Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ograniczenia prędkości i bezpieczeństwo na drogach
#41
Baptiste napisał(a):Ale to mijałoby się z innymi celami i interesami. Przede wszystkim tymi, dla których w ogóle drogi wybudowano-do szybkiego przemieszczania się z punktu A do punktu B.

Moim zdaniem im więcej kierowców w społeczeństwie tym lepiej dla wszystkich. A to dlatego, że każdy człowiek jest czasem kierowcą, pieszym czy np. rowerzystą. Ale tylko ten człowiek, który może o sobie powiedzieć iż jest każdym z tych trzech ma największą wiedzę i wyobraźnię dotyczącą tego co dzieje się na drodze i co może się na niej stać. Do tego dochodzi szersza znajomość przepisów.
Ja osobiście odkąd jeżdżę samochodem jestem także dużo bardziej "myślący" na drodze także wtedy gdy w samochodzie nie siedzę. Widzę u siebię zmianę w zachowaniu, pewien progres.
"Kierowców" w sensie ludzi posiadających prawo jazdy i jeżdżących. Natomiast moim zdaniem wcale nie jest korzystne, kiedy ludzie jeżdżą za dużo. Nie da się w nieskończoność budować dróg i parkingów, jeśli każdy zapragnie nawet na spacer dla zdrowia pojechać samochodem.

W miastach powinny być warunki dla wszystkich: pieszych, rowerzystów i kierowców. Przesadne ograniczenia prędkości nie zdadzą raczej u nas egzaminu przede wszystkim chyba dlatego, że jest nas dużo, a co za tym idzie dużo samochodów.
Ale jak najbardziej zgadzam się ze Skandynawami, że należy pogodzić interesy wszystkich uczestników ruchu. Powinni się tam czuć bezpiecznie także starsi, niepełnosprawni, rodzice z małymi dziećmi na spacerze czy rowerzyści. Dlatego słuszne są ograniczenia na uliczkach osiedlowych oraz wyższe, ale nie nie wiadomo jakie prędkości na terenie gęsto zamieszkanym. Czym innym są drogi szybkiego ruchu, na które piesi po prostu nie powinni wchodzić.

To nie znaczy, że w całym mieście powinno być ograniczenie do 50, ale w wielu miejscach, takich jak osiedla, gdzie jest dużo dzieci idących do szkoły czy emerytów idących na poranne zakupy, jak najbardziej. Są miejsca, gdzie się pędzi samochodem i miejsca, gdzie należy mieć wzgląd na mieszkańców.

Zresztą poza miastem też są ograniczenia, chociażby zw względu na warunki na drodze czy tunele.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#42
Baptiste napisał(a):Przykładowo ilość śmiertelnych wypadków pewnie jeszcze mocniej zmalałaby w sytuacji gdy ograniczenie w terenie zabudowanym wynosiło nie 50 a 30 km/h przy jednoczesnej bardzo aktywnej działalności policji i surowości prawa.
Ale to mijałoby się z innymi celami i interesami. Przede wszystkim tymi, dla których w ogóle drogi wybudowano-do szybkiego przemieszczania się z punktu A do punktu B.
Myślę, że to taki punkt startowy od którego powinno się zaczynać dyskusję na temat dopuszczalnych prędkości.

Ograniczenia jakie mamy wcale nie należą do "wolnych".
np.; w ilu państwach można jechać 60km/h w mieście w nocy?
110km/h na ekspresówce? 140km/h na autostradzie?

Wiele osób podkreśla, że na zachodzie są lepsze drogi, lepsze samochody itp. Skoro tam są lepsze a u nas gorsze warunki, to ograniczenia powinny być (tu wstaw odpowiednie słowo).

Jak dla mnie, to mamy wystarczające ograniczenia. Można powiedzieć, że pozwalają nam szybko jeździć (tyle, że jest wiele osób, którym nawet 80km/h w mieście byłoby ograniczaniem ich wolności). Ograniczeń bym nie zmieniał.
Dopiero gdy komar usiądzie na jajach zrozumiesz, że nie wszystko można rozwiązać siłowo Oczko
Odpowiedz
#43
zefciu napisał(a): Problemem więc nie jest to, że tablice z ograniczeniem istnieją, ale że jest ich za dużo. To sprawia iż ludzie z zasady je ignorują (no chyba że jest radar). Gdyby wszystkie miały solidne uzasadnienie, to kierowca widząc ograniczenie wiedziałby, że lepiej się do niego zastosować.

-- i tu Zefciu dobrze zagaił. A ja dodam iz demoralizują nas ograniczenia 40kmh tam, gzie bez problemu można jechać 60kmh. Hej!

Sami sobie jesteśmy winni. Jesteśmy za głupi by jeździć rozsądnie , a nasze władze są za głupie by nas wyedukować.
Po pierwsze ograniczenia prędkości powinni ustalać pracownicy inżynierii ruchu osobiście pokonując dany odcinek a nie wg. widzimisię i na złość cyklistom. Hej!
Ktoś tu jednak palce maczał...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości