Ocena wątku:
  • 9 głosów - średnia: 4.11
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jak doszliście do ateizmu ?
freeman napisał(a): Być może to, że ludzie którzy w oczach Rodicy zachowują się parszywie jednocześnie obnoszą się ze swoją religijnością. Najwidoczniej czegoś takiego jak ludzka obłuda Rodica nie bierze pod uwagę, skoro doszła do wniosku, że w takim razie nie warto wierzyć w Boga. No i w sumie lepiej obwiniać innych o własną niewiarę Oczko

Przeciez tacy np. Holendrzy są bardzo mili. A są ateistami
Odpowiedz
Qq a czemu nie chcesz przejść na ateizm próbowałeś chociaż? Wiesz jak fajnie?
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
Lampart napisał(a): Osiris a no tak, po Bóg nie zapukał porządnie do twych drzwi tak jak u mnie Uśmiech

Jeśli miałeś bliskie spotkanie trzeciego stopnia z Bogiem to zamieniam się w słuch Uśmiech
Odpowiedz
Quinque:
Cytat:Ale co ma zachowanie ludzi do wiary? Tego nie wie nikt
Jak to co? Wszystko. Albo się wierzy w Jezusa albo w Zeusa.

Lampart:
Cytat:Rodica, ale wszyscy ludzie tacy są uważasz? Większość? Mniejszość
Myślę, że większość. Ludzi, którzy odkryli, że pieniądze nie zaspokajają wszystkich potrzeb jest niewielu.
"Miłość jest sprawą uczucia. Nie ma nic wspólnego z moralnością. Uczucie natomiast nie zna zdrady. Ono wzmaga się, znika albo się zmienia. Gdzie tu zdrada. Miłość to nie kontrakt"   Erich Maria Remarque
Odpowiedz
Aha, czyli Rodica nie ma nic do powiedzenia
Odpowiedz
Osiris nie zrozumiałeś mnie, mi chodziło o to, że do mnie też Bóg nie pukał.
Z drugiej strony miałem pewne doświadczenie które nie daje mi spokoju Oczko

Rodica, a to nie wiem, ja od początku nie ginie za kasą, ale te podstawy muszą być. Kiedyś czytałem o takim badaniu statystycznym okazuje się że poziom szczęścia między ludźmi przeciętnie bogatymi a bogaczami jest bardzo zbliżony ale u tych co żyją w nędzy jest już znacznie niższy.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
Lampart napisał(a): Osiris nie zrozumiałeś mnie, mi chodziło o to, że do mnie też Bóg nie pukał.
Z drugiej strony miałem pewne doświadczenie które nie daje mi spokoju Oczko

Rozumiem, chodziło o to, że byłeś wystawiony na większą dawkę ewangelizacji/indoktrynacji. A jakie doświadczenie masz na myśli?
Odpowiedz
Chodziło mi o to że mówi się że Bóg puka do drzwi i Wystarczy mu otworzyć... No nie bardzo u mnie tak było, jeśli są bardzo mocno nie starałem się podtrzymywać wiary to tak jakby siłą grawitacji w sposób naturalny kierowałem się w stronę ateizmu.

A kiedyś przeczytałem w takiej książce że czasem jak człowiek nie wie jak się pomodlić to wystarczy tak szczerze westchnąć i tak sobie westchnąłem tak szczerze i za kilka sekund w ogóle się tego nie spodziewałem spadły na mnie tak jakby prądy takie dreszcze ekstazy błogość taka ta siła była taka przenikająca...
nigdy więcej to Nie nastąpiło Może dlatego że próbowałem to wywołać ponownie i już nie byłem szczery w tej modlitwie nie wiem. Zresztą co ja gadam za bzdury na pewno idzie jakoś to wytłumaczyć Uśmiech
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
Lampart napisał(a): Chodziło mi o to że mówi się że Bóg puka do drzwi i Wystarczy mu otworzyć... No nie bardzo u mnie tak było, jeśli są bardzo mocno nie starałem się podtrzymywać wiary to tak jakby siłą grawitacji w sposób naturalny kierowałem się w stronę ateizmu.

A kiedyś przeczytałem w takiej książce że czasem jak człowiek nie wie jak się pomodlić to wystarczy tak szczerze westchnąć i tak sobie westchnąłem tak szczerze i za kilka sekund w ogóle się tego nie spodziewałem spadły na mnie tak jakby prądy takie dreszcze ekstazy błogość taka ta siła była taka przenikająca...
nigdy więcej to Nie nastąpiło Może dlatego że próbowałem to wywołać ponownie i już nie byłem szczery w tej modlitwie nie wiem. Zresztą co ja gadam za bzdury na pewno idzie jakoś to wytłumaczyć Uśmiech

Też mi się zdarzyły podobne odczucia ale nie podczas modlenia się - przysadka mózgowa wyzwala endorfiny w takich sytuacjach. Przeróżne bodźce mogą do tego doprowadzić i jednym z nich może być modltwa do bóstwa. Nie potrzeba do tego psychotropów.
Odpowiedz
No właśnie, przysadka. Tylko czy coś konstruktywnego dla człowieka wynika z operowania językiem przysadkowym? Tzn. wynika, jeśli chcemy komuś chorobę wyleczyć. Ale załóżmy że potrzeba akurat porządnego placebo, a delikwent się opiera, że placebo nie istnieje, że to tylko przysadka endorfiny wyrzuca. Co zrobić w takiej sytuacji?

Mój punkt będący jest taki, że język, jakim się operuje, wywiera wpływ na człowieka sam z siebie, jak każde medium zresztą. Używasz języka przysadkowego, to w końcu wbijesz sobie tę przysadkę do głowy, a trudno modlić się do gruczołu. Używasz języka religijnej indoktrynacji, to pewno uwierzysz, prędzej czy później, i będziesz mógł sobie tę przysadkę wysterować. Używasz języka szkalującego ludzi sterujących swoimi przysadkami? Chłopie... Nietzsche się w grobie przewraca, że ktoś pielęgnuje taki resentyment.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
Ok, poprawiam na "centralny układ nerwowy i przysadkę".
Odpowiedz
Lampart:
Cytat:Rodica, a to nie wiem, ja od początku nie ginie za kasą, ale te podstawy muszą być. Kiedyś czytałem o takim badaniu statystycznym okazuje się że poziom szczęścia między ludźmi przeciętnie bogatymi a bogaczami jest bardzo zbliżony ale u tych co żyją w nędzy jest już znacznie niższy.
Jeśli mierzyć poziom szczęścia zależny od poziomu wolności ekonomicznej to pewnie tak. Ale ja miałam na myśli powierzchowne relacje między ludźmi, i że właściwie musisz się nauczyć, że nikomu nie można ufać.
Jesli ktoś cię "lubi" to tak naprawdę nie wiesz, czy naprawdę cię lubi, czy ma w tym jakiś interes np. dotarczasz mu rozrywki. Musisz się nauczyć, że będziesz traktowany przedmiotowo.

Quinque:
Cytat:Aha, czyli Rodica nie ma nic do powiedzenia
Może mi wyjaśnisz, dlaczego uczęszczanie do kościoła i uczestniczenie w rytuałach religijnych miałoby być bardziej wartosciowe od  wprowadzania w codzienne życie nauk Jezusa?
I dlaczego tak bardzo identyfikujesz się z instytucją której celem jest dominowanie, ujarzmianie i podporzadkowywaniesobie innych i zamienianie indywidualnych jednostek w bezmyślny kolektyw?
Może masz kompleksy małego terrorysty?
Ja nie mam nic przeciwko, żeby sobie taka organizacja istniała, pod warunkiem, że przynależność do niej byłaby dobrowolna i świadoma a nie uwarunkowana presją spoleczną. Jeśli ktoś lepiej się czuje w kolektywie to czemu nie. Nic mi do tego.
"Miłość jest sprawą uczucia. Nie ma nic wspólnego z moralnością. Uczucie natomiast nie zna zdrady. Ono wzmaga się, znika albo się zmienia. Gdzie tu zdrada. Miłość to nie kontrakt"   Erich Maria Remarque
Odpowiedz
Kobieto, nie bełkocz. Wyraźnie napisałaś że zostałaś ateistką "bo obłuda ludzi". Więc zapytałem co to ma wspólnego z czymkolwiek? To może odpowiesz na zadane pytanie?

Rodica napisał(a):Może mi wyjaśnisz, dlaczego uczęszczanie do kościoła i uczestniczenie w rytuałach religijnych miałoby być bardziej wartosciowe od wprowadzania w codzienne życie nauk Jezusa?

Bardzo duże. Jezus dla ateistów to oksymoron

Rodica napisał(a):I dlaczego tak bardzo identyfikujesz się z instytucją której celem jest dominowanie, ujarzmianie i podporzadkowywaniesobie innych i zamienianie indywidualnych jednostek w bezmyślny kolektyw?

Sorry, ale nie odpowiadam za twoje urojenia. Poza tym, jak zrobisz dla ludzkości tyle co ta instytucja to pogadamy

Rodica napisał(a):Ja nie mam nic przeciwko

Sorry, Ale Quinque ani Kościoła średnio obchodzi co Rodica ma a co nie ma

Rodica napisał(a):pod warunkiem, że przynależność do niej byłaby dobrowolna i świadoma

I jest

Rodica napisał(a):a nie uwarunkowana presją spoleczną

O czym ty znowu bredzisz? Jak mówiłem nie odpowiadam za twoje urojenia ani przeżycia

To właśnie ateiści, protestanci i islamiści siłą nawracali na swoją religię. Kościół nigdy tego nie czynił
Odpowiedz
Quinque napisał(a): Bardzo duże. Jezus dla ateistów to oksymoron

A dlaczego? Tak jak mogę zgodzić się z jakimiś przemyśleniami Seneki czy Cycerona tak samo mogę zgodzić się z częścią tego co mówił Jezus, który jako postać historyczna był spoko gościem. Mam taką fajną książkę o życiu Jezusa z perspektywy zwykłej nauki jaką jest historia. Książka, która nie zawiera wstępnych założeń o boskości Jezusa. Co jest w niej niby niezgodnego z ateizmem?
Odpowiedz
Ano dlatego że Jezus głosił o Królestwie Bożym i Zbawieniu. Jeśli nie uznajemy go za Boga to wychodzi na to że
- był świadomym kłamcą
- był chory psychicznie
- Ewangelie kłamią

Nie sądzisz chyba że rady od kłamcy albo osoby psychicznej są coś warte? Lumber, prosta argumentacja Lewisa się kłania
Odpowiedz
Rodica, dzięki za odpowiedź i przepraszam za zachowanie Quinque, bo te opryskliwe odzywki zaczął do ciebie kierować za twoją odpowiedź na moje pytanie.

Lumberjack, a co to za książka? Ja też czytałem taką jedną autor bardzo przekonująco odcedził tę religijną otoczkę od Jezusa, przyjął trafną metodologię.

Książka ma tytuł "Jezus dla niereligijnych"
A oto autor!

https://youtu.be/fUmKEH9jnu8
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
Lampart napisał(a):Książka ma tytuł "Jezus dla niereligijnych"

Łał, a czy książka ta podaje w wątpliwość słuszność argumentacji Lewisa? No chyba nie chcesz mi powiedzieć że cała książka jest o tym że w I wieku żył sobie Rabin, i go ukrzyżowali? Co najwyzej tyle ateisci mogą wyciągnać z tej historii
Odpowiedz
Quinque, oczywiście, że tak, bo odcedzając Jezusa z narracji w którą go wtłoczono, pokazuje, że nie uważał się za Boga czyli punkt o kłamaniu i chorobie psychicznej odpada. Ostatni argument Lewisa o kłamiących ewangeliach odpada w taki sposób, że dzięki przyjętej metodologii, można oddać kłamstwa i wyciągnąć spójny, prawdziwy przekaz Jezusa. Hehe.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
Jezus oprócz nauczania religijnego reprezentuje bardzo istotny paradygmat etyczny i osoba powołująca się nieustannie na autorytet Kościoła powinna to wiedzieć.
Odpowiedz
Quinque napisał(a): To właśnie ateiści, protestanci i islamiści siłą nawracali na swoją religię. Kościół nigdy tego nie czynił

Nigdy? Wyprawy przeciw albigensom były oczywiście wyrazem troski i zaniepokojenia Kościoła o stan duchowy tych myślących inaczej.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości