Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wyjechac z kraju za praca - czy oplacalne ?
#21
Zle ludzie kalkulują!

Kiedy zarabiasz z zoną 7000zł to przez 5 lat odkładaj sobie 4000zł.
1500 to kwatera 1500 wyzywienie. Jakos trzeba przetrzymac te 5 lat i nie wydawac wszystkiej kasy na rozrywke.

A te 4000zł przez 5 lat wpłacac na fundusz inwestycyjny. Który zarobi rocznie 100% tak jak ja zarobiłem w 2006 :mrgreen:
Wtedy dajmy na to przyblizeniu 12x4000= 48000+100%+ procenty od procentów to jakies 70 w pierwszym roku.
Drugi rok 2*70 + drugie 70tys plus procenty od procentów i juz jest 250 tysiecy.
Trzeci rok 2*250 + 70 i mamy 600-700 tysiecy
Czwarty rok mamy około 1 500 000 zł Język
Piąty rok i juz jest 4 miliony. :mrgreen:

A póznej za to biznes otworzyc. Podbic cene firmy o 500% w rok czasu i sprzedac biznes. I mamy 20 milionów na nowy biznes. Język Po 6 latach.
Za to otwieramy inny biznes bardzo dobrze prosperujacy na początku. Nie czekamy na problemy w firmie tylko sprzedajemy kiedy ktos da 100 milionów. :mrgreen:
Za 100 milionów otwieramy kolejny biznes i to samo. I po 10 latach jestes na liscie najbogatszych polaków. A po 30 latach jestes najbogaszym człowiekiem na swiecie. :mrgreen:
A wszystko dzieki temu ze całe zycie kasy nie wydawałes na rozrywki i kupowałes tylko to co najpotrzebniejsze. :wink:

A w Polsce o wiele łatwiej zarobic na jakims biznesie niz np w USA. Bo wiele pomysłów w Polsce nigdy nie było jeszcze wykorzystanych. I tylko czekają na odważnego. Duży uśmiech
Odpowiedz
#22
Charlotte napisał(a):daj namiar na ten super fundusz wszyscy ateisci sie wzbogaca.. a pozniej opanujemy swiat
http://dws.com.pl
Odpowiedz
#23
[Obrazek: beztytuuju7.png]

130% :mrgreen:
Odpowiedz
#24
Charlotte napisał(a):przekierowuje na niemiecka.. polski link http://info.dws.pl/pl/homepage.nsf/doc/home
Juz poprawiłem.
Odpowiedz
#25
Cytat:Ale wiesz, za dużo mnie tu trzyma, zebym ot tak wsiadł w B737 i poleciał na kilka m-cy do "Ju-Kej". Żony samej nie mogę zostawić, bo nie będzie miał kto jej przy kiosku pomóc, w pracy urlopu bezpłatnego na tyle nie dostanę, będę musiał się zwolnić - co potem jak wrócę?

Helmutt, to wszystko jest jasne. Dla mnie jedynie nie jest jasne ta Twoja wypowiedź:
Cytat:Trzeba mieć jakąs godnośc w sobie, a nie plik kart do bankomatu...

Bo wydaje mi się, że po prostu racjonalizujesz swoją sytuację, szukając wytłumaczenia dlaczego nie wyjeżdżasz, denerwując się na innych. Chciałbym abyś powiedział mi jasno: jaki jest Twój stosunek do tych, którzy wyjeżdżają, bo z Twoich wypowiedzi za nic, nie mogę tego jasno wywnioskować.
Odpowiedz
#26
Vacarius wybacz ale te twoje kalkulacje można o kant d... można potłuc.
1. Jak kończysz studia i idziesz do pierwszej pracy, to takich pieniędzy nie zarobisz.
2. Po kilku latach jak już osiągniesz ten poziom i w końcu stać cię na mieszkanie czy samochód to perspektywa zaciskania zębów przez kolejnych 5 lat jest nieco nieralna.
3. Kombinując w ten sposób, dzieci będziesz miał gdzieś przed 40stką.
Odpowiedz
#27
Wookie napisał(a):Helmutt, to wszystko jest jasne. Dla mnie jedynie nie jest jasne ta Twoja wypowiedź:
Cytat:Trzeba mieć jakąs godnośc w sobie, a nie plik kart do bankomatu...

Bo wydaje mi się, że po prostu racjonalizujesz swoją sytuację, szukając wytłumaczenia dlaczego nie wyjeżdżasz, denerwując się na innych. Chciałbym abyś powiedział mi jasno: jaki jest Twój stosunek do tych, którzy wyjeżdżają, bo z Twoich wypowiedzi za nic, nie mogę tego jasno wywnioskować.
Mi w akurat tej, cytowanej przez Ciebie wypowiedzi chodziło o tego konkretnego faceta, o którym artykuł zapodał Athei. Facet z żoną zarabiaja taką kasę o której ja mogę sobie co najwyżej pomarzyć, a jęczy i płacze, że mu źle i że żyje jak nędzarz. Taka postawa dla mnie jest poniżej ludzkiej godności. Dyrektor mojego zakładu (jeden z najwiekszych w mieście) tyle nie zarabia...

Mój stosunek do tych którzy wyjeżdżają... hmm... jest różny. Przede wszytskim skrycie ich podziwiam, że mają odwagę się na to zdecydować. Że biorą sprawę w swoje ręce i olewają to co im nasz rząd łaskawie oferuje. Z drugiej strony co poniektórych potepiam, że zostawiają rodzinę, dzieci i jadą. Bo stamtąd przeważnie nie ma odwrotu. W kręgu moich znajomych rozpadły się 3 rodziny z właśnie tego powodu.

I jeszcze jedno: nie jestem Helmutt, jestem Marcin_77 Oczko
"Marian zataczając się wracał jak zwykle znajomym chodnikiem do domu. Przez zamglone od całonocnej popijawy oczy widział mieszkańców Skórca bezskutecznie uganiających się choćby za kromką jakiegokolwiek pieczywa. Na razie było jednak cicho."

Jan Oborniak "Bankiet w piekarni" (zbiór opowiadań pt: "Krzyk ciszy", wyd. Opoka, Warszawa 1986)
Odpowiedz
#28
mandor napisał(a):3. Kombinując w ten sposób, dzieci będziesz miał gdzieś przed 40stką.
Albo dzieci albo kariera.

A 40tka, kiedy jest kilka milionów w banku to tez dobry czas na dzieci. :wink:
Odpowiedz
#29
Charlotte napisał(a):
Vacarius napisał(a):
mandor napisał(a):3. Kombinując w ten sposób, dzieci będziesz miał gdzieś przed 40stką.
Albo dzieci albo kariera.

A 40tka, kiedy jest kilka milionów w banku to tez dobry czas na dzieci. :wink:
dla faceta moze i tak... faceci moga miec dzieci, bez wiekszych roblemow (nie licze in vitro, sztucznego podtrzymywania ciazy, 65latek rodzacych dzieci i innych wybrykow nauki).. kobieta nie. ryzyko uszkodzenia plodu, chorob dziecka itp zwieksza sie z kazdym rokiem zycia kobiety. 40 to ostatni dzwonek.. niekotorym kobietom jajeczka koncza sie nawet przed 40 (niestety my mamy ograniczona ich ilosc, w przeciwienstwie do waszych plemnikow). poza tym, nie chce zeby moje 10 letnie dziecko mialo babcie za matke. no chyba, ze wychodzimy z zalozenia, ze ten 40 letni milioner ma 20kilkuletnia zone, nie pracujajaca tylko zajmujaca sie wychowaniem dzieci.
No to dlatego wiecej facetów jest milionerami, bo faceci moga sobie na to pozwolic i tez jeszcze zdązą miec dzieci.
Odpowiedz
#30
mandor napisał(a):Tu nie chodzi tylko o utrzymanie, zapomialeś doliczyć spłatę kredytu mieszkaniowego, koszty miesięczne mocno się podniosą. A opiekunka do dzieci? Czy może jest w Pruszkowie żłobek gdzie dzieci mogą siedzieć od rana do późnego wieczora?
Poza tym czy życie bez samochodu z pracą w Wawie i mieszkaniem w Pruszkowie, ciągłymi dojazdami, jedzeniem obiadu w nocy można dalej nazywać wygodnym? A czas dla rodziny? Perspektywy na przyszłość? Dzieci widywane tylko w weekendy? Jak dla mnie takie życie nic wspólnego z wygodą nie ma. Co z tego jeśli zostaje ci więcej pieniędzy jeśli brak ci czasu na to co lubisz?


Apetyt rośnie w miarę jedzenia, im więcej zarobisz tym więcej potrzeb będziesz mógł zaspokoić, a zaczną się pojawiać i nowe potrzeby i nowe pomysły. Jeżeli komuś nie wystarczają 4000zl aby zacząć odkładać lub mysleć o wzięciu kredytu, to niedługo nie będzie wystarczało i 10 tys. Mając zarobki na średnim poziomie można racjonalnie zacząć myśleć o przyszłości, tzreba jedynie umieć dokonać pewnych wyborów. Aby cos mieć trzeba z czegoś innego zrezygnować. Idąc na kompromis można pewne rzeczy osiągnąć.
[url="http://www.youtube.com/watch?v=_A_arjPCKXA"]
[/url]
Odpowiedz
#31
PiotrekSceptyk napisał(a):Mając zarobki na średnim poziomie można racjonalnie zacząć myśleć o przyszłości, tzreba jedynie umieć dokonać pewnych wyborów. Aby cos mieć trzeba z czegoś innego zrezygnować. Idąc na kompromis można pewne rzeczy osiągnąć.

Tylko w imię czego pytam? Jakiegoś szczególnego etosu życia w Polsce gdzie trzeba walczyć z problemami o których gdzie indziej nawet nie usłyszysz?
Po co mam z czegoś rezygnować? Wytłumacz mi to bo nie rozumiem. Mam wrażenie, że powiesz zaraz że cierpienie uszlachetnia. Mam tylko jedno życie i chcę przeżyć je jak najlepiej, jeśli to oznacza wyjazd to wyjadę.

Vacarius napisał(a):Albo dzieci albo kariera.

Za granicą nie będę musiał dokonywać tego wyboru, będę miał i to i to.

Marcin_77 napisał(a):Facet z żoną zarabiaja taką kasę o której ja mogę sobie co najwyżej pomarzyć, a jęczy i płacze, że mu źle i że żyje jak nędzarz.

A ty potrafisz czytać ze zrozumieniem? Bo ja nie widzę żeby on jęczał że żyje jak nędzarz. Pisze, że się w Warszawie nie dorobi, to jednak drobna różnica. Na razie widzę, że to ty jęczysz, że ktoś kto ma więcej kasy do ciebie ma czelność wyjeżdżać gdzieś gdzie będzie miał tej kasy jeszcze więcej.
To teraz zapytaj sam siebie czemu możesz tylko pomarzyć o takiej kasie. jestes nisko opłacanym specjalistą, to może spakój manatki i przyjedź pracować tutaj. Dostaniesz warszawską pensję tylko nie dziw się potem że różnica kosztów utrzymania się, jest taka sama jak różnica płac tam gdzie mieszkasz.

Marcin_77 napisał(a):Przede wszytskim skrycie ich podziwiam, że mają odwagę się na to zdecydować. Że biorą sprawę w swoje ręce i olewają to co im nasz rząd łaskawie oferuje.

No właśnie do czegoś dochodzimy.
Odpowiedz
#32
Wszystkich wyjeżdżających za granicę chciałbym przestrzec przed hurraoptymizmem, który ich dopada, na myśl o zarobkach. Niestety rzeczywistość rozmija się z oczekiwaniami. Byłem za granicą wielokrotnie. Pracowałem kilka razy z polakami, którzy tam są "na stałe". Mam znajomych. I niestety muszę stwierdzić, że to co słyszymy od naszych rodaków, którzy tam są to najczęściej czcze przechwałki albo wybujałe fantazje ponieważ nie chcą się przyznać jak się zawiedli. Wszyscy moi znajomi, którzy są za granicą dłużej, kilka, kilkanaście lat najchętniej wróciliby do kraju. WIelu z nich wróciło. Niestety po tak długiej nieobecności zwyczajnie boją się o dobry start, więc wegetują w takich warunkach do jakich się przyzwyczaili.
Niech Was nie zmylą dobre zarobki, bo co z tego, skoro koszty są wielokrotnie wyższe niż zarobki. Przeciętny, zwykły, legalnie pracujący anglik zarabia 1000-2000 funtów. Niby sporo. Tylko, że koszty utrzymania w UK są wielokrotnie wyższe niż w Polsce. Będąc tam na stałe możesz zapomnieć o własnym domu czy mieszkaniu, bo nigdy na niego nie zarobisz. Jeśli będziesz bardzo dobrze zarabiać możesz liczyć na kredyt i własnośc po 30 latach. Jeśli przeciętnie to pozostaje ci ubieranie się w lumpeksie i jedzenie byle czego i to pod warunkiem, że mieszkasz na wsi. Większość Polaków mieszka w UK po kilkanaście osób w jednym małym mieszkanku, wyglądającym jak melina pijacka. Za najmniejszy 50m2 domek czy mieszkanie na odległych przedmieściach Londynu trzeba zapłacić 800-1000 funtów miesięcznie za wynajem. Chyba nie sądzicie, że nagle wszyscy jak jeden mąż zostaniecie wysoko cenionymi specjalistami?!? Nie bądźcie naiwni. Jeśli jesteście dobrzy w tym co robicie w Polsce dorobicie się szybciej i będzie się wam żyło wygodniej.
Ci, którzy wyjechali stwarzają pozory dobrobytu. Kiedy przyjadą do Polski wygląda na to, że rzeczywiście nieźle się ustawili. Pojedźcie do nich i zobaczcie jak żyją.
Nie lepiej jest w USA, gdzie niby jest łatwo o pracę, niby wszystko jest tanie, ale policyjność państwa osiąga apogeum. My możemy cieszyć się wspaniałą wolnością w porówaniu do USA, gdzie nawet psom nie wolno szczekać, żeby zbudować ogrodzenie domu trzeba cudu, a każdy sąsiad doniesie na policję o każdym Twoim pierdnięciu.
Życzę wszystkim aby nie musieli uczyć się na własnej skórze.
Trochę optymizmu. Jeśli się weźmiesz w garść i postarasz tak jak starałbyś się za granicą osiągniesz wszystko w Kraju.
Pozdrawiam.
egoista
Odpowiedz
#33
Joki napisał(a):Byłem za granicą wielokrotnie. Pracowałem kilka razy z polakami, którzy tam są "na stałe"

Ale z takimi co pracują w zawodach, których nie chcą wykonywać anglicy? Bo ja z kolei znam kilku specjalistów i zarabiają wielokrotnie więcej niż przeciętny zwykły anglik. Zatem jest na wygodne życie i jest z czego odkładać pieniądze na inwestycje.

Joki napisał(a):Jeśli będziesz bardzo dobrze zarabiać możesz liczyć na kredyt i własnośc po 30 latach.

Niech zgadnę w Polsce w jakiś automagiczny sposób jest inaczej? To dla kogo są te oferty kredytów hipotecznych na 30, 40 lub nawet 50 lat? Wiesz jaka jest średnia cena m2 w Warszawie?

Joki napisał(a):Jeśli przeciętnie to pozostaje ci ubieranie się w lumpeksie i jedzenie byle czego i to pod warunkiem, że mieszkasz na wsi.

Jesli zarabiasz minimalną pensję to stać cię na przeżycie i opłacenie rachunków, czego o naszym kraju się powiedzieć się nie da.

Joki napisał(a):Za najmniejszy 50m2 domek czy mieszkanie na odległych przedmieściach Londynu trzeba zapłacić 800-1000 funtów miesięcznie za wynajem.

Wynajmowałeś kiedyś mieszkanie w Warszawie? Myślisz, że zapłacisz mniejszy odsetek od pensji jako czynsz? Żeby wynająć 50m to musisz mieć niezłą pensję. Mój szwagier za dwupokojowe i to mniejsze niż 50m płaci 1400PLN.

Joki napisał(a):Chyba nie sądzicie, że nagle wszyscy jak jeden mąż zostaniecie wysoko cenionymi specjalistami?

Wszyscy? Myślałem, że rozmawiamy o konkretnym przypadku wyjeżdżającego specjalisty?
Odpowiedz
#34
Cytat:Wyjechac z kraju za praca - czy oplacalne ?

Odpowiadając na temat. Wiele zależy o jakiej opłacalności mówimy.
Jeśli mówimy o opłacalności czysto finansowej...to tak - w moim przypadku nie podlega ona dyskusji. Na zachodzie zarobiłbym much much more Oczko

Ale w życiu (moim), liczy się troszkę więcej rzeczy niż pieniądze. Rodzina, przyjaciele - ich za granice nie zabiorę, wreszcie nie wyobrażam sobie szukania żony za granicą Uśmiech (i już nawet nie chodzi o bezkonkurencyjność urody Polek, ale o to, że jakbym tego angielskiego nie umiał - to i tak nigdy nie dogadam się tak dobrze jak po Polsku).

Ja na dzień dzisiejszy planuję zostać w kraju. Niedługo przypuszczalnie czekają mnie pierwsze rozmowy - zobaczymy na ile mnie wyceniąOczko jeśli będą chcieli mnie upodlić - to się nauczę języka i im ucieknę za granicę. Łaski bez...
Uczony jest człowiekiem, który wie o rzeczach nie znanych innym i nie ma pojęcia o tym, co znają wszyscy. -Einstein Albert-
Odpowiedz
#35
mandor napisał(a):Tylko w imię czego pytam? Jakiegoś szczególnego etosu życia w Polsce gdzie trzeba walczyć z problemami o których gdzie indziej nawet nie usłyszysz?
Po co mam z czegoś rezygnować? Wytłumacz mi to bo nie rozumiem. Mam wrażenie, że powiesz zaraz że cierpienie uszlachetnia. Mam tylko jedno życie i chcę przeżyć je jak najlepiej, jeśli to oznacza wyjazd to wyjadę.

O jakich to problemach nie usłyszę za granicą? Ciekawym bardzo? To raz. Po drugie-nie proponuję Ci pozostawania w Polsce, niby dlaczego? Jeśli masz tam byc szczęśliwszy, bardziej spełniony- jedź, skąd przypuszczenie, że ja chcę Cię tu zatrzymać?
A w imię czego, pytasz, warto iść na kompromisy? W moim przekonaniu w imię zdrowego rozsądku. Bo jak dużego domu bym nie kupił, zawsze można będzie kupić większy, zawsze znajdzie się szybszy samochód, wydajniejszy komputer, lepszą szkołę dla dziecka, bardziej wymagające hobby i rozrywki. Tyle, że nie warto się zabijać.
[url="http://www.youtube.com/watch?v=_A_arjPCKXA"]
[/url]
Odpowiedz
#36
Cytat:A w imię czego, pytasz, warto iść na kompromisy? W moim przekonaniu w imię zdrowego rozsądku. Bo jak dużego...

Zdrowe przekonanie Uśmiech
Uczony jest człowiekiem, który wie o rzeczach nie znanych innym i nie ma pojęcia o tym, co znają wszyscy. -Einstein Albert-
Odpowiedz
#37
Athei Overlord napisał(a):Dlatego ja sie zamierzam budowac w okolicy Katowic (Szczyrk, lasy rybnickie, Myszkow/Żarki, okolice Olkusza), a dojezdzac do Katowic. Ewentualnie do Krakowa (ale mieszkac w Krakowie tez nie zamierzam z powodu cen i smogu). Rozwija sie tu coraz lepiej sektor informatyczny, a tereny lesne jeszcze sa atrakcyjne. Za rownowartosc budowy 100 metrowego domku z dzialka mam sie kisic w m2 ? :evil: Never :!:

To może będziesz moim sąsiadem? Mieszkam w Bystrej - 2km od Szczyrku. W Rybniku mieszkalam, ale smog jest tam rzeczywiscie straszny, co nie zmienia faktu że miasto jest ładne, rozwija sie i jest dobrze zarządzane.
GOTT IST TOT
Odpowiedz
#38
PiotrekSceptyk napisał(a):O jakich to problemach nie usłyszę za granicą? Ciekawym bardzo?

Nie wiem o jakich ty nie usłyszysz. Wiem jakich problemów nie będę miał ja. Nie wiem czym się zajmujesz i czy masz szansę na dobrą pracę za granicą.

PiotrekSceptyk napisał(a):W moim przekonaniu w imię zdrowego rozsądku. Bo jak dużego domu bym nie kupił, zawsze można będzie kupić większy, zawsze znajdzie się szybszy samochód, wydajniejszy komputer, lepszą szkołę dla dziecka, bardziej wymagające hobby i rozrywki. Tyle, że nie warto się zabijać.

A kto mówi o zabijaniu się, z tego co widzę tam będe miał w pracy mniejsze wymagania niż tu gdzie pracuję a pensji dostanę więcej. Jaki zdrowy rozsądek mógłby mnie przekonać do zrobienia sobie na siłę krzywdy?

PiotrekSceptyk napisał(a):A w imię czego, pytasz, warto iść na kompromisy?

Kompromisy się uzgadnia tam gdzie są ludzie którzy mają odmienne stanowiska. Sam ze soba mam kompromis uzgadniać? Mógłbym z żoną, ale.. ona już jest w Londynie. Zresztą jaki jest możliwy kompromis pomiędzy wyjazdem a brakiem wyjazdu? Dojechanie do połowy drogi? Czy nierobienie niczego w kierunku wyjazdu?
Jeśli masz do wyboru dwie firmy, w których płacą ci różne pieniądze a poza tym inne warunki są takie same to pójdziesz pracować do tej która daje wyższą pensję? I czy w ramach kompromisu zaproponujesz temu pracodawcy obniżenie sobie pensji do średniej między tymi firmami?

Jesli twój zdrowy rozsądek ci podpowiada, że nie warto jechać za pracą tam gdzie się lepiej zarabia to siedź sobie na miejscu. Są ludzie którzy się przywiązują do otoczenia, firmy i nic nie chcą zmieniać, bo cenią to bardziej niż zmiany i nowe wyzwania, ja się do nich nie zaliczam. Dla mnie wyjazd do londynu niczym się nie różni od wyjazdu do innego miasta w Polsce. Jesli po paru latach w Londynie okaże się, że lepiej mi się będzie żyło w Nowym Yorku, Warszawie lub Pekinie to też pojadę, jeśli będę miał taką możliwość.
Odpowiedz
#39
Pytam po raz drugi skąd przypuszczenie, że ja Ciebie chcę tu zatrzymywać, no skąd? Czy cokolwiek takiego napisałem? Jeśli nie to wskaż przynajmniej moją wypowiedź która Ci to zasugerowała - jeśli jednak nie będziesz mógł, to postaraj się w końcu zrozumieć, że mój post był odpowiedzią na cytowaną przez Athei'ego wypowiedź, a nie próbą układania Ci życia...postarasz się...?
[url="http://www.youtube.com/watch?v=_A_arjPCKXA"]
[/url]
Odpowiedz
#40
Joki napisał(a):Nie lepiej jest w USA, gdzie niby jest łatwo o pracę, niby wszystko jest tanie, ale policyjność państwa osiąga apogeum.
Przesadzasz.
Uderzaj.Wszystko inne ma drugorzędne znaczenie.Uderzaj.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości