Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Śmiało zdążać tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden lewak
#21
bert04 napisał(a): To oczywiście nie jest "rasizm właściwy", tutaj akurat tak Hollywood jak i reszta świata, przynajmniej po wydarzeniach tak II WS jak i zniesienia różnych apartheidów unika tematu.
https://www.youtube.com/watch?v=2nzKnSUQbO8
Tu piosenka w temacie. Ale generalnie racja.
Gawain napisał(a): Pytanie co jest "poważne"? Poważny ton wypowiedzi czy poważne traktowanie wypowiedzi tychże działaczy? Bo jako żywo i jedno i drugie jest na tyle popularne, że szukając wypowiedzi Pani Klimasary znalazłem cały zbiorek cudownych treści działaczy lewicy:

https://nczas.com/2020/06/01/tuzy-polski...sce-video/
No takie wypowiedzi nie dotyczą bezpośrednio tematu, tj. nie dotyczą zbyt dużych dysproporcji między pracusiami a obibokami.
Cytat:Miałeś firmę? Wow, a o uczciwej pracy nie myślałeś?

Ale nie wiem czy można ten wpis traktować poważnie. Poważnie...
No ta laska jest ewidentnie skandalistką, więc raczej nie.
Cytat:No ale regułą jest, że miśpy nie głosują na Korwina. Prędzej na PiS czy PO.
Może nie chcą marnować głosów?
Cytat:Dzieci w wieku lat sześciu też mają odwagę iść pod prąd i jebnąć wprost to co myślą, żeby uwagę na siebie zwrócić. Młodzież w pewnym wieku widzi dorosłych ludzi słuchających pierniczenia polityków z pokolenia, które nic nie rozumie z otoczającego świata i na zasadzie awersji łapie się na lep dziadka, który jest dziwnie techniczno-umysłowy i otacza się młodzieżą od lat. A co najstraszniejsze, chyba ich słucha.
No i ci młodzi idą pod prąd wobec dorosłych (starszych) ludzi, na których dobrej opinii im nie zależy, ale do rówieśników już się dostosowują. Trudniej iść na odwrót..
Cytat:W sensie pojmowania religii w myśl Maksa Webera, czyli promocji gospodarczej protestantyzmu.
Tu nie do końca Ciebie rozumiem - czyli uważasz ten "protestantyzm" polskich katolików za jeden z istotnych czynników wpływających na ich sprzeciw wobec gospodarczej lewicy? No cóż - interesująca teza.
Odpowiedz
#22
Pterodaktyl napisał(a):
Cytat:No ale regułą jest, że miśpy nie głosują na Korwina. Prędzej na PiS czy PO.
Może nie chcą marnować głosów?
A może niskie podatki by się im i podobały, ale hajlowanie do kompletu już nie?
Odpowiedz
#23
bert04 napisał(a): Serio Gawainie, zaczynam się o Ciebie martwić. Łączysz jakieś niezależne procesy, wpinając do tego szlachtę i wojsko, jak nie przymierzając korwinista jakiś. Nie wiem, jakie niesamowite przywileje socjalne zaproponował Churchil brytyjczykom w 1961. Albo Nixon amerykanom w 1973. Nawet w Polsce w roku 2008 żadnych specjalnych kokosów socjalnych nie było. No chyba że jakieś becikowe tu wliczych. Ale 500+ to później było.

W Niemczech (Zachodnich) nieco odwrotnie, systemy, jak to nazywasz, przywilejów socjalnych kiełkują w latach 50-tych, razem z powstaniem Bundeswehry, rozwijają się w najlepsze w latach 60-tych i rosły nieustannie do lat 80-tych. Potem trochę przystopowało, ale nadal jest na wysokim i stale rosnącym poziomie. A obowiązek służby wojskowej? Zlikwidowano w 2010/11.

O ile wiem, we Francji służba wojskowa była nieomal nieprzerwanie od Rewolucji do 1997, ale jak tam ich polityka socjalna była, nie powiem Ci, wydaje mi się, że podobnie jak w RFN. Niemniej to szmat czasu, być może najdłuższa nieprzerwanie obowiązująca armia poborowa.

Czyli mówisz, że w drugiej połowie XX wieku rozrósł się socjal i rozpoczęto odchodzenie od poborowej służby wojskowej? Otóż trend usuwający Lud z powszechnego systemu poboru był notorycznie spadkowy po II wojnie. Jedyne co ten genialny pomysł betonowało to było zimnowojenne zagrożenie wojną atomową. Zagrożenie minęło i w następnych latach, bezsensowne ganianie kotów po polach odeszło w zapomnienie. Demokratyczne rządy musiały dawać marchewki i usuwać kije. Co z tego, że armia była poborowa skoro realne zagrożenie wojną światową zniknęło w latach '80? W latach '90 już widoki były na wieczny pokój. W Zachodniej Europie (Bez Bałkanów) nie było chyba żadnego poważnego zagrożenia wojną inną niż światowa od 47 roku.

Cytat:Jak może jak nie może? Który z dzisiejszych krzusów nie miał już "bazy finansowej" w czasach niemiłościwie panującej PZPR? Kulczyk? Zgodnie z tradycją Bezosów i Gatesów, dostał kapitał startowy od tatusia Henryka. Razem z kontaktami. Solorz? Skomplikowany życiorys, ale jego pierwsze kroki w handlu to lata 80-te z lewego azylu w Niemczech, transport paczek dla Kościoła, kosmetyków, papierosów, w tle kontakty z SB i pożyczki z FOZZ. Sołowow? Wprawdzie zaczynał późno, ale też jeszcze pod koniec PRL-u się załapał. Ponoć za "oszczędności". Niech będzie, różne rzeczy ludzie oszczędzają, ale facet w momencie przemian miał już firmę budowlaną. Ostatni, którego sprawdzałem, to Biernacki. Ten istotnie dorobił się już w III RP. Tyle że tym nie pasuje do schematu, w 89 jeszcze pełnoletni nie był, nigdzie nie startował.


Jak by jednak nie było, z tej wybiórczej listy paru najbogatszych Polaków (jeden nieboszczyk, ale kasy starczyło na dwójkę dzieci, żeby byli na liście) ci, którzy po 89 dorobili się kokosów, byli już w rozbiegu przed tym terminem, mieli własne firmy budowlane lub handlowe. Zmiana systemu tylko dała im większe możliwości. Historie facetów, którzy w 89 byli "na etacie" to chyba między bajki włożyć trzeba.

Panie, piszesz mi o ogólnej regule i na dowody przywołujesz skrajnie rzadkie przypadki i to takie przypadki, które odniosły sukces? To ja mogę przywołać casus Optimusa i Romana Kluskę. I tyle samo warta jest taka argumentacja. Co innego to:

Cytat:25 980 - tyle działalności gospodarczych powstało w 1989 roku w Polsce. Mowa tu tylko o tych prywatnych inicjatywach, nie zaś o przekształconych państwowych zakładach.

- Polscy przedsiębiorcy w ogromnej większości nie mieli dziadków, których można zapytać, jak się zarządza firmą. Musieli wszystko wymyślić sami - zwraca uwagę Katarzyna Gierczak-Grupińska, prezes Fundacji Firmy Rodzinne.

Właśnie jej fundacja zleciła badanie firmie Bisnode, zajmującej się analizą danych. Okazuje się, że aż 15 376 firm ze wspomnianych wyżej 26 tys. wciąż jest na rynku. I prowadzi działalność, a nie jest martwym wpisem w rejestrze REGON.

https://msp.money.pl/wiadomosci/polskie-...5201a.html

I tacy ludzie, z reguły zakładali jakieś piekarnie, hurtownie, szczęki rozkładali na bazarach, albo byli badylarzami z 5 hektarami ziemi i piętnastką krów, albo zaczęli robić jakieś produkty pierwszej potrzeby jak np. rękawice robocze. Dzisiaj się mają dobrze bo szybko zbili kapitał. I nie są Kulczykami, tylko Mirkami biznesu z kilkoma sklepami w galeriach handlowych i bardzo przyzwoicie żyją.

Cytat:EDIT: Sprawdziłem małżeństwo Adamkiewiczów, podobny schemat, firma tatusia, Maciej zaczynał w 86. EDIT 2: Czarnecki podobnie, firma założona w 86. Na kogo nie popatrzysz, schemat jest podobny:
- albo osoba startowała w 89 z uprzywilejowanej pozycji, i zrobiła w latach 90-tych karierę
- albo osoba była wtedy za młoda i karierę zrobiła dopiero w latach 00+

I tak wszystkie 16 000 firm, które do dzisiaj działają a zostały poczęte w 89? I ogólnie w latach 89-99?
Sytuacja prywaciarzy z lat 80 to nieco inna bajka, bo wtedy prowadzenie biznesu to raczej było pójście na pewien układ z władzą żeby mieć spokój.
Cytat:Spytaj się lumbera, to ci powie, czym nawet taka jednoosobowa firma różni się od etatowca.

To Lumber i za komuny etat miał? No ja wiedziałem, że robotny chłop, ale, że aż tak?

A poważniej. W sytuacji gdy "każdy miał pracę" przejście na własny biznes to było ryzyko. Później było bezrobocie i dopiero po sytuacji gdy państwowe molochy padały zaczęła się nierówna walka na rynku i różne zawirowania różnicujące pozycję na rynku różnych ludzi.


Cytat:Jedni odzyskali, inni nie odzyskali. Ale wśród tych najbogatszych się jakoś nie poznajdowali, no chyba że przez ożenki z jakimiś Kulczykami właśnie. Teza, że szlachta jakoś "genetycznie" jest predysponowana - a taką wyczytałem w Twoim poście - nie da się potwierdzić, wszystko co ta szlachta AFAIK ugrała, to jakieś ożenki i jakieś reprywatyzacje.

Tośmy się nie zrozumieli.

Cytat:Szlachta przez długi czas musiała oferować coś za przywileje np. konieczność stawienia się pod broń. Lud oczywiście nie powinien mieć żadnych odpowiedzialności. Ludowi za tysiące lat uciemiężenia (z reguły urojonego) należy się i basta i to za darmoszkę i tylko ze względu swego ludowienia, wynagrodzenie i miraże pierwotnej szczęśliwości. Więc im większy przejaw odstępstwa od norm dawnych tym bardziej należy go nagrodzić. I do pewnego poziomu to nawet działało, bo włączało do grup społeczno-ekonomicznych rzesze ludzi i prowadziło do progresu kulturowego. Problem zaczął się w momencie gdy nastała względna równość ekonomiczno-społeczna. Przecież ledwo 30 lat temu padła komuna. Śmiało można powiedzieć, że społeczeństwo mieliśmy bezklasowe prawie. Zdechł razem z komuną pasek równający w dół... I się okazało, że większość ludzi startująca z jednakowego poziomu nie jest jednak genetycznie równa sobie. Ale jak ktoś całe życie broni bzdur i się okazuje, że są to bzdury to prędzej da się pokroić niż zdanie zmieni. I dlatego bzdurne uprzywilejowywanie nabierać zaczęło na sile. Bo raz, że trzeba by przyznać, że ludzie jednak nie są równi, bo wystarczy dać im możliwości i nie ma już równości więc dogmat pada. No i dwa, że wtedy cały ruch okazywałby się niepotrzebny... A to wiadomo co oznacza.

Nie wiem do czego jest szlachta predysponowana, ja nawiązałem do tego, że jak ludzie mają wolność to nie mają równości, bo przy wolności działań zawsze będzie tak, że efekty działań jednych będą efektywniejsze niż drugich, zdolności i wysiłek będą mieć różną wartość a wtedy równości nie ma. Jakby równości nie definiować.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#24
bert04 napisał(a): Spytaj się lumbera, to ci powie, czym nawet taka jednoosobowa firma różni się od etatowca.

Nie wiem, bo nigdy nie pracowałem na klasycznym etacie. Od zawsze w kilkuosobowych januszexach, w których dominuje prawo buszu i prawo dżungli, a nie jakieś cywilizacje ze swoimi jakimiś dziwnymi pomysłami, że jednak pracowanie po 17 h dziennie, to jednak zły pomysł jest. Zwłaszcza budowlanka to sektor, w którym nie ma żadnej cywilizacji.
Wspomóż mię mrówko, bo z głodu umieram
Prosił ze łzami konik w nędznym stanie;
Lecz ta mu rzekła: dla siebie ja zbieram,
Śpiewałeś w lecie, potańcz w zimie panie.
Odpowiedz
#25
Gawain napisał(a): Nie wiem do czego jest szlachta predysponowana, ja nawiązałem do tego, że jak ludzie mają wolność to nie mają równości, bo przy wolności działań zawsze będzie tak, że efekty działań jednych będą efektywniejsze niż drugich, zdolności i wysiłek będą mieć różną wartość a wtedy równości nie ma. Jakby równości nie definiować.
Równość jest definiowana jako jednakowe prawa dla wszystkich. Nie ma innej definicji równości przyjmowanej przez jakiegokolwiek normalnego człowieka. Elitaryzm zaś polega na tym, że czyjeś "zdolności i wysiłek" mają mu dawać przywileje i możliwość nieprzestrzegania przepisów obowiązujących plebs.

Natomiast to, co ty próbujesz wmówić, jest właśnie pożywką dla pisizmu. Skoro "w kapitalizmie nie ma równości, bo bogaty może se pojechać na Hawaje, a biedny nie może", to w takim razie ustrój, w którym krewny-i-znajomy Prezesa może podatku nie płacić, a inni muszą, nie jest mniej egalitarny i w zasadzie wszystko jest w normie, czego się czepiać?
Odpowiedz
#26
Gawain napisał(a): Czyli mówisz, że w drugiej połowie XX wieku rozrósł się socjal i rozpoczęto odchodzenie od poborowej służby wojskowej? Otóż trend usuwający Lud z powszechnego systemu poboru był notorycznie spadkowy po II wojnie. (...)

No dobra, spróbuję łopatologicznie. Pobór jest skorelowany z kwestiami obronności. Czyli w pierwszej linii z zagrożeniem zewnętrznym. Dopóki to zagrożenie jest wysokie, państwo zabiega o utrzymanie stałego potencjału obronnego. Dla uproszczenia wydzielę tu trzy formy: zaciężna, feudalna i poborowa. Ta pierwsza jest najdroższa, najbardziej profesjonalna, najmniejsza. Ta trzecia to dokładne przeciwieństwo, tanie wielkie wojska z przewagą "amatorów". System feudalny jest gdzieś pomiędzy, wymaga od szlachcica, samuraja czy sipaha stałego doskonalenia umiejętności wojskowych, a jednocześnie zajmuje go zarządzaniem podległych mu terenów. Wszystkie trzy metody były stosowane w historii naprzemiennie, czasem równolegle.

Socjal jako ten drugi temat jest skorelowany z poziomem gospodarczym państwa. I chyba w historii był stosowany jeszcze rzadziej, niż pobór powszechny. W zasadzie przez XX wiekiem to chyba tylko Rzym wpada mi do głowy z ich darmowym rozdawaniem zboża proletariatowi.

Jeżeli więc mam widzieć jakiś związek między socjalem a poborem, to chyba taki:
- państwo się bogaci
- państwo stać na rozbudowę socjalu
- państwo stać na utrzymanie drogiej, choć efektywnej, armii zawodowej.

Natomiast nie widzę jakiegoś związku innego rodzaju między socjalem a poborem. Jak wykazywałem, po II WS niektóre państwa szybko odchodziły od poboru, a późno ładowały w socjal. Inne zaczynały od przemian socjalnych a dopiero w XXI wieku porzuciły pobór. A w USA to chyba do dziś nie ma socjalu sensu stricto, ale poboru też nie ma. Choć w sumie tam nigdy nie było tak powszechnego poboru, jak w Europie, tam nawet w czasie wojen tylko część wybranych roczników posyłano na front.

Cytat:Jedyne co ten genialny pomysł betonowało to było zimnowojenne zagrożenie wojną atomową. Zagrożenie minęło i w następnych latach, bezsensowne ganianie kotów po polach odeszło w zapomnienie. Demokratyczne rządy musiały dawać marchewki i usuwać kije.

Podobny proces przecież można wykazać także dla feudalizmu. W Polsce w wiekach XV-XVI armia jeszcze była oparta na szlachcie, pospolitym ruszeniu. Ale polska coraz bardziej bogaciła się, szlachta coraz więcej przywilejów dostawała, demokracja zakorzeniała się coraz mocniej. I w XVII wieku pospolite ruszenie przestało się liczyć. A ciężar obronności przejęły wojska zaciężne, dowodzone przez hetmanów.

(Nie wiem, czy dla Rzymu można wykazać podobną drogę, ale jeszcze za Republiki armie były głównie poborowe (socjal też jakiś był), a za cesarzy opiera się coraz bardziej na wojskach zaciężnych).

Cytat:Co z tego, że armia była poborowa skoro realne zagrożenie wojną światową zniknęło w latach '80? W latach '90 już widoki były na wieczny pokój. W Zachodniej Europie (Bez Bałkanów) nie było chyba żadnego poważnego zagrożenia wojną inną niż światowa od 47 roku.

No chyba o czymś zapominasz. Zmienił się charakter wojen. Jeszcze w 1988 polscy komandosi mielil opanowywać - niedalekie w sumie - wybrzeże Danii. W 2003 roku poslcy komandosi opanowywali wieże wiertnicze w - nieco dalszym - Iraku. Takie misje to nie jest robota dla żołnierza poborowego, USA przerżnęły Wietnam przez wysyłanie tam poborowców (i 999 innych powodów, wiem).
Cytat:Panie, piszesz mi o ogólnej regule i na dowody przywołujesz skrajnie rzadkie przypadki i to takie przypadki, które odniosły sukces? To ja mogę przywołać casus Optimusa i Romana Kluskę. I tyle samo warta jest taka argumentacja. Co innego to:

Cytat:25 980 - tyle działalności gospodarczych powstało w 1989 roku w Polsce. Mowa tu tylko o tych prywatnych inicjatywach, nie zaś o przekształconych państwowych zakładach.

- Polscy przedsiębiorcy w ogromnej większości nie mieli dziadków, których można zapytać, jak się zarządza firmą. Musieli wszystko wymyślić sami - zwraca uwagę Katarzyna Gierczak-Grupińska, prezes Fundacji Firmy Rodzinne.

Właśnie jej fundacja zleciła badanie firmie Bisnode, zajmującej się analizą danych. Okazuje się, że aż 15 376 firm ze wspomnianych wyżej 26 tys. wciąż jest na rynku. I prowadzi działalność, a nie jest martwym wpisem w rejestrze REGON.

https://msp.money.pl/wiadomosci/polskie-...5201a.html

I tacy ludzie, z reguły zakładali jakieś piekarnie, hurtownie, szczęki rozkładali na bazarach, albo byli badylarzami z 5 hektarami ziemi i piętnastką krów, albo zaczęli robić jakieś produkty pierwszej potrzeby jak np. rękawice robocze. Dzisiaj się mają dobrze bo szybko zbili kapitał. I nie są Kulczykami, tylko Mirkami biznesu z kilkoma sklepami w galeriach handlowych i bardzo przyzwoicie żyją.

No faktycznie, jak przykładowo ta firma:

"Jednym z takich przedsiębiorców jest pani Barbara, która w jednej z miejscowości na Dolnym Śląsku jest tłumaczem przysięgłym języka niemieckiego."

Sorki, ale nie porównujmy jabłek z gruszkami. "Podmiot gospodarczy" złożony z jednej osoby nie ma żadnej różnicy klasowej wobec klasycznego etatowca, ma tylko większą samodzielność i inne metody rozliczenia z klientem/-tami.  Zgodnie z danymi źródłowymi <1> 88% tych firm to jednoosoboba własność gospodarcza. O ile wiem, aby zatrudniać kogoś na etat to jednak potrzebna jest spółka, ale mogę się mylić.

<1> https://www.gov.pl/attachment/a98e8713-e...ab4969a51b

Ale niech będzie, moja argumentacja celowała w Twoje teksty o "szlachcie", o "różnicach genetycznych" i tego typu. Dlatego badałem "śmietankę". Tam, gdzie różnice klasowe są największe. Ty podałeś mi "masę", z czego większość to jakieś tłumaczki i temu podobne.

Cytat:I tak wszystkie 16 000 firm, które do dzisiaj działają a zostały poczęte w 89? I ogólnie w latach 89-99?
Sytuacja prywaciarzy z lat 80 to nieco inna bajka, bo wtedy prowadzenie biznesu to raczej było pójście na pewien układ z władzą żeby mieć spokój.

Sytuacja prywaciarzy lekka nie była, ale w latach 80-tych stawiali pierwsze kroki badylarze, warsztaty, firmy budowlane. Mój wujek budował domy w NRD, mój daleki szwagier miał sklep mięsny. Zatrudniali ludzi prywatnie, zanim to się stało modne. Wiem, że to anecdata, ale nawet Twój Optimus został założony jeszcze za Rakowskiego. A nie za Mazowieckiego.

Cytat:Tośmy się nie zrozumieli.

(...)

No dobra, już ustaliliśmy, że jak zaczynasz od szlachty a potem jedziesz o genach, to łatwo popaść w tok myślenia, że smykałkę do fortuny trzeba odziedziczyć po przodkach.

Cytat:Nie wiem do czego jest szlachta predysponowana, ja nawiązałem do tego, że jak ludzie mają wolność to nie mają równości, bo przy wolności działań zawsze będzie tak, że efekty działań jednych będą efektywniejsze niż drugich, zdolności i wysiłek będą mieć różną wartość a wtedy równości nie ma. Jakby równości nie definiować.

No i właśnie znowu widzę, jak popadasz w korwinistyczny tok myślenia. Liberalizm opiera się na pojęciu wolności. Liberalizm prawicowy, konserwatywny podkreśla, że wolność prowadzi do nierówności, głównie gospodarczych. Liberalizm lewicowy, socjalny podkreśla, że nierówności ograniczają wolność. Ja od jakiegoś czasu coraz bardziej skłaniam się ku tej drugiej stronie.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#27
W dziwnym kierunku poszła ta dyskusja. Założyciel tematu poskarżył się na pojawiające się tu i ówdzie podwójne standardy, nierówność wobec reguł. Wydawałoby się, że zarzut jest oczywiście uzasadniony, a tu rozgorzała rozmowa o... w sumie nawet nie mam pojęcia, do czego zmierzają rozmówcy.

To nie jest tak, że to odosobniony przykład. Reddit ostatnio tak się zapędził w rewolucyjnym zapędzie, że również stwierdził, iż nienawiść wobec grup większościowych jest ok (https://web.archive.org/web/202006291726...dentity-or). Teraz już jest to zmienione (https://www.reddithelp.com/en/categories...dentity-or), ale niesmak i zdziwienie pozostało.
"O gustach się nie dyskutuje; a ja twierdzę, że całe życie to kłótnia o gusta." (Nietzsche F.)
Odpowiedz
#28
Roan Shiran napisał(a): W dziwnym kierunku poszła ta dyskusja. Założyciel tematu poskarżył się na pojawiające się tu i ówdzie podwójne standardy, nierówność wobec reguł.
Założyciel poskarżył się na regulamin, w którym jest wyraźnie powiedziane, że pewne osoby będą się przejmować problemami istniejącymi, a nie będą – problemami nieistniejącymi. Możemy podejść do języka polskiego twórczo i nazwać to „podwójnymi standardami” i „nierównością reguł”, jednakże usus języka polskiego każe te pojęcia rozumieć inaczej.
Cytat:Wydawałoby się, że zarzut jest oczywiście uzasadniony
Rzeczywiście, przybyszowi z obcej planety, który nie zna społeczeństwa ludzkiego i występujących w nim zależności mogłoby się tak wydawać. Ale przecież my nie o tym dyskutujemy.
Cytat:a tu rozgorzała rozmowa o... w sumie nawet nie mam pojęcia, do czego zmierzają rozmówcy.
Rozmówcy przedstawili swoje myśli jasno. Więc nie wiem, kogo bardziej obrażasz takim tekstem – owych rozmówców, deklarując, że po prostu en masse zignorujesz wszystko, co powiedzieli, czy też siebie, publicznie udając idiotę, który nie rozumie prostego tekstu w rodzimym języku. Zatem, jeśli masz jakieś kontrargumenty do tego, co tutaj napisali ZaKotem, E.T., Bert, czy moja skromna osoba, to racz je przedstawić. A jeśli nie, to uprzejmie dokonaj manewru wycofania na najbliższe drzewo.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#29
zefciu napisał(a): A jeśli nie, to uprzejmie dokonaj manewru wycofania na najbliższe drzewo.

Jakkolwiek post RS też mnie zirytował, uważam tego typu zakończenie za mało konstruktywne. Ostatnio na tym forum postępuje pewna radykalizacja poglądów, także pewne przesunięcia ideologiczne można zaobserwować. I fałszywy symetryzm opuścił meandry bojów PO/PiS-owych, a zaczyna dręczyć w "czarnych rasizmach" czy "kobiecych seksizmach". Ergo i lumber już padli ofiarą tego toku myślenia, teraz u Roana widać, że jakieś wrzuty na reddicie go zbulwersowały na tyle, że widzi analogie.

Być może to trend naturalny, na który nie mamy wpływu, ale IMHO nie należy go jeszcze wzmacniać. Gdyby to byli "obcy", to inna sprawa, ale to ludzie tej community, więc chyba warto trochę czasu poświęcić.

Roan Shiran napisał(a): Reddit ostatnio tak się zapędził w rewolucyjnym zapędzie, że również stwierdził, iż nienawiść wobec grup większościowych jest ok

Na ile udało mi się ustalić, ten wpis był do 01.07.2020, następnego dnia znikł <1>, więc tylko parę dni wisiał. To krócej, niż ten wątek ma dni. Nie widzisz, że wobec zamieszek w USA tego typu akcja to tylko odprysk ideologiczny, fluktuacja nie warta wspomnienia? Pewnie mechanizm był podobny, jakiś "biały" poskarżył się, że jest znieważany przez "czarnych", jakiś akcjonista chciał się pozbyć problemu w prosty sposób, choć niefortunny. Potem ktoś się spostrzegł i zamienił na "grupy wspierające przemoc...".

<1> https://web.archive.org/web/202007020054...dentity-or
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#30
bert04 napisał(a): Jakkolwiek post RS też mnie zirytował, uważam tego typu zakończenie za mało konstruktywne.
Ale to jest element dłuższej wypowiedzi. Istotą tej wypowiedzi jest zachęcienie RS do odniesienia się do argumentów które tutaj padły, a nie bezwarunkowe wysłanie go na drzewo.
Cytat:więc chyba warto trochę czasu poświęcić.
A uważasz, że nie poświęcam?
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#31
zefciu napisał(a): A uważasz, że nie poświęcam?

Owszem, ale przeszłości wątku. A tu kolega zauważa jakieś analogie na redditach, a do tego się nie odniosłeś.


Ja tam na redditach nie siedzę, ale w przeszłości - AFAIK - były to raczej siedliska takich zjawisk jak gamergate. Jeżeli nawet tam, w siedlisku - AFAIK - mizoginizmu i anty-poprawności politycznej powstają takie teksty, które całe dwa dni utrzymują się w bytności, to zaiste, koniec patriarchatu jaki znamy już bliski, już niedługo...
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#32
bert04 napisał(a): A tu kolega zauważa jakieś analogie na redditach, a do tego się nie odniosłeś.
Bo średnio mnie taka zabawa kręci. Dyskusja powinna, moim skromnym zdaniem polegać na wymianie argumentów i kontrargumentów, a nie na stwierdzeniu wprost „to co w tym wątku napisano mam w dupie, za to przedstawię kolejnego strasznie oburzającego newsa”.
Cytat:Ja tam na redditach nie siedzę, ale w przeszłości - AFAIK - były to raczej siedliska takich zjawisk jak gamergate.
Reddit jest rożnorodny. Są subreddity bardziej lewicowe i bardziej prawicowe (np. r/polska jest lewicowy, a r/poland – prawicowy). I chyba nigdy nie było tak, że tylko jedna strona byla reprezentowana. Natomiast ostatnio, jak widać próbuje się centralnie eliminować pewne zjawiska. Czasem do przesady, o czym świadczy zamknięcie r/waterniggas
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#33
bert04 napisał(a): Być może to trend naturalny, na który nie mamy wpływu, ale IMHO nie należy go jeszcze wzmacniać. Gdyby to byli "obcy", to inna sprawa, ale to ludzie tej community, więc chyba warto trochę czasu poświęcić.

Może to wynika z poszerzenia dyskusji o kolejne grupy ludzi, które dotychczas zajmowały się innymi sprawami. Przeciąganie liny, które trwa od dawna, aż się nie znudzi, by nowe status quo nie zostało ustalone. Demograficznie można to rozpatrywać.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości