Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dwuwymiarowa polityka
Lumberjack
Cytat:Jesteśmy w UE i powinniśmy się dogadywać wspólnie, a nie że nagle coś komuś do łba strzeli i będzie to dyktatorsko próbował narzucić wszystkim innym. Nie jesteśmy w UE po to by słuchać się Angeli lub żeby Niemcy i reszta krajów miała się słuchać nas. Chyba nie o to w idei UE chodzi.
Powtarzasz swoją tezę zamiast odpowiedzieć na moje pytanie, które dla przypomnienia brzmiało:
Dlaczego Niemcy mają w istotnych dla nas sprawach iść nam na rękę nam, skoro my nie chcieliśmy pójść na rękę Niemcom w sprawach istotnych dla nich?
Cytat:Jeśli Jarek K. i jego minioni będą popełniać błędy o fundamentalnym znaczeniu, to też należy ich bronić lub wspierać w prowadzeniu błędnej polityki? Co komu po tym, że polityk zachowa twarz?
Jeżeli w Jarku i jego totumfackich widzisz nie kogoś, kogo należy bezwzględnie odsunąć od władzy, ale partnera, którego wsparcie chcesz pozyskać dla realizacji własnych interesów (czyli np. jesteś takim Gowinem), to oczywiście, że tak. Partnerów się wspiera, rywali się zwalcza.

Zefciu
Cytat:Natomiast uważam, że owszem – polityka ustępstw wobec Putina nie leży w interesie Niemiec. Co najwyżej w interesie kilku niemieckich korporacji. W interesie całej Europy Zachodniej leży, aby FR padła jak najszybciej.
Tylko i wyłącznie wtedy, jeśli pod pojęciem Europy Zachodniej będziesz rozumiał UE i to taką, która nie jest żadną „Unią dwóch prędkości”, ale stale, z uwzględnieniem wszystkich państw członkowskich pogłębia swoją integrację konsekwentnie dążąc do przekształcenia się w Stany Zjednoczone Europy - wtedy bowiem Federacja Rosyjska staje się przeszkodą dla poszerzania wpływów UE w kierunku wschodnim (byłe republiki radzieckie) i południowym (Bałkany). Inaczej natomiast będzie w przypadku erodowania UE w kierunku „Europy Narodów”, względnie wykształcenia się Unii dwóch prędkości z centrum w postaci Francja-Niemcy-Benelux i buforem tzw. krajów Nowej Unii. Wtedy Federacja Rosyjska staje się dla Europy Zachodniej oddzielonym kordonem bezpieczeństwa dostawcą surowców i odbiorcą technologii, który swoje imperialne ambicje będzie sycić kosztem byłych republik radzieckich, które nie załapały się ani do UE, ani do NATO – a zatem na obszarach, które na Zachodzie i tak tradycyjnie uważano, jeśli nawet nie za integralną część, to przynajmniej za strefę wpływów Imperium Rosyjskiego. W przypadku ziszczenia się takiego scenariusza tzw. Europa Zachodnia nie ma żadnego interesu by wyglądać upadku Federacji Rosyjskiej, bo ta staje się wtedy dla Zachodu, może i nieokrzesanym, ale jednak partnerem.
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
Dwa Litry Wody napisał(a): Powtarzasz swoją tezę zamiast odpowiedzieć na moje pytanie, które dla przypomnienia brzmiało:
Dlaczego Niemcy mają w istotnych dla nas sprawach iść nam na rękę nam, skoro my nie chcieliśmy pójść na rękę Niemcom w sprawach istotnych dla nich?

Nie mają. Albo inaczej - nie muszą. Przecież nigdzie nie pisałem, że mają.

Ale w ramach UE państwa do niej należące powinny się wspólnie ze sobą dogadywać i zawierać kompromisy.

Dwa Litry Wody napisał(a): Jeżeli w Jarku i jego totumfackich widzisz nie kogoś, kogo należy bezwzględnie odsunąć od władzy, ale partnera, którego wsparcie chcesz pozyskać dla realizacji własnych interesów (czyli np. jesteś takim Gowinem), to oczywiście, że tak. Partnerów się wspiera, rywali się zwalcza.

Jeśli partner pierdoli głupoty, zwłaszcza w jakiejś arcyważnej kwestii, to jednak zastanowiłbym się nad sensownością popierania go za wszelką cenę.

Dwa Litry Wody napisał(a): Inaczej natomiast będzie w przypadku erodowania UE w kierunku „Europy Narodów”, względnie wykształcenia się Unii dwóch prędkości z centrum w postaci Francja-Niemcy-Benelux i buforem tzw. krajów Nowej Unii. Wtedy Federacja Rosyjska staje się dla Europy Zachodniej oddzielonym kordonem bezpieczeństwa dostawcą surowców i odbiorcą technologii, który swoje imperialne ambicje będzie sycić kosztem byłych republik radzieckich, które nie załapały się ani do UE, ani do NATO – a zatem na obszarach, które na Zachodzie i tak tradycyjnie uważano, jeśli nawet nie za integralną część, to przynajmniej za strefę wpływów Imperium Rosyjskiego. W przypadku ziszczenia się takiego scenariusza tzw. Europa Zachodnia nie ma żadnego interesu by wyglądać upadku Federacji Rosyjskiej, bo ta staje się wtedy dla Zachodu, może i nieokrzesanym, ale jednak partnerem.

Chyba niestety wszystko idzie w tym kierunku.
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Jeśli partner pierdoli głupoty, zwłaszcza w jakiejś arcyważnej kwestii, to jednak zastanowiłbym się nad sensownością popierania go za wszelką cenę.
Gowin, jeśli chce zostać w polityce, to musi się prostytuować.
lumberjack napisał(a): Chyba niestety wszystko idzie w tym kierunku.
To jest przejściowy ból dupy, a nie stały trend. Mamy przewalającą się przez świat falę antyliberalnej "kontrrewolucji", ale jak im się przyjrzeć, to są notorycznie błazny, albo kurtyzany i złodzieje. Albo oba naraz. Chyba najjaskrawszy przypadek - brexit. Przecież ten kabaret sięgnął szczytu. Brytyjczycy udowodnili, że da się wsadzić własnego fajfusa we własny odbyt. Yes you can.
A inne przypadki też się skończą kompromitacją. No chyba, że ktoś wierzy, że PiS znalazł ekonomicznego graala.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
https://fakty.interia.pl/raporty/raport-...Id,3088298


Zrozumienie meandrów polityki europejskiej przez dobrozmieńców jest niesamowite. Najpierw dobrozmieńcy przyczyniają się do uwalenia między innymi kandydatury Timmermansa i głośno krzyczą jaki to niesamowity sukces odnieśli. A teraz nagle zdziwienie, że frakcje popierające częściowo te uwalone kandydatury głosują przeciw kandydaturom dobrozmieńców. No i oczywiście zaczynają się jeremiady o "zemście", "odwecie" itp. Podejście rozpieszczonego bachora, któremu należy się wszystko, ale wymagań nie można stawiać żadnych.
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz
To nie wiesz, że musi być po dobrozmiennemu, albo wcale?
Sebastian Flak
Odpowiedz
A von Leyen to nie jest gorsza kandydatura dla PiSu niż Timmermans?
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
Bo to chodzi o poczucia a nie o logikę. Timmermans PiSy skrzywdził, Timmermans musi cierpieć. Musi być upokorzony wprost proporcjonalnie do sześcianu bólu dupy Dobrej Zmiany podniesionego do sześcianu. Ma cierpieć w X kręgu Piekieł i mają mu Ziobra żebra wyrywać i robić inne różne brzydkie rzeczy. Reszta to tam chuj. Przecież sami napisali jakimi kategoriami operują. Już dawno temu zauważyłem, że ludzie tłumaczą innych przez pryzmat samych siebie. Nie jest brana, żadna inna możliwość, nawet nie próbują się postawić na miejscu innych ludzi. Posłuchaj czym ktoś Cię straszy i dowiesz czego się boi. A PiSty boją się upokorzenia. I sądzą, że inni żywią taki sam irrachonalny strach Oczko Dlatego cały czas postępują w ten sam sposób.
Sebastian Flak
Odpowiedz
kmat napisał(a): A von Leyen to nie jest gorsza kandydatura dla PiSu niż Timmermans?

Oczywiscie ze jest.
Juz dzis cos mowila o powiazaniu finansow z praworzadnoscia.
Timmermans przy niej to golabek pokoju.Uśmiech.
Odpowiedz
I nie chce wungla
Sebastian Flak
Odpowiedz
Gawain napisał(a): Już dawno temu zauważyłem, że ludzie tłumaczą innych przez pryzmat samych siebie. Nie jest brana, żadna inna możliwość, nawet nie próbują się postawić na miejscu innych ludzi. Posłuchaj czym ktoś Cię straszy i dowiesz czego się boi. A PiSty boją się upokorzenia. I sądzą, że inni żywią taki sam irrachonalny strach Oczko Dlatego cały czas postępują w ten sam sposób.
Ano. Coby było śmieszniej, to wcale nie musi być jakieś powszechne w PiSie, wystarczy, żeby sam JK tak myślał (w końcu reszta to tylko wykonawcy).
Gawain napisał(a): I nie chce wungla
Jakże to :o
Adam M. napisał(a): Oczywiscie ze jest.
Juz dzis cos mowila o powiazaniu finansow z praworzadnoscia.
Timmermans przy niej to golabek pokoju.Uśmiech.
I tym optymistycznym akcentem Uśmiech
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
Gawain napisał(a): Posłuchaj czym ktoś Cię straszy i dowiesz czego się boi. A PiSty boją się upokorzenia. I sądzą, że inni żywią taki sam irrachonalny strach Oczko

No i mają rację. Przynajmniej jeśli chodzi o swoich wyborców, bo przecież to do nich się zwracają. I to jest właśnie przykre, że tak wielu Polaków odczuwa strach przed upokorzeniem. Z dupy im się przecież ten strach nie wziął. A żeby politycznie wykorzystać strach, wystarczy go "skolektywizować" i przekształcić upokorzenie konkretnego Janusza czy Grażyny w upokorzenie Narodu Całego, z którym można już walczyć symbolicznie i honorowo - gwarantując tym sposobem, że Januszowi i Grażynie wcale się indywidualnie nie polepszy i będą nadal odczuwali ten sam strach.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości