Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Milo Yiannopoulos - "niebezpieczny pedał"
#21
Rodica napisał(a): Wspólnotowy wymiar jednostki to fikcja, której zawdzięczają życie różne ideologie ograbiające czlowieka z tego, co ludzkie i autentyczne. Religie i ideologie spłycajają życie człowieka i relacje międzyludzkie do tego co niezbędne przetrwaniu. Ludzie już nie potrzebują wspólnoty bo bardziej cenią swój prywatny interes.

Tak sie sklada, ze to co ludzkie sie zaczyna od wspolnoty. Proces socjalizacji wyprzedza proces indywiduacji. Bez tej wstepnej obrobki wspolnotowej czlowiek nie przekroczy poziomu zwierzecia. Wiec napisalas teraz straszna bzdure.

Gdyby nie wspolnota, liberal nigdy by sie ne stal jednostka posiadajaca jakiekolwiek prywatne interesy. Skonczylby jako zwierzatko poddane instynktom.
Odpowiedz
#22
towarzyski pelikan:
Wartości, na których człowiek może budować swoją tożsamość, może dobierać zgodnie ze swoim wewnętrznym sumieniem. Przynależność do wspólnoty opiera się na bipokryzji, na byciu fałszywym i nieszczerym, na zasadzie:
nie powiem ci jakim jesteś złamasem i że cię nie lubię, bo należymy do jednej wspólnoty, mogę cię też wydymać w miękkie pośladki bo tak chce jakiś tam autorytet. Należąc do wspolnoty nigdy nie stajesz się w pełni suwerennym człowiekiem.
Jeśli ludzie będą tworzyć jakieś wspólnoty to na pewno nie na wartościach narzuconych z góry, przez jakieś instytucje religijne.
"Miłość jest sprawą uczucia. Nie ma nic wspólnego z moralnością. Uczucie natomiast nie zna zdrady. Ono wzmaga się, znika albo się zmienia. Gdzie tu zdrada. Miłość to nie kontrakt"   Erich Maria Remarque
Odpowiedz
#23
Rodica:
A skad sie bierze wewnetrzne sumienie, jesli nie od wspolnoty? Przeciez Twoje prywatne wartosci to zinternalizowane wartosci wypracowane we wspolnocie...
To wspolnota nadaje czlowiekowi suwerennosc. Uwierz mi, ze pies dymajacy suke sasiada wcale nie jest suwerenny, jest niewolnikiem swoich instynktow. Ma ochote dymac, wie dyma, w nosie majac jakies moralne autorytety. No chyba ze pan go odpowiednio wytresuje kijem i marchewka, zeby powsciagal swoje naturalne sklonnosci.
Zadna naturalna wspolnota nie powstaje na wartosciach narzuconych z gory, tak samo jak religia nie powstaje z góry, to wszystko sie wylania w sposob naturalny, oddolnie. Ludzie abstrahuja te wartosci kierujace ich zyciem i je kodyfikuja tworzac prawo i kulture. A Ty myslisz, ze ta kultura, prawo powstaly sztucznie - siadlo paru Ziutków i stworzylo system kontrolowania spoleczenstwa, jednak w praktyce korzenie siegaja natury. Ten skodyfikowany system ma  na celu wzmocnic to co dobre i oslabic to co zle, nie jest zadna tresura. Natomiast odgorne sterowanie jest forma inzynierii spolecznej i kryje sie za kazda ideologia, ktora neguje naturalna wspolnotowosc czlowieka - narodowosc, tradycje, religie, kulturowe uwarunkowania etc i chce budowac spoleczenstwo na jakich sztucznie spreparowanych rzekomo uniwersalnych wartosciach - takie zawsze beda narzucone z gory.
Odpowiedz
#24
towarzyski pelikan:
Tak, ludzie stworzyli Boga, na wzór swojego naturalnego poczucia moralności. Koncepcja Boga umożliwiła stworzenie społecznosci, tylko odbyło się to w pradawnych czasach, kiedy jednostka nie miała żadnej szansy na zmianę swojego życia i losu i musiała się podporzadkować władzy. Instytucje religijne nabrały charakteru totalitarnego.
Niezbędnym elementem każdej skutecznej religii czy ideologii było manipulowanie jednostką za pomocą strachu.

Strach i lęk z biologicznego punktu widzenia powoduje konkretne zmiany w mózgu, np.niedokrwienie przodomózgowia, w którym znajdują się ośrodki odpowiedzialne za kojarzenie i działanie zgodnie ze swoją wolą.
Wspólnota religijna, która upośledza swoimi naukami świadome działanie to relikt przeszłości i albo pozwoli ludziom na większą swobodę w zakresie ich danej przez naturę moralności albo stanie się przeszkodą w rozwoju bogatszego życia społecznego.
Człowiek nie panuje nad swoimi instynktami, nie tylko z powodu braku kontoli zewnętrznej ale też wewnętrzej.
Problem z religią jest taki, że często wzmacnia to co złe a zabija to co naturalne. Ludzie dbają tylko o pozory a kiedy odzywa się w nich głos sumienia i czują negatywne emocje, to zamiast naprawić wyrządzoną krzywdę lecą sobie ulżyć do konfesjonału.
Tradycje i religie też muszą ewoluować w przeciwnym razie bedą blokować postęp. Wspólnoty na nich oparte na zaczynają przypominać skanseny, w których panują jakieś chore zasady i terror psychiczny.
"Miłość jest sprawą uczucia. Nie ma nic wspólnego z moralnością. Uczucie natomiast nie zna zdrady. Ono wzmaga się, znika albo się zmienia. Gdzie tu zdrada. Miłość to nie kontrakt"   Erich Maria Remarque
Odpowiedz
#25
towarzyski.pelikan napisał(a): Zadna naturalna wspolnota nie powstaje na wartosciach narzuconych z gory, tak samo jak religia nie powstaje z góry, to wszystko sie wylania w sposob naturalny, oddolnie. Ludzie abstrahuja te wartosci kierujace ich zyciem i je kodyfikuja tworzac prawo i kulture.
Pewnie. Tylko że kiedy warunki, w których powstał dany system moralny, ulegają zmianie, zmiany wymaga sam system. I ta zmiana również dokonuje się naturalnie i oddolnie. Tymczasem obrońcy starej wiary próbują zawracać Wisłę kijem. I czasem marchewką. Religia powstała w sposób naturalny także w naturalny sposób obumiera i zostaje zastąpiona inną. Chyba, że podda się rewolucji i dokona reinterpretacji.
Odpowiedz
#26
Pelikan
Cytat: mam liberalną duszę i konserwatywny światopogląd

I to widać. Sam pogląd żeby konserwatyści tolerowali ludzi liberalnych jesli nie będę się wtrącali i wywracali porządku, bierzesz, mam wrażenie, z własnej miary. Chyba wiesz jacy są ludzie konserwatywni?
Nie chciałabyś raczej żeby ktoś co chwila się pytał dlaczego nie masz dzieci i ogólnie mówił jak masz żyć - bez uwzględnienia, że to jego podejście, którego nie powinien narzucać, tylko w myśl zasady "tak się powinno", bo przecież powinności są ustalone z góry w konserwatywnym społeczeństwie.

Ja nie widzę niczego konserwatywnego w Milo, choć dowiedziałem się dopiero z tego tematu o nim i nie znam jego twórczości bliżej.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#27
Konserwy szufladkują a lewaki dają ci tyle swobody do bycia kim chcesz być, że nie wiesz kim jesteś. Dlatego on jest lewakiem.
"Miłość jest sprawą uczucia. Nie ma nic wspólnego z moralnością. Uczucie natomiast nie zna zdrady. Ono wzmaga się, znika albo się zmienia. Gdzie tu zdrada. Miłość to nie kontrakt"   Erich Maria Remarque
Odpowiedz
#28
Lampart napisał(a): Pelikan
Cytat: mam liberalną duszę i konserwatywny światopogląd

I to widać. Sam pogląd żeby konserwatyści tolerowali ludzi liberalnych jesli nie będę się wtrącali i wywracali porządku, bierzesz, mam wrażenie, z własnej miary. Chyba wiesz jacy są ludzie konserwatywni?
Nie chciałabyś raczej żeby ktoś co chwila się pytał dlaczego nie masz dzieci i ogólnie mówił jak masz żyć - bez uwzględnienia, że to jego podejście, którego nie powinien narzucać, tylko w myśl zasady "tak się powinno", bo przecież powinności są ustalone z góry w konserwatywnym społeczeństwie.

Ja nie widzę niczego konserwatywnego w Milo, choć dowiedziałem się dopiero z tego tematu o nim i nie znam jego twórczości bliżej.

Jest konserwatyzm naiwny i dojrzały, tak samo jak jest liberalizm naiwny i dojrzały Dojrzały konserwatysta musi zostać wzbogacony liberalizmem, a dojrzały liberał konserwatyzmem. Człowiek, który nigdy nie zanegował swojej prymarnej dążności, będzie ortodoksem.

Ja z racji mojej pozycji społecznej jestem liberałem, ponieważ mój styl życia dalece odbiega od konserwatywnego, jednak życzę sobie, żeby sfera publiczna była konserwatywna. I tak samo jest z Milo. Chcemy realizować swoją indywidualną wolność, ale w bezpiecznych ramach.

Co do typowych konserwatystów, których spotykam w codziennym życiu, to większość z nich zdecydowanie jest typu dojrzałego, a jest to oczywiście wynik długoletniego i intensywnego wpływu ideologii liberalnej, a niektórzy tak bardzo się tym liberalizmem wzbogacili, że trudno ich odróżnić od liberałów. Ja zresztą mam przykłady tego w najbliższym otoczeniu, jak w przeciągu kilku/nastu lat zmiękły poglądy moich katolickich członków rodziny. W niektórych kwestiach są bardziej heretyccy niż ja. I od dawna nie słyszałam, żeby ktoś w rodzinie pytał mi się, kiedy moi rodzice doczekają się w wnuków., a kiedyś (jak byłam dużo młodsza) takie pytania były na porządku dziennym.
Odpowiedz
#29
To dobrze, że ludzie się zmieniają. Ja jeszcze natrafiam na takich moralistów różnej maści.
W rodzinie uwag nikt mi nie robi a pojawiają się praktycznie obcy ludzie którzy mają zbyt wiele do powiedzenia.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości