Ocena wątku:
  • 4 głosów - średnia: 3
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Płód a dziecko
Rodica napisał(a): A nie? Miał dobre geny, pochodzil z profesorskiej rodziny
Aha, rasistką też jesteś. Jakby pochodził z robotniczej, to by miał gorsze?
Odpowiedz
Jeśli gość nie miał z czego płacić alimentów, to jest żulem. I mógł mieć w rodzinie noblistę. A nie zmieni to faktu, że jest żulem.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
Nie jest żulem tylko jest chory. Ale i tak odniósł większy sukces rozrodczy od zefcia.
A dzieci ma bardzo ładne i zdolne.
"Miłość jest sprawą uczucia. Nie ma nic wspólnego z moralnością. Uczucie natomiast nie zna zdrady. Ono wzmaga się, znika albo się zmienia. Gdzie tu zdrada. Miłość to nie kontrakt"   Erich Maria Remarque
Odpowiedz
Rodica napisał(a): Nie jest żulem tylko jest chory.
Na co? Co to za choroba, co uniemożliwia jakąkolwiek pracę, ale nie przeszkadza zaliczać panienek?
Cytat:Ale i tak odniósł większy sukces rozrodczy od zefcia.
Nie wiesz, mam nadzieję, jaki sukces rozrodczy odniósł zefciu.
Cytat:A dzieci ma bardzo ładne i zdolne.
A czy ja mówię, że ma brzydkie i głupie? Współczuję nieobecnego taty – nieroba.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
zefciu:
Cytat:Na co? Co to za choroba, co uniemożliwia jakąkolwiek pracę, ale nie przeszkadza zaliczać panienek?
Jest wiele takich chorób.  Nawet częściowa niepełnosprawność może spowodować ciężką depresję.
Zaliczać panienek nie musiał, one same go zaliczały. Impotentem raczej nie był.
"Miłość jest sprawą uczucia. Nie ma nic wspólnego z moralnością. Uczucie natomiast nie zna zdrady. Ono wzmaga się, znika albo się zmienia. Gdzie tu zdrada. Miłość to nie kontrakt"   Erich Maria Remarque
Odpowiedz
Rodica napisał(a): Nawet częściowa niepełnosprawność może spowodować ciężką depresję.
Zaliczać panienek nie musiał, one same go zaliczały. Impotentem raczej nie był.

No to dziwne, bo impotencja właśnie należy do typowych objawów depresji, a już szczególnie ciężkiej. Jak "depresanta" zaliczają panienki, to od razu wiadomo, o co chodzi. Po prostu podrywacz wykorzystuje instynkt opiekuńczy: "och, taką mam depresję, że nawet pracować nie dam rady, w ogóle jestem biedny i nieszczęśliwy i z pewnością umrę, jeśli mnie ktoś nie przeleci". To zadziwiająco często działa, i jest zresztą symetrycznym odpowiednikiem kokieco-kobiecej zajawki "och, jestem taka malutka i bezbronna".
Odpowiedz
idiota napisał(a): nienarodzone dzieci...
co to takiego?
SPRZECZNOŚĆ!!!
encyklopedia pwn głosi:
Cytat:    * dziecko,  med., psychol. człowiek w pierwszym okresie postnatalnego rozwoju osobniczego (ontogeneza), od chwili urodzenia do zakończenia procesu wzrastania;
natomiast do magicznej chwili narodzin toto się nazywa:
Cytat: zarodek, embrion, zool. organizm ludzki lub zwierzęcy rozwijający się z zapłodnionego jaja (u niektórych zwierząt niższych z niezapłodnionego), w okresie do wyklucia się z jaja lub porodu.

i niczyje słowa tego nie zmienią bo taka jest semantyka języka polskiego...

[temat ten zakładałam pod wpływem słów pewnego prof. z P War. któremu to rozróżnienie jest obce.]




jak dla mnie zarówno zarodek w pierwszych tygodniach jak i płód w 9miesiącu powinno "traktować" się tak samo.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości