Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nieumarłe drapieżniki
#1
Wraz z opanowaniem ognia, już kilkaset tysięcy lat temu, człowiek został szczytowym drapieżnikiem w ziemskim ekosystemie. Polował na wszystkie możliwe zwierzęta, nic natomiast nie polowało na niego. Oczywiście ludzie nadal bywali i do dzisiaj bywają zabijani i zjadani przez lwy, wilki, krokodyle i rekiny, ale były i są to już tylko incydenty, nieszczęśliwe wypadki, nie mające żadnego wpływu ani na dynamikę ludzkich populacji, ani na kierunek ich ewolucji.

Pamięć jednak o dawniejszych czasach i jakaś dziwna za nimi tęsknota, przetrwały aż do czasów współczesnych. Realnych, gustujących w ludzinie, drapieżników, już dawno nie było, ale w zamian społeczeństwo stworzyło sobie drapieżniki wyimaginowane. Wymyślone drapieżne, a nawet inteligentne potwory, w wymyślonych opowieściach siały spustoszenie w wymyślonych królestwach, polując na bezsilnych ludzi a nawet domagając się składania sobie regularnych ofiar z dziewic.

Ciąg dalszy
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#2
Dość częstą modyfikacją zarażenia wampiryzmem jest nie przemiana po ugryzieniu przez wampira, a po wypiciu krwi wampira. Ma to nawet pewien sens. W jednym RPG cała procedura wyglądała tak, że wampir musiał ofiarę do sucha wyssać i napoić własną krwią. Jeśli nie napoił to uzyskiwał trupa, jeśli nie wyssał to uzyskiwał ludzkiego sługę o pewnych wampirzych zdolnościach.
Inny motyw to wampirze linie i klany - potomek jest podobniejszy do rodzica niż przeciętny wampir. Wprowadza to międzyklanową konkurencję, międzyklanową politykę, itp. fabularne zahaczki.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#3
pilaster napisał(a): Zgodność książkowej fabuły z modelem matematycznym jest imponująca, a zmiany, które Brooks wprowadził, aby uatrakcyjnić odbiór dzieła – minimalne. Pierwsza faza wojny, zwłaszcza okres od pacjenta zero do Wielkiej Paniki, została nieco wydłużona, ale potem już żadnych odchyłek nie ma. W ciągu 2-3 miesięcy, giną wszyscy, którzy nie znaleźli jakiegoś schronienia. Kolejne 2-3 kwartały to rozpaczliwa obrona stref bezpieczeństwa i innych schronień przed napierającymi hordami umarlaków. Wreszcie po roku od początku inwazji, ocalali ludzie zyskują nad przeciwnikiem na tyle dużą przewagę taktyczną, że mogą rozpocząć jego systematyczną eksterminację. Jednak cudów nie ma. Na każdego żywego jeszcze człowieka przypada w tym momencie ponad czterech zombiaków i ich tępienie trwa dziesięciolecia. A dopóki nie wyginą wszystkie, powrót ludzkiej populacji do życia bez antyzombiakowych fortyfikacji i broniących ich posterunków nie jest możliwe. Historia opowiedziana przez Brooksa jest wprost dokładnym rozwiązaniem modelu L-V.

Co ciekawe, nie jest jednak ów model nigdzie w książce wzmiankowany, nawet przez bohatera, który ową zwycięską strategię wymyślił.

Wniosek z tego, podobnie jak z wcześniejszych rozważań dotyczących struktur galaktycznych imperiów, może być straszliwy: niektórzy humaniści, na przykład autorzy rozrywkowej fantastyki, mogą intuicyjnie dojść do poprawnych wniosków w ogóle bez znajomości formalnej matematyki.

Piszę "formalnej", bo oczywiście matematykę zna każdy. To, co się dzieje w ludzkim (i pozaludzkim) mózgu, jest jakoś na matematyce oparte. Ale prehistoryczny łowca, który w ciągu sekundy wylicza punkt przecięcia oszczepu lecącego po paraboli z trajektorią biegnącej sarny tak, aby sarna się w nim znalazła, nie musi wcale wiedzieć, że wylicza. Tak samo dobry twórca fikcji potrafi intuicyjnie ustalić, co musi się dziać, żeby fabuła była "do rzeczy" i nie zawierała całkowitych nonsensów. Może to dotyczyć nie tylko fikcji.
Odpowiedz
#4
kmat napisał(a): W jednym RPG cała procedura wyglądała tak, że wampir musiał ofiarę do sucha wyssać i napoić własną krwią. Jeśli nie napoił to uzyskiwał trupa, jeśli nie wyssał to uzyskiwał ludzkiego sługę o pewnych wampirzych zdolnościach.

Ale nie nowego wampira. Jak się one reprodukowały?

Cytat:Inny motyw to wampirze linie i klany - potomek jest podobniejszy do rodzica niż przeciętny wampir. Wprowadza to międzyklanową konkurencję, międzyklanową politykę, itp. fabularne zahaczki.

No wtedy już się włącza ewolucja darwinowska i wampiry starają się reprodukować bez względu na interes "gatunkowy". W krótkim czasie ludzie, w wyniku efektu Allego, giną, a wraz z nimi wampiry. To sytuacja niestabilna.

Za kotem

Cytat:Wniosek z tego, podobnie jak z wcześniejszych rozważań dotyczących struktur galaktycznych imperiów, może być straszliwy: niektórzy humaniści, na przykład autorzy rozrywkowej fantastyki, mogą intuicyjnie dojść do poprawnych wniosków w ogóle bez znajomości formalnej matematyki. 

A o tej możliwości pilaster pisał już przy okazji macierzy Hammersteina i Wojny Asurów. Jednak dlaczego ten wniosek ma być straszliwy?

Autor, który intuicyjnie dochodzi do poprawnych matematycznie wniosków nie jest wcale humanistą, tylko jak najbardziej matematykiem - choć intuicyjnym.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#5
pilaster napisał(a):No wtedy już się włącza ewolucja darwinowska

Takie pytanie mam
- obecnie ewolucja darwinowska(ta z 1858r, choć słyszałem że Darwin swoje dzieło napisał w 1838r tylko zwlekał z jego opublikowaniem) nie obowiązuje, zatem nie powinno się mówić O ewolucji neodarwinowskiej/postdarwinowskiej?
Odpowiedz
#6
Quinque napisał(a):  nie powinno się mówić O ewolucji neodarwinowskiej/postdarwinowskiej?


Formalnie tak. Mówi się o neodarwinizmie, względnie o syntetycznej teorii ewolucji. Ale po co strzępić język i klawiaturę, skoro można dalej nazywać ja darwinizmem?
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#7
Pilaster
Dwie drobne uwagi:
Po pierwsze – wśród zwierząt zabijających i zjadających ludzi powinieneś definitywnie wymienić tygrysy, gdyż, o ile się nie mylę, to w tej dziedzinie do nich należy palma pierwszeństwa.
Po drugie – jeżeli wykluczamy działanie magii,  przyjmując, że epidemia zombi wyjaśniona jest całkowicie naturalistycznie, zaś zombiaki podlegają prawom fizyki, biologii i chemii, to ich żywotność, zwłaszcza po pozbawieniu źródeł pożywienia, nie powinna przekraczać 1-2 miesięcy.
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
#8
Najbardziej klasyczny z klasycznych utworów o wampirach (Bram Stoker) opisuje właśnie taki "ograniczony" proces tworzenia wampira. Tzn. wampirem staje się człowiek, który po wstępnym osuszeniu napije się krwi wampira. Jeżeli tego nie zrobi, to umiera. Ten sam model przejęła neo-klasyczna adaptacja z nieco nowszych czasów (Anne Rice). Nie mamy więc do czynienia z "zarażaniem", tylko z celowym powoływaniem do istnienia, przy którym krew "kreatora" przekazuje jaką część mocy na "kreację".

Druga uwaga, to brak mi w tej liście ogniwa pośredniego, czyli wilkołaków. Owszem, nie osiągnęły może tak wielkiej popularności, jak wampiry, jednakże były na tyle znane, że stały się najbardziej rozpowszechnionym cross-overem w świecie horroru. I to na długo przed cyklem błyszczących emo-wampirów... I uważam, że właśnie wilkołakom należy się palma pierwszeństwa w "zarażaniu", zgapiona później przez wampiry i zombiaki, ale to dygresja.

(Uwaga dwa-i-pół: ciekawe jest, że w remake-u "Jestem legendą" wampiry zostały zastąpione zombiakami właśnie. I choć powieści świata opanowanego przez wampiry są mniej liczne od powieści apokalipsy zombie, to jednak nie znam ani jednego przykładu na świat opanowany przez wilkołaki)

No i trzecia uwaga: nie wiem, dlaczego dla modelowania populacji nieumarlaków stosujesz wzory na model drapieżnika-ofiary. Przecież te wszystkie potwory w ich najbardziej popularnych wersjach "zarażają" ofiary, więc IMHO powinno się raczej stosować dla nich wzory epidemiologiczne. A i zapewne autor WW-Z zamiast modelować lisy i króliki zastosował analogię do "Dżumy", choć z odwróconymi rolami (kwarantanna jest ze zdrowymi, nie z chorymi).
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#9
Dwa Litry Wody napisał(a): przyjmując, że epidemia zombi wyjaśniona jest całkowicie naturalistycznie, zaś zombiaki podlegają prawom fizyki, biologii i chemii, to ich żywotność, zwłaszcza po pozbawieniu źródeł pożywienia, nie powinna przekraczać 1-2 miesięcy.

Nie powinna, ale jednak przekracza.  Z punktu widzenia praw naturalistycznych zombie, ani wampiry nie mają prawa istnieć. A w literaturze i filmie istnieją. Zombiaki chodzą sobie po dnie morza i nawet rekiny ich nie zeżrą. Można takiego zombiaka zamknąć na kilka lat w szczelnym bunkrze, a potem sobie z niego wyjdzie jakby nigdy nic.

W World War Z epidemia rozpoczęła się od budowy zapory w Chinach, podniesienia poziomu wody i zalania jakiegoś starego cmentarza na którym był zakopany jakiś stary zombiak, który jakby nigdy nic po stuleciach wypłynął z grobu i zaczął kąsać... Cwaniak

bert 04

Cytat: Nie mamy więc do czynienia z "zarażaniem", tylko z celowym powoływaniem do istnienia, przy którym krew "kreatora" przekazuje jaką część mocy na "kreację"

Owszem, o tym przecież pisał pilaster. Powoływanie nowych wampirów musi być trudne i skomplikowane inaczej wampiry by co najmniej przytłoczyły liczebnie ludzi, jeżeli nawet nie wytępiłyby ich zupełnie (efekt Allego)


Cytat:brak mi w tej liście ogniwa pośredniego, czyli wilkołaków.

Właśnie dlatego. Najwygodniej było omówić model na przykładach skrajnych - bardzo niskiego a - wampiry i bardzo wysokiego a - zombie. Wilkołaki są przypadkiem właśnie pośrednim - najmniej interesującym.


Cytat:nie wiem, dlaczego dla modelowania populacji nieumarlaków stosujesz wzory na model drapieżnika-ofiary. Przecież te wszystkie potwory w ich najbardziej popularnych wersjach "zarażają" ofiary, więc IMHO powinno się raczej stosować dla nich wzory epidemiologiczne.

Dlatego że ...to ten sam model.

Model epidemiologiczny, czyli SIR - też opisywany przez pilastra, przewiduje właśnie możliwość R - wyzdrowienia. po drugie model SIR zakłada, że zarażeni - I mogą się rozmnażać.

Po wyeliminowaniu tych możliwości i dołożeniu dynamiki populacji (model SIR zakłada stałą liczebność populacji i co najwyżej jej pokoleniową wymianę w tempie m% rocznie) otrzymujemy właśnie model L-V o parametrze b = 1

Mógł pilaster wyjść od modelu SIR, ale wyjście od drugiej strony było prostsze, bo mniejsze były zmiany


Cytat:zapewne autor WW-Z zamiast modelować lisy i króliki zastosował analogię do "Dżumy",

Od czegokolwiek wyszedł, wyszło mu (albo temu, kto dla niego liczył) to samo. To co pilaster pokazał na wykresie. Przebieg fabuły (w książce, w filmie zostało to bezsensownie skopane) ściśle odpowiada rozwiązaniom modelu.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#10
Pilaster
Cytat:Z punktu widzenia praw naturalistycznych zombie, ani wampiry nie mają prawa istnieć.
A jednak istnieją. Zarówno wampiry, jak i zombi.
Cytat:W World War Z epidemia rozpoczęła się od budowy zapory w Chinach, podniesienia poziomu wody i zalania jakiegoś starego cmentarza na którym był zakopany jakiś stary zombiak, który jakby nigdy nic po stuleciach wypłynął z grobu i zaczął kąsać...
Pradawne grobowce, nieumarli… magia ani chybi.
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
#11
Dwa Litry Wody napisał(a): Pilaster
Cytat:Z punktu widzenia praw naturalistycznych zombie, ani wampiry nie mają prawa istnieć.
A jednak istnieją. Zarówno wampiry, jak i zombi.

Nie takie, jakie spotykamy w literaturze. Nie wsytarczy nazwać coś wampirem, albo zombie, żeby nim się stało. Tak samo tyrannozaur nie jest smokiem, choć tez z grubsza go przypomina.



Cytat:
Cytat:W World War Z epidemia rozpoczęła się od budowy zapory w Chinach, podniesienia poziomu wody i zalania jakiegoś starego cmentarza na którym był zakopany jakiś stary zombiak, który jakby nigdy nic po stuleciach wypłynął z grobu i zaczął kąsać...
Pradawne grobowce, nieumarli… magia ani chybi.

Na to wygląda. Cwaniak  Choć sama powieść utrzymana jest w duchu ultraracjonalnym. To jednak racjonalnego wyjaśnienia biologii zombie do końca w niej nie ma.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#12
Pilaster
Cytat:Nie takie, jakie spotykamy w literaturze. Nie wsytarczy nazwać coś wampirem, albo zombie, żeby nim się stało. Tak samo tyrannozaur nie jest smokiem, choć tez z grubsza go przypomina.
No cóż, w uniwersum, w którym obowiązują znane nam prawa fizyki i przyrody tradycyjnie rozumiana „nieumarłość” pozostaje problemem nie do przeskoczenia.
Cytat:Choć sama powieść utrzymana jest w duchu ultraracjonalnym. To jednak racjonalnego wyjaśnienia biologii zombie do końca w niej nie ma.
Przecież jak sam już zauważyłeś tego typu powieści i filmy mają u swoich odbiorców wywoływać emocje (strach), a nie prowokować do refleksji nad biologią zombie, czy wampirów. Duży uśmiech Choć wypada przyznać, że w filmach takich jak World War Z, czy 28 dni później zombie to jednak żywi ludzie, tyle, że zainfekowani wirusem, który jest odpowiedzialny za drastyczne zmiany behawioralne (utrata instynktu samozachowawczego + wzmożona agresja wobec osobników zdrowych). A to już całkiem przypomina casus Ophiocordyceps unilateralis.
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
#13
pilaster napisał(a):Formalnie tak. Mówi się o neodarwinizmie, względnie o syntetycznej teorii ewolucji. Ale po co strzępić język i klawiaturę, skoro można dalej nazywać ja darwinizmem?

A tak chciałem tylko zagadać B)

---

W grze TheLastOfUs zombie to ludzie zarażeni zmutowanym grzybem. Występującym w rzeczywistym świecie, to chyba ten pasożyt który infekuje mrówki i każe im wychodzić na różne wysokości, po czym się rozrasta w ich głowie(okropne to jest). Ale nazwy tego grzyba nie pamiętam i też nie założę się czy to napewno o niego chodzi
Odpowiedz
#14
pilaster napisał(a): Ale nie nowego wampira. Jak się one reprodukowały?
Połączenie obu elementów - osuszenie i napojenie (w tej kolejności).
pilaster napisał(a): No wtedy już się włącza ewolucja darwinowska i wampiry starają się reprodukować bez względu na interes "gatunkowy". W krótkim czasie ludzie, w wyniku efektu Allego, giną, a wraz z nimi wampiry. To sytuacja niestabilna.
Tam to rozwiązano przez "wampirzy ONZ" i ścisłą ponadklanową hierarchię - kreacja nowego wampira wymagała zezwolenia, albo kończyła się egzekucją. Innym ograniczeniem było stopniowe słabnięcie wampiryzmu w kolejnych pokoleniach.

Dwa Litry Wody napisał(a): Po drugie – jeżeli wykluczamy działanie magii, przyjmując, że epidemia zombi wyjaśniona jest całkowicie naturalistycznie, zaś zombiaki podlegają prawom fizyki, biologii i chemii, to ich żywotność, zwłaszcza po pozbawieniu źródeł pożywienia, nie powinna przekraczać 1-2 miesięcy.
To jest właśnie najsłabszy punkt tych niemagicznych zombie - skąd one biorą energię. Jedno wielkie perpetuum mobile.
Dwa Litry Wody napisał(a): A jednak istnieją. Zarówno wampiry, jak i zombi.
Wścieklizna chyba lepiej pasuje. Zresztą może to jest jakieś źródło legend o wampirach (zarażenie przez pogryzienie, np. przez nietoperza, wodowstręt, światłowstręt, agresja etc.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#15
Cytat:Pradawne grobowce, nieumarli… magia ani chybi.

Zdarzały się już zarażenia różnymi paskudztwami przy otwieraniu starożytnych grobowców, więc ten motyw akurat nie musi być specjalnie "magiczny" (choć przyznaję, że jeszcze nie oglądnąłem filmidła, więc nie wiem, jak to tam zostało przedstawione).

pilaster napisał(a): Owszem, o tym przecież pisał pilaster. Powoływanie nowych wampirów musi być trudne i skomplikowane inaczej wampiry by co najmniej przytłoczyły liczebnie ludzi, jeżeli nawet nie wytępiłyby ich zupełnie (efekt Allego)

Wychodzi więc na to, że Bram Stoker intuicyjnie znał efekt Allego w roku 1890.

Cytat:Właśnie dlatego. Najwygodniej było omówić model na przykładach skrajnych - bardzo niskiego a - wampiry i bardzo wysokiego a - zombie. Wilkołaki są przypadkiem właśnie pośrednim - najmniej interesującym.

No wprawdzie wilkołaki nie są tak popularne, ale wprowadzają do naszego rachunku efekt cykliczności: polują tylko w czasie pełni (co w różnych książkach jest liczone albo jako 1 albo jako 3 dni w miesiącu). Poza tym mają pewną rzecz wspólną z wampirami (a różniącą ich od zombi), mianowicie kamuflaż jako istota ludzka. Tym lepszy, że wśród wilkołaków nie jest znana jakaś nadwrażliwość na promieniowanie UV. W ten sposób "zarażenie" może się rozprzestrzeniać w ukryciu lepiej niż w pozostałych dwóch przypadkach.

Cytat:Dlatego że ...to ten sam model.

No dobra, niech będzie.

Cytat:Przebieg fabuły (w książce, w filmie zostało to bezsensownie skopane) ściśle odpowiada rozwiązaniom modelu.

Dobra, bez dalej idących spoilerów, proszę.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#16
Dwa Litry Wody napisał(a): Przecież jak sam już zauważyłeś tego typu powieści i filmy mają u swoich odbiorców wywoływać emocje (strach), a nie prowokować do refleksji nad biologią zombie, czy wampirów. Duży uśmiech 

Pilastra prowokują.  Cwaniak 

Kiedyś czytał znany cykl o wampirach autorstwa Meyers. ("Zmierzch"). I, o dziwo, jakoś to szło, dopóki autorka, w bodajże trzecim tomie, postanowiła właśnie wyjaśnić biologiczne podstawy wampirstwa.

Zaprawdę powiada pilaster, stokroć lepiej by było, gdyby nadal utrzymywała czytelnika w ignorancji...  Smutny
Cytat:Choć wypada przyznać, że w filmach takich jak World War Z, czy 28 dni później zombie to jednak żywi ludzie


Nie w książce. Tam wyraźnie i bez niedomówień zaprezentowano je jako wskrzeszeńców. Zarażeni zombizmem najpierw chorowali (co najmniej kilka dni - w filmie znów to przyśpieszono bez żadnego sensu), potem "regularnie" umierali, i dopiero "odżywali" jako zombiaki. 

Nie musieli ani niczego jeść, ani pić, ani nawet oddychać. Jak napisał kmat - istne perpetuum mobile. Wampiry przynajmniej potrzebują krwi....

kmat


Cytat:Tam to rozwiązano przez "wampirzy ONZ" i ścisłą ponadklanową hierarchię - kreacja nowego wampira wymagała zezwolenia, albo kończyła się egzekucją.

To by działało wcale nie bardziej efektywnie niż OPEC. Nie da się na stałe przeforsować realizacji interesu grupowego przed indywidualnym. Wcześniej czy później system się musi zawalić.

Aby wampiry były, w stosunku do ludzi, nieliczne, powstanie nowego wampira musi być skrajnie trudne w sensie obiektywnym, a nie tylko "prawnym"

bert04


Cytat:Wychodzi więc na to, że Bram Stoker intuicyjnie znał efekt Allego w roku 1890.

Niekoniecznie. Wystarczy że chciał zachować elitarność i arystokratyzm wampirów. W tym celu musiał drastycznie ograniczyć ich liczbę - czyli reprodukcję. Mógł inspirować się pracami Malthusa, czy nawet Verhulsta.


Cytat:wprawdzie wilkołaki nie są tak popularne, ale wprowadzają do naszego rachunku efekt cykliczności: polują tylko w czasie pełni (co w różnych książkach jest liczone albo jako 1 albo jako 3 dni w miesiącu).

Wampiry też są aktywne w czasie pełni. Ale to i tak za duża częstotliwość. Aby efekt cykliczności mógł zajść i w rozwiązaniach powstały charakterystyczne oscylacje i "dudnienia", cykl polowań wampirów/wilkołaków musiałby mieć zbliżoną częstotliwość do ludzkiego cyklu reprodukcji, czyli musiałby być liczony w latach, lub nawet w dziesiątkach lat.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#17
Bert04
Czym innym jest, zachowany np. we wnętrzu grobowca, antyczny mikrob, którym zarażają się nieostrożni odkrywcy, a czym innym klasyczny „nieumarły”, który po wejściu w kontakt z żywymi ludźmi natychmiast zaczyna na nich polować. O ile przypadek pierwszy jest możliwy do wyjaśnienia na drodze naturalistycznej, o tyle w drugim bez magii ani rusz - a o ile dobrze zrozumiałem Pilastra to właśnie z takim przypadkiem mamy do czynienia w książce. Natomiast, o ile mnie pamięć nie myli, „filmidło” (WWZ z B. Pittem) praktycznie w ogóle kwestii genezy epidemii nie poruszało koncentrując się zasadniczo na perypetiach głównego bohatera związanych z próbą przetrwania i ocalenia najbliższych oraz znalezienia leku na epidemię.

Pilaster
Cytat:Nie w książce. Tam wyraźnie i bez niedomówień zaprezentowano je jako wskrzeszeńców. Zarażeni zombizmem najpierw chorowali (co najmniej kilka dni - w filmie znów to przyśpieszono bez żadnego sensu), potem "regularnie" umierali, i dopiero "odżywali" jako zombiaki.
Dlaczego bez żadnego sensu? Nagła przemiana dynamizuje fabułę i pozwala trzymać widza w nieustannym napięciu – każde, nawet najbezpieczniejsze dla bohaterów miejsce może w kilka chwil przerodzić się w kłębowisko żądnych krwi zombi. Przy zastosowaniu konwencji powolnej przemiany byłby to zupełnie inny film, z którego musiałaby siłą rzeczy wypaść sceny, które wyróżniły go na tle wcześniejszych produkcji.
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
#18
pilaster napisał(a): Aby efekt cykliczności mógł zajść i w rozwiązaniach powstały charakterystyczne oscylacje i "dudnienia", cykl polowań wampirów/wilkołaków musiałby mieć zbliżoną częstotliwość do ludzkiego cyklu reprodukcji, czyli musiałby być liczony w latach, lub nawet w dziesiątkach lat.

Ale przecież przy wszystkich trzech gatunkach nieumarlaków* "reprodukcja" nie jest celem ale produktem odpadowym. Celem polowania jest najedzenie się, przy czym klasyczne wampiry (Stoker, Rice) pozostawiały ofiary przy życiu. W przypadku wilkołaków i zombie natomiast zadeklarowanym celem było uśmiercenie ofiary, a "reprodukcja" następowała wobec tych, co przypadkiem przeżyli (!?) ukąszenie.

Dlatego parametr "a" należałoby podzielić na dwa faktory. W pierwszym przypadku a1 następuje tylko uśmiercenie ofiary (populacja ludzi -1), w drugim a2 - "zarażenie" (populacja ludzi -1, populacja nieumarlaków +1). Proporcje między tymi dwoma opcjami są zapewne dyskusyjne, IMHO jednak a2 nie powinno przekraczać góra 5-10% a.



Poza tym zignorowałeś uwagę o kamuflażu. Jeżeli mamy dwie choroby, i jednego zarażonego można poznać po tym, że nie lubi się opalać, drugiego, że na trzy dni w miesiącu bierze urlop a trzeciego, że wlecze się środkiem ulicy jęcząc "Yhhh, yhhh", to nietrudno powiedzieć, u którego łatwiej jest rozpoznać "chorobę". I wydaje mi się, że tej modyfikacji nigdzie nie uwzględniłeś. AFAIK w modelach epidemiologcznych utajony przebieg choroby znacząco wpływa na spodziewane rozprzestrzenienie.

(* zaliczę wilkołaki do nieumarlaków, niezależnie od tego, że technicznie nie przechodzą przez fazę śmierci / ożywienia)
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#19
pilaster napisał(a): Pilastra prowokują.  Cwaniak 

Tam wyraźnie i bez niedomówień zaprezentowano je jako wskrzeszeńców. Zarażeni zombizmem najpierw chorowali (co najmniej kilka dni - w filmie znów to przyśpieszono bez żadnego sensu), potem "regularnie" umierali, i dopiero "odżywali" jako zombiaki. 

Nie musieli ani niczego jeść, ani pić, ani nawet oddychać. Jak napisał kmat - istne perpetuum mobile. Wampiry przynajmniej potrzebują krwi....

Mogą działać na zasadzie Lemowskiego "żabiego skrzeku" z "Głosu Pana", czyli jakoś wykorzystywać bezpośrednio energię atomową - przez "zimną anihilację" czy coś w tym rodzaju. Nie jest to dosłownie perpetuum mobile, ale taka istota mogłaby działać miliony lat bez zauważalnego uszczerbku na masie. Charakterystyczne u Brooksa jest to, że zombiakom do życia potrzebny jest nieuszkodzony mózg - trafione w mózg umierają już na stałe - i to ludzki mózg, nie ma zombiaków zwierząt. Czyli może do działania tej tajemniczej siły konieczna jest duża moc obliczeniowa, która zamiast tworzyć ludzką świadomość, jest wykorzystywana do kontroli nad materią.

Cytat:Wampiry też są aktywne w czasie pełni. Ale to i tak za duża częstotliwość. Aby efekt cykliczności mógł zajść i w rozwiązaniach powstały charakterystyczne oscylacje i "dudnienia", cykl polowań wampirów/wilkołaków musiałby mieć zbliżoną częstotliwość do ludzkiego cyklu reprodukcji, czyli musiałby być liczony w latach, lub nawet w dziesiątkach lat.

Węzeł gordyjski wampiryzmu przeciął Andrzej Sapkowski - jego wampir tłumaczy, że "zarażanie wampirem" to po prostu ściema, a dowodem na to jest wlasnie to, że wciąż istnieją ludzie, a nie tylko wampiry. Wampiry są przybyszami z równoległego świata, a krew ludzką piją nie jako pożywienie, ale jako używkę w celu ubzdryngolenia.
Odpowiedz
#20
ZaKotem napisał(a): Węzeł gordyjski wampiryzmu przeciął Andrzej Sapkowski - jego wampir tłumaczy, że "zarażanie wampirem" to po prostu ściema, a dowodem na to jest wlasnie to, że wciąż istnieją ludzie, a nie tylko wampiry. Wampiry są przybyszami z równoległego świata, a krew ludzką piją nie jako pożywienie, ale jako używkę w celu ubzdryngolenia.

Ten sam Sapkowski w innym miejscu wprowadza jednakże "zarażanie lykantropią". Tak, wiem, znowu ja i "moje" wilkołaki... Zresztą w tym punkcie u Sapkowskiego wiedźmina jest straszna niekonsekwencja i w różnych momentach są lykantropi w wyniku zarażenia, klątwy, lub spłodzone "po bożemu". Aż dziw, że ich tak mało w tamtym świecie. Być może nie są takie mądre jak Regis i nie wiedzą o efekcie Allego?
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości