Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Zmiana stron
#1
Nie wiem jaką tu nazwę wymyślić... Konwersja raczej nie pasuje, nawrócenie jest zbyt ciasne i jednoznaczne, "koty za płoty" mogłoby urazić część użytkowników.

Wątek dla osób, które zmieniają światopogląd z ateistycznego na jakikolwiek inny i odwrotnie oraz w dowolnej konfiguracji. Cel główny jest taki - jeśli dla kogoś jest to na tyle ważna w życiu zmiana, żeby się pochwalić to może sobie naszkrobać tutaj, a jeśli po prostu uważa, że takie info ma znaczenie w dyskusjach w jakich bierze udział i chce oszczędzić rozmówcom szoku. Pewnie z uwagi na "powszechność" zjawiska wątek zostanie szybko zapomniany, ale jak co to jest Język

No to ja se już nie jestem bezbożnikiem. Powód - osobiste doświadczenie, czyli jedyne co kiedykolwiek by mnie przekonało, więc fajnie. Mniej fajnie, że jakąś część tego com na forum napisał odwołuję Duży uśmiech
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
#2
Zatem proponuję wątek przypiąć.

I witam w klubie Oczko
Sebastian Flak
Odpowiedz
#3
Dragula, nawet jeśli to troll to i tak ci coś napisze

Wiara z powodu "własnego doświadczenia" nie przetrwa zbyt długo. Ludziom się wydaje że jak zobaczą to uwierzą, nawet jeśli się tak dzieje to tylko na krótki okres czasu. Polecam agnostycyzm
Odpowiedz
#4
Przypiełem Oczko Chociaż wydaje mi się, że takie nawrócenia rzadko się zdarzają. Z forumowiczów to pamiętam, że kiedyś Seth powrócił na łono katolicyzmu. I chyba jeszcze Nonkonformista.
Odpowiedz
#5
Palmer i ja jeszcze.

Quinque napisał(a): Dragula, nawet jeśli to troll to i tak ci coś napisze

Wiara z powodu "własnego doświadczenia" nie przetrwa zbyt długo. Ludziom się wydaje że jak zobaczą to uwierzą, nawet jeśli się tak dzieje to tylko na krótki okres czasu. Polecam agnostycyzm

Rok mi niedługo pyknie. I końca nie widać.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#6
Galahad napisał(a): i ja jeszcze.

Kurna. Nie pamiętam ciebie jako niewierzącego. Odkąd pamiętam byłeś teistą. Chyba, że mózg już mi nawala. Ehh... starość nie radość Oczko
Odpowiedz
#7
Quinque napisał(a): Dragula, nawet jeśli to troll to i tak ci coś napisze

Wiara z powodu "własnego doświadczenia" nie przetrwa zbyt długo. Ludziom się wydaje że jak zobaczą to uwierzą, nawet jeśli się tak dzieje to tylko na krótki okres czasu. Polecam agnostycyzm

Ale to raczej dla tych co nie widzą podstaw do wyrobienia jakiegokolwiek poglądu.
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
#8
lumberjack napisał(a):
Galahad napisał(a): i ja jeszcze.

Kurna. Nie pamiętam ciebie jako niewierzącego. Odkąd pamiętam byłeś teistą. Chyba, że mózg już mi nawala. Ehh... starość nie radość Oczko

Nie cały, pamięć najwyżej Duży uśmiech Ale fakt, zawsze mi najbliżej do wierzących było. Na samiutkim początku byłem ate. Potem to taki agnostyk. A potem to już z górki.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#9
Dragula napisał(a):
Quinque napisał(a): Dragula, nawet jeśli to troll to i tak ci coś napisze

Wiara z powodu "własnego doświadczenia" nie przetrwa zbyt długo. Ludziom się wydaje że jak zobaczą to uwierzą, nawet jeśli się tak dzieje to tylko na krótki okres czasu. Polecam agnostycyzm

Ale to raczej dla tych co nie widzą podstaw do wyrobienia jakiegokolwiek poglądu.

Otóż nie. Myślę że z wojującego ateizmu nie można tak nagle przerzucić się na teizm. Agnostycyzm w takim wypadku wydaje się racjonalny. Dopiero później z czasem można wyrobić sobie światopogląd(lub zostać przy "neutralnym"). I pisze to jako osoba która próbowała tak czynić jak ty. Z jednego poglądu przerzucić się na skrajnie inny

Galahad, rozumiem. Ale i tak nie przeskoczysz wątpliwości które będziesz miał(jak każdy na ziemi. Niezależnie od wyznania czy jego braku) do końca żywota. Dlatego osobiście preferuje, podejście umiarkowane bez patetycznych deklaracji i innych szopek. In wyżej jesteś tym boleśniejszy upadek i rozczarowanie
Odpowiedz
#10
Tyle, że twój schemat nijak do mojej sytuacji nie pasuje. Nie wojowałem też ze wszystkimi teistami świata, tylko wskazywałem bezsensowność pomysłów z jakimi tu przylatywali różni apologeci. A na tym forum nie tylko ateiści są uczuleni na bzdury. I wciąż uważam, że nie da się wyargumentować kwestii istnienia Boga w dyskusji.
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
#11
Quinque napisał(a): Galahad, rozumiem. Ale i tak nie przeskoczysz wątpliwości które będziesz miał(jak każdy na ziemi. Niezależnie od wyznania czy jego braku) do końca żywota. Dlatego osobiście preferuje, podejście umiarkowane bez patetycznych deklaracji i innych szopek. In wyżej jesteś tym boleśniejszy upadek i rozczarowanie

Tyle, że ja sobie wątpliwości po trochu rozpracowywałem. I doszedłem do wniosku, że po pierwsze wiara nie jest nieracjonalna. Jest aprioryczna i uwarunkowująca tj. generuje inne postawy niż niewiara, a po drugie daje realne efekty. Nie definiowałem jakoś ściśle Boga tylko przyjąłem pewne spektrum prawdopodobnych tez (kim jest i tak pewnie nie da się rozumem pojąć) i z każdej mańki wychodziło mi to samo tj., że Bóg nie jest żadną przeszkodą w rozumieniu świata, w niczym nie przeszkadza, mam podstawy do tego, żeby uznać Jego istnienie i koniec końców przyjęcie istnienia jest dla mnie dobre. A potem po prostu trafiło mi się solidne utwierdzenie w tej perspektywie. I tyle. Od dłuższego czasu nie mam wątpliwości co do istnienia. Jak już jakieś mam to są nieco innej natury. Ale do ateizmu czy agnostycyzmu nie ma szans żebym wrócił. Po prostu dwoma drogami doszedłem do wniosku, że Bóg jest.

Cytat: I wciąż uważam, że nie da się wyargumentować kwestii istnienia Boga w dyskusji.

Udowodnić czegoś z gruntu nieudowodnialnego się i owszem, nie da. Ale nie zawężać Boga do tylko jednej jakiejś swojej wizji czy definicji to już i owszem. A takie przyjęcie, przynajmniej w moim wypadku doprowadziło do skokowego wzrostu prawdopodobieństwa istnienia Boga. A potem do otwartego umysłu doszło utwierdzające mnie w nim doświadczenie. I jestem rad z takiego rezultatu.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#12
Galahad napisał(a):
Quinque napisał(a): Galahad, rozumiem. Ale i tak nie przeskoczysz wątpliwości które będziesz miał(jak każdy na ziemi. Niezależnie od wyznania czy jego braku) do końca żywota. Dlatego osobiście preferuje, podejście umiarkowane bez patetycznych deklaracji i innych szopek. In wyżej jesteś tym boleśniejszy upadek i rozczarowanie

Tyle, że ja sobie wątpliwości po trochu rozpracowywałem. I doszedłem do wniosku, że po pierwsze wiara nie jest nieracjonalna. Jest aprioryczna i uwarunkowująca tj. generuje inne postawy niż niewiara, a po drugie daje realne efekty. Nie definiowałem jakoś ściśle Boga tylko przyjąłem pewne spektrum prawdopodobnych tez (kim jest i tak pewnie nie da się rozumem pojąć) i z każdej mańki wychodziło mi to samo tj., że Bóg nie jest żadną przeszkodą w rozumieniu świata, w niczym nie przeszkadza, mam podstawy do tego, żeby uznać Jego istnienie i koniec końców przyjęcie istnienia jest dla mnie dobre. A potem po prostu trafiło mi się solidne utwierdzenie w tej perspektywie.  I tyle. Od dłuższego czasu nie mam wątpliwości co do istnienia. Jak już jakieś mam to są nieco innej natury. Ale do ateizmu czy agnostycyzmu nie ma szans żebym wrócił. Po prostu dwoma drogami doszedłem do wniosku, że Bóg jest.

W takim razie wytrwałości życzę. Najlepiej wyjść z założenia iż niezależnie od wiary wszyscy jedziemy na tym samym wózku. Chłodną kalkuacją można wywnioskować że teizm jest bardziej opłacalny. Takim rozumowaniem możemy również odrzucić to co nam się nie podoba np. Reinkarnacja(niemożliwa z matematycznego punktu widzenia). Lub wizja piekła w religi Japonii(na pewno nie chodzi o shinto). Otóż niektórzy z nich wierzą w pewny tartar(czy jakoś tak)

Drakula, nie można ale można stosować bardziej lub mniej logiczne argumenty
Odpowiedz
#13
Ku rozważeniu : diabeł też wierzy (w istnienie Boga) i drży.
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
#14
Forum bezbożników nawraca ludzi. Koniec świata.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#15
Za to na forum wierzących wiarę można stracić.

Wniosek: diabeł drży ze szczęścia, bo się wziął i nawrócił; za to w Niebie musi źle się dzieje. Chłopaki, dziewczęta – idziemy wszyscy do piekła. Bóg tam był i wyszedł, strasznie więc tam być nie może : P
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#16
Jak wyszedł to mu się nie podobało. Więc raczej na odwrót, herezję Glosisz
Odpowiedz
#17
Ba! Ale dlaczego Mu się nie podobało? Bo za dobrze duszyczkom tam się działo! Jakby piekło było straszliwe, tłumy za Nim waliły!

A wrócił sam...
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#18
Tak w ogóle, to ciekawe, jak ma sie stwierdzenie, ze Bog jest wszedzie, do twierdzenia o istnieniu piekla - gdzie podobno go/ jej nie ma. To wszedzie czy nie?

P.S. Przepraszam za brak polskich znakow, w tym poscie i ewentualnych kolejnych.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#19
Dragula napisał(a): No to ja se już nie jestem bezbożnikiem. Powód - osobiste doświadczenie, czyli jedyne co kiedykolwiek by mnie przekonało, więc fajnie. Mniej fajnie, że jakąś część tego com na forum napisał odwołuję Duży uśmiech

Mógłbyś rozwinąć?
Było i ni ma, jak w ruskim cyrku?
Słyszałeś głosy?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#20
i jakis przyklad tego, co odwolujesz?
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości