Ocena wątku:
  • 4 głosów - średnia: 4.75
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Religia w szkole
Dragula napisał(a): Dlatego piszę "wpaja".

Dlaczego?


Cytat: Uważam jednak, że próba zarażenia wychowanków kreacjonizmem, nieuzasadnionym poczuciem wyższości nad innymi wyznawcami czy homofobią nie powinna mieć w szkole miejsca. 

No i przecież nie ma. Przynajmniej w sensie systemowym, bo istnieje wielu nauczycieli ze swoimi osobistymi fobiami, którymi usiłują uczniów zarażać. Jednak zwykle nieudolnie.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
Dla etyki w szkole tak, dla religii zdecydowane nie.
Tym bardziej dla obowiązkowych zajęć. Jak ktoś chce uczęszczać to niech to będą zajęcia w weekend, w niedzielę, najlepiej w salach udostępnianych przez Kościoły! A nie gdy uczniowie muszę siedzieć po xx godzin w szkołach do chorych godzin wieczornych. Niech te religie będą sensowne, edukujące, otwarte na inny światopogląd, zachęcające do dyskusji. Do tej pory spotkałem się tylko z tym, że katechetki-dewotki i księża grożą palcem i mówię - tak nie wolno bo nie! Bo w innym wypadku pójdziesz do piekła!
Pa-ra-no-ja!
Odpowiedz
Przecież nie za treść, tylko za (najprawdopodobniej) spamowanie. I to bez przywitania się.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
znaLezczyni napisał(a): Przecież nie za treść, tylko za (najprawdopodobniej) spamowanie. I to bez przywitania się.

Bo podstawowe zasady higieny są takie, że jak się wchodzi, to się puka, a pan wchodzi bez pukania, z brudną ścierką.
Odpowiedz
To może ja też podpalę, bo mam fazę na wlepianie minusów, a mało co jest równie niepoważne w oczach moich, jak uciśnienie biednych europejskich ateuszy. Noż kuźwa, kup se jedna z drugim Biblię i bilet do Arabii Saudyjskiej.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): Bo podstawowe zasady higieny są takie, że jak się wchodzi, to się puka, a pan wchodzi bez pukania, z brudną ścierką.

Puka się..?
I co rozumiesz przez; "brudną ścierką"?
Odpowiedz
roonie napisał(a): Dla etyki w szkole tak

Dlaczego?
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
A ja tam nie rozumiem problemu.
Wierzący: mata religię w szkołach? Mata.
Niewierzący: mata przymusowy kurs ateizmu ( na poziomie pilastrowego kursu antyrodzinego w poradni antymałżeńskiej)? Mata.
To co wy wszyscy chcecie?
Jest religia w szkołach. Prowadzą ją ufoki z matplanety, które na jedno dziecię pragnące iść w ślady Międlara wychowają kilkadziesiąt sierotek po Palikocie. Wszyscy powinni być zadowoleni.
To o co się rozchodzi?
***
Niniejszy post był pisany pod wpływem alkoholu.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
Wcześnie :)
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
ErgoProxy napisał(a): To może ja też podpalę, bo mam fazę na wlepianie minusów, a mało co jest równie niepoważne w oczach moich, jak uciśnienie biednych europejskich ateuszy. Noż kuźwa,  kup se jedna z drugim Biblię i bilet do Arabii Saudyjskiej.

No ale co ma perła do wieprza? To, że ktoś nie chce religii w szkole, to nie znaczy, że ma się od razu za bidnego i uciskanego. Ja religii w szkole nie odbierałem jako uciśnienie, wprost przeciwnie, było mi fajnie, bo koledzy musieli się uczyć większej ilości gupot. Powód jest prosty, szkoła państwowa powinna być neutralna światopoglądowo (bo prywatna nie musi). Wychowanie do religii do tej idei nie pasuje.

Czym innym byłoby nauczanie wiedzy o religii, czyli religioznawstwa. Religia, a w Polsce szczególnie religia katolicka, jest ważną częścią kultury i także ateiście przyda się trochę rozeznania, żeby się nie kompromitował każdą wypowiedzią na jej temat. Mógłby tego uczyć i ksiądz, bo czemu nie. Ale zasada jest taka: kto płaci, ten wymaga
Jeśli państwo płaci za nauczanie, to państwo wyznacza program i kontroluje jego wykonanie. Tymczasem katechetom płaci państwo, a kontroluje tylko Kościół, co jest po prostu nieuczciwe w założeniu.
Odpowiedz
Amen.
Zgadzam się całkowicie.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
To, że ktoś nie chce religii w szkole, to nie znaczy, że ma się od razu za bidnego i uciskanego.(ZK)
Może nie uciskanego, ale garb odmieńca na pewno nie pomaga w relacjach z rówieśnikami. 

Ja religii w szkole nie odbierałem jako uciśnienie, wprost przeciwnie, było mi fajnie, bo koledzy musieli się uczyć większej ilości głupot.(ZK)
Czyli czerpałeś satysfakcję z faktu, że inni mieli gorzej. Czy ta maniera utrwaliła ci się na stałe, czy to tylko jednostkowy wybryk?

Religia, a w Polsce szczególnie religia katolicka, jest ważną częścią kultury i także ateiście przyda się trochę rozeznania, żeby się nie kompromitował każdą wypowiedzią na jej temat.(ZK)
W takim razie dlaczego sam nie piłeś z tej krynicy mądrości, tylko ordynujesz ją innym
Masz się za geniusza, który sam dojdzie sedna i nie potrzebuje nauczyciela? 
Nie religia katolicka jest ważną częścią kultury, tylko „dzieło”, o które się ta konfesja opiera. Opiera się zresztą tylko nieznacznie, bo w katechizmie, który dla katolików jest jedynym biuletynem wiary, przebrzmiewa ledwie dalekiej jej echo. I trzeba być nieskończenie głupim, aby naczelnym fałszerzom i eksplikacyjnym, biblijnym gangsterom powierzać nauczanie o tej sadze totemicznych plemion pasterskich.

Mógłby tego uczyć i ksiądz, bo czemu nie.(ZK)
Dlatego nie, że ich przekaz zawsze będzie silnie naznaczony ideologicznie. O jakimkolwiek obiektywizmie nie może być mowy. Nawet księża misjonarze nie jeżdżą na swoje placówki po to, by pomagać tamtejszej biedocie, lecz by ewangelizować. Owa materialna pomoc – jeśli w ogóle się pojawia - to tylko marchewka mająca omamić potencjalne owieczki i przykleić je do kościoła. Altruizmu, czy empatii nie ma tam nawet na lekarstwo
A jakie owa ewangelizacja daje efekty, można było zupełnie niedawno prześledzić na przykładzie losów plemion Hutu i Tutsi.
Odpowiedz
znaLezczyni napisał(a): Wcześnie Uśmiech
Późno. Na nocnej zmianie robię.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
No to rzeczywiście późno.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a):No ale co ma perła do wieprza?
Nic zgoła. To że ktoś nie chce religii w szkole, faktycznie nie musi oznaczać uciśnienia i biedoty. Niemniej Rodica z rooniem odezwali się w sposób jednoznacznie wskazujący na jedno i drugie. Krótko mówiąc był to przytyk personalny. Natomiast rozmawiając poważnie...

Prosze ja was, dana jest sytuacja: mamy w państwie szkołę neutralną światopoglądowo, opłacaną za państwowe pieniądze. Równocześnie w państwie tym istnieje i zdobywa popularność pogląd, że to konkretne państwo winno przestać istnieć, bo obywatel per saldo więcej skorzysta na wcieleniu do któregoś z państw ościennych. Czy w tak zdefiniowanej sytuacji w szkole powinno się nauczać takiego światopoglądu i niech niepełnoletnia młódź galopująca na hormonach sobie wybierze, co chce?

Dlatego argument, że szkoła winna być neutralna światopoglądowo jest OKDR. Takiej szkoły nigdzie nie ma i nigdy nie będzie; co najwyżej może być szkoła światopoglądowo laicka. Ale Polska nie Francja i Polacy z zasady nie rżną się między sobą o kwestie wyznaniowe, tylko wymyślają sobie doraźnie jakieś Konfederacje Warszawskie, żeby się nie pozabijać o te gruszki na miedzy, tylko trzymać w kupie zusammen, a o wyższości Łyszczyńskiego nad pilastrem deliberować spokojnie przy biesiadnym stole.

znaLez czyni napisał(a):Amen.
Zgadzam się całkowicie
A ja się nie zgadzam, bo mowa ZaKotem przekonuje tylko przekonanych. Jeśli ZaKotem rzeczywiście zależy na zmianie status quo w kwestii katechezy, to musi szukać takiej argumentacji, która skutecznie przyciągnie do niego ludzi nieprzekonanych, a nawet takiej, która przekona oponentów tzw. moherowych. Argumentacja, jaką zaserwował powyżej, skuteczna nie jest – czort wie, z jakiego powodu, ale może dlatego, że większość Polaków to faktyczni półpoganie, którzy chadzają do kościoła jak do urzędu, gdzie urzędnicy kościelni załatwiają w ich imieniu sprawy z Panem Bogiem. Proszę zaargumentować do takiego odbiorcy, wierzącego w katolickiego Boga zgoła nie po katolicku, zamiast podbijania bębenka, że my, ateusze, to siedzimy sobie ohoho, na jakich wyżynach myśli obywatelskiej, do których katoliccy plebeje poganiani dorosnąć nigdy nie będą w stanie.

W ogóle, jeśli demokratyczne państwo prowadzi jakąś określoną politykę wewnętrzną, dajmy na to edukacyjną, to chyba taką, która przyciąga dostatecznie dużo dostatecznie zdeterminowanych wyborców do urny. Po prostu problem pt. religia w szkole nabija komuś słupki i to może nawet niekoniecznie tylko partiom tzw. moherowym; może wyateizowana lewica korzysta na tym również, na zasadzie słusznego gniewu klasy pracującej. Ergo interesu w zmianie status quo nie ma nikt dosłownie, a ZaKotem przykłada do tego swoją łapę.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
napisałam:



Cytat:Amen.

Zgadzam się całkowicie.


Po namyśle zmieniam i uściślam powyższą wypowiedź. Zgadzam się z ZaKotem, że:


Cytat:szkoła państwowa powinna być neutralna światopoglądowo (bo prywatna nie musi). Wychowanie do religii do tej idei nie pasuje.

i
Cytat:katechetom płaci państwo, a kontroluje tylko Kościół, co jest po prostu nieuczciwe w założeniu.

Nie zgadzam się natomiast z:


Cytat:Religia, a w Polsce szczególnie religia katolicka, jest ważną częścią kultury i także ateiście przyda się trochę rozeznania, żeby się nie kompromitował każdą wypowiedzią na jej temat. Mógłby tego uczyć i ksiądz, bo czemu nie.


Gdyby było religioznawstwo, przedmiotem nauczania powinny być założenia i zwyczaje różnych religii, nie tylko KK. Uczyć tego zaś powinni absolwenci religioznawstwa, nie księża.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
Wy w ogóle chodziliście kiedykolwiek na religię do szkoły? Bo ja tak. I wiem z tego faktu iż na tej lekcji są porszuane prawdy wiary różnych religi. Ich wierzenia. Ważniejsze postacie jakie w danych religiach występują I inne tego typu zagadnienia
Odpowiedz
1. Wiesz, bo o tym mówiono ci na lekcjach w twojej szkole czy wiesz, bo znasz program nauczania i (znowu) wiesz, że tak generalnie jest we wszystkich szkołach?
2. Te inne religie opisywane były z takiego samego dystansu, jak katolicyzm? Bez wartościowania?
3. Lekcje religii prowadziła osoba odpowiednio przygotowana do poruszania kwestii religioznawstwa, tj. absolwent/ka tegoż kierunku?
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
znaLezczyni napisał(a): Przecież nie za treść, tylko za (najprawdopodobniej) spamowanie. I to bez przywitania się.
Że się wytłumaczę. Minus był za to, że roonie odkopał wątek, ale nie napisał w nim niczego nowego. Nie odniósł się do argumentów poruszonych wcześniej w tym wątku. Wyraził swoje zdanie w stylu „cztery nogi dobrze, dwie nogi źle”, okrasił jakimś stereotypem o fanatycznej katechetce i uznał, że zajął głos w dyskusji.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): Powód jest prosty, szkoła państwowa powinna być neutralna światopoglądowo (bo prywatna nie musi). Wychowanie do religii do tej idei nie pasuje.

A czy to nie jest takie robienie ludziom pod górkę? Ja chciałbym aby moje dzieci chodziły na lekcje religii. Płacę podatki i teoretycznie mam jakieś chyba prawo do decydowania co dostaje w zamian. Większość obywateli to katolicy, którzy też pracują i teraz powinny wozić gdzieś dzieci specjalnie do jakichś salek. Trochę utrudnianie życia milionom ludzi. Dla mnie to przez takie roszczenia ta mniejszość wydaje się trochę wredna. Trochę tak "dowalić sąsiadowi ze złości".
"Nie można powiedzieć, która masa ludowa ma więcej źródeł piękna. Są wieki całe, że jakiś naród przoduje drugim, są znów wieki, że idzie za drugim. Kto tępi narody, ten jakby zrywał struny z harfy świata. Cóż komu przyjdzie, że będzie miał harfę o jednej tylko strunie? Nie tępić, lecz rozwijać należy narodowości. A rozwijać je może wolność narodów, niepodległość i poszanowanie ich odrębności…"

Ignacy Daszyński
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości