystko będzie wyglądało tak samo. W Polsce na przykład dość charakterystyczny jest brak utożsamiania się z państwem i traktowanie go wręcz jako instytucję wrogą. Nie wszędzie tak jest.
To jest bardzo obszerne zagadnienie, a Idiota bardzo je uprościł, za bardzo moim zdaniem.


Socjopapa napisał(a):Nie jestem młodocianym korwinistą.
Wiem. Oni stanowią po prostu jeden z jaskrawszych przykładów.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#68
Iselin napisał(a):Nie wiem, kim są "adwokaci tego systemu".

Z jaskrawych przykładów - Szumi.

Iselin napisał(a):Jakoś nie nabierają od tego przekonania, że same już nic nie muszą.

Cieszę się, że tak jest. Jakie podjęli więc kroki, żeby obecny system zmienić, gdzie głoszą swoje poglądy?

Iselin napisał(a):To jest kwestia poczucia wspólnoty z całym społeczeństwem.

Niewątpliwie. Ale przecież napisałaś, że spodziewasz się, że organizacje charytatywne w Polsce nie będą działać w oparciu o wsparcie Twoich współobywateli, czyli zakwestionowałaś istnienie poczucia wspólnoty o którym piszesz, potwierdzając tym samym, że rozkład więzi społecznych już zaistniał.

Iselin napisał(a):Masz jakieś dane przekrojowe czy po prostu projektujesz te nieudane przypadki na całość?

Jakie miałyby być te dane przekrojowe, żeby pokazać, że 200 czy 300 zł renty nie pozwala nikomu wyżyć? Albo, że pełnomocnicy z urzędu nie mają ochoty prowadzić tych spraw i prowadzą je (delikatnie mówiąc) po macoszemu? Nie rozumiem jakich konkretnie danych oczekujesz, bo ciężko się spodziewać, że urzędy zaczną prowadzić statystyki pt.: tyle razy spieprzyliśmy koncertowo, a fakt, że wszelakie organizacje charytatywne mają aż nadto podopiecznych też wskazuje, że widocznie system nie działa. Nie trzeba łatać tego co działa dobrze.

Iselin napisał(a):Nie znaczy to jednak, że jakiekolwiek formy pomocy instytucjonalnej do tego doprowadzą.

Być może. Faktem jest natomiast, że w Polsce najwyraźniej już do tego doprowadziły (poza chlubnymi wyjątkami). No i nadal nie wiem jaki może być ten poziom, żeby jeszcze nie prowadzić do likwidacji więzi społecznych i jak miałoby wyglądać uzupełnianie.

We fragmencie, który zacytowałaś napisałaś jakie powinny być zadania owych instytucji, ale nie napisałaś jak ma wyglądać uzupełnianie się z pomocą oddolną.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#69
Socjopapa napisał(a):Z jaskrawych przykładów - Szumi.
Ale rozmawiajmy o kimś poważnym.



Socjopapa napisał(a):Cieszę się, że tak jest. Jakie podjęli więc kroki, żeby obecny system zmienić, gdzie głoszą swoje poglądy?
W tak zwanych dyskusjach, przy urnach wyborczych itd.



Socjopapa napisał(a):Niewątpliwie. Ale przecież napisałaś, że spodziewasz się, że organizacje charytatywne w Polsce nie będą działać w oparciu o wsparcie Twoich współobywateli,
To już Twoja nadinterpretacja.


Socjopapa napisał(a):Jakie miałyby być te dane przekrojowe, żeby pokazać, że 200 czy 300 zł renty nie pozwala nikomu wyżyć?
Nie pozwala, ale jednak ludzie, którzy ją otrzymują, jakoś bardzo starają się, żeby jej nie stracić. Poza tym sama znam przykłady, kiedy nawet śmieszna pomoc pomogła komuś związać koniec z końcem.

Socjopapa napisał(a):Albo, że pełnomocnicy z urzędu nie mają ochoty prowadzić tych spraw i prowadzą je (delikatnie mówiąc) po macoszemu?
To znaczy, że lepiej by było, gdyby nie było ich w ogóle?

Socjopapa napisał(a):a fakt, że wszelakie organizacje charytatywne mają aż nadto podopiecznych też wskazuje, że widocznie system nie działa. Nie trzeba łatać tego co działa dobrze.
Nie wiem, czego oczekujesz. Należałoby zadać sobie pytanie, jak wyglądałaby sytuacja, gdyby tego systemu nie było w ogóle. Oprócz przypadków, które opisujesz pojawiłby się na przykład problem ludzi, którzy trafiają na OIOM. Pobyt tam jest kosztowny, podobno ok. 10 tys. dziennie. Natomiast cudów nie ma i żadne system nie zapewni Ci leczenia wszystkich możliwych przypadków, bo jest ono po prostu bardzo drogie i wymagałoby, żeby wysokie składki płacili wszyscy albo prawie wszyscy.

Jak dla mnie w porządku jest podział, kiedy pewien podstawowy zestaw świadczeń zapewniany jest z podatków, natomiast w dalszej kolejności wchodzą ubezpieczyciele prywatni i pomoc charytatywna.



Socjopapa napisał(a):We fragmencie, który zacytowałaś napisałaś jakie powinny być zadania owych instytucji, ale nie napisałaś jak ma wyglądać uzupełnianie się z pomocą oddolną.
Patrz wyżej.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#70
Iselin napisał(a):Jak dla mnie w porządku jest podział, kiedy pewien podstawowy zestaw świadczeń zapewniany jest z podatków, natomiast w dalszej kolejności wchodzą ubezpieczyciele prywatni i pomoc charytatywna.

OK, ale teraz tak nie jest. Prawie wszyscy płacą wysokie składki, a nie ma nawet podstawowego zestawu świadczeń (jakbyśmy go nie chcieli określać). Ergo, system nie działa.

Co do tego, że instytucje w obecnym wydaniu niszczą więzi społeczne, to już się chyba zgodziliśmy.

W kwestii konieczności istnienia bufora na wyjątkowe przypadki (ale właśnie wyjątkowe, a nie jako zasada) już się wypowiadałem przy innych okazjach.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#71
Socjopapa napisał(a):W kwestii konieczności istnienia bufora na wyjątkowe przypadki (ale właśnie wyjątkowe, a nie jako zasada) już się wypowiadałem przy innych okazjach.
A to tu się zgadzamy.

Socjopapa napisał(a):Co do tego, że instytucje w obecnym wydaniu niszczą więzi społeczne, to już się chyba zgodziliśmy.
Pisałam bardziej ogólnie.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#72
Socjopapa napisał(a):OK, ale teraz tak nie jest. Prawie wszyscy płacą wysokie składki, a nie ma nawet podstawowego zestawu świadczeń (jakbyśmy go nie chcieli określać). Ergo, system nie działa.
Dlaczego tak sądzisz?
Z mojego doświadczenia wynika coś odwrotnego.
Akurat w ostatnim półroczu kilku moich znajomych i mój syn miało do czynienia z państwową służba zdrowia.
I jakiegoś dramatu nie ma, a mój syn, którego uporczywie bolał brzuch, został bez znajomości w ciągu dwóch dni trzykrotnie prześwietlony i zapakowany do różnych wymyślnych maszyn skanujących.
Mój stary ojciec ciągle odmawia wykonania wymiany soczewki, o co go nieustannie molestują.
Ja sam do mojego LPK dzwonię i idę nastepnego dnia bez problemu.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#73
Poza tym składek wcale nie płacą prawie wszyscy.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#74
Sofeicz napisał(a):Dlaczego tak sądzisz?

Ja mówię o statystykach kolejek, a nie o szczęśliwych przypadkach.

http://www.korektorzdrowia.pl/

Iselin napisał(a):Poza tym składek wcale nie płacą prawie wszyscy.

Hmm, płacą wszyscy, którzy są zatrudnieni, mają zlecenia, działalności gospodarcze, spółki (ci to nawet parę razy) - płacą więc prawie wszyscy, którzy zarabiają (a przy zdrowotnych nie ma zasad odnośnie zbiegu tytułów, więc czasem płacą wielokrotnie). Jako, że jednak sporo ludzi w Polsce żyje, a dzietność nie jest aż tak duża, chyba mogę jednak twierdzić, że składki płacą prawie wszyscy.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#75
Oprócz prezesów spółek z o.o. Duży uśmiech
hOr-oom-may o nay rhay
hOr-oom-may he eer-hee-mo

http://www.youtube.com/watch?v=wXRGfo1NksM
Odpowiedz
#76
Sofeicz może masz znajomych o których nie wiesz lub masz taką osobowość że Tobie od razu wszystko odpalają;-)Niezdecydowany

I żonka podporządkowana:?::*
Odpowiedz
#77
Socjopapa napisał(a):Hmm, płacą wszyscy, którzy są zatrudnieni, mają zlecenia, działalności gospodarcze, spółki (ci to nawet parę razy) - płacą więc prawie wszyscy, którzy zarabiają (a przy zdrowotnych nie ma zasad odnośnie zbiegu tytułów, więc czasem płacą wielokrotnie). Jako, że jednak sporo ludzi w Polsce żyje, a dzietność nie jest aż tak duża, chyba mogę jednak twierdzić, że składki płacą prawie wszyscy.
I jaki to jest procent? Jest mnóstwo ludzi, którzy nie płacą składek, a mają prawo do leczenia. Współmałżonkowie i dzieci ubezpieczonych, bezrobotni zarejestrowani w urzędzie (czasami pracujący na czarno).
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#78
Dobra, Iselin najwyraźniej postanowiła rozdrobnić kwestię i zagubić ją w temacie czy wszyscy, czy tylko 97% płaci czy też nie, a tu taka ładna rzecz wyszła w Norwegii:
http://wmeritum.pl/norwegia-wiezienie-za...ezdomnemu/
Nie... Państwo wcale nie chce sobie zapewnić monopolu na pomoc społeczną.
Żadną miarą i w ogóle.

Odpowiedz
#79
Przypomnę Ci ten post, kiedy znów zaczniesz narzekać na Cyganów Oczko
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#80
I znów to samo?
Rozumiem, że musisz pisać o czym innym, ale to już w tym temacie staje się wprost nieznośne. Pisz do rzeczy, bo doniosę.

Nie o cyganach ty mowa, tylko o tym,że państwo "opiekuńcze" nie tylko ma apetyt na przejęcie całości pomocy społecznej, ale też aktywnie do tego dąży.

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości