Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wiedźmin Bagińskiego
#81
pilaster napisał(a): Dlatego jednak owe seriale, chociaż faktycznie były zdecydowanie lepsze od filmu z 1984, to jednak nadal lądują w kategorii "nieudana ekranizacja".

Ta rozmowa coraz bardziej mi przypomina moją nie tak dawną kłótnię z cobrasem na temat wyższości IT-Crowd nad TBBT (lub na odwrót). OK, wszyscy zrozumieli, że mini-seriale z początku tysiąclecia nie sprostały Twoim wysokim wymaganiom. Jednakże temat mini-serialu był już poruszany nie raz na różnych forach, o ile pamiętam jesteś w tym zdaniu odosobniony, a każdy inny doceniał pozytywy w tym serialu. Przyjmij to do wiadomości, nawet jak zdania zmieniać nie musisz.

Bo chyba jedno ustaliliśmy, ekranizacja z 1984 nie podobała się NIKOMU.

Cytat:Powinien - pilaster nie rozumie tego fenomenu. Tym bardziej, że scenariusze też przeważnie były beznadziejne.

Jest kolosalna różnica między trylogią "Batman/Dark Knight" Nolanów a serialem "Batman" z Adamem Westem. Ten pierwszy to "udana ekranizacja*" (poza trzecią częścią), to drugie to ekranizacja z wysokim trash-faktorem. Chusteczka w kształcie nietoperza, w którą batman wyciera nos jest jednym z wielu punktów absurdalnego humoru tejże serii.

Dlaczego o tym wspominam? Bo Dr. Who też jest serialem realizowanym po najtańszych kosztach i ze sporą dozą trashu, w zależności od sezonu. Nie do każdego to trafia, ale smaki są różne.



*zgodnie z definicją wymagających fanów.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#82
bert04 napisał(a): Jednakże temat mini-serialu był już poruszany nie raz na różnych forach, o ile pamiętam jesteś w tym zdaniu odosobniony, a każdy inny doceniał pozytywy w tym serialu. Przyjmij to do wiadomości, nawet jak zdania zmieniać nie musisz.

Alez pilaster też docenia pozytywy. I obejrzał serial bez zgrzytania zębami, co jak na fana Herberta już jest dużo. Ale od ekranizacji "Diuny" akurat oczekuje czegoś więcej niż krajobrazy namalowane na dykcie.  Smutny

Właściwej ekranizacji epopei Herberta, na miarę "LOTR", nadal nie ma.

Cytat: ekranizacja z wysokim trash-faktorem. Chusteczka w kształcie nietoperza, w którą batman wyciera nos jest jednym z wielu punktów absurdalnego humoru tejże serii. 

Żeby robić i dystrybuować udane parodie, musi być co parodiować. Czyli parodiowany temat musi być już nasycony rynkowo, a nawet przesycony. Ten warunek był spełniony w przypadku Batmana, natomiast nie w przypadku Doctora Who. Dużo było udanych filmów/seriali o podróżach w czasie? Właściwie poza "Powrotem do przyszłości" pilaster żadnych nie potrafi wskazać.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#83
Kmat, Pilaster

O to to. Dodatkowo to serial bardzo ładny jest. Produkcja łącząca w sobie surrealizm Dalego połączony z futurystyczną wizją świata. Stary Dr. Who był intrygujący. Nowy do tego plastyczny i odwołując się do najlepszych metod jak niskim budżetem stworzyć fajny świat. Praktycznie wszystko dzieje się w pomieszczeniach. A za Tennanta i Mata Smitha serial bił rekordy popularności. Nawet druga seria z Capaldim była dobra. I podejrzewam, że budżet mieli niewiele większy niż takie hity jak Klan czy M jak mdłości..
Sebastian Flak
Odpowiedz
#84
@Gawain
Starego Who nie widziałem, tylko nowe. Ostatnia seria mi zgrzyta, za dużo łopatologii. Dobre porównanie z Dalim.

pilaster napisał(a): Żeby robić i dystrybuować udane parodie, musi być co parodiować.
No i tu chyba mamy powód, czemu pilaster błądzi jak we mgle. Dr Who nie jest parodią. Tak samo jak nie była parodią Alicja w krainie czarów. Pilaster patrzy od posłanki Pawłowicz strony.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#85
kmat napisał(a): Dr Who nie jest parodią.

Nie? A wygląda jakby był. Uśmiech

Cytat:Tak samo jak nie była parodią Alicja w krainie czarów.

Literatura rządzi się jednak innymi prawami niż film. "Alicji" nie odbierał pilaster jako parodii. A dr Who tak
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#86
pilaster napisał(a): Nie? A wygląda jakby był. Uśmiech
Nie wygląda.
pilaster napisał(a): "Alicji" nie odbierał pilaster jako parodii. A dr Who tak
No to błędnie. Był np. odcinek, gdzie GB jest w kosmosie, rządzona przez Elżbietę czterdziestą którąś (czarną), i żyje na kosmicznym wielorybie, który cierpi, gdy dzieci płaczą. Czy to jest parodia powrotu do przyszłości? Nie jest. To po prostu samoistny surrealizm.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#87
W dniu premiery trailera miałem dużo negatywnych odczuć, kojarzył mi się z tańszym budżetem i produkcjami z lat 90tych w stylu Merlin. Na dzień dzisiejszy gdy emocje już opadły, wygląda to dużo lepiej. Najważniejszy casting - na Geralta, Yeneffer i Ciri prezentuje się bardzo dobrze, także są solidne podstawy. Można się kłócić, że Cavil jest zbyt przystojny, ale cóż trudno Duży uśmiech Politpoprawne wyrównywanie kolorytu wśród postaci drugoplanowych i trzecioplanowych pewnie zepsuje imersję, tak to działa na netflixie.
hOr-oom-may o nay rhay
hOr-oom-may he eer-hee-mo

http://www.youtube.com/watch?v=wXRGfo1NksM
Odpowiedz
#88
Szczerze mówiąc nie rozumiem jak można oglądać Dr Who nie będąc brytyjskim trzynastolatkiem.
"...zażarty absolutysta, wściekły teokrata, nieprzejednany legitymista, apostoł potwornej trójcy złożonej z papieża, króla i kata, zawsze i wszędzie broniący najtwardszego, najciaśniejszego i najbardziej niewzruszonego dogmatyzmu, mroczna postać rodem z ciemnych wieków..."
Odpowiedz
#89
Łazarz napisał(a): Szczerze mówiąc nie rozumiem jak można oglądać Dr Who nie będąc brytyjskim trzynastolatkiem.

Oglądać można. Pilaster też oglądał. Oglądać bez zgrzytania zębami się nie da.  Wywracanie oczami

Jeden fragment jednego odcinka był rzeczywiście dobry - akcja toczyła się pod koniec istnienia Ziemi, parę miliardów lat w przód, kiedy Słońce zamieniało się w czerwonego olbrzyma. Jedna z bohaterek pochodząca z naszych czasów (początek XXI wieku) wyraziła zdziwienie, dlaczego kontynenty są nadal w tych samych miejscach co teraz. I jaka była odpowiedź?

...Ekolodzy je przytrzymują...


Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#90
Łazarz napisał(a): Szczerze mówiąc nie rozumiem jak można oglądać Dr Who nie będąc brytyjskim trzynastolatkiem.

A jak można oglądać Harrego Pottera nie będąc brytyjskim trzynastolatkiem? A jak można oglądać Hobbita nie będąc brytyjskim trzynastolatkiem?

pilaster napisał(a):
Łazarz napisał(a): Szczerze mówiąc nie rozumiem jak można oglądać Dr Who nie będąc brytyjskim trzynastolatkiem.

Oglądać można. Pilaster też oglądał. Oglądać bez zgrzytania zębami się nie da.  Wywracanie oczami

Jeden fragment jednego odcinka był rzeczywiście dobry - akcja toczyła się pod koniec istnienia Ziemi, parę miliardów lat w przód, kiedy Słońce zamieniało się w czerwonego olbrzyma. Jedna z bohaterek pochodząca z naszych czasów (początek XXI wieku) wyraziła zdziwienie, dlaczego kontynenty są nadal w tych samych miejscach co teraz. I jaka była odpowiedź?

...Ekolodzy je przytrzymują...


Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech

Mam ten sam problem ze zbyt dosłownym rozumieniem przekazów. Ale trzeba Pilastrowi pogratulować, bo mnie rozśmieszył. Słyszał Pilaster o interpretacji w myśl przyjętej konwencji? Otóż konwencja Dr Who to był serial opowiadający o nauczycielu przenoszącym się z uczniami do wydarzeń historycznych, aby je pokazać. Totalna klapa, zaczęto więc reanimować serial idąc bardziej w fiction niż science. I tak drobne zmiany sprawiły, że powstało ciekawe Uniwersum o wiele lepsze niż DC. To nie ma być spójne i logiczne uniwersum tylko plurupotencjalna masa z której wyczarowuje się krajobrazy przemawiające do wyobraźni i uczuć.

Supermana też Pilaster ogląda i przyjmuje uzasadnienia z komiksu za coś warte? Bo DC czy Marvel udają naukowe a faktycznie takie nie są. Dr Who w nosie ma naukowość, bo to z założenia opowieść o cywilizacji NFRCów i tego co oni mogą kiedy nic już nie muszą. Nauka w tym wypadku działa jak magia. I to jest zajebiste.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#91
Gawain napisał(a): Dr Who w nosie ma naukowość, bo to z założenia opowieść o cywilizacji NFRCów i tego co oni mogą kiedy nic już nie muszą.
Bingo i alleluja.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#92
Gawain napisał(a):  To nie ma być spójne i logiczne uniwersum tylko plurupotencjalna masa z której wyczarowuje się krajobrazy przemawiające do wyobraźni i uczuć.

A to nie do pilastra, który właśnie spójnego i logicznego universum od twórców oczekuje.

[quote pid='722599' dateline='1566408748']

Supermana też Pilaster ogląda i przyjmuje uzasadnienia z komiksu za coś warte?

[/quote]

Nie ogląda, tak samo jak żadnych Marvelów. Dokładnie z tego samego powodu.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#93
pilaster napisał(a): A to nie do pilastra, który właśnie spójnego i logicznego universum od twórców oczekuje.


Przecież podróże w czasie to sytuacja z gruntu paradoksogenna. To Universum musi się rządzić "kwantowym pomyleniem", czymś co pokazuje jak nauka ultymatywna góruje nad rzeczywistością.


Cytat:
Nie ogląda, tak samo jak żadnych Marvelów. Dokładnie z tego samego powodu.

To jest tylko fajne kino akcji. Tak samo logiczne jak Szklana Pułapka czy filmy z ŻanklodemVanDamem. Tylko ładniej opakowane w efekty specjalne.
Sebastian Flak
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości