Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czy Polska i Polacy wygrywają z Jarosławem?
#21
Adam M. napisał(a): Napisalem to w watku o partii Biedronia, co sie nie powinno stac, i po namysle zastanowilo mnie jak to widzi druga strona sporu politycznego.
Moze wiec wszyscy ktorzy tak uwazaja sie tu wypowiedza.
Wiem ze ogol forum jest raczej anty pisowski, ale tych uczestnikow tez prosilbym o probe znalezienia plusow dodatnich obecnego rezimu a nie polemike, bo polemika jest wszedzie indziej na forum.

Nieszczęsne wyniki ostatnich wyborów, legitymizujące rządy kaczystowskiej soldateski, jasno wskazują, że ludzie postrzegają swoją sytuację jako lepszą:
Uzasadnienie:
O ile Tusk opierał swój reżim na minimalizacji oczekiwań społecznych o tyle Kaczor, realizując podstawowe założenia swej dyktatury (krwawej) maksymalizował je.
Wtedy fundamentem było poczucie, że lepiej być nie może, ale jakoś będzie chociaż.
Pisiory opowiadają bajki, że będzie się poprawiać i będzie wspaniale. I elektorat widzi, że się powoli robi. Nie jest to moją winą w najmniejszym stopniu i nie odpowiadam za to.

ZaKotem napisał(a):
Battlecruiser napisał(a): Mamy kupować tamtejsze towary za fortunę w zamian dostarczając wykwalifikowanej siły roboczej

Na czym polega problematyczność takiej sytuacji? Lepiej byłoby dostarczać surowce, jak Rosja, tak?

Lepiej taniej kupować owe towary a nie za fortunę.
2. Rozwój kraju i powiązany z nim dobrobyt obywateli został zahamowany przez ten model gospodarczy. Gospodarka nasza ma bowiem spełniać funkcje służebną i niekonkurencyjną.
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
#22
Battlecruiser napisał(a): Gospodarka nasza ma bowiem spełniać funkcje służebną i niekonkurencyjną.
Ki chój?
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#23
Smok Eustachy vel Battlecruiser
Cytat:Rozwój kraju i powiązany z nim dobrobyt obywateli został zahamowany przez ten model gospodarczy.
A jaką alternatywą jest model gospodarczy oparty na bajkach z Powerpointa i rdzewiejących „stępkach”?
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
#24
Battlecruiser napisał(a): Mamy kupować tamtejsze towary za fortunę w zamian dostarczając wykwalifikowanej siły roboczej
Cytat:Na czym polega problematyczność takiej sytuacji? Lepiej byłoby dostarczać surowce, jak Rosja, tak?
Cytat:Lepiej taniej kupować owe towary a nie za fortunę.
No to kto ci broni kupować tam gdzie jest taniej? Nie wiem co takiego musisz za fortunę kupować w Niemczech, ale jeśli w Rosji masz taniej to se kupuj.
Odpowiedz
#25
Merkel mi broni
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
#26
w jaki sposób Ci broni? za rękę Cie trzyma?
Odpowiedz
#27
Zakłady, które by coś wyprodukowały zlikwidowala
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
#28
No wlasnie.
Dlaczego nie chcialbys kupic tych samych towarow wykonanych przez zaklady Putina ?
Odpowiedz
#29
Jeden pies.
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
#30
Battlecruiser napisał(a): Jeden pies.

Aha, znaczy, że wszystko chciałbyś kupować polskie, niczego nie importować ani nie eksportować, tak jak na Kubie mlekiem i miodem płynącej?
Odpowiedz
#31
Ktoś wie, gdzie kupić ruskiego merca, beemkę czy ajfona?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#32
Adam M. napisał

Cytat:To juz ktorys raz z rzedu w ciagu ostatnich kilku dni slysze ten sam tekst o "nieposuwaniu sie Europy" w porownaniu do panstw rozwijajacych sie i cytowaniu roznic tempa wzrostu, ktory np w Niemczech wyniosl 1% a w Polsce 5%. Dobrze rozdzielac prawde od propagandy i zdac sobie sprawe po pierwsze z roznicy poziomow z ktorych startuja panstwa rozwiniete i rozwijajace sie, jak rowniez z roznic wartosciowych obrazujacych te procenty.

Jako ze mam wrazenie ze niemiecki 1% wzrostu wartosciowo jest wiekszy od polskich 4 czy 5% to po pierwsze, po drugie zas warto sie zastanowic czy ciagly wzrost gospodarczy jest mozliwy biorac pod uwage warunki i ograniczone zasoby materialne planety ?

Kwestia PKB to jeden ze współczynników tyle, że nie w tym rzecz. USA, Chiny, nawet Rosja, czy ostatnio ruszające się Indie prowadzą lub usiłują prowadzić politykę na skale światową. Gdzie w tym kontekście  Europa zyskuje, jakie są kierunki światowej ekspansji UE?
Otóż w zasadzie nie istnieją. UE zajęta jest sama sobą, swoimi problemami i  tępieniem samej siebie z  meakulpizmem  jako  remedium na kłopoty. Właśnie to skierowanie do wewnątrz świadczy o stagnacji, szczególnie duchowej, braku konkretnej wizji na przyszłość.


Dwa Litry Wody napisał

Cytat:Dopóki nie wyłoni się twór, który można by, choćby i od biedy, ale jednak nazwać narodem europejskim w takim samym stopniu w jakim można dziś mówić o narodzie amerykańskim, to żaden nacjonalizm, bez względu na swoją formę, nigdy nie będzie mógł być dla Europy źródłem motywacji, dobrobytu i tożsamości. Taką rolę nacjonalizm może pełnić (na ile skutecznie to już temat na inną dyskusję) w odniesieniu do europejskich państw narodowych, ale nie dla Europy, która zarówno w kontekście politycznym (UE) jak i geograficznym (kontynent) stanowi takich państw konglomerat. Jak na przykładzie obydwu wojen światowych poucza historia (która jest podobno nauczycielką życia), dla Europy ścierające się nacjonalizmy zamieszkujących ją narodów nie przyniosły jej nigdy szczęścia, potęgi i dobrobytu, ale śmierć, zniszczenie i upadek.

Z jajek na twardo nie da się zrobić omletu - De Gaulle

Ów twór lub jakikolwiek (po)twór na kształt państwowy musi musi mieć jakiś punkt wspólny, osnowę wokół której coś się buduje. Jak istnieje Izrael, co mają wspólnego ze sobą Żydzi z całego świata wywodzący się z różnych kultur? Swoją żydowskość, wzmacnianą przez system państwa - tylko dla Żydów.
Co stanowi wspólność europejską? Przecież nie likwidowana podstawa chrześcijańska, być może ma być hasło - jedzta, pijta, szczepiajta się i róbta co chceta, tyle tylko, że  trudno na sybaryctwie budować coś co wymaga poświęceń. Dalej co mają wspólnego napływający emigrancie afrykańscy, azjatyccy z nasza kulturą, tworzą społeczeństwa równoległe. I przechodzi to pokoleniowo. Daleko do USA, zresztą i tam mamy napięcia na tle rasowym czarno - latynowsko - białym, które sie zwiększają. Jest też tu pułapka przenoszenia ślepo rozwiązań.

Jednoczenie sie Europy było wynikiem dwóch potwornych wojen. Z założenia słuszne - Ojczyzna Ojczyzn przekształciło się biurokratyczny twór. Dzisiaj patrząc na stan armii europejskich i chęć do wojaczki ludności, można sobie podarować takie zagrożenie. Inne czasy. Obecnie przeciwników pokonuje i uzależnia się inaczej.
Miłość daje rodzinę, dalej społeczność lokalna, przenosi  się na ojczyznę i mogłaby na Europę  - Ojczyznę Ojczyzn. Zamiast tego mamy przemieszczające  się masy ludzkie, nie związane z niczym szukające jedynie wygody i dostatku. Zero poświęceń, zero  trudu, zero motywacji dla wspólnego dobra - istnieje tylko mój interes. Trudno tworząc taką mentalność budować coś wielkiego.

(poniżej wytłuszczenie moje)

Cytat:To nam się próbuje narzucić. Słowo imitacja może się źle kojarzyć, ale jeżeli oczywiście ktoś wynalazł telefonię komórkową, to nie możemy na nowo wynajdować przysłowiowego koła. Natomiast problem jest w tym, że imitacja musi być selektywna. Sądzę, że źródłem dynamiki rozwojowej wspomniane Korei Południowej, Singapuru czy Tajwanu jest to, ze ta imitacja była tam selektywna. (…) Mieli filtry, które powodowały, że ich tożsamość kulturowa nie była naruszana. Ona była oczywiście zmieniana, ale nikt tam nie pomyślał, że nasza kultura jest nienormalna i musimy się dostosować do jakiejś kultury z Zachodu

Całość.

Dodałbym jeszcze Japonię. Polaków wbija sie w kompleksy przy pomocy demo - liberalnych sloganów, a pustka rozwiązań opozycji wynika z pustki brukselskich elit. Nowe,  konieczne w naszych czasach wynika z ulepszonego starego, nie z rewolucyjnego odrzucenia starego, bo zostaje się z niczym w ręku zdanym na łaskę i niełaskę  drukującego we łbach wygodne sobie schematy.
Jeśli odejdzie się od wbijanego do głów schematu - bejsbolu jako symbolu narodowców (tzw stereotyp w nowomowie), to można ujrzeć pewne sprawy inaczej.
Dogoniliśmy w rozwoju Portugalię, pod względem siły nabywczej możemy dojść Włochy za 10 lat. To jest wizja, motywacja rozwojowa (nawet jeśli się przeciągnie) Podobna jak wizje  Korei, Chin, Japonii z przed lat. W przypadku powstania makroregionów już tego nie ma. Jest region, czapa w Brukseli i nic.
Jedyną szansa dla Polski jest własna ścieżka rozwoju.
Odpowiedz
#33
ZaKotem napisał(a):
Battlecruiser napisał(a): Jeden pies.

Aha, znaczy, że wszystko chciałbyś kupować polskie, niczego nie importować ani nie eksportować, tak jak na Kubie mlekiem i miodem płynącej?

Nie
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
#34
Adam M,

Cytat:No jak to, chodzi o to czy Polacy na rzadach PiS w jakis sposob zyskuja, czy raczej nie.

A jezeli zyskuja to jak.
Zyskują, zwłaszcza młode pokolenie.

Adamie nie masz pojęcia w jak ogromnym stopniu wyjałowiliśmy młodych Polaków z ideowości. Dla naszego pokolenia spór o kształt państwa i jego instytucji był najważniejszą sprawą po odzyskaniu niezależności, tymczasem dla następców ta kwestia w zasadzie nie istnieje. Przez trzy dekady młodych kształtował przekaz o nadrzędności indywidualnych karier i drugorzędności instynktów wspólnotowych. Część młodych ten przekaz kupiła, u części wywołał on frustrację i wyalienowanie.
Wykorzystali to: Kościół, Kaczyński, a obecnie narodowcy i niezależnie od tego, czy nam się to podoba, czy nie, zaoferowali młodym Polakom rzecz dla nich istotną - poczucie dumy ze wspólnoty. Pokazali, że ideowość nie jest czymś archaicznym i wstydliwym.

Młodzi(i nie tylko oni) otrzymali to czego pragnęli. Mam nadzieję, że prędzej czy później zrozumieją, iż proponowana przez Kaczyńskiego forma narodowej wspólnoty jest jak podły alkohol - na krótką metę daje uniesienie, w dłuższej perspektywie skutkuje kacem.
Odpowiedz
#35
exeter napisał(a): Młodzi(i nie tylko oni) otrzymali to czego pragnęli. Mam nadzieję, że prędzej czy później zrozumieją, iż proponowana przez Kaczyńskiego forma narodowej wspólnoty jest jak podły alkohol - na krótką metę daje uniesienie, w dłuższej perspektywie skutkuje kacem.

Gdyby tylko oni mieli kaca, to nie byłby wielki problem. To jest jednak taki dziwny napój, że kaca mają także ci, którzy akurat siedzieli blisko tego, co pił. Komunizm też był ideowy i w latach 40, nawet 50 wielu inteligentnych młodych ludzi myślało, że to na serio, że tu o sprawiedliwość chodzi, o postęp i dobrobyt, a jeśli ktoś tam coś tam kradnie to tylko błędy i wypaczenia. A tych co malkontencą, karać należy surowo, no bo jak tu traktować kogoś kto jest przeciwko sprawiedliwości, postępowi i dobrobytowi? Niech nas koty chronią przed ideowością. Dzięki kotu Kaczyński ideowy nie jest, on tylko ma narcystyczne pragnienie władzy i to mu do szczęścia wystarczy. Gorzej będzie, jak umrze i jego następcą zostanie ktoś kto idee traktuje na serio.
Odpowiedz
#36
A to jest ktoś taki?
Sebastian Flak
Odpowiedz
#37
Gladiator napisał(a): Kwestia PKB to jeden ze współczynników tyle, że nie w tym rzecz. USA, Chiny, nawet Rosja, czy ostatnio ruszające się Indie prowadzą lub usiłują prowadzić politykę na skale światową. Gdzie w tym kontekście  Europa zyskuje, jakie są kierunki światowej ekspansji UE?
Otóż w zasadzie nie istnieją. UE zajęta jest sama sobą, swoimi problemami i  tępieniem samej siebie z  meakulpizmem  jako  remedium na kłopoty. Właśnie to skierowanie do wewnątrz świadczy o stagnacji, szczególnie duchowej, braku konkretnej wizji na przyszłość.
>
Jedyną szansa dla Polski jest własna ścieżka rozwoju.

Dlugo sie zastanawialem co odpowiedziec na twoj post, jako ze przede wszystkim jest on nie na temat.
Pytanie watku jest o Polske, a nie o Europe.
Wlasciwie czy pisowska Polska Jaroslawa pomaga w jakis sposb Polsce i Polakom ?
Na to pytanie odpowiedziales jednym zdaniem ze Polska musi miec wlasna sciezke rozwoju, ale pytanie czy taka jak proponuje PiS ?
I co tak naprawde proponuje PiS dla rozwoju Polski ?
Rowniez nie zgadzam sie ze stwierdzeniem ze Europa powinna "prowadzic polityke na skale swiatowa".
To ze inne panstwa staraja sie to robic stalo sie impulsem dla EU do wiekszej integracji.
Ty to nazywasz dreptaniem w miejscu, ale wbrew pozorom to jest najwazniejszy problem Europy.
Czy sie integrowac i stac organizacja rownowazna innym graczom na swiatowym rynku, czy zostac luzna organizacja gospodarcza malych panstewek europejskich i wyleciec z tego rynku, na ktorym beda rzadzic swiatowi giganci ?
Odpowiedz
#38
Adam M. napisał(a): Wracajac do postulowanego przez Gladiatora "rozbudzenia w Polsce" zgadzam sie, rowniez z tym ze PiS stara sie to robic, tyle ze ( IMHO ) wylewa dziecko razem z kapiela swoimi dzialaniami, wiazac sie z najbardziej konserwatywnymi dzialaczami Kosciola i starajac sie na nowo pisac historie.
Co do zarzutu ze Polska jest podwykonawca to uwazam ze jest to etap ktory trzeba przejsc by przede wszystkim zgromadzic kapital inwestycyjny dla wlasnych inwestycji i wychowac ludzi ktorzy beda mieli wlasne pomysly, w ktore wowczas mozna bedzie ten kapital inwestowac.

"Polska", Polacy, nie są tylko podwykonawcami. Np. w meblach "jesteśmy" przodownikami, mówiąc starym narzeczem.

PiS wylewa dziecko z kąpielą, to prawda. Chcieliby być socjaldemokracją i tak siebie postrzegają (stąd te zapewnienia, że PiS nie chce niszczyć demokracji, że dąży do uczynienia Polski krajem takim jakim są państwa zachodnie dzisiaj itp.; oni naprawdę w to wierzą), ale nie potrafią zmienić trendu, który ich niesie. Zaprzedali się pogardliwie określanej "Polsce powiatowej", której ucieleśnieniem jest Beata S. Matka chrzestna rewolucji z Nowogrodzkiej to symbol samego PiS, jego ograniczeń, elektoratu i przeszłości, która ciągle nie pozwala dokonać PiS kroku naprzód.
Morawiecki miał zapewnić PiS przejście, ale to się nie udało, bo wyborcy opozycji nie kupili tej rzekomej przemiany. Nie udało się zmarginalizować partii opozycyjnych, a to było konieczne, aby PiS mógł porzucić swój betonowy elektorat, a przynajmniej zmniejszyć szpagat, który poczynił, aby władzę przejąć. Dlatego narracja PiS jest taka schizofreniczna, a wiele osób dziwi się, że ta hipokryzja nie działa negatywnie na notowania rządu. Rząd mówi do elektoratu, który nie jest zainteresowany spójnością przekazu, a po części nie jest w stanie wyłapać niespójności, ale to samo zniechęca tych wyborców, którzy brak koherencji i wszelkie inne niedomagania dostrzegają.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#39
Adam M. napisał

Cytat:Dlugo sie zastanawialem co odpowiedziec na twoj post, jako ze przede wszystkim jest on nie na temat.

Pytanie watku jest o Polske, a nie o Europe.

To ty pisałeś o PKB Europy, zresztą jak bez kontekstu UE mówić o miejscu Polski? Nie da się.

Cytat:Wlasciwie czy pisowska Polska Jaroslawa pomaga w jakis sposb Polsce i Polakom ?
Na to pytanie odpowiedziales jednym zdaniem ze Polska musi miec wlasna sciezke rozwoju, ale pytanie czy taka jak proponuje PiS ?
I co tak naprawde proponuje PiS dla rozwoju Polski

Nie wiem czy taką jaką proponuje PiS, innej nikt nie proponuje. Nie potrafi.

Cytat:Rowniez nie zgadzam sie ze stwierdzeniem ze Europa powinna "prowadzic polityke na skale swiatowa".
To ze inne panstwa staraja sie to robic stalo sie impulsem dla EU do wiekszej integracji.
Ty to nazywasz dreptaniem w miejscu, ale wbrew pozorom to jest najwazniejszy problem Europy.
Czy sie integrowac i stac organizacja rownowazna innym graczom na swiatowym rynku, czy zostac luzna organizacja gospodarcza malych panstewek europejskich i wyleciec z tego rynku, na ktorym beda rzadzic swiatowi giganci ?

UE nie prowadzi polityki na skalę światową, ponieważ jest słaba i marginalizowana w skali światowej. Zaklęcie integracyjne brzmi bardzo sugestywnie, lecz dlaczego część ma na tym zyskać, a reszta stracić? Kraje V4 mają w tej kwestii podobne zdanie, stracimy na tym w postaci wyeksploatowania.

Wprowadzenie wspólnej waluty podniosło poziom życia w Niemczech. Inaczej niż we Francji czy Włoszech - wynika z raportu ekonomistów.

Podobnie jest z pozostałymi elementami integracji. Zawsze zyskuje najsilniejszy reszta traci.  Wynik integracji boksera wagi 100 kg z bokserem o wadze 60 kg jest łatwy do  przewidzenia. Stąd owe słynne "znoszenie barier rozwoju" proponowane jest tam gdzie na tym zarobią, a nie stracą.
Odpowiedz
#40
Gladiator
Cytat:Podobnie jest z pozostałymi elementami integracji. Zawsze zyskuje najsilniejszy reszta traci.  Wynik integracji boksera wagi 100 kg z bokserem o wadze 60 kg jest łatwy do  przewidzenia. Stąd owe słynne "znoszenie barier rozwoju" proponowane jest tam gdzie na tym zarobią, a nie stracą.
Bo integracja europejska to nie jest sielanka, gdzie wszyscy czule patrzą sobie w oczka i głaszczą się po główkach, tylko – by odwołać się do twojej bokserskiej analogii – umowa zawarta między bokserami różnych wag, że oto zakładamy sobie klub w którym wszyscy, niezależnie od reprezentowanej wagi, zamiast trzaskać się z całej siły po pyskach (a czasem i po jajach) będziemy co najwyżej kopać się po kostkach. Oczywistym jest, że w tym układzie dalej wygrywa silniejszy – tyle, że ten słabszy wychodzi ze starcia co najwyżej z obolałymi kostkami i posiniaczonymi łydkami, a nie z pogruchotanymi żebrami, rozkwaszonym nosem, złamaną szczęką, rozciętym łukiem brwiowym i wstrząśnięciem mózgu. Ja rozumiem, że może się komuś nie podobać, że więksi kopią nas po kostkach (a czasem i po dupie), ale zanim zaczniemy się domagać odrzucenia tych wszystkich krępujących nas zasad i przyznania sobie prawa do prania po pysku kogo chcemy, kiedy chcemy i jak chcemy to wato się czasem zastanowić co może się stać gdy w podobny sposób zaczną myśleć więksi i silniejsi. Bo odrzucenie integracji to w istocie nie jest – by znów odwołać się do bokserskich analogii – zaprowadzenie podziału na kategorie wagowe, w których mogą boksować się wyłącznie równorzędni rywale, ale usankcjonowanie „wolnej amerykanki”, gdzie każdy może prać każdego gdzie chce, kiedy chce i jak chce. A taki system już przerabialiśmy w okresie dwudziestolecia międzywojennego – z wiadomym dla nas skutkiem.
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości