Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Okradanie książkowców a okradanie filmowców
#1
lumberjack napisał(a): Chcę sobie przeczytać najnowszą książkę Sapkowskiego, to nie płacę za nią tylko idę do państwowej biblioteki i wypozyczam sobie ją za darmo.

Dziwne to państwo w którym prawo zezwala na okradanie pisarzy, a państwo w tym pomaga podczas gdy obejrzenie filmu na CDA jest zlodziejstwem.

Nie mieszaj różnych porządków. Ktoś tę książkę pierwotnie kupił, ergo wypełnił warunki licencyjne wobec autora i wydawnictwa. Fizyczna książka papierowa z zasady po zakupie jest wolna w dalszej konsumpcji.
W wypadku CDA nic takiego nie zachodzi, autorzy i producent złamanego grosza nie dostali za to, że ktoś wrzucił ich dzieło do pirackiego wora.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#2
Sofeicz napisał(a): Nie mieszaj różnych porządków. Ktoś tę książkę pierwotnie kupił, ergo wypełnił warunki licencyjne wobec autora i wydawnictwa. Fizyczna książka papierowa z zasady po zakupie jest wolna w dalszej konsumpcji.
W wypadku CDA nic takiego nie zachodzi, autorzy i producent złamanego grosza nie dostali za to, że ktoś wrzucił ich dzieło do pirackiego wora.

O nie nie, kompletnie się nie zgadzam.

Jak to działa w przypadku książek:

1) Biblioteka albo sama kupuje albo ktoś przekazuje bibliotece swoją książkę.
2) Państwowa biblioteka udostępnia książkę za darmo - z wiadomych względów może ją mieć i czytać tylko jedna osoba naraz.
3) Każde jedno wypożyczenie, np. książki Sapkowskiego, to jeden egzemplarz, warty 60 zł, nie kupiony w księgarni. Czyli strata dla autora, wydawnictwa, księgarni oraz firmy rozwożącej książki.
4) Państwo jest jawnym uczestnikiem procederu okradania twórców książek. Proceder jest finansowany z naszych podatków.

Filmy na CDA:

1) Prywatna osoba fizyczna kupuje film, zgrywa go na dysk, jakoś tam czymś tam przetwarza na odpowiedni format, a potem wrzuca na serwer CDA.
2) CDA nie jest finansowane z podatków, więc udostępnia film w zamian za wyświetlenie reklamy - film, dzięki możliwościom technicznym, może być oglądany przez wiele osób na wielu komputerach jednocześnie.
3) Każde jedno obejrzenie filmu na CDA to strata dla twórców i dystrybutorów filmu. Strata rzędu 50-100zł (po tyle są chyba dostępne filmy na DVD).
4) CDA jest jawnym uczestnikiem procederu okradania twórców filmów. Państwo w tym nie bierze udziału.

Wnioski:

Albo jestem jebnięty albo po prostu nie ma żadnych większych różnic między jednym a drugim procederem oprócz tego, że:

- twórcy filmów są szybciej i bardziej stratni, bo ich film może zostać obejrzany w krótszym czasie przez większą liczbę ludzi
- państwo przyzwala na biblioteki jednocześnie nie wiadomo czemu ścigając piratów internetowych

Konsekwencje:

a) Albo twórcy CDA i podobnych portali powinni przestać być ścigani albo biblioteki powinny zostać zdelegalizowane, a państwo winno wypłacić wszystkim poszkodowanym rekompensatę za x lat okradania. W sumie można wyliczyć wysokość rekompensat na podstawie liczby wypożyczeń.

b) Jeśli z warunków licencyjnych wobec autorów książek i wydawnictw wynika możliwość legalnego ich okradania, to takie same warunki winny dotyczyć twórców filmów albo powinno się zmienić warunki licencyjne odnośnie książek, aby książkowcy nie byli poszkodowani względem filmowców.*

Tyle mi mówi moje poczucie sprawiedliwości. Na prawie się nie znam, więc może nie dostrzegam jakichś chorych, geszefciarskich niuansów całej sprawy.

*Przypuszczam, że inna sytuacja książkowców i filmowców może wynikać z tego, że za tymi ostatnimi stoją ogromne filmowe korporacje, które stać na zatrudnianie zajebistych prawników oraz osób, które przeczesują internet w celu wychwytywania "nielegalnego udostępniania filmów". Pisarze oraz wydawnictwa w porównaniu z nimi to biedota, której po prostu nie stać na skuteczne egzekwowanie swoich praw.
Odpowiedz
#3
Cytat:3) Każde jedno wypożyczenie, np. książki Sapkowskiego, to jeden egzemplarz, warty 60 zł, nie kupiony w księgarni. Czyli strata dla autora, wydawnictwa, księgarni oraz firmy rozwożącej książki.

4) Państwo jest jawnym uczestnikiem procederu okradania twórców książek. Proceder jest finansowany z naszych podatków.

To nie tak. Wyprodukowana książka papierowa istnieje fizycznie i nie można jej zamknąć w pierdlu, żeby nikt nie korzystał.
Akt kupna lub donacji takiej książki jest równoznaczny z uwolnieniem tego konkretnego egzemplarza do nieograniczonego zaczytywania. Biblioteka jest tylko magazynem takich uwolnionych bytów.
Nikt nikogo nie okrada, bo reguły są jasne i interesy autora oraz wydawnictwa zostały zaspokojone.

PS. Pewnie Socjo by to wyjaśnił detalicznie.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#4
Sofeicz napisał(a): Wyprodukowana książka papierowa istnieje fizycznie i nie można jej zamknąć w pierdlu, żeby nikt nie korzystał.

Zara zara, jeśli kupię film wyprodukowany na istniejącej fizycznie płycie DVD i oddam go do "biblioteki filmów DVD", z której każdy będzie mógł za darmo korzystać, to wszystko będzie ok?

Sofeicz napisał(a): Nikt nikogo nie okrada, bo reguły są jasne i interesy autora oraz wydawnictwa zostały zaspokojone.

Jak dla mnie to pojebane reguły sprzeczne z interesami autora i wydawnictwa. Przecież każde takie udostępnienie przez bibliotekę to ich strata. Podobnie w przypadku biblioteki filmów DVD.
Odpowiedz
#5
W ogóle prawo autorskie to ich strata, bo prawo autorskie przewiduje, że egzemplarz książki czy płytę z filmem, muzyką, można rozprowadzać w swoim kręgu towarzyskim znajomych. Jakoś tak (z pamięci to piszę). Gdyby przyjąć Twoją perspektywę, pożyczanie powinno być przestępstwem i to chyba ściganym z urzędu.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#6
Przecież filmy też są w wypożyczalniach. Po prostu czyjeś dzieło można udostępniać według określonych zasad, niezależnie od tego, czy jest to książka czy film.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#7
Iselin a ty nie ściągniesz czasem jakiś film z chomika? Albo książkę? Oczko
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#8
Czasami. Ale nie uważam tego za szczególny powód do chwały i staram się coraz więcej zdobywać legalnie.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#9
ja tak samo
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#10
lumberjack napisał(a):
Sofeicz napisał(a): Wyprodukowana książka papierowa istnieje fizycznie i nie można jej zamknąć w pierdlu, żeby nikt nie korzystał.

Zara zara, jeśli kupię film wyprodukowany na istniejącej fizycznie płycie DVD i oddam go do "biblioteki filmów DVD", z której każdy będzie mógł za darmo korzystać, to wszystko będzie ok?

Jak najbardziej. W bibliotekach współczesnych znajdziesz też i fizyczne płyty CD/DVD.
Ale na każdej książce czy płycie znajdziesz odpowiednie ostrzeżenie przed nieuprawnionym kopiowaniem.

Cała zabawa zaczyna się w momencie, kiedy informacja oddzieliła się od nośnika fizycznego. Treści cyfrowe to prawdziwe pole minowe, jeśli chodzi o PA.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#11
lumberjack napisał(a): Albo jestem jebnięty albo po prostu nie ma żadnych większych różnic między jednym a drugim procederem oprócz tego, że:

- twórcy filmów są szybciej i bardziej stratni, bo ich film może zostać obejrzany w krótszym czasie przez większą liczbę ludzi
- państwo przyzwala na biblioteki jednocześnie nie wiadomo czemu ścigając piratów internetowych

Nie wiem, czy świadomie, ale podążasz śladami Ziemkiewicza - tak, tego Ziemkiewicza - który kiedyś w latach 90 popełnił tekst o tym, że ludzie pożyczający jego książki od kolegów to złodzieje. Niestety nie umiem tego znaleźć w sieci, bo to było w epoce przedinternetowej. On był wtedy pisarzem. No więc jeśli ktoś mówi Ziemkiewiczem, to z opcji
Cytat:Albo jestem jebnięty albo
hmm, hmm Śpiący

No dobra, żarty na bok. Różnica między korzystaniem z biblioteki gminnej a piraceniem jest taka, że skorzystanie z biblioteki jest bardziej pracochłonne niż kupienie książki w księgarni, a spiracenie - mniej. Dlatego jeśli kogoś stać na książkę, będzie raczej wolał ją kupić, niż pożyczyć. W przypadku piractwa - niekoniecznie, toteż gdyby piractwo było legalne, ściągaliby wszyscy. Toteż biblioteki praktycznie nie szkodzą wydawnictwom ani autorom - a raczej pomagają, rozwijając czytelnictwo i zwiększając popyt na książki, a piraci - bardziej jednak szkodzą, nawet jeśli analogiczny efekt pozytywny też występuje.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości