Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 3
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pytanie o LGBT
bert04:
Cytat:U mężczyzn - owszem. U kobiet - niekoniecznie. Czytałem opracowanie, według którego hpv analne występuje w większości u kobiet albo u homoseksualnych mężczyzn. Przy tych pierwszych do zarażenia wystarczą przenosiny, nazwijmy to, zewnętrzne płynów zainfekowanych, bez penetracji.
Obecność samego wirusa nie zawsze jest groźna, organizm go zwalcza, jednak kiedy działają inne czynniki, typu mechaniczne podrażnienia, zakażenia bakteryjne mogą go pobudzić do działania.
"Miłość jest sprawą uczucia. Nie ma nic wspólnego z moralnością. Uczucie natomiast nie zna zdrady. Ono wzmaga się, znika albo się zmienia. Gdzie tu zdrada. Miłość to nie kontrakt"   Erich Maria Remarque
Odpowiedz
ZaKotem:
Cytat:Zabroniłbym tylko kłamania, że takie terapie mają cokolwiek wspólnego z medycyną.
Leczenie depresji, schizofreni, ekshibicjonizmu, zaburzeń kompulsywnych, też nie ma nic wspólnego z medycyną?
"Miłość jest sprawą uczucia. Nie ma nic wspólnego z moralnością. Uczucie natomiast nie zna zdrady. Ono wzmaga się, znika albo się zmienia. Gdzie tu zdrada. Miłość to nie kontrakt"   Erich Maria Remarque
Odpowiedz
Pojęcia nie mam, jak się leczy ekshibicjonizm, ale na pewno na pozostałe wymienione przez ciebie rzeczy są tabletki. Więc to jest medycyna.
Odpowiedz
Tabletkami możesz wyleczyć co najwyżej objawy, ale nie zmienisz struktury połączeń neuronowych, chyba, ze chcesz wycinać homoseksualistom fragmenty mózgu odpowiedzialne za homoseksualizm.
"Miłość jest sprawą uczucia. Nie ma nic wspólnego z moralnością. Uczucie natomiast nie zna zdrady. Ono wzmaga się, znika albo się zmienia. Gdzie tu zdrada. Miłość to nie kontrakt"   Erich Maria Remarque
Odpowiedz
Ciekawy temat - HPV. Można by się zastanawiać, czy wspaniałomyślne gnębienie i traktowanie homoseksualistów jak odmieńców ma lepsze skutki w łagodzeniu zachorowalności (tylko w tej grupie ludzi, co już jest turbowspaniałomyślne, tak wysoki priorytet) niż np. miałoby wprowadzenie edukacji seksualnej. Temat dotyczy wszystkich współżyjących ludzi i stopień ryzyka jest silnie powiązany z ilością partnerów
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
Zakotem napisał

Cytat:Dźwignią rozwoju, czyli cywilizacją, zawsze i wszędzie było zastępowanie zachowań agresywnych zachowaniami przyjaznymi. Im więcej cywilizacji, tym mniej agresji, a im większe barbarzyństwo, tym mniejsza tolerancja dla odmienności i tym samym większa agresja.

I koniec końców ściąga się agresywnych barbarzyńców do siebie dla ratowania cywilizacyjnej dźwigni rozwoju. Nie za bardzo zastępowanie przyjaznych zachowanań wychodzi. Wygodę, przyjaznego sąsiada spokój każdy lubi. Można by przyjąć, że jest to jakiś aspekt cywilizacyjny, który w nadmiarze obraca się przeciw. Niemniej warte osobnego tematu, póki co lemowski świat mli-mli się trzęsie.

Cytat:Oczywiście, można powyższą mapę interpretować tak, że czerwony kolor oznacza cywilizację, a granatowy - antycywilizację. Tylko niech wtedy gladiatorzy mówią otwarcie: Iran i Arabia Saudyjska to centrum cywilizacji, Ameryka i UE to Wielki Szatan, a Rosja jest czymś pomiędzy. Ale jak jeszcze trochę powalczy, to do cywilizacyjnego poziomu Iranu ma szansę dobić.

Tyleż prawdziwy obraz co demagogiczny. Wspominałem wcześniej, kolor niebieski pojawił się dopiero po osiągnięciu przez te kraje pewnego poziomu rozwoju, a nie wcześniej kiedy byli jeszcze na dorobku.

Cytat:Zapewne. Każdy postęp cywilizacji wiąże się z zachwianiem tożsamości barbarzyńców. Bez tego barbarzyńcy nie przestaliby być barbarzyńcami.

Póki co przybyłe to Europy barbarusy z różnych barbarii w sporej części utrzymują swoją tożsamość i jakoś nie chcą przejąć tej wyższej. Wniosek?

Cytat:    Barbarusy nie mają tracić tożsamości,  tylko ma się im zachwiać. Zmienić priorytety. Słowianie nie stali się Germanami ani Grekami, kiedy się pochrzcili, ale się jednak do nich upodobnili. Zatracili związek między słowiaństwem a słowiańskimi religiami. Tak samo muzułmanie w Europie nie przestają być muzułmanami, natomiast zatraca się związek między islamem a szariatem. Powstaje islam bezszariatowy, tak jak kiedyś wytworzył się judaizm beztalmudowy.

Znaczy euroislam, coś takiego w pewnej formie istnieje. Nawet doczytałem się o pierwszym paryskim meczecie "mixt" z niewiastami. Rzecz  w tym, że obok tej "jaskółki" prawo szariatu, zaczyna zdobywać sobie obywatelstwo w Europie. Działają przecież uznawane i nieuznawane sądy szariackie. Na razie jest to widoczne, choć nie powszechne zjawisko. Karmi się ono lewackim zabieganiem o głosy biednych i skrzywdzonych.
Co do judaizmu beztalmudowego to nikt teraz nie powie, że goim nie ma duszy. Natomiast traktowanie goim wynikające z tego faktu pozostaje. Na tym polega zachowanie swojej tożsamości.

Cytat:Wynika to po prostu z tego, że środowiska intelektualistów cechuje większa odwaga cywilna - elita mniej się martwi opinią plebsu, niż odwrotnie. Plebs jednak naśladuje elitę,  dlatego wraz z postępem geizacji pojawia się proporcjonalnie coraz więcej plebejskich gejów, a co za tym idzie, ich przeciętna inteligencja spada. Polska jest jednak na tym etapie, że o geja wciąż łatwiej wśród MWzWM, a w środowisku robotniczym to wciąż raczej temat do śmichu (choć przynajmniej nie do wrogości).

Ciekawa teoryja. Wynika z niej, że  wraz ze wzrostem wykształcenia łatwiej się we łbach przewraca. To tak parafrazując klasyka po plebejsku. Dlatego wszystko zależy jakie elity się naśladuje. Rzecz jasna łatwiej jest naśladować eli(y)ty umownie dekadenckie, ponieważ to lekkie, łatwe i przyjemne oraz takie światowe. Trudniej naśladować elity stawiające sobie wymagania, których przestrzeganie utrudnia łatwe życie.


Kmat napisał

Cytat:W zasadzie przedstawiane zagrożenie jest takie - rozwolnienie obyczajów spowoduje, że przyjedzie wszawica mahometowa i zrobi nam jesień z dupy średniowiecza. Na to lekarstwem ma być pozwolenie na zrobienie nam jesieni z dupy średniowiecza przez wszawicę putinową. Tu pojawiają się trzy problemy:
    1) Czy pierwsza wszawica jest w stanie tego dokonać?
    2) Jeśli tak, to czy druga wszawica jest w stanie temu zapobiec?
    3) Jeśli tak, to czy jesień z dupy średniowiecza w jej wykonaniu jest w czymkolwiek lepsza od tej, którą mogłaby zrobić pierwsza wszawica? A nawet jeśli, to czy różnica jest na tyle istotna, aby wszawicę putinową aktywnie poprzeć?

Nie ten kierunek, nie w tym zupełnie rzecz.
Brutalna zapora w postaci mandatu za przylanie żonie, tolerowanie po cichu fizycznego tępienie LGTB ma swoje przyczyny. Oni doskonale wiedzą o co w tej bajce chodzi, ponieważ wyszła od nich, dokładniej z ZSRR.
Większości wydaje się, że rewolucja seksualna lat 60 siatych, zerwanie z moralnością to wielkie zwycięstwo liberalizmu, wolności etcet. Duży uśmiech Nic bardziej mylnego, typowa ściema dla ludu. Wielkie dzieło komunistów pragnących zniszczyć burżuazyjne struktury społeczne, uderzając w najbardziej czuły punkt psychiki człowieka - seksualność. Pierwszym poligonem doświadczalnym był ZSRR, a stąd przeszło to dalej. Tam zorganizowano w Moskwie pierwszy marsz nagusów, walczących z pruderią burżuazyjną. Wolność seksualna była propagowana jako wyzwolenie, dokładanie tak samo jak teraz. Jeśli słyszymy, aby nie wstydzić się własnego ciała to wymyślili to hasło radzieccy aparatczycy w latach rewolucji 1917-1919. Dzisiaj traktuje się to jako.... zdobycz liberalną światłych społeczeństw.
Nie rozpisując się za bardzo podaje źródła, która warto ze spokojem przestudiować, by znać korzenie tego co się dzieje teraz.
Tłumacz guglowy w zupełności starcza, warto skorzystać, to unikalne treści.

Cytat:Uczestnicy ruchu wywodzili się z przekonania, że jedyną personifikacją demokracji i równości może być tylko nagość. W 1922 r. Odbyły się nagie noce w Moskwie, później procesje odbyły się w Moskwie i Charkowie [1] [2]. Członkowie społeczeństwa chodzili po Moskwie zupełnie nago lub nakładali na ramiona tylko taśmę z napisem „Precz ze wstydem!”.
Wielu badaczy postrzega historię powstania tego społeczeństwa jako kolejny etap zniszczenia we wczesnym sowieckim społeczeństwie tradycyjnego ideału męskości, który logicznie następował po upadku religijności, dekryminalizacji homoseksualizmu i aborcji, a także uznaniu faktycznych małżeństw i deklarowanym pragnieniu zapewnienia równości płci [3]. Pisarka N.V. Baranskaya w swoich wspomnieniach połączyła powstanie społeczeństwa z polityką oficjalnych władz, które starały się zlikwidować poczucie wstydu u ludzi jako przejaw hipokryzji [4].

Całość.

 
Cytat:Gdy narodził się Kraj Sowietów, w społeczeństwie wrzały dramatyczne zmiany. Początek lat dwudziestych przyniósł rewolucję seksualną w ZSRR. W nowym społeczeństwie tradycyjna instytucja rodziny i małżeństwa była uważana za resztkę burżuazyjną. Urodziły się organizacje prowadzące promocję innowacyjnych wartości kulturowych.

    Pod koniec 1924 r. Cały kraj ustnie i drukowany zaczął żywo dyskutować o nowym bezprecedensowym wydarzeniu - demonstracji społeczeństwa „Precz ze wstydem!”. W latach dwudziestych XX wieku w kraju mnożyli się ideologicznie obsesyjni „ludzie nowej formacji”, którzy chodzili po ulicach nago, głośno deklarując, że wstyd jest burżuazyjną przeszłością narodu radzieckiego.(...)

Źródło.

Cytat:Już w 1904 r. Lenin w swoim niepowtarzalnym stylu stwierdzał: „Wyswobodzenie ducha zmysłowości, energii ukierunkowanej nie na wartości pseudorodzinne pomoże wychlusnąć ten kłąb na rzecz zwycięstwa socjalizmu”, a rok później na III Zjeździe Rosyjskiej Partii Socjaldemokratycznej powierzył Trockiemu opracowanie nowej teorii stosunków między płciami na wypadek zwycięstwa bolszewizmu.(...)
Lenin odpowiada: „I nie tylko rodzina. Wszystkie zakazy odnoszące się do seksualności powinny być zniesione. Możemy się uczyć od sufrażystek. Nawet zakaz miłości jednopłciowej musi być usunięty”(...)
Niemiecka seksuolog, czy raczej seksuolożka, by być w zgodzie z tęczową nowomową, dr Halle Fanina pisała z zachwytem: „ZSSR w 1925 r. objawił mi się jako coś fantastycznego. Co za przestrzeń dla pracy! Cały świat, a w szczególności Niemcy, mogą pozazdrościć tego, co tu się wydarzyło. Seksuologia stosowana tak się tu rozwinęła, że na jej badanie potrzeba będzie lat”. (...)
W grudniu 1918 r., w pierwszą rocznicę uchwalenia dekretu o zniesieniu małżeństwa, odbył się w Moskwie marsz lesbijek. Trocki w swoich wspomnieniach odnotował, że na wiadomość o tym marszu Lenin zareagował entuzjastycznie: „Tak trzymać, towarzysze, tak trzymać! ”. (...)

Żródło.

oraz

Od lewej piękne zdjęcie chłopa i żołnierza

Wszystko  brzmi i wygląda znajomo?  Wspaniałe osiągnięcia liberalnej kultury z której wielu tu obecnych jest bardzo dumnych, uważa za wynik rozwoju cywilizacyjnego, powstało w kraju prawdziwego komunizmu. Zostały wyeksportowane na Zachód, szkoła frankfurcka, potem USA... Opracowano je ku destrukcji społecznej i nawet w złagodzonej formie spełniają tę role nadal. Dlatego mówienie o upadku cywilizacyjnym przynajmniej w tej materii jest jak najbardziej uzasadnione. Jeszcze w latach 70 siatych sporo pornusów robionych na zamówienie KGB powstawało w Polsce. Zarzucano nimi Zachód dla osłabienia jego ducha przewidując konfrontacje militarną.

Dlatego zrozumiałym jest brutalna reakcja Rosji. Oni to już przerabiali,  znają skutki, teraz mają efekt powracającej fali. Rozwój feminizmu, dewiacji osłabi jeszcze bardziej kraj, to reakcja obronna. Rzecz jasna nie tędy droga, tu potrzeba odnowy moralnej o co bardzo trudno.
Odpowiedz
Gladiator napisał(a): Znaczy euroislam, coś takiego w pewnej formie istnieje. Nawet doczytałem się o pierwszym paryskim meczecie "mixt" z niewiastami. Rzecz  w tym, że obok tej "jaskółki" prawo szariatu, zaczyna zdobywać sobie obywatelstwo w Europie. Działają przecież uznawane i nieuznawane sądy szariackie. Na razie jest to widoczne, choć nie powszechne zjawisko. Karmi się ono lewackim zabieganiem o głosy biednych i skrzywdzonych.
Karmi się ono saudyjskimi dularami. Jeśli saudyjskie dulary to dla ciebie lewactwo, to chyba będzie nam się jeszcze trudniej porozumieć jak zwykle. Owszem, część muzułmańskich bezroboli i kiboli radykalizuje się właśnie w Europie i zamiast się cywilizować, szuka nakdzikszej wersji islamu jaką tylko można wynaleźć. Pomaga im w tym, oprócz saudyjskich dolarów, narodowa prawica (w każdym kraju jest taka zaraza), która głosi, że muzułmanie nigdy nie będą prawdziwymi Francuzami, Brytyjczykami itd, tylko muzułmanami. No to niektórzy przyjmują to za prawdę i myślą sobie "no dobra, to będziemy teraz takimi 200% muzułmanami aż wam nogi z dupy pourywamy, pierdolone pogańskie swińskie psy".
Cytat:Co do judaizmu beztalmudowego to nikt teraz nie powie, że goim nie ma duszy. Natomiast traktowanie goim wynikające z tego faktu pozostaje. Na tym polega zachowanie swojej tożsamości.
Na powtarzaniu antysemickich, pranazistowskich bredni?
Cytat:Ciekawa teoryja. Wynika z niej, że  wraz ze wzrostem wykształcenia łatwiej się we łbach przewraca. To tak parafrazując klasyka po plebejsku.
No owszem. Tak to mniej więcej działa. Im większa kreatywność wymagana jest w pracy, tym mniejsza zależność od opinii otoczenia.
Cytat:Dlatego wszystko zależy jakie elity się naśladuje. Rzecz jasna łatwiej jest naśladować eli(y)ty umownie dekadenckie, ponieważ to lekkie, łatwe i przyjemne oraz takie światowe. Trudniej naśladować elity stawiające sobie wymagania, których przestrzeganie utrudnia łatwe życie.
No sam widzisz. A ludzie myślą ekonomicznie, nawet jeśli myślą, że nie myślą.  Dlatego wybierają niższe koszty.


Cytat:Nie ten kierunek, nie w tym zupełnie rzecz.
Brutalna zapora w postaci mandatu za przylanie żonie, tolerowanie po cichu fizycznego tępienie LGTB ma swoje przyczyny. Oni doskonale wiedzą o co w tej bajce chodzi, ponieważ wyszła od nich, dokładniej z ZSRR.
Większości wydaje się, że rewolucja seksualna lat 60 siatych, zerwanie z moralnością to wielkie zwycięstwo liberalizmu, wolności etcet. Duży uśmiech Nic bardziej mylnego, typowa ściema dla ludu. Wielkie dzieło komunistów pragnących zniszczyć burżuazyjne struktury społeczne, uderzając w najbardziej czuły punkt psychiki człowieka - seksualność. Pierwszym poligonem doświadczalnym był ZSRR, a stąd przeszło to dalej. Tam zorganizowano w Moskwie pierwszy marsz nagusów, walczących z pruderią burżuazyjną. Wolność seksualna była propagowana jako wyzwolenie, dokładanie tak samo jak teraz.
A owszem, był w ZSRR taki okres. Tylko zapomniałeś wspomnieć o takim drobiazgu, że trwał on jakieś 3-4 lata, a genderowe fanaberie ukrócił jeszcze sam Lenin, nie czekając nawet na Stalina, który to zalał betonem. Pewne wolności rzeczywiście gwarantowało prawo radzieckie, ale... "prawo"? "radzieckie"?Przecież to pojęcia sprzeczne. Większość obywateli radzieckich nawet swych papierowych praw nie znało, no i słusznie, po co by się mieli frustrować.

Prawdziwym, a nie papierowym pionierem gendera w Europie był nie Związek Radziecki, ale... Polska. Polska jako jeden z niewielu krajów nie karała w ogóle stosunków homoseksualnych - mimo że teoretycznie przez jakiś czas obowiązywały prawa zaborców w tym zakresie. Nie stosowano ich w praktyce już przed ich zniesieniem.  Polska jako pierwsze państwo na świecie (całe państwo; niektóre stany USA wcześniej) zabroniła gwałtu na małżonce i traktowała taki gwałt jak każdy inny. Bicie żony oczywiście też polskie prawo traktowało tak, jak bicie sąsiadki. Zmiany szły także w kulturze i języku. Polskie przedwojenns feministki wymusiły rezygnację z używania formy grzecznościowej "panna", która określa kobietę według jej stanu cywilnego i zmianę na jedną tylko "panią". Polska prawica bardzo brechta się z anglo- czy frankofonicznych feministek, które do dziś walczą o zmiany dokonane w języku polskim w latach 30. Zrezygnowano oficjalnie z damskich końcowek do nazwisk "owa" czy "ówna", określających kobietę względem męża czy ojca. W czeskim i bułgarskim nadal obowiązują, to nie żadna komuna to zmieniła, tylko przedwojenne gendery. Wśród inteligencji zapanował zwyczaj nadawania dzieciom podwójnych nazwisk, ojca i matki, na znak odejścia od patriarchalnego pojęcia rodu. Ten obyczaj akurat zanikł, bardziej ze względów praktycznych.

Gdyby nie wojna i "komuna" właśnie, która cenzurą zamroziła mentalność Polaków z roku 1939 do 1989, to pewnie w latach 40 mielibyśmy w Polsce edukację seksualną, w 50 małżeństwa gejoskie a w 60 patrzylibyśmy na amerykańskich hipisów jak na jakieś burżuazyjne heteronormatywne konserwy.
Odpowiedz
ZaKotem:
Cytat:Gdyby nie wojna i "komuna" właśnie, która cenzurą zamroziła mentalność Polaków z roku 1939 do 1989, to pewnie w latach 40 mielibyśmy w Polsce edukację seksualną, w 50 małżeństwa gejoskie a w 60 patrzylibyśmy na amerykańskich hipisów jak na jakieś burżuazyjne heteronormatywne konserwy.
Mam wrażenie, że paradoksalnie komunizm bardziej zlewaczył Polaków niż rewolucja seksualna zlewaczyła ludzi na zachodzie. Stąd mamy katolików hipokrytów, którzy swoją praktykę religijną ograniczają do chodzenia do kościoła i masę ludzi którzy żądają wsparcia od państwa.
"Miłość jest sprawą uczucia. Nie ma nic wspólnego z moralnością. Uczucie natomiast nie zna zdrady. Ono wzmaga się, znika albo się zmienia. Gdzie tu zdrada. Miłość to nie kontrakt"   Erich Maria Remarque
Odpowiedz
ZaKotem napisał


Cytat:A owszem, był w ZSRR taki okres. Tylko zapomniałeś wspomnieć o takim drobiazgu, że trwał on jakieś 3-4 lata, a genderowe fanaberie ukrócił jeszcze sam Lenin, nie czekając nawet na Stalina, który to zalał betonem. Pewne wolności rzeczywiście gwarantowało prawo radzieckie, ale... "prawo"? "radzieckie"?Przecież to pojęcia sprzeczne. Większość obywateli radzieckich nawet swych papierowych praw nie znało, no i słusznie, po co by się mieli frustrować.

Ów drobiazg trwał od  1918 do ok 25-6 roku, czyli 7 do 8 lat. Najlepiej zakleić ową część internetu plastrem, aby lud oświecone był przekonany, że wyszło to z głębokiej myśli liberalnej. Oczywiście zachodniej niemieckiej, amerykańskiej brzmi świetnie. Takie szczytowego osiągnięcia ludzkości, dla wyzwolenia człeka z okowów. Frustrujące musi być co zrozumiałe, że wartości tak cenione obecnie pochodzą z państwa głęboko pogardzanego, przedstawianego jako przykład głupoty, ciemnoty i zacofania. Król jest nagi.
Dla zainteresowanych parę szczegółów więcej tutaj.


Cytat:  Prawdziwym, a nie papierowym pionierem gendera w Europie był nie Związek Radziecki, ale... Polska. Polska jako jeden z niewielu krajów nie karała w ogóle stosunków homoseksualnych - mimo że teoretycznie przez jakiś czas obowiązywały prawa zaborców w tym zakresie. Nie stosowano ich w praktyce już przed ich zniesieniem.  Polska jako pierwsze państwo na świecie (całe państwo; niektóre stany USA wcześniej) zabroniła gwałtu na małżonce i traktowała taki gwałt jak każdy inny. Bicie żony oczywiście też polskie prawo traktowało tak, jak bicie sąsiadki. Zmiany szły także w kulturze i języku. Polskie przedwojenns feministki wymusiły rezygnację z używania formy grzecznościowej "panna", która określa kobietę według jej stanu cywilnego i zmianę na jedną tylko "panią". Polska prawica bardzo brechta się z anglo- czy frankofonicznych feministek, które do dziś walczą o zmiany dokonane w języku polskim w latach 30. Zrezygnowano oficjalnie z damskich końcowek do nazwisk "owa" czy "ówna", określających kobietę względem męża czy ojca. W czeskim i bułgarskim nadal obowiązują, to nie żadna komuna to zmieniła, tylko przedwojenne gendery. Wśród inteligencji zapanował zwyczaj nadawania dzieciom podwójnych nazwisk, ojca i matki, na znak odejścia od patriarchalnego pojęcia rodu. Ten obyczaj akurat zanikł, bardziej ze względów praktycznych.

To akurat trafienie ziarna na grunt maryjnego katolicyzmu w Polsce. Paradoksalnie, postępy demagogi feministek, czy aprobaty dewiacji seksualnych mają się u nas gorzej, ponieważ brakuje uciśnionych bohaterów, tudzież bohaterek z powyższych powodów. Wraz z odejściem od  katolicyzmu zaczyna się aprobata kitu (dlaczego patrz mój post powyżej), ponieważ brakuje sensownego odniesienia.
Sowiecka Rosja była przykładem dla zachodnich elit, nie Polska. Nic tego faktu komunistycznej dewiacji jak przykładu godnego naśladowania i uwielbienia  nie zmieni. Król jest nagi.
Odpowiedz
"W dalszej części programu tłumaczył (Janusz Korwin-Mikke- przyp. E.T.), że to, co robi PiS w sprawie LGBT, to "teatr".
- Krzyczą tylko, że są przeciwko, a nic nie robią. Oni nic nie zrobią. To by była rzecz, jakiej byśmy zażądali od PiS-u w zamian za niewchodzenie w koalicję, bo nie chcemy wchodzić, ale jakby mieli rząd mniejszościowy, to byśmy poparli w zamian za ustawę bardzo krótką: zabraniającą publicznych parad zboczeńców, wchodzenia ich do szkół, nie powinno być ich w telewizji etc.
- To jest znacznie groźniejsze niż zarazki grypy czy odry czy czegoś takiego, bo zaraża całe społeczeństwo. Odra przechodzi a to zostaje. Naprawianie szkód, jakie z tego wynikają to kwestia pokoleń - dodał."

https://www.donald.pl/artykuly/ZfWMEa79/...mhLkYWsfz8

Korwin zapomniał określić, na czym miałaby polegać ta szkodliwość, o jakiej mówi odnośnie uznania praw mniejszości seksualnych. Zamiast konkretów i rzeczowości, mamy jakieś wariancje na temat "nawet za Hitlera było lepiej" ("to gorsze od odry") i gadanie o szerokich i trwałych zmianach kulturowych: może to by "pana prezesa" zaskoczyło, ale takie chrześcijaństwo też dotyczy całych społeczeństw i trwa długie pokolenia, co samo w sobie nie sprawia, że jest "gorsze od odry czy innych zarazków". Warto przypomnieć, że ten sam gość, gadający tutaj o "zabranianiu parad zboczeńców i wchodzenia ich do szkół", gdzie indziej mówił o tym, że zmacanie przez pedofila jest lepsze od edukacji seksualnej, bo rozbudza seksualnie dziewczynkę (sic!). Tymczasem polskie prawo zabrania już promowania i pochwalania właśnie pedofilii, więc nie bardzo wiadomo, czego tu jeszcze zabraniać, skoro ustalenia współczesnej medycyny odnośnie zdrowia i patologii w obszarze seksualności są jakie są, a bynajmniej żadni zoofile nie czekają w kolejce, wbrew temu, co w tej szopce (bo to też jest "teatr" w wykonaniu Korwina, demagogiczna licytacja z PiSem, żeby zbić troszkę politycznego kapitału kosztem krzywdy ludzkiej) opowiada pierwszy "liberał" RP. Warto od razu dodać, że przemiany kulturowe, o jakich mowa, a więc akceptacja osób nieheteronormatywnych, jest bardzo mocno związana ze współczesną gospodarką wolnorynkową i światowym kapitałem, uwarunkowana czynnikami ekonomicznymi, które są fetyszem imć Korwina. Stąd właśnie polityka takich marek, jak IKEA, o której było głośno niedawno, które doskonale zdają sobie sprawę, że stwarzane przez nich przyjazne środowisko pracy daje im przewagę w konkurencji o dobrego pracownika (bo bycie hetero nie czyni z nikogo lepszego sprzedawcy czy menadżera). Z drugiej strony wzrost gospodarczy i związana z nim większa zamożność społeczeństw (pozwalająca na zakup dóbr oferowanych przez wielkie międzynarodowe koncerny) czyni nas bardziej niezależnymi od siebie nawzajem, co przekłada się na mniejszą homogenizację społeczności i rosnącą akceptację różnorodności. To oczywiście nie jest pełny obraz sprawy, bo dochodzą do tego kwestie bezpieczeństwa, pokoju panującego tam, gdzie dochodzi do omawianych przemian kulturowych, no i co niezmiernie ważne: wypracowanych w tych społecznościach wysokich standardów dyskursu, zasadzających się w dużej mierze na zdobywanej w ramach naukowej działalności wiedzy. Inaczej mówiąc, nie żyjemy w niewielkich, zagrożonych przez sąsiadów społecznościach, których trwanie zasadza się na pielęgnowaniu tradycji (bo nie mają odpowiednich narzędzi zdobywania wiedzy i rozumienia świata, więc podlegają w tym względzie selekcji naturalnej kultur, w odróżnieniu od współczesnego dyskursu naukowego, który można przyrównać do doboru sztucznego) i stabilizowaniu ich przez ujednolicenie, wymaganie dopasowania się do określonej, wąskiej normy (polecam rozważyć w tym miejscu możliwe ewolucyjne źródła psychologicznych zjawisk dysonansu poznawczego, a jeszcze bardziej systematyczności błędu potwierdzenia); w tego rodzaju warunkach stygmatyzowanie jakiejś mniejszości może wywierać wpływ konsolidujący grupę, której trwanie wymaga ofiar z jednostek, będących niewiele wartymi w warunkach niskiej specjalizacji w podziale pracy (bo nikt nie musi wykazywać się kompetencjami na poziomie współczesnego neurologa, radcy prawnego czy informatyka). Można się obrażać na rzeczywistość, ale lepiej ją zrozumieć, żeby skuteczniej działać. Dzisiaj ta skuteczność, w obszarze sprawowania władzy państwowej, wymaga dostrzeżenia podstaw trendów kulturowych, których istnienie jest konsekwencją rozwoju współczesnych społeczeństw wraz z rozwijającymi się światowymi rynkami, rozwijającą się nauką i ich wpływem na standard naszego życia i sposób funkcjonowania, ale też ich istnienie jest warunkiem utrzymania tego właśnie kierunku rozwoju, aby zapobiec stoczeniu się z powrotem na poziom społeczeństw budowanych w oparciu o tożsamość plemienną, tak nieprzystających do współczesnych realiów, zajmujących peryferia światowej polityki.
"Sokrates nieodmiennie doprowadzający sofistę do milczenia- czy skłaniał go do milczenia prawomocnie? - Tak, sofista nie wie tego, co myślał, że wie; ale to nie jest jeszcze triumf Sokratesa. Nie może tu chodzić o: „A widzisz! Ty tego nie wiesz!" - ani o triumfalne: „A więc wszyscy nic nie wiemy!""
Odpowiedz
Tak to wygląda. JKM nie zauważa takiego banału, że postęp LGBT na zachodzie jest prostą konsekwencją liberalizmu i to liberalizmu gospodarczego. To ten sam proces, który zlikwidował społeczeństwo stanowe i wprowadził równouprawnienie religijne, płciowe i rasowe. Tak było po prostu opłacalniej. Nie jest przypadkiem, że kraje, które takich równouprawnień nie wprowadziły, to za wyjątkiem naftowych emiratów brud, smród i ubóstwo. No i do tego sprowadza się cały ten korwinizm-gladiatoryzm: żeby było, biednie, smętnie, i żeby wiało chujem.
Swoją drogą fascynujące - jak można być tak upośledzonym, żeby po tylu latach u boku Kisielewskiego, nic z tego liberalizmu nie zrozumieć.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
Korwinizm to nie żaden liberalizm, tylko paleokonserwatyzm. Wolny rynek jest dobry nie dlatego, że jest wolny, tylko dlatego, że był w mitycznym XIX wieku, wieku raju na Ziemi, który nieszczęśliwie akurat Polskę ominął. Była też w tym raju kara śmierci, patriarchalizm, rasizm i nacjonalizm, więc te wszystkie rzeczy też są dobre. Przypuszczam, że także wozy konne są dobre. To, że w ogóle mogło stać się takie kuriozum, że w świadomości milionów Polaków - zarówno tych za jak tych przeciw - paleokonserwatyzm został urltozsamiony z jego przeciwieństwem, czyli liberalizmem, jest oczywiście pokłosiem "komuny" - tak przecież właśnie, jako obraz zacofania, był przedstawiany w komunistycznej propagandzie kapitalizm i zgniły Zachód. I tak z hybrydy typowych dla peerelu oczywistych oczywistości "kapitalizm to ustrój czasów minionych" (to propaganda mówiła od kołyski) oraz "kapitalizm świetnie działa" (każdy oglądał amerykańskie filmy, a niektórzy nawet byli za granicą) zrodziło się przekonanie "jak się cofniemy o dwieście lat to będzie jak w Ameryce".
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): Korwinizm to nie żaden liberalizm, tylko paleokonserwatyzm. Wolny rynek jest dobry nie dlatego, że jest wolny, tylko dlatego, że był w mitycznym XIX wieku, wieku raju na Ziemi, który nieszczęśliwie akurat Polskę ominął.

A "Ziemia Obiecana" to co, fałszywka historyczna?

Cytat:Przypuszczam, że także wozy konne są dobre.

No juści że są. Przecież każda tyrada na temat bezsensowności pasów bezpieczeństwa odnosi się albo do rycerzy na koniach, albo do wozów konnych. Czyli już z tego jednego powodu są one lepsze.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości