Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wieczny Powrót
#1
Jeżeli człowiek nie ma duszy, a kierują nim procesy biologiczno-chemiczne to można stwierdzić iż na naszą świadomość składa się współpraca wielu pierwiastków.
Dopiero w momencie specyficznego ich zainicjowania, ułożenia i powiązania pojawia się świadomość. Po śmierci, pierwiastki przestają ze sobą ściśle współpracować i zaczynają zasilać inną część materii, jeden np. zasili strukturę drzewa, drugi strukturę metalowego słupka, a trzeci może zasilić strukturę istoty która będzie posiadała samoświadomość - zwykły cykl obiegu materii. Nie ważne co by się z tymi konkretnymi pierwiastkami działo to według samoświadomości wynikającej z procesów biologiczno-chemicznych wynika że po "odmowie" współpracy między konkretnymi pierwiastkami następuje wyłącznie śmierć świadomości, materia rekombinuje dalej, zmienia się, a więc jest szansa że wygeneruje się nowa samoświadomość. Gdy samoświadomość umiera, materia nie wie że stanowi materię, ale materia wytwarza też samoświadomość zatem może z niej powstać np. koza, która już samoświadomość posiada.

A więc po śmierci samoświadomości, następuje pustka do momentu gdy materia ponownie wygeneruje świadomość. Zatem nie zdając sobie sprawy z minionego czasu po śmierci znów możemy się "obudzić" jako byt samoświadomy, tylko w innej formie.


Gdybanie...
Zakładając że wszechświat podlega procesom cyklicznym, a więc rośnie żeby się zapaść i zapada żeby się rozrastać, pierwiastki pod wpływem procesów chemicznych będą ze sobą reagować, rekombinować i być może stworzą ponownie strukturę wszechświata podobną do dzisiejszej, w której samoświadomość istnieje. Zakładając że takich cykli może być nieskończenie wiele, istnieje nieskończenie duża szansa że kiedyś powstanie samoświadomość a więc "my" w innej formie.
Możemy przez nieskończenie długi czas stanowić materię a przez krótki okres 10 lat materię samoświadomą i szansa jest na to nieskończona.


Zamysł powstał dawno temu a nazwano to Wiecznym Powrotem
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wieczny_powr%C3%B3t

Czy zatem po śmierci świadomości następuje nicość, czy kolejna samoświadomość poprzedzona okresem nieświadomej materii?
Odpowiedz
#2
XD

Następuje transfer pierwiastkowej świadomości do przechodnich ciał samoświadomych kóz z siódmej gęstości Duży uśmiech
Zawsze jak czytam takie wynurzenia to zadaje sobie pytanie skąd się biorą takie ewenementy, będące awangardą w pojmowaniu rzeczywistości.

Ja proponuję "ałtorowi" zacząć pisać kryminały sci-fi osadzone w świecie samoświadomych kóz o pierwiastkowej budowie tożsamości. Na przykład czerpiąc z najlepszych wzorców cyber punku, opisać transfer osobowości takiej kozy do ciała człowieka. Najlepiej w narracji pierwszoosobowej a może nawet w formie dziennika! Samo odnajdowanie odpowiedzi na pytania, kto, dlaczego, z kim i po co musi być pasjonujące. Żeby nie było zrzekam się praw autorskich i nie podam autora takiego dzieła do sądu za plagiat.

Moim zdaniem to jest dobre rozwiązanie problemów autora. Pisanie to dobra forma terapii traumy jakiej nabawił się autor wątku i co być może się stanie, nie będzie niewinnych istot narażał na takiż sam dramat poprzez zamieszczanie treści swoich przemyśleń. A jeżeli pisanie nie leży w pierwiastkowo-świadomej naturze autora to niech sięgnie do rysunków i ilustrowania swoich myśli. Efekt ten sam a wystarczą tylko blok i kredki Oczko Wróżę ? wielką karierę.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#3
Bzdura. Nie mówię o żadnym "transferze", o transferze mówi reinkarnacja która z tą ideą nie ma nic wspólnego.
Jeśli nie potrafisz myśleć abstrakcyjnie to mówiąc krótko nie zawracaj mi dupy Uśmiech.

Potencjał terapeutyczny ma krytyka pozamerytoryczna. Pobudzasz własne ego sugerując drugiej osobie negatywne przymiotniki, nie zajmując się meritum sprawy. Przedstawiam temat proponując dyskusję a nie przekładając "prawdy objawione". Jeśli widzisz nieścisłość, błąd, podziel się nią, a nie odrzucaj na samym początku że się mylę bez podawania argumentów. Przypomina mi to trochę człowieka typu "Ha! To lewak on na pewno nie ma racji", "Ha! To PiSowiec na pewno kłamie", "Ha! A ten pisze o tym że wszechświat jest płaski zatem idiota". Myślenie automatyczne jest błędne.
Odpowiedz
#4
macikiw2 napisał(a): Czy zatem po śmierci świadomości następuje nicość, czy kolejna samoświadomość poprzedzona okresem nieświadomej materii?

Nicość.

Atomy, z których się składamy nie znikają po naszej śmierci, ale tak jak napisałeś:

macikiw2 napisał(a): [...]pierwiastki przestają ze sobą ściśle współpracować i zaczynają zasilać inną część materii, jeden np. zasili strukturę drzewa, drugi strukturę metalowego słupka, a trzeci może zasilić strukturę istoty która będzie posiadała samoświadomość

...stają się częściami składowymi innych rzeczy.

Załóżmy, że jebłem w kalendarz. Moje ciało rozpada się, atomy stają się częścią gleby. Trawa pobiera korzeniami parę tych atomów, a później jest zjadana przez kozę. Koza jedząc trawę pobiera wraz z nią te niegdyś moje atomy. Trawi żarcie i przyswaja część atomów. Część później wysrywa. Parę "moich" atomów obraca się w gówno, a parę atomów staje się częścią kozy. Co z tego wynika? Ano tylko tyle, że kilka moich atomów może pomóc istnieć jakiejś istocie, która ma jakąś tam świadomość. Z pewnością jednak nie można mówić o "kolejnej samoświadomości poprzedzonej okresem nieświadomej materii". Żeby tak twierdzić, to atomy stanowiące mnie musiałyby się po mojej śmierci ciągle trzymać w kupie i tak długo się przeobrażać aż powstałoby nowe życie. One się jednak w kupie nie trzymają. Po jakimś czasie jakaś tam ich cząstka może stanowić element innych istot żyjących i posiadających świadomość, ale to nie będziemy my.

macikiw2 napisał(a): Zatem nie zdając sobie sprawy z minionego czasu po śmierci znów możemy się "obudzić" jako byt samoświadomy, tylko w innej formie.

Żeby obudzić się ponownie tylko w innej formie musiałbyś składać się z dokładnie tych samych pierwiastków, z których się składałeś podczas śmierci. A nawet i wtedy nie powiedziałbym, że obudziłeś się ponownie, tylko w innej formie, bo to nie miałoby nic wspólnego z powrotem do życia tylko raczej z powstaniem czegoś w rodzaju kopii. Z nowym życiem, a nie przywróceniem starego.

Po naszej śmierci elementy z jakich się składaliśmy nie znikną i będą stanowiły elementy innych rzeczy. Nic więcej. To co stanowi naszą istotę pójdzie w pizdu i nie wróci.
Odpowiedz
#5
Zrozumiałeś to w sposób który nie chciałem byś zrozumiał. Być może koncepcja "Wiecznego Powrotu" też nie jest koncepcją którą chce wyrazić. Być może popełniłem błąd merytoryczny.

Oczywiście że po zaprzestaniu współpracy pierwiastków "nasza" świadomość zniknąć musi. Chodzi mi jednak o to że cykl obiegu pierwiastków jest ciągle zachowany, ich losowe połączenie wywołuje efekt świadomości, a pierwiastkami jesteśmy zawsze.
Proponuję traktować materię jako jedność - może to pomoże wyjaśnić o co mi chodzi.

Załóżmy że są dwa stany, stan pierwiastków świadomych istnienia(1) i stan pierwiastków nieświadomych istnienia(2), stan pierwszy niech oznacza człowieka A, podczas cyklu stan pierwszy musi przejść w stan drugi(następuje śmierć świadomości człowieka A), jednak wiemy że to jest obieg cykliczny, a więc przechodzimy ze stanu drugiego do stanu pierwszego(narodziny człowieka B).  Człowiek A z człowiekiem B nie ma nic wspólnego(są inni) poza tym że powstali z pierwiastków, pierwiastki które tworzyły człowieka A nie muszą wchodzić w skład człowieka B(chodź mogą).

Jeżeli na świadomość składa się połączenie pierwiastków i może być ona stworzona z pierwiastków, to jeżeli zawsze jesteśmy pierwiastkami to istnieje  szansa że kiedyś, gdzieś znów powstanie świadomość  innej postaci.

Po przejściu do stanu drugiego, automatycznie przechodzimy do stanu pierwszego(mówiąc automatycznie mam na mysli to że nie zdajemy sobie sprawy z funkcji czasu a nie to że nie mija żaden czas) w pierwszy wywołujący dowolny(zakładając - można rozpatrzyć inaczej) stan pierwszy.  I tutaj biorąc pod uwagę cykliczność wszechświata(zakładając), przejście w stan pierwszy musi nastąpić bo kiedyś musi się zdarzyć tak że stany świadome zaistnieją.


Krócej mówiąc, chcę zwrócić uwagę na to że zawsze jesteśmy pierwiastkami, ich szczególne połączenie generuje świadomość, zatem po utracie świadomości, może być wygenerowany  dowolny inny stan świadomości(nie mający z poprzednim nic wspólnego). Wszystko ze względu na to że materia stanowi jedność i nie ma znaczenia z jakich konkretnych pierwiastków generuje świadomość, liczy się sam fakt że generuje, a tam gdzie następuje generacja, tam powstajemy "samoświadomi my". Jeden stan świadomości z drugim nie musi mieć nic wspólnego.
Odpowiedz
#6
Tak w ogóle to teoria wiecznego powrotu była u Nietzschego i dotyczyła zupełnie czegoś innego.

Nie wiem czemu mam przyjąć, że materia stanowi jedność.

macikiw2 napisał(a): Chodzi mi jednak o to że cykl obiegu pierwiastków jest ciągle zachowany,

No i spoko, z tym się zgadzam.

macikiw2 napisał(a): ich losowe połączenie wywołuje efekt świadomości, a pierwiastkami jesteśmy zawsze.

Jesteśmy zbiorem pierwiastków, ale po naszej śmierci te pierwiastki już nie są nami. Nie jesteśmy więc zawsze pierwiastkami. Jesteśmy ich tymczasową kombinacją, a gdy umrzemy, to owe pierwiastki nie są już nami. Nie są, bo nas już nie ma. nie ma tego co stanowiło esencję ciebie czy mnie.

Skoro:

macikiw2 napisał(a): Jeden stan świadomości z drugim nie musi mieć nic wspólnego.

to czemu piszesz:

macikiw2 napisał(a): Wszystko ze względu na to że materia stanowi jedność i nie ma znaczenia z jakich konkretnych pierwiastków generuje świadomość, liczy się sam fakt że generuje, a tam gdzie następuje generacja, tam powstajemy "samoświadomi my"

Tam gdzie następuje generacja tam ewentualnie powstaje "samoświadomy ktoś". Ktoś z kim, poza paroma pierwiastkami, nie masz nic wspólnego. A nie masz, bo już nie będziesz istniał.

Nie ma wiecznego powrotu - nie powraca to co było, tylko powstaje coś nowego na ewentualnej bazie elementów z których sam się kiedyś składałeś.
Odpowiedz
#7
"Wielki Powrót" to tęsknota za zmartwychwstaniem bez udziału Boga.A może ktoś pokusi się o obliczenie prawdopodobieństwa losowego wygenerowania  kombinacji pierwiastków, stanowiących dowolnego człowieka?
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
#8
No nie wiem lumber, czy da się wykazać, ża dana świadomość istnieje tylko raz/ więcej razy. Tego nie ma jak ugryźć Duży uśmiech a pierwiastki w twoim mózgu też są w ciągu życia wymieniane i mimo to nie stajesz się kimś innym.
Albo stajesz i nawet o tym nie pamiętasz... boo!
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
#9
Nie da sie wykazac, ze istnieje wiele razy. Wiadomo, ze twoja czy tez moja swiadomosc istnieje z pewnoscia ten jeden raz. Ja sie wole trzymac tego co wiadomo, a nie tego czego nie da sie wykazac.

Podobnie - nie da sie wykazac, ze Bog na pewno nie istnieje... czy zatem nalezy przyjac ze istnieje? Boo! Uśmiech

Wole miec oszczedny swiatopoglad niz rozbudowany o konstrukcje ktore sa w jakims stopniu prawdopodobne, ale w gruncie rzeczy niepotrzebne.
Odpowiedz
#10
Cytat:Tam gdzie następuje generacja tam ewentualnie powstaje "samoświadomy ktoś". Ktoś z kim, poza paroma pierwiastkami, nie masz nic wspólnego. A nie masz, bo już nie będziesz istniał.

Nie ma wiecznego powrotu - nie powraca to co było, tylko powstaje coś nowego na ewentualnej bazie elementów z których sam się kiedyś składałeś.

Jeżeli materia stanowi jedność(odp na dole) to przyszły ktoś to właśnie "my". Nie stricte my jacy jesteśmy teraz, to będzie inny byt ale efekt wrażenie świadomości będzie miał podobny, zatem skąd pewność że po śmierci przechodząc w stan nieświadomy, nie otrzymamy wrażenia świadomości na nowo jako inny byt?

Cytat:Tak w ogóle to teoria wiecznego powrotu była u Nietzschego i dotyczyła zupełnie czegoś innego.

Bardzo możliwe.

Cytat:Nie wiem czemu mam przyjąć, że materia stanowi jedność.

Ponieważ jest w silnym związku ze sobą. Gdyby materia nie była jednością(czyli pod wspólnym oddziaływaniem) nie obserwowalibyśmy obecnego wszechświata w dosyć regularnych strukturach. Wszystkie cząstki oddziaływają ze sobą, chodź większość w wartościach dążących do zera. Nie ma cząstki A która mówi "ha ja was nie lubię i nie będę z żadnymi innymi oddziaływała".
 

Cytat: "Wielki Powrót" to tęsknota za zmartwychwstaniem bez udziału Boga.

Raczej smutek Duży uśmiech


Cytat:Tego nie ma jak ugryźć [Obrazek: biggrin.gif] a pierwiastki w twoim mózgu też są w ciągu życia wymieniane i mimo to nie stajesz się kimś innym.

Albo stajesz i nawet o tym nie pamiętasz... boo!

Sądzę że stajesz się kimś innym tylko że zmiany jakich dokonujesz są na ogół zbyt małe by można zaobserwować zasadniczą różnicę, ale gdy na przykład będziesz miał Alzheimera albo przez 5 lat codziennie spożywał substancje psychodeliczne to raczej podziała.
Gdy coś pomyślisz następuje proces chemiczny, dana informacja w mózgu jest zapisywana, zatem muszą nastąpić jakieś zmiany w ułożeniu cząstek, jakaś rekombinacja która chyba do tej pory nie jest w zasadny sposób opisana. Wzbogacony w tą rekombinację zmieniasz na przykład swój światopogląd.

 


Cytat: Podobnie - nie da sie wykazac, ze Bog na pewno nie istnieje... czy zatem nalezy przyjac ze istnieje? Boo! [Obrazek: smile.gif]



Bóg jako idea to faktycznie byt niepodważalny, ale już Bóg w fantazjach ludzkich ingerujący w świat mówiący jak żyć z całą pewnością.



Cytat: Wole miec oszczedny swiatopoglad niz rozbudowany o konstrukcje ktore sa w jakims stopniu prawdopodobne, ale w gruncie rzeczy niepotrzebne.

Nie znając prawdopodobnych konstrukcji nie jesteś w stanie ocenić czy są one potrzebne i w jakim stopniu odniesienia.
Odpowiedz
#11
macikiw2 napisał(a): Nie ma cząstki A która mówi "ha ja was nie lubię i nie będę z żadnymi innymi oddziaływała".

A izolatory? A materiały złożone z cząstek hydrofobicznych?

macikiw2 napisał(a): Bóg jako idea to faktycznie byt niepodważalny

Jak to? Chodzi ci o coś w stylu dowodu ontologicznego Anzelma z Canterbury?

macikiw2 napisał(a): Nie znając prawdopodobnych konstrukcji nie jesteś w stanie ocenić czy są one potrzebne i w jakim stopniu odniesienia.

No jak o jakiejś konstrukcji nie słyszałem, to z pewnością nie jestem w stanie ocenić jej potrzebności. Ale w tym temacie rozmawiamy o pewnej konstrukcji z którą się już zaznajomiliśmy.
Odpowiedz
#12
Wszystkie pierwiastki posiadają masę, a jak coś posiada masę to podlega grawitacji. W takim rozumieniu sprawy można przyjąć że materia tworzy jedność.



Cytat: Jak to? Chodzi ci o coś w stylu dowodu ontologicznego Anzelma z Canterbury?

Oh nie wiem, nawet nie chce mi się zagłębiać w to co ten dowód prawi.

Bóg według mnie to hipoteza mówiąca o tym że ktoś stworzył nasz wszechświat. Z żadnego gruntu nie można tego obalić.
Oh czym innym jest już oczywiście wiara w taką ideę która wydaje mi się średnio prawdopodobna, już bardziej prawdopodobna wydaje mi się rzeczywistość ciągła.
Odpowiedz
#13
Z matematyki wiemy, że dowolna liczba:∞=0, oraz że każde zdarzenie z P≠0 jest pewne dla nieskończenie wielkiej próby.
Z metafizyki wiemy, że wszechświat jest odwieczny (jeśli nikt go nie stworzył).
Z fizyki wiemy, że jest wieczny (każdy scenariusz jego "końca" to zakłada).
Z doświadczenia wiemy, że nasze własne istnienie ma P=1.

Innymi słowy, wiemy, że wieczny powrót jest faktem. Cwaniak Gdyby nie był, to byś nie istniał, albo świat mógłby powstać z niczego/rozpłynąć się w nicość. Zaprosiłbym do dyskusji, ale w sumie nie ma o czym.
Odpowiedz
#14
Nie wierzę w wieczny powrót, przede wszystkim jak coś się wydarzy i później wydarzy się jakościowo to samo, to i tak jest to inne wydarzenie numerycznie.
Poza tym nie wierzę, że może się wydarzyć jakościowo coś dokładnie takiego samego, ale to już jest pogląd oparty na moim szerszym światopoglądzie. To znaczy wszystko ma jedną naturę, ale perspektywa jej manifestacji jest unikalna.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#15
Lampart napisał(a): jak coś się wydarzy i później wydarzy się jakościowo to samo, to i tak jest to inne wydarzenie numerycznie.
A co jest tak wyjątkowego w obecnej iteracji Lamparta, że wszystkie przed nią i wszystkie po niej to zaledwie klony?
Odpowiedz
#16
Klony nie muszą się różnić czymś szczególnym, żeby się różnić numerycznie.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#17
No tak, ale "numeryczność" nie jest żadnym fizycznym faktem, tylko umysłową naklejką nadawaną zdarzeniom. Ewidentnie chcesz mieć ciastko i zjeść ciastko, bo różnicujesz z definicji identyczne zbiory identycznie ułożonych cząstek. Już chyba lepiej stwierdzić wprost, że jesteś unikalnym płatkiem śniegu, bo z łaski bożej posiadasz niematerialną, nieśmiertelną duszę - to chociaż się trzyma kupy. Duży uśmiech

Równie niezręcznie to wygląda w perspektywie przestrzennej - jeśli wszechświat jest płaski (jak Ziemia) to jest [latex]\aleph[/latex]0 takich samych Lampartów (i wszystkie mniemają o sobie, że tylko jeden to autentyk).
Odpowiedz
#18
Numeryczność nie musi być fizycznym faktem, żeby fizyczne fakty za jej pomocą odróżniać.

Cytat: wszystkie mniemają o sobie, że tylko jeden to autentyk

o tym przecież napisałem wcześniej:

"perspektywa jej manifestacji jest unikalna. "
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#19
Niestety niczego za jej pomocą nie odróżniasz, tylko klasyfikujesz. Lam nr -2398574876 i 85 to wg prawa Leibniza wciąż jeden i ten sam osobnik.
Odpowiedz
#20
Ale właśnie "numeryczność", którą przytoczyłem, zadaje kłam temu prawu Leibniza :]

Zademonstrował to Max Black

https://en.m.wikipedia.org/wiki/Max_Black
Cytat:Black's basic argument is if two things were identical, then they would be only one thing, and not two. This is correct in information philosophy. Only a unique individual has exactly the same information as itself.

If we say a is identical to b, Black says that we are using two different names to refer to the same thing. (Cf., the "Hesperus is Phosphorus" example from Frege) If a and b are merely two different names for the same thing, then when we say that "a is identical to b," we are merely saying that "a is a," which is a tautology. According to Black, the idea is trivial that "If there is no difference between a and b, then they are the same."

Black imagines a universe consisting of just two things, two exactly similar perfect spheres. These two spheres could share the same properties and still not be the same, (because they have different dispositional properties, they are in two different places) challenging the identity of indiscernibles.

What we have in Black's simple case of two similar spheres is what Peter Geach and David Wiggins call "relative identity."

http://www.informationphilosopher.com/so...ers/black/

I widzisz, to jest to, co ja napisałem już wcześniej, moje poglądy opierają się na szerszym światopoglądzie, np. takim, że rzeczywistość jest relacyjna, o czym już wiele razy tu na forum pisałem, tożsamość też jest dla mnie relacyjna.
A ty wyciągasz jakiś mój pogląd z kontekstu mojego światopoglądu i przedstawiasz go w kontekście swojego światopoglądu, drwiąc, że się nie zgadza. To tak jakbyś program kompatybilny z windowsem Vista próbował uruchomić na windows 3.11 i krzyczał, że to badziew bo nie działa Duży uśmiech
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości