Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wenezuela: Czołgi lekarstwem na brak mięsa i jaj.
#41
Żarłak napisał(a): Ale syf na tych nagraniach,

Ale w jakim sensie? Forma, treść czy samo to jak wygląda Wenezuela?

Żarłak napisał(a): Żeby odsyłacze do jutuba działały trzeba wklejać samą końcówkę, a z pola wyboru usuwać fragment z "http://"

Ok, dzięks.

Kolejny filmik, z wczoraj:


[video=youtube]watch?v=kORfzEX93K0[/video]

kmat napisał(a): Przecież obrał Uśmiech

Ale hmm... jesteśmy w UE i obowiązują nas limity. Dług publiczny nie może przekroczyć 60% PKB.  Oczywiście takie państwa jak Kapitan Francja osiągnęły już niecałe 100% i nic im UE z tego powodu nie robi, ale może w końcu zacznie jakoś egzekwować to co się ustaliło...
Odpowiedz
#42
No cóż to już leci 18 lat wstawania z kolan w Wenezueli. Zagraniczny kapitał już nie okrada patriotów.
"Nie można powiedzieć, która masa ludowa ma więcej źródeł piękna. Są wieki całe, że jakiś naród przoduje drugim, są znów wieki, że idzie za drugim. Kto tępi narody, ten jakby zrywał struny z harfy świata. Cóż komu przyjdzie, że będzie miał harfę o jednej tylko strunie? Nie tępić, lecz rozwijać należy narodowości. A rozwijać je może wolność narodów, niepodległość i poszanowanie ich odrębności…"

Ignacy Daszyński
Odpowiedz
#43
lumberjack napisał(a): Ale w jakim sensie? Forma, treść czy samo to jak wygląda Wenezuela?

Nagrana są dobrze zrealizowane.
Egzystencja tych ludzi jest syfiasta. Chyba tylko nieco lepsza od np. części Afrykanów. Już nawet Kim Dzong Un zreflektował się, że musi zmienić charakterystykę swojego reżimu. Za to Maduro i jego banda nie wiem na co liczą. Myślą, że uciekną z kraju? Powieszą ich za jaja w końcu, dziwne, że tego nie dostrzegają.

A to "wojsko" na motorach to jakaś żenada jest.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#44
Maduro jest chyba zwyczajnie za głupi, żeby wymyślić sobie jakąś drogę ucieczki, więc siedzi na dupie i rządzi, bo nie widzi, co miałby ze sobą zrobić.

Natomiast offtop.

Lumber, pokaż mi kogoś, kto umiałby zmusić Francję do jakichkolwiek ustępstw, tudzież drogę, jaką miałoby to się odbyć.

Francja ma:
– bombkę
– rakiety
– armię
– specsłużby
– de Gaulla w historii

Francja nie ma:
– Hitlera w historii
– Szkotów

Ogólnie rzecz biorąc, Francja to jest Unia, bardziej nawet niż Niemcy, bo bez Niemiec Unia sobie jakoś, z biedą, ale poradzi; po prostu skończą się greckie kroplówki i tyle. Natomiast bez Francji Unię trafi nagły szlag.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#45
Chociaż muszę przyznać, że pewne rzeczy są dalej normalniejsze w Wenezueli aniżeli w takiej Korei Północnej. Ludzie wydają się, posiadać jakąś tam wolność.
Chociażby fakt, że z kraju wyjechało już kilka milionów ludzi a nikt do nich nie strzelał.
Albo turysta może nagrywać filmiki i do obozu koncentracyjnego go za to nie wrzucą. Jak już to tylko ukradną kamerkę Oczko
Innymi słowy na skali spierdolenia dalej niżej niż Korea.
"Nie można powiedzieć, która masa ludowa ma więcej źródeł piękna. Są wieki całe, że jakiś naród przoduje drugim, są znów wieki, że idzie za drugim. Kto tępi narody, ten jakby zrywał struny z harfy świata. Cóż komu przyjdzie, że będzie miał harfę o jednej tylko strunie? Nie tępić, lecz rozwijać należy narodowości. A rozwijać je może wolność narodów, niepodległość i poszanowanie ich odrębności…"

Ignacy Daszyński
Odpowiedz
#46
Żarłak napisał(a): Egzystencja tych ludzi jest syfiasta. Chyba tylko nieco lepsza od np. części Afrykanów. Już nawet Kim Dzong Un zreflektował się, że musi zmienić charakterystykę swojego reżimu. Za to Maduro i jego banda nie wiem na co liczą. Myślą, że uciekną z kraju? Powieszą ich za jaja w końcu, dziwne, że tego nie dostrzegają.

Mnie dziwi to czemu ludzie pragną wincyj socjalizmu. Dziwi mnie to, że nie chcą wolnego rynku. Nie rozumiem tego, że główną opozycją jest partia, która jest w większości zlepkiem partyjek socjalistyczno-demokratycznych:

Cytat:The main parties included in MUD are Democratic Action and Copei, the two parties who dominated Venezuelan politics from 1959 to 1999; the dissenting left-wing parties Movement for Socialism, Radical Cause and Red Flag Party; and more recently established parties Project Venezuela, A New Era, Justice First and For Social Democracy ("PODEMOS")

https://en.wikipedia.org/wiki/Democratic...er_parties

Wychodziłoby na to, że Wenezuelczycy w najlepszym wypadku chcieliby zamienić dyktatorską socjalistyczną kupę na demokratyczną socjalistyczną kupę.

Dziwne i smutne to.

ErgoProxy napisał(a): Lumber, pokaż mi kogoś, kto umiałby zmusić Francję do jakichkolwiek ustępstw, tudzież drogę, jaką miałoby to się odbyć.

A nie wiem. Sama sobie powinna zagrozić sankcjami gospodarczymi Język

W sumie Macron coś tam próbuje zmieniać na lepsze ale francuscy razemowcy, komuniści, socjaliści, antyfaszyści i związkowcy ostro walczą...

Cytat:Law and crime

According to some sources, Venezuela was the most murderous place on Earth in 2015, but researchers like Dorothy Kronick have shown that NGOs have manipulated unofficial statistics. The number of homicides in Venezuela has been inflated, which has even been recognized by opposition intellectuals. The reliability of the Venezuelan Observatory for Violence has been questioned since 2016. [189][190]. In Venezuela, a person is murdered every 21 minutes.[191] Violent crimes have been so prevalent in Venezuela that the government no longer produces the crime data.[192] In 2013, the homicide rate was approximately 79 per 100,000, one of the world's highest, having quadrupled in the past 15 years with over 200,000 people murdered.[193] By 2015, it had risen to 90 per 100,000.[190] The country's body count of the previous decade mimics that of the Iraq War and in some instances had more civilian deaths even though the country is at peacetime.[194] The capital Caracas has one of the greatest homicide rates of any large city in the world, with 122 homicides per 100,000 residents.[195] In 2008, polls indicated that crime was the number one concern of voters.[196] Attempts at fighting crime such as Operation Liberation of the People were implemented to crack down on gang-controlled areas[197] but, of reported criminal acts, less than 2% are prosecuted.[198] In 2017, the Financial Times noted that some of the arms procured by the government over the previous two decades had been diverted to paramilitary civilian groups and criminal syndicates.[157]

Venezuela is especially dangerous toward foreign travelers and investors who are visiting. The United States Department of State and the Government of Canada have warned foreign visitors that they may be subjected to robbery, kidnapping for a ransom or sale to terrorist organizations[199] and murder, and that their own diplomatic travelers are required to travel in armored vehicles.[200][201] The United Kingdom's Foreign and Commonwealth Office has advised against all travel to Venezuela.[202] Visitors have been murdered during robberies and criminals do not discriminate among their victims. Former Miss Venezuela 2004 winner Monica Spear and her ex-husband were murdered and their 5-year-old daughter was shot while vacationing in Venezuela, and an elderly German tourist was murdered only a few weeks later.[203][204]

There are approximately 33 prisons holding about 50,000 inmates.[205] They include; El Rodeo outside of Caracas, Yare Prison in the northern state of Miranda, and several others. Venezuela's prison system is heavily overcrowded; its facilities have capacity for only 14,000 prisoners.[206]

Corruption

Corruption in Venezuela is high by world standards and was so for much of the 20th century. The discovery of oil had worsened political corruption,[207] and by the late 1970s, Juan Pablo Pérez Alfonso's description of oil as "the Devil's excrement" had become a common expression in Venezuela.[208] Venezuela has been ranked one of the most corrupt countries on the Corruption Perceptions Index since the survey started in 1995. The 2010 ranking placed Venezuela at number 164, out of 178 ranked countries.[209] By 2016, the rank had increased to 166 out of 178.[210] Similarly, the World Justice Project ranked Venezuela 99th out of 99 countries surveyed in its 2014 Rule of Law Index.[211]

This corruption is shown with Venezuela's significant involvement in drug trafficking, with Colombian cocaine and other drugs transiting Venezuela towards the United States and Europe. Venezuela ranks fourth in the world for cocaine seizures, behind Colombia, the United States, and Panama.[212] In 2006, the government's agency for combating the Illegal drug trade in Venezuela, ONA, was incorporated into the office of the vice-president of the country. However, many major government and military officials have been known for their involvement with drug trafficking; especially with the October 2013 incident of men from the Venezuelan National Guard placing 1.3 tons of cocaine on a Paris flight knowing they will not face charges.[213]

https://en.wikipedia.org/wiki/Venezuela#...d_politics

Masakra jakaś. Ale mamy ekstra farta, żeśmy się w Polsce urodzili. Ja pierdzielę i weź teraz człowieku urodź się tam i żyj...
Odpowiedz
#47
Cytat:Mnie dziwi to czemu ludzie pragną wincyj socjalizmu.

Jeżeli to nie jest pytanie retoryczne to się po prostu postaw na miejscu kogoś kto nic nie umie, nic nie ma i nie chce się uczyć ani w ogóle starać. I zadaj sobie pytanie jak żyć. Jak dobrze się wczujesz to od razu na ust Ci się wciśnie słowo - godnie. A jak żyć godnie? A raczej za co? Bo godnie to znaczy wygodnie. A to kosztuje... I pytanie skąd wziąć na to wy:godne życie? Zarobić? To męczące. I mało płatne w dodatku, gdy się nic pożytecznego ani przydatnego nie umie. Zostaje wtedy tylko ukraść. Ale to ryzykowne, bo a nóż ktoś zobaczy, a nóż nie będzie gdzie łatwo fantów opylić... No to jaka forma kradzieży zostaje? Dodajmy, najmniej wydajna?
Sebastian Flak
Odpowiedz
#48
Bo ichniejszy kapitalizm nie jest wolnorynkowy.

Ichniejszy kapitalizm najlepiej przedstawił Kapuściński w "Wojnie futbolowej". Przykładowo w Salwadorze w latach siedemdziesiątych było bodaj dwanaście ultrabogatych rodzin na krzyż, jakieś miasteczka i chłopi bezrolni, i jeden lokalny Janosik, który chciał tych chłopów uwłaszczyć. Ale jak go ci ultrabogacze złapali, to postanowili użyć na nim nowoczesnej technologii i tak konkretnie, to puścili w tiwi materiał na żywo ze stadionu narodowego w stolicy, jak tego Janosika rozstrzeliwują. Na stadionie. Z widownią; między innymi jego matka staruszka tam była.

Nie pamiętam, czy sprzedawali bilety, ale podejrzewam, że skoro mogli jeszcze zarobić na tym wszystkim, to tak właśnie zrobili. Dlatego szeregowi Latynosi mają wstręt do kapitalizmu.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#49
E tam. Grupa Trzymająca Kasę była zawsze i wszędzie. Mnie się wydaje, że tambylcy po prostu chcą se żyć jak w Hameryce co ją w telewizji pokazujo a nie mają za co. No to chcą mieć. I tutaj nie rodzaj kapitalizmu gra role a tylko zwykłe, ludzkie chciejstwo podszyte zawiścią.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#50
lumberjack napisał(a): Mnie dziwi to czemu ludzie pragną wincyj socjalizmu. Dziwi mnie to, że nie chcą wolnego rynku. Nie rozumiem tego, że główną opozycją jest partia, która jest w większości zlepkiem partyjek socjalistyczno-demokratycznych:
W państwach latynoskich zazwyczaj nie ma wolnego rynku, tylko czarny rynek. Kapitalizm kojarzy się Wenezuelczykom z sytuacją, że bogaty (w tym boss narkotykowy) może, co chce, a biedny ma do dupy. W obecnym systemie biedny wprawdzie nadal ma do dupy, ale przynajmniej bogaty trochę się biednego boi, a to już jakaś emocjonalna korzyść. Taka dość prostacka proteza egalitaryzmu.

Nie da się tak po prostu, dekretem wprowadzić wolnego rynku. Wolny rynek tworzą wolni ludzie, nie dlatego, że dobry pan nakazał im robić wolny rynek, tylko dlatego, że nie mogą inaczej. Bo jakby mogli, ludzie stworzyliby hierarchiczny system oparty na przemocy, który jest w ludzkiej naturze. To, co nazywamy korupcją, jest po prostu systemem feudalnym, istniejącym w podziemiu (chociaż w takich państwach, jak Wenezuela, to właściwie jawnie) i uniemożliwiającym funkcjonowanie realnego rynku.

Zazwyczaj w takich sytuacjach nieźle robi przemieszanie i migracja ludności, która zostaje wyrwana ze swych struktur zależności korupcyjno-nepotycznych i musi zacząć kombinować w obcym środowisku, z obcymi, nieznanymi ludźmi - a wtedy nie da się inaczej, tylko rynkowo. No, ale miejsce, do którego się migruje, samo nie może być czyimś folwarkiem. Czyli najpierw stworzenie jakichś "oaz praworządności" a potem sprawianie, że ludzie zaczną się tam przemieszczać.
Odpowiedz
#51
A tyż. Kapitalizm wcale nie musi być przecież liberalny. A liberalizm wymaga nie tylko prorynkowych rozwiązań prawnych ale i całego zaplecza, które tę wolnorynkowość będą egzekwować - uczciwe sądownictwo, prokuratura, policja, skarbówka etc. To wszystko zaś wymaga odpowiedniego poziomu cywilizacyjnego. Jak poziomu ni ma to się wszystko zesra. W zasadzie to się przydarzyło w jelcynowskiej Rosji - przy dziadostwie instytucji zamiast liberalnego kapitalizmu wylęgła się kapitalistyczna skorumpowana oligarchia. Wenezuela to raczej nie jest inny przypadek.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#52
No i wszystko zamyka się w tym co napisałem, bo instytucje tworzą ludzie, a skoro ludzie są do bani to i instytucje są do bani. I krąg się zamyka.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#53
[video=youtube]/watch?v=dJhB4FtRQOE[/video]

Kolejny filmik, który warto obejrzeć - tym razem o wodzie i prądzie.

W tych dzielnicach stolicy, które popierają Maduro woda jest normalnie dwa dni w tygodniu. Standardem jest woda rano i wieczorem przez 20 minut. W dzielnicach należących do opozycji wody nie ma tygodniami.

Z prądem podobnie - bardziej dostępny jest w dzielnicach madurowych. Są tam też szybsze naprawy instalacji elektrycznych. W dzielnicach opozycyjnych prądu nie ma już po godzinie 19.

ZaKotem napisał(a): W państwach latynoskich zazwyczaj nie ma wolnego rynku, tylko czarny rynek. Kapitalizm kojarzy się Wenezuelczykom z sytuacją, że bogaty (w tym boss narkotykowy) może, co chce, a biedny ma do dupy. W obecnym systemie biedny wprawdzie nadal ma do dupy, ale przynajmniej bogaty trochę się biednego boi, a to już jakaś emocjonalna korzyść. Taka dość prostacka proteza egalitaryzmu.

Nie da się tak po prostu, dekretem wprowadzić wolnego rynku. Wolny rynek tworzą wolni ludzie, nie dlatego, że dobry pan nakazał im robić wolny rynek, tylko dlatego, że nie mogą inaczej. Bo jakby mogli, ludzie stworzyliby hierarchiczny system oparty na przemocy, który jest w ludzkiej naturze. To, co nazywamy korupcją, jest po prostu systemem feudalnym, istniejącym w podziemiu (chociaż w takich państwach, jak Wenezuela, to właściwie jawnie) i uniemożliwiającym funkcjonowanie realnego rynku.

Czemu zatem w Chile było możliwe stworzenie normalnego państwa na poziomie równym państwom europejskim? Widocznie, żeby było dobrze, w Ameryce Południowej trzeba zabijać komuchów i siłą wprowadzać kapitalizm.

Jeśli się tak nie robi, to do władzy dochodzą komuchy zabijające i gnębiące nie komuchów, a w dłuższej perspektywie doszczętnie rozjebujących gospodarkę.
Odpowiedz
#54
Ciekawy jest też ten jego kolega, trochę zadaje kłam twierdzeniom, że dyktatura rozpoczeła się za Maduro. Koleś ma wykształcenia ale od czasu gdy podpisał się pod petycją domagającą odejścia Chaveza nie może znaleźć pracy bo trafił na czarną listę.
"Nie można powiedzieć, która masa ludowa ma więcej źródeł piękna. Są wieki całe, że jakiś naród przoduje drugim, są znów wieki, że idzie za drugim. Kto tępi narody, ten jakby zrywał struny z harfy świata. Cóż komu przyjdzie, że będzie miał harfę o jednej tylko strunie? Nie tępić, lecz rozwijać należy narodowości. A rozwijać je może wolność narodów, niepodległość i poszanowanie ich odrębności…"

Ignacy Daszyński
Odpowiedz
#55
lumberjack napisał(a): Czemu zatem w Chile było możliwe stworzenie normalnego państwa na poziomie równym państwom europejskim?
Chile to jednak "od zawsze" było bardziej cywilizowane. I konkwistadorów z europejskim bagażem cywilizacyjnym więcej na wejściu, i miejscowi Indianie bardziej cywilizowani.
lumberjack napisał(a): Widocznie, żeby było dobrze, w Ameryce Południowej trzeba zabijać komuchów i siłą wprowadzać kapitalizm.
Standardowy latynoamerykański dyktator to był dureń i złodziej na poziomie Batisty. Pinochet był absolutnym wyjątkiem.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#56
kmat napisał(a): Chile to jednak "od zawsze" było bardziej cywilizowane.

To jest interesujące, że zorganizowane formy społeczeństwa ponad poziomem łowców-zbieraczy wytworzyły się przy pasmie gór. Dżungla chyba nie sprzyja formowaniu się bardziej skomplikowanych społeczeństw.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#57
Żarłak napisał(a):
kmat napisał(a): Chile to jednak "od zawsze" było bardziej cywilizowane.

To jest interesujące, że zorganizowane formy społeczeństwa ponad poziomem łowców-zbieraczy wytworzyły się przy pasmie gór. Dżungla chyba nie sprzyja formowaniu się bardziej skomplikowanych społeczeństw.
Zależy. Majowie, Wietnam, coś tam by się znalazło. Choć te dżungle to często górskie :Uśmiech co chyba nie jest przypadkiem. Zaryzykowałbym tezę, że cywilizacji nie sprzyja "stara geologia", czyli obszary od dawna nieaktywne tektonicznie. Po prostu od proterozoiku czy kiedy tam powstały, powolna erozja i wypłukiwanie mocno je zdemineralizowały, i gleba tam jest po prostu mało żyzna (przeciwieństwo geologii najmłodszej z możliwych, czyli bardzo żyznych gleb wulkanicznych). W praktyce będą to wielkie równiny (góry dawno zerodowały). W przypadku Konga czy Amazonii to będzie dżungla, ale są i inne opcje, W Afryce większość sawanny (ale dolina ryftowa już nie), Sahel i Sahara; w Ameryce północnej prerie, w Europie wschodnie leśne i stepowe równiny, w Azji centralne stepy etc.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#58
Żarłak napisał(a):
kmat napisał(a): Chile to jednak "od zawsze" było bardziej cywilizowanen.

To jest interesujące, że zorganizowane formy społeczeństwa ponad poziomem łowców-zbieraczy wytworzyły się przy pasmie gór. Dżungla chyba nie sprzyja formowaniu się bardziej skomplikowanych społeczeństw.

Sam sobie odpowiedziałeś. Góry to już nie jest dżungla w ścisłym tego słowa znaczeniu. W górach występuje zróżnicowanie klimatyczne, zdaje się że gleby tamtejsze to nie gleby laterytowe a powulkaniczne, występują tam płaskowyże przyjazne rolnictwu i łatwo o jakieś surowce typu metal czy kamień. No i dochodzą bonusy dżunglowe. Dostęp do wielu gatunków cennego drewna, warzyw i owoców czy zwierząt. Podsumowując łatwo o żarcie, rolnictwo jest wydajne ale nie potrzeba non stop karczować dżungli, teren utrudnia prowadzenie wyniszczającej wojny, budynki są kamienne a więc trwałe i jest dostatek wody, surowców no i sezon produkcyjny trwa cały rok. W sumie akumulacja bogactwa jest łatwa i plemiona z gór dysponowały lepszą bronią, lepszym towarem na handel i miały więcej czasu dla siebie, no i choroby tropikalne w górach są mniej uciążliwe. Same bonusy.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#59
lumberjack napisał(a): Czemu zatem w Chile było możliwe stworzenie normalnego państwa na poziomie równym państwom europejskim? Widocznie, żeby było dobrze, w Ameryce Południowej trzeba zabijać komuchów i siłą wprowadzać kapitalizm.
W Chile normalne państwo zaczęło się gdzieś w końcu XIX wieku wraz z falą emigrantów, nie chłopów, ale górników i okołogórniczych przedsiębiorców. Oni przełamali wszechobecny hiszpański model pana i chłopa. Kapitalizm został wprowadzony normalnie, oddolnie.

Cytat:Jeśli się tak nie robi, to do władzy dochodzą komuchy zabijające i gnębiące nie komuchów, a w dłuższej perspektywie doszczętnie rozjebujących gospodarkę.
Przeciwnie, gdy się tak robi, antykomuchy przestają czymkolwiek różnić się od komuchów, bo okazuje się, że wystarczającą legitymacją władzy jest tłuczenie ludzi. Najlepsze, co można powiedzieć o Pinochecie, to że za dużo nie zepsuł, bo za bardzo był zajęty tłuczeniem wrogów, żeby "organizować" gospodarkę.
Odpowiedz
#60
ZaKotem napisał(a): Przeciwnie, gdy się tak robi, antykomuchy przestają czymkolwiek różnić się od komuchów, bo okazuje się, że wystarczającą legitymacją władzy jest tłuczenie ludzi.

Kiedy w obronie przed kimś kto chce cię zabić i ograbić z majątku (np. bolszewik) zabijasz tego kogoś, to nie stajesz się bolszewikiem.

Moim zdaniem bolszewików można zabijać. Polacy dobrze zrobili w latach 1919-1921; Franco dobrze zrobił w Hiszpanii, a Pinochet dobrze zrobił w Chile. W każdym z tych przypadków zagrożeniem dla społeczeństwa były różne lokalne formy bolszewików, które gdyby ich nie wybić, wymordowałyby normalnych ludzi.

kmat napisał(a): Standardowy latynoamerykański dyktator to był dureń i złodziej na poziomie Batisty. Pinochet był absolutnym wyjątkiem.

Ok.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości