Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czy kundelizm jest najwyższym stopniem rasizmu?
#21
Tutaj, niestety, ciężko nie zjechać w Godwina. Rzecz w tym, że lewica troszczy się o jakkolwiek zdefiniowany proletariat, a proletariat to nie są ludzie wybitnie lotni - oni są wręcz nieokrzesani. I jak się zbierze tłuszcza takich nieokrzesańców i obierze sobie za lidera jakiegoś bandziora, to z Twojej utopii zostaną strzępy, bo zostanie ona użyta co najmniej do gnojenia ludzi. Ponieważ inspirowanie się oznacza prace nad sobą, a taka praca -boli. Dostrzeżenie jakiejś skazy w sobie boli również. Zamiast więc wspinać się po drabinie i odhaczać kolejne levele, łatwiej i bardziej komfortowo skopywać innych na niższe poziomy, dopóki wszyscy nie znajdą się poniżej nas. Lewica to chyba wie i dlatego zwalcza rasizm w dowolnej postaci.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#22
Gawain napisał(a):
towarzyski.pelikan napisał(a): Czym się różni rasa od odmiany?
Rasa to coś co można nazwać różnicami tak dużymi, że osobniki stanowią coś w rodzaju "pod-gatunku" (obrazowo ujmując), różnic jest dużo, odrębność wyraźna, także genetyczna. Odmiana to coś co się różni głównie fenotypem od drugiego przedstawiciela gatunku i po kilku krzyżówkach różnice fenotypowe przestają być zauważalne. Zmienność genetyczna jest mała.

Rasa to pojęcie hodowlane - wymaga wzmacniania jakiejś cechy pożądanej przez hodowcę poprzez restrykcyjne rozmnażanie danej puli organizmów.
W świecie naturalnym, niehodowlanym, rasa nie ma racji bytu. Szczególnie wśród Homo S. który, jako gatunek, jest wyjątkowo homogeniczny.
W sensie genetycznym mogę być np. bliżej spokrewniony z jakimś Masajem niż z Towarzyskim Pelikanem.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#23
Tytułem wyjaśnienia koleżance Z. - napisałem wyraźnie: jak się zbierze tłuszcza proletariuszy. Nie powiedziałem, że nie może się zebrać np. koło samokształceniowe. Ale to, jak sądzę, jest trudniejsze do wykonania. W tłuszczy jest fajniej. Język
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#24
towarzyski.pelikan napisał(a): Są różnice choćby w zdolnościach intelektualnych pomiędzy różnymi rasami.
Jakieś są. Ale po odkryciu efektu Flynna tu bardzo niewiele da się powiedzieć.
towarzyski.pelikan napisał(a): I nawet bez próby wartościowania, która z ras jest ogólnie lepsza, to niewątpliwie każda z nich jest w czymś lepsza od innych.
Owszem. W wydolności fizjologicznej w różnych klimatach. Aczkolwiek wbrew pozorom nie są to duże różnice.
towarzyski.pelikan napisał(a): Pytanie, czy jak wymieszamy się totalnie rasowo,
Nierealne bez "teleportu w każdej gminie". Do tego "rasy" nie są stałe, cały czas zachodzą mutacje, dryfy genetyczne, działa jakiś dobór. Nowa zmienność jest cały czas produkowana.
towarzyski.pelikan napisał(a): to czy czegoś w ten sposób nie stracimy?
Nie. Spadek zmienności międzypopulacyjnej zostanie skompensowany wzrostem zmienności wewnątrzpopulacyjnej. Średnia zmienność międzyosobnicza pozostanie stała.
towarzyski.pelikan napisał(a): Bo kiedyś dojdziemy do punktu, gdzie już nie będzie się z czym mieszać, a więc nie będzie jak uszlachetniać swoją rasę?
Przy dużej zmienności będą silne "tendencje odśrodkowe", zwłaszcza w mniejszych populacjach.
towarzyski.pelikan napisał(a): Czym się różni rasa od odmiany?
Rasę lepiej zarezerwować dla kynologii czy hippologii. Sztucznie izolowanych, starannie selekcjonowanych subpopulacji nigdy u ludzi nie było. Biali, czarni, żółci to nie odpowiednik pitbulli, jamników czy pudli a raptem kundelków Burków z różnych stron świata.

Ostatnio badania dawnych populacji znacznie ruszyły do przodu. Jak kogoś ciekawi, może pogrzebać w internetach. Słowa klucze: WHG, ENF, EHG, ANE, CHG, Basal Eurasians..
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#25
towarzyski.pelikan napisał(a): Ale jak powiesz, że "Pakistańczyk zadźgał nożem ciężarną kobietę", nazwą Cię rasistą.
Ktoś może nazwie. Ale bezpodstawnie.
Cytat:Jeśli kolor skóry/pochodzenie akurat miał znaczenie w danej sytuacji, bo np. morderca był imigrantem z Somalii, to czy ukrywanie tego faktu przed odbiorcami np. komunikatu prasowego, nie jest formą dezinformacji?
Jest to forma informacji pod warunkiem, że zawsze informujesz o kolorze skóry. Dodatkowo – nie rozumiem, dlaczego nie informujesz o wzroście, kolorze oczu, czy grupie krwi?
Cytat:To rasy nie istnieją? Jeśli sama wiara w istnienie ras jest rasizmem, to znaczy, że samo słowo rasizm nie ma pejoratywnego znaczenia. 
Tak samo, jak „płaskoziemca”, czy „kreacjonista”. Dla wyznawców tych pseudonauk – nie ma. Dla ludzi cywilizowanych – ma.
Cytat:Z biegiem czasu będzie coraz mnie różnorodna.
Uzasadnij.
Cytat:Zlikwidować kategorię rasy, a więc wymieszać ludzi do tego stopnia, żeby nie było już podstaw do klasyfikowania ich pod względem rasy.
Teraz też nie ma podstaw do klasyfikowania ludzi pod względem ras. Co nie przeszkadza rasistom ich klasyfikować. Problem z pseudonauką nie polega przecież na tym, że „są podstawy” do wyznawania pseudonauki. Wręcz przeciwnie.
towarzyski.pelikan napisał(a): Jeśli biały mężczyzna zamorduje ciężarną kobietę w Somalii, to uważam zwrócenie uwagi na jego kolor skóry w komunikacie prasowym za zasadne,
No bo jesteś rasistką.
Cytat:Według mnie jest przydatna. Przede wszystkim rzuca mi się w oczy, więc jest intuicyjna.
No właśnie nie jest. To znaczy wszyscy rasiści oczywiście będą powtarzać do znudzenia, że „rasy są oczywiste”, ale jak im zadać jakiekolwiek konkretne pytanie, np. „ile jest ras?”, „jakie są cechy rasy X?” to polegną. Podobnie, gdy tylko powstaje jakiś państwowy system dyskryminacji rasowej, to te „oczywiste, rzucające się w oczy rasy” klasyfikuje się według albo superskomplikowanych, arbitralnych systemów (tabelki pozwalające odróżnić Żyda od Niemca w Trzeciej Rzeszy), albo zupełnie absurdalnych i durnych (test ołówka w RPA).


towarzyski.pelikan napisał(a): Czy jeśli zamiast o różnych rasach będę mówić o różnych odmianach ludzkich, to wciąż będę rasistką czy odmianistką?
Ale to nie działa na zasadzie „magicznego słowa”. Jeśli klasyfikujesz ludzi w dyskretne grupy na podstawie arbitralnych cech fenotypowych, to jesteś rasistką. Możesz te grupy sobie nazywać dowolnie.
towarzyski.pelikan napisał(a): Ergo, czemu ja szare ptaszysko mam patrzeć na świat w kategoriach naukowych?
Ależ oczywiste jest, że nie będziesz patrzeć na świat w kategoriach naukowych, bo nie masz ku temu mentalnych zdolności. Możesz albo uwierzyć mądrzejszym od siebie, albo pozostać rasistką z własnej woli. W tym drugim przypadku należy zadbać tylko o to, abyś nie miała wpływu na życie publiczne.

towarzyski.pelikan napisał(a): Nigdy nam tak nie wyjdzie, chyba że siebie nienawidzimy. Każdy wartościuje, obierając za punkt odniesienia samego siebie.
Nie. Nie każdy. Tylko osoby skrajnie nadęte.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#26
zefciu napisał(a):No właśnie nie jest. To znaczy wszyscy rasiści oczywiście będą powtarzać do znudzenia, że „rasy są oczywiste”, ale jak im zadać jakiekolwiek konkretne pytanie, np. „ile jest ras?”, „jakie są cechy rasy X?” to polegną. Podobnie, gdy tylko powstaje jakiś państwowy system dyskryminacji rasowej, to te „oczywiste, rzucające się w oczy rasy” klasyfikuje się według albo superskomplikowanych, arbitralnych systemów (tabelki pozwalające odróżnić Żyda od Niemca w Trzeciej Rzeszy), albo zupełnie absurdalnych i durnych (test ołówka w RPA).
Dzieje się tak dlatego, że nie wiemy, jak sieci neuronowe rozpoznają wzorce, a nawet jeśli znamy ogólną zasadę, to trudno ten proces uchwycić w prostych do obrachowania regułkach - inaczej sieć neuronowa byłaby na diabła potrzebna, a my mielibyśmy w głowach analog suwaka logarytmicznego. Faktem jest, że nasze mózgowe sieci neuronowe jakieś "rasy" biologiczne z łatwością nam rozpoznają, co wyczerpuje chyba definicję intuicji i oczywistości.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#27
ErgoProxy napisał(a): Faktem jest, że nasze mózgowe sieci neuronowe jakieś "rasy" biologiczne z łatwością nam rozpoznają, co wyczerpuje chyba definicję intuicji i oczywistości.
Owszem. Faktem jest, że czasami widzimy człowieka i rozpoznajemy, że to „typowy Gruzin”, „typowy Żyd”, bądź „typowy czarnuch”. Tego faktu jednak nikt nie neguje. Nie jest ten fakt jednak żadną przesłanką za tym, że możemy wszystkich ludzi na Ziemi w sposób obiektywny zaklasyfikować do określonej liczby ras.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#28
Ekhm. To tak jakby ktoś twierdził że "dzielenie" ludzi ze względu na widoczne gołym okiem cechy fenotypowe jest zawsze bez sensu i do niczego nie potrzebne (co chyba zefciu tu uprawia)
"...zażarty absolutysta, wściekły teokrata, nieprzejednany legitymista, apostoł potwornej trójcy złożonej z papieża, króla i kata, zawsze i wszędzie broniący najtwardszego, najciaśniejszego i najbardziej niewzruszonego dogmatyzmu, mroczna postać rodem z ciemnych wieków..."
Odpowiedz
#29
Na początek warto stwierdzić, że pojęcie "rasizm" jest obecnie srodze nadużywane, i używane jako uniwersalny młot na prawaków. Każde narzędzie do wszystkiego jest jednak do niczego. Rasizm to nie jest synonim ksenofobii czy nietolerancji, ale bardzo konkretne przekonanie. O zdefiniowanie rasizmu prosimy rasistkę:

towarzyski.pelikan napisał(a): Są różnice choćby w zdolnościach intelektualnych pomiędzy różnymi rasami. I nawet bez próby wartościowania, która z ras jest ogólnie lepsza, to niewątpliwie każda z nich jest w czymś lepsza od innych.

To najlepsza definicja rasizmu, jaką znam. Rasizm jest to więc niezgodne z nauką przekonanie, że zwracające uwagę cechy fenotypowe człowieka, charakterystyczne dla dużych, geograficznie określonych populacji, są nieprzypadkowo skorelowane z jego cechami psychicznymi.

Cytat:Pytanie, czy jak wymieszamy się totalnie rasowo, nie w taki naturalny sposób, jak to opisałeś, tylko wskutek jakieś inżynierii społecznej, celowego koloryzowania poszczególnych narodów, grup społecznych, to czy czegoś w ten sposób nie stracimy? Bo kiedyś dojdziemy do punktu, gdzie już nie będzie się z czym mieszać, a więc nie będzie jak uszlachetniać swoją rasę?

Twoje obawy są całkowicie nieuzasadnione. Nawet jeśli wymieszamy losowo wszystkich ludzi i tak losowo będziemy mieszać przez dowolną ilość pokoleń, nie uzyskamy jednolitej masy, bo geny to nie plastelina. Cechy "rasowe" są definiowane przez kilkanaście różnych genów, które mogą mieć kilka odmian. Istnieje więc bardzo skończona ilość np. odcieni skóry definiowanych genetycznie. Dziecko człowieka białego i czarnego najczęściej bywa brązowe, ale dziecko dwóch takich brązowych może być równie dobrze całkiem czarne lub całkiem białe. Dwoje takich całkiem białych mieszkańców może się znowu skrzyżować i mieć dziecko czarne. Przy odrobinie szczęścia mogą uzyskać nawet czarnego blondyna. To są zwykłe prawa Mendla, żadne tam całki. Takie rzeczy rozumie każdy, kto nie spał w szkole na biologii - a jak spał, to potem zostaje rasistą.

Ponieważ cechy rasowe są kodowane cyfrowo, a nie anologowo, nie zanikają po wymieszaniu. Dzisiaj nie istnieje "rasa rudych", czyli populacja zamieszkująca jakieś terytorium i składająca się głównie z rudych. Ale rudzi nie wyginęli, tylko pojawiają się losowo w populacji białych. Tak samo będzie z nordykami czy mongoloidami w przypadku "kundlizmu", czyli globalnego wymieszana całej ludzkości - co zapewne za zaledwie kilka pokoleń rzeczywiście nastąpi. To zlikwiduje "rasy", ale nie zniszczy różnorodności ludzkiego wyglądu. Nadal będą istnieć ludzie wyglądałający jak współczesny typowy Szwed lub typowy Etiopczyk - po prostu będą występować w rozproszeniu, w różnokolorowej globalnej populacji.

Do tego nie trzeba żadnej inżynierii społecznej. Ludzie mieszają się w sposób naturalny i nikt nigdy jeszcze tego nie próbował nakazywać. Mnóstwo za to znamy historycznych przykładów zakazywania mieszania różnych populacji - nie trzeba by było zakazywać, gdyby ludzie nie mieli na to ochoty. To rasiści regulują zachowanie ludzi przez zakazy i nakazy, nie liberałowie. Wmawianie liberałom intencji inżynierii społecznej i przymuszania to typowy przykład projekcji.
Odpowiedz
#30
Łazarz napisał(a): Ekhm. To tak jakby ktoś twierdził że "dzielenie" ludzi ze względu na widoczne gołym okiem cechy fenotypowe jest zawsze bez sensu i do niczego nie potrzebne (co chyba zefciu tu uprawia)
Ale przecież w tym artykule nie ma mowy o dzieleniu ze względu na jakieś widoczne gołym okiem cechy fenotypowe. Jeśli w miarę cywilizowane kraje mają koncepcję „rasy”, to nie opiera się ta koncepcja o „testy ołówka”.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#31
Łazarz napisał(a): To tak jakby ktoś twierdził że "dzielenie" ludzi ze względu na widoczne gołym okiem cechy fenotypowe jest zawsze bez sensu i do niczego nie potrzebne (co chyba zefciu tu uprawia)

A do czego jest potrzebne?
Odpowiedz
#32
Link Ci wziął i umkł. Język Różne populacje różnie reagują na leki i terapie.

(Nb. rozśmieszyło mnie, tylko nie wiem czy słusznie, nazywanie w tym kontekście Latynosów per Hispanics. Latynosi to są przeca Indianie mezoamerykańscy, domieszkowani tylko Iberyjczykami, a i to w pierwszym przybliżeniu.)
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#33
ZaKotem

Piszesz


Cytat:Ponieważ cechy rasowe są kodowane cyfrowo, a nie anologowo, nie zanikają po wymieszaniu.

czym ulegasz pokusie używania tego hodowlanego pojęcia do dzikiej populacji ludzkiej.
Weź przynajmniej słowo 'rasowy' w cudzysłów, skoro nie masz lepszego zamiennika.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#34
Sofeicz napisał(a): czym ulegasz pokusie używania tego hodowlanego pojęcia do dzikiej populacji ludzkiej.
Weź przynajmniej słowo 'rasowy' w cudzysłów, skoro nie masz lepszego zamiennika.

Ulegam, bo to słowo używane powszechnie, i było w użyciu dawno przed odkryciem genetyki. Ludzkie "rasy" będą istnieć w świadomości ludzkiej jeszcze długo, przynajmniej do czasu owego wymieszania całej ludzkości. Nie ma co na siłę próbować wyrugować jakiegoś słowa z języka potocznego tylko dlatego, że jego użycie jest nienaukowe. To po prostu nie ma szans powodzenia. Natomiast trzeba edukować chłopców i dziewczynki, że to, co nazywamy ludzkimi rasami, wbrew pozorom, nie jest tym samym co rasy psów albo koni. Natomiast analogia z różnym umaszczeniem kotów dachowych albo miejskich gołębi już jest.
Odpowiedz
#35
Piszcie "populacyjne". W terminie rasa są w zasadzie dwie pułapki. Pierwsza to założenie, że chodzi o populację "czystej krwi", która z innymi się nie miesza. Druga to założenie, że jej fenotyp i genotyp to statyczne wzorce niezmienne w czasie. Oba założenia całkowicie błędne.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#36
ZaKotem napisał(a): Natomiast analogia z różnym umaszczeniem kotów dachowych albo miejskich gołębi już jest.

Dlatego ja forsuję używanie terminu 'maść' - też niezbyt pięknego ale bliższego meritum.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#37
Sofeicz napisał(a): Dlatego ja forsuję używanie terminu 'maść' - też niezbyt pięknego ale bliższego meritum.
Jest to sprytne. Nikt przecież nie twierdzi, że koń czystej krwi arabskiej maści siwej należy do innej rasy, niż koń czystej krwi arabskiej maści gniadej. Podobnie w przypadku psów – również umaszczenie idzie „w poprzek” ras. W przypadku ludzi jednak wymyślono sobie, że właśnie „umaszczenie” ma być głównym wyznacznikiem rasy.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#38
zefciu napisał(a): Ktoś może nazwie. Ale bezpodstawnie.
Niby nie, ale ja nawet u Baumana w książce "Ponowoczesność jako źródło cierpień" czytam, że rasizm dotyczy kultury, a nie rasy w biologicznym znaczeniu.  Skoro znaczenie "rasizm" już w takim stopniu nasiąkło nowym znaczeniem, że takie persony używają go w takim sensie, to chyba jest wystarczająca podstawa do tego, żeby odejść od tego anachronicznego oryginalnego znaczenia? Jak myślisz?

Cytat:Jest to forma informacji pod warunkiem, że zawsze informujesz o kolorze skóry. Dodatkowo – nie rozumiem, dlaczego nie informujesz o wzroście, kolorze oczu, czy grupie krwi?
A czemu zawsze? Przecież wszystko zależy od kontekstu. Nie w każdym komunikacie dana informacja ma znaczenie. Co do drugiej uwagi, wzrost, kolor oczu czy grupa krwi nie wzbudzą u odbiorcy żadnych skojarzeń. Natomiast kolor skóry może wskazywać na pochodzenie, background kulturowy etc.

Cytat:Tak samo, jak „płaskoziemca”, czy „kreacjonista”. Dla wyznawców tych pseudonauk – nie ma. Dla ludzi cywilizowanych – ma.
Ale z płaskoziemstwa albo kreacjonizmu najwyżej się ludzie śmieją, a za rasizm potępiają. Nie wydaje Ci się to nie fair? 100 razy wolałabym być wyśmiana za rasizm, niż narażona na ostracyzm społeczny.

Cytat:Uzasadnij.
Tak mi się wydaje na chłopski rozum. Pamiętaj, że używam kundelizmu w szerokim znaczeniu, czyli "rasa" jest definiowana jako pewien background etniczno-kulturowo-społeczny.

Cytat:No właśnie nie jest. To znaczy wszyscy rasiści oczywiście będą powtarzać do znudzenia, że „rasy są oczywiste”, ale jak im zadać jakiekolwiek konkretne pytanie, np. „ile jest ras?”, „jakie są cechy rasy X?” to polegną. Podobnie, gdy tylko powstaje jakiś państwowy system dyskryminacji rasowej, to te „oczywiste, rzucające się w oczy rasy” klasyfikuje się według albo superskomplikowanych, arbitralnych systemów (tabelki pozwalające odróżnić Żyda od Niemca w Trzeciej Rzeszy), albo zupełnie absurdalnych i durnych (test ołówka w RPA).
Tak samo jak człowiekowi, który dzieli ludzi na ładnych i brzydkich, zadasz pytanie, co konkretnie ich czyni ładnymi bądź brzydkimi, a nie będzie on oczytany w literaturze naukowej dot. wyznaczników atrakcyjności, to nie będzie zbyt wiele w stanie z siebie wyjąkać. Rasa jest w ten sam sposób oczywista jak ładność i brzydkość. Możesz mieć pretensje, że ludzie w ten sposób klasyfikują innych ludzi, ale to jest naturalne. 

Cytat:Ale to nie działa na zasadzie „magicznego słowa”. Jeśli klasyfikujesz ludzi w dyskretne grupy na podstawie arbitralnych cech fenotypowych, to jesteś rasistką. Możesz te grupy sobie nazywać dowolnie.
Co znaczy w tym kontekście "arbitralne"?

Cytat:Ależ oczywiste jest, że nie będziesz patrzeć na świat w kategoriach naukowych, bo nie masz ku temu mentalnych zdolności. Możesz albo uwierzyć mądrzejszym od siebie, albo pozostać rasistką z własnej woli. W tym drugim przypadku należy zadbać tylko o to, abyś nie miała wpływu na życie publiczne.
Obawiam się, że nikt normalny w życiu codziennym nie patrzy na świat w kategoriach naukowych. Coś takiego robią tylko osoby chore psychiczne (maniacy) i snoby, którzy chcą w ten sposób zrekompensować sobie niskie poczucie własnej wartości.

Cytat:Nie. Nie każdy. Tylko osoby skrajnie nadęte.
Zastanawiałeś się kiedyś, czemu najbardziej lubisz osoby najbardziej do Ciebie podobne? Albo dlaczego za mądrych uważasz tych ludzi, którzy myślą podobnie jak Ty?

ZaKotem napisał(a): Na początek warto stwierdzić, że pojęcie "rasizm" jest obecnie srodze nadużywane, i używane jako uniwersalny młot na prawaków. Każde narzędzie do wszystkiego jest jednak do niczego. Rasizm to nie jest synonim ksenofobii czy nietolerancji, ale bardzo konkretne przekonanie. O zdefiniowanie rasizmu prosimy rasistkę:

towarzyski.pelikan napisał(a): Są różnice choćby w zdolnościach intelektualnych pomiędzy różnymi rasami. I nawet bez próby wartościowania, która z ras jest ogólnie lepsza, to niewątpliwie każda z nich jest w czymś lepsza od innych.

To najlepsza definicja rasizmu, jaką znam. Rasizm jest to więc niezgodne z nauką przekonanie, że zwracające uwagę cechy fenotypowe człowieka, charakterystyczne dla dużych, geograficznie określonych populacji, są nieprzypadkowo skorelowane z jego cechami psychicznymi.
A skąd wiesz, że są skorelowane przypadkowo?
Azjaci mają wyższe IQ niż biali, a biali niż czarni. Przypadek?
Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na kobiecie.
- Julian Tuwim
Odpowiedz
#39
ZaKotem napisał(a):
Sofeicz napisał(a): czym ulegasz pokusie używania tego hodowlanego pojęcia do dzikiej populacji ludzkiej.
Weź przynajmniej słowo 'rasowy' w cudzysłów, skoro nie masz lepszego zamiennika.

Ulegam, bo to słowo używane powszechnie, i było w użyciu dawno przed odkryciem genetyki. Ludzkie "rasy" będą istnieć w świadomości ludzkiej jeszcze długo, przynajmniej do czasu owego wymieszania całej ludzkości. Nie ma co na siłę próbować wyrugować jakiegoś słowa z języka potocznego tylko dlatego, że jego użycie jest nienaukowe. To po prostu nie ma szans powodzenia. Natomiast trzeba edukować chłopców i dziewczynki, że to, co nazywamy ludzkimi rasami, wbrew pozorom, nie jest tym samym co rasy psów albo koni.  Natomiast analogia z różnym umaszczeniem kotów dachowych albo miejskich gołębi już jest.

Pragnę tylko zwrócić uwagę, że te "rasy" to zapewne wynik doboru płciowego, więc raczej nic się nie wymiesza w sposób ujednolicalny dla światowej populacji. Przynajmniej do chwili gdy rozród się nie przeniesie do świata z Seksmisji.

Sofeicz napisał(a):
Gawain napisał(a):
towarzyski.pelikan napisał(a): Czym się różni rasa od odmiany?
Rasa to coś co można nazwać różnicami tak dużymi, że osobniki stanowią coś w rodzaju "pod-gatunku" (obrazowo ujmując), różnic jest dużo, odrębność wyraźna, także genetyczna. Odmiana to coś co się różni głównie fenotypem od drugiego przedstawiciela gatunku i po kilku krzyżówkach różnice fenotypowe przestają być zauważalne. Zmienność genetyczna jest mała.

Rasa to pojęcie hodowlane - wymaga wzmacniania jakiejś cechy pożądanej przez hodowcę poprzez restrykcyjne rozmnażanie danej puli organizmów.
W świecie naturalnym, niehodowlanym, rasa nie ma racji bytu. Szczególnie wśród Homo S. który, jako gatunek, jest wyjątkowo homogeniczny.

Ale ja to wiem. Nie wiem natomiast jak Peli to wytłumaczyć na prostych przykładach.

Cytat:W sensie genetycznym mogę być np. bliżej spokrewniony z jakimś Masajem niż z Towarzyskim Pelikanem.

A to jest drobna nieścisłość. Wystarczy bowiem, że ma Sofeicz i Pelikan oczy w kolorze niebieskim i już macie wspólnego przodka. Populacje odseparowane od siebie, genetycznie się różnicują i z reguły pochodzą od małych grupek założycielskich. Żeby rzeczony przykład zaszedł, to ktoś albo Pelikan albo Sofeicz musiałby mieć przodka z Afryki już w czasach historycznych chyba.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#40
towarzyski.pelikan napisał(a): Niby nie, ale ja nawet u Baumana
Co to znaczy „nawet u Baumana”?
Cytat:w książce "Ponowoczesność jako źródło cierpień" czytam, że rasizm dotyczy kultury, a nie rasy w biologicznym znaczeniu.
Skoro rasa w biologicznym istnieniu nie istnieje, to ciężko, żeby dotyczył rasy w biologicznym znaczeniu. Oczywiście że rasizm jest próbą dorobienia pseudobiologicznego uzasadnienia dla kulturowych lęków.
Cytat:A czemu zawsze? Przecież wszystko zależy od kontekstu. Nie w każdym komunikacie dana informacja ma znaczenie.
No ale w jakim komunikacie ma znaczenie kolor skóry danej osoby? Poza takim, który dotyczy zachorowalności na czerniaka.
Cytat:Natomiast kolor skóry może wskazywać na pochodzenie, background kulturowy etc.
Może. Ale nie musi.
Cytat:Ale z płaskoziemstwa albo kreacjonizmu najwyżej się ludzie śmieją, a za rasizm potępiają. Nie wydaje Ci się to nie fair?
Nie. Płaskoziemcy ani kreacjoniści nie dopuszczali się dotychczas prób ludobójstwa.
Cytat:Tak samo jak człowiekowi, który dzieli ludzi na ładnych i brzydkich, zadasz pytanie, co konkretnie ich czyni ładnymi bądź brzydkimi, a nie będzie on oczytany w literaturze naukowej dot. wyznaczników atrakcyjności, to nie będzie zbyt wiele w stanie z siebie wyjąkać.
No dobra. Ale ten człowiek nie postuluje chyba, że należy ludzi urzędowo dzielić na ładnych i brzydkich, izolować jednych od drugich, czy w ogóle prowadzić jakąś politykę pod kątem tego podziału.
Cytat:Co znaczy w tym kontekście "arbitralne"?
To samo co w innych. Że sobie ktoś wymyślił bez konkretnego uzasadnienia.
Cytat:Obawiam się, że nikt normalny w życiu codziennym nie patrzy na świat w kategoriach naukowych.
Obawiam się, że każdy patrzy, jeśli mu to jest wygodne. Np. Ty korzystasz z komputera, a jedyne podstawy, by wierzyć, że komputer działa są naukowe.
Cytat:Zastanawiałeś się kiedyś, czemu najbardziej lubisz osoby najbardziej do Ciebie podobne? Albo dlaczego za mądrych uważasz tych ludzi, którzy myślą podobnie jak Ty?
Nie. Bo nie uważam za mądrych ludzi, którzy myślą podobnie jak ja. Za mądrych uważam tych, którzy potrafią dojść do czegoś, do czego ja sam nie jestem w stanie.
Cytat: Azjaci mają wyższe IQ niż biali, a biali niż czarni. Przypadek?
W USA. Tam gdzie przynajleżność do określonej „rasy” silnie jest skorelowana z przynależnością kulturową i klasową. Czarni to mieszkańcy gett, potomkowie niewolników. Azjaci – importowane elity intelektualne. Biali – przeciętna masa.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości