Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Transhumanizm
#1
Postanowiłem założyć w końcu zbiorczy temat o tym zagadnieniu, ponieważ przewija się ono tu i ówdzie na forum, niespodziewanie wyskakując, czasem w całkowicie nieadekwantnych miejscach. Jako, że bardzo często inicjatorem tego typu dyskusji jestem właśnie ja, poczułem się zobligowany do założenia tego tematu. Wszak nie jest to tak "naglący" temat jak socjalizm vs liberalizm i aż tak wielkiego śmietniska nie robi na forum, warto pomimo tego uporządkować to.
Wiem, że na forum pojawiają się zarówno transhumaniści jak i neoluddyści (anarchoprymitywiści), więc dyskusja w jednym przeznaczonym do tego temacie może ciekawie się potoczyć.

Na początek pozwolę sobie przytoczyć długą wypowiedź Rotheina z tematu "Co mnie drażni?", aby na tym oprzeć początkową dyskusję.
Już na początku zastrzegam, że wypowiadam się wyłącznie za siebie, choć zauważyłem, że coraz więcej osób na tym forum zaczyna popierać moje poglądy. Nie będzie więc formy "my, transhumaniści", a "ja, FlauFly". Tak więc chciałbym również aby mnie tak traktowano, nie powoływano się na różne FAQ czy ogólnie poglądy innych transhumanistów.
Oto wspomniana wypowiedź:

Rothein napisał(a):Może się coś zmieni. Pytanie tylko co? Oczko

W jednym z FAQ transhumanistycznych znalazłem następujące pytanie: "Czy transhumanizm ma prawo ingerować w Naturę?". Oczywiście odpowiedź była pozytywna, zacytuję: "Transhumaniści twierdzą, że wolno ingerować w Naturę. Nie jest to coś, czego należałoby się wstydzić. Nie ma absolutnie żadnego moralnego, lub etycznego powodu dla którego powinniśmy zaprzestać ingerowania w Naturę, bądź powstrzymywać się od jej udoskonalania, jeśli jest to możliwe."

Trzeba także odgórnie zaznaczyć że phoebe [za Dukajem - skrót od Post-Human Being, ang. istota postludzka] również nie będzie moralnie zobligowane do wspaniałomyślności wobec stahs [za Dukajem - skrót od Standard Homo Sapiens]. Moralność ma na celu organizowanie relacji międzyludzkich, jednak ta moralność nie dotyczy już istot niższych niz ludzie. Jaka jest relacja rzeźnika wobec świni? Ano taka że świnia jest pożytecznym przedmiotem, który poddawany odpowiedniej produkcji [hodowli] i przetworzeniu, jest jedynie plastycznym materiałem. Wszak phoebe może dojść do przekonania [a prawie na pewno do takiego dojdzie] że [a] nie ma absolutnie żadnego moralnego powodu dla którego nie miałby traktować stahs jak my traktujemy świnie, lub nie ma absolutnie żadnego powodu aby stahs miałby kontynuować swoje istnienie [stahs nie będzie postludziom do niczego potrzebne, a wręcz przeciwnie, ludzie jedynie będą zużywać potrzebne materiały i energię dla swoich potrzeb].

Emocje człowieka są efektem naturalnego procesu ewolucji. Przyroda jednak nie kieruje się jakimś planem odnośnie przyszłości. I tak na przykład w wielu współczesnych dziedzinach życia te efekty procesu ewolucji potraktowane mogą być jako defekty. Dla przykładu - od windykatora czy komornika nie oczekuje się litości, a tylko skuteczności działania. Dlatego najlepszymi windykatorami zostają ludzie o psychice Eichmannna. Phoebe, dzięki celowej ingerencji w ten "efekt naturalnej ewolucji" z łatwością może pozbyć się owych defektów, o tyle, o ile będą one zbyteczne. Transhumaniści dochodzą do sprzeczności - z jednej strony opisują phoebe projektując nań własne ludzkie namietności, będące skutkiem natury, z drugiej zaś twierdzą że nie sposób sobie wyobrazić tego, czym phoebe ostatecznie będzie i czym będzie się zajmował; jego istnienie i zajęcia będzie dla ludzi równie niezrozumiałe jak nasze życie i zajecia są niezrozumiałe dla małp. Dlaczego zatem arbitralnie zakładają ze phoebe będzie posługiwał się moralnością która dla nas jest wynikiem ewolucyjnych defektów?

Oczywiście ktos może zasugerować że i ja projektuję na phoebe takie cechy jak okrucieństwo, niemiłosierdzie czy sadyzm. Nic z tych rzeczy. Ile gatunków wygineło już na skutek działalności człowieka? Wiele. Możemy prawić o biofilii, etyce i innych "pierdołach", jednak wszystkie one wysiadają kiedy chodzi o działanie dla humanistycznego "dobra człowieka". Co z tego ile gatunków wyginie? Niech wyginą wszystkie, o ile ich istnienie nie jest konieczne dla istnienia człowieka. Taka, można powiedzieć cyniczna argumentacja pojawiła się nawet tutaj na forum, całkiem niedawno. Czy argumentacja ta opierała się na okrucieństwie czy sadyzmie? Nie. Na zimnej kalkulacji. Dlaczego zatem mielibyśmy naiwnie zakładać ze istoty o poszerzonej inteligencji, oczyszczone z ewolucyjnych defektów, bezpłciowe i aseksualne [bo i to zostanie wyeliminowane w istotach postludzkich jako ewolucyjny, niedoskonały anachronizm] miałyby posiadać jakiekolwiek specjalne względy odnośnie istot ludzkich? Oczywiście tutaj transhumaniści piszą już o jakichś bzdurach, o "świeckich bogach" troszczących się o rasę ludzką. Ludzki rozum pozwoli im wykreować phoebe, lecz ludzka pasja i głupota zabrania im widziec jasno konsekwencje tej kreacji i wplata w to jakiejś mitologiczne nierozumne wątki.

Kim są transhumaniści? Odpowiedź na to pytanie znalazłem stosunkowo łatwo w dziełach Nietzschego - "Kocham tych, którzy nie szukają aż za gwiazdami powodów, [b]aby zginąć i stać się ofiarą
, lecz którzy ziemi się ofiarują, aby ziemia stała się własnością nadczłowieka. Kocham tego, który żyje dla poznania i który chce poznawać, aby żył nadczłowiek. Tak chce on swojej zagłady. Kocham tego, kto pracuje i odkrywa, aby zbudować dom nadczłowiekowi i przygotowuje mu ziemię, zwierze i roślinę: ponieważ tak chce on swojej zagłady." Nadczłowiek=Phoebe. Człowiek=[tutaj np.] Rothein. Czy Rothein chce się poświęcić dla istnienia postczłowieka? [poświęcić się oznacza poświęcić także własne geny "wyrzucone w przyszłosć" w postaci potomków] Nie. Rothein nie jest transhumanistą ponieważ nie dąży do anihilacji własnej ludzkiej kondycji, poprzez likwidację gatunku do którego przynależy w sposób zupełnie naturalny. Równie dobrze ktoś mógłby się mnie zapytać czy dałbym się wykastrować by móc służyć sułtanowi w jego haremie. Odpowiedziałbym raczej ze wolałbym unicestwić sułtana, wziąść z jego haremu i bogactw ile mogę a resztę zostawić. Lub zastąpic samego sułtana. Jednak poświęcić się dla niego dobrowolnie, oznaczałoby że postrzegam go jako jakiegoś boga wobec którego jestem w tajemniczy, mistyczny sposób zobligowany na tyle by dać obciąć sobie jaja.

Można w zasadzie dowodzić tego, że człowiek jest liną rozpiętą pomiędzy zwierzęciem a postczłowiekiem, tym "czymś nowym", "nieznanym". Jednak nie trzeba być nadczłowiekiem czy postczłowiekiem, by zrozumieć czym jest przewaga. Nie trzeba tez być geniuszem by pojąć na czym opieraja się i czym są nasze tzw. "prawa człowieka" czy "godność ludzka". Czemóż istoty NADludzkie miałyby się przejmować ludzkimi prawami, które dla phoebe mogą być wszak jedynie tym czym są - absurdalnym bełkotem. Gdyby nie kilka zupełnie ludzkich błędów, naród żydowski przeszedłby już do rejestru gatunków wymarłych. Istoty świadome, czujące, i co z tego? Naziści udowodnili że nie trzeba być nadczłowiekiem, by skutecznie i bez moralnych oporów dokonać fizycznej eliminacji milionów istnień ludzkich. Nie byli humanitarni, nie byli moralni, ale byli skuteczni. Nie ważne czy kierowali się słusznymi czy niesłusznymi motywami - byli zimni i skuteczni. A istota o poszerzonej inteligencji, zupełnie innej fizjonomii pozbawionej "ludzkich przywar", kierująca się chłodną kalkulacją, logiką i intelektem, miast rozmarzonych sentymentów swojego kreatora - człowieka? Wszak i ja, na zimno mogę powiedzieć ze eksterminacja pięciu miliardów zbytecznych istot ludzkich wyszłaby na dobre reszcie gatunku.

Zaczynasz od kwestii moralnych, podając przykład "relacji" człowiek-świnia. Stawiasz pytania, co właściwie miałoby powstrzymać phoebe przed przekopiowaniem relacji człowiek-świnia na phoebe-człowiek. Mówisz również o nadziei różnych transhumanistów na to, że phoebe zaczęliby pełnić funkcję jakichś bogów-półbogów wobec ludzi i kwestionujesz ich nadzieję.
No cóż, być może moje wyjaśnienie wyda się Tobie i innym prostackie, ale... zauważ coś.
W świecie Zachodu, w krajach dobrobytu materialnego z jakiegoś powodu szczególnej popularności nabiera wegetarianizm. Dlaczego tak się dzieje?
Oczywiście nie obejmuje to całości populacji, ani nawet większości, ale coś w tym musi być.
Dlaczego analogiczna sytuacja, a nawet w zwiększonej skali (z powodu większego dobrobytu, inteligencji i świadomości "korzenii" - choć te ostatnie powody są drugorzędne) nie miałaby mieć na linii phoebe i standardowego homo sapiens (stahs)?
Oczywiście NIE WIEM jak ukształtują się te relacje - w literaturze zaprezentowane są najróżniejsze ich formy - jednakże oczywiście możesz mieć rację i dla stahsów mogą być to relacje katastrofalne.

Jest jednak jedna ciekawa rzecz - czytając Twą wypowiedź dotknęły mnie dziwne uczucia. Poczułem się trochę jakbym po raz kolejny czytał wypowiedź wegetarianina, ubolewającego nad zjadaniem zwierząt, jednakże oczywiście z przesunięciem pojęciowym. Z tego co sobie przypominam to Ty wegetarianinem nie jesteś. Trochę to mi nie pasuje do całości światopoglądu jaki reprezentujesz. Co więcej, niemalże na każdym kroku można napotkać Twoje wypowiedzi o "prawie siły", chyba nawet tym uzasadniałeś bezzasadność wegetarianizmu. Co zrobisz gdy phoebe'owie będą krążyć po tym świecie? Wtedy już stahs nie będzie de facto najsilniejszym gatunkiem na Ziemi, wtedy to "prawo siły" spadnie na Ciebie z całą siłą.
Bo co jeśli Twoje pesymistyczne rokowania się spełnią, jakie będziesz miał wyjścia?
Albo stać się phoebe, albo ulec zagładzie (w rozumieniu również jako Twe geny).

I jeszcze jedna rzecz za którą widocznie krytykujesz transhumanistów posługując się cytatem z Nietzschego. Widzisz, jak mówiłem, będę się wypowiadał za siebie, ja osobiście nie chcę dołki kopać pod sobą. Co więcej, uważam, że buduję drabinę, i to nie dla kogoś innego, lecz właśnie dla SIEBIE.
Sparafrazuję Twój "przekład" Nietzschego.
Nadczłowiek = Phoebe = FlauFly (w przyszłości). Człowiek = ?.

I dalej, powołałeś się na przykład z sułtanem i kastratem jako oczywistego ("równie dobrze") do zobrazowania tej sytuacji, pośrednio jako krytyka transhumanizmu.
No cóż, ja chcę być właśnie tym sułtanem, właśnie o to w tym wszystkim dla mnie chodzi, aby być sułtanem (co nie oznacza automatycznie konieczność istnienia eunuchów, osób na tym cierpiących - nie każda metafora jest dobra)

To wszystko jak na razie, czekam na odzew. Tymczasem idę zaspokajać swoje biologiczne, "naturalne" potrzeby w postaci zjedzenia czegoś słodkiego Uśmiech.
Matematyka jest niezmysłową rzeczywistością, która istnieje niezależnie zarówno od aktów, jak i dyspozycji ludzkiego umysłu i jest tylko odkrywana, prawdopodobnie bardzo niekompletnie, przez ludzki umysł

Kurt Gödel

Mój blog - http://flaufly.wordpress.com/
Odpowiedz
#2
FlauFly napisał(a):Tymczasem idę zaspokajać swoje biologiczne, "naturalne" potrzeby w postaci zjedzenia czegoś słodkiego Uśmiech.
smacznego
Odpowiedz
#3
Cytat:Wszak phoebe może dojść do przekonania [a prawie na pewno do takiego dojdzie] że [a] nie ma absolutnie żadnego moralnego powodu dla którego nie miałby traktować stahs jak my traktujemy świnie, lub [b] nie ma absolutnie żadnego powodu aby stahs miałby kontynuować swoje istnienie [stahs nie będzie postludziom do niczego potrzebne, a wręcz przeciwnie, ludzie jedynie będą zużywać potrzebne materiały i energię dla swoich potrzeb].
Mam jedno zastrzeżenie do porównywania tych dwóch relacji czyli świnia - człowiek i człowiek - phoebe. Rothein mówi o tym, że dla phoebe człowiek byłby równie nieważnym stworzeniem jak człowiek, co jednak nie wydaje mi się taki realne.

Pomyślmy, świnia dla człowieka stanowi źródło wielu cennych rzeczy, począwszy od różnego mięsa, poprzez nawóz aż do skóry. Poza tym świnia nie ma tak bardzo rozwiniętego systemu nerwowego jak człowiek, więc wydaje się, ze nie ma samoświadomości. Z tych to powodów człowiek zabija świnie. Jak bardzo powody te ulegają zdewaluowaniu można zaobserwować na podstanie społeczeństwa zachodniego (do którego wspaniałomyślnie zaliczę Polskę). Coraz częściej ludzie stają się wegetarianami tylko dlatego, że uznają zadawanie cierpienia niegodne istoty tak rozwiniętej jak człowiek.

Rothein pisze o tym, że phoebe mogliby w końcu zacząć traktować ludzi tak jak my świnie teraz - w domyśle zabijać, przechowywać w zamknięciu przez całe życie, w ogóle uważać ich za jeszcze inne "stworzenia niskie". Po pierwsze, jak już pisałem, odchodzi się od takiego postępowania nawet jeżeli chodzi o zwierzęta a co dopiero ludzi. Zabijanie zwierząt dzisiaj jest już w przeważającej ilości obowiązkiem, powinnością dla zapewnienia gospodarce odpowiednich dóbr. Dlaczego więc phoebe mieliby nas traktować gorzej niż my teraz zwierzęta?

Po drugie, świnie nie czuje tak jak bardzo jak człowiek i nie odbiera wszystkiego w sposób podobny do ludzi. I tak nawet nikła aktywność ich mózgów budzi w wielu ludziach sprzeciw wobec zdawania im bólu. Cóż dopiero ludzie, którzy są samoświadomi i którzy będą niejako "przodkami" phoebe.

Po trzecie, myślę że stahsowie zabezpieczą się odpowiednio prawnie i społecznie przeciwko takim postępowaniom. Nie dadzą się przecież tak oszwabić.

Po czwarte sądzę, że phoebe jako istoty doskonalsze od ludzi nie będą miały żadnego powodu aby zabijać, upokarzać,wyzyskiwać i maltretować ludzi (no chyba że chodzi o kasę, ale to żadna nowość, i stahsowie to potrafią), skoro już u stahsów są jednostki sprzeciwiające się zadawaniu cierpienia (a jest ich coraz więcej) , to phoebe nie będą gorsze.
[SIZE="2"]agoreton.pl[/SIZE]
Odpowiedz
#4
adVice ja nie wiem jak ty, będąc człowiekiem, możesz z taką pewnością mówić o pobudkach bytów lepszych od nas?? A ja ci powiem inny fakt. W naturze nie ma miejsca na "uczciwą" konkurencję. Jeżeli stanowimy realne zagrożenie dla jakiś lepszych form istniejących na Ziemi to nie ma dla nas żadnej taryfy ulgowej. Eksterminacja natychmiastowa.

[Obrazek: Banner-the-skywalker-family-10169607-600-120.jpg]

EH
Odpowiedz
#5
Cytat:Jeżeli stanowimy realne zagrożenie dla jakiś lepszych form istniejących na Ziemi to nie ma dla nas żadnej taryfy ulgowej.

A jeżeli nie stanowimy? A raczej jeśli stahsowie nie będą zagrażać phoebe?
Matematyka jest niezmysłową rzeczywistością, która istnieje niezależnie zarówno od aktów, jak i dyspozycji ludzkiego umysłu i jest tylko odkrywana, prawdopodobnie bardzo niekompletnie, przez ludzki umysł

Kurt Gödel

Mój blog - http://flaufly.wordpress.com/
Odpowiedz
#6
FlauFly napisał(a):Zaczynasz od kwestii moralnych, podając przykład "relacji" człowiek-świnia. Stawiasz pytania, co właściwie miałoby powstrzymać phoebe przed przekopiowaniem relacji człowiek-świnia na phoebe-człowiek. Mówisz również o nadziei różnych transhumanistów na to, że phoebe zaczęliby pełnić funkcję jakichś bogów-półbogów wobec ludzi i kwestionujesz ich nadzieję.

Phoebe=lepszy - człowiek=gorszy. Gorsi przegrywają. Dopóki wszyscy jesteśmy ludźmi, nasze relacje budowane są na wspólnej płaszczyźnie. Postczłowiek to nie człowiek. Inny gatunek.
Zadajmy sobie pytanie - by odmienić swoją kondycję, lub kondycję swojego potomstwa trzeba mieć ku temu środki. Byle kto nie będzie mógł zmienić swojego nienarodzonego dzieciaka w supergeniusza. Czyli w sposób naturalny wytworzy się super elita wywodząca się ze środowisk najmożniejszych. Co przypadnie gorszym? Jestem realistą, a to oznacza ze koncentruję się na najgorszych scenariuszach. W bajki nie wierzę.

FlauFly napisał(a):No cóż, być może moje wyjaśnienie wyda się Tobie i innym prostackie, ale... zauważ coś.
W świecie Zachodu, w krajach dobrobytu materialnego z jakiegoś powodu szczególnej popularności nabiera wegetarianizm. Dlaczego tak się dzieje?

Przejściowa moda.

FlauFly napisał(a):Oczywiście NIE WIEM jak ukształtują się te relacje - w literaturze zaprezentowane są najróżniejsze ich formy - jednakże oczywiście możesz mieć rację i dla stahsów mogą być to relacje katastrofalne.

Nie wiesz. Inni transhumaniści także nie potrafią przewidzieć skutków pojawienia się posthumana. Spekulują, marzą, sieją propagandę. Niektórzy przyznają się do tego ze osiągnięcie ponadludzkiej kondycji ma im zapewnić potegę i władzę nad "gorszymi". :]

FlauFly napisał(a):Trochę to mi nie pasuje do całości światopoglądu jaki reprezentujesz. Co więcej, niemalże na każdym kroku można napotkać Twoje wypowiedzi o "prawie siły", chyba nawet tym uzasadniałeś bezzasadność wegetarianizmu. Co zrobisz gdy phoebe'owie będą krążyć po tym świecie? Wtedy już stahs nie będzie de facto najsilniejszym gatunkiem na Ziemi, wtedy to "prawo siły" spadnie na Ciebie z całą siłą.

Jezeli posthuman się nie pojawi, nic takiego się nie stanie.:] Moje "pesymistyczne rokowania" służą temu, by istota postludzka nie ujrzała swiatła dnia. Najlepszą obroną jest atak.

FlauFly napisał(a):Sparafrazuję Twój "przekład" Nietzschego.
Nadczłowiek = Phoebe = FlauFly (w przyszłości). Człowiek = ?.

Nadczłowiek=Phoebe=FlauFly (nigdy?). Człowiek= w przyszłości? Oczko

Tak na marginesie - nietzscheański nadczłowiek biologicznie nadal należy do gatunku homo sapiens. Ten przykład z mojej strony nie był do końca udany.

FlauFly napisał(a):No cóż, ja chcę być właśnie tym sułtanem, właśnie o to w tym wszystkim dla mnie chodzi, aby być sułtanem

Only the strong survive a siła ma wiele oblicz.

adVice napisał(a):Po czwarte sądzę, że phoebe jako istoty doskonalsze od ludzi nie będą miały żadnego powodu aby zabijać, upokarzać,wyzyskiwać i maltretować ludzi (no chyba że chodzi o kasę, ale to żadna nowość, i stahsowie to potrafią), skoro już u stahsów są jednostki sprzeciwiające się zadawaniu cierpienia (a jest ich coraz więcej) , to phoebe nie będą gorsze.

Napisałem ze nie chodzi mi o bezzasadne okrucieństwo, tylko o działania dyktowane zimną logiką. Postczłowiek dlatego będzie doskonalszy, ze pozbędzie się balastu ewolucyjnych skaz i defektów - czysta inteligencja, bezwzględność, zimna kalkulacja. Być może postczłowiek bardziej będzie maszyną niż istotą organiczną. Zupełnie inne perspektywy. Nie będą mieli potrzeby by ich dręczyć, ale nie będą mieli też potzreby by utrzymywać przy życiu rojace się trutnie pochłaniające kurczące się zasoby.
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz
#7
FlauFly napisał(a):A jeżeli nie stanowimy? A raczej jeśli stahsowie nie będą zagrażać phoebe?

Jeśli nie stanowimy zagrożenia to w najlepszym wypadku populacja będzie ograniczona do miliona ludzi tyrających w kopalniach. Po co transhumanom taki balast chodzący po Ziemi jak ludzie??

Rothein napisał(a):Moje "pesymistyczne rokowania" służą temu, by istota postludzka nie ujrzała swiatła dnia.

I o to chodzi.

[Obrazek: Banner-the-skywalker-family-10169607-600-120.jpg]

EH
Odpowiedz
#8
Cytat:Napisałem ze nie chodzi mi o bezzasadne okrucieństwo, tylko o działania dyktowane zimną logiką. Postczłowiek dlatego będzie doskonalszy, ze pozbędzie się balastu ewolucyjnych skaz i defektów - czysta inteligencja, bezwzględność, zimna kalkulacja. Być może postczłowiek bardziej będzie maszyną niż istotą organiczną. Zupełnie inne perspektywy. Nie będą mieli potrzeby by ich dręczyć, ale nie będą mieli też potzreby by utrzymywać przy życiu rojace się trutnie pochłaniające kurczące się zasoby.
Zacznę może od tych defektów, bo to często spotykane określenie. Nie jestem za tym, aby jakikolwiek wytwór ewolucji nazywać defektem. Wszystkie te rzeczy w których żyjemy powstały po to, aby pełnić jakąś funkcję, lepiej czy gorzej, mniejsza o to. Oczywiście nie mogę założyć, ze wszystko co nosimy w sobie jest nam potrzebne, czy nawet dobroczynne (tak jak z wyrostkiem robaczkowym), ale po coś one powstały i wywiązują się ze swojej roli często nadspodziewanie dobrze.

Co do utrzymywania ludzi, to jednak nie widzę powodu do obaw, ludzie potrafią o siebie zadbać. Poza tym, nie bardzo chce mi się wierzyć w "wojnę o surowce". Jeżeli nauka opanuje możliwość tworzenia phoebe to na pewno rozwiąże też problem energetyki.
[SIZE="2"]agoreton.pl[/SIZE]
Odpowiedz
#9
adVice napisał(a):Zacznę może od tych defektów, bo to często spotykane określenie. Nie jestem za tym, aby jakikolwiek wytwór ewolucji nazywać defektem. Wszystkie te rzeczy w których żyjemy powstały po to, aby pełnić jakąś funkcję, lepiej czy gorzej, mniejsza o to. Oczywiście nie mogę założyć, ze wszystko co nosimy w sobie jest nam potrzebne, czy nawet dobroczynne (tak jak z wyrostkiem robaczkowym), ale po coś one powstały i wywiązują się ze swojej roli często nadspodziewanie dobrze.

O ewolucyjnych defektach pisał sam Dawkins [Bóg urojony]. Co prawda on sam uważa że istnienie tych defektów jest czymś wspaniałym, jednak Dawkins jest człowiekiemUśmiech. Ludzkie defekty dla ludzi. A co o tym balaście powie nie-człowiek?Oczko

A poza tym, gdyby było jak piszesz, że wszystko jest takie jak ma być, to po co to zmieniać? Po co zmieniac kondycję istoty ludzkiej, skora ta, którą posiadamy teraz "wywiązuje się ze swojej roli często nadspodziewanie doskonale"?Oczko

adVice napisał(a):Jeżeli nauka opanuje możliwość tworzenia phoebe to na pewno rozwiąże też problem energetyki.

Oczywiście. Anonimowa "nauka" zadba o nas. Ktoś inny się tym zajmieOczko.

Może "nauka" wynajdzie perpetum mobile...Oczko

:lol2:
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz
#10
Cytat:Ludzkie defekty dla ludzi. A co o tym balaście powie nie-człowiek?
Oczywiście jeżeli jest szansa - odrzucić. Ale problemem jest rozpoznanie co jest balastem a co nie.

Cytat:A poza tym, gdyby było jak piszesz, że wszystko jest takie jak ma być, to po co to zmieniać? Po co zmieniac kondycję istoty ludzkiej, skora ta, którą posiadamy teraz "wywiązuje się ze swojej roli często nadspodziewanie doskonale"?
Napisałem nadspodziewanie dobrze a nie nadspodziewanie doskonale. Oczywiście można to poprawić, ale i tak nie jest źle.

Cytat:Oczywiście. Anonimowa "nauka" zadba o nas. Ktoś inny się tym zajmie:wink:.
Może "nauka" wynajdzie perpetum mobile...:wink:
Dlaczego nie? Czego oczekiwać mogłyby od nas takie istoty jak phoebe? Posłuszeństwa? Pracy w kopalniach? Pracy po prostu? Dlaczego miałyby nas wyzyskiwać?
[SIZE="2"]agoreton.pl[/SIZE]
Odpowiedz
#11
A co w przypadku kiedy po prostu wszyscy staniemy się phoebe?
Odpowiedz
#12
Bieniu napisał(a):A co w przypadku kiedy po prostu wszyscy staniemy się phoebe?

Niemożliwe.

Lekarstwo na aids. Czy kiedy je wynajdą, to będą je za free rozdawac każdemu?
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz
#13
Rothein napisał(a):Niemożliwe.

Lekarstwo na aids. Czy kiedy je wynajdą, to będą je za free rozdawac każdemu?

Racja ;]
Odpowiedz
#14
W sumie, to wystarczyłoby wymyślić wirusa, który będzie tak modyfikował genom ludzki, że wszyscy staną się phoebe w ciągu jednej wielkiej ogólnoświatowej pandemii. Zapewniłby on pewnego rodzaju złączkę pomiędzy interfejsem biologicznym (ciałem chciałem powiedzieć...) i przestrzenią cyfrową, potem to już z górki.

Oczywiście gdybam, filozofuje i kątempluję.
[SIZE="2"]agoreton.pl[/SIZE]
Odpowiedz
#15
Nie potrafię wyobrazić sobie postludzi trzymających bat nad głowami biednych mniej inteligentnych istot z początku krzywej progresu, zaganiających biedne stadko do kopalń i pracujących na ich dobrobyt. Nie wydaje mi się, żeby phoebe'owie jako istoty, których metod działania stahsowie nie byliby w stanie objąć swoimi wątłymi umysłami, skupiali się na takich celach. Myślę, że nie sposób przewidzieć metod ich postępowania i dążeń. Być może, jako byty zdigitalizowane w ogóle nie przejmowałyby się losem biologicznych ludzi, a być może potrzebowałyby ich i musiałyby zaistnieć jakieś zależności wynikające na korzyść ludzką. W końcu byłyby to byty, które niejako stworzyłaby ludzkość i musiałaby się przed nimi jakoś zabezpieczyć na wszelki wypadek. Phoebe'owie jako byty o potężnej inteligencji z pewnością mogłyby dokonać gigantycznego postępu w nauce i wymyślić inne sposoby podtrzymywania swojej egzystencji od tych jakie ludzie teraz stosują, przez co czarne scenariusze o wyzysku ludzkości do pracy w kopalniach itp. wydają się być trochę prozaiczne i charakterystyczne właśnie dla ludzi.

W "PN'' Dukaja ludzie żyją obok istot doskonalszych nawet z własnego wyboru w zamian za różne wartości materialne, beztroskę i nie dążą do przeniesienia się wyżej na wykresie, przy okazji nie będąc najmniejszym nawet zagrożeniem dla "bogów", którzy mają zupełnie inne priorytety i traktują ich jakieś zwierzęta w rezerwacie, co każdemu wychodzi na plus. Wydaje mi się to wcale logicznym rozumowaniem.

Porównanie phoebe'ów do nazistów jest przesadzone. Dlaczego istoty pozbawione "ludzkich przywar" miałyby kierować się właśnie ideologią będąca odzwierciedleniem ludzkich kompleksów i niedoskonałości. Wybijanie kilku miliardów stahsów tylko dlatego że są gorsi wydaje mi się niesamowicie prymitywnym postępkiem.

Wszystko dąży do zwiększenia swojego przystosowania się i pnie się do góry po linii wykresu. Ludzie by zwiększyć granice swojego poznania w celu dokonywania dalszych odkryć będą musieli pójść wyżej, gdy będzie to możliwe. Pokusa zwiększenia swoich możliwości wydaje się być bardzo kusząca i wiele osób bez namysłu by się na nią zgodziło, gdyby postawiono im taką ofertę, w tym nawet ja. Dlatego nie jestem przeciwnikiem transhumanizmu, jeśli miałby on szlachetne cele. Jak wiadomo takie przejście na wyższy poziom mogłoby być kierowane przeciwko innym, jednak czy będąc już na tym wyższym poziomie ta osoba zachowałaby dalej swoje priorytety sprzed tej "transformacji"? Tak samo uważam, że nie dojdzie nigdy do tak wielkiej przepaści jaka byłaby między ludźmi a phoebe'ami, lecz wszystko będzie postępować stopniowo.

Jest to trudny temat, zważywszy na obecny etap ludzkości, wobec czego to wszystko, to tylko gdybanie, co by było gdyby... Myślę, że zanim się spostrzeżemy, wokół już będą działy się magiczne rzeczy, w tym my sami się zmienimy. Nad rozwojem ciężko zapanować.

Możliwe, że w moim rozumowaniu czai się mnóstwo błędów i byłbym wdzięczny gdyby ktoś mi je wykazał Uśmiech
Odpowiedz
#16
Rothein napisał(a):Phoebe=lepszy - człowiek=gorszy. Gorsi przegrywają. Dopóki wszyscy jesteśmy ludźmi, nasze relacje budowane są na wspólnej płaszczyźnie. Postczłowiek to nie człowiek. Inny gatunek.
Zadajmy sobie pytanie - by odmienić swoją kondycję, lub kondycję swojego potomstwa trzeba mieć ku temu środki. Byle kto nie będzie mógł zmienić swojego nienarodzonego dzieciaka w supergeniusza. Czyli w sposób naturalny wytworzy się super elita wywodząca się ze środowisk najmożniejszych. Co przypadnie gorszym? Jestem realistą, a to oznacza ze koncentruję się na najgorszych scenariuszach. W bajki nie wierzę.

Podejrzewam, że zmiana w phoebe nie będzie przebiegała natychmiastowo, a stopniowo i w związku z tym również nie będzie żadnych ofert w stylu: "Zmień swe dziecko w phoebe", "Bądź inteligentniejszy od swojego sąsiada i śmigaj po falach NeoNetu jako phoebe - już za jedyne 10^6 $"
Nie - podejrzewam, że wszystko rozegra się stopniowo. A to najpierw poprzez zaaplikowanie wszczepek z dostępem do sieci, a to jakieś zmysłowe ulepszenia itd.
Bardziej jak rozwój komputerów niż jak wynalezienie szczepionki na aids, dlatego też zmiana obejmie szerszą społeczność, choć pewnie nie wszystkich.
Dlatego też zmiany dotkną nie tylko milionerów i ich potomstwo, wedle mego zdania.

Cytat:Przejściowa moda.

Być może.

Cytat:Jezeli posthuman się nie pojawi, nic takiego się nie stanie. Moje "pesymistyczne rokowania" służą temu, by istota postludzka nie ujrzała swiatła dnia. Najlepszą obroną jest atak.

Naprawdę myślisz, że możesz powstrzymać rozwój nauki i techniki oraz ich zastosowania?
Myślę, że realnie nic w tej sprawie nie zdziałasz.

Cytat:Napisałem ze nie chodzi mi o bezzasadne okrucieństwo, tylko o działania dyktowane zimną logiką. Postczłowiek dlatego będzie doskonalszy, ze pozbędzie się balastu ewolucyjnych skaz i defektów - czysta inteligencja, bezwzględność, zimna kalkulacja. Być może postczłowiek bardziej będzie maszyną niż istotą organiczną. Zupełnie inne perspektywy. Nie będą mieli potrzeby by ich dręczyć, ale nie będą mieli też potzreby by utrzymywać przy życiu rojace się trutnie pochłaniające kurczące się zasoby.

To Cię przeraża? Czy może odczuwasz jakiś wstręt do tych potencjalnych, "zdehumanizowanych" istot?
Co Cię powstrzymuje od tego, aby stać się jednym z nich? Uśmiech
(o ile okazałoby się, że to ja mam rację i nie tylko milionerzy mogliby sobie na takie coś pozwolić)
Matematyka jest niezmysłową rzeczywistością, która istnieje niezależnie zarówno od aktów, jak i dyspozycji ludzkiego umysłu i jest tylko odkrywana, prawdopodobnie bardzo niekompletnie, przez ludzki umysł

Kurt Gödel

Mój blog - http://flaufly.wordpress.com/
Odpowiedz
#17
Ciekawi mnie jaką formę przyjmą phoebe. Co o tym myślicie?
[SIZE="2"]agoreton.pl[/SIZE]
Odpowiedz
#18
Co masz na myśli?
Matematyka jest niezmysłową rzeczywistością, która istnieje niezależnie zarówno od aktów, jak i dyspozycji ludzkiego umysłu i jest tylko odkrywana, prawdopodobnie bardzo niekompletnie, przez ludzki umysł

Kurt Gödel

Mój blog - http://flaufly.wordpress.com/
Odpowiedz
#19
Cytat:Ciekawi mnie jaką formę przyjmą phoebe. Co o tym myślicie?
[Obrazek: sigourneyweaveralien.th.jpg]
Odpowiedz
#20
adVice napisał(a):Ciekawi mnie jaką formę przyjmą phoebe. Co o tym myślicie?

[Obrazek: 378941_f260.jpg]

[Obrazek: 0917_nilesgiantmonster.jpg]

[Obrazek: this-island-earth-mutant.jpg]

[Obrazek: claw_mutant.jpg]

[Obrazek: Brawny(claw)Monster.jpg]

[Obrazek: mutant-ork.jpg]

[Obrazek: 88268_620_109.jpg]

[Obrazek: 88268_620_65.jpg]

Duży uśmiech

[Obrazek: Banner-the-skywalker-family-10169607-600-120.jpg]

EH
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości