Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Fatmiski offtop z wątku o kształcie Ziemi
#41
Osiris napisał(a):Przecież napisałem ze trzy linijki tekstu

Nic takiego nie miało miejsca

Osiris napisał(a):Ty twierdzisz, że podobno 70 tysięcy ludzi widziało ten sam cud. Skąd to wiesz

Choćby z twojej Wikipedii na którą się tak namiętnie powołujesz XD

Osiris napisał(a):A to się nie produkuj. Będzie z korzyścią dla wszystkich

Powiedział notoryczny nieuk
Odpowiedz
#42
Obelgi są, a odpowiedzi na to, dlaczego Q nie wierzy w Cud Mleka dalej nie ma.
Odpowiedz
#43
Bo Quinque chyba w ogóle nie wierzy w cuda. Natomiast, obawiam się, on chce Boga do cudu zmusić - specjalnie dla siebie, żeby mu się wierzyło możliwie komfortowo. Dlatego wypisuje co wypisuje.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#44
Nie ma się co kłócić. Gdzie jest Maciej, który miał uprzejmie odpowiedzieć na pytania na temat nieba?
Odpowiedz
#45
No własnie... Wy tu rozwadniacie wątek dywagacjami na temat cudów, a nasi płaskoziemcy uciekną od odpowiedzialności za słowo.
Odpowiedz
#46
To czy faktycznie coś w temacie Fatimy miało miejsce, czy ci ludzie widzieli jakiś wielki cud tego się dziś nie dowiemy bo sami nie zweryfikujemy tego w żaden sposób. Wróćmy do tematu i zajmijmy się weryfikowalnymi kwestiami, czyli takimi, które zbadać czy zaobserwować możemy sami.
Odpowiedz
#47
ErgoProxy napisał(a): Ludzie, zlitujcie się nad biednym amatorem szinto, co chce wierzyć w resztki roztropności kołaczące się w nieszczęsnych barbarzyńcach z Okcydentu.

Po pierwsze, niech mi ktoś wytłumaczy, jakim sposobem stwierdzić obroty kuli, na której gołym okiem nie da się dostrzec żadnych szczegółów, bo inaczej gotów jestem poświadczyć, że wczoraj widziałem, jak się Słońce w swojej drodze pozornej na niebie przewróciło.

Po drugie, niech mi ktoś wytłumaczy, jakim sposobem stwierdzić nienormalne ruchy kuli tak jasnej, że wypala powidoki na siatkówce, bez żadnych stałych punktów odniesienia, bo to się dzieje na środku nieboskłonu. No co - anieli tam fruwali i odbijali je sobie rakietami do badmintona?

Proste. Jest coś takiego jak neuroteologia. Osobiście jestem fanem. Otóż faktycznie mógł zaistnieć taniec światła. Na neuronach. Żeby się wiara w Boga trzymała kupy, to Bóg musi działać poprzez trwałe i niezmienne prawa przyrody. Jakby działał poprzez zawieszanie praw przyrody to by się ujawnił i jednoznacznie skazał wiernych na wiedzę i wiernopoddańcze służenie. Czyli usunąłby wolną wolę a zarazem i wiarę. I klops ze Zbawienia.

Czyli... Ludziska widzieli coś w Fatimie. I mogło być ich i 70 tysięcy. I to, że widzieli to właśnie jest cud.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#48
Majdranie komuś paluchami w mózgu to jest respektowanie jego wolnej woli?
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#49
ErgoProxy napisał(a): Majdranie komuś paluchami w mózgu to jest respektowanie jego wolnej woli?

A czy cudacy mają coś przeciwko temu, żeby im Bóg paluchami w mózgu majdrał? No nie mają. Więc żadnego gwałtu nie ma, tylko dobrowolne rozkosze. Jeśli zaś ktoś się majdraniu sprzeciwia, to Bóg ten sprzeciw szanuje. Dlatego ateiści, jak również co bardziej racjonalni teiści cudów nie widują. Gdyby cud uznali - także za pośrednictwem kogoś, kto im go udowodni - to byłby właśnie gwałt ze strony Boga, dokonany za pośrednictwem jego stronnika. Bóg jednak zabezpiecza się przed takim wypaczeniem jego woli, czyniąc swoje cuda niedowodliwymi. Co oczywiście nie przeszkadza gwałcicielom mimo wszystko próbować przeciwstawiać się Bożej woli i dowodzić cudów.
Odpowiedz
#50
Quinque napisał(a): Gdybyśmy mieli jedną rzetelną i udokumentowaną obserwację to byl by to najlepszy dowód przeciw objawieniom fatimskim. Gdyż mielibyśmy do czynienia z zwykłym zjawiskiem przyrodniczym jakich wiele

tego nie rozumiem. Gdyby w Fatimie kalece zwyczajnie odrosła ręka albo noga, skutkiem czego wydarzenie to zostałoby zaobserwowane, zbadane, opisane przez medycynę to nie byłby cud tylko normalne zjawisko przyrodnicze?

Gawain napisał(a): Proste. Jest coś takiego jak neuroteologia. Osobiście jestem fanem. Otóż faktycznie mógł zaistnieć taniec światła. Na neuronach.

może jest to jakiś trop. W końcu ogólnie kolory to tylko wrażenie które powstaje w mózgu, reakcja na falę danej długości. Czy to już jest gmeraniem w głowie trudno mi rozstrzygać.
Odpowiedz
#51
Jakbym podal przyklad odrośnięcia komuś nogi na wskutek cudu to też byś nie uwierzył. Tak samo jakby podał przykład ożywienia człowieka przez Maryję to też byś nie uwierzył. Więc po co w ogóle mam odpowiadać?

Jakieś tam halucynacje neurtoyczne(?) Nie uwzględniają poprzednią terenu. Zresztą, juz mówiłem że ludzie którzy słońca nie oglądali wybiegali z domów bo myśleli że świat się kończy. Dziękuję dobranoc
Odpowiedz
#52
Gawain napisał(a): Proste. Jest coś takiego jak neuroteologia. Osobiście jestem fanem. Otóż faktycznie mógł zaistnieć taniec światła. Na neuronach. Żeby się wiara w Boga trzymała kupy, to Bóg musi działać poprzez trwałe i niezmienne prawa przyrody. Jakby działał poprzez zawieszanie praw przyrody to by się ujawnił i jednoznacznie skazał wiernych na wiedzę i wiernopoddańcze służenie. Czyli usunąłby wolną wolę a zarazem i wiarę. I klops ze Zbawienia.

Czyli... Ludziska widzieli coś w Fatimie. I mogło być ich i 70 tysięcy. I to, że widzieli to właśnie jest cud.

Taka myśl mnie naszła. Jak Spinoza pisał, że Bóg działa tylko w prawach przyrody i nie ma w świecie miejsca na zjawiska nadprzyrodzone, no i że problemem religii jest właśnie trzymanie się przesądów, to za swoje herezje trafił na Index librorum prohibitorum. A z kolei (popularny tu ostatnio) OP Kramer, który lubił pisywać bardziej o czarach (ktoś chętny go bronić, że będących przejawem działania samych praw natury?) niż o przyrodzie, miał cieplutką posadę nuncjusza papieskiego i przy okazji krew dziesiątek osób na rękach, które zginęły za jego urojenia. 
A dzisiaj co bystrzejsi chrześcijanie, którzy próbują pogodzić swoją wiarę z TE i nauką współczesną w ogóle, chociaż wypowiadają się zdecydowanie bardziej w tonie heretycko-spinozjańskim niż nuncjo-apostolsko-kramerskim, to jednocześnie będą twierdzić, że ich Kościół ze swoją tradycją i spuścizną stoi (i zapewne stał w przeszłości) najbliżej prawdziwej natury Boga.

A teraz bardziej do rzeczy. W katolicyzmie coraz popularniejszy robi się nurt teologiczny, który się stara pożenić ichnią wiarę z TE choćby - sami nazywają go ci katolicy (i to duchowni) teologią ewolucyjną. Nie wiem, na ile Gawain jest zwolennikiem takiego nurtu (pilaster się np. takim wydaje), ale zawiera on w swoich ramach mniej-więcej taką definicję cudu (różną od dawnej, nadprzyrodzonej): cud to takie zjawisko naturalne (bo wynikłe z działania samych praw przyrody), które adresat (tj. osoba go doświadczająca) za cud (tj. zjawisko pochodzące od Boga i będące przejawem jego działania) uzna.
To ja już pomijam jak naturalistycznie chrześcijanie chcą takie hipotetyczne nagłe odrośnięcie odciętej kończyny wyjaśnić, albo prędzej biblijne rozmnożenie chleba lub zmartwychwstanie Jezusa (no jak to w końcu też odrzucą, to już zostaną w Biblii same metafory, a ja w taki sposób mogę bronić dowolnego mitu), ale: jeśli katolik taką definicję cudu przyjmuje, to "buzia w tęczu" albo twarz Jezusa na patelni też za cuda w jego mniemaniu powinny uchodzić, bo w końcu dla adresatów były przejawem boskiej ingerencji. No i jak wtedy rozumieć taki cud mleka - czy on też jest cudem w takim ujęciu czy po prostu przypadkiem? A może wszystko zależy od tego, czy pasuje do danej narracji/wizji świata?

I jeszcze jedno. Czy ten wspomniany brak wolnej woli i wiary przeszkodził Mojżeszowi albo jakimś innym mistykom (czującym tak silnie obecność Boga, że w zasadzie mieli oni pewność, że istnieje) uznanym przez Kościół w dostąpieniu Zbawienia? Bądźcie trochę bardziej konsekwentni.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości