To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[oddzielony] Liczba płci i tożsamość płciowa
Fciu, podałem Ci kryteria diagnostyczne transseksualizmu i definicję transseksualizmu, kilka postów wyżej. Jeśli to przeczytałeś to wiesz. Poza tym, pisałem o własnym doświadczeniu. Jak widać wszystko zignorowałeś. Nie wiem jakie badania masz na myśli. Mam prawo pisać to co myślę. Pozujesz na obrońcę pseudo-transów i pseudo-lesbijek? Dziwię się że Ty jako cis hetero facet wyznajesz te idiotyzmy. 

Jeszcze nie zdołałeś pojąć że bronisz pseudo-transów, ludzi zaburzonych? Pisz sobie co uważasz ale kompromitujesz się tą postawą. Płacą Ci za to bo naprawdę trudno mi zrozumieć co chcesz przez to osiągnąć. Najechałeś na mnie na samym początku że określiłem swoje doświadczenie życia w płci jako błąd natury. Czyli wytknąłeś mi to że symptom na podstawie którego diagnozuje się transseksualizm jest niestosowny według Twojego uznania.

Cały czas próbujesz mnie tu obrażać i dyskredytować ponieważ wydaje Ci się że korekta płci powinna być dostępna dla każdego bez znaczenia jakie ma ku temu powody i jakie posiada zaburzenia. Nie obchodzi mnie to że nazywasz mnie transfobem, tak, jestem transfobem wobec osób które nie są trans. Ty jesteś tu natomiast realnym transfobem. 

Zaraz zaczniesz bronić pseudo-lesbijek przed prawdziwymi lesbijkami które będą próbowały podważać ich ''lesbijskość''. Działasz w taki sposób. Nie jesteś w tych środowiskach i piszesz tylko to co Tobie się wydaje, nie mając żadnego doświadczenia. Piszesz sobie ot tak bo trzeba bronić wszystkich ''pokrzywdzonych'' zupełnie ignorując fakt że pokrzywdzonymi są osoby naprawdę transseksualne. 

Tak, nie podoba mi się ten cyrk LGBT. Teraz to jest po prostu cyrk i festiwal idiotyzmów, nie tylko w sferze trans. Pierdylion orientacji seksualnych i dwa pierdyliony płci. I nadal wymyślają nowe. Lesbijki bzykające się z facetami. Ludzie przestali myśleć a Ty im przyklaskujesz.
Odpowiedz
Jeszcze raz. Nie obchodzą mnie Twoje wyzwiska. Podaj autorów i tytuły publikacji, na które się powoływałeś.
Odpowiedz
Nie wierzysz w istnienie osób transseksualnych ale wierzysz w to że biologiczne kobiety na testosteronie planujące zajście w ciążę to mężczyźni? Albo osoby w makijażu, z tipsami i w sukienkach, noszące się po kobiecemu, z kobiecą ekspresją a określające się jako trans-mężczyźni? Ponieważ takie istnieją. I publicznie tak się pokazują w różnych miejscach również w necie. Bo przecież jak to twierdzą pseudo-transi - mają prawo do kobiecej ekspresji, noszenia się po damsku i wyrażania siebie w sposób kobiecy będąc trans-mężczyznami. 

To jest ośmieszanie poważnej rzeczy jaką jest transseksualizm. I czym to jest jeśli nie czymś idiotycznym. 

Skontaktuj się osobiście z dr Robachą lub Dulko, dr Liber już nie żyje. Może oni Ci wyjaśnią czym jest transseksualizm chociaż i oni są pewnie zmuszeni do przyjmowania dyrektyw LGBT. Wiele postów wcześniej podawałem fragmenty publikacji autorstwa Anny Karnat-Napieracz i Zbigniewa Libera - Odczarować ZWDPF - Zespół Wrodzonej Dezaprobaty Płci Fenotypowej, w której to Liber różnicuje osoby transseksualne od osób transgenderowych. Lub artykuł - Transseksualizm jako problem diagnostyczny autorstwa Libera, Jabłońskiego, Szepieniec, Szymanowskiego / Krakowska Akademia / Wydział lekarski i Nauk o Zdrowiu. 

Po prostu nie pojmuję jak można założyć że prawdziwy transseksualizm nie istnieje rozmawiając jednocześnie z osobą transseksualną a przyjąć za prawdziwe przeróżnego rodzaju zaburzenia które nie są transseksualizmem.
Odpowiedz
(12.06.2026, 23:55)equuleuss napisał(a): Anny Karnat-Napieracz i Zbigniewa Libera - Odczarować ZWDPF - Zespół Wrodzonej Dezaprobaty Płci Fenotypowej
https://bibliotekanauki.pl/articles/437376

No więc w artykule nie ma nic o tym, że osoba transseksualna musi być heteroseksualna. Rzeczywiście jednak Liber stoi na stanowisku, że zjawisko dysforii płciowej (bo takie jest znaczenie słowa „transseksualizm” w jego tekstach) jest jako stan kliniczny czymś odrębnym, niż transpłciowość, która jest problemem prawnym i socjologicznym.

Cytat:Lub artykuł - Transseksualizm jako problem diagnostyczny autorstwa Libera, Jabłońskiego, Szepieniec, Szymanowskiego / Krakowska Akademia / Wydział lekarski i Nauk o Zdrowiu. 
https://bibliotekanauki.pl/articles/2129687

W tym artykule w ogóle nic nie ma o transpłciowości (bo pojęcie „transpłciowość” jest użyte raz, zamiennie z „transseksualizmem”). Jest tam wspomniane, że w ramach wywiadu należy badać „aktywność homoseksualną” i „aktywność heteroseksualną”, ale nie jest to rozwinięte i nie ma tam żadnego założenia, że żaden transseksualista nie może być gejem/lesbijką.

Cytat:Po prostu nie pojmuję jak można założyć że prawdziwy transseksualizm nie istnieje
Jeśli rozumiemy „prawdziwy transseksualizm” tak jak Liber (a zakładam, że tak właśnie oczekujesz, że będę to rozumiał, skoro podajesz go jako autorytet), to wielokrotnie pisałem o dysforii płciowej, zatem kłamstwem jest, jakoby negował istnienie tego zjawiska. Jedynie twierdzę, że:

1. Nie należy traktować osób z dysforią jako „lepszych” transów, niż tych bez dysforii.
2. Twoja linia ataku jest sprzeczna (z jednej strony oskarżasz osoby trans o to, że nie mają dysforii, a z drugiej, że chcą się poddawać zabiegowi, któremu poddają się osoby z dysforią).
3. Z punktu widzenia akceptacji społecznej osoby z dysforią płciową powinny stać po tej samej stronie sporu, co osoby homoseksualne, transpłciowe, niebinarne i w ogóle wszystkie mniejszości, a nie prowadzić z nimi kretyńskie wojny.
Odpowiedz
Fciu, przed rokiem 2022, bo wtedy już na dobre weszły dyrektywy LGBT, lekarze nie chcieli diagnozować jako transseksualnych osób które miały orientację homo-trans, nie chcieli ich także dopuszczać do tranzycji. Przecież wiem że musieli oszukiwać testy i lekarzy, bowiem nie przechodzili pozytywnie przez narzędzia diagnostyczne a skoro musieli dopuszczać się kłamstw, to tym bardziej znaczy że narzędzia diagnostyczne były opracowane na typ - męski - mężczyzna i żeński - kobieta, gdzie oprócz cech psychicznych / osobowościowych przynależnych do danej płci i zachowania męskiego czy żeńskiego, również badano seksualność pacjenta. Przede wszystkim seksualność. 

Lekarze nie chcieli patologizować społeczeństwa poprzez takie chociażby sytuacje jak trans-mężczyzna w ciąży. Wszyscy ci trans-mężczyźni geje są pasywni, czyli to cis mężczyzna ich penetruje waginalnie i może ich zapłodnić. Poza tym, lekarze zdając sobie sprawę że pacjent jest osobą o płci biologicznej żeńskiej a czuje pociąg do mężczyzn, nie uznawali ich za gejów ale za zaburzone kobiety. 

To LGBT domagało się uznania ich za gejów. Ale sami cis geje nie postrzegają trans-mężczyzn jako gejów a nawet nie postrzegają ich jako mężczyzn. Dość sporo gejów postrzega ich jako kobiety i nie są zainteresowani seksem z trans-mężczyzną. 

Ok, tylko że ja nie spotkałem żadnego trans-geja który byłby dominujący, męski. A przecież w środowisku gejów bywa różnie, jedni są pasywni a drudzy aktywni. Natomiast trans-mężczyźni są tylko pasywni. Nie spotkałem trans-geja który porządnie wyruchałby faceta cis geja. Oni nie robią sobie fallopastyki a nawet w ogóle nie przechodzą przez operację na genitaliach bo zostawiają sobie waginy. I to że oni są trans-facetami z waginą, dość często raczej odstręcza od nich cis gejów.

 Ten jeden trans którego znałem a który przeszedł przez operację na genitaliach miał metoidioplastykę, czyli powiększoną łechtaczkę na testosteronie ale tym nie da się penetrować, to jest mikropenis do 4 cm. I on zapewne też zostawił sobie waginę bo skoro zdecydował się na mikropenis to nie jest aktywny ale pasywny. 

Czyli mają mózgi kobiece i kobiecą seksualność, są ulegli i chcą być penetrowani. I jak sami przyznają, tranzycja pozwala im poczuć się na równi z mężczyzną i dlatego mogą wtedy uprawiać z nim seks nie czując się upokorzonym. To przecież zaburzenie a nie bycie prawdziwym gejem. 

Zrozumiałbym i rzeczywiście mógłbym postrzegać jako geja trans-mężczyznę który robi sobie falloplastykę, potem funduje sobie hydrauliczną protezę penisa i jest dominujący. Lub jeśli go nie stać, kupuje sobie protezę penisa w sklepie dla transów. I nie korzysta z waginy, nie pozwala się tam dotykać, nie pozwala się penetrować waginalnie. 

Wtedy to jest transseksualna osoba i trans-gej. A nie że taki ''trans-gej'' pozwala facetowi na to co robi się z kobietą, mineta, petting, penetracja, korzystając ze swoich biologicznie przyrodzonych genitaliów i nie mając z tym problemu a także czerpiąc z tego satysfakcję. 

Jak można chcieć umawiać się na seks z gejem bez penisa. Geja nie kręci to że testosteron sprawił iż trans-facetowi sypnął się wąs. Geja kręcą penisy i to takie również eksplodujące co u transa nie istnieje. Co niektórzy biseksualni mężczyźni (nie wszyscy) lub mężczyźni z fetyszem na trans mogą się z nimi umawiać ale nie mają jakoś szczególnego powodzenia. 

Poza tym, niewiele trans-mężczyzn jest heteroseksualnych. Zdecydowana większość to trans-geje. To wskazuje na to że jednak zdecydowana większość tych trans-gejów to tak naprawdę kobiety z zaburzeniem, może wśród nich znalazłby się jakiś rzeczywisty męski i naprawdę czujący się mężczyzną dominujący trans-gej ale ja takiego nie spotkałem. Wszyscy ci trans-geje są kobietami w ich seksualności co potwierdza również to że chcą zachodzić w ciąże. Jak kobiety. Czyli mają naturę i mózg kobiety. 

To nie są biologiczni mężczyźni gdzie istnieją w społeczności gejów i tacy którzy są zniewieściali lub tylko pasywni i mają żeńskie mózgi. Natomiast skoro biologiczna kobieta ma żeński mózg to znaczy że jest sobą, kobietą, a to że chce być mężczyzną nie oznacza że ona się nim czuje i nim jest. To że ktoś przechodzi tranzycję nie oznacza iż ta osoba czuje się mężczyzną ale że chce być mężczyzną z różnych innych powodów. Chcę a czuję się czy jestem bywa czymś innym. 

Fciu - nie ma transseksualnych osób bez dysforii. Dysforia należy do symptomów transseksualizmu. Czuję się i jestem mężczyzną, jak mógłbym nie mieć dysforii istniejąc w płci biologicznej żeńskiej? Nie akceptuję swojej płci genetyczno-biologicznej, nie akceptuję swojej żeńskiej płciowości, odrzucam to wszystko, nie akceptuję genitaliów, kobiecych przejawów płci, nie akceptuję roli biologiczno-społeczno-kulturowej, odrzucam to wszystko. Jak mógłbym nie mieć dysforii? Osoba transseksualna żyje w ciągłym konflikcie i traumie. To jest tak silne że nie pozwala na funkcjonowanie. 

Osoba transpłciowa może nie odczuwać dysforii lub odczuwać ją do pewnego stopnia lub dysforia może być związana z pewnymi pojedynczymi cechami płci, na przykład - biust, mastektomia może sprawić że to zlikwiduje dysforię. Osoba transpłciowa akceptuje swoje genitalia. 

Natomiast osoba transseksualna nie akceptuje niczego co jest związane z jej płcią biologiczną a chce stać się całkowicie osobą tej płci której doświadcza. Ja chciałbym być normalnym cis mężczyzną ze wszystkim co dotyczy cis mężczyzny. To zlikwidowałoby zupełnie dysforię i tylko to, łącznie z chromosomami XY w kariotypie. 

Ja nie traktuję osób z dysforią jako lepszych. Ja po prostu twierdzę i zauważam że w tym środowisku są osoby a jest ich wiele, które mogłyby swoje problemy z płcią i jej odczuwaniem rozwiązać za pomocą psychoterapii a nie tranzycji. Nie wszystkie z tych osób są nawet osobami transpłciowymi. 

To że kobieta czuje się upokorzona i poniżona swoją płcią a także upokarza ją rola jako kobiety w seksie z mężczyzną nie jest zaburzeniem które leczy się korektą płci. I to nie jest nawet transpłciowość. Te osoby nie czują się mężczyznami, co świadczy o tym że nie mają problemów z korzystaniem ze swoich przyrodzonych żeńskich genitaliów a także nie mają problemów z wypełnieniem swojej roli płciowej / roli płci biologicznej, ponieważ chcą zachodzić w ciążę i rodzić dzieci. 

Po prostu, te osoby powinny udać się na terapię do gabinetu seksuologa - psychologa i dojść do sedna problemu aby zrozumieć co sprawia że czują się upokorzone jako kobiety i spróbować sobie z tym radzić bez przyjmowania testosteronu i mastektomii. W ich przypadku nie jest to ratunkiem dla nich lecz formą ucieczki od problemu i rozwiązania go drogą okaleczenia siebie bo w takim przypadku tranzycja to okaleczenie. 

Są kobiety które decydują się na tranzycję z powodu gwałtu, molestowania, lęku przed gwałtem / przemocą ze strony mężczyzn. Są kobiety które chcą ułatwić sobie życie jako mężczyźni czyli chcą korzystać z przywileju bycia mężczyzną. I można by tak wymieniać. To nie jest transpłciowość i nie są to powody do tranzycji. 

Nie czuję się lepszy niż osoby traspłciowe / niebinarne / agender / bigender / genderfluid. Jeśli są prawdziwie takimi osobami to mają do tego prawo jak każdy inny ma prawo do bycia sobą. Ale zaburzenia innego rodzaju należy leczyć stosowną terapią. I o tych osobach tu piszę, nie o osobach które naprawdę są transpłciowe. 

Nie uznaję również za trans-mężczyzn tych kobiet w sukienkach i w makijażu które twierdzą że mają prawo do nazywania siebie mężczyznami. To na podobnej zasadzie jak kobiety z penisem które prezentują się całkiem męsko, czują się świetnie ze swoją biologiczną płcią, kręcą ich kobiety i to że sami siebie określą jako trans-kobiety lub kobiety z penisem daje im prawo do podglądania cis kobiet w damskich szatniach czy toaletach. Kobiety cis nie czują się bezpiecznie z takimi kobietami z penisem. 

Prawdziwa trans-kobieta raczej nie zgwałci kobiety. Nie ma nawet ku temu zbytnio predyspozycji, żeńskie hormony które przyjmuje czynią coś na kształt kastracji, dość często penis nie osiąga wzwodu a także ulega zmniejszeniu. Poza tym prawdziwe transkobiety nie chcą penetrować kobiety penisem a już na pewno nie chcą okazywać samczej dominacji.

 Transseksualne kobiety nie znoszą swoich biologicznych penisów, czują się nimi zawstydzone i upokorzone, to kobiety, mają żeńskie mózgi i kobiecą naturę. One chcą mieć waginę, marzą o tym aby mieć okres, marzą aby zajść w ciążę, urodzić dziecko, być matką. Chcą być cis kobietą. 

Fciu, nie prowadzę z nikim żadnej walki. Od początku krytykuję pomysł korekty płci dla ''trans-mężczyzn'' chcących aby zostać matkami. Od tego zacząłem moją krytyczną postawę - od trans-mężczyzny w ciąży, trans-mężczyzn planujących zajście w ciążę, noszących sukienki i tipsy. Oni nie są gejami. To po prostu kobiety z zaburzeniem. 

Geje są mężczyznami. Nie bardzo uznają tych kobiecych nawet w swoim własnym środowisku. Oni sami ich czasem określają jako spedalonych. Ci kobiecy geje mają kobiece mózgi. A kiedy biologiczna kobieta ma kobiecy mózg i kobiecą naturę to nie jest transseksualną osobą. Nie czuje się uwięzioną w niewłaściwej płci z tego powodu że jest mężczyzną w ciele kobiety. Nie czuje się błędem natury. Tym samym nie powinna przechodzić korekty płci.  

To dlatego jest sporo detranzycji i osób które po dokonaniu tranzycji, po upływie czasu czują że nie do końca była to właściwa decyzja. To są osoby które nie powinny poddawać się korekcie.
Odpowiedz
Aha. Czyli najpierw piszesz „mam badania”. Potem przez kilka postów unikasz podania tych badań. Ostatecznie coś tam wklejasz, a jak ja Ci wskazuję, że w tych badaniach nie ma tego, co twierdzisz, że jest, to wrzucasz kolejną ścianę tekstu na temat własnych odczuć, własnych przemyśleń i tego, co Twoim zdaniem chcą lub nie chcą lekarze.

(15.06.2026, 21:32)equuleuss napisał(a): Fciu - nie ma transseksualnych osób bez dysforii. Dysforia należy do symptomów transseksualizmu.
Według lekarza, na którego się powołujesz, „transseksualizm” i dysforia płciowa są tożsame. To jak on definiuje „transseksualizm” pokazuje, że po prostu używa on tego pojęcia (a także pojęcia „ZWDPF”) na określenie tego, co większość współczesnej literatury nazywa „dysforią”.

Reszty nie komentuję, bo to tylko powtarzanie tych samych transfobicznych (akceptacja transów to „patologizowanie społeczeńśtwa) i seksistowskich (kobiety powinny być uległe) bredni.
Odpowiedz
Nadal nie wiem jakie konkretnie badania masz na myśli, Fciu. Napisałem Ci już te ściany tekstu z wyjaśnieniami a Ty to olewasz. Wyjaśniłem czym kierowali się lekarze przy diagnozowaniu, podałem kryteria diagnostyczne. Sam kilkukrotnie robiłem test i wiem jakie tam są pytania, należy być facetem aby przez to przejść, osoba która nie posiada męskiej seksualności i nie jest męska, polegnie. Kwestia seksualności jest w testach mocno wywlekana i podkreślana. 

To nie są tylko moje własne przemyślenia lub odczucia typu coś tam mi się wydaje ale są to moje całkiem sensowne wnioski które każdemu nasuwają się poprzez obserwację faktów i realiów środowiska osób transpłciowych.

Fciu, Ty nadal nie chcesz zrozumieć że te osoby o których piszę nie są osobami trans tylko kobietami z zaburzeniem. I tak, to patologizowanie społeczeństwa gdzie na tranzycję pozwala się biologicznym kobietom które potem zachodzą w ciążę jako ''trans-mężczyźni''. Jak również nie są to seksistowskie brednie tylko powody dla których biologiczne kobiety z popędem do mężczyzn decydują się na tranzycję a co do których same się przyznają. To one same mają problem z postrzeganiem siebie jako kobietę i one same czują swoją pozycję poprzez pryzmat seksistowski. Czyli Ty Fciu nawet dyskredytujesz teraz odczucia tych kobiet. 

W języku angielskim masz dwa pojęcia - sex i gender, jedno dotyczy bardziej płciowości a drugie płci kulturowo-społecznej. Tym samym transseksualizm stawia bardziej na to pierwsze ponieważ osoby transseksualne mają mocną niezgodę i brak akceptacji swoich genitaliów i pragną nabycia wszystkich cech fenotypowych płci której doświadczają. Natomiast osoby transgenderowe przyjmują swoją własną tożsamościową postawę wobec płci kulturowo-społecznej, chociażby osoby niebinarne.

Wynika również z tego to że osoba transseksualna zawsze będzie doświadczać dysforii, zazwyczaj silnej, wynikającej z niezgodności własnej płci biologiczno-genetycznej i cech fenotypowych z płcią doświadczaną, natomiast osoba transgenderowa dysforii doświadczać nie musi.
Odpowiedz
Mam wrażenie, że nie czytasz już nawet tego co piszę, co?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości