Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 4.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Polecane artykuły
Bert04
Cytat:Prawdziwy facet tnie kafelki paznokciem od nogi, wspina się na Gubałówkę w sandałkach ortopedycznych i plwa na jakieś gejowskie BeHaPe, bo w butach bezpiecznych to tylko weganie i cykliści z zagrzybiałymi stopami chodzą.
W powyższym kontekście nie mówimy „gejowskie”, tylko „pedalskie”, a tak w ogóle to zapomniałeś dodać coś o lewakach. Oczko
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
Dwa Litry Wody napisał(a): W powyższym kontekście nie mówimy „gejowskie”, tylko „pedalskie”, a tak w ogóle to zapomniałeś dodać coś o lewakach. Oczko

"Weganie i cykliści" to synonim "lewaków", nie wiedziałeś? Tylko na wyższym o pół stopnia poziomie konwersacji. Tak samo jak "gej" zamiast "pedał", "zaraza LGBT" zamiast "plaga zboczeńców". I tak dalej.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Bert04
Cytat:"Weganie i cykliści" to synonim "lewaków", nie wiedziałeś? Tylko na wyższym o pół stopnia poziomie konwersacji.
W sumie racja. W końcu w świetle sławetnej wypowiedzi Waszczykowskiego („Poprzedni rząd realizował tam (w mediach) określony lewicowy program. Tak jakby świat według marksistowskiego wzorca musiał automatycznie rozwijać się tylko w jednym kierunku - nowej mieszaniny kultur i ras, świata złożonego z rowerzystów i wegetarian, którzy używają wyłącznie odnawialnych źródeł energii i walczą ze wszelkimi przejawami religii.”)  - owi „weganie i cykliści” to po prostu takie wojujące, zateizowane ekoMischlingi. Czyli wypisz, wymaluj lewaki.
Cytat:Tak samo jak "gej" zamiast "pedał", "zaraza LGBT" zamiast "plaga zboczeńców". I tak dalej.
I pomyśleć, że kiedyś wystarczyło powiedzieć „Żydzi i masoni”…
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
Cytat:11 września myśliwce leciały już, by zestrzelić samolot, który zbliżał się do Białego Domu

Poniższy tekst to, spisana przez byłego redaktora POLITICO Magazine Garretta M. Graffa, relacja uczestników dramatu z 11 września 2001 r., którzy opowiadają o losie czwartego z porwanych tego dnia samolotów, lecącym w stronę Białego Domu. Wiceprezydent Dick Cheney wydał zgodę na zestrzelenie go, choć na pokładzie było kilkudziesięciu cywilów.
https://wiadomosci.onet.pl/swiat/11-wrze...go/k94v27s
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Dwa Litry Wody napisał(a): Jeśli tniesz coś szlifierką kątową, to uważaj jak ją odkładasz. Na kręcącej się tarczy może kawałek przejechać i nieźle poharatać stopę – parę lat temu sobie na urazówce gawędziłem z gościem, który w taki właśnie sposób pozbył się dużego palca u nogi (a przy okazji podobno całkiem fajnych butów).

Wiadomix. W moim przypadku paradoksalne jest to, że w pracy praktycznie nigdy nic mi się nie wydarzyło. Jak już coś się dzieje, to po robocie. Ostatnio wyciągałem z bagażnika wózek dla dziecka, który zaczął się składać już w powietrzu i akurat wtedy kiedy miałem palec między jedną a drugą częścią wózka. Ładnie mi palec zmiażdżyło.

bert04 napisał(a): Są ludzie, którzy na budowie nigdy hełmu na głowie nie mieli, i nic im na łeb nie spadło. Jeszcze.

Ja miałem przez tydzień taki hełm, ale za karę, bo do kierownika budowy, który miał długą brodę, krzyknąłem, żeby krzyknął "allah akbar". Wkurzył się i chciał mi mandat dać za brak kasku. Cały czas mnie pilnował bydlak jeden.

Ale tak w ogóle te kaski mało co dają ochrony. Tylko przed lekkimi uderzeniami. A jak coś ma przypierdolić, to żaden kask nie pomoże.

bert04 napisał(a): Pewnie też to tłumaczą, że nie chcą mieć łupierzu.

Pracuj sobie w takim kasku 11h dziennie w trakcie takich upałów jak ostatnio były, to zobaczysz jak ci się dyńka ugotuje. Będziesz cały czas wodę pił a nie pracował.

bert04 napisał(a): Ja Ci źle nie życzę, ale bywam na budowach, wiem jak brudne tam bywają podłogi, ile wala się badziewia, choćbyć najbardziej gonił rzemieślników. Jak ci coś między podeszwę a piętę wejdzie, to nie marudź, że nie zainwestowałeś w jakieś lekkie zamknięte buty malarskie.

Spoko. O wiele bardziej niebezpieczne jest dojeżdżanie do roboty i wracanie z niej. Tylu niecierpliwych świrów turbozapierdalaczy jest na drogach, że strach się bać.
Odpowiedz
https://www.mjakmama24.pl/niemowle/karmi...-T9Zo.html

Ciekawy artykuł o historii mleka modyfikowanego.
Odpowiedz
http://next.gazeta.pl/next/7,151003,2522...ibNAaVraGI


Kolejny dobry wywiad Sroczyńskiego.

Cytat:Wcześniej krytykowała pani rządy PiS.

Tak, ale chodziło o łamanie przez PiS zasady trójpodziału władzy. Krytykowałam też obniżenie wieku emerytalnego, bo to fatalne posunięcie w obecnej sytuacji demograficznej Polski. Ale teraz pan mnie pyta o ekonomię, a kierunek zmian w polityce społeczno-gospodarczej jest moim zdaniem właściwy. I to wynika nie tylko z tego, co się dzieje w naszym kraju, ale też z trendów globalnych.
(...)
Niech pan spojrzy na te nasze dysfunkcyjne podatki. Osoba na etacie zarabiająca 3000 zł brutto miesięcznie musi oddać państwu w sumie 37 procent, jeśli uwzględnić PIT i wszystkie składki, łącznie z częścią składki ZUS, którą płaci pracodawca. Tymczasem ktoś zarabiający 50 tysięcy, na jednoosobowej działalności płaci około 20 procent, jeśli uwzględnić liniowy PIT i ryczałt na ZUS. Jaki to ma sens, żeby osoby z niskimi pensjami płaciły prawie dwa razy wyższe stawki procentowe niż wyższa klasa średnia?

Idźmy dalej: dla osób zatrudnionych na etacie PIT ma dwie stawki - 18 i 32 proc. - więc teoretycznie jest progresywny, czyli lepiej zarabiający powinni płacić wyższy procent od swoich dochodów. Tyle że tej wyższej stawki tak naprawdę nie ma. Na przykład ja ze swoimi profesorskimi dochodami przekraczam w pewnym momencie próg, rośnie mi stawka PIT do 32 proc., ale za chwilę przestaję płacić składki na ZUS, bo obowiązuje tzw. limit 30-krotności. Więc jeśli policzyć wszystkie obciążenia mojej pensji - PIT i składki, w tym ZUS płacony przez pracodawcę - to oddaję państwu około 37 proc., podobnie jak nauczyciel w podstawówce, który ledwo wiąże koniec z końcem. Czyli tak naprawdę mamy podatki liniowe. Ja, osoba z niezłymi dochodami, płacę takie same stawki procentowe, co osoba na pensji minimalnej. To szkodliwe.
(...)
Kolejna dziwaczna i szkodliwa rzecz: ryczałtowy ZUS na jednoosobowej działalności gospodarczej. To rozwiązanie nieproporcjonalnie obciążające biedniejszych. Prosty przykład: korektorka założyła jednoosobową firmę, bo wydawnictwo nie chciało zatrudnić jej na etacie, zarabia trzy tysiące miesięcznie, państwo zabiera jej z tego w formie składek 1300 zł na ZUS i NFZ. Tyle samo państwo bierze od wziętej menadżerki, która zarabia miesięcznie 100 tysięcy złotych. Dla korektorki obowiązkowe składki to będzie prawie połowa dochodów, a dla menadżerki - 1,5 procenta. Czy to jest rozsądne?
(...)
W całym okresie transformacji, która generalnie jest polskim sukcesem, priorytetem był wzrost gospodarczy. Ale trzeba odróżniać wzrost gospodarczy - czyli słupek PKB - od rozwoju społeczno-gospodarczego, to nie jest to samo. Rozwój społeczno-gospodarczy to poprawa w trzech obszarach: gospodarki, jakości życia i ekologii. Jeżeli nie ma harmonizacji tych celów, to powstają bariery rozwojowe. Na przykład bariera polegająca na tym, że duża część obywateli ma niskie zarobki, kiepskie miejsca pracy, a PKB jednocześnie pięknie rośnie, bo oni - często kosztem życia rodzinnego - tyrają na trzech umowach śmieciowych, bez urlopów, żeby się jakoś utrzymać."
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
Co do ZUSu ryczałtowego ma rację. Powinien być procentowy zależny od zarobków.

Biedna osoba na etacie vs wyższa klasa średnia to dziwny problem i dziwne porównanie. Po pierwsze osoba na etacie nie pracuje tyle co na samozatrudnieniu. Etat to 8 h dziennie i po robocie ma się na robotę wyjebane. Na samozatrudnieniu jest się stachanowcem, który musi ogarniać wiele tematów i ponosi większą odpowiedzialność. To i więcej zarobi.

Ale osoba na etacie też powinna być tak samo opodatkowana - choć 20 procent to i tak sporo... I jedni i drudzy powinni być jeszcze mniej opodatkowani.
Odpowiedz
Etat etatowi nie równy. Nauczyciel teoretycznie pracuje krótko. Ale ile roboty zabiera ze sobą do domu to nie wie nikt kto z nauczycielem nie mieszkał...
Sebastian Flak
Odpowiedz
Racja. To taka praca powinna być rozliczana inaczej niż jak za zwykły etat.
Odpowiedz
cobras napisał(a): http://next.gazeta.pl/next/7,151003,2522...ibNAaVraGI


Kolejny ideologiczny wysryw Sroczyńskiego.
Cytat:Widzę, że coś Ci się pomieszało, więc poprawiłem. Nie musisz dziękować.

[quote='cobras' pid='725781' dateline='1569406514']Osoba na etacie zarabiająca 3000 zł brutto miesięcznie musi oddać państwu w sumie 37 procent, jeśli uwzględnić PIT i wszystkie składki, łącznie z częścią składki ZUS, którą płaci pracodawca.

I w zasadzie po tym już można przestać czytać, bo już wiadomo człowiek ma do czynienia z ideologicznym wysrywem w którym jeśli fakty się nie zgadzają to tym gorzej dla faktów.

[quote='cobras' pid='725781' dateline='1569406514'] Tymczasem ktoś zarabiający 50 tysięcy, na jednoosobowej działalności płaci około 20 procent, jeśli uwzględnić liniowy PIT i ryczałt na ZUS.

Jestem za leniwy, żeby to liczyć dla różnych założeń (a tylko wtedy miałoby to jakiś sens - tak to jest jak podawanie długości przyrodzenia łącznie z kręgosłupem) - zwrócę tylko uwagę na to, że jak pasuje w kram to lewaki:
1. nie ukrywają, że ZUS jest zwyczajnym podatkiem;
2. stwierdzają, że podatki są liniowe, bo uwzględnili dwa podatki, które pasują im do kramu, pomijając całą masę takowych, które im do kramu już nie pasują;
3. wygodnie zapominają, że nie każdy może skorzystać z podatku liniowego czy limitu ZUS;
4. wygodnie zapominają, że z JDG wiążą się koszty

Taki wysryw na poziomie "gdyby babcia miała wąsy to smyrałaby nimi dziadka po jajkach".

cobras napisał(a): Jaki to ma sens, żeby osoby z niskimi pensjami płaciły prawie dwa razy wyższe stawki procentowe niż wyższa klasa średnia?

1. Nie płacą;
2. Taki, że nawet gdyby tak było to wyższa klasa średnia płaciłaby bez porównania więcej podatków niż osoby z niskimi pensjami.

cobras napisał(a): Idźmy dalej: dla osób zatrudnionych na etacie PIT ma dwie stawki - 18 i 32 proc. - więc teoretycznie jest progresywny, czyli lepiej zarabiający powinni płacić wyższy procent od swoich dochodów. Tyle że tej wyższej stawki tak naprawdę nie ma.

Nie, skąd. MF trolluje publikując dane na temat liczby podatników płacących wg stawki 32 proc., a i znane mi osobiście osoby płacące wg tej stawki robią sobie po prostu ze mnie i z MF jaja.

cobras napisał(a): Ja, osoba z niezłymi dochodami, płacę takie same stawki procentowe, co osoba na pensji minimalnej. To szkodliwe.

Ideolo locuta, causa finita.

cobras napisał(a): Dla korektorki obowiązkowe składki to będzie prawie połowa dochodów

To akurat rzeczywiście nie jest rozsądne.

cobras napisał(a): a dla menadżerki - 1,5 procenta. Czy to jest rozsądne?

A to już tak. A już miałem pisać, że chociaż jedno zdanie zgodne z rzeczywistością się znalazło...
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
Socjopapa napisał(a): Jestem za leniwy, żeby to liczyć dla różnych założeń (a tylko wtedy miałoby to jakiś sens - tak to jest jak podawanie długości przyrodzenia łącznie z kręgosłupem) - zwrócę tylko uwagę na to, że jak pasuje w kram to lewaki:
1. nie ukrywają, że ZUS jest zwyczajnym podatkiem;

Kurna wasza chata, przez 30 lat przekonujecie ludzi, że zus jest podatkiem, a jak w końcu nawet lewaki przyznają wam rację, to robicie focha. Zus nie jest podatkiem, ale rzeczywistość jest taka, że człowiek płacący składki czuje się zupełnie tak samo jak człowiek płacący podatki. Jak coś jest odczuwane tak samo, nie można się spodziewać, że będzie traktowane inaczej. Nie można prowadzić polityki w oderwaniu od ludzkich emocji. A proporcjonalne składki są tak naprawdę pierwszym koniecznym krokiem do zlikwidowania ZUSu w pizdu.
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Co do ZUSu ryczałtowego ma rację. Powinien być procentowy zależny od zarobków.
Tak jest zdaje się w wielu krajach europejskich, także tyc, do których Polacy chętnie jeżdżą.
Chociaż w tej chwili chyba korektorka zarabiająca trzy tysiące załapie się na niższy ZUS.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): Zus nie jest podatkiem.

Jest obowiązkowy, a jak nie będziesz płacił to przyjdą smutni Panowie. Brzmi jak podatek.
hOr-oom-may o nay rhay
hOr-oom-may he eer-hee-mo

http://www.youtube.com/watch?v=wXRGfo1NksM
Odpowiedz
Ale ZaKotem ma rację. ZUS to składka, której płacenie daje Ci prawo do określonych świadczeń, a podatek płacisz, bo tak Oczko
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
Iselin napisał(a): Ale ZaKotem ma rację. ZUS to składka, której płacenie daje Ci prawo do określonych świadczeń, a podatek płacisz, bo tak Oczko

czyli 500 + nie jest finansowane z podatków, szkolnictwo też nie, służba zdrowia też nie. W ogóle nic nie jest z podatków, wszystko jest ze "składek"

To jest tylko taka nowomowa, bo słowo podatek gorzej brzmi.

Angielski Zus to według wikipedii system podatkowy : https://en.wikipedia.org/wiki/National_Insurance

a u nas nie ma słowa podatek, czary Oczko : https://pl.wikipedia.org/wiki/Zak%C5%82a...%82ecznych
hOr-oom-may o nay rhay
hOr-oom-may he eer-hee-mo

http://www.youtube.com/watch?v=wXRGfo1NksM
Odpowiedz
Jest pewna wyraźna różnica. Od wysokości bezdyskusyjnych podatków w zasadzie nie zależy wysokość/jakość/ilość świadczenia. Kulczyk w państwowej służbie zdrowia czekałby tak samo długo jak Iksiński. Przy ZUSie tak nie ma - płacisz wyższe składki - dostaniesz wyższą emeryturę. Po prawdzie nie wiem, czy można na tej podstawie uznać, że to podatek, czy nie Duży uśmiech
Ale właśnie z tego względu to powinno być chyba wyłączone z rozważań nad stopniem progresywności opodatkowania biedniejszych i bogatszych. Bo jednak likwidacja tych limitów ZUSowskich oznacza, że bogaci dostaną kiedyś wyraźnie wyższe emerytury. Żaden spadek nierówności się z tego nie urodzi.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a):
Socjopapa napisał(a): Jestem za leniwy, żeby to liczyć dla różnych założeń (a tylko wtedy miałoby to jakiś sens - tak to jest jak podawanie długości przyrodzenia łącznie z kręgosłupem) - zwrócę tylko uwagę na to, że jak pasuje w kram to lewaki:
1. nie ukrywają, że ZUS jest zwyczajnym podatkiem;

Kurna wasza chata, przez 30 lat przekonujecie ludzi, że zus jest podatkiem,  a jak w końcu nawet lewaki przyznają wam rację,  to robicie focha.

Nie robię focha, tylko zwracam uwagę na waszą hipokryzję. Nawet w następnym zdaniu znowu piszesz, że ZUS nie jest podatkiem, więc nic nie przyznaliście. Swoją szosą, czyta się całość tekstu. Tam jest wyjaśnienie dlaczego zwróciłem na to uwagę - to jest sztuczny zabieg, żeby ukryć fakt, że PIT JEST progresywny. A że to do kramu nie pasuje to dorzucimy do tego ZUS, żeby zamazać ten fakt. I tu ujawnia się podwójnie hipokryzja o której pisałem dalej.

ZaKotem napisał(a): Zus nie jest podatkiem

Jest.

ZaKotem napisał(a): A proporcjonalne składki są tak naprawdę pierwszym koniecznym krokiem do zlikwidowania ZUSu w pizdu.

Jasne. A podwyższe VATu na 2 lata było pierwszym krokiem do zlikwidowania VATu.

Iselin napisał(a): Ale ZaKotem ma rację. ZUS to składka, której płacenie daje Ci prawo do określonych świadczeń, a podatek płacisz, bo tak Oczko

Albo nie daje. Zależnie od tego jak się ZUS albo Kapitanowi Państwo uwidzi. ZUS płacisz, bo tak, a czy w związku z tym coś dostaniesz i co, to już zależy od kaprysów ZUSu i Kapitana Państwo.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
https://mitologiawspolczesna.pl/smieszko...-spiskowe/

Śmieszkowanie strategiczne, czyli jak jak rozmawiać z prawdziwie wierzącym zwolennikiem teorii spiskowych.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Przepraszam ze jeszcze wroce do kwestii ZUS - podatek czy skladka.
IMHO podatkiem jest w przypadku panstw, ktore naprawde placa emerytury z budzetu, czyli biezacych wplywow jak Polska ( i wiele innych ).
Skladka by byl gdyby to byl osobny worek do ktorego naprawde ida wplywy tylko z ZUS i wyplaty tylko ten worek obciazaja.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości