Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wyrok „TK” – skutki
kmat napisał(a): A to w ogóle jest to lotnisko w Radomiu (…)?
Zależy od definicji „lotniska”. Jeśli „obiekt infrastrukturalny posiadający pasy startowe i terminale”, to jest. Jeśli „miejsce, z którego i do którego odbywają się loty”, to nie ma.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
ZaKotem
Piramidy miały sens sakralny i przynosiły prestiż co dla żyjących ponad cztery tysiące lat temu faraonów mogło być równie racjonalnym uzasadnieniem decyzji o podjęciu budowy, co dla współczesnego inwestora perspektywa zarobku.
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
Dwa Litry Wody napisał(a): ZaKotem
Piramidy miały sens sakralny i przynosiły prestiż co dla żyjących ponad cztery tysiące lat temu faraonów mogło być równie racjonalnym uzasadnieniem decyzji o podjęciu budowy, co dla współczesnego inwestora perspektywa zarobku.
No ale Miś ze słomy też miał propagandowy i przynosił prestiż Klubowi Tęcza. A to dla ludzi żyjących w systemie socjalistycznym mogło być równie racjonalnym uzasadnieniem itd.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
Zefciu
Cytat:No ale Miś ze słomy też miał propagandowy i przynosił prestiż Klubowi Tęcza. A to dla ludzi żyjących w systemie socjalistycznym mogło być równie racjonalnym uzasadnieniem itd.
Ja się po prostu chcę dowiedzieć dlaczego zdaniem Query’ego ustrój demokratyczny ma nie sprzyjać realizacji ambitnych (w sensie technologicznym, czy finansowym) przedsięwzięć. Przecież na Księżyc ludzi wysłało właśnie państwo demokratyczne (i to za publiczne pieniądze!), a nie żaden zamordystan.
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
Fajnie, zapomniałem wcisnąć przycisk "Odpowiedz" koło południa... definitywnie coś nie tak z głową dzisiaj.

Dwa Litry Wody napisał(a): Ja się po prostu chcę dowiedzieć dlaczego zdaniem Query’ego ustrój demokratyczny ma nie sprzyjać realizacji ambitnych (w sensie technologicznym, czy finansowym) przedsięwzięć.

Dochodzę do wniosku, że źle się wyraziłem. Ten przykład z piramidami był rzeczywiście chybiony.

Z mojej perspektywy, dyktatura potrafi szybciej zorganizować i, przy dostępności zasobów, zrealizować dane "ambitne" przedsięwzięcie. W przypadku demokracji, sam fakt, że na realizację musi zgodzić się pewna (tu: >1) liczba ludzi, może spowodować zastój w pewnych momentach. Poprawcie mnie, jeżeli się mylę, ale nie ma też żadnych zahamowań przed wykonaniem jakiegoś radykalnego działania (bez względu na to, czy konsekwencje są dobre czy złe), natomiast w demokracji z zasady chodzi o ustalanie kompromisów nawet kiedy ten kompromis leży "w połowie drogi między mądrością i głupotą" i uniemożliwia takie radykalne działanie (czy to dobrze, czy źle, to inna sprawa).

Dyktatura ma po prostu kilka korzyści nad demokracją, ale ceną za to jest najczęściej obniżenie poziomu życia obywateli, łamanie praw człowieka itp.

Cytat:Przecież na Księżyc ludzi wysłało właśnie państwo demokratyczne (i to za publiczne pieniądze!), a nie żaden zamordystan.

Dobra, a pierwszego satelitę na orbicie umieściła dyktatura. Podobnie zresztą było z pierwszym człowiekiem w kosmosie czy z pierwszym przelotem (nie znam fachowego terminu) obok planety innej niż Ziemia.



Wracając (jeśli mogę) do sprawy wyroku, protestów i w ogóle "świata w ogniu", społeczeństwo się polaryzuje. Czy opłaca się podtrzymać taką stopniową radykalizację i zobaczyć, co się stanie (!), czy może powinno się dojść do jakiegoś kompromisu? Problem jest tylko taki, że każda ze stron konfliktu postrzega kompromis jak opisany wyżej "stan pomiędzy rozsądkiem a szaleństwem".



PS. Co uważacie o wystrzeleniu jakiś ostatnich 2-3 stron do wątku o ustrojach politycznych Niezdecydowany ?
"Carl nie chciał po prostu wierzyć: on chciał wiedzieć."
- Ann Druyan
Odpowiedz
Query napisał(a): Jako potencjalny egoista uważam, że głosowanie z dyktaturą nie jest "debilne" pod warunkiem, że wyłącznie ja będę mógł zostać tym dyktatorem i nie będę się starzeć.
Czyli jest Uśmiech

Query napisał(a): Dyktatura ma po prostu kilka korzyści nad demokracją, ale ceną za to jest najczęściej obniżenie poziomu życia obywateli, łamanie praw człowieka itp.
To o jakich korzyściach właściwie mówimy?
Odpowiedz
Query
Cytat:Z mojej perspektywy, dyktatura potrafi szybciej zorganizować i, przy dostępności zasobów, zrealizować dane "ambitne" przedsięwzięcie.
Owszem, ale jest jeszcze druga strona medalu – „gdzie wszyscy myślą tak samo, tam nikt nie myśli za wiele”, a „co nagle to po diable” – kryzysy wywołane błędami decydentów pozbawionych realnie działających mechanizmów kontroli nierzadko eskalują z szybkością proporcjonalną do sprawności z jaką wydają oni polecenia. Uśmiech Zalety oferowanego przez dyktatury modelu decyzyjnego (szybkość podjęcia i wykonania decyzji) przeważały nad wadami (podatność na błędy, ograniczona możliwość korekty) w sytuacji gdy ograniczenia technologiczne (przepływ informacji i osób w praktyce ograniczony szybkością transportu konnego, konieczność fizycznej obecności decydentów przy podejmowaniu i korygowaniu decyzji itd. itp.) sprawiały, że kolegialne podejmowanie decyzji wymagało czasu liczonego w tygodniach, a nawet w miesiącach. W momencie gdy postęp technologiczny te ograniczenia zniósł przewaga dyktatur na polu szybkości decyzyjnej znacząco stopniała, a wady zostały jak były.
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
Query napisał(a): Z mojej perspektywy, dyktatura potrafi szybciej zorganizować i, przy dostępności zasobów, zrealizować dane "ambitne" przedsięwzięcie.
Trzeba pamiętać o jednej rzeczy. Zamordyzm skuteczniej mobilizuje istniejące zasoby, ale gorzej je generuje. Zjawisko narasta wraz z zamordystocznością zamordyzmu. Ładnie to było widać na przykładzie zimnej wojny. Hameryka wydawała na zbrojenia kilka procent PKB, a Sowiet kilkadziesiąt (Hameryka nawet nie byłaby do tego zdolna, rozleciałaby się przy samej próbie). I o ile na początku szły łeb w łeb, to pod koniec Sowiet nijak nie mógł zdążyć, zasapał się i wykorkował. Podobne realia było widać za obu wojen światowych. Zamordyzm jest trochę jak dresiarz na sterydach - jak przypieprzy to może urwać głowę jeśli trafi. Ale jeśli nie trafi parę razy to zejdzie na zawał.
Warto pamiętać, że poza zamordyzmem i kolegializmem jest jeszcze trzecia opcja, czyli burdel, w którym nikt decyzji realnie nie podejmuje (najwyżej próbuje, ale nie ma sił aby je wyegzekwować) i który ani nie mobilizuje ani nie generuje zasobów. Tu zwraca uwagę fakt, że wszyscy masturbowani przez prawicę zamordyści, którzy osiągnęli jakiś sukces, przejmowali władzę w warunkach kompletnego burdelu, a ich sukcesy sprowadzały się do zaprowadzenia jakiegoś tam porządku. Odnoszącego sukcesy dyktatora, który przejął władzę w warunkach sprawnego kolegializmu ni ma.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
Adeptus napisał(a):
Cytat:Oczywiście nie poszerza, a adwokat, który w jednym krótkim artykule najpierw powołuje się na wykładnię historyczną z uwzględnieniem nieobowiązującego aktu prawnego, a potem kategorycznie odżegnuje się od możliwości zastosowania wykładni historycznej w ramach tego samego, obowiązującego aktu prawnego rangi konstytucyjnej, powinien się zwyczajnie wstydzić. To jest poziom kurestwa umysłowego, który stawia go na równi z pewnym zerem.
Przecież to typowy sposób zachowania adwokata (radcy prawnego też). Ten zawód uczy sposobu myślenia "Jak udowodnić dowolną tezę, za której udowodnienie ci akurat płacą". No dobra, są wyjątki - prawnicy-naukowcy, którzy nie prowadzą spraw, tylko piszą książki i wygłaszają wykłady potrafią fanatycznie przez całe życie bronić jednej tezy, którą akurat sami wymyślili (czasem nawet wbrew jednoznacznemu brzmieniu przepisów).
Ja tam nie wiem w jakich kręgach się obracasz, ale w "moich" prawniczych kręgach ludzie mają przynajmniej tyle rozumu i godności człowieka, żeby nie forsować przeciwstawnych idei w ramach jednego pisma... Ba, zasadniczo starają się też, żeby nie forsować przeciwstawnych idei w tej samej sprawie lub przed tym samym organem... Powiem więcej, zdecydowana większość z nich odróżnia strategię czy taktykę w ramach postępowania od prezentowania swojego stanowiska poza toczącym się postępowaniem. 

Nie wiem jak ukończyłeś prawo czy zdałeś egzamin na aplikację, skoro tak oczywiste, nawet na chłopski rozum, kwestie Ci umykają.

Rewelacji o prof. Pietrzykowskim nawet nie będę oddzielnie komentował, bo nie mam za bardzo podstaw, żeby wierzyć w to co piszesz. 

Natomiast co do samej wykładni przepisów - sądząc po tym co piszesz, masz takie pojęcie o procesie wykładni, jak ja o palecie barw (podpowiem, że rozróżniam tylko 3 kolory Oczko ), ale zechciej mi wyjaśnić dlaczego w takim razie Magdalena Wilk niedawno oficjalnie przyznała, że nie widzi opcji skutecznego podważenia kar za nienoszenie maseczek w obecnym stanie prawnym? Idąc Twoim tropem w życiu nie powinna czegoś takiego napisać.

Baptiste napisał(a): Ale ja nie kwestionuję nauk, których nie rozumiem i nie mam podobnych odczuć co Ty do fizyki kwantowej.
Prawo to jeden z bardziej popularnych kierunków dla humanistów  i produkcja prawników ma miejsce hurtowo. Nawet nie stawiaj tej „nauki” obok fizyki.

Nie zamierzam stawiać prawa na równi z fizyką (doskonale rozumiem dlaczego powszechnie uważa się prawo za studia bez porównania łatwiejsze niż fizykę), ale produkcja maturzystów w ogóle jest hurtowa, a rzeczeni zyskując takowy status uzyskują również potwierdzenie, że ukończyli m.in. kurs fizyki czy chemii na poziomie licealnym.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości