Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pan Samochodzik i mroczne tajemnice
#1
– Baśka – szepnąłem do chłopca
– Słucham – usłyszałem jego szept
-Przysuń się do mnie
Zrobił kilka ruchów ciałem i znalazł się obok mnie.
Ja również poruszyłem się w ten sposób,
że swoimi plecami oparłem się o jego plecy
Ręce miałem związane z tyłu w przegubach…
ZBIGNIEW NIENACKI

Okres PRL, lata 1944-1989, był chyba, pisząc bez żadnej przesady, najgorszym okresem w historii Polski. Chyba żeby uwzględnić bezpośrednio poprzedzający go okres nazistowskiej okupacji, ale ten trwał o wiele krócej, w dodatku było oczywiste, że panują wtedy warunki wojenne, z definicji tymczasowe, nienormalne i przejściowe.

PRL zaś, rozsiewając ułudę normalności i stałości, oraz głosząc się ostatecznym ukoronowaniem polskich dziejów, był czymś gorszym nawet od rozbiorów. Wtedy bowiem, ziemie polskie, chociaż podzielone, rozwijały się w tempie zbliżonym do innych krajów europejskich, a sami Polacy – obywatele krajów zaborczych, żyli w warunkach prawnych i ustrojowych takich samych jak mieszkańcy wszystkich innych krajów, także tych najbardziej ówcześnie rozwiniętych i cywilizowanych. Doświadczali czasami Polacy dyskryminacji narodowej, czy religijnej, ale nie ekonomicznej czy cywilizacyjnej. W rezultacie powstała po 1918 roku II RP była krajem, co prawda, bardzo biednym, ale normalnym, inaczej niż w 1989 roku, wolnym od Homo sovieticus i nie zdemoralizowanym dwoma pokoleniami komunistycznej  gospodraki.

PRL nie pozostawiła po sobie literalnie niczego dobrego, czy choćby znaczącego lub godnego uwagi. Ani na polu gospodarczym, ani naukowym, ani nawet kulturalnym. Cokolwiek wartościowego powstało w okresie PRL, powstało nie dzięki niemu, a pomimo, a nawet wbrew PRL. Twórcy najbardziej nawet popularnych filmów, seriali, czy poczytnych powieści, którzy w normalnym kraju, dzięki tym dokonaniom, zostaliby bogaczami, w PRL klepali równo biedę jak wszyscy inni. Nie tylko dysydenci, ale także autorzy jak najbardziej pokorni, tworzący „po linii” i będący „na bazie”, czy gwiazdy najbardziej prawomyślnych propagandowych seriali, w rodzaju „Czterech pancernych”, czy „Stawki większej niż życie”,  nie mogli liczyć nawet na takie zarobki, jakie w krajach normalnych były udziałem niewykwalifikowanych robotników. Tą jedną obietnicę udało się PRL spełnić. Wszyscy, nawet teoretycznie uprzywilejowani najwyżsi partyjni dygnitarze, w stosunku do krajów normalnych, byli równi w powszechnej nędzy.

Ciąg dalszy
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#2
Pilaster, no ale przecież wszyscy o tym wiemy(?). Chodzi o życie w PRL. O czym zatem pilaster chce dyskutować?

Może to nie PRL, ale ludzie mieszkający w Prypeci, pracujący przy elektrowni żyli prawie na takim samym standardzie jak ma Zachodzie
Odpowiedz
#3
Pilaster naprawdę mocno przygiął z interpretacją. Wniosek o pociągu Nienackiego do nieletnich chłopców jedynie na podstawie tego, że ci nie mają nazwisk i pod tym względem podobni są do atrakcyjnych kobiet, to odjazd. Pokazuje to też dobitnie, że chociaż liczby nie kłamią, to posługując się nimi można uzasadnić cokolwiek, co komu akurat po głowie chodzi. Tymczasem powód prawdopodobnie jest zupełnie nieskandaliczny. Otóż proszę pilastra, w polskiej kulturze ludowej "po nazwisku to po pysku". Nazwisko kojarzy się z kimś obcym i dalekim, jak obcokrajowiec, nieboszczyk albo Sam Szef. Osób bliskich i swojskich nie kojarzymy z nazwiskami, a tylko z imionami. Oczywiście powodem tej "swojskości" może być atrakcyjność seksualna, a mężczyźni, szczególnie w typie maczo, mają wielką ochotę zwracać się do kobiet lub mówić o nich po imieniu w sytuacji, gdy o mężczyźnie mówiliby używając nazwiska. Bo przecież młoda kobieta to jest mała bejbe. Stąd ów "uskok erotyczny" Nienackiego, który jest w ogóle nie erotyczny, ale familiarny. Dzieci również są "beznazwiskowe", chyba że jesteśmy Złym Nauczycielem i jako czarny charakter mówimy "Kowalski, pała". Beznazwiskowość małolatów nie ma nic wspólnego z żadną erotyką.
Odpowiedz
#4
Mnie się wydaje, że zabieg "odnazwiskania", może wynikać wprost z istnienia czegoś takiego jak cenzura. Liczba nazwisk polskich jest skończona podobnie jak i imion. Wszystkich kombinacji imion i nazwisk zatem też, a że się te kombinacje rządzą modą to i o powtórkę nie jest trudno. Niech się Pilaster postawi na miejscu Nienackiego, który system hołubi. Nazywa harcerza na ten przykład... Stanisław Gomułka. A tutaj się okazuje, że to siostrzeniec "Sam-wiesz-kogo". I instytucja cenzury sprawdziwszy fakty wiąże jedno z drugim. A na dodatek w tekście jest opis jak owy Staś podgląda harcerki podczas kąpieli lub kradnie jabłka z sadu. I klops. Wystarczy jedna taka sytuacja na początku kariery i już proceder "odnazwiskania" staje się częścią kanonu. Tak jest po prostu bezpiecznie. O ile wierchuszki była dobrze znana, to drugi czy trzeci rząd rządu to była wpływową masa tysięcy osób. Osób skutecznie potrafiących pojechać po liczbie egzemplarzy w nakładzie czy wielkości spływającej pensji.

Co więcej trend może być odwrotny. "Unazwisczenie" to hołd. Forma wyróżnienia i sprawienia, że muza staje się rozpoznawalna. Natomiast brak nazwiska i wyraźne "umiętowienie" relacji w powieści to wynik chęci ukrycia drobnego romansu przed aktualną muzą i sposób uhołdowienia nowego obiektu do "natychania" autora. W końcu poeci piszą wiersze w taki sposób, że kandydatka do umuzowienia się rozpoznaje, to prozaikowi tak nie wolno?

Tylko w tej interpretacji owy uskok erotyczny byłby niejako odwrotny i Nienacki z seksskandalisty stałby się po prostu seryjnym monogamistą. Ostrożnym monogamistą.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#5
ZaKotem napisał(a): Wniosek o pociągu Nienackiego do nieletnich chłopców jedynie na podstawie tego, że ci nie mają nazwisk i pod tym względem podobni są do atrakcyjnych kobiet, to odjazd.

Powiedzmy, że jest to wniosek daleko idący. Ale nie zupełnie nieuprawniony


Cytat:Stąd ów "uskok erotyczny" Nienackiego, który jest w ogóle nie erotyczny, ale familiarny. Dzieci również są "beznazwiskowe", chyba że jesteśmy Złym Nauczycielem i jako czarny charakter mówimy "Kowalski, pała".  Beznazwiskowość małolatów nie ma nic wspólnego z żadną erotyką.


Jest to inne możliwe wyjaśnienie, ale nie tak medialne i kontrowersyjne. Cwaniak  W dodatku są i inne poszlaki, które, każda z osobna nie jest szczególnie przekonywująca, ale wszystkie razem...

Np sam pomysł wprowadzenia bohatera - chłopca tak podobnego do dziewczynki, że wszyscy mówią na niego "Baśka". Smutny

Fragment zacytowany w mottcie, który wypisz wymaluj wygląda jak wyjęty z jakiegoś gejowskiego porno sado-maso

Gawain


Cytat:może wynikać wprost z istnienia czegoś takiego jak cenzura.

Owszem, ale dotyczyłoby to po równo nazwisk żeńskich i męskich. A cały szkopuł polega na tym, ze jest tu potężna różnica.

Cytat:Natomiast brak nazwiska i wyraźne "umiętowienie" relacji w powieści to wynik chęci ukrycia drobnego romansu przed aktualną muzą i sposób uhołdowienia nowego obiektu do "natychania" autora.

Owszem, mogłoby tak być, gdyby owa kandydatka została przedstawiona w superlatywach. Jednak nie zawsze tak jest. Często są owe panie portretowane złośliwie, jak właśnie Pani Księżyc. Albo Zaliczka z "Wyspy Złoczyńców". Relacje zaś z Babim Latem, rozpoczęte w "Uroczysku", już w w następnym tomie "Skarb Atanaryka" są wyraźnie pokazane jako byłe.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#6
pilaster napisał(a):Np sam pomysł wprowadzenia bohatera - chłopca tak podobnego do dziewczynki, że wszyscy mówią na niego "Baśka".
Uch, zapachniało genpatyzmem. Pilaster nie słyszał nigdy o harcerzu z Szarych Szeregów, co to go Zośka wołali?
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#7
W sumie to jest jeszcze proste wyjaśnienie. Tym wyjaśnieniem jest moda. Pana Samochodzika czytałem ponad pół życia temu (sic!) i fabułę pamiętam mgliście. Natomiast Lema pamiętam lepiej i u niego też nazwisk, zwłaszcza polskich jest stosunkowo mało. Jak są to głównie zagraniczne. U Bahdaja, bliższego Nienackiemu i treścią i fabułą, też nazwiska się nie przewijają jakoś często. Co bohater to pseudonim. Natomiast u Niziurskiego jest masa pseudonimów, nazwiska są kompletnie z czapy wzięte, a bohaterki nazwisk... nie posiadają. Za to posiadają pseudonimy.

Nie wiem co jest na rzeczy, ale coś jest.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#8
ErgoProxy napisał(a):
pilaster napisał(a):Np sam pomysł wprowadzenia bohatera - chłopca tak podobnego do dziewczynki, że wszyscy mówią na niego "Baśka".
Uch, zapachniało genpatyzmem. Pilaster nie słyszał nigdy o harcerzu z Szarych Szeregów, co to go Zośka wołali?

To jest zupełnie inna literatura i bohater zupełnie innego typu. W męskość "Zośki" nikt raczej wątpić nie powinien (choć chyba tez się takie opaczne interpretacje zdarzyły), poza tym jest to element kontrastu - delikatna, dziewczęca uroda vs brutalna przemoc, śmierć i zniszczenie. Tak jak nazwanie brutalnego i okrutnego zbója "Dzieweczką" (nie pamiętam już w jakiej książce)

W przypadku "Baśki" nic podobnego nie ma miejsca

Gawain


Cytat: Lema pamiętam lepiej i u niego też nazwisk, zwłaszcza polskich jest stosunkowo mało. Jak są to głównie zagraniczne.

Owszem, ale to zupełnie innego rodzaju literatura. U Lema często bohaterowie nie mają ani nazwisk, ani imion, ani nawet ksyw. Tylko funkcje: Astrogator, Lekarz, Mechanik, etc..


Cytat:u Niziurskiego jest masa pseudonimów, nazwiska są kompletnie z czapy wzięte, a bohaterki nazwisk... nie posiadają. Za to posiadają pseudonimy.

Niziurskiego pamięta pilaster słabo. (A Bahdaja wcale). Ale proza Niziurskiego jest znacznie bardziej odrealniona i baśniowa niż Nienackiego. Postacie też są takie, np bandyci są przedstawieni jako postacie bardziej groteskowe niż straszne. (Wieńczysław Nieszczególny, Bogumił Kadryll, etc)

Nienacki zaś to ultrarealizm, nawet pozujący na opis rzeczywistych wydarzeń.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#9
pilaster napisał(a):  (Wieńczysław Nieszczególny, Bogumił Kadryll, etc)

Pod tym względem Niziurski jest klasą samą w sobie - wspomniany Wieńczysław Nieszczególny, pan Surma (oczywiście muzyk), "przerośnięty" Zdeb (który kazał się golić na przerwie), Buba - siostra bokserów Buby I i Buby II, Pumeks I i II, jedzący kredę Papkiewicz i oczywiście detektyw Hippollit Kwass. Poezja! Aczkolwiek włos mi się jeży na głowie gdy pomyślę ile lat temu Niziurskiego czytałem...

...z pana samochodzika świetne były zagadki Fromborka, podchodziłem do jeszcze co najmniej dwóch ale jakoś nie wciągnęły. Potem nastąpiła katastrofa, gdyż bez uprzedzenia wpadłem na "raz do roku w skiroławkach" i książka ta wydała mi się wtedy absolutnie chora, wstrętna, to było traumatyczne przeżycie i od Nienackiego zwyczajnie mnie odrzuciło. Jako osoba dorosła nie weryfikowałem swoich wrażeń z dzieciństwa i nigdy już do twórczości tego autora nie powróciłem.
Odpowiedz
#10
Peter napisał(a): ...z pana samochodzika świetne były zagadki Fromborka, podchodziłem do jeszcze co najmniej dwóch ale jakoś nie wciągnęły. Potem nastąpiła katastrofa, gdyż bez uprzedzenia wpadłem na "raz do roku w skiroławkach"

Ale przecież to nie "samochodzik"  Cwaniak


Cytat: Jako osoba dorosła nie weryfikowałem swoich wrażeń z dzieciństwa i nigdy już do twórczości tego autora nie powróciłem.

Natomiast pilaster powraca dosyć regularnie. Ostatnio w związku z przekazaniem cyklu nowemu pokoleniu.  Cwaniak O dziwo, chwyciło. 


Cytat:podchodziłem do jeszcze co najmniej dwóch ale jakoś nie wciągnęły

najlepiej czytać zgodnie z wewnętrzną chronologią cyklu, czyli od "Uroczyska", lub w wersji skróconej od "Wyspy Złoczyńców" (skrajni puryści nie uznają pierwszych trzech pozycji za "samochodziki")
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#11
A dwie powieści "pośmiertne" i dzieła kontynuatorów Nienackiego są coś warte?
Odpowiedz
#12
No to ja chyba jakiś nie ten tego jestem (raczej byłem), bo:
- "Pana Samochodzika" nie czytałem,
- "Tytusa ..." też nie,
- Lema nigdy nie mogłem strawić,
- "Czterech pancernych" oglądałem jednym okiem.

Co ja, w takim razie robiłem w tym PRL-u?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#13
Christoff napisał(a): A dwie powieści "pośmiertne" i dzieła kontynuatorów Nienackiego są coś warte?

Niektóre z nich, zwłaszcza te autorstwa Pilipiuka ("Olszakowskiego"), są coś warte jako samodzielne pozycje. Ale żadna ducha "Samochodzika" nie oddaje.

Sofeicz napisał(a): Co ja, w takim razie robiłem w tym PRL-u?

No właśnie. Co?
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#14
Istnieje spora lista powodów, dla którym autor "anonimizuje" postacie przedstawione w książkach. Najbardziej prawdopodobna jest taka, że te postanie zna z rzeczywistości. Tu prawdopodobnie bym się zgodził z tezą, że Nienacki znał sporo kobiet, dziewczynek i chłopaków, wykorzystywał ich postaci w książkach, ale nie chciał tego robić "po nazwisku". Teza, że stoją za tym romanse autora, jest już wobec kobiet nieco zawyżona. Ile razy autorzy "konsumują" związek w książkach, który w realu nie wyszedł poza parę komplementów?

Po drugie, pilaster nie jest pierwszy w odkrywaniu "geizmu" w literaturze klasycznej. Mamy tu Sherlocka i Watsona, mamy Frodo i Sama, a dosyć znacząca część fan-fiction Star Trecku jest poświęcona trudnemu związkowi Kirka i Spocka. Fragment cytowany powyżej w normalnych (?) czasach nie budziłby żadnej kontrowersji czy nawet podejrzenia. Ale po Brockeback Mountain już nigdy westerny nie będą tym, co kiedyś.

I po trzecie wreszcie... pilaster na froncie gejowsko-pedofilskim, zwłaszcza w kontekście afer kościelnych, jest obecny nie od dziś. Jeżeli Twoje badanie traktujesz poważnie, to właśnie podważyłeś sam jedną z Twoich ważniejszych tez. Mianowicie chcesz udowodnić, że Nienacki czuł pociąg seksualny do dojrzałych kobiet, dziewcząt i chłopców. Dotychczas, jak gdzieś widziałeś lub czytałeś o molestowaniu ministrantów czy innych efebów, składałeś to na karb geizmu. Tutaj sam robisz statystykę faceta, który - jak twierdzisz - do dorosłych facetów nic nie czuje. A przynajmniej w statystykach to się nie potwierdza.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#15
bert04 napisał(a):  Teza, że stoją za tym romanse autora, jest już wobec kobiet nieco zawyżona. Ile razy autorzy "konsumują" związek w książkach, który w realu nie wyszedł poza parę komplementów?

Nie wszystkie romanse musiały być skonsumowane przez Nienackiego w rzeczywistości. Ale o wszystkich tych kobietach (może poza Barbarą Wierzchoń) pisarz myślał właśnie w tych kategoriach


Cytat:Po drugie, pilaster nie jest pierwszy w odkrywaniu "geizmu" w literaturze klasycznej. Mamy tu Sherlocka i Watsona,


Watson był żonaty. W dodatku tego typu opisów jak w motcie u Doyla nie ma. Holmes nigdy nie podziwiał urody Watsona, ani na odwrót.


Cytat:mamy Frodo i Sama, 


Ta relacja również nie wychodzi poza schemat pana i wiernego sługi. Hobbici się nie zachwycają nawzajem swoją cielesnością. 

Cytat:Mianowicie chcesz udowodnić, że Nienacki czuł pociąg seksualny do dojrzałych kobiet, dziewcząt i chłopców. 

Owszem, dziwne zestawienie, ale nie niemożliwe. Tak wynika z analizy.


Cytat:Dotychczas, jak gdzieś widziałeś lub czytałeś o molestowaniu ministrantów czy innych efebów, składałeś to na karb geizmu. 


Niedokładnie. To że jakiś ksiądz molestował chłopców, nie oznacza, że nie mógł tez molestować dziewczynek. Wielu świeckich pedofilów z upodobaniem do chłopców miewało tez swoje własne rodziny, żony, dzieci.


Cytat:Tutaj sam robisz statystykę faceta, który - jak twierdzisz - do dorosłych facetów nic nie czuje.

Najwyraźniej. Ale jak już wspomniano - nie jest to jakieś szczególnie dziwne.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#16
pilaster napisał(a): Ale przecież to nie "samochodzik" 

ale jak to? zagadki fromborka nie wchodzą do cyklu?

https://pl.wikipedia.org/wiki/Pan_Samochodzik
Sofeicz napisał(a): Co ja, w takim razie robiłem w tym PRL-u?

to może w kapsle chociaż grałeś? Albo Bolek i Lolek, Żwirek i Muchomorek, strasznie gejowe, kojarzysz?

sąsiedzi - czeskie - kultowe? nic?
Odpowiedz
#17
Peter napisał(a):
pilaster napisał(a): Ale przecież to nie "samochodzik"   

ale jak to? zagadki fromborka nie wchodzą do cyklu?
Skiroławki nie wchodzą. Uśmiech
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#18
pilaster napisał(a): Nie wszystkie romanse musiały być skonsumowane przez Nienackiego w rzeczywistości. Ale o wszystkich tych kobietach (może poza Barbarą Wierzchoń) pisarz myślał właśnie w tych kategoriach

No dobra, na potwierdzenie tego masz przynajmniej jakieś cytaty, zresztą sam pamiętam, że w książkach były różne opisy "romantycznych" uczuć czy ciągot pana Tomasza. Najbardziej w pamięci zapadły mi zaloty do jednej mistrzyni judo, którą położył na łopaty po godzinie samotnych ćwiczeń z podręcznika do samoobrony kupionego w sklepie. Choć tak do końca nie pamiętam, jak się ten motyw skończył, dawno temu to było. Przynajmniej już ten motyw pokazywał, że z rzeczywistością to nie miało zbyt wiele wspólnego (no chyba że istotnie godzinka ćwiczeń wystarcza).

Cytat:Watson był żonaty. W dodatku tego typu opisów jak w motcie u Doyla nie ma. Holmes nigdy nie podziwiał urody Watsona, ani na odwrót.

Primo, jakieś granice muszą być, secundo, pamiętam opisy długich spojrzeń pełnych uczucia, ten, przywiązania i przyjaźni. W czasach wiktoriańskich w Anglii takie opisy to szczyt erotyzmu... nie, żartowałem, ale niektóre fragmenty są "jednoznacznie niejednoznaczne". Przynajmniej bardziej, niż cytowany przez Ciebie fragment, który mi bardziej kojarzy się z Zagłobą i jego próbami wyswobodzenia się z niewoli Bohuna. Choć i tu Sienkiewicz może wplótł jakieś auto-erotyczne fantazje z szablami?

Cytat:
Cytat:mamy Frodo i Sama, 
Ta relacja również nie wychodzi poza schemat pana i wiernego sługi. Hobbici się nie zachwycają nawzajem swoją cielesnością. 

Jejku, dla Ciebie homoseksualizm koniecznie jest związany z zachwycaniem się łydkami, bicepsami i innymi "...ami"? Przypadkowo całkiem niedawno oglądałem sobie LOTR, a potem wrzuciliśmy na ruszt jeszcze dodatki na bonusowych DVD. Był tam fragment, w którym Sean Astin coś takiego powiedział:

"Ian McKellen jest wielki fanem Władcy Pierścieni. Powiedział mi kiedyś: >>Jak Sam po raz pierwszy odwiedza chorego Frodo, trzyma go za rękę. Pamiętaj o tym, fani zwracają uwagę na takie detale<<"

Cytuję z pamięci. Orientacja Iana McKellena jest wiadoma, jego aktywność na "froncie gejowskim" także. On zwrócił uwagę na detal, który innemu czytelnikowi by pewnie umknął

Cytat:Niedokładnie. To że jakiś ksiądz molestował chłopców, nie oznacza, że nie mógł tez molestować dziewczynek. Wielu świeckich pedofilów z upodobaniem do chłopców miewało tez swoje własne rodziny, żony, dzieci.

Hmm... zdaje mi się, że całkiem niedawno ja musiałem Ciebie do tej tezy przekonywać. Nie wiem, czy to moja zasługa czy niezależnie od tego do tego wniosku doszedłeś, w każdym bądź razie dobrze, że już nie widzisz tu sprzeczności.

(Tak, kiedyś widziałeś, nie zaprzeczaj)

Cytat:
Cytat:Tutaj sam robisz statystykę faceta, który - jak twierdzisz - do dorosłych facetów nic nie czuje.

Najwyraźniej. Ale jak już wspomniano - nie jest to jakieś szczególnie dziwne.

No właśnie nie jest, a wręcz - z tego co czytałem - zjawisko "obojętności płciowej" jest tym większe, im niższy target danego osobnika. O ile efebofilia i korofilia (15-18+) jeszcze są mocno rozróżnione, to przy hebefilii (11-14) różnice się zacierają, a przy pedofilli medycznej (poniżej 11 roku) ponoć - zanikają. Ma to mieć związek ze stopniem wykształcenia zewnętrznych cech płciowych, przynajmniej tak kiedyś wnioskowałem na podstawie tych wyczytanych materiałów.

Gdzieś zrobiłeś rozróżnienie, który / która z tych małolat/-ów był/-a poniżej "wieku przyzwolenia"? Bo w tekście znalazłem tylko "nieletnia", co w zależności od epoki i ducha czasów może oznaczać 11 albo 17 lat.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#19
bert04 napisał(a):
Cytat:Watson był żonaty. W dodatku tego typu opisów jak w motcie u Doyla nie ma. Holmes nigdy nie podziwiał urody Watsona, ani na odwrót.

Primo, jakieś granice muszą być, secundo, pamiętam opisy długich spojrzeń pełnych uczucia, ten, przywiązania i przyjaźni. W czasach wiktoriańskich w Anglii takie opisy to szczyt erotyzmu... nie, żartowałem, ale niektóre fragmenty są "jednoznacznie niejednoznaczne".
Doprawdy? A które konkretnie? Bo naprawdę pilaster niczego takiego z Doyla nie pamięta


Cytat:
Cytat:
Cytat:mamy Frodo i Sama, 
Ta relacja również nie wychodzi poza schemat pana i wiernego sługi. Hobbici się nie zachwycają nawzajem swoją cielesnością. 

Jejku, dla Ciebie homoseksualizm koniecznie jest związany z zachwycaniem się łydkami, bicepsami i innymi "...ami"?


Bez pociągu fizycznego nie ma mowy o erotyzmie. To warunek konieczny (choć oczywiście niewystarczający). W każdym razie relacja staje się podejrzana dopiero wtedy, kiedy jeden facet zaczyna dostrzegać fizyczność drugiego jako atrakcyjną. Nie ma tego u Holmesa i Watsona, nie ma tego u Froda i Sama.



Cytat:Gdzieś zrobiłeś rozróżnienie, który / która z tych małolat/-ów był/-a poniżej "wieku przyzwolenia"? Bo w tekście znalazłem tylko "nieletnia", co w zależności od epoki i ducha czasów może oznaczać 11 albo 17 lat.

Tak nisko Nienacki nie schodził. Wiek dziewcząt:

Teresa z "Wyspy Złoczyńców" - 16 lat
Ewa z "Templariuszy" - 13 lat
Kasia z "Księgi Strachów" - 14 lat
Zosia "Balladyna" z "Niesamowitego Dworu" - 13 lat
Marta "Kapitan Nemo" - 17 lat
Bronka z "Kapitana Nemo" - 16 lat
Yvonne de Saint Gatien z "Fantomasa" - 14 lat
Zosia "Walczyk" z "Zagadek Fromborka" - 14 lat
Ludmiła Dohnalova z "Tajemnicy tajemnic" - 14 lat
Lucyna Krystyna "Kika" Dołęgowska ze "Złotej Rękawicy" - 15 lat <= Ta to nawet chciała uciec od rodziców, na jacht Pana Tomasza.

u chłopców jest podobnie. Najmłodsi są harcerze z "Wyspy Złoczyńców" mający wtedy po 12 lat. Zwykle wiek chłopców oscyluje między 13 a 16 lat
Zatem o pedofilii w sensie klinicznym nie ma tu mowy, aczkolwiek na wiek przyzwolenia Nienacki nie zważał. W PRL nie było to zresztą traktowane jako zbyt poważne wykroczenie.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#20
bert04 napisał(a): "Ian McKellen jest wielki fanem Władcy Pierścieni. Powiedział mi kiedyś: >>Jak Sam po raz pierwszy odwiedza chorego Frodo, trzyma go za rękę. Pamiętaj o tym, fani zwracają uwagę na takie detale<<"

jedyne co mi się ewentualnie mogło skojarzyć to gdy w końcówce filmu, po zniszczeniu pierścienia, Frodo się budzi, wszyscy go odwiedzają i na końcu wchodzi Sam i ech to spojrzenie i rozpięta biała koszula Oczko Ale w książce nic takiego nie było, przecież Sam się zwracał per "panie Frodo", uważam że tam o żadnym podtekście nie może być mowy. Poza tym drzewiej bywało że chorego trzymało się za rękę dla dodania otuchy i to obecnie nabrało, moim zdaniem niepotrzebnie, pewnego kolorytu.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości