Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ograniczenia prędkości i bezpieczeństwo na drogach
#21
Socjopapa napisał(a):Nie przesadzam, skoro jak już mówiłem, trzymanie się ograniczeń daje kierowcy wuja jeśli dojdzie do wypadku, nie daj Dagonie, z pieszym.

Albo kierowcy mają być ostrożni, albo trzymać się ograniczeń. Skoro jest jedno i drugie, to widocznie to drugie nie ma na celu zwiększenie bezpieczeństwa.
Mój argument został jakoś zignorowany. Nie rozumiem, dlaczego niektórzy w bądź co bądź słusznej sprawie potrafią się tak zacietrzewić, że wygłaszają sądy w oczywisty sposób nieprawdziwe.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#22
zefciu napisał(a):Mój argument został jakoś zignorowany. Nie rozumiem, dlaczego niektórzy w bądź co bądź słusznej sprawie potrafią się tak zacietrzewić, że wygłaszają sądy w oczywisty sposób nieprawdziwe.

Jaki argument? Ten o widoczności i zakręcie? Przecież się do tego odniosłem.:8O:
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#23
Przepraszam - rzeczywiście. Jednak usunięcie znaków ograniczenia oznacza iż od ludzi, którzy codziennie nie jeżdżą na danym obszarze zaczynamy wymagać w pewnych sytuacjach jasnowidzenia. Nie zawsze na pierwszy rzut oka widać, że np. jakiś łuk wymaga poważnego zwolnienia.

Problemem więc nie jest to, że tablice z ograniczeniem istnieją, ale że jest ich za dużo. To sprawia iż ludzie z zasady je ignorują (no chyba że jest radar). Gdyby wszystkie miały solidne uzasadnienie, to kierowca widząc ograniczenie wiedziałby, że lepiej się do niego zastosować.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#24
zefciu napisał(a):Przepraszam - rzeczywiście. Jednak usunięcie znaków ograniczenia oznacza iż od ludzi, którzy codziennie nie jeżdżą na danym obszarze zaczynamy wymagać w pewnych sytuacjach jasnowidzenia. Nie zawsze na pierwszy rzut oka widać, że np. jakiś łuk wymaga poważnego zwolnienia.

Problemem więc nie jest to, że tablice z ograniczeniem istnieją, ale że jest ich za dużo. To sprawia iż ludzie z zasady je ignorują (no chyba że jest radar). Gdyby wszystkie miały solidne uzasadnienie, to kierowca widząc ograniczenie wiedziałby, że lepiej się do niego zastosować.

Zdaje się, że mnie nie zrozumiałeś. To co mi przeszkadza to nie te tabliczki (tam gdzie faktycznie są potrzebne) tylko to co się z nimi wiąże, czyli kolejny parapodatek. Dokładnie tę samą rolę w zakresie prewencji wypadków mogłyby pełnić owe tablice (lub podobne) gdyby nie były automatycznie powiązane z parapodatkiem. Zgadzam się, że są miejsca w których takie tablice z rekomendacją dopuszczalnej prędkości powinny stać - nie zgadzam się natomiast, że niezastosowanie się do nich bez względu na względy powinno być obciążane parapodatkiem.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#25
Nie jestem pewna. W Skandynawii egzekwuje się przestrzeganie przepisów, mandaty są naprawdę wysokie i jakoś wypadków jest mało, a większość ludzi jeździ jak ludzie właśnie.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#26
Może natężenie ruchu jest mniejsze? Ciężko o wypadki na prawie pustych drogach, albo na krótkich trasach.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#27
A może jeszcze o coś innego chodzi. Znajomy, który przeprowadził się na tereny JW Elżbiety II mówi "w Anglii oduczyłem się przekraczania prędkości. Bo cztery razy mnie złapią, tracę prawko i jestem bezrobotny". W Polsce natomiast odnosi się wrażenie, że władza celowo prowadzi jeśli chodzi o prędkość na drodze taką politykę, aby ludzie się nie stosowali do przepisów i bulili.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#28
Iselin napisał(a):Nie jestem pewna. W Skandynawii egzekwuje się przestrzeganie przepisów, mandaty są naprawdę wysokie i jakoś wypadków jest mało, a większość ludzi jeździ jak ludzie właśnie.
Bo nic do ludzi nie przemawia tak jak kasa.
Kiedy jeszcze w hipermarketach nie wprowadzono płatnych reklamówek, niektórzy do byle pierdółki, którą mogliby zmieścić w kieszeni, brali reklamówki, a gdy wprowadzono opłaty - cud się stał. Nagle ludzie z siatkami zaczęli przychodzić do sklepu, a do jednego batonika nie brali trzech reklamówek.

Uważam, że kary za przekraczanie prędkości, jazdę po pijanemu itd. powinny być bardzo dotkliwe, bo to, co teraz mamy, jest jedną wielką farsą. I skończyłoby się pajacowanie. Proste jak drut - widać nie dla naszych polytyków.

U nas po prostu się takim delikwentom jak ten twój znajomy, zefciu, pobłaża. Ludzie powinni bulić więcej, bo bulą za mało, wtedy raz, dwa by się oduczyli jeździć nieprzepisowo. A u nas nie traci się prawa jazdy? Też się je traci przecież.
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#29
Natężenie ruchu jest mniejsze, ale kierowcy naprawdę zachowują się jak ludzie. Jeśli chodzi o jazdę, przepuszczanie pieszych czy nieparkowanie na miejscach dla niepełnosprawnych.
I rzeczywiście jest coś w tym, co pisze zefciu. Wygląda na to, że zależy im na tym, żeby ludzie przestrzegali przepisów, a nie, żeby wlepiać jak najwięcej mandatów. Zresztą za takie rzeczy jak wyprzedzanie w tunelu można na jakiś czas stracić prawko.

W Oslo raz mi się zdarzyło, że śmignął mi przed nosem samochód, kiedy wchodziłam na pasy. Zgadnijcie, na jakiej rejestracji.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#30
Może. Fotoradarów nie stawiali po to żeby nieużywane stały... Natomiast głupie to strasznie.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#31
@Iselin

No to wchodzi też wątek większej świadomości społeczwństwa. W takiej Ankarze natomiast jest mniej wypadków niż w Warszawie, a to dlatego że ludzie zdają sobie sprawę że albo zginąć łatwo, albo stracić auto w wypadku. Wychodzi że w Polsce naród bezmyślny.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#32
Neuromanta napisał(a):@Iselin

No to wchodzi też wątek większej świadomości społeczwństwa. W takiej Ankarze natomiast jest mniej wypadków niż w Warszawie, a to dlatego że ludzie zdają sobie sprawę że albo zginąć łatwo, albo stracić auto w wypadku. Wychodzi że w Polsce naród bezmyślny.
Po prostu w Polsce naród katolicki i tym kierowcom śpieszy się bardzo do Królestwa Niebieskiego. Ot, i cały sekret.Szczęśliwy
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#33
Ot, niezbadane są procesy myślowe tego forum - od Charlie Hebdo do liczby wypadków na drogach Uśmiech
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#34
Nonkonformista napisał(a):Po prostu w Polsce naród katolicki i tym kierowcom śpieszy się bardzo do Królestwa Niebieskiego. Ot, i cały sekret.Szczęśliwy
A potem jadą na zachód i jakoś czary-mary przestają być katolikami.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#35
Iselin napisał(a):Nie jestem pewna. W Skandynawii egzekwuje się przestrzeganie przepisów, mandaty są naprawdę wysokie i jakoś wypadków jest mało, a większość ludzi jeździ jak ludzie właśnie.

A może po prostu oni w ogóle spokojnie jeżdżą, bo natężenie ruchu mniejsze, drogi lepsze, itd.? Korelacja nie oznacza wynikania.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#36
A może i tamtejsi piesi także dorzucają własną cegiełkę poprzez własne, bezpieczniejsze zachowanie.
W ostatnim roku większość śmiertelnych potrąceń pieszych w Warszawie miała miejsce w wyniku przechodzenia na czerwonym świetle.
Widziałem statystki na ten temat przy okazji niedawno poruszonego w mediach tematu tyczącego się zniesienia kar za przechodzenie na czerwonym świetle.
Może i jest w tym trochę racji, ale nie to jest teraz kluczowe. Kluczowym jest to, że te wypadki napewno nie miały miejsca w sytuacji gdy była pusta droga i czerwone światło. Było czerwone światło i jadący blisko pojazd a zatem pieszy nie zachował ostrożności/zachował się ryzykownie i to go zgubiło. Łatwiej zaniechać kroku w przód niż zatrzymać ważący ponad tonę pojazd. Nawet taki, który jedzie 50km/h (o ile jest blisko).
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#37
Baptiste napisał(a):A może i tamtejsi piesi także dorzucają własną cegiełkę poprzez własne, bezpieczniejsze zachowanie.
Piesi są raczej świętymi krowami. Znany jest dowcip o tym, jak ktoś zahamował ruch w skandynawskim miasteczku, bo podszedł do przejścia i nie mógł się zdecydować, czy przejść, a samochody czekały.
Z drugiej strony, rzeczywiście nie widziałam, żeby nerwowo wskakiwali na jezdnię.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#38
Iselin napisał(a):Piesi są raczej świętymi krowami. Znany jest dowcip o tym, jak ktoś zahamował ruch w skandynawskim miasteczku, bo podszedł do przejścia i nie mógł się zdecydować, czy przejść, a samochody czekały.

W takim razie Skandynawia nie jest dobrym miejscem do naśladowania, ponieważ wzorem nie jest stan gdzie brak jest wypadków lecz stan gdzie uwzględnione są różne punkty widzenia, cele i interesy uczestników ruchu przy jednoczesnej minimalizacji wypadków.

Przykładowo ilość śmiertelnych wypadków pewnie jeszcze mocniej zmalałaby w sytuacji gdy ograniczenie w terenie zabudowanym wynosiło nie 50 a 30 km/h przy jednoczesnej bardzo aktywnej działalności policji i surowości prawa.
Ale to mijałoby się z innymi celami i interesami. Przede wszystkim tymi, dla których w ogóle drogi wybudowano-do szybkiego przemieszczania się z punktu A do punktu B.

Moim zdaniem im więcej kierowców w społeczeństwie tym lepiej dla wszystkich. A to dlatego, że każdy człowiek jest czasem kierowcą, pieszym czy np. rowerzystą. Ale tylko ten człowiek, który może o sobie powiedzieć iż jest każdym z tych trzech ma największą wiedzę i wyobraźnię dotyczącą tego co dzieje się na drodze i co może się na niej stać. Do tego dochodzi szersza znajomość przepisów.
Ja osobiście odkąd jeżdżę samochodem jestem także dużo bardziej "myślący" na drodze także wtedy gdy w samochodzie nie siedzę. Widzę u siebię zmianę w zachowaniu, pewien progres.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#39
Sofeicz napisał(a):Charlie!!! Co u ciebie?

Dziękuję, wszystko dobrze.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#40
Neuromanta napisał(a):Dziękuję, wszystko dobrze.

Odetchnąłem, bo już myślałem, że zginął w wypadku albo zarobił mandat :roll:
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości