Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Chrześcijaństwo a masoneria - na czym polega konflikt?
#1
Zadaniem, jakie przed sobą stawiam w tym temacie, jest wyjaśnienie, dlaczego moim zdaniem chrześcijaństwo jest nie do pogodzenia z masonerią, jako że obie religie/ideologie bazują na innym rozumieniu człowieka, Boga oraz relacji pomiędzy Bogiem a człowiekiem, a tym samym stawiają przed sobą odmienne cele. 

W celu zobrazowana różnic pomiędzy chrześcijaństwem a masonerią pozwolę sobie posłużyć się metaforą piramidy, która będzie tym mianownikiem wspólnym, punktem wyjścia dla tej analizy porównawczej. 

1. Chrześcijaństwo 

Człowiek: człowiek ma naturę skażoną grzechem pierworodnym, jest niedoskonały, celem jego życia jest walka z pokusami, próba przezwyciężenia swojej grzeszności i osiągniecie zbawienia 

Bóg: teizm, Bóg osobowy, który nawiązuje relację osobową z człowiekiem; Bóg uobecnia się w świecie nie tylko poprzez Boży porządek, ład, harmonię na świecie (które można stwierdzić rozumowo), ale również poprzez Objawienie, Tradycję, Kościół, cuda, znaki etc (sfera wiary, metafizyki, Tajemnicy). 

Kapłan: nawiązują szczególną więź z Bogiem, jest duszpasterzem, ale jednocześnie nie jest tożsamy z Bogiem, nie jest oświeconym, nieomylnym mistrzem, tylko pozostaje w stosunku do Boga w relacji podporządkowania, w czym pozostaje na tym samym poziomie co świeccy 

Kościół: ma strukturę hierarchiczną (piramidalną), na samym szczycie jest Bóg, a więc szczyt piramidy wykracza poza świat widzialny; papież jako głowa Kościoła na ziemi stoi najwyżej w hierarchii kościelnej, ale tylko i wyłącznie w tym wymiarze ziemskim, a więc nie znajduje się na szczycie; symbolicznie można to oddać jako piramidę ze ściętym wierzchołkiem, schowanym w chmurach; Kościół jest powszechny, otwarty dla każdego, nauczanie Kościoła jest jawne, nie stanowi wiedzy elitarnej 

Stosunek do innych religii: pokojowe nastawienie, ale ze świadomością naturalnych różnic; prawda jest jedna, jest jeden Bóg i chrześcijaństwo jest tą właściwą, prawdziwą religią; jednak nie należy narzucać go innym siłą; szacunek do fundamentów, wartości wyznawanych przez przedstawicieli innych kultur. 

Implikacje: Człowiek relację z Bogiem nawiązuje w sposób pośredni, nie jest w stanie o własnych siłach, samodzielnie od zera indywidualnie nawiązać prywatnej relacji z Bogiem; relacja z Bogiem zapośredniczona jest we wspólnocie, wyraża się poprzez posłuszeństwo w stosunku do autorytetów - rodzice, kapłani, biskupi, papież, Kościół, Tradycja etc., które wraz z dojrzewaniem człowieka zostaje uzupełnione o osobistą więź z Bogiem (łaskę wiary). Człowiek po nawiązaniu tej relacji nie staje się jednak automatycznie niezależny od swojej wspólnoty, autorytetów, nie zrywa więzi z Kościołem, nawet jeśli dostrzega jego wady. Chrześcijanin nie opuszcza Kościoła, nie inicjuje rozłamów, tylko swoją własną postawą próbuje ten Kościół naprawiać, wzmacniać. Jest to wyraz pokory i akceptacji tego, że Kościół, tak jak i sam człowiek nie jest wolny od grzechu. Wobec tego niedoskonałość jest wpisana w samą naturę Kościoła. Dialog z ludźmi spoza Kościoła, ale przy zachowaniu hierarchii wartości: w pierwszej kolejności dbałość o dobro własnego Kościoła i lojalność wobec członków Kościoła, a dopiero w drugiej kolejności budowanie wspólnej płaszczyzny porozumienia z wyznawcami innych religii. 

Piramida chrześcijańska powstaje oddolnie, Bóg przyszedł na świat w ciele (objawił się w naturze) i założył Kościół chrześcijański na bazie istniejącej religii żydowskiej (w konkretnym uwarunkowaniu kulturowym). Chrześcijaństwo tak jak inne tradycyjne religie wyłoniło się w sposób naturalny i jest religią rozwijającą się. Nie jest zamkniętym, doskonałym systemem, który niesie program wybawienia świata od zła. Ludzkość nie jest w stanie zlikwidować zła, które jest wpisane w porządek świata. Chrześcijaństwo wskazuje drogę walki ze złem, przez którą musi indywidualnie przejść każdy człowiek, dążąc do zbawienia swojej własnej duszy, a nie ludzkości. 

2. Masoneria 

Człowiek: człowiek jest z natury dobry, tylko musi to dobro z natury wykrzesać mi.in. poprzez przezwyciężenie kulturowych uwarunkowań (religie, podziały plemienne, narodowe, nierówności, jako źródło wojen na świecie, cierpienia) i osiągnięcie oświecenia (stanu umysłu wykraczającego poza to co uwarunkowane), stanu boskości (doskonałości). 

Bóg: deizm+panteizm, Bóg obecny w świecie jako idea (najbardziej abstrakcyjna idea), w świecie obecny tylko w naturze (na głębszym poziomie wszyscy jesteśmy jednością, wszystkie stworzenia zamieszkujące ziemię, wody, lasy, góry, gwiazdy, planety). Relacja z Bogiem nawiązywana jest rozumowo (oświecenie, wzniesienie się ponad uwarunkowania, kult nauki, scjentyzm, relatywizm) oraz naturalnie (kult natury, neopogaństwo, ekologizm, wegetarianizm). Droga do Boga jest ponadkulturowa - kult rozumu + kult natury. Całkowite odrzucenie Objawienia. Religia nie jest kwestią wiary tylko wiedzy i czucia (empatii, miłości). 

Kapłan: jest mistrzem, oświeconym guru, który przez wzgląd na szczególne właściwości rozumu oraz wyćwiczenie się w cnocie (dyscyplina, samokontrola, musztra, medytacja) wszedł w posiadanie wiedzy boskiej (gnoza); przedstawiciel Boga na ziemi (Budda). Osiągnąwszy doskonałość, okupuje szczyt piramidy o spiczastym wierzchołku. Zostaje zrównany z wszechwiedzącym Bogiem. 

Kościół: ma strukturę hierarchiczną (piramidalną), na szczycie są oświeceni mistrzowie, którzy osiągnęli doskonałość; szczyt piramidy mieści się w świecie widzialnym. Kościół jest elitarny, każdy może się ubiegać o wstęp, ale nie każdy ten wstęp uzyska. Każdy nowy członek wspólnoty jest dokładnie weryfikowany. Wiedza jest przekazywana etapami, członkowie masońskiej wspólnoty są wtajemniczani stopniowo. Kościół masoński nie ma spójnej ideologii (dogmatów, prawd wiary etc.), jest otwarty dla ludzi o różnych światopoglądach. Towarzystwa masońskie tworzą wspólnotę intelektualną, elementem łączącym (fundamentem etycznym) jest kult rozumu, racjonalizm. Idee masońskie przenikają na zewnątrz poprzez ideologiczne programowanie społeczeństwa - jest całe mnóstwo osób, które wyznają idee masońskie, wspierają działania masonów, sami nie identyfikując się z masonerią, a nawet odcinając się od jakiegokolwiek związku z masonerią. 

Stosunek do innych religii: zrównanie ze sobą wszystkich religii, próba wyabstrahowania elementów wspólnych i stworzenia na tej bazie jednej religii światowej, która będzie oparta na kulcie rozumu, który będzie zawsze stawiany ponad wszelkie kulturowe różnice, dogmaty religijne; celem będzie osiągnięcie pokoju na świecie, zlikwidowania zła poprzez podporządkowanie się całej ludzkości obiektywnej prawdzie naukowej (głoszonej przez technokratów, kapłanów nauki) oraz etyce współczucia (unikania cierpienia). 

Implikacje:  
Człowiek relację z Bogiem nawiązuje w sposób bezpośredni, samotnie, nie potrzebuje żadnej wspólnoty, Kościoła, religii, przeciwnie - tradycyjne wspólnoty, grupy wyznaniowe mogą stanowić przeszkodę w osiągnięciu relacji z Bogiem, ponieważ religie wypaczyły nauki głoszone przez świętych i nauczycieli takich jak Chrystus czy Budda, zamiast zbliżać ludzi do Boga stanowią system kontrolowania sumienia społeczeństw, które pozostają pod ich wpływem oraz wywierania na nie odpowiedniego wpływu, aby realizować swoje interesy, a w najlepszym razie są systemami przestarzałymi, zabobonnymi, które nie przystają do współczesnych czasów i przedstawiana przez nie wizja świata nie jest spójna z wizją naukową. Mason odrzuca lokalne autorytety tradycji i religii, podporządkowując się autorytetowi rozumu, za pomocą którego każdorazowo weryfikuje wszelkie informacje, które dostaną się w jego ręce, niespecjalnie dbając o to, jakie autorytety za nimi stoją. Ostatecznym arbitrem jest rozum.Skrajnie indywidualistyczne, racjonalne podejście do życia owocuje swego rodzaju wyobcowaniem ze wszelkich wspólnot (nie licząc bractw masońskich, które zrzeszają tylko elitę i stanowią w większym stopniu koła intelektualistów niż wspólnotę na miarę Kościoła), która narzucają jakiś zestaw dogmatów, zasad etycznych, lojalność wobec członków wspólnoty bądź wymagają przyjęcia na wiarę Objawienia etc. Identyfikacja ze wspólnotą stanowi hamulec w rozwoju duchowym. Wspólnotowość osiągana na płaszczyźnie intelektualnej. Masona w pierwszej kolejności nie łączą więzy krwi, narodu, wspólnoty religijnej, tylko wspólnoty rozumu, idei. Masonowi bliższy jest intelektualista z drugiego końca świata, z którym może prowadzić ciekawe konwersacje niż rodak czy sąsiad. 

Piramida masońska: powstaje odgórnie. Bóg nie objawił się w ciele. Chrystus był tylko jednym z wielu oświeconych nauczycieli, człowiekiem, który próbował właśnie wywieść ludzkość na drogę rozumu. Masoneria wyłoniła się w drodze rozłamu, rewolucji, buntu przeciwko naturalnym wspólnotom przez intelektualną elitę, która podejmuje próbę naprawy świata poprzez zastąpienie ciemnogrodu tradycji, religii, obrzędów, wiary w gusła porządkiem opartym na czystym rozumie. Masoni jako kapłani NWO chcą nieść kaganiec oświaty do najniższych warstw społecznych, które pragną odpowiednio uformować w drodze inżynierii społecznej, tak aby zrealizować utopijną wizję świata bez biedy, wojen i zła.
Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na kobiecie.
- Julian Tuwim
Odpowiedz
#2
Wiersz obrazujący stosunek abstrakcyjnego Boga masonów do konkretnego Boga chrześcijaństwa

Zbigniew Herbert

Pan Cogito opowiada o kuszeniu Spinozy

Baruch Spinoza z Amsterdamu
zapragnął dosięgnąć Boga


szlifując na strychu
soczewki
przebił nagle zasłonę
i stanął twarzą w twarz


mówił długo
(a gdy tak mówił
rozszerzał się umysł jego
i dusza jego)
zadawał pytania
na temat natury człowieka


– Bóg gładził roztargniony brodę
– pytał o pierwszą przyczynę
– Bóg patrzył w nieskończoność
pytał o przyczynę ostateczną


– Bóg łamał palce
chrząkał


kiedy Spinoza zamilkł
rzecze Bóg


– mówisz ładnie Baruch
lubię twoją geometryczną łacinę
a także jasną składnię
symetrię wywodów


pomówmy jednak
o Rzeczach Naprawdę
Wielkich


– popatrz na twoje ręce
pokaleczone i drżące


– niszczysz oczy
w ciemnościach


– odżywiasz się źle
odziewasz nędznie


– kup nowy dom
wybacz weneckim lustrom
że powtarzają powierzchnię


– wybacz kwiatom we włosach
– pijackiej piosence


– dbaj o dochody
jak twój kolega Kartezjusz


– bądź przebiegły
jak Erazm


– poświęć traktat
Ludwikowi XIV
i tak go nie przeczyta


– uciszaj
racjonalną furię
upadną od niej trony
i sczernieją gwiazdy


– pomyśl
o kobiecie
która da ci dziecko


– widzisz Baruch
mówimy o Rzeczach Wielkich


– chcę być kochany
przez nieuczonych i gwałtownych
są to jedyni
którzy naprawdę mnie łakną


teraz zasłona opada
Spinoza zostaje sam

nie widzi złego obłoku
światła na wysokościach

widzi ciemność

słyszy skrzypienie schodów
kroki schodzące w dół
Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na kobiecie.
- Julian Tuwim
Odpowiedz
#3
Ciekawe zestawienie. Zdecydowanie jestem po stronie Spinozy.
To był człowiek wielkiego formatu i charakteru. Tacy ludzie pchają świat do przodu.
A bóg, którego kręci tłuszcza nieuczonych i gwałtownych warchołów, zacieszających plugawe mordy podczas ceremonii torturowania kotów na rynku, niech wyqrwia w podskokach.
Ramen.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#4
towarzyski.pelikan napisał(a): Człowiek: człowiek ma naturę skażoną grzechem pierworodnym, jest niedoskonały, celem jego życia jest walka z pokusami, próba przezwyciężenia swojej grzeszności i osiągniecie zbawienia 

Człowiek: człowiek jest z natury dobry, tylko musi to dobro z natury wykrzesać mi.in. poprzez przezwyciężenie kulturowych uwarunkowań (religie, podziały plemienne, narodowe, nierówności, jako źródło wojen na świecie, cierpienia) i osiągnięcie oświecenia (stanu umysłu wykraczającego poza to co uwarunkowane), stanu boskości (doskonałości). 

Przecież to dokładnie to samo, tylko innymi słowami. Bóg stworzył człowieka dobrym/człowiek ma dobrą naturę, ale człowiek wykorzystał swą wolną wolę do grzechu/tworzenia niesprawiedliwych struktur społecznych i powinien z tym walczyć, aby osiągnąć stan zbawienia/oświecenia, do czego koniecznie potrzebna mu asysta mężczyzn odzianych w dziwne szaty/mężczyzn odzianych w dziwne szaty.
Odpowiedz
#5
Lampart napisał(a): Ciekawe zestawienie. Zdecydowanie jestem po stronie Spinozy.
To był człowiek wielkiego formatu i charakteru. Tacy ludzie pchają świat do przodu.
A bóg, którego kręci tłuszcza nieuczonych i gwałtownych warchołów, zacieszających plugawe mordy podczas ceremonii torturowania kotów na rynku, niech wyqrwia w podskokach.
Ramen.

Bóg Spinozy (filozofii) jest po prostu abstrakcyjny, nic nie wynika z wiary w takiego Boga. Może być fajnym tematem do intelektualnych rozkmin i nic ponadto. 
Bóg religii to Bóg życiowy. Z wiary w Boga religii wynikają konkretne uczynki.

Bóg filozofii sam w sobie nie jest szkodliwy i nie ma nic złego w tym, że o Bogu się rozmawia w sposób filozoficzny, czego dowodem jest choćby teologia. Ta podbudowa filozoficzna religii jest niesłychanie ważna. 

Problem z masonami (i oderwanymi od życia filozofami) polega na tym, że oni tego Boga spłycają tylko do takiej filozoficznej idei. W przypadku masonów nie mówi się o Bogu (osobowym) tylko o Wielkim Architekcie, który jest symbolem transcendencji. To jest wymyślony przez nich Bóg po to, aby uzasadnić nim swój absolutny, nie podlegający negocjacji i ewolucji system etyczny. Cała masoneria opiera się na pobożnej fikcji.

Jeszcze jeden wiersz o Spinozie, tym razem Leopolda Staffa

W starym domu 
Leopold Staff

W starym domu poniżej progu 
Wiodą ciemne schody w dół 
Do piwnicznej spelunki, 
Cuchnącej stęchlizną i skwaśniałym winem. 
Wśród ścian ceglastych jak surowe mięso,. 
Z grynszpanowymi zaciekami pleśni, 
Świeca osadzona w wydrążonej rzepie 
Rzuca chwiejne światło na trójkę drabów, 
Żołdaków czy rzezimieszków. 
Dwaj siedzą oświetleni przy stole 
Na prostych ławach naprzeciwko siebie; 
Mają na sobie skórzane kaftany 
Pod migocącymi blachami zbroi, 
Przy boku rapiery i kordelasy, 
Na głowie zawadiackie kapelusze 
Z kogucim piórem, 
Obaj rozczochrani, 
Jeden czarny, drugi rudy, 
Z krwią nabiegłymi oczyma^ 
Trzymają w rękach zatłuszczone karty, 
Sięgając od czasu do czasu po cynowy kubek, 
Który napełniają z miedzianego dzbana. 
Gracze patrzą to w karty, to na siebie spode łba. 
Za plecami rudego, zasłonięty jego cieniem, ' 
Siedzi trzeci kompan, otulony płaszczem, 
I palcami daje czarnemu ukradkowe znaki. 
Milczenie, chwila napięcia. 
Pachnie kłótnią, bójką, żelazem i krwią... 
...A ponad progiem na górze, 
W ubogiej izbie, w chłodnym świetle dnia, 
Cichy Baruch Spinoza, 
Bezkrwisty jak jego Bóg, 
Siedzi przy oknie zamyślony 
I szlifuje szkiełka.

Żeby świat się kręcił. tych oderwanych od życia filozofów nie może być za dużo. Ktoś musi żyć, żeby inni mogli filozofować.

ZaKotem

Cytat:Przecież to dokładnie to samo, tylko innymi słowami. Bóg stworzył człowieka dobrym/człowiek ma dobrą naturę, ale człowiek wykorzystał swą wolną wolę do grzechu/tworzenia niesprawiedliwych struktur społecznych i powinien z tym walczyć, aby osiągnąć stan zbawienia/oświecenia, do czego koniecznie potrzebna mu asysta mężczyzn odzianych w dziwne szaty/mężczyzn odzianych w dziwne szaty.
Nie jest to samo, ponieważ w chrześcijaństwie człowiek nie może osiągnąć stanu doskonałej bezgrzeszności (doskonałości). Za jedyną bezgrzeszną istotę jest postrzegana Matka Boska. Święci chrześcijańscy nie są doskonali w przeciwieństwie do Wielkich Mistrzów lóż masońskich. Człowiek żyjąc na tym świecie, do samego końca nie może mieć pewności, że zostanie zbawiony.
Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na kobiecie.
- Julian Tuwim
Odpowiedz
#6
towarzyski.pelikan napisał(a): Nie jest to samo, ponieważ w chrześcijaństwie człowiek nie może osiągnąć stanu doskonałej bezgrzeszności (doskonałości).
No jagnię? A w niebie to co będzie?
Cytat:Za jedyną bezgrzeszną istotę jest postrzegana Matka Boska. Święci chrześcijańscy nie są doskonali w przeciwieństwie do Wielkich Mistrzów lóż masońskich. Człowiek żyjąc na tym świecie, do samego końca nie może mieć pewności, że zostanie zbawiony.
Zapewne są jakieś różne rodzaje chrześcijaństwa, bo ci wierzący chrześcijanie, których poznałem, podkreślają właśnie pewność zbawienia jako główną zaletę swojej wiary - zarówno w zestawieniu z niewiarą, jak i wiarami konkurencyjnymi.
Odpowiedz
#7
Pelikan

Spinoza, doznał ostracyzmu w swoim otoczeniu za to, że wyłamał się z jego totalitarnej tradycji religijnej i stworzył wielkie dzieła wadzące ciasnym umysłom. Nigdy temu nie uległ i dalej robił swoje, jednocześnie utrzymywał się z własnej pracy optyka wytwarzającego soczewki. Do dziś inspiruje wielkich myślicieli i naukowców.

A wymienieni przez ciebie autorzy, wieki po śmierci Spinozy, szkalują go niczym tamci z jego otoczenia, jeden w dodatku poucza go w imieniu Boga co powinien zrobić z własnym życiem. Nie wiem czy mieli jakiś kompleks na jego punkcie czy o co im chodziło, ale dla mnie to było niskie.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#8
Lampart napisał(a): A wymienieni przez ciebie autorzy, wieki po śmierci Spinozy, szkalują go niczym tamci z jego otoczenia, jeden w dodatku poucza go w imieniu Boga co powinien zrobić z własnym życiem. Nie wiem czy mieli jakiś kompleks na jego punkcie czy o co im chodziło, ale dla mnie to było niskie.

A skąd pomysł, że go szkalują? Zarówno Herbert, jak i Staff są życzliwi w swoich utworach wobec Spinozy. Staff to wręcz się utożsamia się w jakimś sensie ze Spinozą (sam był takim bujającym w obłokach idealistą).

Tutaj masz ciekawą interpretację wiersza:
http://zcyklu.pl/w-slowach/53/z-wizyta-u...tarym-domu

Natomiast Herbert patrzy na filozofa ironicznie. Docenia jego otwartość umysłową, ale zwraca uwagę na to, że w tym swoim przeintelektualizowaniu zapomniał o swoim własnym, zwyczajnym życiu. Jego życie jest niepełne, takie bezkrwiste. Spinoza był bardziej ideą człowieka niż człowiekiem.

Interpretację tego wiersza masz choćby tutaj:
https://smutna-tkanka.blogspot.com/2009/...inozy.html

Mam wrażenie, Lampart, że utożsamiasz się emocjonalnie  ze Spinozą (widzisz w nim siebie) i przez to każdą próbę krytycznej oceny odbierasz jako atak na samego siebie.
Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na kobiecie.
- Julian Tuwim
Odpowiedz
#9
Pelikan
Cytat:Mam wrażenie, Lampart, że utożsamiasz się emocjonalnie ze Spinozą (widzisz w nim siebie) i przez to każdą próbę krytycznej oceny odbierasz jako atak na samego siebie.

Gdzie mi do niego, ewentualnie utożsamiam się w sensie, że chciałbym taki być, więc może jakieś ego idealne tutaj działa ;d Emocjonalnie trochę podchodzę, bo bardzo cenię takich ludzi i wiem, że często są tępieni przez system jeśli nie pasują do jego ram. Ostatnio widziałem, że na katoliku.pl po nim jechali, nazywając jego twórczość pogańskimi urojeniami bez żadnego merytorycznego uzasadnienia.

Ok, powiedzmy, że nie znam stosunku autorów wiersza, zinterpretowałem dość dosłownie.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#10
Cytat:Wiersz obrazujący stosunek abstrakcyjnego Boga masonów do konkretnego Boga chrześcijaństwa

Inaczej odbieram wiersz Herberta. W ogóle nie dostrzegam porównania dwóch wyobrażeń Boga.
Uważam słowo "kuszenie" za kluczowe. Albo co najmniej bardzo ważne. Odciągnąć go Panbucek próbuje od celu. Skierować na zwykłe, przeciętne tory. Rodzina, dzieci, dbanie o nich - można tylko tak przeżyć życie, i będzie to dobre życie. Ale niektórzy chcą więcej. I mają możliwości ku temu, na przykład wybitny umysł.
Rzuć to w cholerę Baruk, po co się tak męczyć. Lepsze bezpieczne, bezrefleksyjne życie. Czemu dalej chcesz żreć to jabłko z Edenu? Niczego się nie nauczyłeś?
Oj nie lubi Panbucek konkurencji do tronu, nie lubi. Patrz pan, znalazł się taki, co niebezpiecznie blisko tajemnicy zaczął węszyć...skoczę tam na dół, może go przegadam.

Ustęp o miłości do "nieuczonych i gwałtownych" jest dla mnie elegancką krytyką religii. No dobrze, religii w potocznym zrozumieniu. Odpustowym i radiomaryjnym. Echo słynnego przyrównania religii do opium tu widzę. Ale żeby nie było to-tamto. Chodzi mi o cały ustęp Marksa, a nie o kończący go cytat, który został schamiony i wymiętoszony przez wybiórcze cytowanie.

Tak widzi mi się ten wiersz, tak do mnie mówi.

Prawdą zaś jest, że Herbert wielkim poetą był.
Na początku było nic. I rzekł Bóg: „Niechaj sta­nie się światłość” i da­lej nic nie było, tyl­ko te­raz można to zobaczyć.

Terry Pratchett
Odpowiedz
#11
kilwater napisał(a): Tak widzi mi się ten wiersz, tak do mnie mówi.

Prawdą zaś jest, że Herbert wielkim poetą był.


W poezji najlepsze jest to, że każdy rozumie ją tak, ja mu się żywnie podoba. Interpretacja wiersza więcej mówi o samym odbiorcy niż autorze. Powiedz mi, co Ci mówi wiersz, a powiem Ci, kim jesteś.

Ja od jakiegoś czasu jestem w trybie umysłu nastawionym na wychwytywanie tej opozycji abstrakcyjny Bóg filozofii a konkretny Bóg religii, dlatego ten wiersz odczytałam na potrzeby tego tematu właśnie pod tym kątem.
Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na kobiecie.
- Julian Tuwim
Odpowiedz
#12
A Spinozy Bóg też może być bardzo życiowy. Jego filozofia jest przesiąknięta mistycyzmem, o nim się mówi, że był racjonalistycznym mistykiem, jest określany jako "God-intoxicated man." Jego etyka jego jest bardzo witalna.
Znam gościa, który zaczytywał się w Spinozie i doznał coś w rodzaju "satori".
R. Gangle:
Cytat:It was obvious that Spinoza was absolutely central for Deleuze’s thought, and from working on Deleuze and phenomenology and their tension I ended up going back to the Ethics and spent a good year or so reading it as carefully as I could, together with various commentaries by Deleuze, Negri, Gueroult, Wolfson, Macherey, Bennett, Curley. Then one day, having set myself up for it I suppose, I had a sort of conversion experience outside a gas station in rural Virginia. I was watching the sunset while filling up the gas tank and all of a sudden realized that Spinoza was right, really right about the structure of immanence and the pragmatic relation — the identity, actually — of knowledge and being. It was a bit of a Zen-like satori moment! And I’ve never gone back.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości