Ankieta: Gdzie przyszłe pokolenia powinny się osiedlić?
Nie posiadasz uprawnień, aby oddać głos w tej ankiecie.
Na Marsie
41.67%
80 41.67%
Na Księżycu
11.98%
23 11.98%
Na niezamieszkałych dotąd obszarach Ziemi (np. na morzach, pustyniach itp.)
34.90%
67 34.90%
Nie mam zdania
11.46%
22 11.46%
Razem 192 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Loty kosmiczne (sens, przyszłość, cele)
#61
anonim1 napisał(a):To naturalne, jest tylko kwestia właściwego doboru owych autorytetów...:roll:

Masz pojęcie kim był Carl Sagan. Widzę że blade. Jego filozofia ugruntowała mój światopogląd. To m.in. dzięki niemu dziś jestem dumnym ateistą.

Są ludzie tacy jak anonim1 którzy chcieli by gnić na przeludnionej i brudnej Ziemi przez miliony lat mimo iż mamy tyle planet do zamieszkania. Galaktyka stoi przed nami otworem. Mogą się znaleźć planety które nawet nie będzie trzeba terraformować ale jak mielibyśmy do nich dotrzeć skoro niektórzy nie chcą nawet ruszyć tyłka na Księżyc?

Jeśli patrzysz jedynie na kwestie ekonomiczne to jesteś wyjątkowym ignorantem. Nie wiem czy wiesz ale pierwsze wyprawy za Ocean też nie były opłacalne.

[Obrazek: Banner-the-skywalker-family-10169607-600-120.jpg]

EH
Odpowiedz
#62
Skywalker napisał(a):Masz pojęcie kim był Carl Sagan. Widzę że blade. Jego filozofia ugruntowała mój światopogląd. To m.in. dzięki niemu dziś jestem dumnym ateistą.

Są ludzie tacy jak anonim1 którzy chcieli by gnić na przeludnionej i brudnej Ziemi przez miliony lat mimo iż mamy tyle planet do zamieszkania. Galaktyka stoi przed nami otworem. Mogą się znaleźć planety które nawet nie będzie trzeba terraformować ale jak mielibyśmy do nich dotrzeć skoro niektórzy nie chcą nawet ruszyć tyłka na Księżyc?

Jeśli patrzysz jedynie na kwestie ekonomiczne to jesteś wyjątkowym ignorantem. Nie wiem czy wiesz ale pierwsze wyprawy za Ocean też nie były opłacalne.

No to zrobiono ze mnie pesymistę i ignoranta (chyba) a staram sie tylko być realistą no i po trosze probuję studzić zapalone głowy i prostować nierealne pomysły.
Odpowiedz
#63
anonim1 napisał(a):No to zrobiono ze mnie pesymistę i ignoranta (chyba) a staram sie tylko być realistą no i po trosze probuję studzić zapalone głowy i prostować nierealne pomysły.

Nierealne to może być zmartwychwstanie trzeciego dnia a nie terraforming planety. Jeżeli coś jest wykonalne, to jeśli będziemy musieli to prędzej czy później zrobimy to. Jeśli jesteś realistą to słowo "nierealne" używaj BARDZO ostrożnie. Historia nauki wiele mnie nauczyła.

[Obrazek: Banner-the-skywalker-family-10169607-600-120.jpg]

EH
Odpowiedz
#64
To teraz już stopniujemy nierealności? Zasiedlenie mórz i oceanów bardziej realne od zasiedlenia Księżyca?

Już teraz mówi się o powstaniu bazy księżycowej. Czy jest chociaż projekt bazy podmorskiej?

Nie, bo to się nie opłaca. Badanie oceanów nie przyniesie na tyle ciekawych odkryć, żeby przeznaczać na to dużo pieniędzy, a jest na tyle kosztowne, że nie ma powodów by teraz o tym myśleć.

Poza tym, morza przerażają ludzi. To nasza ewolucja tak uczyniła.
[SIZE="2"]agoreton.pl[/SIZE]
Odpowiedz
#65
Skywalker napisał(a):1. Masz pojęcie kim był Carl Sagan. Widzę że blade. Jego filozofia ugruntowała mój światopogląd. To m.in. dzięki niemu dziś jestem dumnym ateistą.

2. Są ludzie tacy jak anonim1 którzy chcieli by gnić na przeludnionej i brudnej Ziemi przez miliony lat mimo iż mamy tyle planet do zamieszkania. Galaktyka stoi przed nami otworem. Mogą się znaleźć planety które nawet nie będzie trzeba terraformować ale jak mielibyśmy do nich dotrzeć skoro niektórzy nie chcą nawet ruszyć tyłka na Księżyc?
3. Jeśli patrzysz jedynie na kwestie ekonomiczne to jesteś wyjątkowym ignorantem. Nie wiem czy wiesz ale pierwsze wyprawy za Ocean też nie były opłacalne.
1. Nie znam
2. Stawiasz problem na głowie poniewaz jedynie na tej zgniłej jak powiadasz planecie, człowiek moze żyć w naturalny sposob.
Kiedy na tych innych wystawiony na ich naturalne warunki nie przetrwalby nawet kilku minut.
Na ksiezycu przeciez bylismy znaczy Amerykanie podobno (istnieje spiskowa teoria w ktora osobiscie nie wierzę jakoby to był pic na wodę i fotomontaz)
I jeszcze pytanko odnosnie podrózy galaktycznych - w jakiej perspektywie czasowej to miałoby nastapić?


3. Oceniam kwestie wyprawy na inne planety z punktu widzenia mozliwosci dzisiejszej technologii a takze z punktu widzenia przewidywalnego jej rozwoju w przyszlosci.
W tym kontekscie nie przewiduję ze my Ziemianie posiądziemy technike cywilizacji pozaziemskich na przykład pojazdy o niezwykłych zdolnosciach poruszania sie (pokonanie grawitracji, bardzo efektywne układy napędowe pojazdu) .
Nie przewiduję tego ponieważ nie mam pewności ze taka cywilizacja istnieje lub jesli istnieje czy zechce podzielić sie swoją wiedzą. Nic tez nie wskazuje na to że w przewidywalnym okresie czasu sami do tego dojdziemy.
Odpowiedz
#66
anonim1 napisał(a):Kiedy na tych innych wystawiony na ich naturalne warunki nie przetrwalby nawet kilku minut.

Dlatego właśnie mówię o terraformowaniu.

Ekosystem Ziemi z łatwością by się zregenerował po naszym zniknięciu. Ale nie wydaje mi się możliwe aby w ciągu następnych kilku milionów lat nasza planeta mogłaby być wolna od jakichkolwiek form ludzkich. Słowem, proces degradacji naszego środowiska i tak jest z grubsza nieodwracalny. Po to właśnie potrzebujemy nowych planet aby tam zaczynać wszystko od nowa. Tak, tak, degradować nowe światy ale byle by nie utonąć we "własnych odchodach".

Cytat:I jeszcze pytanko odnosnie podrózy galaktycznych - w jakiej perspektywie czasowej to miałoby nastapić?

NASA już planuję misję Innovative Interstellar Explorer. Jest to sonda której zadaniem ma być jak najszybsze dotarcie na odległość 200 AU i zbadanie pyłu międzygwiezdnego w najczystszej postaci. Misja może odbyć się już w przyszłej dekadzie. W jednej z książek Arthura C. Clark'e przewidywał wysłanie sond w kierunkach najbliższych gwiazd ok. lat 2090 - 2100 (chodzi oczywiście o sam start). Według mnie spokojnie jeszcze w tym milenium kilka sąsiednich układów wpadnie w nasze łapska.

Cytat:Oceniam kwestie wyprawy na inne planety z punktu widzenia mozliwosci dzisiejszej technologii a takze z punktu widzenia przewidywalnego jej rozwoju w przyszlosci.

Zaufaj mi że siedzę w tym bardziej jak ty (zdąrzyłem to już zauważyć). Sam zapał prywatnych agencji kosmicznych przyspieszy wyścig "szybciej, dalej, taniej". I bardzo mnie to cieszy. Ja wcale nie mówię że za 20 lat będziemy biegać po Marsie. Raczej za 30. Mam na myśli to że mówiąc "niemożliwe" to dokonujesz śmiesznego nadużycia.

Zresztą dzisiejsze technologie są dzisiejsze a jutrzejsze są jutrzejsze :].

[Obrazek: Banner-the-skywalker-family-10169607-600-120.jpg]

EH
Odpowiedz
#67
Skywalker napisał(a):Dlatego właśnie mówię o terraformowaniu.

1 Ekosystem Ziemi z łatwością by się zregenerował po naszym zniknięciu. Ale nie wydaje mi się możliwe aby w ciągu następnych kilku milionów lat nasza planeta mogłaby być wolna od jakichkolwiek form ludzkich. Słowem,

2. NASA już planuję misję Innovative Interstellar Explorer. Jest to sonda której zadaniem ma być jak najszybsze dotarcie na odległość 200 AU i .....
Zaufaj mi że siedzę w tym bardziej jak ty (zdąrzyłem to już zauważyć). Sam zapał prywatnych agencji kosmicznych przyspieszy wyścig "szybciej, .....
Zresztą dzisiejsze technologie są dzisiejsze a jutrzejsze są jutrzejsze :].
1. Kolega w tej wypowiedzi zaprzecza sam sobie -
Moim zdaniem jesli rodzaj ludzki uzyska taki poziom techniki zeby swobodnie podrozować po galaktyce to wczesniej poradzi sobie również z takimi problemami jak degradacja ziemi i czy przeludnienie.

2. Oczywista pomarzyc , podywagować sobie mozna..Jednak perspektywa kilkudziesięciu czy kilkuset lat mnie nie rusza ...zresztą w tak dlugim czasie na ziemi moga nastąpić zdarzenia które obrócą cywilizację wniwecz na przykład wobec nagromadzenia broni może nastapić światowy konflikt powodując totalną katastrofę nuklearną. W nature ludzka jest wpisany instynkt walki, moze zdarzyć sie przypadek ze szaleniec potraci element domina...
Czyba ze podjete beda ze skutkiem pozytywnym dzialania eliminujace w ludziach instynkt agresji...
Takie próby zmiany metalności juz byly (komunizm i nie tylko komunizm) ale raczej ze skutkiem kiepskim..
Odpowiedz
#68
anonim1 napisał(a):1. Kolega w tej wypowiedzi zaprzecza sam sobie -
Moim zdaniem jesli rodzaj ludzki uzyska taki poziom techniki zeby swobodnie podrozować po galaktyce to wczesniej poradzi sobie również z takimi problemami jak degradacja ziemi i czy przeludnienie.

A ja z kolei myślę że gdy już uda nam się zasiedlać pobliskie układy to "odnawianie" Ziemi będzie już nieopłacalne.

Cytat:2. Oczywista pomarzyc , podywagować sobie mozna..Jednak perspektywa kilkudziesięciu czy kilkuset lat mnie nie rusza ...zresztą w tak dlugim czasie na ziemi moga nastąpić zdarzenia które obrócą cywilizację wniwecz na przykład wobec nagromadzenia broni może nastapić światowy konflikt powodując totalną katastrofę nuklearną. W nature ludzka jest wpisany instynkt walki, moze zdarzyć sie przypadek ze szaleniec potraci element domina...
Czyba ze podjete beda ze skutkiem pozytywnym dzialania eliminujace w ludziach instynkt agresji...
Takie próby zmiany metalności juz byly (komunizm i nie tylko komunizm) ale raczej ze skutkiem kiepskim..

I teraz cię mam!! Taki z ciebie racjonalista a wydaje ci się że ludzkość jest w stanie się unicestwić, ot tak!! Ludzkość była na skraju wyginięcia 75 000 lat temu po erupcji wulkanu Toba. Przetrwaliśmy ostatni glacał, wyniszczające choroby, masowe rzezie i.... żyjemy i za niedługo będzie nas aż 7 miliardów.

I znów jesteś ignorantem skoro myślisz że takie twarde, sprytne i kilkumiliardowe "bydle" jakim jest człowiek można po prostu wytrzebić co do jednego.

Trzeba było by się mocno ale to mocno starać aby nie ominąć ani jednego osobnika a to według mnie jest niewykonalne. A jeśli zdetonujemy cały arsenał nuklearny świata (tylko przez kogo i przede wszystkim po co??) i poczekamy na masowe choroby popromienne?? Człowiek i tak sobie poradzi. Mamy mnóstwo podziemnych, samowystarczalnych miast przygotowanych na taką ewentualność. Większość tajnych.

[Obrazek: Banner-the-skywalker-family-10169607-600-120.jpg]

EH
Odpowiedz
#69
Skywalker napisał(a):I teraz cię mam!! Taki z ciebie racjonalista a wydaje ci się że ludzkość jest w stanie się unicestwić, ot tak!! Ludzkość była na skraju wyginięcia 75 000 lat temu po erupcji wulkanu Toba. Przetrwaliśmy ostatni glacał, wyniszczające choroby, masowe rzezie i.... żyjemy i za niedługo będzie nas aż 7 miliardów.

I znów jesteś ignorantem skoro myślisz że takie twarde, sprytne i kilkumiliardowe "bydle" jakim jest człowiek można po prostu wytrzebić co do jednego. (...)

.
Uśmiech Nie twierdze ze wyginie cała ludność Ziemi ale moze co jest prawdopodobniejsze wyginać ta ucywililizowana cześć i moze zostac zniszczony dorobek technologiczny i naukowy (biblioteki laboratoria itd) Jeśli pozostana przy zyciu plemiona afrykanskie czy polinezyjskie to cywilizacja cofnie sie gdzieś do epoki brazu ...
Odpowiedz
#70
anonim1 napisał(a):Uśmiech Nie twierdze ze wyginie cała ludność Ziemi ale moze co jest prawdopodobniejsze wyginać ta ucywililizowana cześć i moze zostac zniszczony dorobek technologiczny i naukowy (biblioteki laboratoria itd)

Jak to sobie wyobrażasz ? Oczko
Żadna katastrofa jaką potrafię sobie wyobrazić nie jest w stanie cofnąć poziomu technologicznego poniżej wczesnej cywilizacji przemysłowej (nie chodzi tyle o produkcję masową, co samą ideę wykorzystania efektywnego silnika parowego/spalinowego/whatever).

anonim1 napisał(a):Jeśli pozostana przy zyciu plemiona afrykanskie czy polinezyjskie to cywilizacja cofnie sie gdzieś do epoki brazu ...

Pozostawienie ich niejako automatycznie oznacza pozostawienie przy życiu także np. lewackiej partyzantki w dżunglach, małych osad górniczych i tym podobnych. Nie wyobrażam sobie wykorzenienia takich ostoi cywilizacji (ok, nie wiem, czy tajną bazę terrorystów-komuchów w środku dżungli nazwać "cywilizacją", ale bądź co bądź mają karabiny maszynowe, działa i samochody, czy nawet helikoptery, jak FARC). Ona jest dosłownie wszędzie. Wiocha w środku Syberii ma jakieś samochody, strzelby, traktory i książki. Nawet talibowie z gór i jaskiń w Afganistanie, pomimo niechęci do postępu, nie mają jak sądzę nic do maszyny parowej, silnika spalinowego albo karabinów. I tak dalej, i tak dalej...
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.

Bitcoin: 15oSR7bYNep3bTtVCh5wuXhQnG6qvDvHWY
Odpowiedz
#71
Avx napisał(a):Jak to sobie wyobrażasz ? Oczko
Żadna katastrofa jaką potrafię sobie wyobrazić nie jest w stanie cofnąć poziomu technologicznego poniżej wczesnej cywilizacji przemysłowej (nie chodzi tyle o produkcję masową, co samą ideę wykorzystania efektywnego silnika parowego/spalinowego/whatever).

...
Przesadzilem z tą epoką brazu ale mozna przyjąć że Ziemianie cofneli by sie cywilizacyjnie zwłaszcza w tych dziedzinach o których mowimy czyli technikach kosmicznych poniewaz po takej katastrofie Ziemianianie byliby skoncentrowani przez dlugi okres na usuwaniiu zniszczeń czy odtwarzaniu osiagnięć cywilizacyjnych.
Odpowiedz
#72
A co sądzicie o takim pomyśle by po prostu od czasu do czasu robić odstrzał nadmiaru człowieczyny? Oczywiście wszystko by wykonywali specjalnie w tym celu przeszkoleni myśliwi. Eliminowane byłyby sztuki stare, chore i niedołężne.
Odpowiedz
#73
anonim1 napisał(a):Przesadzilem z tą epoką brazu ale mozna przyjąć że Ziemianie cofneli by sie cywilizacyjnie zwłaszcza w tych dziedzinach o których mowimy czyli technikach kosmicznych poniewaz po takej katastrofie Ziemianianie byliby skoncentrowani przez dlugi okres na usuwaniiu zniszczeń czy odtwarzaniu osiagnięć cywilizacyjnych.

Tylko powiedz mi jak bardzo prawdopodobna jest taka katastrofa?? Według mnie, z każdą dekadą jest coraz mniej prawdopodobna.

[Obrazek: Banner-the-skywalker-family-10169607-600-120.jpg]

EH
Odpowiedz
#74
Skywalker napisał(a):Tylko powiedz mi jak bardzo prawdopodobna jest taka katastrofa?? Według mnie, z każdą dekadą jest coraz mniej prawdopodobna.
Tego nie wiemy. Oby Twoje przewidywanie sie sprawdzało.
Od ostatniej wojny światowej już ponad 60lat a historia pokazuje ze jest to wyjatkowo długi okres ...
Odpowiedz
#75
Marcinlet napisał(a):A co sądzicie o takim pomyśle by po prostu od czasu do czasu robić odstrzał nadmiaru człowieczyny? Oczywiście wszystko by wykonywali specjalnie w tym celu przeszkoleni myśliwi. Eliminowane byłyby sztuki stare, chore i niedołężne.
Jestem przeciw.
Chyba ze??? Do odstrzału zakwalifikowano by...zwolenników odstrzału człowieczyny.
Trochę sie zapętliłem.
Odpowiedz
#76
xeo95pl napisał(a):Ostatnio często slyszę że przy obecnym współczynniku przyrostu naturalnego konieczne będzie aby częśc ludzi osiedliła się na jakimś innym ciele niebieskim
Niekonieczne - można też ich zabić.
Ciekawe kogo wysłalibyśmy na tego Marsa ?
Bezdomnych czy polityków ?
Odpowiedz
#77
Anonim1: jak to po co - jeśli się opłaca ściągać Uran (jeśli) to jest to wystarczający powód żeby go ściągać. Jeśli nie zrobi tego Zachód, zrobią to Chińczycy, Rosjanie lub inni niepewni kolesie. Rozważając o tym, pamiętaj jak działa świat, a nie jak życzyłbyś sobie, żeby działał. Uran raczej służy pokojowi, ponieważ im więcej ośrodków go ma, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś go użyje w złym celu. Zauważ, że był użyty, tylko wtedy, kiedy tylko jedno państwo miało broń atomową, chociaż w latach 60 zagrożenie wojną atomową było ogromne, co ma wyraz w kulturze z tamtego okresu.

Strach przed atomową odpowiedzią to jeden powód, dlaczego nie został użyty. Drugi to zwyczajna nieopłacalność. Po co niszczyć infrastrukturę wroga, jeśli można użyć kilkaset razy tańszej broni biologicznej, wytruć populację a gotową infrastrukturę zaludnić swoimi settlersami?

Swoją drogą, być może znacznie taniej jest produkować energię z Uranu na Marsie, gdzie nikogo nie obchodzą 10 metrowe mury, odpady i inne niedogodności. Zważając, że elektrownie z powodu bezpieczeństwa nie działają dłużej niż 30 lat, energia produkowana z Uranu na Marsie i sprowadzana w innej formie na Ziemię, może być tańsza niż wyprodukowana z Uranu na Ziemi.
There is a crack in everything. That’s how the light gets in.
Odpowiedz
#78
Klfov napisał(a):Zauważ, że był użyty, tylko wtedy, kiedy tylko jedno państwo miało broń atomową, chociaż w latach 60 zagrożenie wojną atomową było ogromne, co ma wyraz w kulturze z tamtego okresu.

Strach przed atomową odpowiedzią to jeden powód, dlaczego nie został użyty. Drugi to zwyczajna nieopłacalność. Po co niszczyć infrastrukturę wroga, jeśli można użyć kilkaset razy tańszej broni biologicznej, wytruć populację a gotową infrastrukturę zaludnić swoimi settlersami?
.
Przynajmniej dwukrotnie świat juz był o krok od konfliktu nuklearnego;
Jeden raz kiedy Rosjanie blędnie zinterpretowali wskazania radarow nad Arktyka jako rakiety amerykanskie.
Drugi raz było kiedy NATO prowadziło manewry i Rosjanie podejrzewali ruchy te jako przygotowanie do ataku na kraje bloku radzieckiego.
Teraz chociaz nie ma juz ZSSR to nie znaczy ze gdzies na świecie w ktorymś z krajów posiadajacych atom sytuacja nie wymknie się spod kontroli. (Pakistan , indie, Chiny, Iran a Rosji tez bym nie ufał)
Odpowiedz
#79
Nie przeczytałeś mojego postu uważnie.
There is a crack in everything. That’s how the light gets in.
Odpowiedz
#80
Klfov napisał(a):Nie przeczytałeś mojego postu uważnie.
???
Z Twojej wypowiezdzi zrozumiałem że wojne mogła by być wywołana w sposob zaplanowany i w celu wyciagnięcia z z niej odpowiednich korzysci a z drugiej jak twierdzisz strony strach przed jej skutkami powstrzymuje ewentualnych amatorow takiego kroku. Z tym strachem to ja sie zgadzam.
Ale ja biore pod uwage scenariusz w rodzaju tego incydentu z rzekomym atakiem na ZSSR zaobserwawanym przez Rosjan na ich radarach. Nie czytałeś mojego wpisu ponizej?
Po tamtych incydentach niewatpliwie USA czy Rosja przedsięwzięły srodki zabezpieczajace przed przypadkowym uzyciem broni. No ale nie tylko te kraje maja atom. Na dodatek tych krajow przybywa.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości