Ankieta: Film Kler:
Nie posiadasz uprawnień, aby oddać głos w tej ankiecie.
widziałem i mi się podoba
36.84%
7 36.84%
widziałem i mi się nie podoba
5.26%
1 5.26%
nie widziałem i mi się podoba
0%
0 0%
nie widziałem i mi się nie podoba
5.26%
1 5.26%
po prostu nie widziałem Oczko
52.63%
10 52.63%
Razem 19 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Film Kler
#1
Filmu nie widziałem, więc się nie wypowiem ale dziwi, że nie ma jeszcze tematu o nim.

Niezależnie od tego, czy film jest dobry czy też nie to wszystko co się dzieje wokół niego jest dość ciekawe. I nawet nie chodzi mi o to, że dla jednych Smarzowski awansował do rangi wieszcza narodowego a dla innych do miana zdrajcy, ale o zainteresowanie tym filmem wśród zwykłych ludzi. Trzy miliony widzów w dwa tygodnie robią jednak wrażenie. Ciekawi mnie czy ten film wywoła jakąś zmianę w stosunku szerokich mas do Kościoła (lub nawet w samym Kościele) czy też po prostu jest na niego moda i za dwa miesiące nikt o tym nie będzie pamiętał.



PS. Jak edytować ankietę bo w 4 odpowiedzi wkradł się błąd ?
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz
#2
Nie widziałem jeszcze, bo akurat byłem tydzień na urlopie za granicą, ale postaram się zaległość nadrobić w przyszłym tygodniu. Zjawisko ciekawe, bardzo bym chciał, żeby nie było tylko modą.

No i czekam na występy Pilastra w temacie. Oczko
"Sokrates nieodmiennie doprowadzający sofistę do milczenia- czy skłaniał go do milczenia prawomocnie? - Tak, sofista nie wie tego, co myślał, że wie; ale to nie jest jeszcze triumf Sokratesa. Nie może tu chodzić o: „A widzisz! Ty tego nie wiesz!" - ani o triumfalne: „A więc wszyscy nic nie wiemy!""
Odpowiedz
#3
Może będzie jak z wołyniem. Przez dwa miesiące częściej można było usłyszeć słowo banderowiec niż ukrainiec a potem wrócilo do normy. Btw na księży i tak już jakiś dwucyfrowy odsetek społeczeństwa mówi "pedofile" Duży uśmiech
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
#4
Zasadniczo staram się takie "kontrowwrsyjne" produkcje zaliczać po pewnym czasie, najlepiej jak już można pożyczyć lub oglądnąć w TV, coby autorom kabzy nie nabijać nadto. Tym razem chyba zrobię wyjątek, za miesiąc są jakieś pokazy w naszym mieście, pewnie się wybiorę.

PS Dwucyfrowy odsetek? Moze trzy? A nawet cztery?
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#5
DziadBorowy napisał(a): Ciekawi mnie czy ten film wywoła jakąś zmianę w stosunku szerokich mas do Kościoła (lub nawet w samym Kościele) czy też po prostu jest na niego moda i za dwa miesiące nikt o tym nie będzie pamiętał.

Raczej to drugie. Sztuka popularna jest raczej wyrazem uczuć społeczeństwa, niż ich sprawcą. Przypuszczam jednak, że przez te dwa miesiące antyklerykalizm będzie trochę Wzmożony, co może nieco wpłynąć na wyniki wyborów. Ale bez cudów.

Film odbieram jako ogólnie dobry, chociaż nie jakoś wyjątkowo dobry. Na pewno jest precedensem, bo pierwszy raz w polskim filmie, włączając w to okres stalinowski, pokazano Kościół - nie pojedynczego złego księdza, ale samą organizację - jako coś zupełnie nieświętego. Jest to, rzecz jasna, film antyklerykalny, tak, jak ja rozumiem antyklerykalizm - pokazuje, co się dzieje, gdy Kościół wiąże się z polityką. Nie powiedziałbym jednak, że jest to film "przeciw księżom", tak samo jak "Drogówka" nie była filmem przeciwko policjantom. Po prostu pokazuje księży jako takich stereotypowo buraczanych Polaczków-cwaniaczków. Nie są to jednak prymitywne czarne charaktery, ale raczej samotni ludzie uwikłani w różne świństewka, z których nie umieją się wywikłać. Niepisanym mottem filmow Smarzowskiego jest "okazja czyni złodzieja". Księża nie są ani lepsi, ani gorsi od innych ludzi, ale miewają inne okazje.

Nie podobało mi się nadmierne eksponowanie w filmie wątku pedofilskiego, który był tak naprawdę tylko jednym z wielu. To było wyraźnie zagranie na sentymentach publiki, nie lubię takich tanich numerów. Gdyby nie ten prostacki chwyt, uznałbym film za bardzo dojrzały i poważny.
Odpowiedz
#6
Cytat:PS Dwucyfrowy odsetek? Moze trzy? A nawet cztery?
no w sensie tak z pitnaście procent, to jak się to mówi tak mądrze?
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
#7
Wybrałam się wczoraj wieczorem do kina. Jak już pisałam w innym wątku - gratka, polski film w kinie, mimo że nie pałałam ogromną chęcią zobaczenia "Kleru", takiej okazji nie mogłam odpuścić.
Do kina chodzę kilka razy do roku, często w weekendy, przychodzę zazwyczaj mniej więcej w porze rozpoczęcia seansu, żeby kupić bilet i zdążyć na trailery, ale nie oglądać innych reklam. Wczoraj - szok. Takiej kolejki w kinie w moim city nigdy wcześniej nie widziałam. Nawet gdy były jeszcze środy z Orange, kolejki nie były tak długie.
Kupiłam bilety. Bałam się, że zabraknie - ale wystarczyło, mimo że sala była prawie pełna.

Teraz o filmie.
Był ciężki. Przygnębiający, depresyjny. Pokazywał zwyczajnych ludzi z ich problemami, z tym że niektórzy z tych ludzi ubrani byli w sutanny. Ludzie ci nie byli w niczym lepsi czy gorsi od przeciętnych, sutann nienoszących. Dużą zaletą filmu było pogłębienie głównych bohaterów. Można było ich zobaczyć w różnym świetle, pod różnym kątem, podejmujących dobre i złe decyzje. Można było im współczuć uwikłania we wcale niełatwą codzienność. W linku, który umieściłam w innym temacie, zakonnik mówił, że to film o samotności - ale to pół prawdy. To film o walce z samotnością, w której czasami się wygrywa, czasami przegrywa. Samotnością zwyczajną, ludzką, wyrażającą się poprzez potrzebę bliskości drugiego człowieka - jak i samotnością człowieka będącego maleńkim, nieistotnym szczebelkiem w drabinie systemu. Trybikiem, który bardzo łatwo zastąpić innym trybikiem, potem znowu innym, a zepsute wyrzucić do śmieci - winiąc trybiki za to, że są kiepskiej jakości - nie wytwórcę za to, że nie dołożył starania, aby trybiki wykonać starannie; nie konserwatora za to, że zaniedbał swoją pracę.
Trybik może się zbuntować, może też pokornie przyjąć swój los - nic nieznaczącej jednostki, mającej za zadanie wykonać swoją misję, niezależnie od tego, ile ona kosztuje. Bez wsparcia reszty maszyny.
Reżyser pokazał w filmie drogę obu trybików i jej początkowe konsekwencje. Która decyzja była właściwa? Czy którakolwiek była? Albo czy którakolwiek z nich była zła? Film nie daje na to odpowiedzi, w każdym razie nie wprost.

Zupełnie nie rozumiem, dlaczego ten film został przez niektórych nadgorliwców okrzyknięty antykościelnym. Bo pokazał księży jako zwyczajnych ludzi? Dawno temu był już czas, aby katolickie duchowieństwo zdjąć z piedestału nadludzi. I nie chodzi nawet głównie o to, że całemu społeczeństwu (bo przecież nie tylko tzw. wierzącym) byłoby w Polsce z tym lepiej. Przede wszystkim byłoby lepiej samym księżom. Gdyby zaakceptować ich jako zwyczajnych ludzi, ze wszystkimi potknięciami, ze wszystkimi pragnieniami - zamiast pragnienia i potknięcia zamiatać pod dywan i udawać, że jest czysto.

Jeśli kogoś gorszy pokazywanie księdza grzeszącego małymi grzechami, których dopuszczają się miliony tzw. wierzących, to znaczy, że jest hipokrytą. Że oczekuje od księdza bycia herosem, Jezusem albo przynajmniej Supermanem. Łatwo oczekiwać od kogoś innego - znacznie trudniej od samego siebie. Taka bywa ludzka natura.

W filmie widać też, że ryba psuje się od głowy - a Kościół od wysoko postawionych hierarchów. I nic w tym dziwnego, bo tak funkcjonują wszystkie olbrzymie instytucje. Warto pamiętać o tym, że KK to także korporacja. Obracająca olbrzymimi kwotami, w której trzeba walczyć o władzę. A nic tak nie psuje jak władza i duże pieniądze. Zwłaszcza zaś połączenie tych dwu.
Film mimo wszystko, moim zdaniem, bierze też w obronę hierarchów. Ktoś, kto jest tak wysoko na świeczniku, musi być politykiem. Politykiem i managerem. Musi się układać, dogadywać, walczyć o interesy, o pieniądze. Gdyby hierarchowie wrócili do nauczania Jezusa, może katolicyzm odrodziłby się czystszy. A może Kościół by upadł. Kto podjąłby takie ryzyko?

Wielki minus filmu: zakończenie. Przerysowane, wyolbrzymione, nieprzystające do realiów filmu. Całość była realistyczna, momentami nawet naturalistyczna - zakończenie zaś jak w tandetnym, hollywoodzkim filmie klasy B. Wielkie rozczarowanie.

I jeszcze o wątku pedofilskim, o którym wspominał ZaKotem: nie uważam, żeby było go w filmie za dużo. Dużo było w tym filmie cierpienia, dużo o cierpienia zakłamywaniu. Obwinianiu ofiar zamiast winowajców. To akurat reżyser oparł na rzeczywistych zdarzeniach, które miały miejsce w Polsce. I nie tylko w Polsce. Deptania ofiar było w KK tyle, że nic dziwnego, iż był to jeden z głównych wątków filmu.

Podsumowując: obraz stworzony przez Smarzowskiego nie był miły, łatwy, czy przyjemny. Oglądało się go z poczuciem dysonansu - jak daleko jest codzienność Kościoła od nauczania Jezusa. Ale Smarzowski nie moralizuje - współczuje bohaterom życia w dysonansie. Bo takie życie musi bywać piekłem.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#8
znaLezczyni napisał(a):, aby katolickie duchowieństwo zdjąć z piedestału nadludzi

Jakby jeszcze katolickie duchowieństwo znajdowało się na piedestale nadludzi, to może to zdanie miałoby cokolwiek wspólnego z prawdą

' napisał(a):Przede wszystkim byłoby lepiej samym księżom. Gdyby zaakceptować ich jako zwyczajnych ludzi, ze wszystkimi potknięciami

Mam pytanie, byłaś kiedykolwiek w Kościele? Albo znasz jakiegokolwiek księdza? Bo ja znam i znam ludzi którzy znają księży i nietraktują ich jako nadludzi
Odpowiedz
#9
znaLezczyni napisał(a): To film o walce z samotnością, w której czasami się wygrywa, czasami przegrywa.

A to kiepsko, bo akurat samotność jest fajna i można ją polubić. Nie wiem po co z nią walczyć.

znaLezczyni napisał(a): Samotnością zwyczajną, ludzką, wyrażającą się poprzez potrzebę bliskości drugiego człowieka

Ludzie nawet jak mają drugiego człowieka, to i tak czują się samotni:

https://www.google.com/search?source=hp&...NdEUJEs0tk

znaLezczyni napisał(a): Że oczekuje od księdza bycia herosem, Jezusem albo przynajmniej Supermanem. Łatwo oczekiwać od kogoś innego - znacznie trudniej od samego siebie. Taka bywa ludzka natura.

Od księży wymaga się wyższych standardów moralnych. Są w Armii Boga i mają świecić przykładem. Przynajmniej teoretycznie.
Odpowiedz
#10
Dragula napisał(a): no w sensie tak z pitnaście procent, to jak się to mówi tak mądrze?

Okolice połowy pierwszego kwartyla Uśmiech
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz
#11
Quinque

Cytat:Bo ja znam i znam ludzi którzy znają księży i nietraktują ich jako nadludzi

I co z tego? Czy ja pisałam, że sto procent społeczeństwa polskiego czy sto procent tzw. wierzących uważa księży za nadludzi?

I co ważniejsze - poświęciłam około pół godziny na pisanie recenzji, żeby ją tutaj zamieścić. Jeśli chcesz zabrać głos odnośnie tego, co napisałam, to wysil się chociaż na tyle, proszę, żeby zadbać o formę swojej wypowiedzi. Znowu jest niechlujnie i byle jak. Nie cytuj od przecinka (jak to wygląda?), nie zaczynaj apostrofem. Razi mnie to. Mniejsza już o to, czy masz naprawdę coś do powiedzenia. Zadbaj przynajmniej o wygląd.
("nie" z czasownikami piszemy osobno).
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#12
lumberjack napisał(a):
znaLezczyni napisał(a): To film o walce z samotnością, w której czasami się wygrywa, czasami przegrywa.

A to kiepsko, bo akurat samotność jest fajna i można ją polubić. Nie wiem po co z nią walczyć.

Bo teraz taka moda. Zamknij współczesnego ludzia w pokoju na cały dzień i zabierz mu internet a dowiesz się jak wygląda człowiek, który nie wie co ma ze sobą zrobić. Dla współczesnego człowieka samotność=nuda. A ludzie od dzieciństwa bodźcowani nie znają innego świata niż ten zrodzony z fluktuacji fal w eterze, więc wrzucenie w nowe środowisko skutkuje poczuciem wyobcowania. Ot, masz Interkolektyw, wszyscy wyciśnięci z jednej sztancy. Jeden mózg, jedna wola, te same pragnienia. W pewien sposób to zacierają się jednostkowe różnice między ludźmi. Mamy Agentów Smithów z Matriksa. Wydaje mi się, że za pięć lat dojdzie piąty Jeździec Apokalipsy. Będzie rozpieprzał elektrownie i wyłączał wi-fi.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#13
Film mnie nie zachwycił; do przewidzenia przed obejrzeniem był zarówno ogólny sposób przedstawienia instytucji, jak i późniejsze rozbudzenie się głosu sumienia w nielicznych wyjątkach spośród sług Złego. Jakoś nie doszukałem się żadnej głębi w scenariuszu, postaciach czy ogólnym przekazie - ot, po prostu komercyjna sensacja "patrzcie, ci księża też ludzie i swoje za uszami mają ostro!". Zakończenie z grubej rury, też zgodnie ze schematem, fakt że trochę tandetne. Ale plus za wkurwienie pisiorów, sferę wizualną i Asię Kulig Oczko
Odpowiedz
#14
Film jest nudny, pretensjonalny, kiczowaty i tandetny. Scenariusz dziurawy, nic z niczego nie wynika, sporo sytuacji absurdalnych. Spodziewałem się czegoś zdecydowanie lepszego. 3/10 - tak go oceniam.
Odpowiedz
#15
Gawain napisał(a): Zamknij współczesnego ludzia w pokoju na cały dzień i zabierz mu internet a dowiesz się jak wygląda człowiek, który nie wie co ma ze sobą zrobić.

Jak ktoś nie ma zainteresowań, to rzeczywiście - samotność będzie dla niego katorgą.

A przecież można ćwiczyć, czytać Nietzschego albo Senekę (bardzo doborowe towarzystwo - lepsze niż żyjących ludzi Język Oczko ), rysować, malować, tworzyć muzykę - po prostu mieć jakieś zainteresowania.

Gawain napisał(a): Dla współczesnego człowieka samotność=nuda.

To smutne. Ja tam byłem sam x lat, nikogo na siłę nie szukałem, mieszkałem sam i było mi z tym bardzo dobrze. Teraz, z perspektywy czasu uważam, że:

1) Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma

Jak człowiek jest sam i widzi na mieście te wszystkie zakochane pary trzymające się za ręce, to wydaje mu się, że "och, jak im dobrze ze sobą", a prawda jest taka, że ludzie są tacy pusi milusi na pokaz, będąc na mieście właśnie, a w domowym zaciszu często bywa tak, że się męczą ze sobą i sprawiają sobie wiele przykrości i strasznie drą na siebie ryja - jak moje sąsiady.

2) Wszystko ma plusy i minusy - towarzystwo innych osób oraz jego brak może być równie fajne. Zwłaszcza jeśli ktoś jest z natury samotnikiem. Ja bym najchętniej postawił se dom na odludziu, w środku lasu.
Odpowiedz
#16
Towarzystwo innych ma ta przewage ze mozesz w dowolnym momencie wypierdolic ich ze swojego zycia, a jak jestes sam, to se musisz zrobić przyjaciół i kochanki a to trwa :C
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
#17
Pearl Jam napisał(a): Film jest nudny, pretensjonalny, kiczowaty i tandetny. Scenariusz dziurawy, nic z niczego nie wynika, sporo sytuacji absurdalnych. Spodziewałem się czegoś zdecydowanie lepszego. 3/10 - tak go oceniam.

Rozumiem, że film może kogoś nie powalić, widywałam o wiele lepsze, ale aż tak? Do tej pory z taką krytyką spotykałam się tylko u obrażonych religijnie katolików.
Odpowiedz
#18
towarzyski.pelikan napisał(a):
Pearl Jam napisał(a): Film jest nudny, pretensjonalny, kiczowaty i tandetny. Scenariusz dziurawy, nic z niczego nie wynika, sporo sytuacji absurdalnych. Spodziewałem się czegoś zdecydowanie lepszego. 3/10 - tak go oceniam.

Rozumiem, że film może kogoś nie powalić, widywałam o wiele lepsze, ale aż tak? Do tej pory z taką krytyką spotykałam się tylko u obrażonych religijnie katolików.

Lolz

to ja daję 1/10 mimo ze "Kleru" nie widziałem i nie zamierzam tego chłamu oglądać, a obrażonym katolikiem nie jestem.
Po prostu produkcje W. Smarzowskiego to jeden wielki chłam, badziewie, szkolne wypracowania na temat: "świat widziany oczami małego Wojtusia".
Tego się nie da oglądać, może z wyjątkiem "Róży" gdzie Wojtuś próbował zawalczyć, ale i tak skończyło klapą 3/10.
Marcin Basiński
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Keep calm and blame Russia
Odpowiedz
#19
Marlow napisał(a): Po prostu produkcje W. Smarzowskiego to jeden wielki chłam, badziewie, szkolne wypracowania na temat: "świat widziany oczami małego Wojtusia".
Tego się nie da oglądać...

Ok, dzięki za fajne emocje, a teraz czekam na uzasadnienie.
Odpowiedz
#20
Marlow napisał(a): to ja daję 1/10 mimo ze "Kleru" nie widziałem i nie zamierzam tego chłamu oglądać, a obrażonym katolikiem nie jestem.
Po prostu produkcje W. Smarzowskiego to jeden wielki chłam, badziewie, szkolne wypracowania na temat: "świat widziany oczami małego Wojtusia".

No tak, ja głupi myślałem, że przydałoby się najpierw obejrzeć aby film ocenić ale wychodzi na to, że niby po co Duży uśmiech
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości