Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Religia drogą wyboru
#21
Quinque napisał(a): A mówiąc po ludzku, generlanie bełkot tyle że ze wschodu

Standard wypowiedzi Quinque. Bełkot, tyle że z Polski.
Odpowiedz
#22
Peter napisał(a): to dobrze że prawdopodobnie żyjemy w różnych wymiarach.

No akurat w jednym Quinque ma po prostu rację, bo w Twoim wymiarze wszystkie religie są jakąś kopią katolicyzmu (który znasz). A nawet trzy religie dominujące nasz region mają pewne znaczące różnice, a świat na religiach abrahamistycznych się nie kończy. I w jednym Ty masz rację, religioznawca to z ciebie nie będzie.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#23
bert04 napisał(a):
Peter napisał(a): to dobrze że prawdopodobnie żyjemy w różnych wymiarach.

No akurat w jednym Quinque ma po prostu rację, bo w Twoim wymiarze wszystkie religie są jakąś kopią katolicyzmu (który znasz). A nawet trzy religie dominujące nasz region mają pewne znaczące różnice, a świat na religiach abrahamistycznych się nie kończy. I w jednym Ty masz rację, religioznawca to z ciebie nie będzie.

ależ oczywiście, chyba dość wyraźnie w swoim poście napisałem: "religioznawcą nie jest ale z tego co wiem, albo z tego co wydaje mi się że wiem (...)", więc?

nie ma dowodu na istnienie boga, dlatego nie interesują mnie mity i legendy w temacie, jeśli już to wolę literaturę stricte fantasy typu dzieła Tolkiena  Duży uśmiech
Odpowiedz
#24
Peter napisał(a): ależ oczywiście, chyba dość wyraźnie w swoim poście napisałem: "religioznawcą nie jest ale z tego co wiem, albo z tego co wydaje mi się że wiem (...)", więc?

... "więc nie będę się wypowiadał na tematy, o których pojęcia nie mam. Coby nie kompromitować tak siebie, jak i braci ateistycznej. Bo jeszcze ktoś weźmie mój publicznie zamieszczony post jako przykład >>typowego ateisty<<"

Wiem, odpowiedzialność za własne słowa na publicznych pseudo-anonimowych forach jest strasznie niemodna.

Cytat:nie ma dowodu na istnienie boga, dlatego nie interesują mnie mity i legendy w temacie, jeśli już to wolę literaturę stricte fantasy typu dzieła Tolkiena  Duży uśmiech

No to krzyż na drogę. Tolkien, katolik z przekonania, będzie się cieszył, że jego subwersywna pro-chrześcijańska propaganda nadal cieszy się poczytnością.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#25
bert04 napisał(a): Tolkien, katolik z przekonania, będzie się cieszył

raczej nie będzie - już nie żyje od jakiegoś czasu.
Odpowiedz
#26
Peter napisał(a): nie ma dowodu na istnienie boga,

A jakiego rodzaju dowodu by Peter oczekiwał w tej materii?
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#27
bert04 napisał(a): ... "więc nie będę się wypowiadał na tematy, o których pojęcia nie mam. Coby nie kompromitować tak siebie, jak i braci ateistycznej. Bo jeszcze ktoś weźmie mój publicznie zamieszczony post jako przykład >>typowego ateisty<<"

Wiem, odpowiedzialność za własne słowa na publicznych pseudo-anonimowych forach jest strasznie niemodna.

w kontekście religii i brak dowodu na istnienie boga - nie muszę się znać na skrzatologii stosowanej aby wiedzieć że krasnoludki nie istnieją.
Odpowiedz
#28
Zanim jednak powie się, że sepulki nie istnieją, wypadałoby wiedzieć, co to w ogóle ta sepulka.
"...zażarty absolutysta, wściekły teokrata, nieprzejednany legitymista, apostoł potwornej trójcy złożonej z papieża, króla i kata, zawsze i wszędzie broniący najtwardszego, najciaśniejszego i najbardziej niewzruszonego dogmatyzmu, mroczna postać rodem z ciemnych wieków..."
Odpowiedz
#29
pilaster napisał(a): A jakiego rodzaju dowodu by Peter oczekiwał w tej materii?

ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym - wybacz nie zamierzam się aż tak troskać o twierdzących, to ich problem. Tak samo z sepulkami. I pćmiami i murkwiami.

Stawiacie sprawę na głowę, no cóż.
Odpowiedz
#30
Nikt tu poza Tobą żadnych twierdzeń nie stawiał.
"...zażarty absolutysta, wściekły teokrata, nieprzejednany legitymista, apostoł potwornej trójcy złożonej z papieża, króla i kata, zawsze i wszędzie broniący najtwardszego, najciaśniejszego i najbardziej niewzruszonego dogmatyzmu, mroczna postać rodem z ciemnych wieków..."
Odpowiedz
#31
Peter napisał(a): raczej nie będzie - już nie żyje od jakiegoś czasu.

Nawet bezbożnicy w ZSRR uważali, że taki jeden zmumifikowany gość jest "wiecznie żywy". A co dopiero autor bestsellera, które nadal porusza miliony i jest kopiowany przez rzesze mniej utalentowanych autorów?



Peter napisał(a): w kontekście religii i brak dowodu na istnienie boga -

- buddyzm
- taoizm
- scjentologia

a z pewnymi zastrzeżeniami

- konfucjanizm
- dżinizm
- raelianizm

oraz pewne wersje satanizmu i unitarianizmu

Cytat:nie muszę się znać na skrzatologii stosowanej aby wiedzieć że krasnoludki nie istnieją.

Od kiedy ignorancja jest cnotą? Nie musisz znać wszystkich wierzeń w duchy domowe, gnomy, nisse, nimfy, driady, genius loci, kami. Ale wypadałoby znać róznicę między tymi pogańskimi wierzeniami a figurkami ogrodowymi czy bajkami szkolnymi. A coś mi mówi, że to w Twoim religioznawstwie kolejna biała plama.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#32
bert04 napisał(a): Od kiedy ignorancja jest cnotą? Nie musisz znać wszystkich wierzeń w duchy domowe, gnomy, nisse, nimfy, driady, genius loci, kami. Ale wypadałoby znać róznicę między tymi pogańskimi wierzeniami a figurkami ogrodowymi czy bajkami szkolnymi. A coś mi mówi, że to w Twoim religioznawstwie kolejna biała plama.

od kiedy znajomość i biegłość w różnych bzdurach wymyślonych przez ludzi jest cnotą?
również obce mi są: chiromancja, wróżenie (z obojętnie czego), układania tarota i zapewne mnóstwo innych. Naprawdę proszę nie kazać mi się doktoryzować z wszelakiej maści pseudonauki, wierzeń, guseł, podań i mitologii. EOT z mojej strony.
Odpowiedz
#33
Peter napisał(a): od kiedy znajomość i biegłość w różnych bzdurach wymyślonych przez ludzi jest cnotą?
również obce mi są: chiromancja, wróżenie (z obojętnie czego), układania tarota i zapewne mnóstwo innych. Naprawdę proszę nie kazać mi się doktoryzować z wszelakiej maści pseudonauki, wierzeń, guseł, podań i mitologii. EOT z mojej strony.

Tajniki układania tarota nie są potrzebne do merytorycznej oceny sensowności wróżenia z kart, natomiast umiejętność odróżniania wróżenia z kart tarota od układania pasjansa lub gry w pokera jest przydatna do tego, żeby swobodnie poruszać się w środowisku kulturowym. I żeby nie być ateistycznymi odpowiednikami różnych Natanków, co nie odróżniają fantastyki od okultyzmu, bo przecież i tu, i tam występują czary.
Odpowiedz
#34
Peter napisał(a):
pilaster napisał(a): A jakiego rodzaju dowodu by Peter oczekiwał w tej materii?

ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym 

Ale jakiego dowodu?

Czyli - jak zwykle. Nie ma żadnego wyobrażalnego dowodu, który by mógł Petera przekonać.  Cwaniak

Dlaczego to pilastra wcale nie dziwi?
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#35
Peter napisał(a):
pilaster napisał(a): A jakiego rodzaju dowodu by Peter oczekiwał w tej materii?

ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym - wybacz nie zamierzam się aż tak troskać o twierdzących, to ich problem. Tak samo z sepulkami. I pćmiami i murkwiami.

Stawiacie sprawę na głowę, no cóż.

Widzę że czcigodny Marlow dał Ci za ten post niezasłużonego plusa, więc zainterweniuję.

Nie, pytanie pilastra nie jest próbą zdjęcia z siebie ciężaru dowodu, wręcz przeciwnie. Zademonstruję to na przykładzie. Wyobraź sobie, że jesteś studentem matematyki na amerykańskim uniwerku, zabłądziłeś do humanistycznej części kampusu i postanowiłeś dla rozrywki udowodnić przypadkowemu przechodniowi jakieś standardowe twierdzenie matematyczne, np. "nie istnieje liczba wymierna która podniesiona do kwadratu daje dwa" albo "nie istnieje zbiór wszystkich zbiorów".* Otóż pierwsze, co powinieneś zrobić, to zapytac tak jak pilaster "jakiego rodzaju dowodu oczekujesz, jakiego rodzaju dowód by Cię przekonał" - w takiej sytuacji mamy bowiem sporą szansę, że ów przechodzień jest wojującym o sprawiedliwość społeczną NPC-em, który sądzi, że współczesna matematyka z jej metodami dowodzenia twierdzeń jest konstruktem kulturowym, produktem martwych białych samców i wykluczającą mniejszości patriarchalną opresją. A takiego indywiduum dowód matematyczny nie przekona, i próba udowodnienia mu czegoś jest jako ta gra w szachy z gołębiem, czyli, mówiąc krótko, szkoda czasu. Stawianie takich pytań bywa więc nieodzowne, a pilaster mając doświadczenie w dyskutowaniu z ateololoi widocznie ma powody by uważać, że i im takie pytania trzeba stawiać.

A że pilaster najpewnie pewnie próbowałby dowodzić z matematyczności Wszechświata, to moje wyjaśnienie pasuje jak ulał ;-)

Btw, postawiłeś tezę o nieistnieniu Boga. Wypadałoby ją udowodnić.

*przykłady oczywiście nieprzypadkowe
"...zażarty absolutysta, wściekły teokrata, nieprzejednany legitymista, apostoł potwornej trójcy złożonej z papieża, króla i kata, zawsze i wszędzie broniący najtwardszego, najciaśniejszego i najbardziej niewzruszonego dogmatyzmu, mroczna postać rodem z ciemnych wieków..."
Odpowiedz
#36
Peter napisał(a): od kiedy znajomość i biegłość w różnych bzdurach wymyślonych przez ludzi jest cnotą?
również obce mi są: chiromancja, wróżenie (z obojętnie czego), układania tarota i zapewne mnóstwo innych. Naprawdę proszę nie kazać mi się doktoryzować z wszelakiej maści pseudonauki, wierzeń, guseł, podań i mitologii. EOT z mojej strony.

Chwilowo nie podałeś kryterium według którego pewne sprawy wrzucasz do wora "bzdury nie warte chwili uwagi" a które są w worze "rzeczy do ateistycznego bytu koniecznie potrzebne". Może dlatego ta Twoja lista wygląda, jakbyś po prostu przekopiował ją z jakiegoś gotowca. bo na serio nie pierwszy raz nieomal identyczne sformułowania czytam, nie tylko na tym forum.

I potem tak to wygląda, przekopiowane argumenty (skrzatologia), przekopiowane listy. Może ja mam pewien dysonans, jeżeli ktoś twierdzi, że ateizm opiera się na samodzielnym myśleniu i szerokiej wiedzy, a ciemnogród to przeciwieństwo. A po spytaniu wychodzi coś w stylu:

https://getyarn.io/yarn-clip/358b2d2d-52...VN2a7.copy




Łazarz napisał(a): Widzę że czcigodny Marlow dał Ci za ten post niezasłużonego plusa, więc zainterweniuję.

Twój minus był co najmniej równie przesadzony, w końcu to jest forum "ateista" a nie "wierzący". Ganienie na wstępie za to, że ktoś niedostatecznie dojrzale traktuje swój ateizm zostawmy "nie podzielającym tej wiary". A im więcej tu będzie Peterów i Osirisów, tym gorzej dla nich, więc po co zniechęcać?
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#37
Łazarz napisał(a): Btw, postawiłeś tezę o nieistnieniu Boga. Wypadałoby ją udowodnić.

a jak wygląda dowód na nieistnienie? tak na logikę? Podaj proszę dla przykładu dowód na nieistnienie krasnoludków.
Odpowiedz
#38
Ech, ile razy można mówić? że krasnale czy księżniczka Selestia to byt innego rodzaju niż judeochrześcijański Bóg
Odpowiedz
#39
Peter napisał(a): a jak wygląda dowód na nieistnienie? tak na logikę?

Ech...

http://edudu.pl/sciaga-twierdzenie-o-nie...b321ae1f9d

Dowód na "nieistnienie" wymiernego pierwiastka z liczby 2 (na szybkiego nie znalazłem lepszej strony).
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#40
Quinque napisał(a): Ech, ile razy można mówić? że krasnale czy księżniczka Selestia to byt innego rodzaju niż judeochrześcijański Bóg

A dlaczegóż to?
Wszyscy wyżej wymienieni spełniają kryterium niefalsyfikowalności.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości