Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 3
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[oddzielony] Chrześcijaństwo a seksy
#61
Większość rzeczy tak ma, ale są wyjątki. Staram się nie kupować takich, ale mam dwie śliczne narzutki, które idealnie pasują do różnych ciuchów, a gniotą się porządnie,
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#62
Koleżanka mi sprzedała patent. Wystarczy kiepsko odwirować i rozwiesić. Grawitacja zrobi swoje.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#63
Iselin napisał(a): Nie umiem i nie lubię prasować. Przygarnęłabym faceta, który to umie i lubi Duży uśmiech

Ja też nie przepadam, ale moja żona nie lubi bardziej niż ja, więc ja prasuję częściej. Za to ona częściej np. ściera kurze, bo ma jakiś dziwny zmysł pozwalający jej odróżnić rzecz zakurzoną od niezakurzonej. To musi być ta kobieca intuicja.
Odpowiedz
#64
Prasowanie to jedyna rzecz, której nie potrafię i nienawidzę robić. Prosta koszula zajmuje mi tyle, co żonie połowa prania, i wygląda jeszcze jakby była używana. Wszystko inne, mniej lub bardziej chętnie, mogę robić. Ale tu jakiś wrodzony antytalent.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#65
Ja bardzo lubię prasować, to jest prawdziwa sztuka tak jak origami. Jak ktoś do tego podchodzi tak żeby odwalić, to nic dziwnego, że nie lubi. Inna sprawa, że czasem nie mam czasu, dlatego rozciągam ubrania.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#66
E tam. Prasowanie jest znośne. Najgorsza rzecz na świecie to wieszanie firanek. Żabki, haczyki, karnisze. Powstać to musiało w umyśle sadysty! Szaleńca, opętanego myślą jak skutecznie zatruć życie normalnym ludziom.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#67
Gawain napisał(a): E tam. Prasowanie jest znośne. Najgorsza rzecz na świecie to wieszanie firanek. Żabki, haczyki, karnisze. Powstać to musiało w umyśle sadysty! Szaleńca, opętanego myślą jak skutecznie zatruć życie normalnym ludziom.
Kiedyś chłopy na wojnie ginęli i nie płakali, a dzisiaj lamentują nad karniszami. Do czego to doszło?
Odpowiedz
#68
towarzyski.pelikan napisał(a):
Gawain napisał(a): E tam. Prasowanie jest znośne. Najgorsza rzecz na świecie to wieszanie firanek. Żabki, haczyki, karnisze. Powstać to musiało w umyśle sadysty! Szaleńca, opętanego myślą jak skutecznie zatruć życie normalnym ludziom.
Kiedyś chłopy na wojnie ginęli i nie płakali, a dzisiaj lamentują nad karniszami. Do czego to doszło?
Kiedyś baby siedziały cicho, sprzątały, gotowały i bawiły bachory. Do czego to doszło?  Uśmiech
Odpowiedz
#69
Niektórzy pewnie woleliby walczyć na wojnie niż wieszać firanki Duży uśmiech
Ja kiedyś powiesiłam już ze dwie firanki, kiedy zorientowałam się, że to nie ten rząd żabek.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#70
Cytat:Ja kiedyś powiesiłam już ze dwie firanki, kiedy zorientowałam się, że to nie ten rząd żabek.

Masakra. To musiało się skończyć masakrą...
Sebastian Flak
Odpowiedz
#71
Iselin napisał(a): Niektórzy pewnie woleliby walczyć na wojnie niż wieszać firanki Duży uśmiech
No cóż. Z racji warunków fizycznych, jest to raczej „męskie zajęcie”. Należy pamiętać, aby liczba żabek wyrażała się wzorem [latex]2^n + 1[/latex]. Wtedy się łatwo wiesza.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#72
Firanki to wymysl szatana.
Na szczescie u nas tylko zaslony i zaluzje, gotowanie i sprzatanie razem z tym ze zona rzadzi w domu ( jej zdanie jest najwazniejsze ) a ja w pracy i rzeczach technicznych jak samochody. Teraz zreszta jestesmy w okresie emerytalnym wiec jestem czesto u zony podkuchenna.
Razem dbamy o zdrowie czyli treningi / plywanie / taniec razem.
Prasowac wogole nie prasujemy, choc zona czasem moje koszule - wiekszosc z suszarki idzie od razu do uzycia.
Odpowiedz
#73
Adam M. napisał(a): Firanki to wymysl szatana.

Dobrze mówisz. Koty to czują i dlatego je zwalczają.
Odpowiedz
#74
Adam M. napisał(a): Firanki to wymysl szatana.
(...)

I do tego się okropnie kurzą. W punkt dla alergików.

A jakbym firanki prasował to bym chyba sczezł.  Mokre powiesić to się wyprostują.
E, a ja tam lubię siedzieć w kuchni. Kur domowy tak zwany. Ale pracujący kur domowy.
Odpowiedz
#75
To wszystko pikuś i woda na młyn.
Pralki, to jest tajemnica. Wkładasz 12 skarpetek, wychodzi 11.
Że koty siedzą w innym wymiarze, to wiem dobrze. Za nic szelmy nie znajdziesz, jeśli tego nie chce. Ale pralki? Portal do Mrocznych Wymiarów, skrót za horyzont zdarzeń?
Stracona ulubiona skarpetka to nie w kij pierdział. Cały dzień czkawką się odbija. Stąd złe decyzje, firmy upadają, banki bankrucą, wojska są podrywane i maszerują ku granicy.
Łatwo się nabijać z takiego Trumpa, ale nikt nie widzi jak on płacze po nocach. Po ukochanej podkolanówce.
Na początku było nic. I rzekł Bóg: „Niechaj sta­nie się światłość” i da­lej nic nie było, tyl­ko te­raz można to zobaczyć.

Terry Pratchett
Odpowiedz
#76
kilwater napisał(a): Portal do Mrocznych Wymiarów, skrót za horyzont zdarzeń?
Ostatnio zdarzyło mi się, że pralka zwyczajnie, newtonowsko skarpetkę zjadła. Tzn. skarpetka najpierw zniknęła w tajemniczych okolicznościach, a potem, przy następnym praniu zatkał się filtr. Zalewając całe pomieszczenie udało mi się zlać wodę do michy i wyszarpnąć z filtra sciągacz. Do teraz przy każdym praniu jest kilka kłaczków od tej skarpetki. Zdaję sobie jednak sprawę, że to nie wyjaśnia każdego tajemniczego zniknięcia.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#77
Polecam woreczki do prania.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#78
Jak kiedyś robiłem w angielskim domu starców to zniknął w praniu tak zwany slidesheet. dwa metry ortalionowej płachty używanej do przesuwania dziadków na łóżku. Przy okazji pralka przestała działać. Płachta odnalazła się w silniku. Wyglądało to naprawdę zajebiście.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#79
U nas to normalka, w dodatku mamy 2 pralki, jedna do pran roboczych druga do domowych wiec straty sa podwojne Uśmiech.
Do tego elektryczna suszarka ktora pol swetra potrafi wydmuchac przez wydech ( miala zona angore a zostaje sama osnowa ).
Do tego dochodzi zmywarka do naczyn w ktorej wszystko ulega stopniowej destrukcji - wszystko sie szczerbi a farba schodzi z kubkow i talerzy na koncu sama zmywarka pada raz na 10 lat, na szczescie mam ja w maly palcu i moge zdiagnozowac usterke i odbudowac gdy zachodzi taka potrzeba.
Zreszta suszarke tez.
Sprzet AGD to zlo.
Napisalem caly post, a potem ze zdumieniem stwierdzilem ze tematem watku jest chrzescijanstwo a seks.
No wiec wracajac do tematu to z jednej strony zal mi tych katolikow ktorzy naprawde staraja sie stosowac zalecenia KK w zakresie wspolzycia, z drugiej strony troche podejrzewam ze moga byc to osoby aseksualne / o malym temperamencie / w jakis sposob zrazone i nie lubiace seksu, ktorym akurat takie zalecenia pasuja.
Mimo zaawansowanego wieku dalej pamietam wlasna i kolegow mlodosc i mam wrazenie ze te koscielne zalecenia zupelnie kloca sie z natura czlowieka.
Odpowiedz
#80
Naczynia w zmywarce szczerbia się jeśli za wcześnie je wyciagniesz. Kiedy są jeszcze nagrzane to są kruche.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości