Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kolejny offtop o aborcji
I o to z grubsza chodzi. Każda sytuacja jest inna a problem aborcji złożony. Ja tam uważam że akurat ten polski, prawny kompromis jest chyba najlepszym co się udało wypracować.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Nerwomancjusz napisał(a): I o to z grubsza chodzi. Każda sytuacja jest inna a problem aborcji złożony. Ja tam uważam że akurat ten polski, prawny kompromis jest chyba najlepszym co się udało wypracować.
Powiedzmy, że jest znośny pod warunkiem, że się go przestrzega. Podoba mi się podejście chrześcijańskiej partii norweskiej, która programowo działa przeciwko niechcianym ciążom i aborcji oraz ma bardzo pozytywny stosunek do antykoncepcji. Natomiast u nas: antykoncepcja - nieeeeee; edukacja seksualna - nieeee.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
Ale przecież ani antykoncepcja ani edukacja nie są zabronione. Co więcej, są tak łatwo dostępne że szok. Skala problemu niechcianych ciąż też jakaś zatrważająca nie jest. Edukacja czy antykoncepcja nic nie poradzą na brak myślenia. Co więcej jak szkoła zaczęłaby uczyć jak zapobiegać niechcianym ciążom tak skutecznie jak naucza reszty przedmiotów to dam sobie głowę uciąć że nastąpiłby zwielokrotniony wysyp ciąż niechcianych.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Nerwomancjusz napisał(a): Ale przecież ani antykoncepcja ani edukacja nie są zabronione. Co więcej, są tak łatwo dostępne że szok. 
Nie są, ale co poniektórzy chętnie zakazaliby na przykład pigułki po. Różne środowiska kościelne strasznie też jadą po antykoncepcji, opowiadając straszne rzeczy o skutkach zdrowotnych, nieskuteczności, przedmiotowym traktowaniu itp. Co do skali niechcianych ciąż, to skąd wiesz, jaka jest, skoro Polki jeżdżą dokonywać aborcji w zagranicznych klinikach, w których nawet personel mówi po polsku, a wszędzie ogłaszają się specjaliści od "przywracania miesiączki"? Zresztą nieżyjący już profesor Dec opowiadał kiedyś, że zdarzało się, że przychodziła do niego żona jakiegoś pijaka, matka pięciorga dzieci z szóstym w drodze i wtedy ciążę usuwano, a w dokumentach wpisywano jakieś tam poronienie.

Co do edukacji, to dla wielu osób jest ona dostępna, chociażby na portalu, który zalinkował Soul, nie ulegajmy jednak naiwnemu przekonaniu, że wszyscy w Polsce mają internet. Zresztą szum informacyjny jest bardzo duży i nigdy nie wiadomo, czy dany dzieciak trafi na stronę Pontonu i weźmie sobie do serca to, co tam piszą, czy na przykład uwierzy koledze, że "za pierwszym razem się nie zachodzi.

Mnie się podoba rozwiązanie duńskie z możliwością przerwania ciąży pod warunkiem odbycia konsultacji. Jak już pisałam, niektóre kobiety zmieniają decyzję, dowiedziawszy się, jakie mają możliwości uzyskania wsparcia. Wiele dziewczyn nie ma przecież pojęcia o tym, że powinny starać się na przykład o ustalenie ojcostwa, kiedy chłopak uchyla się od odpowiedzialności, jak wystąpić o alimenty i tym podobne. 

Ta partia, o której pisałam, ma też w programie ułatwianie godzenia macierzyństwa ze studiami. U nas jeszcze często pokutuje przekonanie, że kiedy kobieta zostaje matką, to przestaje już być wszystkim innym - nie uczy się, nie pracuje, nie wychodzi z domu. Nawet takie niby drobiazgi jak kąciki do karmienia w różnych miejscach czy pokój do przewijania na uczelni to już coś.

A u nas na przykład domy samotnej matki znajdują się zwykle na strasznych zadupiach. To prawdziwy wyczyn, jeśli ktoś mieszkając tam daję zawieźć dziecko do przedszkola, przyzwoicie się ubrać, umalować i pojechać na rozmowę o pracę. Wszystko oczywiście komunikacją. 
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
Jedną z rzeczy których nie mogę zrozumieć jest to, że stosunek społeczeństwa, do dajmy na to matki która pozbyła się swojego dziecka dzień po urodzeniu jest tysiące razy gorszy, od tej która dokonała aborcji powiedzmy w ósmym miesiącu ciąży. Nie wiem skąd to się bierze, dla mnie osobiście obydwie te rzeczy są praktycznie równie złe. Pewnie chodzi o to, że jeśli coś jest wykonywane w sposób sterylny, profesjonalny to ludziom to nie przeszkadza, jednak takie coś nie nastraja optymistycznie. Jestem pewien, że jeśli by odpowiednio urobić społeczeństwo to przyjmowało by nawet zabijanie narodzonych dzieci, byle by tylko odbywało się sterylnie i bezboleśnie.

Drugą sprawą której nie mogę pojąć w kwestii aborcji, jest to, że podstawowym kryterium powinno być jakieś tam odczuwanie bólu. Może ktoś tutaj mógłby wyjaśnić, z czym można by porównać ten odczuwany przez płód ból, oczywiście biorąc też pod uwagę kwestię świadomości na tak wczesnym etapie rozwoju. Życie jest bolesne nie ma co się oszukiwać i wydaje mi się, że wielu ludzi doświadcza codziennie o wiele większego cierpienia, niż to domniemane przy aborcji. Warto zwrócić uwagę, że wielu ludzi nie obchodzi życie jakiego mógłby zaznać nienarodzony człowiek, a tylko to żeby nie doznał jakiegoś tam domniemanego cierpienia. Co ciekawe jeśli chodzi o ból u żyjących, to już tak bardzo się tym nie zajmują.

Może ktoś mógłby wyjaśnić mi te dwie kwestie które poruszyłem.
Odpowiedz
łowca napisał(a): Jedną z rzeczy których nie mogę zrozumieć jest to, że stosunek społeczeństwa, do dajmy na to matki która pozbyła się swojego dziecka dzień po urodzeniu jest tysiące razy gorszy, od tej która dokonała aborcji powiedzmy w ósmym miesiącu ciąży. 
A gdzie tak jest?
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
Ja nie wiem może to różnica pokoleniowa, chociaż nie sądzę, ale np. u mnie w szkole,konkretniej w gimnazjum, we wsi ze ściany wschodniej i to pare lat temu już, naród niepełnoletni aktywnie interesował się tymi zagadnieniami. I serio nie przypominam sobie żeby jakiekolwiek tego typu opowieści krążyły. A nawet wtedy dostęp do informacji w tym do internetu trudny nie był, i wiedzieć co i jak zależało głównie niezorientowanym. Jakby takie androny pieprzył to by życia nie miał. Serio. Ciężko mi uwierzyć że jestem z oazy poszukiwaczy wiedzy o seksualności a wszędzie indziej pustynia niewiedzy.

Co do aborcji za granicą to kogo na to stać? Jaki procent może podjąć takie kroki? No bo większości ruchu pewnie nie generują polki aborcjonistki. I zancząco nie zawyżają statystyk. Natomiast opieram się na szacunkach jakie ktoś kiedyś na forum już wrzucał o ilości ciąż nieletnich w krajach z wdrożoną edukacją seksualną. No i biorę poprawkę na skuteczność jakiejkolwiek edukacji w takim systemie jaki mamy. I nie wygląda to zachęcająco.

Z tego co słyszałem to od przyszłego roku kilkadziesiat polskich uczelni ma zamiar otworzyć żłobki czy inne punkty ułatwiające godzenie macierzyństwa ze studiami. A bariery z tego co zauważyłem to wynikają głównie z braku środków niż z czegokolwiek innego. Napływają środki, bariery znikają. Poza tym problemy nie wynikają z niewiedzy tylko z debilizmu czy niedbałości. Największy debil zdaje sobie sprawe ze bez zabezpieczeń mogą być dzieci ale są tacy którzy sie nie przejmuja takimi drobnostkami. I są tego skutki. Rzecz jasna są niezorientowani w niczym i jakiś odsetek wierzy w horoskopy i redakcji bravo ale gdzie to to sie uchowało to nie wiem.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Nerwomancjusz napisał(a): Co do aborcji za granicą to kogo na to stać? Jaki procent może podjąć takie kroki? 
Podobno nie jest to aż tak strasznie drogie. Zdaje się, że więcej kosztuje wyleczenie prywatnie zębów. A zamówienie pigułki poronnej z jakiegoś Women on the web czy kupienie w necie z innego źródła to chyba koszt kilkuset złotych.

Nerwomancjusz napisał(a): Natomiast opieram się na szacunkach jakie ktoś kiedyś na forum już wrzucał o ilości ciąż nieletnich w krajach z wdrożoną edukacją seksualną. No i biorę poprawkę na skuteczność jakiejkolwiek edukacji w takim systemie jaki mamy. I nie wygląda to zachęcająco.
Ale o które kraje chodzi? Bo inaczej wygląda sytuacja na przykład w Wielkiej Brytanii, na którą często powołują się ludzie histeryzujący na temat edukacji seksualnej, a inaczej w Holandii, co do której nabierają wody w usta. Oprócz samego faktu istnienia jakiegoś przedmiotu liczy się też jego jakość.

Dobrym pomysłem byłoby kilka wizyt prawdziwego ginekologa, któremu można zadać pytania, wrzucane na przykład na niepodpisanej kartce do pudełka. W niektórych szkołach kiedyś coś takiego było.

Zresztą chodziło mi nie tyle o to, żeby coś nowego wprowadzać, ale o podejście naszych partii opowiadających się podobno "za życiem" do już istniejących zjawisk. Wciąż tylko niszczenie rodziny, cywilizacji, demonizowanie antykoncepcji i takie tam.

Z tymi uczelniami to fajna wiadomość. Chociaż obawiam się, że może to być jakiś wpływ zgniłego Zachodu Oczko
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
Iselin napisał(a):
łowca napisał(a): Jedną z rzeczy których nie mogę zrozumieć jest to, że stosunek społeczeństwa, do dajmy na to matki która pozbyła się swojego dziecka dzień po urodzeniu jest tysiące razy gorszy, od tej która dokonała aborcji powiedzmy w ósmym miesiącu ciąży. 
A gdzie tak jest?

W całej Polsce na przykład, gdy matka zabije dziecko to mówią o tym miesiącami, najchętniej ludzie rozszarpali by ją żywcem, z kolei gdy dokona nielegalnej aborcji, to jakoś nikt o tym nie mówi.
Odpowiedz
łowca napisał(a):
Iselin napisał(a):
łowca napisał(a): Jedną z rzeczy których nie mogę zrozumieć jest to, że stosunek społeczeństwa, do dajmy na to matki która pozbyła się swojego dziecka dzień po urodzeniu jest tysiące razy gorszy, od tej która dokonała aborcji powiedzmy w ósmym miesiącu ciąży. 
A gdzie tak jest?

W całej Polsce na przykład, gdy matka zabije dziecko to mówią o tym miesiącami, najchętniej ludzie rozszarpali by ją żywcem, z kolei gdy dokona nielegalnej aborcji, to jakoś nikt o tym nie mówi.

A jak myślisz, dlaczego tak jest?
Natura albowiem w rozmaitości się kocha; w niej wydaje swoją moc, mądrość i wielkość.
(Jędrzej Śniadecki)







Odpowiedz
Wszystkie znane mi przypadki tzw. wpadki u osób młodych czy nieletnich to wynik nie braku wiedzy na temat zachodzenia w ciążę lecz wynik dużego stężenia alkoholu (i nie tylko) we krwi.
Nie ma bata, żeby ktoś mnie przekonał iż problemem młodych ludzi jest niewiedza. Nie jestem jeszcze taki stary aby nie wiedzieć jak sytuacja wygląda.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
Baptiste napisał(a): Wszystkie znane mi przypadki tzw. wpadki u osób młodych czy nieletnich to wynik nie braku wiedzy na temat zachodzenia w ciążę lecz wynik dużego stężenia alkoholu (i nie tylko) we krwi.
Nie ma bata, żeby ktoś mnie przekonał iż problemem młodych ludzi jest niewiedza. Nie jestem jeszcze taki stary aby nie wiedzieć jak sytuacja wygląda.
Właściwie wydaje mi się, że jeśli chodzi o jakąś podstawową wiedzę, to masz w dużej mierze rację. Większość ludzi jednak nie jest totalnymi debilami. Natomiast mnie nikt nie przekona, że parę spotkań z lekarzem w szkole komuś by zaszkodziło. Za to mogłoby wyjaśnić parę innych kwestii, związanych ze zdrowiem czy fizycznymi albo psychicznymi aspektami dojrzewania. 

P.S. Chociaż właśnie widzę w dyskusji na fejsie wzmiankę o ludziach, którzy wpadli, bo byli przekonani, że zaraz po porodzie nie można zajść... 
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości