Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Powódź w 1997r - kontrolowane wcześniejsze opady deszczu w sztucznych ratach
#1
Jestem ciekawa czy Instytuty Meteorologii są podczepione pod jakąś naukę, gdzie robi się jakieś istotne badania np. żeby kontrolować opady deszczu 

a wstępnie przeanalizować teoretycznie możliwe opady deszczu i powodzie w zakresie określonym postawowymi parametrami jak 

1) szybkość parowania wody z oceanu, morza, rzeki, jeziora i gleby w zależności od temperatury otoczenia, pory roku, wiatrów czyli cyrkulacji powietrza, zanieczyszczeń wód, zanieczyszczeń powietrza, maksymalna szybkość parowania
2) zdolności do skraplania się pary wodnej wyparowanej ze zbiornika wodnego lub gleby do góry w zależności od znanych meteorologom i naukowcom chyba fizykom czynników i parametrów, zdolności określonej np. absolutnym ziemskim czasem minimalnym i czasem maksymalnym od wyparowania z wysokości h=0 metrów lustro wody do skroplenia na wysokości może h=5000 metrów, wysokości na jakiej są chmury 
3) maksymalną średnią grubością warstwy chmur, z których jeszcze nie pada deszcz np. od 4950 metrów do 5060 metrów, czyli grubość warstwy chmur 110 metrów, bo np. jakby grubość warstwy chmur była 150 metrów na obszarze minimum 0,5 kilometra kwadratowego to warstwa chmur byłaby za ciężka, żeby chmury z których deszcz jeszcze nie pada nadal rosły i para by się zaczęła skraplać pod wpływem ciężaru chmury, fizycy chyba powinni umieć coś takiego policzyć teoretycznie i porównać z obserwacjami doświadczalnymi
4) maksymalna powierzchnia chmury w poziomie np. 50 kilometrów kwadratowych i przestrzenie między chmurami w poziomie np. grubość , odległość 1 kilometr, tak jak kafelki na ścianie w łazience i fugi między kafelkami
5) maksymalna zdolność do przenoszenia dużych i średnich objętości pary wodnej, chmur pochodzących z wyparowania z innej
odległej części lądu lub morza lub oceanu, np. że maksymalny zasięg jest 200 kilometrów


Na tej podstawie należałoby policzyć, maksymalny ziemski opad np. dla 50% Polski Południowej. Np. że ten maksymalny ziemski opad może wynosić konkretnie/ w zakresie:
od: 140 dni ciągłego opadu z wydajnością x litrów / metr kwadratowy x godzina
do: 35 dni ciągłego opadu z wydajnością 4x litrów / metr kwadratowy x godzina

Uwzględniając szybkość przesączania się wody do gruntu i istniejące w Polsce Południowej rzeki można byłoby następnie wyliczyć:
wysokość słupa wody stojącej na ulicy np.285 cm od 20 dnia opadu do 654 cm w 70 dniu ciągłego opadu ze względu na nieprzesączenie się wody do gruntu


oraz dodatkową ilość wody jaką będą niosły rzeki ze względu na długotrwały opad, zakładając że cała woda z opadów deszczu przesączy się do rzek a nie że będzie stała na ulicy, np. skokowo w 5, 10, 15,70 dniu ciągłego opadu no i jakieś policzenie jak mocno to się może rozlać np. we Wrocławiu jak wały przeciwpowodziowe nie będą wynosiły h=100 metrów.

Chodzi mi o to, że takie teoretyczne policzenie pokazywałoby co jest fizycznie możliwe w okresie większym niż 1000 lat, o ile nie zajdą jakieś cudowne na dzisejsze czasy w fizyce zjawiska.

Chodzi mi też o to, że takie policzenie w fizyce problemu powodzi stanowiłoby materiał wejściowy do zapobiegania powodziom metodą kontrolowanego sztucznego wywoływania deszczu na raty, kiedy prognozowane naturalne zjawisko deszczu długotrwałego i silnego opadu mogłoby wywołać duże lub średnie powodzie.

Należałoby kontrolować z grubsza ruch wyparowanej pary wodnej do chmur, ruch pary wodnej w warstwie chmur uwzględniający cyrkulację powietrza, wiatry, wędrówkę chmur z których deszcz jeszcze nie pada podobnie jak ruch samochodów i pojazdów na autostradach.
Należałoby wywoływać deszcz wcześniej na raty, zanim jeszcze chmury nadpłyną w jedno miejsce i staną się duże i ciężkie.


Podstawowe byłoby określenie co jest w ogóle fizycznie możliwe, warunki brzegowe określające maksymalną fizycznie możliwą powódź.

Chodzi mi o to, że tego typu obliczenia i analiza i nauka kontrolowanego wywoływania deszczu na raty mogłaby być równoleglą metodą walki z powodziami jak wały przeciwpowodziowe.

Jestem mało oczytana czy ktoś może wie lub słyszał, że coś podobnego robi się lub nad tym pracuje?


Bo na chłopski rozum jak opady deszczu spóźniają się ( chodzi o cykliczność np. opady deszczu co 7 dni lub co 14 dni) nad jakimś średnim terytorium biorąc pod uwagę jakieś dane statystyczne Instytutów Meteorologii jak politycy nakazali takie dane zbierać i gromadzić to należałoby strzelać ( z pocisków przyspieszających deszcz, wywołujących deszcz wcześniej) do pobliskich chmur i o takim zasięgu, że mogą zbiorowo napłynąć np. o zasięgu 200 km, żeby zapobiec powodzi, to taka metoda na Mikołaja Kopernika sprzed 500 lat.  Można też się starać żeby nie gromadzić nad Planetą Ziemia za dużo deszczu w chmurach globalnie nad całą Ziemią. Czyli zbierać na wspólnej internetowej liście pomierzone opady deszczu przypisane do osi czasu ( kalendarz + zegarek) i prognozowane wyparowane ilości wody/pary wodnej do chmur nad całą planetą Ziemią. Jak wody w chmurach jest powyżej stanu dopuszczalnego to wtedy wywoływać sztuczne opady deszczu. Ale dzisiaj mamy fizyków, aparaturę pomiarową, zaawansowaną matematykę i metody analizy matematycznej oraz komputery i symulacje komputerowe.
Więc należałoby najpierw policzyć maksymalne ziemskie fizycznie możliwe ciągłe opady deszczu w jednorazowej dawce nad określonymi obszarami wywołujące duże powodzie.

Czy na "studiach meteorologicznych" uczą jaka może być maksymalna całkowita ( np. w kilogramach) fizycznie możliwa ilość wody w chmurach nad planetą Ziemia biorąc pod uwagę maksymalnie wysokie temperatury powietrza nad gruntem lub oceanami, szybkość parowania wody, zdolność pary wodnej w chmurach do skraplania i maksymalnie niekorzystną wytrzymałość chmur na skraplanie się, długie czasy do zajścia skroplenia wody w chmurach?
1. Maryja w Niebie  nie słucha modlitw gdy  śpi masturbuje się robi kupę.
Maryja w Niebie już nic nie potrzebuje oprócz modlitw i tlenu, nie nosi więc majtek i sukienki, lata nago w stanie nieważkości bo grawitacji też nie potrzebuje. 
Brak oddychania tlenem = śmierć.

2. Ustawiczne dzwonienie w dzwony kościelne jest uciążliwe dla osób nerwowo chorych w tym dla mnie. Mieszkam w średnim mieście.
Piski bachorów pod samymi oknami bloku też mi pogłębiają nerwicę i napieprzanie dorosłych o dupie Marynie.

3. Wynajmujący mieszkanie piętro niżej znęcają się nade mną dokuczliwym stukaniem np. w kaloryfery i zastraszaniem np. przez agresywne napieprzanie w łazience, że jestem wariatka i żeby mnie do Toszka zabrali.

4. Nie miałam na chleb i wodę, 4 lata głodowałam mając dochód 50 zł miesięcznie z MOPSu bo byłam bez  pracy i renty.
Odpowiedz
#2
Nie wiem, nie pamiętam jak z tą powodzią 1997 było.
Ale jeśli np. przez 14 dni na wysokości pułapu chmur wieje silny wiatr z północy na południe to może przez te dajmy na to 14 dni jest w stanie przewiać 90% pary wodnej wyparowanej nad Polską Północną i Polską Środkową nad Polskę Południową
Jeśli na dodatek w całej Polsce w upalne lato od dłuższego czasu było bardzo mało opadów deszczu i były te deszcze skąpe, to w wyniku tych 14 dniowych wiatrów prawie cała para wodna wyparowana z powierzchni gleby, rzek i jezior może jeszcze znad Bałtyku przemieści się na dość mały obszar Polski Południowej. nie jestem meteorologiem ani fizykiem ale pewnie samo duże zagęszczenie pary wodnej która nadleciała z całej Polski i Bałtyku na małą część Polski Południowej zainicjuje skraplanie pary wodnej i silne i długotrwałe deszcze które spowodują powódź bo spłynie naraz cała woda nagromadzona w chmurach przez długi okres.

Czy w takiej sytuacji nie można / nie można było wcześniej spuszczać tego deszczu i inicjować opadów jakimiś może "pasami", żeby wiatr przenosił deszcz z już zainicjowanych sztucznie miejsc "pasów" w kolejne obszary?
Może przenoszenie pary wodnej w której jest już silna "faza prawie-skraplania" przez wiatr w sąsiednie kolejne obszary zarażała by skraplaniem/ przenosiła by zalążki deszczu dalej samorzutnie i nie trzeba byłoby inicjować sztucznie deszczu jakimiś chemikaliami nad całym dużym obszarem z którego wcześniej trzeba byłoby spuścić deszcz, żeby potem naraz nie spadło za dużo deszczu od którego można przewidzieć /szacunkowo wyliczyć że będzie powódź?
1. Maryja w Niebie  nie słucha modlitw gdy  śpi masturbuje się robi kupę.
Maryja w Niebie już nic nie potrzebuje oprócz modlitw i tlenu, nie nosi więc majtek i sukienki, lata nago w stanie nieważkości bo grawitacji też nie potrzebuje. 
Brak oddychania tlenem = śmierć.

2. Ustawiczne dzwonienie w dzwony kościelne jest uciążliwe dla osób nerwowo chorych w tym dla mnie. Mieszkam w średnim mieście.
Piski bachorów pod samymi oknami bloku też mi pogłębiają nerwicę i napieprzanie dorosłych o dupie Marynie.

3. Wynajmujący mieszkanie piętro niżej znęcają się nade mną dokuczliwym stukaniem np. w kaloryfery i zastraszaniem np. przez agresywne napieprzanie w łazience, że jestem wariatka i żeby mnie do Toszka zabrali.

4. Nie miałam na chleb i wodę, 4 lata głodowałam mając dochód 50 zł miesięcznie z MOPSu bo byłam bez  pracy i renty.
Odpowiedz
#3
A jak ktoś pod patrzy twoje pomysły na technologię antypowodziowa i się na tym dorobi fortuny? To co byś wtedy zrobiła? Smutny
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#4
To tylko pomysł bez szczegółów - projektu technologicznego. Po prostu nie chciałabym być ogryzkiem który mimo ukończenia studiów na Politechnice XY odpadł z rynku pracy i któremu nikt nie chce dać pracy bo nie ma takiego obowiązku i nie pójdzie za to siedzieć do więzienia, że ogryzek prawie całe życie ma problemy z pracą a nawet 4 lata głodował za 50 zł miesięcznie z MOPSu ku chwale kapitalizmu i miłości bliźniego bo nie wiem czym sobie zasłużyłam żeby mnie traktować jak odpadek który nie może własną pracą zarobić pieniążków na swoje potrzeby.
1. Maryja w Niebie  nie słucha modlitw gdy  śpi masturbuje się robi kupę.
Maryja w Niebie już nic nie potrzebuje oprócz modlitw i tlenu, nie nosi więc majtek i sukienki, lata nago w stanie nieważkości bo grawitacji też nie potrzebuje. 
Brak oddychania tlenem = śmierć.

2. Ustawiczne dzwonienie w dzwony kościelne jest uciążliwe dla osób nerwowo chorych w tym dla mnie. Mieszkam w średnim mieście.
Piski bachorów pod samymi oknami bloku też mi pogłębiają nerwicę i napieprzanie dorosłych o dupie Marynie.

3. Wynajmujący mieszkanie piętro niżej znęcają się nade mną dokuczliwym stukaniem np. w kaloryfery i zastraszaniem np. przez agresywne napieprzanie w łazience, że jestem wariatka i żeby mnie do Toszka zabrali.

4. Nie miałam na chleb i wodę, 4 lata głodowałam mając dochód 50 zł miesięcznie z MOPSu bo byłam bez  pracy i renty.
Odpowiedz
#5
gąska9999 napisał(a): To tylko pomysł bez szczegółów - projektu technologicznego. Po prostu nie chciałabym być ogryzkiem który mimo ukończenia studiów na Politechnice XY odpadł z rynku pracy i któremu nikt nie chce dać pracy bo nie ma takiego obowiązku i nie pójdzie za to siedzieć do więzienia, że ogryzek prawie całe życie ma problemy z pracą a nawet 4 lata głodował za 50 zł miesięcznie z MOPSu ku chwale kapitalizmu i miłości bliźniego bo nie wiem czym sobie zasłużyłam żeby mnie traktować jak odpadek który nie może własną pracą zarobić pieniążków na swoje potrzeby.

Może w swojej pracy również wykonywałaś swoje czynności zawodowe ogólnie i bez szczegółów i w związku z tym nikt nie chciał za nie płacić?
Odpowiedz
#6
ZaKotem napisał(a):
gąska9999 napisał(a): To tylko pomysł bez szczegółów - projektu technologicznego. Po prostu nie chciałabym być ogryzkiem który mimo ukończenia studiów na Politechnice XY odpadł z rynku pracy i któremu nikt nie chce dać pracy bo nie ma takiego obowiązku i nie pójdzie za to siedzieć do więzienia, że ogryzek prawie całe życie ma problemy z pracą a nawet 4 lata głodował za 50 zł miesięcznie z MOPSu ku chwale kapitalizmu i miłości bliźniego bo nie wiem czym sobie zasłużyłam żeby mnie traktować jak odpadek który nie może własną pracą zarobić pieniążków na swoje potrzeby.

Może w swojej pracy również wykonywałaś swoje czynności zawodowe ogólnie i bez szczegółów i w związku z tym nikt nie chciał za nie płacić?
To powinna być praca dla ułomnych po Politechnice którzy nie umią dobrze pracować bo ja też chciałam jeść i kupić sobie szampon i herbatę bo na tyle nie miałam. A złośliwy człowiek który na złość nie chce pracować zasługuje chyba na rentę od psychiatry po 2 miesiącach głodu z powodu życia za 50 zł miesięcznie. No może po 6 miesiącach głodu bo 500+ dla bobasów po 10 na rodzinę nie wystarczy jak wszyscy zaczną głodować i wytarmaszać rentę od psychiatry.
1. Maryja w Niebie  nie słucha modlitw gdy  śpi masturbuje się robi kupę.
Maryja w Niebie już nic nie potrzebuje oprócz modlitw i tlenu, nie nosi więc majtek i sukienki, lata nago w stanie nieważkości bo grawitacji też nie potrzebuje. 
Brak oddychania tlenem = śmierć.

2. Ustawiczne dzwonienie w dzwony kościelne jest uciążliwe dla osób nerwowo chorych w tym dla mnie. Mieszkam w średnim mieście.
Piski bachorów pod samymi oknami bloku też mi pogłębiają nerwicę i napieprzanie dorosłych o dupie Marynie.

3. Wynajmujący mieszkanie piętro niżej znęcają się nade mną dokuczliwym stukaniem np. w kaloryfery i zastraszaniem np. przez agresywne napieprzanie w łazience, że jestem wariatka i żeby mnie do Toszka zabrali.

4. Nie miałam na chleb i wodę, 4 lata głodowałam mając dochód 50 zł miesięcznie z MOPSu bo byłam bez  pracy i renty.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości