Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pozytywne wiadomości
#81
lumberjack napisał(a):
Sofeicz napisał(a): Może się wybiorę na to spotkanie w nim w Łodzi 28 stycznia.

Jakbyś był, to napisz jakąś relację, bom ciekawy. A jeśli gościu będzie w Radomiu to też pójdę posłuchać co gada.
No niestety, już byłem w drodze ale wypadła inna, jakże ważna sprawa, i nie dojechałem.
A szkoda, bo miałem kilka pytań do mojego krajana.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#82
Młode pokolenie zbiera na ekranizację Lema Duży uśmiech Na razie krótki metraż, i w związku z tym malutka zbiórka. Myślę, że to dobra wiadomość i dla polskiej kultury i dla fanów ^_^

https://polakpotrafi.pl/projekt/pokoj-siodmy
Sebastian Flak
Odpowiedz
#83
Ja chciałbym zobaczyć "Niezwyciężonego".


Dziwne, że dopiero w ostatnich latach powstały takie inicjatywy.

Cytat:W Kanadzie wpadli na genialny pomysł
aby połączyć domy opieki dla ludzi starszych z domami dziecka ...
Wynik przekroczył wszelkie oczekiwania!

Starsi ludzie odnaleźli kochające wnuki ponieważ po raz pierwszy sieroty odczuwają rodzicielską miłość i troskę.

Lekarze stwierdzili poprawę wszystkich funkcji życiowych u osób starszych, blask w oczach i duże zainteresowanie życiem.

Przed przyjściem dzieci z sierocińca starsi bardziej przypominali mumie z przygasłym wzrokiem. Po raz pierwszy dzieci odrzuciły napięcie, strach, niepewność, smutek i stały się zwykłymi, hałaśliwymi, niespokojnymi dziećmi.

Niektórzy znaleźli rodzinę, której nigdy nie mieli, inni znów na nowo poczuli ciepło własnego domu wypełnionego wnukami. To świetne rozwiązanie dla inteligentnych ludzi, którzy rozumieją, czego potrzebują dzieci ze schroniska i samotni starzy ludzie.


źródło tłumaczenia: https://vk.com/life.move?w=wall-31239753_152994

Źródło jest rosyjskie bez źródła, więc nie z Kanady, ale o tym samym tutaj:

http://theconversation.com/combining-day...ions-70724
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#84
Powrót do korzeni prawie. Integracja społeczna powiązana z dziedziczeniem przekazu kulturowego. Ale pomysł genialny. Niskie koszty, świetne wyniki.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#85
Prawda? Takie oczywiste... a jednak łatwo przeoczone.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#86
https://dobrewiadomosci.net.pl/10957-mal...U3hgTtmbD8

Cytat:Małe rodzinne gospodarstwo produkuje ponad 2,7 tony żywności rocznie na niecałych 400 m2
Gospodarstwo rodziny Dervaes znajduje się 15 minut jazdy od centrum Los Angeles. W 90% ich codzienne pożywienie pochodzi z własnego gospodarstwa, nadwyżki sprzedają sąsiadom i okolicznym restauracjom uzyskując ponad 20 tyś USD rocznie. Hodują w przyjaznym środowisku 8 kur, 4 kaczki i 2 kozy, mają własny miód z mikroskopijnej pasieki. Nie używając przy tym…prądu. Całe środowisko jest absolutnie ekologiczne!
Sebastian Flak
Odpowiedz
#87
To jest super. Zablokowanie aktywności pewnych białek pozwala na przywrócenie sprawności starzejącym się mysim mózgom.

Cytat:By blocking a protein's activity with antibodies, Stanford University School of Medicine investigators were able to improve cognitive behavior in aging mice.

https://www.sciencedaily.com/releases/20...135103.htm
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#88
Cytat:Eksperyment ze „zgubionymi” portfelami

„W Polsce mało kradną” to tytuł artykułu, który ukazał się w sobotę we Frankfurter Allgemeine Zeitung. Już sam tytuł jest kontrowersyjny (bo może „mało”, ale jednak wprost – kradną). Tekst opisuje eksperyment, który był przeprowadzony aż w 40 krajach w 355 miastach. Skala robi zatem wrażenie. Celem eksperymentu było zbadanie poziomu uczciwości mieszkańców poszczególnych państw.

Aby dowiedzieć się, jak bardzo są uczciwi obywatele różnych krajów, naukowcy poświęcili aż 17 305 portfeli. „Poświęcili”, czyli celowo „zgubili” je w miastach, w których przeprowadzany był eksperyment. Tylko w połowie z tych portfeli były pieniądze, ale za to w każdym – klucze, trzy wizytówki właściciela portfela oraz lista zakupów w lokalnym języku. Słowem – znalezienie właściciela byłoby banalnie proste. Wystarczyłoby zgłosić się na posterunek policji.

Zbyt cyniczni naukowcy

Czego spodziewali się naukowcy? Badacze niestety niezbyt mocno wierzyli w to, by ludzie sami z siebie chętnie oddawali portfele, zwłaszcza te, w których znajdowała się gotówka. Tymczasem wyniki były dokładnie odwrotne – w 38 z 40 krajów częściej do „właściciela” trafiał z powrotem portfel z gotówką niż taki, w którym jej nie było. Jeden z naukowców sam przyznał, że zespół badaczy miał „znacznie bardziej cyniczne oczekiwania”.

Ogólne wyniki całego eksperymentu też nie były zbyt „straszne”. Ponad połowa wszystkich portfeli z pieniędzmi została zwrócona, z kolei bez pieniędzy – ok. 40 proc. Co interesujące, w przypadku trzech krajów postanowiono sprawdzić, co się stanie, jeśli w portfelu umieści się nie równowartość kilkunastu dolarów, ale już ponad 95 dolarów. Zrobiono tak w USA, Wielkiej Brytanii i… Polsce. Co ważne, w takiej sytuacji mieszkańcy jeszcze mocniej chcieli zwrócić portfel właścicielowi.

Można dojść zatem do kilku wniosków. Po pierwsze – ludzie częściej jednak dochodzili do wniosku, że strata pieniędzy może kogoś zaboleć. Być może w przypadku portfeli bez pieniędzy część osób była przekonana, że strata kluczy nie jest aż tak bolesna (większość ludzi posiada zapasowe klucze, do tego swoje klucze posiadają zazwyczaj członkowie rodziny). W takiej sytuacji trud włożony przez przypadkowego znalazcę w oddanie portfela właścicielowi mógłby być „niewspółmierny” do wartości ewentualnej straty.

„Polak-złodziej” odejdzie do lamusa? „Polacy okazali się szczególnie uczciwi”
Oczywiście z naszej perspektywy najciekawsze jest to, jak w badaniu wypadli Polacy. I okazuje się, że wypadli… zaskakująco dobrze. Jak możemy przeczytać w artykule FAZ, „Polacy okazali się szczególnie uczciwi”. Aż 4 na 5 Polaków dokładało wszelkich starań, by oddać portfele ich właścicielom. A to naprawdę sporo, jeśli przypomnimy sobie ogólną średnią.

https://bezprawnik.pl/polak-zlodziej/
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#89
Żarłak napisał(a):
Cytat:Eksperyment ze „zgubionymi” portfelami

„W Polsce mało kradną” to tytuł artykułu, który ukazał się w sobotę we Frankfurter Allgemeine Zeitung. Już sam tytuł jest kontrowersyjny (bo może „mało”, ale jednak wprost – kradną). Tekst opisuje eksperyment, który był przeprowadzony aż w 40 krajach w 355 miastach. Skala robi zatem wrażenie. Celem eksperymentu było zbadanie poziomu uczciwości mieszkańców poszczególnych państw.

Aby dowiedzieć się, jak bardzo są uczciwi obywatele różnych krajów, naukowcy poświęcili aż 17 305 portfeli. „Poświęcili”, czyli celowo „zgubili” je w miastach, w których przeprowadzany był eksperyment. Tylko w połowie z tych portfeli były pieniądze, ale za to w każdym – klucze, trzy wizytówki właściciela portfela oraz lista zakupów w lokalnym języku. Słowem – znalezienie właściciela byłoby banalnie proste. Wystarczyłoby zgłosić się na posterunek policji.

Zbyt cyniczni naukowcy

Czego spodziewali się naukowcy? Badacze niestety niezbyt mocno wierzyli w to, by ludzie sami z siebie chętnie oddawali portfele, zwłaszcza te, w których znajdowała się gotówka. Tymczasem wyniki były dokładnie odwrotne – w 38 z 40 krajów częściej do „właściciela” trafiał z powrotem portfel z gotówką niż taki, w którym jej nie było. Jeden z naukowców sam przyznał, że zespół badaczy miał „znacznie bardziej cyniczne oczekiwania”.

Ogólne wyniki całego eksperymentu też nie były zbyt „straszne”. Ponad połowa wszystkich portfeli z pieniędzmi została zwrócona, z kolei bez pieniędzy – ok. 40 proc. Co interesujące, w przypadku trzech krajów postanowiono sprawdzić, co się stanie, jeśli w portfelu umieści się nie równowartość kilkunastu dolarów, ale już ponad 95 dolarów. Zrobiono tak w USA, Wielkiej Brytanii i… Polsce. Co ważne, w takiej sytuacji mieszkańcy jeszcze mocniej chcieli zwrócić portfel właścicielowi.

Można dojść zatem do kilku wniosków. Po pierwsze – ludzie częściej jednak dochodzili do wniosku, że strata pieniędzy może kogoś zaboleć. Być może w przypadku portfeli bez pieniędzy część osób była przekonana, że strata kluczy nie jest aż tak bolesna (większość ludzi posiada zapasowe klucze, do tego swoje klucze posiadają zazwyczaj członkowie rodziny). W takiej sytuacji trud włożony przez przypadkowego znalazcę w oddanie portfela właścicielowi mógłby być „niewspółmierny” do wartości ewentualnej straty.

„Polak-złodziej” odejdzie do lamusa? „Polacy okazali się szczególnie uczciwi”
Oczywiście z naszej perspektywy najciekawsze jest to, jak w badaniu wypadli Polacy. I okazuje się, że wypadli… zaskakująco dobrze. Jak możemy przeczytać w artykule FAZ, „Polacy okazali się szczególnie uczciwi”. Aż 4 na 5 Polaków dokładało wszelkich starań, by oddać portfele ich właścicielom. A to naprawdę sporo, jeśli przypomnimy sobie ogólną średnią.

https://bezprawnik.pl/polak-zlodziej/

Link do oryginalnego artykułu o tym eksperymencie portfelowym. Polacy wychodzą tam na dość uczciwych, ale to szóste miejsce to tylko w kategorii zwracania portfeli bez gotówki.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#90
To dobrze.



Myślałem, że te egzoszkielety można kupować. Okazuje się, że nie, bo nawet klinika musiała uzyskać zgodę, ale tylko na wypożyczenie. Koszt terapii trzymiesięcznej to...


Cytat:Wyjątkowa w skali świata klinika z japońskim egzoszkieletem jest pod Warszawą



Terapia HAL na warunki polskie nie jest tania. Koszt standardowej terapii trzymiesięcznej, z HALem jako elementem, to około 185 – 190 tysięcy złotych (na trzy miesiące). Muszę zaznaczyć, że w trakcie takiego turnusu rehabilitacyjnego mamy 83 dni pobytu, w tym 72 dni zajęć terapeutycznych (minimum 5-6 godzin dziennie, z tego HAL do 90 min łącznie z przygotowaniem, sama sesja HAL trwa do 60 minut), 60 sesji HAL realizowanych w trybie poniedziałek-piątek. Taki okres jest przewidywany jako standard w przypadku pacjentów z niepełnym uszkodzeniem rdzenia kręgowego.

https://businessinsider.com.pl/technolog...re/2fy37q9
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#91
https://www.donald.pl/artykuly/Xdp9waDJ/...x4bcUIopF4

Krótki art o bohaterskiej postawie Ukraińców pomagających w gaszeniu pożaru.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#92
Dobra akcja!
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#93
https://www.rp.pl/Medycyna-i-zdrowie/190...zdego.html

Powstała sztuczna krew, która może leżeć nawet rok i jest kompletnie uniwersalna tj. Grupa biorcy nie ma najmniejszego znaczenia.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#94
http://l.facebook.com/l.php?u=http%3A%2F...EnDotn0yyQ

Fajna akcja sadzenia lasów. Ciekawe jak te liczby przekładają się na procent zalesionej powierzchni? I jak to wpłynie na klimat gdyby się okazało, że drzewa przetrwają i za dziesięć lat zaczną zdrowo odsysać CO2?

A najciekawsze jest dlaczego sądzi się lasy a nie sady. Toż to straszne marnotrawstwo terenu a sad nieuzytkowy ma wartość podobną do lasu. I to drzewa i to drzewa a w dodatku owocowe dają pokarm ludziom i zwierzętom i łatwiej się sieją oraz ludzie mają większy interes w dbaniu o siewki.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#95
Gawain napisał(a): Fajna akcja sadzenia lasów. Ciekawe jak te liczby przekładają się na procent zalesionej powierzchni? I jak to wpłynie na klimat gdyby się okazało, że drzewa przetrwają i za dziesięć lat zaczną zdrowo odsysać CO2?

Moim zdaniem sadzenie lasu to straszna strata czasu. Wystarczy zostawić pustą przestrzeń, nie zadeptywać jej ani nie wypasać łowiecek, a las sam wyrasta w ciągu dziesięciu lat, bez żadnej pracy i kosztów. Jak przypadkiem nie wyrośnie, to widocznie coś jest w glebie nieodpowiedniego i sadzone drzewka też nie wytrzymają. Co więcej, w naturalnym, niesadzonym lesie wyrosną te gatunki, które są najlepiej przystosowane do danego terenu. Las jest sens zasadzać tylko w dwóch przypadkach: kiedy to ma być las gospodarczy, więc zależy nam na określonym rodzaju drewna; i kiedy zależy nam specjalnie na tym, żeby ludzie (i psy) jakiegoś skrawka terenu nie zadeptali.

Więc mam czasem takie nieprzyzwoite podejrzenie, że leśnicy po prostu załatwiają dobie darmową siłę roboczą, żeby za kilkadziesiąt lat nasadzony las wyciąć. I to też będzie uzasadnione ekologicznie, bo korniki albo sosnowa grypa.

Cytat:A najciekawsze jest dlaczego sądzi się lasy a nie sady. Toż to straszne marnotrawstwo terenu a sad nieuzytkowy ma wartość podobną do lasu. I to drzewa i to drzewa a w dodatku owocowe dają pokarm ludziom i zwierzętom i łatwiej się sieją oraz ludzie mają większy interes w dbaniu o siewki.
Drzewa owocowe są zmienione przez wieki hodowli i w naturze nie utrzymają się w konkurencji z dzikimi drzewami. Sady wymagają opieki, przynajmniej przez kilka lat, zanim drzewka dorosną.
Odpowiedz
#96
ZaKotem napisał(a): Moim zdaniem sadzenie lasu to straszna strata czasu. Wystarczy zostawić pustą przestrzeń, nie zadeptywać jej ani nie wypasać łowiecek, a las sam wyrasta w ciągu dziesięciu lat, bez żadnej pracy i kosztów.  Jak przypadkiem nie wyrośnie, to widocznie coś jest w glebie nieodpowiedniego i sadzone drzewka też nie wytrzymają. Co więcej, w naturalnym, niesadzonym lesie wyrosną te gatunki, które są najlepiej przystosowane do danego terenu. Las jest sens zasadzać tylko w dwóch przypadkach: kiedy to ma być las gospodarczy, więc zależy nam na określonym rodzaju drewna; i kiedy zależy nam specjalnie na tym, żeby ludzie (i psy) jakiegoś skrawka terenu nie zadeptali.

Więc mam czasem takie nieprzyzwoite podejrzenie, że leśnicy po prostu załatwiają dobie darmową siłę roboczą, żeby za kilkadziesiąt lat nasadzony las wyciąć. I to też będzie uzasadnione ekologicznie, bo korniki albo sosnowa grypa.


To chyba trochę bardziej skomplikowane. Prawdopodobieństwo wycięcia drzewostanu jest spore dopiero po ok. 70-100 latach. Wcześniej jest mało opłacalne. A sadzenie lasu ma sens o tyle, że drzewa są pieruńsko użyteczne. Nie dość, że wyciągają minerały z głębokiego podłoża, pozwalają na przyrost gleby to i chronią przed erozją oraz nagłymi klęskami (np. Wymrożeniami upraw, ciekawszy mogą zajrzeć kim był Dezydery Chłapowski i co to są zadrzewienia śródpolne. Poza tym las naturalny ze dwieście lat potrzebuje na przekształcenie się z mono czy bikultury drzew pionierskich w wartościowy i trwały las mieszany. Mnie tylko zastanawia po kiego grzyba sadzić las zamiast fajnego sądu. Czereśni owe zagajniki do mnie jakoś bardziej przemawiają niż dębowe.

Cytat:
Drzewa owocowe są zmienione przez wieki hodowli i w naturze nie utrzymają się w konkurencji z dzikimi drzewami. Sady wymagają opieki, przynajmniej przez kilka lat, zanim drzewka dorosną.

Sady towarowe i owszem, zwłaszcza z najnowszymi odmianami szczepionymi na podkladkach karłowych np.. Natomiast siewki czereśni, wiśni, śliw i innych pestkowych to prawdziwa plaga. Mam wiśnię Łutówkę, bo mój ojciec przy zakładaniu sadu chciał tylko stare odmiany i to cholerstwo jest plenne jak chwast. Głupia węgierka co roku się nasiewa w pierdyliardzie egzemplarzy. To są mało wartościowe siewki, bo późno wchodzą w owocowanie, zwykle ze dwa, trzy lata później od szczepionych odmian, natomiast owocują normalnie i rosną jak pojebane. (Ciekawostką jest, że orzech włoski z siewki potrafi owocować po 15 latach dopiero!). Czereśnie zaś to dość powszechny składnik lasów. Nie żeby był popularny bardzo, ale w moich stronach się zdarza, podobnie jak jarzębiny.
Sebastian Flak
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości