Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Brexit
#1
Irytujące jest to, ze wszędzie można przeczytać tylko o tym jak bardzo wszyscy w każdej sferze życia ucierpią z powodu brexitu. Wszyscy uderzają w apokaliptyczne tony - nawet "Gra o tron" ma ucierpieć, bo jej tworzenie było finansowane m. in. ze środków unijnych. Ta rozpacz jest chyba mocno przesadzona.

Trochę drażni mnie też to, ze ludzie maja pretensje do Brytyjczyków, a nie do unijnej kadry decydentów. Gdyby lepiej prowadzili politykę gospodarcza i imigracyjna to pewnie nikt by nie pomyślał o odejściu z UE. UK ma silna gospodarkę i może sobie pozwolić na wybrzydzanie. Mam tylko nadzieje, ze nie podejmą żadnej głupiej decyzji względem Polaków mieszkających w UK, bo to by był już taki prawdziwy strzał w stopę.

I tak w ogóle znowu objawiła się głupota demokracji gdzie tak poważne decyzje są podejmowane ze względu na jedno czy dwuprocentowa przewagę głosów. Głupi to ustrój, w którym przy tak minimalnej przewadze można podejmować decyzje tak dużego kalibru.

Ciekawe jak to wszystko wpłynie na Polaków, którzy maja w UK firmy i ogólnie - prace.

Mam nadzieję, ze ta zasrana Merkel nie będzie się starała narzucać wszystkim przyjmowania imigrantów, bo tylko pogorszy sprawę i jeszcze bardziej osłabi więzi miedzy krajami UE.

A pamiętacie jak w Austrii wygrała eurosceptyczna partia Jorga Haidera? W tym samym momencie UE tymczasowo mocno ochłodziła relacje polityczne i zagroziła sankcjami gospodarczymi. Ciekawe czy wobec UK UE będzie chciała zachować się podobnie.

I jeszcze jedna myśl - może i dobrze się stało. Może będzie to lekcją pokory. Może po takim wiadrze zimnej wody wylanej na głowy unijnych decydentów polityka UE będzie mądrzejsza.


Słyszałem w TV jak jakieś mądre głowy gadały, że UK tak naprawdę nie wyjdzie z UE; że ta decyzja nie jest tak naprawdę wiążąca itd., ale to oficjalne oświadczenie przywódców UE wyraźnie zadaje kłam tego typu twierdzeniom:

Cytat:President Tusk, President Schulz and Prime Minister Rutte met this morning in Brussels upon the invitation of European Commission President Juncker. They discussed the outcome of the United Kingdom referendum and made the following joint statement:
"In a free and democratic process, the British people have expressed their wish to leave the European Union. We regret this decision but respect it.

This is an unprecedented situation but we are united in our response. We will stand strong and uphold the EU's core values of promoting peace and the well-being of its peoples. The Union of 27 Member States will continue. The Union is the framework of our common political future. We are bound together by history, geography and common interests and will develop our cooperation on this basis. Together we will address our common challenges to generate growth, increase prosperity and ensure a safe and secure environment for our citizens. The institutions will play their full role in this endeavour.

We now expect the United Kingdom government to give effect to this decision of the British people as soon as possible, however painful that process may be. Any delay would unnecessarily prolong uncertainty. We have rules to deal with this in an orderly way. Article 50 of the Treaty on European Union sets out the procedure to be followed if a Member State decides to leave the European Union. We stand ready to launch negotiations swiftly with the United Kingdom regarding the terms and conditions of its withdrawal from the European Union. Until this process of negotiations is over, the United Kingdom remains a member of the European Union, with all the rights and obligations that derive from this.  According to the Treaties which the United Kingdom has ratified, EU law continues to apply to the full to and in the United Kingdom until it is no longer a Member.

As agreed, the “New Settlement for the United Kingdom within the European Union”, reached at the European Council on 18-19 February 2016, will now not take effect and ceases to exist. There will be no renegotiation.
As regards the United Kingdom, we hope to have it as a close partner of the European Union in the future. We expect the United Kingdom to formulate its proposals in this respect. Any agreement, which will be concluded with the United Kingdom as a third country, will have to reflect the interests of both sides and be balanced in terms of rights and obligations.”


http://www.consilium.europa.eu/en/press/...eferendum/
Odpowiedz
#2
lumberjack napisał(a): Trochę drażni mnie też to, ze ludzie maja pretensje do Brytyjczyków, a nie do unijnej kadry decydentów.
Ja tego nie widzę, w (naszych oczywiście) mediach społecznościowych i komentarzach pod artykułami o brexicie raczej słyszy/widzi się głosy popierające decyzję Brytyjczyków.
Cytat:A pamiętacie jak w Austrii wygrała eurosceptyczna partia Jorga Haidera? W tym samym momencie UE tymczasowo mocno ochłodziła relacje polityczne i zagroziła sankcjami gospodarczymi. Ciekawe czy wobec UK UE będzie chciała zachować się podobnie.
Pierwsza reakcja jest ostra, coś na zasadzie "skoro chcecie odejść to spadajcie jak najszybciej". Osobiście mi się to nie podoba, głównie dlatego że im bardziej nerwowo w Europie, tym bardziej takie nastroje pasują tym, którzy tylko wypatrują każdego pęknięcia. Pisałam o tym w "co mnie drażni" i nie będę tu robić dygresji o islamskich fundamentalistach.
Z drugiej strony politycy Francji, Holandii, Danii przy obecnych nastrojach "wyjściowych" chyba nie mogli zareagować inaczej.
Cytat:Słyszałem w TV jak jakieś mądre głowy gadały, że UK tak naprawdę nie wyjdzie z UE; że ta decyzja nie jest tak naprawdę wiążąca itd., ale to oficjalne oświadczenie przywódców UE wyraźnie zadaje kłam tego typu twierdzeniom:
Jest nawet petycja, w której Brytyjczycy domagają się ponownego referendum https://petition.parliament.uk/petitions/131215 ...
W momencie, gdy sprawdzałam było już ponad 600 tys. oddanych głosów. Oczywiście nie ma nawet szans, aby się odbyło, myślę że ta petycja to głównie akt desperacji przegranych, chociaż są też pewnie jakieś głosy przestraszonych obrotem sprawy głosujących za wyjściem.

Ciekawa sprawa, przeglądnijcie komentarze pod art. o ponownym referendum lub innymi wyrażającymi obawy o przyszłość UK w jakimkolwiek dzienniku... Niemal nie widać głosów Remain'sów, wszyscy jednym głosem popierają demokratyczny wynik referendum i wściekają się na te publiczne osoby, które wyrażają żal z powodu opuszczania Unii.

Wygląda na to, że aktywność Remain'sów przerzuciła się na różnego rodzaju petycje, także tę domagającą się od Khana ogłoszenia secesji Londynu
https://www.change.org/p/sadiq-khan-decl...oin-the-eu
Odpowiedz
#3
Jeszcze może się okazać, że nie wyjdą, bo referendum nie jest wiążące. Może posłuży im do wynegocjowania czegoś i będzie to początek reformy Unii.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#4
Wczoraj każdy jeden dziennikarz w Polsce poczuł się zobowiązany do tego aby napisać artykuł w stylu "Co po Brexicie", "Brexit-co dla nas oznacza?".
Zarzucili tym media jak kiedyś Wietnamczycy stadion dziesięciolecia gaciami z Azji. Napisane na szybko, w oparach sensacji pod aktualne wydarzenie. Poziom wielu z nich poniżej krytyki.

To co niedługo powinien zacząć czynić nasz rząd to tworzyć propozycje dwustronnych umów, które mogą zastąpić aktualne rozwiązania unijne, które są nam na rękę.
Tak samo jak wielu innych komentatorów ja także mam nadzieję, że to co się stało będzie stanowić jakiś sygnał dla unijnych dygnitarzy, sygnał dający im do zrozumienia, że ich linia budowy UE nie jest akceptowana i powinna być zarzucona.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#5
białogłowa napisał(a): W momencie, gdy sprawdzałam było już ponad 600 tys. oddanych głosów. Oczywiście nie ma nawet szans, aby się odbyło

A właściwie to dlaczego nie? Nie byłby to pierwszy w UE przypadek robienia drugiego referendum w nadziei na inny wynik niż w pierwszym.

Iselin napisał(a):Jeszcze może się okazać, że nie wyjdą, bo referendum nie jest wiążące. Może posłuży im do wynegocjowania czegoś i będzie to początek reformy Unii.

Byłaby to opcja najlepsza dla wszystkich, ale sądząc po komentarzach liderów UE w tonie "bez łaski" - szanse na to są małe. Żeby reformować UE, to UE musiałaby widzieć taką potrzebę, a nie jedno z państw, które właśnie pokazało jej środkowy palec.
Odpowiedz
#6
Witold napisał(a):
białogłowa napisał(a): W momencie, gdy sprawdzałam było już ponad 600 tys. oddanych głosów. Oczywiście nie ma nawet szans, aby się odbyło

A właściwie to dlaczego nie? Nie byłby to pierwszy w UE przypadek robienia drugiego referendum w nadziei na inny wynik niż w pierwszym.
A jaki przypadek masz na myśli?
Myślę, że drugie referendum w chwili obecnej mogłoby doprowadzić do zamieszek w kraju. Ci, którzy głosowali za wyjściem, sądząc po tym co dzieje się w mediach są na razie bardzo zadowoleni, zanegowanie ich zwycięstwa w demokratycznie przeprowadzonym głosowaniu mogłoby doprowadzić wielu do furii.
Starsi Brytole, którzy  to w większości głosowali za wyjściem muszą poczuć, że rzeczywistość sprzed przystąpienia UK do Unii się nie wróci. Trzeba czasu, to naród pragmatyków, więc w końcu zrozumieją, że potrzebujemy się nawzajem i wtedy łatwiej będzie wynegocjować zadowalające wszystkich rozwiązania.


Witold napisał(a):Byłaby to opcja najlepsza dla wszystkich, ale sądząc po komentarzach liderów UE w tonie "bez łaski" - szanse na to są małe.

Zbyt nerwowa ta reakcja była, ja liczę na to że za parę tygodni, kiedy już emocje opadną pojawią się jakieś sensowne propozycje jak dalej układać się z Wyspiarzami ale przede wszystkim jakie reformy wprowadzić, żeby powstrzymać tendencje wyjściowe innych państw.
Odpowiedz
#7
Przede wszystkim wynik referendum oznacza, że liderom brytyjskich zwolenników opuszczenia UE właśnie skończyły się wymówki. Skoro bowiem Zjednoczone Królestwo zrzuciło brukselskie okowy, a Brytyjczycy wstawszy z kolan pogonili podbierających im ciężko zarobione pieniądze unijnych biurokratów, to przecież lada moment powinna rozpocząć się z dawna zapowiadana epoka renesansu. Epoka, w której Brytania odzyska swoją dawną świetność, znikną wszystkie problemy ekonomiczne zaś struktura demograficzna i  stosunki społeczne wrócą do stanu idylli jaki znamy z „Listonosza Pata”, Strażaka Sama, względnie „Tomka i przyjaciół”. Czy tak się stanie? Śmiem wątpić. Jestem za to przekonany, że przy całkiem realnym scenariuszu ogłoszenia przez Szkocję niepodległości i ponownego rozbudzenia separatystycznych nastrojów w Irlandii Północnej rychło może się okazać, że zwolennicy Brexitu zamiast swojej wymarzonej Great Britain dostaną co najwyżej Petty England.
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
#8
Dwa Litry Wody napisał(a): Jestem za to przekonany, że przy całkiem realnym scenariuszu ogłoszenia przez Szkocję niepodległości i ponownego rozbudzenia separatystycznych nastrojów w Irlandii Północnej rychło może się okazać, że zwolennicy Brexitu zamiast swojej wymarzonej Great Britain dostaną co najwyżej Petty England.

Muszą obudzić się wcześniej, bo skonfliktowana czy nawet rozpierniczona na części Brytania nam też nie jest na rękę. Trochę się obawiam, że znaczna część Polaków pracujących w UK będzie musiała wrócić do kraju, żeby Angole w końcu zauważyli, że te miejsca pracy, które rzekomo zabierają im wschodnioeuropejscy imigranci jednak nie są tak atrakcyjne dla tubylców, a te kontrowersyjne zasiłki dla polskich dzieci de facto napędzają także, o ile nie przede wszystkim, brytyjską gospodarkę.
Odpowiedz
#9
Dwa Litry Wody

nie zapominaj o Gibraltarze. 


Białogłowa,

Cytat:Żeby reformować UE, to UE musiałaby widzieć taką potrzebę, a nie jedno z państw, które właśnie pokazało jej środkowy palec.[b]Napisane przez Baptiste - 1 godzinę temu[/b]
W kontekście Brexitu co rusz pada zdanie o reformowaniu Unii. Po pierwsze, ani Cameronowi, ani angielskim zwolennikom wyjścia z Unii nie chodziło o jej reformowanie, po drugie, przez reformy Unii każdy rozumie co innego - od pójścia w kierunku federalizacji, do ograniczania Wspólnoty do wymiany handlowej. Przy obecnych nastrojach do których politycy, w tym politycy polscy, mocno się przyłożyli, raczej nie ma szansy na uzgodnienie jednej wizji przyszłości kontynentu.


Lumberjack,

mówienie o konsekwencjach Brexitu nie jest dziennikarską ściemą. To może być początek końca naszego świata. Kilka miesięcy temu Anne Applebaum napisała ważny tekst, w którym ostrzegła, że katastrofa może przyjść wraz z niekorzystnymi wynikami kilku ważnych wyborów. Pierwsze miały miejsce w zeszłym roku w Polsce. Teraz złą decyzję podjęli Angole, a za chwilę będą wybory w USA i w kilku dużych krajach unijnych. Jeśli władzę w ich wyniku przejmą Trump i Le Penn, nasz świat runie, tak jak runął ludziom świat w 1914 i w 1939.

Z przeszłości wiemy, że co pewien czas historia przyspiesza i wywraca świat "do góry kołami". Oby to nie był właśnie ten moment.
Odpowiedz
#10
Muahaha, teraz niech żałują wszyscy, którzy uczyli się angielskiego, a nie niemieckiego.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#11
Nie moje słowa, ale odpowiem. Owszem, Cameronowi także pośrednio chodziło o reformy, choć on patrzył przede wszystkim na potrzeby własnego kraju i domagał się dla niego innych zasad członkostwa. To chyba daje do myślenia, skoro obecne zasady są nie do przyjęcia dla jednego z najważniejszych państw członkowskich to może jednak te reformy są potrzebne? Szkoda, szkoda, wielka szkoda, że tak się stało.
Odpowiedz
#12
Białogłowa,

Cytat:Owszem, Cameronowi także pośrednio chodziło o reformy, choć on patrzył przede wszystkim na potrzeby własnego kraju i domagał się dla niego innych zasad członkostwa. To chyba daje do myślenia, skoro obecne zasady są nie do przyjęcia dla jednego z najważniejszych państw członkowskich to może jednak te reformy są potrzebne? Szkoda, szkoda, wielka szkoda, że tak się stało.Napisane przez Iselin - 20 minut(y) temu
Cameronowi, tak jak większości polityków, chodziło o utrzymanie się u władzy. Tyle i tylko tyle. Dla osobistych korzyści naraził na szwank interes własnego narodu i interes Wspólnoty. To, że ma tylu naśladowców w innych krajach unijnych dowodzi jedynie tego, że obecne pokolenie polityków skarlało i do pięt nie dorasta, nie tylko Ojcom Założycielom wspólnej Europy, ale nawet poprzedniemu pokoleniu polityków, takich jak Helmuth Kohl, czy François Mitterrand. Oni wiedzieli, że w interesie ich narodów jest silna integracja kontynentu. Obecni, albo o tym zapomnieli, albo nigdy tego nie wiedzieli. A argumenty o potrzebie zmian wspólnoty stosują instrumentalnie. Prawdziwe reformy wymagałyby przeniesienia na szczebel unijny kolejnych kompetencji rządów narodowych, a tego nie chce żaden lokalny kacyk.

Zgoda, Unię należy zmieniać, uczynić ją bardziej demokratyczną i to ma miejsce. Ale nie w kierunku w jakim sugeruje J. Kaczyński, czyli ograniczenia jej do wymiany handlowej. To jest wbrew polskim interesom, ale i jest nierealistyczne - Unia zawsze była przede wszystkim ideą, dopiero w drugiej kolejności miejscem robienia biznesów. Podnoszenie w tym momencie tematu reform Unii przez polityków eurosceptycznych nie służy poprawie jej funkcjonowania, ale jest próbą zahamowania, a nawet odwrócenia procesu integracji kontynentu. I właśnie to stoi za powoływaniem się na przykład brytyjski przez polityków partii jaśnie nam panującej. 

Iselin,

Cytat:Muahaha, teraz niech żałują wszyscy, którzy uczyli się angielskiego, a nie niemieckiego.

Zbyt pochopnie wyciągasz wnioski z ostatnich wydarzeń - oprócz Wysp, jest jeszcze pół świata w którym mówi się po angielsku - choćby Kanada i Australia.
Odpowiedz
#13
exeter napisał(a): er 20 minut(y) temu
Cameronowi, tak jak większości polityków, chodziło o utrzymanie się u władzy. Tyle i tylko tyle.

Wiesz co exeter, chromolić o co chodziło Cameronowi, mam inne zdanie nt. tego polityka niż Ty i niech na tym stanie.
Najbardziej gnębi mnie myśl, że ten cały brexit przechodzi tak jakoś "niezupełnie chcący", że wielu chciało tylko pokazać swoje niezadowolenie, nie przypuszczając że wyjście może stać się realne. :/

"People talk about reluctant remainers, but I think there have been a lot of reluctant Brexiters around, people who voted leave thinking it wouldn’t happen but they’d be able to vent and to tell all their friends at dinner parties they’d done it,” said one Tory minister."

http://www.theguardian.com/politics/2016...-of-brexit


@lumber, jeszcze co do tego apokaliptycznego tonu w mediach, ja nie myślę że to koniec świata, ale zupełnie niepotrzebna kłoda pod nogi, której tam mogło nie być.
Odpowiedz
#14
Białogłowa,

Cytat:Najbardziej gnębi mnie myśl, że ten cały brexit przechodzi tak jakoś "niezupełnie chcący", że wielu chciało tylko pokazać swoje niezadowolenie, nie przypuszczając że wyjście może stać się realne. :/
Mnie też. Dlatego przywołałem rok 1914 - wtedy też nikt nie chciał wywołać wojny światowej, ani nikt nie chciał obalić całego europejskiego ładu, a jednak, tak się stało.
Poza tym, moje dziecko pracuje w Londynie.
Odpowiedz
#15
Wszyscy wyjdą z tego bagna i zostaną tylko Szwaby.
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
#16
http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/arty...linie.html

Cytat:W Berlinie trwa spotkanie ministrów spraw zagranicznych sześciu krajów UE poświęcone przyszłości Unii Europejskiej po Brexicie. Niemcy i Francja zamierzają przedstawić własne propozycje. W projekcie deklaracji mowa jest o "elastycznej" Unii.

Szef niemieckiej dyplomacji Frank-Walter Steinmeier zaprosił do stolicy Niemiec Jean-Marca Ayraulta z Francji, Berta Koendersa z Holandii, Paolo Gentiloniego z Włoch, Didiera Reyndersa z Belgii i Jeana Asselborna z Luksemburga.

Przed rozpoczęciem rozmów Steinmeier powiedział, że uczestnicy spotkania chcą zasygnalizować, iż "nie pozwolimy sobie odebrać Europy". UE jest niepowtarzalnym projektem zapewniającym "z powodzeniem pokój i stabilność".

Niemieckie MSZ zapewniało, że spotkanie "szóstki" nie oznacza wykluczenia z dyskusji innych krajów, a jest jedynie kontynuacją wcześniejszych spotkań w gronie sześciu krajów-założycieli, które wcześniej odbyły się na zaproszenie Włoch i Belgii.

Niezadowolenie ze spotkania w gronie sześciu państw wyraził m.in. prezydent Estonii Hendrik Ilves. Odnosząc się do krytyki, Steinmeier powiedział, że w najbliższych dniach dojdzie do "wielu rozmów w różnym gronie".

W takiej sytuacji jak obecna najgłupszym zachowaniem jest spotkanie tej szóstki. Chociaż nie. Najgłupszym by było gdyby sama Merkel zechciała coś zadecydować (jak w przypadku zaproszenia imigrantów). Ale mniejsza z tym - co by nie mówili politycy owej szóstki - ich spotkanie jest właśnie wykluczeniem reszty krajów, umniejszeniem ich znaczenia, lekceważeniem ich. Właśnie teraz, kiedy Unia powinna pokazać, że jedną zgraną drużyną, owi panowie dokonali znowu podziału na Unię A i Unię B. I to podziału dla mnie niezrozumiałego - biorąc pod uwagę to, że w Unii A ma coś do powiedzenia taki kraik jak Włochy, który bardziej pasowałby do Unii B.
Odpowiedz
#17
Przynajmniej chyba wszyscy mają dowodów, że UE to nie ZSRR. A w takim porównywaniu lubią się różnej maści prawaki. Nie słyszałem abym z ZSRR było można wyjść głosując.

Oczywiście jak najbardziej rozumiem podłe nastroje Szkotów, którzy gdy mieli referendum o niepodległość to mówiono im iż gdy opuszczą Wielką Brytanią to nie będą w UE i będą musieli starać się o akcesję na własną rękę. Szkoci zagłosowali zdecydowanie za pozostaniem w UE. Podobnie zresztą Irlandczycy.
"Nie można powiedzieć, która masa ludowa ma więcej źródeł piękna. Są wieki całe, że jakiś naród przoduje drugim, są znów wieki, że idzie za drugim. Kto tępi narody, ten jakby zrywał struny z harfy świata. Cóż komu przyjdzie, że będzie miał harfę o jednej tylko strunie? Nie tępić, lecz rozwijać należy narodowości. A rozwijać je może wolność narodów, niepodległość i poszanowanie ich odrębności…"

Ignacy Daszyński
Odpowiedz
#18
Exeter
Nie zapominam o Gibraltarze. Po prostu uważam, że Gibraltarczycy bardziej od wyjęcia ich z UE obawiają przyłączenia do Hiszpanii i dlatego ostatecznie nie zdecydują się na próbę oderwania od Zjednoczonego Królestwa.
 
 
Ps.
Idiota
Gwoli twojej reprymendy – źle adresujesz zarzut o dezinformację. Choć  Zjednoczone Królestwo w istocie żadnych kajdan zrywać nie musiało to tak właśnie entuzjaści Brexitu postrzegają wynik referendum. W końcu nie bez przyczyny ich lider i autorytet Nigel Farage (a nie Dwa Litry) najpierw ogłosił, że Brytyjczycy odzyskali swój kraj  (We have our country back), a następnie wezwał do uznania 23 czerwca świętem narodowym ( June 23rd must now be made a national holiday.).
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
#19
A propos pana Farage'a... Petycja o drugie referendum liczy już 3,3 mln głosów, które nie do końca pokrywają się z referendalną aktywnością głosujących za pozostaniem w Unii (patrz mapka na stronie z petycją), co z kolei daje podpisującym się jakieś podstawy do twierdzenia, że wynik drugiego referendum mógłby być inny, na korzyść remain.
Oczywiście były też próby fałszerstwa, usunięto ponad 77 tys. zgłoszeń, petycję podpisywały osoby spoza UK.
A Farage w tej sytuacji siedzi cichutko jak myszka pod miotłą, jakby zapomniał, że w majowej wypowiedzi dla The Mirror powiedział “In a 52-48 referendum this would be unfinished business by a long way. If the remain campaign win two-thirds to one-third that ends it.”

Nie wiadomo dlaczego w tej sytuacji Farage nie ogłosił, że oto właśnie jest ten "unfinished business". Krótka jest pamięć polityka.

Druga sprawa, to właśnie takie słowa jakie wygłosił Farage o "odzyskaniu kraju" jakby do tej pory byli w jakiejś niewoli + idiotyczne wezwania polityków unijnych, że Brytania ma opuścić Unię jak najszybciej powodują wzrost wśród Brytyjczyków  nastrojów antyimigranckich. Agresja rodzi agresję.
Jakim prawem w ogóle żąda się od nich jak najszybszego wyjścia, skoro formalnie rząd jeszcze z takim wnioskiem nie wystąpił  Podejrzany Komuś bardzo zależy aby postawić sprawę na ostrzu noża, albo sztuka dyplomacji leży i kwiczy.
Odpowiedz
#20
Ich odejście(o ile nastąpi) poskutkuje wzmożoną i otwartą polityką na rzecz federalizacji.
UE nie może sobie pozwolić by w demokratyczny sposób tracić kraje lub zawężać współpracę przez widzi mi się polityków prawicy.
Trzeba sobie zdać sprawę że federacja jest nam na rękę jeżeli rozpatrujemy kwestie dobrobytu a nie suwerenności.

Prawicy nie podoba się polityka imigracyjna, ale nie rozumiem w czym problem? Czy UE źle postępuje w związku z tą sprawą?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości